Gość: crypto
IP: 213.199.221.*
14.10.04, 23:29
Chciałbym przedstawić parę przykładów tego, jak tzw. agencje pracy żerują na Polakach przyjeżdżających do UK.
1. Agencja w Midlands. Pracuje tam Polak, który sprowadza innych do pracy za opłatą 100-200 funtów jednorazowo, w zależności od stopnia znajomości. Ludzie pracują otrzymując płacę niższą od normalnych pracowników o ok.60 funtów, które prawdopodobnie są im potrącane za dojazd, gdyż agencja zapewnia pracę, a nie dojazd, innymi słowy można pracować 100 km od miejsca zamieszkania i kombinować, jak je przebyć. Kwoty tej nie ma w payslipach, więc wszystko wygląda legalnie, ale dziwnym trafem osoby chcące zdobyć National Insurance Number albo podejrzane o kontakt z ambasadą szybko żegnają się z pracą i wylatują z mieszkania. Home Office WRS wszyscy mają.
2. Inna agencja - właściciel zabiera paszporty pod pozorem wysłania ich do Home Ofiice, ale od maja nic nie wiadomo, co się z nimi dzieje - wezwana policja gawędzi sobie z właścicielem nie racząc nawet porozmawiać z wzywającymi ją Polkami.
3. Kolejna agencja - notoryczna zmiana zawodów - kierowca robi za cleanera, a catering okazuje się być pracą w jakichś magazynach. Nie płaci za ank Holidaye.
Czy znacie podobne przykłady?