Dodaj do ulubionych

Praca socjalna w USA

IP: *.lodz.dialog.net.pl 30.07.06, 16:51
Heja, mysle o wyjezdzie do USA jako pracownik socjalny. Wiem, ze dla wielu to
kiepska praca, ale ja lubie sie opiekowac ludzmi i sluzyc im pomoca
psychologiczna i nie tylko. Czy jest duze zapotrzebowanie na ten zawod w USA?
Jak z zarobkami?

Spedzilam 1,5 roku w UK i chcialabym sprobowac gdzie indziej, bo UK poza tym
ze bardzo drogie jest tez nietolerancyjne. Wiem, ze idealnie nigdzie nie
jest, ale USA z zalozenia jest krajem emigrantow, wiec chyba az tak zle nie
jest z akceptacja innych narodowosci, jesli tylko ktos chce pracowac i placic
podatki tak jak wszyscy. Pozdrawiam
Obserwuj wątek
      • Gość: testaruda Re: Praca socjalna w USA IP: *.lodz.dialog.net.pl 30.07.06, 17:10
        Poszukam przez net. Mam mozliwosc powrotu do UK w kazdej chwili, wiec nie
        problem porozsylac CV stamtad. Wiem, ze jest specjalny program np. w Kanadzie
        umozliwiajacy otrzymanie visy wlasnie dla osob z doswiadczeniem w opiece nad
        ludzmi, ale jakos do Kanady mnie nie ciagnie, choc moze i to wezme pod uwage w
        koncu. Bardziej jednak mysle o USA.
        • robinhood101 Re: Praca socjalna w USA 30.07.06, 22:56
          Po pierwsze co rozumieszprzez opieke socjalna? Opiekowanie sie starymi ludzmi w
          ich domu??? Czy prace jak social worker, tj. zajmowanie sie sprawami ludzi i
          doradzctwo?
          Zeby zajmowac sie starymi ludzmi nie trzeba posiadac zadnych specjalnych
          umiejetnosci, jesli robisz to nielegalnie. Jesli chcesz robic to legalnie
          przewaznie musisz byc przynajmniej nursing aid tj. miec papaiery, ze jestes w
          stanie profesjonalnie opiekowac sie kims i udzielic mu pomocy. Takich ludzi
          tutaj nie sprowadzaja, sa zbyt mala kwalifikowani aby sobie zawracac glowe.
          chyba, ze znajdziesz sobie prywatnego sponsora u ktorego bedziesz musiala
          przepracowac pare lat za male pieniadze.
          Po to, zeby w Ameryce byc social worker musisz:

          1) doskonale znac stosunki spoleczne w Ameryce, wiedziec gdzie isc, co
          zalatwic i dlaczego. A tego nie posiadasz, bo nic o Ameryce nie wiesz i to ty
          bedziesz wymagala pomocy jak sie tu znajdziesz.

          2) Posiadac specjalne wyksztalcenie. A tutaj jest to specjalny kierunek
          studiow, na ktory nie kazdego przyjmuja. Musisz miec referencje, musisz miec
          juz za soba inny kierunek studiow itd.itp.

          3) Do tego ,ze by kogos pozalowac i pocieszyc nie potrzeba tutaj pracownikow,
          kazdy to moze zrobic. Rzecz w tym, ze trzeba miec do tego podstawy fachowe a
          ty nie masz.
          Przede wszystkim znac doskonale jezyk angielski, bo nierzadko ludzie tu zajmuja
          sie w pracy dolami spolecznymi, a ludzie z takich grup nie posluguja sie piekna
          angielszczyzna ale slangiem, ktory ty nie bedziesz w stanie zrozumiec. A
          przeciez nie o to chodzi, zeby oni ciebie uczyli ale ty ich.
    • Gość: kk Re: Praca socjalna w USA IP: *.jci.com 31.07.06, 23:07
      poszukaj informacji na temat LSW (licensed social worker) i LCSW (licensed
      clinical social worker). przejrzyj szczegolnie wymagania BBS (Board of
      Behavioral Sciences) ktory wydaje licencje.

      wymagania beda sie roznily w zaleznosci od stanu w ktorym chcesz pracowac, ale
      i tak licencja pracownika socjalnego jest bardziej uniwersalna niz np. licencja
      MFT (marriage and family therapist)

      do licencji jest dluga droga: magisterka i staz. a zarobki po tym wszystkim
      niewielkie. ale jesli taka praca Ci odpowiada, to czemu nie. na pewno to
      pozyteczne zajecie.

      co do akceptacji innych narodowosci:

      Stany sa krajem rasistowskim niestety, co jest uciazliwe dla osob o innym
      niz 'bialy' kolorze skory, a przykre dla wszystkich ktorzy sa za szacunkiem i
      rownouprawnieniem.

      Jako emgrantka mozesz sie wtopic w tlo w takich miejscach jak Los Angeles -
      wtedy bedziesz nalezec do grupy uprzywilejowanej ze wzgledu na kolor skory
      wlasnie. W Europie jest troche inaczej i osoby 'zza granicy' lub 'ze wschodu'
      sa gorsze z zalozenia. Tu na latynoske urodzona w Stanach beda krzywo patrzec
      bardziej niz na emigrantke z Polski. Nie jest to w zaden sposob sprawiedliwe,
      ale tak jest.

      aha, co do uznania wyksztalcenia z Polski, roznie to bywa. jesli masz MA,
      przygotuj sie ze Ci to uznaja za BA i bedziesz musiala wrocic do szkoly na 2-3
      lata.
              • robinhood101 Re: Praca socjalna w USA 01.08.06, 21:35
                Dobrze monia, jak skonczysz, znajdziesz prace i troche popracujesz,to sie
                odezwij. Bo teraz to nie ma zadnej dyskusji. Ja studia skonczylem (i to
                podwojnie w Polsce i Canadzie i pracuje 20 lat)i jak my mozemy dyskutowac i o
                czym?
                  • robinhood101 Re: Praca socjalna w USA 02.08.06, 02:04
                    Tu skromnosc nie ma nic do rzeczy, to sa fakty. A skromny, to moze ja kiedys
                    bylem jak mialem 20 lat i malo doswiadczenia. A ty jak widzisz nawet i tyle
                    skromnosci nie posiadasz,ile ja mialem za mlodych lat. Pomysl, co z ciebie
                    bedzie w moim wieku.
                      • robinhood101 Re: Praca socjalna w USA 02.08.06, 06:19
                        Co to, kolejna Polka sie znalazla, jak nic z jej glupot nie wychodzi, to zaraz
                        inni ja opluwaja. Nieszczesna matka Polka narodu wybranego. Nikt ich nie
                        rozumie, kazdy ich krzywdzi a zwlaszcza Polonia, bo mowi im prawde i nie
                        pozwala zyc w wymaginowanym Glupiolandzie.
                        • Gość: monia Re: Praca socjalna w USA IP: *.icpnet.pl 02.08.06, 09:55
                          Kolejny Polak, który wyjechał i zadziera nosa. Myślisz że wszyscy w kraju to
                          głupki? Wkurza mnie ta Twoja zawiść. Nigdy nigdzie nie będziemy mieć silnego
                          lobby bo większość rodaków na Zachodzie myśli jak Ty. Nie jestem sfrustrowaną
                          Polką, to chyba Tobie nie wyszło w życiu tak jak planowałeś i teraz odbijasz to
                          sobie wmawiając innym że są nikim. Po moich studiach bynajmniej nie ma problemów
                          z pracą jeżeli człowiek jest dobry, a ja mam średnią 4.7, 3 publikacje,
                          amerykańskie LORs, CPE. Jak dobrze pójdzie w wieku 30 lat bedę w 1% najlepiej
                          zarabiających ludzi w USA, na razie idzie świetnie. To naprawdę dziwne że
                          Amerykanie prawie zawsze pomogą, a Polak podkłada kłody pod nogi. Swoją drogą w
                          USA byłam 3 razy, raz turystcznie, 2 razy w celach naukowych, wiem jak tam jest,
                          mam kilku dobrych przyjaciół, niestety nie Polaków.
                          • Gość: Witek Re: Praca socjalna w USA IP: *.tnt5.dial.mtl1.uunet.ca 02.08.06, 10:09
                            Bardzo dobrze mala wiec czego ty tu szukasz??? Leczysz swoje kompleksy. Badz
                            sobie nawet krolewna Sniezka my to mamy gdzies. Ale zeby miec taka sytuacje jak
                            tu nam opisujesz musisz najpierw wyladowac legalnie w Ameryce. First things
                            first. A jak widac, nie za bardzo ci wychodzi wiec sie tutaj dowartosciowujesz
                            przy okazji skrecajac sie z zazdrosci, ze my tu zyjemy a ty tam w tym
                            wspanialym panstwie Radia Maryja i modlitw o deszcz. Na twoim miejscu dalbym na
                            msze ...za pomyslne doplyniecie do Ameryki.
                              • Gość: Witek Re: Praca socjalna w USA IP: *.tnt5.dial.mtl1.uunet.ca 02.08.06, 12:26
                                To kiedy sie przeprowadzasz monia do USA? Tutaj juz czekaja na ciebie
                                pracowdawcy. Zapisali sie na waiting list i nie moga sie doczekac kiedy
                                zawitasz na amerykanska ziemie, bo spiesza dac ci nie tylko H1 ale od razu GC.
                                Dla ciebie monia wszystko takie latwe przyjezdzaj dziewczyno, bo robi sie scisk
                                na tej waiting list ...
                                Tej tez sie wydawalo monia ze wszystko jest takie proste. Okradla dwa banki.
                                www.fbi.gov/wanted/fugitives/wcc/malczewski_em.htm
                                Generalnie im sie ma mniej lat tym prostsze wydaja sie rozne rzeczy . Syn
                                mojego kolegi na przyklad, ktory ma 6 lat uwaza, ze po pienadze trzeba isc do
                                banku i tyle. Jak potrzebujesz idziesz do banku i ci daja....
                                A ty ile masz lat?
                                    • Gość: Jerry Re: Praca socjalna w USA IP: *.hsd1.ga.comcast.net 04.08.06, 06:55
                                      Dobrze powiedziane. Jestem w stanach od 8 m-cy i przyznam szczerze, ze coraz
                                      rzadziej zagladam na to forum bo co raz wiecej tu slomy i coraz mniej sie mozna
                                      dowiedziec. Wiekszosc nie odpowiada na pytania lub zagadnienia tylko skupia sie
                                      na "dosraniu".
                                      Nie wiem z czego sie to bierze, na pewno jest to ciekawe zagadnienie z punktu
                                      socjologicznego. Dla mnie szkoda czasu. Moge Ci tylko poradzic wyrywkowe
                                      traktowanie wiekszosci tych wypowiedzi. Raz na jakis czas ktos cos madrego
                                      powie i z tego tylko warto korzystac. Reszte wyrzuc do kosza.

                                      Pozdrawiam
                                      • Gość: testaruda Re: Praca socjalna w USA IP: *.lodz.dialog.net.pl 04.08.06, 11:51
                                        Jerry, niestety masz racje. Coz, madrych sie wyluska od razu, glupich, ktorym
                                        zalezy na "dosraniu" - osoba inteligentna tez wychwyci z predkoscia swiatla.
                                        Ciekawe jest to, ze zwlaszcza ci glupi (majacy sie paradoksalnie za wielkie
                                        halo) oczekuja tu nie wiem jakich wzgledow z niewiadomego powodu. Jak im sie w
                                        dupe nie wchodzi (bo i za co, za to ze sie do ciebie zwracaja lekcewazaco?) to
                                        zaraz podnosza larum, jakiego to uszczerbku na honorze doznali. Najlepiej
                                        faktycznie lekcewazyc to "PRL-owskie dziadostwo" emigracyjne, ktoremu slonce
                                        juz dawno z doopy swieci - i dac sobie swiety spokoj. Czasem jednak nie sposob.
                                        Nie pozwole, zeby takie zera wyzywaly sie na mnie, nie znajac mnie jako
                                        czlowieka, tylko dlatego ze iles tam lat temu spieprzyli do Ameryki Polnocnej i
                                        maja sie z tego powodu za cos lepszego, tylko dlatego ze znalezli sie tam
                                        wczesniej przed innymi. A najlepsze jest to, ze wiekszosc z nich pisze o
                                        mojej "inteligencji" i "sposobie wyslawiania sie" a widze wyraznie, ze do piet
                                        mi nie dorastaja i wielu innym Polakom bedacym w Polsce badz na emigracjach w
                                        Europie. To jest dopiero ciekawostka socjologiczna?! Cos sie z ludzmi dzieje po
                                        spedzeniu wielu lat w USA czy Kanadzie, ze totalnie sie odmozdzaja - tak jakby
                                        sie cofali w rozwoju mentalnym o kilkadziesiat lat. Mam nadzieje, ze Ciebie to
                                        nie spotka - w kazdym razie bron sie przed tym. Powodzenia Ci zycze
                                        w "podbijaniu" Stanow. Pzdr.
                                        • drabiniasty Re: Praca socjalna w USA 04.08.06, 23:13
                                          Moi drodzy nie jestescie warci dobrych informacji. Naprawde nie rozumiecie co
                                          czytacie??? Przeciez ludzie wam napisali, probolwali wam rozne rzczy
                                          wytlumaczyc, pomogli wam kilka razy a zachowaliscie sie jak swinie. I tyle.
                                          Nacieli sie na was i wiecej wam nie pomoga z wlasnej woli, bo nie chca i nikt
                                          ich do tego nie zmusi, bo to nie ich praca ale wolna wola. A jak bedziecie sie
                                          tak zachowywac, to o jakiekolwiek informacje bedziecie musieli prosic Michnika
                                          osobiscie, bo nikogo juz tu nie bedzie.
                            • Gość: Lusi Re: Praca socjalna w USA IP: *.dynamic.chello.pl 12.05.13, 01:09
                              A kim Ty jesteś mały zakompleksiony i wredny człowieczku z tej HAMERYKI. Sam kiedyś jako bidula wyjechałeś za ocean dzięki czyjejś uprzejmości i zaproszeniu, pracowałeś na czarno a teraz plujesz na naszą Ojczyznę. Właśnie Ty jesteś zakompleksionym i niedowartościowanym, który dla amerykanów i tak będzie Polaczkiem. Co Wy macie w tej swojej " AMERYCE " murzynów i latynosów na których musicie płacić podatki, domy z dykty, głupie i puste silikonowe AMERYKANKI i świrów z bronią.
                              Byłam z mężem na placówce w "Tej cudownej Ameryce" trzy lata, mieliśmy okazję zwiedzić prawie każdy ze Stanów, ale nigdy bym nie podjęła decyzji o pozostaniu na stałe. Tu mam przynajmniej dom murowany i szczerych przyjaciół, zdrowe żarełko i szyneczkę pachnącą zamiast plastykowego hamburgera i nie skręca nas POLAKÓW że Wy tam tylko liczycie swoje " dolarki" coraz trudniej zarobione.
                              A dziewczynie -królewnie Śnieżce mającej cel w życiu życzę szczęścia w dopłynięciu do celu, a Panu Panie Witku imienniku mojego zmarłego męża życzę, żeby Pan strasznie zatęsknił do tych naszych pól pachnących, malowanych, do zapachu chleba naszego i przyjaciół szczerych
                              z którymi może Pan porozmawiać o wszystkim nie tylko o mamonie. A jeszcze Panu dodam że nie wszyscy są zwolennikami Radia Maryja finansowanego m.in. przez Polonię Amerykańską.
                              Pozdrawiam Pana i życzę w przyszłości więcej życzliwośc dla innychi. Lucyna
                          • Gość: e214 Re: Praca socjalna w USA IP: *.dyn.optonline.net 05.08.06, 01:15
                            "Amerykanie prawie zawsze pomogą, a Polak podkłada kłody pod nogi"

                            Bzdury piszesz. Przy wszystkich polskich klotniach i swarach Polacy bardzo
                            sobie pomagaja. Ani Wlosi ani Rosjanie ani japonczyczy i Chinczycy nie maja w
                            USA takich organizacji jak Polacy. Jak to ktos w innym poscie zamiescil:

                            www.dziennik.com/www/dziennik/week/ps/wk-360-03.html
                            • drabiniasty Re: Praca socjalna w USA 05.08.06, 01:22
                              To prawda ale to dotyczy Poakow zamieszkalych w USA na stale, dlugie lata a nie
                              tych, ktorzy chca tu na sile i wszelkimi sposobami przyjechac albo zyja tu na
                              czarno i kogo sie da i jak sie da wykorzystuja. Do nich stosuja sie
                              przewaznie "jak Kuba Bogu tak Bog Kubie", a oni tego nie rozumieja, bo uwazaja,
                              ze my mamy wzgledem nich jakies zobowiazania. Nikt nie ma wobec nich zadnych
                              zobowiazan i tyle, a to jak sie zachowuja bedzie wplywac co dostana z tych
                              znajomosci. Przewanie nic nie dostaja tylko kopa w doope, co gorsza nie
                              potrafia z tego wyciagnac zadnych wnioskow.
                                • mickymouse Re: Praca socjalna w USA 05.08.06, 02:12
                                  Dobrze tez jest pamietac, ze wiele organizacji "polskich" zalozyla komuna w
                                  celu inwigilacji Polakow. Tam przewaznie odchodza oszustwa, klotnie itd. Drugim
                                  miejscem gdzie oszukuja i sie kloca, sa wszelkie organizacje koscielne tudziez
                                  ksieza polscy, ktorzy przyjechali do USA li-tylko aby sie oblowic. W sumie
                                  lepiej takie organizacje unikac, co wiekszosc robi.
      • Gość: testaruda Re: Praca socjalna w USA IP: *.lodz.dialog.net.pl 02.08.06, 16:52
        kk bardzo Ci dziekuje za konstruktywna odpowiedz. Studia mam skonczone -
        Finanse i Bankowosc - wiec nie martwie sie o to, ze ich brak moglby mi jakos
        pokrzyzowac plany. W zyciu czasem sie tak uklada, ze nie zawsze po tej lini co
        konczymy chcemy pracowac. Tak sie wlasnie stalo w moim wypadku. Bardziej mnie
        interesuje czlowiek niz cyferki, stad pomysl z social work. Szczerze mowiac
        mysle od dawna o counsellingu, interesuje sie roznymi rodzajami terapii, mam
        uzdolnienia w kierunku psychologicznym, ale lubie pomagac tez bardziej
        praktycznie. W UK wyksztalcenie sie na pracownika typu social care jest
        znacznie krotsze i mniej kosztowne niz na counseller'a, stad pomyslalam ze w
        USA moze byc podobnie, a ja wole robic to co kocham niz meczyc sie w
        nielubianej pracy. Z tego co tu przeczytalam lepiej bedzie dla mnie zostac w
        UK, uzyskac obywatelstwo, zrobic sobie tutaj w UK drugie studia a dopiero potem
        probowac gdzies sie przeniesc.

        Rasizm jest wszedzie tam, gdzie stykaja sie rozne narodowosci, kultury,
        wyznania. Jest to nie do unikniecia - jest absolutnie tak jak piszesz - w USA
        dyskryminowani sa latynosi i murzyni (tez uwazam to za niesprawiedliwe) a w
        Europie nacje z bloku postkomunistycznego. W UK zyje sie niezle, na pewno
        lepiej niz w Polsce, ale jednak na dluzsza mete sie tam nie widze. Pomysle,
        plan juz mam, zobaczymy co zycie przyniesie. Dziekuje i pozdrawiam

        I jeszcze slowo do moniki: bardzo milo sie czyta takie posty jak twoje, dotyczy
        to zreszta i moniki i kk - naprawde budujace jest to, ze nie kazdy polak to
        swinia. Z ludzmi cos dziwnego sie dzieje po wyjezdzie za granice - mamona rozum
        odbiera, czasem nawet mamony brak ale sie ludziom wydaje, ze jak wyjechal do
        stanow tudziez kanada - to jest lepszy od innych (bajki mozna wciskac w necie,
        nikt nie sprawdzi). Smieszy mnie to strasznie i ciesze, ze obie na taka glupia
        postawe zareagowalyscie. Czasem wsrod mnostwa glupich spotyka sie 1 lub 2
        osoby, ktora mysli normalnie i jest to naprawde budujace. Pozdrawiam was obie
        serdecznie i samych sukcesow zycze.
            • Gość: Witek Re: Praca socjalna w USA IP: *.tnt5.dial.mtl1.uunet.ca 03.08.06, 11:57
              Mam studia i to z Politechniki Warszawskiej a tu w Kanadzie w Montrealu robilem
              ekstra studia i to na nie byle jakim uniwerytecie, bo McGill. Ty panienko nigdy
              takiego dyplomu jak ja mam nie bedziesz posiadala. Wystarczy pokazac ten dypom
              i wszyscy sie klaniaja. Wiec jak widzisz mam podwojne studia.
              Kompleksow nie mam, dlaczego mialbym miec i wobec kogo, ciebie? Zastanow sie.
              • Gość: testaruda Re: Praca socjalna w USA IP: *.lodz.dialog.net.pl 03.08.06, 15:28
                >Ty panienko nigdy takiego dyplomu jak ja mam nie bedziesz posiadala.

                Oczywiscie ze nie, bo mnie to nie itneresuje glupi witku

                > Wystarczy pokazac ten dypom i wszyscy sie klaniaja.

                Niezle masz nasrane :))))))))))))))) i zajmij sie moze swoim infantylizmem, a
                nie wytykaj go komus. Burakiem sie urodziles i burakiem umrzesz, nawet jesli
                trudno ci to zaakceptowac.

                • drabiniasty Re: Praca socjalna w USA 03.08.06, 16:16
                  Male gowniary w Polsce widac dostaja juz kota z nadmiaru ambicji bez pokrycia.
                  Kiedys byla tu taka jedna, co chciala wyjechac do USA jako pomoc
                  administracyjna (cos zkserowac, zrobic kawe itd... jakby w Ameryce ludzie nie
                  wiedzieli jak zrobic sobie kawe i wrzucic kartke na xero...) miala byc praca
                  KONIECZNIE W BIURZE i po to szukala przeniesienia sluzbowego do NYC. Takich
                  glupich dziewczyn ja wy, to swiat ma na setki milionow, w samej Ameryce jest
                  ich na tysiace. A codziennie przyjezdza przynajmniej 1000 pindziowatych pan do
                  samego NYC w poszukiwaniu szczescia. I wszystkie mowia w miare poprawna
                  angielszczyzna. A ty co chcesz zbawiac swiat w USA nie majac pojecia o tym
                  kraju i nie znajac dobrze jezyka? I to musi byc koniecznie USA a nie moze byc
                  Kozia Wolka w Polsce, gdzie 80% zapija pale juz o 8 ranoa 20% wyjechalo i swiat
                  o nich zaginal? W czym lepszy jest Bronx niz Kozia Wolka? Powiem ci w
                  tajemnicy, ze niczym ale takiej prowincjonalnej pindzi jak tobie imponuje
                  bardziej Bronx, chociaz nie masz o nim zielonego pojecia ani o jego klopotach.
                  A wiesz dlaczego imponuje ci Bronx? Bo jestes pusta i glupia nic soba nie
                  reprezentujesz, malo tego twoj poziom uraga przyzwoitosci, to ty wymagasz
                  pomocy psychologicznej, bo jak widac masz powazne klopoty z wlasna osobowoscia
                  i ze sposobem w jaki odzywasz sie do ludzi. Nie ludz sie nigdy do USA nie
                  przyjedziesz a pomoc powinnas przede wszystkim sobie i to szybko.
                  • Gość: testaruda Re: Praca socjalna w USA IP: *.lodz.dialog.net.pl 03.08.06, 20:19
                    co? zona cie nie dopiescila frustracie? a moze wzwodu nie masz impotencie i
                    stad te stresy? Naprawde nie interesuje mnie twoje oblesne zdanie na moj
                    temat - idz sobie ulzyc gdzie indziej - najlepiej do witka niech ci laske
                    zrobi. Moze sie wtedy lepieju poczujesz. Obaj jestescie siebie warci. Moim
                    poziomem sobie glowy nie zaprzataj - wsrod ludzi z klasa, mam klase - wsrod
                    chamow, jestem chamem. Na taki poziom zasluzyliscie, jaki obaj soba
                    reprezentujecie. A teraz zegnam.
                    • bob256 Re: Praca socjalna w USA 04.08.06, 00:38
                      Wiecie dziewczyny co, kiedy was czytam zygac mi sie chce a do brzydliwych nie
                      naleze. Ciekawe z kim bedziecie wojowac i kogo obrazac kiedy my Polonia
                      wyprowadzimy sie stad. Ja w kazdym razie od czasu do czasu tu wskakiwalem z
                      ciekawosci. Czytajac was dzisiaj zdecydowalem, ze nigdy juz tu nie wroce.
                      Kontakt z polskim jezykiem nie jest warty czytania podobnych tekstow.
                      • Gość: testaruda Re: Praca socjalna w USA IP: *.lodz.dialog.net.pl 04.08.06, 09:52
                        Nastepny frustrat? Zygaj, nie czytaj, nie wracaj, nikt tu po tobie plakac nie
                        bedzie i co najwazniejsze: TAKA POLONIE JAK WAS OMIJAM za granica z daleka i
                        naprawde dobrze na tym wychodze, wiec zadna to strata. Zdecydowanie sie
                        przeceniacie "towarzyszu". Banda PRL-owskich dupkow na emigracji, co to ma sie
                        za wielkie halo, a tak naprawde wielkie nic.
                        • drabiniasty Re: Praca socjalna w USA 04.08.06, 23:21
                          Cieszymy sie, ze wy PRL-wskim doopkami nie jestescie a kim jestescie? Ci co z
                          PRL-lu wyjechali w latach 80-tych z wilczym biletem, bo tam zyci nie mogli z
                          przyczyn politycznych sa dla was PRL-lowskimi doopkami. A wy , ktorzy pozostali
                          w tym PRL-lowskim goownie to kim jestescie, PRL-lowskimi kapitalistami?
                          Meczenniakmi walki czy moze raczej pelzanacymi, bojazliwymi i, ktorzy
                          doprowadzili kraj do bankructwa umyslowego, politycznego i ekonomicznego.
                          • Gość: testaruda Re: Praca socjalna w USA IP: *.lodz.dialog.net.pl 05.08.06, 00:01
                            od dawna mamy Rzeczpospolita Polska tlumoku.... i jest to naprawde ostatni
                            post, jaki do ciebie pisze. A co do pomocy, ktorej grozbą zaprzestania tak sie
                            obnosisz - daruj sobie - na forum jest niewielka grupa zyczliwych osob, ktora
                            pisze konkretnie bez osobistych wycieczek, ale jest to mala grupa, do ktorej
                            ani ty, ani zadna z osob, ktora wycieczki personalne po mojej osobie zaczela -
                            NIE NALEZYSZ, wiec naprawde nie badz smieszny. Wy sie dowartosciowujecie
                            ponizajac innych, a nie im pomagacie - tylko debil tego nie zauwazy.

                            W zyciu trzeba byc czlowiekiem bez wzgledu na to, co sie osiagnelo, jaki kolor
                            skory sie posiada, jakie ma sie wyznanie czy gdzie sie mieszka. Nie naleze do
                            kobiet tchorzliwych i za nic mam ludzi, ktorzy ponizaja innych (do tej grupy
                            zaliczasz sie ty i osoby mnie tu atakujace), zeby sie wywyzszyc i jeszcze
                            oczekuja ze ktos to przyjmie z pokora, a jak zareaguje gwaltownie to od
                            razu "nie ma klasy" - sami jej nie macie. Powtorze raz ostatni - wsrod ludzi z
                            klasa, mam klase - wsrod chamow jestem chamem i nie zamierzam sie zmieniac. Jak
                            do tej pory zycie mnie nauczylo, ze to najlepsza strategia - na szacunek ludzi
                            trzeba sobie zasluzyc, nie zamieszkiwaniem w stanach, kanadzie czy gwinei
                            bissau a POSTAWA. A teraz naprawde zegnam. Mysle, ze temat zostal wyczerpany -
                            zwlaszcza ze nie o pracy socjalnej piszemy, o ktorą mi chodzilo. To jest
                            wlasnie ta wasza pomoc - z watku zawieracego 40 kilka wpisow raptem jedna
                            osoba "kk" odpowiedziala na temat - chyba nie potrzeba bardziej celnego
                            argumentu. Zegnam
              • Gość: monia Re: Praca socjalna w USA IP: *.icpnet.pl 03.08.06, 17:37
                Mój Ojciec jest architektem po Politechnice Warszawskiej i do głowy by mu nie
                przyszło żeby się tak wydurniać, nawet anonimowo. Jego kolegom też nie...no ale
                nulla regula sine exceptione, za czasów komuny różnych przyjmowano. Jeżeli
                faktycznie masz córkę lekarkę, w co nie wierzę, to musi jej być za Ciebie
                strasznie wstyd.
                • Gość: Witek Re: Praca socjalna w USA IP: *.tnt5.dial.mtl1.uunet.ca 03.08.06, 19:11
                  monia moja corka skonczyla chemie na McGill a teraz wlasnie konczy medycyne na
                  tejze samej uczelnii. Na M c G i l l, jednej z najlepszych uczelni na swiecie i
                  na dodatek wszystko robi z wyroznieniami. Kiedy porownuje twoj stan kultury i
                  jej, nadziwic sie nie moge do jakiego zeszmacenia doszedl ten wasz kraj i jego
                  studenci. Ja studiowalem na PW i takze bylem jednym z pierwszych studentow i to
                  nie na byle czym ale na jednym z najtrudniejszych wydzialow Mechanicznym, bez
                  problemow zrobilem 2-gi fakultet na McGill. A tutaj wyksztalcenie inzyniera
                  mechanika trwa prawie 8 lat. Moglbym sie dalej uczyc i rozwijac ale mi sie nie
                  chce juz i musze utrzymywac rodzine....Wspolczuje tatusiowi. To pewnie jeden z
                  wielu wielkich Polakow w Polsce, wizjoner wszystkowiedzacy. Zreszta w Polsce
                  pozostali tylko wielcy. Mali, tacy jak my zadawalaja sie prawdziwym zyciem a
                  nie pie..mi, prawdziwa praca a nie pieprzeniem. Kilka razy, kilku ludziom na
                  tym forum pomoglem ale okazalo sie, ze nie warto. Zrobiliscie sie nic nie
                  wartym pazernym narodem dzikusow, ktory zabilby, oplul i zeszmatlawil kazdego
                  aby tylko dopiac swego. Dlatego mam te drobna przyjemnosc, ze sie bawie i tylko
                  tyle. W koncu po to sa te fora a nie w zadnym innym celu. A jak myslisz ,ze
                  ktos cos musi wam pomagac, to sie gleboko mylisz.
                  • Gość: monia Re: Praca socjalna w USA IP: *.icpnet.pl 03.08.06, 20:28
                    Nie wierzę w ani jedno słowo które piszesz, po prostu sie nie da! Żyj sobie
                    dalej w błogiej nieświadomości, wykłócaj się z ludźmi w wieku rzekomej córki,
                    jeśli z rówieśnikami nie potrafisz. Właściwie wpływ na świat masz żaden, więc to
                    Twoje chamstwo jest niegroźne. Czytając Twoje posty ma się wrażenie że nawet nie
                    potrafisz zrobić dziecka, a co dopiero je wychować. Może lepiej załóż kabaret -
                    też będą się z Ciebie smiać ale przynajmniej na tym zarobisz.
                  • Gość: testaruda Re: Praca socjalna w USA IP: *.lodz.dialog.net.pl 03.08.06, 20:28
                    a kto tu ciebie o zdanie prosi i nie daj Boze o pomoc? Czy ty sie dobrze
                    czujesz? Nie pisz wiecej, zrobisz - mysle ze nie tylko mi - najwieksza
                    przysluge narcyzie i egocentryku jeden. Szukasz widowni, ktora ci bedzie
                    klaskac za kazdym razem jak "pierniesz", bo jestes w kanadzie? Facet, na jakim
                    swiecie ty zyjesz? Obudz sie wreszcie tlumoku! Czas zimnej wojny dawno sie
                    skonczyl, czas uzupelnic braki z wiedzy o swiecie, ale obawiam sie ze zarownmo
                    w Kanadzie jak i USA to jest wielki problem - tam sie jakos dziwnym trafem
                    czlek zatrzymuje w rozwoju umyslowym i czesto po latach nadrobienie
                    czegokolwiek staje sie niemozliwe ze wzgledu na totalne skretynienie. A teraz
                    zmiataj do tych swoich maszyn i pogadaj se z nimi i niech ci sie w pas
                    klaniaja :) Moj czas dla ciebie i dla drabiny sie juz skonczyl. I tak go za
                    duzo stracilam na wasze trollowanie.
                  • aqua.maryna Re: WITEK. 05.08.06, 02:47
                    Napisales >...a teraz wlasnie konczy medycyne na tejze samej uczelni. Na McGill,
                    jednej z najlepszych uczelni na swiecie...<. McGill, szczerze mowiac pierwsze
                    slysze. Moglbys cos wiecej napisac. Co stoi za McGill?
                    • mickymouse Re: WITEK. 05.08.06, 03:51
                      www.mcgill.ca

                      Agua. McGill to taki universytet, ktory jest tajemnica poliszynela
                      amerykanskiego swiata naukowego. To universytet, na ktorym po Berkley wykladalo
                      najwiecej laureatow nagrod Nobla. Roznica polega na tym, ze na Berkely ucza
                      laureaci Nobla teraz, a na McGill uczyli, kiedy tego Nobla dostawali czyli
                      przed wielka gloria. To na McGill robili badania, to tu sie rozwijali, to tu
                      robili odkrycia na miare Nobla.
                      www.mcgill.ca/research/awards/pastwinners/#nobel
                      Ten Universytet miesci sie we francuskiej czesci Kanady -Quebecku, w Montrealu.
                      Poniewaz jest universytetem anglojezycznym jest stasznie ale to strasznie zle
                      dofinansowywany. Mimo wszystko dostanie sie na ten universytet przez wielu
                      uwazane jest na rowni z wygrana w toto-lotka. Poziom na uczelni a na
                      wydzialach: medycznym, chemicznym, fizyce i inzynierii roznego rodzaju jest tak
                      wysoki, ze absolwenci tych wydzialow sa spokojni o swoja przyszlosc w momencie,
                      kiedy dostana sie na wydzial. To jest swoistego rodzaju nobilitacja.
                      Medycyna i inzyniera na McGill jest zwlaszcza na wyjatkowo wysokim poziomie i
                      zdaje sie ma obecnie 3 miejsce na swiecie.
                      Nie jest latwo dostac sie ani na McGill a na medycyne zwlaszcza. Poniewaz
                      uniwersytet jest w wyjatkowo zlej sytuacji materialnej preferencje maja przede
                      wszystkim studenci pierwsze, ktorzy zbilzaja sie stopniami do 100% a zblizaja
                      sie uwazane jest na McGill 100%-98% . 97% moze byc uwazane juz za oddalone od
                      100%. Drugie, przyjecie tez zalezy od od dotacji jaka jestes w stanie dac
                      uczelni. Jednym slowem oczekuje sie od ciebie, ze dobrowolnie dasz cos na
                      uczelnie. Teraz nawet nikt sie juz nie opindala i kiedy moja corka dostala sie
                      na medycyne 4lata temu dostalismy oficjalny list, ze wymagana jest dotacja w
                      wys.10 tys$.
                      Dalem 60tys$, tak na wszelki wypadek aby sie nie rozmyslili. Chociaz oni sa
                      bardzo dobrze nastawieni do tzw. tradycji rodzinnej, jesli cale rodziny
                      studiuja na uczelni. Maz mojej corki, po 3 roku medycyny przeniosl sie na
                      Stanford do Californii, na pelne stypendium naukowe, wiec ona pewnie bedzie
                      chciala tam pojechac wkrotce. Dostanie tam pewnie rezydenture i odjedzie a ja
                      mam tylko jedna corke i jednego wnuka.

                      Wiesz zapewne, ze studiowanie na swiatowej slawy uczelni nie zawsze pokrywa aie
                      z poziomem studiow. Na Harvard na przyklad jest bardzo wysoki poziom prawa i
                      medycyny ale niekoniecznie wysoki poziom na przyklad j.hiszpanskiego. Tutaj
                      trzeba wiedziec, co studiowac i gdzie.
                      Na McGill slynne sa wydzialy, ktore ci wymienilem a poza tym studia w zakresie
                      j. angielskiego. Konczyl je na przyklad slynny Leonard Cohen. Ze znanych takze
                      W.Shatner, ten facet, ktory gra w tv, zdaje sie w "Star-track".
                      Ostatnio, jak wiem wiekszosc rezydentow w universyteckich szpitalach to
                      Arabowie z Arabii Saudyjskiej, z Zatoki Perskiej i Hindusi. Reszta zdaje sie
                      nie ma pieniedzy na dotacje. W porownaniu z USA studiowanie na McGill to
                      taniocha. Wiec coraz wiecej forsiastych cudzoziemcow sie tu pcha.
                      • drabiniasty Re: WITEK. 05.08.06, 03:55
                        No i wydalo sie, ze Witek to micky mouse a micky mouse to Witek. A moze tylko
                        mi napiszesz jakiej wlasciwie jestes plci jako nie-incoguto. Chlop czy baba???
                        Al informacja na temat McGill bardzo ciekawa.
                          • Gość: testaruda Re: WITEK. IP: *.lodz.dialog.net.pl 05.08.06, 10:55
                            no i prosze! witek to mickeymouse, mickeymouse to witek! Ty jestes facetem?
                            Bron nas Panie Boze od takich pseudofacetow!!! Najpierw sie przypieprzasz na
                            poczatku watku do mnie nie wiadomo o co, krytykujesz moj poziom umyslowy zanim
                            sie jeszcze ta pyskowka zaczela, wyzywasz ludzi od mend buraczanych i chcesz mi
                            powiedziec, ze jestes ode mnie lepszy bo konczyles McGill????? Ty naprawde
                            jestes pie..iety i zaczynam myslec o tym na serio. Powinienes sie udac do
                            psychiatry jak najpredzej, bo chyba leb tej ilosci nauki na McGill nie
                            wytrzymal i teraz sa tego skutki. Odpieprzylo ci na maxa gosciu. Probujesz
                            zgrywac kulturalnego inteligencika a tu prosze - zwykla szumowina. Intuicja
                            jednak rzadko mnie zawodzi, nie zawiodla i tym razem - jestes zwyklykm gnojem,
                            malym robakiem, zeby nie rzec dobitniej malym sku..synem. Mozesz miec 5
                            fakultetow a i tak bedziesz zerem. Kto sie burakiem urodzil, ten nim umrze. Nie
                            chce mi sie kontynuowac watku, bo coraz wiecej takich mend jak ty sie wpisuje i
                            zgodnie sobie wtorujecie w swoim zaklamaniu i chamstwie, a mi naprawde szkoda
                            na to czasu i nerwow. Mam chociaz nieklamana satysfakcje, ze mialam racje od
                            samego poczatku. Zalosny palant jeden z drugim. Dupe se mozesz wytrzec swoim
                            dyplomem. Dla mnie jestes zwyklym smieciem.

                            I jeszcze jedno: POLONIA sobie CZASEM pomaga, ale tak jak napisalam wczesniej,
                            wy do niej nie nalezycie - jestescie zerami, ktore znajduja przyjemnosc w
                            ponizaniu innych bez powodu, dowartosciowujac sie czyims kosztem, wiec i ja
                            robie na was z gory. I zeby bylo jasne: od takich gnid jak wy pomocy nie
                            potrzebuje, bo jestescie gowno warci jak to drabiniasty rzekl, majac chyba na
                            mysli samego siebie.
                            • Gość: Doctor Re: WITEK. IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 05.08.06, 13:09
                              witek nie skonczyl McGill, ani PW, ani zadnej innej uczelni. Gdyby witek
                              cokolwiek skonczyl to nie bylby tak beznadziejny i nie pisalby o tym bez
                              przerwy. Wyksztalceni ludzie pisza co robia zawodowo, a nie "co skonczyli".
                              Aha, drobna poprawka: witek jednak cos skonczyl - 48 lat.
                              • Gość: testaruda Re: WITEK. IP: *.lodz.dialog.net.pl 05.08.06, 16:26
                                > witek nie skonczyl McGill, ani PW, ani zadnej innej uczelni. Gdyby witek
                                > cokolwiek skonczyl to nie bylby tak beznadziejny i nie pisalby o tym bez
                                > przerwy. Wyksztalceni ludzie pisza co robia zawodowo, a nie "co skonczyli".

                                sluszna uwaga doctor! Zgadzam sie w zupelnosci.

                                A teraz najlepsze: "zawsze jestem facet nawet jako mickey mouse" :)

                                Naprawde ma 48 lat? Zarzucal mi na poczatku watku infantylizm, a sam ukrywa sie
                                pod nickiem "myszkamiki" :))))) - to to sa dopiero kosmiczne jaja! :)

                                Przyznac musze, ze mniej wiecej od polowy watku nerwy mnie zaczely ponosic na
                                te bande idiotow, ale chociaz na koniec sie usmialam. Co jak co, ale tego
                                goscia powaznie traktowac nie mozna, jedynie z politowaniem. Mysle, ze same
                                nicki: "drabiniasty", "robinhood", "mickeymouse" - daja juz do myslenia z kim
                                czlowiek ma do czynienia - zdaje sie ze ktos tu wspominal o postepujacym
                                infantylizmie......... POLONIA psia twoja mac - od takiej zachowaj nas Panie!
                              • robinhood101 Re: WITEK. 06.08.06, 12:27
                                Cos mi sie wydaje,ze oboje ty i ta beznadziejna dziewczyna skrecacie sie z
                                zazdrosci, ze facet skonczyl McGill i jego corka tez. Z tego co oboje
                                zaprezentowaliscie, nie nalezycie ani do specjalnie kulturalnych ani do
                                specjalnie mocnych intelektualnie. Ale od innych oczekujecie Wersalu. Ludzie
                                tak sie do was odzywaja jacy jestescie. Biedne robaki tyle wasze co
                                poszczekacie.
                                Ja takze konczylem studia w Montrealu ale niestety nie na McGill, tam byla zbyt
                                duza konkurencja, zeby sie dostac, tylko Concordie. A faktem jest, ze dyplom z
                                McGill, to dyplom z McGill. Otwiera wszystkie drzwi. Jak facet konczyl
                                Mechaniczny, to ma glowe nie od parady. Z tego co on tu wypisuje o McGill
                                wszystko sie zgadza, wiec nie mam powodu mu nie wierzyc, ze nie zaliczyl tego
                                uniwersytetu. A wy jakie uczelnie konczyliscie beznadziejki polskie??? AM w
                                Bialymstoku????? To dopiero jest smieszne.
                                • Gość: testaruda Re: WITEK. IP: *.lodz.dialog.net.pl 06.08.06, 13:41
                                  broni kutas kutasa, nic dziwnego - i nie papuz, niczym papuga, po mnie. To ja
                                  jade po was jak po scierwach, bo na to zaslugujecie, bo sami zaczeliscie swa
                                  durna gadke. A witkowi czy myszce miki nie mam czego zazdroscic - bo i czego?
                                  Chyba pracy w disneylandzie :)))) A moze debilizmu? Puknij sie facet w leb.

                                  Niewazne co czlek konczyl - wazne jakim jest czlowiekiem dupku - o tobie tez na
                                  forum nie maja ludzie innego zdania jak takie, zes kutas - ot POLONIA.
    • k1k2 dyplom uzyskany poza USA 07.08.06, 18:10

      >Z tego co tu przeczytalam lepiej bedzie dla mnie zostac w
      >UK, uzyskac obywatelstwo, zrobic sobie tutaj w UK drugie studia
      >a dopiero potem probowac gdzies sie przeniesc.

      w dziedzinie psychologii nie licz na to, bo nawet z uznaniem dyplomu/licencji z
      innego stanu sa problemy. I nie ma jednej reguly, musisz sie po prostu
      skontaktowac z organami wydajacymi licencje na praktyki i skonsultowac swoj
      przypadek.
      np. w kaliforni:
      www.bbs.ca.gov/
      www.psychboard.ca.gov/
      jesli chcesz mieszkac w USA i pracowac z ludzmi tak jak piszesz, to mozesz to
      robic non-profit jako "paraprofessional" w jakims centrum counselingu - ale
      pieniadz bedziesz wtedy musiala zarabiac gdzie indziej.
      • Gość: testaruda Re: dyplom uzyskany poza USA IP: *.lodz.dialog.net.pl 07.08.06, 18:18
        Bardzo dziekuje za info. Slyszalam juz wczesniej, ze nostryfikacja dyplomow
        spoza USA to nielatwa sprawa. Chcac pracowac na etacie psychologa czy
        counsellor'a musialabym od nowa robic studia w USA jak sadze, dlatego
        wspomnialam o pracy socjalnej najpierw, zeby moc od czegos zaczac. Z tego co
        jednak widze, praca socjalna moglaby mi nie zapewnic srodkow na takie studia,
        bo jest to w USA slabo oplacany zawod - tu w UK jest akurat odwrotnie - praca
        socjalna jest calkiem dobrze platna i z powodzeniem mozna studia counsellingowe
        podjac. Trzeba sobie tylko to zorganizowac odpowiednio czasowo. Dziekuje za
        linki i porade. Pozdrawiam.
        • Gość: kk Re: dyplom uzyskany poza USA IP: *.jci.com 08.08.06, 18:12
          moge sie wypowiadac w zasadzie tylko na temat Kaliforni.

          otoz tu "social worker" i "marriage/family therapist" maja mniej wiecej te sama
          range i podobe wymagania (magisterka, staz, egzamin na licencje). w obu
          zawodach mozna prowadzic terapie indywidualna i rodzinna, z tym ze social
          worker zajmuje sie dodatkowo sprawami typowo socjalnymi wlasnie.

          inaczej sie ma sprawa z zawodem "psychologa" ktory tu wymaga zrobienia DOKTORATU
          (plus, jak zwykle, staz i egzamin na licencje). psycholog zarabia wiecej i
          oprocz prowadzenia terapii ma tez prawo wykonywania i interpretacji testow
          psychologicznych (zupelnie inaczej niz w Polsce gdzie z testow sie nie robi
          wielkiej sprawy). jakie to ma uzasadnienie to nie wiem, oprocz tego ze 'jesli
          nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniadze' - troche jak z trudnosciami do
          dostania sie do zawodu prawnika w Polsce.
          • Gość: testaruda Re: dyplom uzyskany poza USA IP: *.lodz.dialog.net.pl 08.08.06, 20:16
            Docelowo mysle o psychologii, bo mnie pasjonuje i mam nosa do ludzi. No i mozna
            wiecej zarobic. No coz, tak jak sie raczej spodziewalam - droga do tego dluga i
            ciezka, ale nie martwie sie tym. Cale szczescie, ze mam awaryjny plan B ;)
            Grunt to optymizm i ciezka praca. Powodzenia Ci zycze kk i dziekuje za
            poswiecony mi czas. Pozdrawiam.
          • drabiniasty Re: dyplom uzyskany poza USA 08.08.06, 22:36
            Po co sie wysilacie, ona siedzi w Lodzi, ma powazne problemy psychologiczne i
            nigdy mieszkac w USA nie bedzie, bo nie przeskoczy bariery wizowo-legalnej. USA
            ma wystarczajaco domoroslych idiotow nie musi sobie sprowadzac z Polski.
            • Gość: testaruda Re: dyplom uzyskany poza USA IP: *.lodz.dialog.net.pl 08.08.06, 22:47
              drabina nie wpieprzaj sie miedzy wodke a zakaske - sam jestes domorosly idiota,
              co udowodniles juz wielokrotnie w tym watku i kilku innych! Tak cie boli moj
              wyjazd do USA glupia gnido? - nawet nie masz pojecia jakie to dziecinnie proste
              i legalne!!!, ale nie sprowokujesz mnie, zebym powiedziala jak to zrobie :)))
              Naprawde ubaw mam setny widzac jak sie co niektorzy chca sie zesrac z zawisci,
              co by sie innym tylko nie udalo! hahaha PSEUDO-POLONIA!!! Have a nice evening
              doopku i milego siusiania do basenu (trzymasz go w kiblu czy pod lozkiem?)!
              hahahaha
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka