Dodaj do ulubionych

kwestia obywatelstwa, a prawo do pracy

05.02.06, 16:00
rozpoczne nowy watek - nawiazujacy do naszych poprzednich rozwazan w sprawie
prawa na rynku pracy w BE, a zwlaszcza wypowiedzi bylego i jego przykladu z
Fr i Amerykaninem.

Tam zrobil sie juz balagan.

Otoz - to chyba niezupelnie jest tak jak piszesz. Obywatelstwo nabywa sie
roznie w roznych krajach. I tak na przyklad o obywatelstwo polskie mozna
wystapic na podstawie zawartego aktu malzenskiego z Polakiem/Polka, ale o ile
dobrze pamietam po dwoch latach od jego zawarcia. Smiem podejrzewac, iz
dokladnie tak samo jest w przypadku wielu krajow starej UE ze wzgledu na
proceder figurantctwa.

Zatem : Francuzka zamezna z Amerykaninem, przybywajacy do BE uzalenieni sa od
praw FR w kwestii nabycia obywatelstwa FR przez Amerykanina. Jakie te sa? Nie
wiem... Ale Amerykanin moglby podjac prace w BE bez pozwolenia jedynie jesli
posiadalby paszport FR, ktorego nie dostanie raczej zarz po zawarciu
malzenstwa z FR.

Mam przyklad u siebie w biurze- Szwedke, ktora wyszla za maz za Kubanczyka,
ktorego zreszta z Kuby w ten sposob "wyciagnela". Nie ma on obywatelstwa
szwedzkiego, a posiada prawo do pracy w BE na podstawie aktu malzenskiego z
urzednikiem UE. Na jakiej dokladnie podstawie? Dowiem sie, to sie podziele
wiadomoscia...

Obserwuj wątek
    • maya18 Re: kwestia obywatelstwa, a prawo do pracy 05.02.06, 16:12
      brooxelka napisala>
      > Mam przyklad u siebie w biurze- Szwedke, ktora wyszla za maz za Kubanczyka,
      > ktorego zreszta z Kuby w ten sposob "wyciagnela". Nie ma on obywatelstwa
      > szwedzkiego, a posiada prawo do pracy w BE na podstawie aktu malzenskiego z
      > urzednikiem UE. Na jakiej dokladnie podstawie? Dowiem sie, to sie podziele
      > wiadomoscia...

      Kubanczyk po zawarciu zwiazku malzenskiego z obywatelka kraju starej EU-tu
      Szwedka dostaje prawo pobytu na czas nieokreslony i pozwolenie na prace w
      Szwecji, a tym samym pozwolenie na pobyt i prace we wszystkich krajach starej
      EU; wlasciwie ma takie same prawa i obowiazki jak obywatel Szwecji poza prawem
      wyborczym w wyborach parlamentarnych itp. To prawo przysluguje mu dopiero po
      otrzymaniu obywatelstwa.
      • brooxelka Re: kwestia obywatelstwa, a prawo do pracy 05.02.06, 16:21
        moze i racja... brzmi logicznie. dopytam i potwierdze. dzieki, maja!
        • maya18 Re: kwestia obywatelstwa, a prawo do pracy 05.02.06, 16:29
          brooxelka napisała:

          > moze i racja... brzmi logicznie. dopytam i potwierdze. dzieki, maja!

          Prosze bardzo :-)
          • Gość: byly_eurokrata Re: kwestia obywatelstwa, a prawo do pracy IP: *.netcologne.de 05.02.06, 17:17
            maya wlasnie bardzo rzeczowo probuje to wytlumaczyc, ze zawarcie malzenstwa
            przez obywatela starego MS z kims z NMS ablo z poza unii skutuje nadaniem
            temu "alienowi" prawa pobytu i pracy.
            (przy okazuji brooxelka: po zawarciu malzenstwa z obcokrajowcem wcale nie
            trzeba nabywac jego obywatelstwa, zeby miec te same prawa co on, oprocz
            oczywiscie wyborczych)

            Wezmy teraz jeszcze inny przyklad: polak pracujacy od kilku lat legalnie w
            Brukseli poza insytucjami, czyli posiadajacy prawo pobytu i pracy, bierze slub
            z Polka. Z tego, co rozumiem ona tez przez to nabywa prawo pobytu i pracy w
            Belgii.

            Problem "logiczny" malzona i brooxelki jest chyba ten, ze wy myslice, ze skoro
            macie malzonka pracujacego np. w Komisji w Brukseli, to on ma przez to prawo do
            pracy w Belgii. A tak nie jest. Bo on ma jedynie prawo do pobytu w Belgii a
            pracuje w instytucji, ktora w sensie narodowym dla belgow nie istnieje, wiec
            anie nie potrzebuje ani nie ma prawa pracy. Dlatego tez jego malzonek takiego
            prawa w Belgii nie moze nabyc, bo on po prostu przyjezdza do osoby nie
            posiadajacej prawa pracy w Belgii.
            Prawo do pracy dla obywateli NMS stare panstwa czlonkowskie reguluja wedlug
            wlasnego widzimisie w oparciu o ustalone w traktacie akcesyjnym okresu
            przejsciowe.
            Dlatego tez organy unijne jako eksterytorialne nie moga nakazac Belgii nadania
            prawa pracy komukolwiek. Moga jedynie apelowac, co najwidoczniej robia.
            • Gość: malzonek Re: kwestia obywatelstwa, a prawo do pracy IP: 83.222.38.* 05.02.06, 17:54
              Stary, kiedy ty wreszcie zrozumiesz, ze tu nie chodzi o tzw. logike czy jakies
              wydumane przepisy, tylko po prostu o ZYCIE!

              Czlowieku
              • Gość: byly_eurokrata Re: kwestia obywatelstwa, a prawo do pracy IP: *.netcologne.de 05.02.06, 18:18
                Malzonek, zostawmy paragrafy, bo ty ciagle nie rozumiesz, ze jest ogromna
                formalna roznica miedzy ta szwedka i kubanczykiem a toba, nie ma sensu na ten
                temat dyskutowac.

                Powroce wiec do mojej instytucji miedzynarodowej w polsce: tam pracowali
                rowniez ludzie na porownywalnej kategorii C. I raz jeszcze powtorze NIKT z ich
                malzonkow nie robil dramatu, ze nie moze pracowac. Wrecz przeciwne, wydawalo im
                sie to jak najbardziej zrozumiale. Ja bym ci mogl przytoczys przyklady osob,
                ktore sie naprawde wpedzily w tarapaty wyjedzajac do pracy w tej instytucji:
                jak np. jeden niemiec, ktory mial zone ukrainke z zezwoleniem na pobyt i prace
                w niemczech. Po wyjezdzie na stale do Polski kobieta stracila wszystkie prawa,
                nie nabywajac zadnych nowych, czyli nie mogla juz pracowac w niemczech, nie
                mogla pracowac w polsce a najgorsze stracila lata wymagane do ubiegania sie o
                obywatelswo niemieckie. A facet zostal przeniesiony z jednej pracy panstwojej
                do drugiej pracy panstwowej, wiec zaden dziki kapitalizm. I zwroc uwage, ze ona
                stracila wszystko na ZAWSZE, ty bedziesz mial klopoty w Belgii maksymalnie
                przez dwa lata jeszcze.
                > Czlowieku
                • Gość: malzonek Re: kwestia obywatelstwa, a prawo do pracy IP: 83.222.38.* 05.02.06, 19:43
                  > Malzonek, zostawmy paragrafy, bo ty ciagle nie rozumiesz, ze jest ogromna
                  > formalna roznica miedzy ta szwedka i kubanczykiem a toba, nie ma sensu na ten
                  > temat dyskutowac.
                  >

                  No rzeczywiscie
                  • Gość: byly_eurokrata Re: kwestia obywatelstwa, a prawo do pracy IP: *.netcologne.de 05.02.06, 20:41
                    malzonek, ja jestem starym cynikiem i z instytucjami miedzynarodowymi mam
                    troche dluzej do czynienia niz ty. Dopoki decydenci beda mieli nastawienie, ze
                    pracownik instytucji miedzynarodowej powinien co wieczor odprawiac modly
                    dziekczynne za tak wspaniala prace, dopoty los nawet kilkuset osob nie bedzie
                    gral zadnej roli.
                    Z pragmatycznego punktu widzenia dlatego uparcie lansuje poglad, ze trzeba
                    sobie wszystko przekalkulowac z gory, podjac decyzje ale potem na miejscu juz
                    jej nie zalowac, bo innaczej bedziesz wiecznie sfrustrowany.
                    Po prostu nie ogladaj sie na instytucje unijne, one raczej nie zaoferuja
                    globalnego rozwiazania, bo to dla nich zbyt blahy problem. Paw, Tommy, Anbxl i
                    inni w rozny sposob daja ci do zrozumienia, ze sam musisz "ratowac swoj tylek".
                    Opisywales, ze sie starales i ze w ostatniej chwili nic nie wyszlo. Moze
                    nastepnym razem przygotuj sobie z gory dossier po francusku/flamandzku z
                    krotkim, rzeczowym opisem, jak sie zalatwia zezwolenie na prace dla obywateli z
                    NMS. Takiej pindzie z HR jest latwiej odrzucic podanie niz samej sie pytac, co
                    i jak. Ja to znam z drugiej strony, bo musialem dla sekcji niemieckiej
                    zalatwiac w Polsce NIP i REGON na zatrudnienie polskiej sekretarki. Mialem z
                    tym nie mniejsza gehenne niz ty z zezwoleniem na prace, bo instytucja nie byla
                    podmiotem gospodarczym, wiec nie miala prawa do REGONU, bez REGONU nie mozna
                    bylo zalatwic ZUS-u a bez ZUS-u nie bylo mozliwe zatrudnienie. Takie bzdury
                    zdarzaja sie w kazdym kraju. Je po prostu trzeba jakos pokonac. Mnie to sie
                    udalo, przez przyslowiowa pania Zosie, ktora znala pania Marysie, ktora miala
                    kolezanke w regonach. Przepisu nie bylo, ale regon dostalismy.
                    Wiesz, ze nie trzeba zezwolenia na prace w przypadku prowadzenia dzialalnosci
                    gospodarczej. Ja teraz skonstruuje tutaj pomysl, ale z gory nie wiem, czy
                    wypali, bo sie nie znam na przepisach dokladnie.
                    Malzonek A otwiera dla picu firme konsultingowa na zasadzie samozatrudnienia.
                    Fikcyjnie zatrudnia w niej malzonka B (czyli ciebie). Fikcyjnie dostajesz od
                    niego pensje, od ktorej z wlasnej kieszeni odprowadzasz belgijskie zusy itd.,
                    powiedzmy przez 3 miesiace. Na podstawie tego zatrudnienia dostajesz pozwolenie
                    na prace. Malzonek A zwalnia cie po 3 miesiach. Pytanie do prawnikow: czy twoje
                    zezwolenie zostaje anulaowane czy je zatrzymujesz? Moze to by bylo rozwiazanie
                    na zasadzie wzajemnej samopomocy malzonkow. Ale sami musicie wziac interes w
                    garsc zamiast biadolic ;-)
                    • Gość: Sofi nie jestem prawnikiem, ale IP: *.241.81.adsl.skynet.be 05.02.06, 20:48
                      mysle ze na zdrowy rozum je trace - pozwolenie na prace dostaje sie na konretna
                      prace u konkretnego pracodawcy i tyle.

