Jak nie dać się oszukać

IP: 5.2.* / *.server.ntli.net 12.01.05, 01:38
Co za bezsensowna lista. Nijak odnosi sie niestety do pracy w Anglii :(

Po pierwsze, zatrudniaja tutaj agencje. One nie sa posrednikami w znalezieniu
pracy, one sa PRACODAWCAMI.
Po drugie, w umowe wpisuje sie minimalna stawke tylko, czesto pracuje sie za
wieksze pieniadze (chociaz najdzesciej niewiele wieksze).
Po trzecie, w agnielskich umowach czesto nie ma czasu pracy, a tylko na
przyklad albo czas niekoreslony (bo tu jest na poczatku krotki okres
wypowiedzenia), albo ze czas pracy beda okreslac ustne ustalenia. To normalne
tutaj, chociaz u nas budzi obawy i niestety, czasem jest wykorzystywane :(
Po czwarte, umowa miedzy agencja a miejscem pracy jest jak nabardziej objeta
tajemnica handlowa - badz co badz to umowa miedzy firmami wspolpracujacymi na
stale, a nie zlecenie na znalezienie pracownikow i tyle. Ktos, kto to pisal,
kierowal sie moze i polskim zdrowym rozsadkiem, ale ani odrobine nie wzial
pod uwage realiow angielskich przy pracy czasowej (bo do takiej zatrudniaja
agencje wlasnie). Jak zwykle GW sie nie popisala.
    • Gość: xegar Powinno jeszcze być IP: *.lan / *.wroclaw.mm.pl 12.01.05, 01:43
      Powinno jeszcze być:

      - Umowa powinna być sporządzona w języku polskim (chyba że biegle posługujesz
      się angielskim),
      - rozsądek obowiązuje. Jeśli pośrednik unika odpowiedzi na jakieś pytania
      (albo przekłada na "później", niecierpliwi się, kreśli wizje wysokich zarobków
      zamiast odpowiedzieć na twoje pytanie - nic nie podpisuj.
      Twoim prawem jest dokładnie wiedzieć w co się pakujesz, zanim podejmiesz
      decyzję o podpisaniu umowy.

      Xe.
      • Gość: Jan Język IP: *.dclient.hispeed.ch 12.01.05, 09:34
        Gość portalu: xegar napisał(a):
        > Powinno jeszcze być:
        > - Umowa powinna być sporządzona w języku polskim (chyba że biegle posługujesz
        > się angielskim),

        Umowa może być co prawda napisana niezrozumiałym językiem prawniczym, ale jak
        za słabo znasz angielski, to twoje szanse, że cię wykiwają, gwałtownie rosną.
        Można ci wcisnąć każdy kit, bo sam nie zapytasz, poza tym we wszystkim
        potrzebujesz pomocników/pośredników, przynajmniej za prowizję.
        Do wakacji jest jeszcze trochę czasu - więc do książek (i kaset/rozmówców)!
      • Gość: Latarnik Re: Powinno jeszcze być IP: 5.2.* / *.server.ntli.net 12.01.05, 11:02
        >Umowa powinna być sporządzona w języku polskim
        >(chyba że biegle posługujesz się angielskim),

        >rozsądek obowiązuje. Jeśli pośrednik unika odpowiedzi na
        >jakieś pytania (albo przekłada na "później", niecierpliwi
        >się, kreśli wizje wysokich zarobków zamiast odpowiedzieć
        >na twoje pytanie - nic nie podpisuj.

        Taak. Bardzo to ladnie, piszesz taka mowe trawe z pozycji czlowieka siedzacego
        w Polsce, WLASNYM kraju. Przy wyjezdzie do pracy za granice te warunki
        niestety, z przyczyn praktycznych, nie moga zostac spelnione.
        To sa proste, nisko platne stanowiska. Nikt nie poniesie tam kosztow tlumacza,
        bo tez az tak duzo tu Polakow nie zatrudniaja. Pracuje tu duzo wiecej hindusow,
        arabow, portugalczykow i innych nacji. Umowy sa podpisywane po angielsku i jest
        to zgodne z prawem - tak samo jak w Polsce umowy z obcokrajowcami podpisywane
        sa po polsku i jakos przeciwko temu nie protestujesz. Fakt, powinno sie znalezc
        kogos, kto zna jezyk i chociazby dla wlasnej wiedzy zapisac tlumaczenie umowy.
        Ale wielu ludzi nie ma jak tego zrobic. Smutne, acz prawdziwe.

        Co do unikania odpowiedzi na pytania - popracuj sobie z jakims przecietnym
        anglikiem. Jest to bardzo niekonkretna nacja (nie mowie o wyjatkach, ale
        ogolnie, o doswiadczeniach zycia tutaj). Oni dopiero od niedawna maja wymog
        podpisywania umow o prace (i to tez nie do konca obowiazkowy), do niedawna w
        Anglii pracowalo sie nierzadko cale zycie na umowie ustnej. A nie sa zbyt
        chetni do zmian. Poza tym panuje tutaj duch zgadzania sie z okolicznosciami.
        Nie mowie o obcokrajowcach, lecz o rdzennych mieszkancach. Wiec jakim cudem
        wymusisz na pracodwacach, zeby zatrudnianych obcokrajowcow traktowali lepiej
        niz wlasnych obywateli? Niestety, chcac tu przyjechac do pracy trzeba sie
        nastawic na inna mentalnosc i inna kulture. Najczesciej nie przynosci to tak
        drastycznych skutkow, jak w artykule Guardiana, tylko owocuje zwykla, uczciwa
        praca. Ale co sie Polacy nadenerwuja, zanim nie przekonaja sie, ze wszystko
        dziala, to nasze. Anglicy NIGDY nie odpowiadaja wprost na pytania, NIGDY nie sa
        konkretni i maja zupelnie inne poczucie czasu. Jak chcesz cos wiedziec z gory,
        to Ci powiedza ze popracujesz miesiac czy dwa, to sam sie zorientujesz. I tyle.
        W tutejszej kulturze jest to normalne :( Jest to kultura, ktora godzi sie na
        wszystko, czego doswiadcza praktycznie.

        >Twoim prawem jest dokładnie wiedzieć w co się pakujesz,
        >zanim podejmiesz decyzję o podpisaniu umowy.

        Z tym sie zgadzam. Ale tej wiedzy nie wyniesiesz nigdy z przetlumaczenia umowy,
        badz okreslenia warunkow. Zeby dowiedziec sie w co sie pakujesz wyjezdzajac do
        UK, musisz poznac opinie Polakow, ktorzy juz tu sa, nastawic sie na dziki kraj
        bez zadnych zasad w naszym rozumieniu tego slowa i zastanowic sie, czy chcesz
        zmierzyc sie z zupelnie inaczej rozumujacymi ludzmi. Jesli to wszystko Ci nie
        przeszkadza, to wtedy mozesz sie zastanawiac, co podpisujesz. Anglicy maja
        bardzo niechlujnie skonstruowane umowy, ale nie ma tu takiej kultury naduzyc
        jak w Polsce, wiec nigdy nikt nie zadal sobie trudu, zeby je poprawiac. Z
        jednej strony raj dla oszustow, z drugiej strony tutajeszy system prawny jest
        jednak calkiem skuteczny i wielu tych oszustow nie ma. (Nie mowie o zwyklych
        naciagaczach, ktorzy kradna paszporty, lecz o wykorzystywaniu zapisow umowy
        przeciwko Tobie). Pamietaj rowniez, ze ich sady dzialaja inaczej i one akurat
        najczesciej kieruja sie zdrowym rozsadkiem, jesli juz cos do takowego trafi.

        Pozdrawiam wszystkich tych, ktorzy cos pomysla, zanim uniosa sie swietym
        oburzeniem i napisza cos o polskiej rzeczywistosci w odniesieniu do sytuacji w
        innym kraju :)

        • Gość: ell Re: Powinno jeszcze być IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 11:23
          bravo latarnik niezle to wylozyles podpisuje sie pod Twoimi postami , ciekawie
          czy to ludzie zrozumia.

          Anglia to inny kraj , tak jak napisales inna kultura i mentalnosc. sam pracuje
          z anglikami i wiem co to znaczy.

          pozdrawiam
          ell-s.com/index.php
        • Gość: Rafał Re: Powinno jeszcze być IP: *.ols.vectranet.pl 13.01.05, 17:17
          Witam serdecznie!! Katarnik czy moglbys podac mi swoj e-mail...chcialbym
          wlasnie zaczerpnac informacji od czlowieka kotry tam jest... a to najlepsze
          doswiadczenie przed wyjazdem... Wlasnie wybieram sie 20 stycznia na rozmowe
          kwalifikacyjna w Gdansku... wiem czego moge sie spodziewac... ale mimo wszystko
          i tak wyjade 10 lutego! sikor192@poczta.onet.pl. Bylbym bardzo wdzieczny za
          kontakt!
        • Gość: Rafał Re: Powinno jeszcze być IP: *.ols.vectranet.pl 13.01.05, 17:38
          Przepraszam nie trafilem w L opczywiscie powinno byc Latarnik!! Najmocniej
          przepraszam! :)
          Pozdrawiam wszystkich!
    • Gość: kwiat Re: Jak nie dać się oszukać IP: *.krak.tke.pl 24.01.05, 17:57
      właśnie zapłaciłem pieniąze firmie za znalezienie mi roboty przy
      drogach .powiedzcie mi czy dobrze zrobiłem .może znacie firmę z
      ostrowca .oczywiście w angli .
Pełna wersja