                      A generalnie - ja rowniez, malzonek, uwazam ze ta dyskusja nie ma sensu.
                      1. EPSY naprawde nie jaja glodowych pensji, wiec nawet jesli jedn osoba
                      utrzymuje 4-osobowa rodzine, nie powinno to stanowic problemu (oczywiscie
                      rozumiem argument niezaspokojonych ambicji zawodowych drugiej strony, ale to
                      juz inna bajka)
                      2. podejmujac ta decyzje, wiedzieli w co sie pchaja
                      3. okres przejsciowy dotyczy jedynie pracy etatowej u kolnkretnego pracodawcy,
                      a tymczasem istnieja przeciez inne formy dzialanosci np. independant. Moze czas
                      pomyslec niestandardowo ?

                      pozdrawiam
                    • Gość: malzonek Re: kwestia obywatelstwa, a prawo do pracy IP: 83.222.38.* 05.02.06, 20:57
                      bardzo ciekawe spostrzezenia. Oczywiscie gdybym byl rownie cynikiem (bo jest
                      szansa, ze rownie stary to juz jestem), to bym pewnie sie z toba chetnie
                      posmial. Niestety nie potrafie, bo jestem niepoprawnym idealista.

                      Co do pomyslu na "zalatwienie" sobie pozwolenia, to bardzo mi sie on spodobal i
                      choc ze wzgledu na specyfike mojego dotychczasowego zatrudnienia w PL (oraz
                      fakt, ze chcialbym robic to samo tylko tutaj), najprawdopodobniej nie jest to
                      najlepsza dla mnie droga, to chetnie poslucham co na to powiedza lepiej obeznani
                      w miejscowym prawie, bo jesli nie bedzie sie dalo inaczej, to czemu nie
                      sprobowac ta droga? W koncu w obliczu cynizmu prawa wobec obywateli, odrobina
                      cynizmu obywatela wobec prawa nie powinna byc grzechem smiertelnym?
                • Gość: mz Re: kwestia obywatelstwa, a prawo do pracy IP: *.brutele.be 06.02.06, 22:45
                  "Ok, odpowiedz mi na koniec na jedno pytanie: Czy ktos z organow unijnych
                  zapewnil zone, ze bez klopotow dostaniesz prace w Belgii?"
                  Mnie- chociaż nie pracę, ale pozwolenie na pracę, które miało być wydane
                  automatycznie przez rząd Belgii.
                  • tomi_22 Re: kwestia obywatelstwa, a prawo do pracy 06.02.06, 22:47
                    A nie mowili o procedurze uproszczonej lub skroconej??? Ja cos takiego
                    slyszalem.
                  • Gość: byly_eurokrata Re: kwestia obywatelstwa, a prawo do pracy IP: *.netcologne.de 07.02.06, 00:48
                    Gość portalu: mz napisał(a):

                    > "Ok, odpowiedz mi na koniec na jedno pytanie: Czy ktos z organow unijnych
                    > zapewnil zone, ze bez klopotow dostaniesz prace w Belgii?"
                    > Mnie- chociaż nie pracę, ale pozwolenie na pracę, które miało być wydane
                    > automatycznie przez rząd Belgii.
                    Kto ci to powiedzial i w jakiej formie? Ktos z adminu czy ktos z twojego unitu?
                    Mowil o prawie do pracy czy o prawie do pobytu? Jesli mowil o prawie do pracy,
                    to powiedzial "moge pania ´ZAPEWNIC, ze rzad Belgii wyda pozwolenie
                    automatycznie" czy "SADZE, ze rzad Belgii wyda pozwolenie automatycznie". Na
                    niuanse trzeba tez zwracac uwage, przeciez wszyscy to przerabialismy na
                    preselekcyjnym verbalu
                    • Gość: malzonek Re: kwestia obywatelstwa, a prawo do pracy IP: 83.222.38.* 07.02.06, 01:10
                      Stary, widze, ze strasznie zalezy ci na tym, zeby udowodnic, ze Polaczki nie
                      maja sie co burzyc, bo nie maja racji i koniec. Po pierwsze troche szkoda, bo
                      taka postawa bardzo pasujesz do ogolnego krajobrazu polskiego piekielka, a
                      mialem cie za czlowieka o szerszych horyzontach.

                      Pisze o tym dlatego, ze bedac tu na miejscu obserwuje to, jak zachowuja sie w
                      podobnych okolicznosciach reprezentanci innych nacji i wierz mi, takiego
                      przykladu jakich w PL mamy mnostwo na codzien, tu nie znajduje ani na jote.
                      Ogolnie obowiazuje "soldarnosc narodowa". Zaden Czech, wierz mi, nie zastanawia
                      sie nad niedola Belgow i jak sie ma problem zatrudniania Czechow w Bxl wobec
                      wysokiej stopy bezrobocia w tym kraju. To Czechow po prostu wali, mowiac wprost.
                      Dla nich wazniejsze niz wspieranie slusznosci decyzji miejscowej wladzy jest to
                      by pomoc Vaszkowi, czy Pepikowi jakos zalapac sie w smutnej brukselskiej
                      rzeczywistosci. Wyjatek
                      • Gość: byly_eurokrata Do Malzonka IP: *.netcologne.de 07.02.06, 07:19
                        Malzonek, Ty widzisz sprawy z Twojego osobistego i bardzo subiektywnego punktu
                        widzenia. Masz do tego oczywiscie prawo. Ale mi wcale nie chodzi o to, zeby
                        udowodnic, ze "Polaczki nie maja sie co burzyc", lecz o ukazanie na Twoim
                        przykladzie INNYM, ktorzy sa jeszcze przed podcjeciem decyzji, ze nie wszystko
                        zloto, co sie swieci. I robie to wlasnie w imie - jak mi sie przynajmniej
                        glupio zdaje - dobrze pojetej solidarnosci narodowej. A ze od czasu do czasu
                        ktos napisze na tym forum, ze moje uwagi byly dla niego "na wage zlota" albo
                        ze "odwalam kawal dobrej roboty", utwierdza mnie w tym przekonaniu, bo niestety
                        z wlasnego bogatego doswiadczenia wiem, jakie bajki polacy na emigracji
                        opowiadaja ludziom w kraju (typowy przyklada: podawanie zarobkow brutto zamiast
                        netto, zeby zrobic wrazenie, przemilczanie kosztow mieszkania, ubezpieczen
                        itd. )
                        Pisze troche zgryzliwie, bo wlasnie od kilkunastu lat pracuje w "zachodniej"
                        administracji publicznej, z tego kilka lat w miedzynarodowej i widzialem wiele
                        przykladow, jak administracja cos obiecuje a potem zupelnie sie z tego nie
                        wywiazuje. Sam zreszta na wlasnej skorze to odczulem jako zoltodziob, kiedy po
                        rozpoczeciu pracy na pol etatu nie dostalem obiecanego daily allowance przez co
                        znalazlem sie w dosyc trudnej sytuacji finansowej a ludzie z HR cynicznie mi
                        powiedzieli, ze "kazdy jest kowalem swojego losu, trzeby bylo sie z gory
                        dokladnie dowiedziec". Moje credo po wlasnych i innych doswiadczeniach (np.
                        Ukrainki, ktora wyjechala z mezem do Polski): trzeba miec zawsze plan B, jak
                        nie uda sie plan A oraz w miare mozliwosci prosic o wszelkie informacje
                        pisemnie, na zasadzie wiazacej interpretacji prawnej. I zeby nie bylo, ze
                        zawsze mam racje: mimo ze jestem niby taki oblatany dalem sie zrobic w konia
                        przez administracje unijna ze skladkami emerytalnymi. Tez zaufalem ustnej
                        wypowiedzi panienki z HR, sprawa trwala rok i zamiast mi zrobic transfer of
                        pesnion right do mojej niemieckiej kasy emerytalnej, po roku
                        monitow/nagabywania dali mi odprawe zamiast obiecanego transferu. Teraz mam
                        jakas tam luke w okresach skladkowych. A to po prostu znaczy, ze nikomu z HR na
                        piekne slowa nie mozna ufac. I to jest moje poslanie dla ludzi, ktorzy sa
                        jeszcze w Polsce i rozwazaja decyzje wyjazdu.

                        Mnie tez wali niedola Belgow, ich stopa bezrobocia itd. Ja z tym panstwem nie
                        mam nic wspolnego. Ale ani Polacy ani Czesi nie zyja w Belgii w politycznej
                        prozni. Usilowalem tylko wskazac, ze jesli dla belgijskich politykow z pobudek
                        populistycznych bedzie korzystnie przedluzyc okresy przejsciowe, to to zrobia
                        bez wzgledu na apele instytucji unijnych. I w tym swietle wasze skargi na brak
                        prorodzinnosci, rownych szansy itd. sa - jak nadal mniemam - naiwne.
                        I zauwaz mimo wszystko pewna regule: osoby, ktore mieszkaja na emigracji
                        dluzej, jednym chorem radza Tobie i innym w Twojej sytuacji, by sie nie
                        rozgladac na instytucje itd., tylko sprobowac wziac sprawy we wlasne rece,
                        nawet naginajac/obchodzac przepisy. Natomast osoby, ktore niedawno wyjechaly z
                        kraju, ciagle stawiaja na jakis interwencjonizm panstwowy/unijny itd. To chyba
                        tez daje troche do myslenia.
                        Zycze Ci jak najbardziej powodzenia. I moze napisz - z obecnym bagazem
                        doswiadczen - jakas rekomendacje dla osob, ktore sa w podobnej sytuacji
                        rodzinnej w Polsce i gdzie jeden z malzonkow dostal oferte pracy. Napisz, czy
                        mimo wszystko powinni wyjedzac czy raczej zostac w Polsce. To bedzie dzialanie
                        w sensie pomagania innemu Vaszkowi czy Pepikowi zamiast stawiania wlasnej osoby
                        w centrum uwagi, co postulujesz.

                        Dlatego
                        • essere1 Subiektywna obiektywnosc 07.02.06, 09:11
                          Gość portalu: byly_eurokrata napisał(a):

                          > Malzonek, Ty widzisz sprawy z Twojego osobistego i bardzo subiektywnego
                          punktu
                          > widzenia. Masz do tego oczywiscie prawo.

                          A mnie sie wydaje, ze to jego swiete prawo tak patrzec. Co wiecej, ten jego
                          subiektywny punkt widzenia, jest jego objektywna sytuacja. I bardzo slusznie,
                          ze patrzy w ten sposob, ktory zreszta mi osobiscie tez odpowiada. Obecna
                          sytucja nie jest "objawieniem", tylko jakis tam wynikiem jakis negocjacji, wiec
                          niektorzy sa z tego niezadowoleni z tymaczasowej sytuacji. Rzeczywistosc
                          zmieniaja tylko niepokorne duchy, a "der Kettenhund, der nicht mehr zerrt..":)
                          Wczoraj sie prawie "poklocilem" z kolegami z pracy o te sprawe i koniec koncow
                          kazdy zostal przy swojej wersji. I co? I nic, nie potrzebuje parafki kolegow ze
                          starej pietnastki, by miec swoje zdanie i uwazac, ze to zdanie powinno sie
                          przeforsowac.
                          Zamiast jalowo dyskoutowac, to moze troche podzielisz sie swoim doswiadczeniem
                          i pokazesz jakies przetarte szlaki. Kilka innych osob z forum tez sobie zeby
                          zjadla przez lata na umozliwieniu sobie zycia w Belgii. Moze zamiast "klapac"
                          klawiatura po proznicy, wymiencie doswiadczenia, jakie zawody dostaja
                          pozwolenie automatycznie, jakie nie, komu sie oplaca zalozyc wlasna
                          dzialalnosc, itd.... No?
                          • Gość: pawiu do eserka IP: *.10-136-217.adsl.skynet.be 07.02.06, 12:58
                            no i co eserku ze malzonek sie rzuca BEZSKUTECZNIE. Po pierwsze kolega m nikogo
                            rozsadnego nei slucha, po 2 nie uczy sie na swoich bledach po 3 jak widac
                            uzewnetrznia swoja niedole zamias zapytac: ku.. panowie jak zalatwis sobie
                            pozwolenie A czy B (nei wiem czy C jeszcze isntieja) dla takiej branzy (bo sa
                            branze chronione osobnymi przepisami)?


                            po 4 pozwolenie nei jestpotrzebne jak sam sie zatrudnisz a to jest legalne od
                            ok 2000 kiedy alfy prostytutek min z Polski wywalczyli ze mzoesz sobie takowa
                            dzialalnosc zalozyc ;) co wiecej sa ludzie ktorzy papierk iodwalaja za ciebie a
                            wydatek jest od 50 do ok 400 Euro.

                            a porzyczec to taki mechanizm psychologiczny ;) pokrzyczalem i jest mi lepiej ;)
                            • essere1 Re: do pawia 07.02.06, 19:40
                              > pokrzyczalem i jest mi lepiej ;
                              > )

                              :):) Jestes prawdziwym trolem-maskotka):):):)

                              Nie kazdy jest przeciez tak ponadprzecietnie inteligentny jak Ty i czasami to
                              co dla jednego jest mala gorka, dla innych moze byc gora nie do
                              przebycia:P:P:P::P

                              Fajnie by bylo, jakby chociaz pare osob wykorzystalo ten Know-How, bo jak juz
                              sie powyklucaliscie i kazdy sobie ulzyl, to moze czas na konstruktywna prace
                              organiczna? No, ale nie zapejszajmy....
                              • Gość: paw@large eserek EPS prawdziwy pisze a nie czyta ;D IP: *.10-136-217.adsl.skynet.be 07.02.06, 19:47
                                czyta bez zrozumienia kontextu - cytat dotyczyl podejscia np, malzonka nie
                                mojego ;D

                                > Nie kazdy jest przeciez tak ponadprzecietnie inteligentny jak Ty
                                fakt nie kazdy

                                > i czasami to co dla jednego jest mala gorka, dla innych moze byc gora nie do
                                > przebycia:P:P:P::P

                                siur sa tacy co im zawsze a to ptak nasra a to maja pod gorke a to znow ONI sa
                                winni no nie? niegdy nie patrza co mozna porpawic jak dosjc do celu. A nawet
                                podjerzewam ze celu tez sobie nie okreslili...


                                co do konstruktywnych propozycji NIKT NIE PYTAL jak zdobyc pozowlenie jak obesc
                                ograniczenia wlasnie o tym pisalem i byly e pisal ale praca jak widze nikt nie
                                jest zainteresowany .... i to jest ku.. smutne
                                • essere1 Re: eserek EPS prawdziwy pisze a nie czyta ;D 07.02.06, 19:52
                                  Gość portalu: paw@large napisał(a):


                                  > ograniczenia wlasnie o tym pisalem i byly e pisal ale praca jak widze nikt
                                  nie
                                  > jest zainteresowany .... i to jest ku.. smutne

                                  Nie chwalmy dnia przed zachodem slonca. Ale to byloby smutne...
                                  • Gość: paw@night popatrz eserku IP: *.10-136-217.adsl.skynet.be 07.02.06, 19:54
                                    zocha pisala calkie rozsadznie byly e podal jak min mozna probowac. Jak cos
                                    mowilem wszyscy krzyczeli ze nie da sie nie da sie.

                                    Chetnie pomoge jesli ktos zapyta ale nikt nie pyta...

                                    • essere1 Re: popatrz eserku No i co teraz?):)::):):) 07.02.06, 21:36
                                      Gość portalu: paw@night napisał(a):

                                      >
                                      > Chetnie pomoge jesli ktos zapyta ale nikt nie pyta...
                                      >


                                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=9&w=36249028&a=36396474
                                      Tylko badz grzeczny::):):):):):):) Dobra?:):P
                                      • brooxelka Re: popatrz eserkuNo i co teraz?):)::):):) 07.02.06, 21:44
                                        Tak, tak... Ja tez oczekuje jakiejgos ladunku wybuchowego z podpalonym lontem ;-
                                        )) Ale wiesz, zaczelam chodzic na body balance, mam wiec tez jako taki mind
                                        balance... Ommmmmmmm ...;-))))
                                      • Gość: paw@night A jest realne a czemu nieby nie?! IP: *.201-200-80.adsl.skynet.be 08.02.06, 00:21
                                        wszytko co jest celem ile masz czasu i srodkow bo o tym wszyscy zapominaja a to
                                        podstawa ;)

                                        primo po pierwsze jak chcesz pracowac w Belgii i nie miec problemow jako nie
                                        EPS zalatw beligjskei ID bo z unijnym w okresie przejsciowym masz jaja tak z
                                        ubezp medycznym jak i pozwolenie mna prace.



                                        A) znajdujesz prace w duzej firmie i oni wyrabiaja
                                        a1) czekasz do 1.05.2006 i zalapujesz sie na kontyngent specjalistow ktory
                                        wolno przyjechac i pracowac
                                        a2) jak firma cie chce ale nie chce wyrabiac pozowlenia idziesz do ludzi ktorzy
                                        to robia - prawnikow do immigracji. Za ok 1000-1,500k Euro masz pozwolenie na
                                        prace.


                                        B) Znajdujesz prace przez agencje tj agent wyrabia ci pozwolenie klasy B (to
                                        go chroni przed 'fluktuacja sily roboczej ;D) i pracujez na kontrakcie 3 lata
                                        pod rzad (moze 4 nie pamieta mrpzepisow na pamiec to dla ksiegowych ;). Po tych
                                        latach masz z automatu pozwolenie A.


                                        C) zakladasz wlasna firme (sprl/bvba czy NV/SA) i sam sie zatrudniasz jak
                                        pracobiorca lub niezalezny wewnatrz firmy masz uniwersalne pozwolenie na prace
                                        gdziekolwiek w EU ;)


                                        D) zakladasz dzialanosc gosp. i pracujesz na umowie czasowj. Jesl ijestes dobry
                                        po 2-3 latach firma proponuje ci 'konwersje' jak jestes stary czy chory
                                        zgadzasz sie bo w przeciwnym razie za ~25% poprzedniej placy nikt normalny nie
                                        pracuje.


                                        E) zabirasz wodke granaty i spie..sz pierwszym wizzairem do innej
                                        pisakownicy.


                                        F) lobbujesz przez 5 lat to czego twoim isilami zmienic sie nie da. w
                                        miedzyczasie wydajesz na prawnikow jakies 100000Euro i w koncu okres probny sie
                                        konczy.

                                        to by bylo na tyle z palca ;D
                                        • Gość: brooxelka dzieki IP: *.cec.eu.int 08.02.06, 11:23
                                          Dziekuje! Zobaczymy jak sprawy beda wygladac w praktyce... Chcialabym
                                          uniknac "kombinowania"... Ale jak sie nie da, trzeba bedzie...

                                          A Tomiego jesli kiedys w realu zobacze, udusze. Epska wystraszyla mnie nie na
                                          zarty. Takze mojego spiacego sobie wczesniej smacznie na kolanach kota, ktorego
                                          postawila na nogi, tak sie sklada, ze opazurzone...
                                          • Gość: paw@daytime do bxlelki IP: *.201-200-80.adsl.skynet.be 08.02.06, 12:41
                                            wiesz zasada jest prosta: lobbowanie da efekty ale zobacz srovdki vs efekt. wg
                                            mnei nie warto bo wczesniej minie okres przejsiowy. Co do zatrudnienia - w
                                            praktycze zawsze pranicy musza ci 'pomoc' wiesz swiat polega na dzieleniu sie ;)

                                            Aha mala uwaga - sprawdz permity B i C. B w teori nei obowiazuje obywateli EU
                                            ale mamy okres przejsiowy. Firam mogac wyrobic permit nei bedzie robila A tylko
                                            B to wiaze gosca z nia a tek facet po 10dniam wpowie bye ;)
                        • Gość: Jacek Do bylego IP: *.europarl.eu.int 07.02.06, 09:48
                          Byly, ja zagladam na to forum dosc czesto, ale prawie nigdy nie pisze. Ale
                          teraz musialem napisac.
                          Chlopie, odwalasz caly czas kawal wielkiej roboty, jestes niesamowitym realista
                          i uwazam, ze masz ogromne horyzonty. Bardzo mi sie podoba to co piszesz i w
                          jaki sposob. Dlatego nie moglem teraz powstrzymac sie od mojego komentarza bo
                          widze jak ludzie na Twoje bardzo cenne uwagi reaguja. Niestety zwykle tylko
                          krytycznie. Wiedz tylko, ze sa tez tacy, ktorzy pod Twoimi wypowiedziami
                          podpisaliby sie rekami i nogami. Wiem, bo o Tobie kiedys z kumplami gadalismy.
                          I oni twierdza to samo. Wiec nie martw sie tymi co Ci przygryzaja zamiast
                          sprobowac zrozumiec z innego punktu widzenia niz swoj. Tak trzymaj facet!
                          • Gość: byly_eurokrata Re: Do Jacka IP: *.netcologne.de 07.02.06, 20:24
                            sek ju, sek ju, sek ju ;-)
                            • tomi_22 Re: Do Jacka 08.02.06, 00:24
                              Byly uwazaj, moze sie chlopak w tobie zakochal ;)))
                              • Gość: paw@night hy hy IP: *.201-200-80.adsl.skynet.be 08.02.06, 00:30
                                epska pewno nie myla pasta bialy zabek anie gabi ;D
                              • Gość: byly_eurokrata Re: Do Jacka IP: *.netcologne.de 08.02.06, 06:39
                                zazdrosna jestes i tyle! ;-)
                                • tomi_22 Re: Do Jacka 08.02.06, 09:42
                                  Taaa, chcialbys ;)))
                                  • Gość: Jacek chlopaki IP: *.europarl.eu.int 08.02.06, 10:42
                                    zeby nie bylo tak, ze ja tego nie czytam :-)
                                    • tomi_22 Re: chlopaki 08.02.06, 10:46
                                      I zeby nie bylo tak, ze ja na serio. Jacek, ja zartowalem, ale widze ze ty
                                      widzisz i wiesz :)
    • Gość: jodza Re: kwestia obywatelstwa, a prawo do pracy IP: *.upc.chello.be 05.02.06, 20:02
      Przygladajam sie z zaciekawieniem jak rozwija sie ta dyskusja i podzielam
      zdanie małżonka... gdzie the equal opportunities, którymi sie tak chwalą?

      Mysle, ze praca osób z NMS i pobyt ich rodzin bez szansy na legalne
      zarobkowanie (gdzie indziej, aniżeli w instytucjach UE), stworzą za jakis czas
      problem, którego instytucje nie przewidzialy.... ciekawa jestem czy za pare lat
      nie czeka nas fala przypadkiem powrotów z tego powodu....

      • Gość: Sofi Re: kwestia obywatelstwa, a prawo do pracy IP: *.cec.eu.int 06.02.06, 09:22
        Jodza, jakie equal opportunities ? Przeciez eqial opportunities to jest
        polityka Instytucji wzgledem pracownikow i ma sie nijak do polityki
        bejgijskiego rzadu w stosunku do swojego rynku pracy. To tak jakbys obwiniala
        Instytucje, ze belgijski rzad chce utrzymac okres przejsciowy.

        Poza tym w koncu to poslki rzad negocjowal z cala 15 traktat akcesyjny i skoro
        takie niedopatrzenie sie tam znalazlo, to znaczy ze:
        a) albo nikogo to na tym etapie nie interesowalo (czyt. nie bylo zadnego
        lobbingu)
        b) albo jestesmy zbyt nieliczni zeby sie tym przejmowac.
        • jodza Re: kwestia obywatelstwa, a prawo do pracy 06.02.06, 19:46
          No wlasnie - jest to polityka insytucji wzgledem pracownika... i w takim razie
          nie jestesmy traktowani na takich samych zasadac - musimy dokonac wyboru: czy
          przyjechac do Belgii samemu czy z rodzina/mezem/chłpakiem skazanym na
          bezrobocie. Zaloze sie, że Ci co przyjezdzaja do pracy w Belgii z krajow starej
          15 nie maja az takich dylematów z tego powodu...
          • Gość: byly_eurokrata Re: kwestia obywatelstwa, a prawo do pracy IP: *.netcologne.de 06.02.06, 20:25
            ile mozna walkowac ten sam temat, mnie sie cos zdaje, ze malzonek, jodza i Co
            po prostu nie CHCA tego zrozumiec:
            - Obywatele starych panstw czlonkowskich maja nieograniczone prawo do pracy w
            kazdym kraju czlonkowskim, bez wzgledu na to czy pracuja w instytucjach
            unijnych czy nie. Jak sie ozenia z obywatelem pozaunijnym lub obywatelem NMS,
            to ten rowniez nabywa prawo do pracy. Ale to nie ma nic wspolnego ze statusem
            eurokraty
            - W ramach rozszerzenie o Hiszpanie i Portugalie byly takie same okresy
            przejsciowe jak teraz dla Polakow. Oni tez przez pewien czys podlegali
            ograniczeniom. To jest "part of the game" i zaden sad nie dopatrzy sie tu
            dyskryminacji, wbrew temu, co sadza uciskani przez historie obywatele panstwa,
            ktore pretendowalo w swoim cierpentnictwie do miana "Chrystusa narodow". Tak
            mieli inni przed nami i tak beda mieli inni (bulgarzy i rumuni) po nas. Na
            nikim to biadolenie nie zrobi wrazenia, wrecz przeciwnie
            - organy unijne nie moga narzucic suwerennemu panstwu czlonkowskiemu jakim jest
            Belgia, by to zrezygnowalo z prawa zagwarantowanego mu przez traktaty
            akcesyjne, tj. prawa do utrzymania okresow przejsciowych na zasadzie 2-2-3
            - poniewaz eurokraci pracuja dla instytucji ponadnarodowej o statusie swego
            rodzaju eksterytorialnym, nie maja zezwolenia na prace w belgii, maja jedynie
            prawo do pracy w instytucji, ktora znajduje sie akurat na terytorium belgii,
            ale to nie to samo. Wiec osoba A nie ma jakiegos uprawnienia, to chyba nic
            dziwnego, ze jej malzonek takiego uprawnienia tez nie moze nabyc
            - o wszystkim bylo wiadomo z gory. A jak nie bylo wiadomo, trzeba sie bylo
            pytac na interview. A tutaj znowu sie robi mentalnosc typu "chce miec ciasto i
            zjesc ciastko"
            - w konia was zrobil przede wszystkim rzad polski, bo nie zadbal o wasze
            interesy podczas negocacji akcesyjnych. Ciekawe ze do niego nikt pretensji nie
            kieruje

            • jodza Re: kwestia obywatelstwa, a prawo do pracy 06.02.06, 20:50
              Ale czego tak krzyczysz, hę? Ja to doskonale rozumiem i ja już dokonałam wyboru.

              Suma sumarum: szkoda, że nasi małżonkowie/narzeczni itd. nie mogą starać sie o
              pozwolenie o pracę i że nikt nie pomyślał o tym wcześniej - ani rząd polski ani
              instytucje. Być może tylko Polacy robią z szum wokół tego tematu, a jak wiemy w
              narzekaniu jestesmy mocni:)
              • Gość: Sofi suma sumarum IP: *.241.81.adsl.skynet.be 06.02.06, 20:57
                nikt im nie zabrania ubiegac sie o pozwolenie na prace, dlaczego twierdzisz ze
                nie moga ?

                Roznica miedzy nimi a np. Niemcami polega na tym, ze nasi moga i musza, a
                Niemcy nie musza.
                • Gość: jodza Re: suma sumarum IP: *.upc.chello.be 06.02.06, 21:58
                  Sofi Tropiciel? ehhh
                • Gość: pawiu no i zocha masz racje IP: *.10-136-217.adsl.skynet.be 07.02.06, 12:54
                  az mi glupio sie z toba zgadzac ale masz 100% racje... tylkko ze ja ma wrazenie
                  ze nikt tu pracy nie szuka albo mysli ze jak kiepsko szuka bedzie dobrze
                  rpacowal ;)
            • puks01 do bylego 07.02.06, 09:23
              1. gwoli scislosci, OP jest 2-3-2
              2. nie szukaj na sile winnego, rzad tez nie jest cudotworca i nie moze zmusic
              drugiej strony do wszystkiego - zwlaszcza przed 'wejsciem do klubu'
    • essere1 A ja caly czas uwazam, ze 05.02.06, 21:06
      jesli sami interesowani sie nie zajma tym problemem powaznie od zaraz, to nic z
      tego nie wyniknie, poza tym ze potracicie iles tam nerwow, iles tam malzenstw
      sie rozpadnie, iles tam ludzi bedzie nieszczesliwych nie tylko z Polski, ale z
      kazdego NMS.
      Nie jest istotne, czy inni sa przekonani Waszymi argumentami, czy nie i czy tak
      bylo, czy nie. Istotne jest, co sadza zainteresani. To Wy musicie skutecznie
      wywalczyc precedens, lub doprowadzic do zmiany niedopatrzenia (jak zwal, tak zwal).
      1. Co za problem sie skontaktowac ze soba (sa listy mailingowe wewnatrz
      instytucji). W pare dni lista bedzie kompletna ze wszystkich NMS + pewnie
      Ruumuni i Bulgarzy byliby zainterswania.
      2. Wybybierzcie kilka energicznych i kompetentnych osob, ktore to skoordynuja
      (np. prawnik, spec od PR, moze ktos zajmowal sie lobbingiem??, itd...)
      3. Wymyslic strategie postepowania (MPs, moze jakies kontakty z rzadami -
      przeciez one sa, tylko trzeba poszukac, poparcie UE, itd...)
      4. I dzialac.

      Przeciez ja jako zwykly, prosty A*5 wpadne na jakies ciekawe rozwiazanie/problem
      w moim Unicie, to to sie moze znalezc na Radzie Unii Europejskiem w krotkim
      czasie, wiec co dopiero spora, zdeterminowana grupa?????????
      Wystarczy KILKA rozgarnietych osob, by to przeprowadzic (uda sie, albo nie, ale
      przynajmniej powalczcie).
      Moze ja mysle jakos prosto, ale niech ktos wymysli cos lepszego. Prosze bardzo.
      Przeciez jak Wy tego nie zrobicie, to Wy poniesiecie tego konsekwencje i co Was
      interesuje opnia innych? Entropia sie nie nakarmicie. A zatrudnieniem jak
      najbardziej.


      • Gość: jakubsky Re: A ja caly czas uwazam, ze IP: *.217.157.124.coditel.net 07.02.06, 21:26
        > Entropia sie nie nakarmicie.

        tekst wieczoru !!!
    • Gość: pawiu a czego wlasciwie szukacie? IP: *.10-136-217.adsl.skynet.be 07.02.06, 12:53
      1) pozwolenia na prace TYLKO dal polowek eurobiurasow?

      jesli tak to macie male szanse bowiem pozowlenei na rpace polowek nie wynika z
      teog ze sa polowkmi ale tego ogolnych prawd ktore moga sie zmienic lub nie po
      1/05/2006. TO co pisza gazety nie ma zadnego znaczenia. Wazne to co jzu jest
      zdecydowane i jak znam zycie beda kontyngenty na niektore zawody np budolancow
      ktorych BRAKUJE.

      2) pracy?

      bo na razie wszyscy implicite zakladaja ze pozwolenie na praca jako pracobiorca
      = pracy. Przyznam ze jak na ludzi nie bedacych suuper specjalistami i bez
      znajomosci jezykow obcych dosc ambitne zalozenie.

      Pozwolenie mzona uzyskac teraz legalnie na wiele sposobow a jak patrze na MALA
      skutecznosc poszukiwan zastanawiam sie czy majac prace tez bedziecie tak slabo
      skuteczni w tym co macie robic? jesli tak to nie przetrwacie probnego.

      powodzenia dla tych co naprawde szukaja
      • brooxelka no to teraz konstruktywnie... 07.02.06, 21:11
        po tym jak przetoczyl sie huragan dyskusji, gdzie i ja nawet- zwykle ostoja
        stoicyzmu dalam sie poniesc emocjom, do tego stopnia by bylego od zyraf, czy
        tez pawii (sic!) (sama juz dobrze nie pamietam) powyzywac...

        podzielmy kwestie na 2 watki

        watek nr 1) organizowanie szumu i walka na polu, nazwijmy to politycznym -
        niech pojdzie sobie swoja droga

        watek nr 2) dzialanie do czasu potencjalnego sukcesu na polu z watku
        pierwszego, a odnoszace sie do naszych indywidualnych kopniakow wymienianych z
        wiadomym koniem...
        Tu zwracam sie do Pawia, naszego seconded national expert w sprawie konskiej.
        Opowiadajac na Twoje pytanie: celem ostatecznym jest oczywiscie znalezienie
        pracy i tej pracy wykonywanie.
        Przeszkoda dodatkowa, oprocz zwyklych rynkowych bijatyk o posade z innymi
        kandydatami jest dla nas pozwolenie, co ilustruje dobitnie historia malzonka,
        ktoremu podziekowano, mimo, iz testy byl przeszedl celujaco. Od razu uprzedzam
        pawiowa ultraliberalna odpowiedz pt "malzonek widac byl kiepski, pokonali go
        inni i to oni sprzedali produkt w postaci siebie".

        O sposob pokonania tej przeszkody Pawia niniejszym pytam... Czy istnieje jakis
        sposob na to, by potencjalnego pracodawce w nieprzyjemnym potencjalnym
        obowiazku zalatwienia pozwolenia wyreczyc? Czy otrzymanie pozwolenia typu "A"
        jest realne?
        • Gość: malzonek Re: no to teraz konstruktywnie... IP: 83.222.38.* 07.02.06, 22:28
          Sorry, ale ja z jakichkolwiek dzialan na forum w tym zakresie wymiksowuje sie na
          amen. Nie bede polemizowal z dwojka madrali "p" i "b", ktorzy sa i tak
          smiertelnie przekonani, ze serwujac rady jakie mozna wyczytac w pierwszej
          lepszej gazecie, ratuja dupe biednemu zahukanemu Polakowi na wygnaniu. Do tego
          dyskusja z nimi wyglada, mniej wiecej tak, ze kiedy probuje ich przekonac, ze
          nad droga szybkiego ruchu nalezaloby zrobic kladke dla pieszych, oni odpowiadaja
          na to, ze przez jezdnie wolno przechodzic wylacznie w miejscach oznaczonych, a
          najblizsze jest 1000 km stad. Czyli
          • Gość: K Re: no to teraz konstruktywnie... IP: *.242.81.adsl.skynet.be 07.02.06, 23:23
            Z bogiem
            • Gość: paw@night Re: no to teraz konstruktywnie... IP: *.201-200-80.adsl.skynet.be 08.02.06, 00:22
              to bylo konstruktywne ;D
              • Gość: essere1 Bardzo konstruktywnie:D IP: *.cec.eu.int 08.02.06, 09:11
                No nic Pawiu, wielkie dzieki. W kazdym razie jeli choc jednej osobie to
                pomoglo, to bylo warto. Musze sie nad tym casusem zastanowic:(
        • Gość: pawiu do brooooxelki IP: *.201-200-80.adsl.skynet.be 08.02.06, 00:28
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=9&w=36249028&a=36410409
          jest oczywiscie mnostwo mzoliwosci negocjacji w pracobiorca w kwestii
          zalatwienia.

          Jesli w firmie naprawde kogos potrzebuja to pojda na rozsadna propozcje:
          agencja, oni wystawiaja request do urzedow a ktos inny opalca. Pzoa tym firma
          chetniej ZAWSZE wystawi B nie A bo A znaczy gosc chce spie..c jak tylko
          wyrobi OK? Ale ale po 4 B masz z automatu A ;D

          NA to wszystk ooczywiscie naklada sie kwestia zawodow reglamentowanych 9czyt
          dodatkowe obostrzenia) - praniwcy, architekci(?) czy np. masarze ;D



          Ot: No a jak ktos jest kolargol nie facet to swoja nieudolnosc tlumaczy tym ze
          chodzi mu o przepisy i droge prawdy (brzmi jak z filmu Kurosawy no nie?).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka