agata.w.wawa 07.06.06, 17:51 eur-lex.europa.eu/pl/tools/sitemap.htm Ktos zwariowal? a moze to ja? Od kiedy 'home page' tlumaczy sie na jezyk polski - DOM??? Czy to nie jest ciagle STRONA GLOWNA czy STRONA POCZATKOWA? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: intruder Re: tlumacze? na pomoc!!! IP: *.242.81.adsl.skynet.be 07.06.06, 17:57 wow! to pewnie byl tlumacz bez konkursu....;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: przyszłaeurokratka Re: tlumacze? na pomoc!!! IP: *.aster.pl 07.06.06, 18:07 "Aktorzy" tez mi się podobają ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
agata.w.wawa Re: tlumacze? na pomoc!!! 07.06.06, 18:11 tez widzialam 'aktorow' ale nie znam odpowiednika polskiego, mowimy financial actors i juz... Porazka, co? :-( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: byly_eurokrata Re: tlumacze? na pomoc!!! IP: *.netcologne.de 07.06.06, 19:28 agata, to nie takie proste. W polskim jak najbardziej funkcjonuje pojecie "strona domowa" na homepage, moze sie niezbyt przyjelo, ale jest. "Dom" jest rzeczywiscie troche dziwny, ale pewnie i to bylo swego czasu uzywane. Aktorzy na players tez jest w sumie czesto spotykanie, np Główni aktorzy rynku dewizowego aktorzy rynku pracy Wspolczesna polszczyzna ma dosyc duze klopoty z adaptowaniem nowych pojec, czasem powstaja potworki, ale coz, taka rzeczywistosc, a tak w ogole to te strone pewnie robili frilansi w ramach oszczednosci etatow i takie skutki Odpowiedz Link Zgłoś
ma_wi99 Re: tlumacze? na pomoc!!! 07.06.06, 19:34 Czy trzeba zdac konkurs, zeby wiedziec, ze home page, to nie jest "dom"? Moim zdaniem kazdy, kto chocby raz w tygodniu rzuca okiem na www.costam.gdziestam (a nie wyobrazam sobie, by tlumacz, byl az tak zacofany, by tego nie robic), zna znaczenie slowa home page (lub homepage). Stawiam w tym przypadku na "automata" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ciekawa Re: tlumacze? na pomoc!!! IP: *.73-200-80.adsl.skynet.be 07.06.06, 20:02 Sama jestem tlumaczem ( nie w instytucjach unijnych ), nie bronie tez tlumaczy popelniajacych radykalne bledy, ale z doswiadczenia wiem, ze czesto powtarzajacym sie bledem jest tlumaczenie tekstow zbyt " doslownie " . Szczegolnie dotyczy to tlumaczy z niewielkim doswiadczeniem. Odpowiedz Link Zgłoś
byly_eurokrata Re: tlumacze? na pomoc!!! 07.06.06, 20:09 pozwole sie nie zgodzic pani kolezanko, bowiem szczegolnie w instytucjach czesto trzeba tlumaczyc bardzo doslownie, bo wszystko, co odbiega 5 mm w lewo i 5 mm w prawo jest czesto semantycznie "zajete" przez inne tresci. Pamietam moje dyskusje w 2004 r. by daily allowance nie tlumaczyc jako "diety" bo bedzie sie to "gryzlo" z prawdziwymi dietami za delegacje. Koledzy, ktorzy chcieli pisac "ladnie po polsku" na koszt wiernosci po paru tygodniach sie przekonali, ze to tez nie jest najlepsze wyjscie ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asja Re: tlumacze? na pomoc!!! IP: 83.222.38.* 08.06.06, 19:23 Wasze dyskusje przywodza mi na mysl pewne slowa mojego bylego szefa (tlumacz z 30 letnim dosw.): Tlumaczenie jest jak kobieta, ALBO piekne ALBO wierne Odpowiedz Link Zgłoś
gruba_baba Prawda jest taka 07.06.06, 20:11 Ten kto nie jest tlumaczem w instytucji lapie sie za glowe. Ale Ci co tam pracuja to wiedza, ze to nic dziwnego. Tutaj nie ma pola do popisu. Tlumaczy sie toczka w toczke. Potem czyta sie takie dziwolagi, ale no coz. W koncu to nie literatura. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tlumacz Re: Prawda jest taka IP: 83.222.36.* 07.06.06, 22:20 To jest oczywista wpadka, dosc zenujaca (na nieaktualizowanej starej stronie Eurlex, moze dlatego przeoczona). Ale jako tlumacz w instytucji absolutnie sie nie zgadzam z ta ogolna opinia. Nie wiem, w jakiej instytucji pracujesz, ale w naszej (Komisja) jest ladnych paru dobrych, doswiadczonych tlumaczy, ktorzy zdecydowanie nie tlumacza toczka w toczke dziwologow; przeciwnie staraja sie i dobrze poznac dziedzine i pisac ladna polszczyzna. Mimo przepracowania poswieca sie temu u nas coraz wiecej uwagi, i dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tlumacz Re: Prawda jest taka IP: 83.222.36.* 07.06.06, 22:26 PS. To, co pisze byly_eurokrata to czesto prawda, ale dotyczy aktow prawnych. My tlumaczymy tez wiele innych rzeczy, chocby komunikaty prasowe, listy do obywateli czy strony internetowe. Tu jest potrzebny zupelnie inny jezyk i styl, swobodniej mozna tez odchodzic od semantycznej doslownosci w strone klarownosci przekazu i dobrego stylu (jasne, ze w praktyce wychodzi czasem roznie, jak widac po owym nieszczesnym "Domu", ale .. "we're getting there" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: paff do swiata Re: Prawda jest taka IP: *.3-136-217.adsl.skynet.be 07.06.06, 23:44 bo g-b nie jest tlumaczem tylko prawnikiem ;D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zona Re: Prawda jest taka IP: *.184-247-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be 07.06.06, 23:55 a ptaki o wysokiej zjadliwosci to kto z was wymyslil? przy grypie awiarnej sporo decyzji z tymi ptakami traktuje :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maz Re: Prawda jest taka IP: *.20-218-195.adsl.internet.lu 08.06.06, 11:27 Prawda jest taka, ze korektorzy prowadza cos w rodzaju "humoru zeszytow szkolnych", majac takich kwiatkow pod dostatkiem. Rzecz w tym, ze nawet "ptakow wysokiej zjadliwosci" korektor nie ma prawa poprawic "na wlasna odpowiedzialnosc", czyli bez kosultacji z cala armia ludzi poczawszy od wlasnego koordynatora (ktory najczesciej nie jest Polakiem, wiec nie ma zielonego pojecia "wo ist ein Hund begraben" i najchetniej nie tykalby niczego) az po tlumacza, do ktorego bezposredni dostep jest skutecznie blokowany przez tzw. "droge sluzbowa". Jesli sie do tego doda, ze najczesciej (przynajmniej w przypadku publikacji tzw. "oficjalnych") robota jest jak zwykle na wczoraj, to mamy odpowiedz, dlaczego "home page" to "dom" i choc wszyscy wiedza, ze to nie jest poprawnie, to nie ma komu tego zmienic. Ponadto jest tajemnica Poliszynela, ze niektore jednostki administracyjne UE, maja glebokie i niewzruszone przekonanie o slusznosci wlasnych teorii wzgledem zasad poprawnej polszczyzny i, choc budzi to zdumienie, stawiaja ostry protest przeciwko poprawianiu w ich publikacjach nawet najbardziej ewidentnych bledow. No, coz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tez tlumaczka Re: tlumacze? na pomoc!!! IP: *.cec.eu.int 08.06.06, 18:00 ja chcialam jeszcze dopowiedziec, ze zdarza sie niestety, zo dostaje sie do przetlumaczenia slowa wyrwane z kontekstu. wiec jak ktos musial przetlumaczyc caly zestaw slow, w tym "home", to wcale niekoniecznie musialo z tego wynikac ze bedzie chodzic o "home page". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tlumacz Re: tlumacze? na pomoc!!! IP: 83.222.36.* 08.06.06, 18:38 To ciekawe, bo w Komisji przynajmniej zawsze mozna zapytac zamawiajacego o co chodzi, dostajemy pelne dane kontaktowe; jeszcze nie zdarzylo mi sie, zeby ktos nie odpowiedzial. A co nieomylnych wlasnych przekonan o poprawnosci to np. od jakiegos czasu mamy staly kontakt z Rada Jezyka Polskiego i wiele wczesniejszych zlych sformulowan udalo sie w porozumieniu z RJP autorytatywnie zmienic. "Ptaki wysokiej zjadliwosci" wziely sie na pewno ze starego tlumaczenia "grypa ptakow wysokiej zjadliwosci", rzeczywiscie niezbyt fortunnego skladniowo. Jedynym poprawnym pod wzgledem stylistycznym i merytorycznym terminem jest "wysoce zjadliwa grypa ptakow" (ustalenia z lekarzami weterynarii z MRiRW/GIW) i wszystkie nowsze tlumaczenia tego sie konsekwetnie trzymaja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: byly_eurokrata Re: tlumacze? na pomoc!!! IP: *.netcologne.de 08.06.06, 19:02 no slyszalem ze mieliscie spotkania z prof. markowskim. Fajnie. My na poczatku obie glowy suszylismy, czy panstwa czlonkowskie pisac mala czy duza, czy odmieniac niektore nazwiska czy nie itd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: t Re: tlumacze? na pomoc!!! IP: *.dyn.luxdsl.pt.lu 08.06.06, 22:13 >>jeszcze nie zdarzylo mi sie, zeby ktos nie odpowiedzial mi tam sie zdarzylo... albo odpowiedzieli, ale po deadlinie. Odpowiedz Link Zgłoś
gastonlemiel Re: tlumacze? na pomoc!!! 09.06.06, 21:33 prawda jest taka, ze wsrod tlumaczy - rowniez unijnych niestety - niewielki jest odsetek tlumaczy zawodowych, tj. legitymujacych sie dyplomem studiow przygotowujacych do wykonywania tego zawodu. W tzw. powszechnym mniemaniu tlumaczem moze byc kazdy, byle znal jezyki obce. Skutki tego widzimy na co dzien. Po pierwsze - roznie bywa z ta znajomoscia jezykow obcych. Nawet wsrod osob po filologiach niestety, co stwierdzilem z niejakim przerazeniem. Ale pies jest tak naprawde gdzie indziej pogrzebany. Tlumacz w instytucjach tluamczy na sowj jezyk ojczysty. Rzekomo najlepije mu znany. Tu klania sie kolejna obiegowa opinia: przeciez kazdy Polak zna jezyk polski. Przekonanie jeszcze bardziej bledne niz wspomniane powyzej o braku potzrby przygotowania uniwersyteckiego do rozwiazywania problemow translatorycznych. Ludziom brakuje wyczucia stylistycznego. Przerzazliwie tego wielu brakuje. Nie czytaja badz czytaja malo. Oczytanie badz jego brak jest kluczowe przy tlumaczeniach. takze aktow prawnych. NIE MOGE juz sluchac/czytac bzdur o tym, jak to tlumacze w UE na 5mm nie moga odejsc od oryginalu, bo podniesie sie larum. Jakie larum do cholery??? Ze termin bedzie dluzszy po polsku?? I co z tego?? Obecnie NIE MA zadnego rodzaju "prikazow" w stylu: pisz tak, zeby zgadzala sie ilosc linijek!! NIESTETY tajemnica osob profesjonalnie przygotowanych do zaowodu oraz tych z duzym doswiadczeniem jest to, ze koledzy/kolezanki takowym doswiadczneiem/wyksztalceniem nie dyspoinujace + nie posiadajace wyczucia stylistycznego tlumacza jak najwierniej. Bo wtedy najmniejsze ryzyko, ze cos bedzie nie tak w warstwie merytorycznej. Niestety wieolkrotnie takie sleponasladowcze zachowania translatora prowadza do wykoslawien stylistycznych to raz, a dwa - i zdarza sie to czesto - do wypaczania znaczenia oryginalu. Co by jednka nie mowic o tluamczach w instytucjach, to jednak "dokonania" freelacerow z lat 90tyc, jak rowniez obecnych kaza poddac w watpliwosc, czy osoby te zdaly w ogole mature... Odpowiedz Link Zgłoś
byly_eurokrata Re: tlumacze? na pomoc!!! 09.06.06, 21:54 Zdając sobie sprawę, że masz i tak niepochlebną opinię o mojej osobie, pozwolę sobie nie zgodzić się z Twoją opinią. Studiowałem 3 lata filologię w Polsce, 3 lata lingwistykę stosowaną w Niemczech i mam 15 lat doświadczenia zawodowego jako tłumacz w państwowej służbie językowej. Ponieważ zdałem już kiedyś skrócony egzamin pisemny dla tłumaczy unijnych (nie w Komisji, i jak widać tryb naboru do Komisji nie był zbyt optymalny, w mojej byłej instytucji preselekcji nie zdała jedna jedyna osoba, natomiast wszystkie, które zostały dopusczone do pisemnego, tenże zdały, w Komisji analogiczne statystyki były o wiele cieńsze) i obecnie normalny, można powiedzieć, że mam jakieś dodatkowe potwierdzenie z zewnątrz, że moje tłumaczenia nie są najgorsze. Ale wracając do meritum: oczywiście przy tłumaczeniu tekstów fachowych trzeba sobie zawsze zadawań pytanie "czy odbiorca zrozumie, o co chodzi, jeśli przetłumaczę w miarę dosłownie". Częstokroć nie zrozumie, więc konieczne są odsępstwa, opisy, itd. Ale z drugiej strony ja tłumaczę dosyć często teksty prawnicze i prawnicy sobie życzą, żeby bylo precyzjnie, nawet na koszt stylu. Ja jestem w takiej komfortowej sytuacji, że mam często feedback moich wypocin, tzn. departament prawny mojego ministerstwa wysyła do Polski projekt, który do nas wraca z poprawkami. I ku mojemu zdziwieniu prawnicy polscy wybitnie rzadko poprawiają coś stylistycznie, za to na siłe próbują dostosować niektóre niemieckie pojęcia prawne do polskich (i vice versa), co prowadzi do rozbieżności merytorycznych. Rozmawiałem kiedyś z bardzo doświadczonym prawnikiem z departemtu prawnego, który miał od lat do czynienia z umowami międzynarodowymi. On mnie wyraźnie pocieszył, że te gotowe umowy posługują się zarówno w języku ojczystym jak i w obcym nienaturalnym językiem, ale że wszyscy sobie zdają z tego sprawę, że taka umowa to kompromis. Po niemiecku jest zasada translatoryczna "so frei wie nötig, so wörtlich wie möglich" . I ja np. staram się do niej stosować. Moje tłumaczenia nie maja polotu, ja zdaję sobie z tego sprawę, ale jako młody adept sztuki tłumaczeniowej miałem takie przeżycie, które potwierdza mnie w moim wyborze. Zadzwonila do mnie jakaś tam referentka z ministerstwa budowy i mówi "Trzy razy się spotykaliśmy z Polakami, nigdy nie mogliśmy się dogadać, po przetłumaczeniu przez pana protokołu rozbieżności, podczas następnego spotkania udało nam się rozwiązać wszystkie kwestie sporne". To było nie dlatego, że ja gwiazda taka jestem, tylko dlatego, że po prostu nie wysilałem się na dostosowywanie pojęc polskich do niemieckich i odwrotnie, strony dzięki temu wreszcie dokladnie wyczuły, gdzie są zbieżności a gdzie różnice i tylko dzięki temu mogły dojśc do porozumienia. Odpowiedz Link Zgłoś
gastonlemiel Re: tlumacze? na pomoc!!! 09.06.06, 22:04 nie zorzumiales niestety przeslanai mojego postu albo nie chciales zrozumiec. Twoja wypowiedz w niewielkim stopniu jest odpowiedzia na moja opinie. Czy ja pisalem, ze przy tluamczeniu terminow fachowych nalezy sie wykazywac niesamowita elokwencja i oczytaniem??? Inna sprawa, ze w pewnym stopniu trzeba - tyle ze oczytaniem w literaturze fachowej, co akurat nie jest trudne, bo mozna znalezc materialy referencyjne w sieci, nawet jesli nei dokladnie pojawai sie to, czego szukamy, to czytajac tekst z danej dzialki mozesz zorientowac sie w duchu danej tematyki i pojeciach. A nastepnie sporobowac ukuc barkujacy w polskim termin. I wiekszosc tlumaczy w instytucjach z czasem zaczyna sie orientowac, ze trzeba sobei zadac ten trud. ALE NIE O TYM MOWA. bO MIEDZY TERMINAMI, POJECIAMI ITD. ISTNEIJA TAKZE SPOJNIKI NA PRZYKLAD. SLOWA WPROWADZAJACE. SLOWA WYJASNIAJACE. SLOWA KONCZACE. Odpowiedz Link Zgłoś
gastonlemiel Re: tlumacze? na pomoc!!! 09.06.06, 22:08 natomiast moje zdanie na twoj temat nie ma tu nic do rzeczy. Rozmaiwamy o sprawch profesjonalnych. Doskonale potrafie oddzielic niechec do kogos (aczkolwiek przesadzasz tutaj, bo nie mam powodu zeby cie specjalnie nie lubic) od dyskusji na temat pracy, w tym przypadku tlumacza. Wracaja jeszcze do tematu, dobry tlumacz wie, kiedy musi byc doslowny, a kiedy doslowny byc nie musi, czy wrecz nie powinien... Odpowiedz Link Zgłoś
gastonlemiel Re: tlumacze? na pomoc!!! 09.06.06, 22:12 jeszcze jedno: zdanie prawnikow w kwestiach stylistyki nic dla mnnie nie znaczy. Niestety prawnicy sa ta grupa zawodowa, ktora pisze najgorzej. Najlatwiej komus wmoic: no coz, umowa, akt prawny, tu nie moze byc poprawnie, tu chodzi o prawo. A pozniej czytamy polskie chocby, wcale nie tluamaczone ustawy, i wlos sie podnosi na glowie. I ty sie pocieszasz opinia prawnikow??? Nota bene, npodobnie jest w Niemczech: swego czasu krazyl po sieci plik z wyimkami z niemeickich ustaw. Moze gdzies go znajde, to ci przelse albo tu zamieszcze. nie wiadomo bylo, smiac sie czy plakac nad pozbawionymi wszelkiego sensu , za to dazacymi do maksymalnie urzedowego stylu tekstami ustaw, regualminow, umow itp. Odpowiedz Link Zgłoś
byly_eurokrata Re: tlumacze? na pomoc!!! 09.06.06, 22:14 >Wracaja jeszcze do tematu, dobry tlumacz wie, kiedy musi byc doslowny, a kiedy >doslowny byc nie musi, czy wrecz nie powinien... Tu sie zgadzam jak najbardziej. Ja w mojej pracy mam może trochę bliższy kontakt do zleceniodawców niż ma to miejsce w Komisji, więc w skrajnych przypadkach do nich dzwonię i im otwarcie mówię, że pasaż tekstu x może być dla Polaka kompletnie niezrozumiały, bo..... i czy nie byłoby lepiej od razu dodać niemieckiego wyjaśnienia albo przeredagować tekst wyjściowy. Ale w instytucjach nie ma takiej możliwości, trzeba wyklepać mimo wszystko ileś tam stron, więc łatwiej jest wszystko dosłownie, w razie czego, zawsze się będzie można powołać na oryginał i umyć ręce. Odpowiedz Link Zgłoś
gastonlemiel Re: tlumacze? na pomoc!!! 09.06.06, 22:24 niestety tak wlasnie robia ci tlumacze nieco "nizszych lotow". Uwierz, w 95 na 100 przypadkow ta ich doslownosc wali po oczach i wywoluje bol zebow, wystarczy zmienic szyk, dodac jedno slowo, zmienic inne. I mamy normalny tekst - urzedowy jak najbardziej, ale brzmiacy po polsku. I co wazniejsze - zrozumialy dla odbiorcy, nienawyklego do np.szyku zdania w jez. angielskim. Takie trudne? Nie. Wymga jednka odrobiny wyczucia, jak i checi ze strony piszacego.. Odpowiedz Link Zgłoś
byly_eurokrata Re: tlumacze? na pomoc!!! 09.06.06, 22:32 No jakiś tam podstawowy warsztat tlumacza powinno się mieć, ale co się dziwisz, jak przyjęto masę ludzi o zerowym doświadczeniu zawodowym. BTW, męczyłem się dziś w pracy z pojęciem follow-up w kontekscie imprez integracyjnych dla pracowników firm. Wiec oni uczą sie tam na takiej imprezie tych wszystkich psychologicznych pierdół na temat komunikacji wewnątrzgrupowej, zasadh pracy zepołowej itd. Po kursie powinni niby stosować przyswojoną wiedzę w praktyce. I 2-3 miesiące póżniej spotykają się na spotkaniu follow-up. Niby można zostawić po angielsku, ale dla wielu Polaków to będzie mało czytelne. "Wyszło wam już takie słowo naprzeciwko" w waszej praktyce? Macie jakieś ciekawe polskie rozwiązanie. Odpowiedz Link Zgłoś
gastonlemiel Re: tlumacze? na pomoc!!! 09.06.06, 22:57 taa, masz niestety racje. A co do follow up...to jest wlasnie jedno z tych slow, ktorych za cholere nie da sie raz a dobrze przetlumaczyc. W niektorych kontekstach (zwlaszcza pomocy panstwa) mowimy o "dalszych dzialaniach", "dzialaniach następczych" itp. W (troche niepelnym) kontekscie, ktory przytaczasz, pewnie zastosowalbym bardziej opisowe tlumaczenie (zostawienie follow-up po polsku nie uwazam za dobre rozwiazanie, my nigdy nie zostaiwamy tego wyrazenia w oryginale). Probowalbym pokombinowac z czyms w stylu (wez poprawke na to, ze nie pamietam dokladnie tego, co napisales): ...odbedzie sie spotkanie, na ktorym zostana omowione /skutki/osiagniete rezultaty/cokolwiek w kontekscie/ i podjete dalsze kroki/dzialania/decyzje. Zwykle idziemy w tym kierunku przy "follow up" Odpowiedz Link Zgłoś
byly_eurokrata Re: tlumacze? na pomoc!!! 09.06.06, 23:06 no to mialem podobne przeczucie, napisałem o ile pamiętam, "następne spotkanie podsumowujące wyniki osiągnięte po szkoleniu", hehe, jak się ma trochę rutyny, to człowie rzuci okiem na tekst i na pierwszy rzut oka wie, tego, tego i tego nie będzie można sensownie przetłumaczyć. A potem taka osoba postronna rzuca hasła: "Co za tłumacz, prostych słów w stylu follow-up nie potrafi przetlumaczyć" Odpowiedz Link Zgłoś
gastonlemiel Re: tlumacze? na pomoc!!! 09.06.06, 23:09 no i tu cie musze pochwalic, bo bardzo zgrabnie to przetlumaczyles:) Odpowiedz Link Zgłoś
byly_eurokrata Re: tlumacze? na pomoc!!! 09.06.06, 23:17 jesus, maria und josef, jakby powiedziala mojej sp. babcia, że mnie ktos na tym forum pochwali, chyba lezke uronie...;-) Dobra, dosc tego siedzenia przy komputerze, spadam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bruxa do was obu IP: *.28.103.235.coditel.net 10.06.06, 00:09 Hej, z zainteresowaniem prześledziłam waszą dyskusję. Nie zgadzam się z wieszaniem psów na "freelansach", co chyba chciał powiedzieć były. W końcu podobno ich tłumaczenia ktoś weryfikuje, nie? Ja jestem tłumaczem francuskiego (teraz nie pracuję w zawodzie czekając na konkurs), studiowałam tłumaczenie literackie, ale że nie ma w tym fachu zbyt wiele możliwości zarobku, zasuwałam dla kilku agencji tłumaczeniowych różne dziwne tematy, od umów handlowych, po teksty techniczne (np. 120 stron instrukcji do automatycznej linii montażowej do przegubów siedzeń samochodowych :( ). Ponieważ duże agencje mają swoich korektorów dostawałam dość regularnie oceny. Wyszło na to, że liczy się uczciwość zawodowa: jeśli bardzo chcesz, słownictwo każdej dziedziny można przy włożeniu pewnego wysiłku poznać na tyle, by nie natworzyć potworków językowych, by tekst był dla odbiorcy zrozumiały, nie tylko stylistycznie, ale i merytorycznie (przy instrukcji obsługi efektjest natychmiastowy - wiesz czy to zadziała czy nie). Anegdotka. Mój brat, jako dyrektor pewnej firmy miał z belgijską firmą podpisać kontrakt, a do tego potrzebna była gwarancja bankowa. Została wysłana do tłumacza przysięgłego, po czym kontrahent nie chciał sfinalizować interesu, bo "nie zrozumiał ani słowa z gwarancji". Po rozpaczliwym telefonie "młoda, ratuj", dostałam tekst faksem i osłupiałam: w każdej linijce znalazłam minimum 3 błędy, od ortograficznych po gramatyczne i rzeczowe. Spotkałam też kiedyś tłumacza przysięgłego francuskiego i niemieckiego, który we francuskim używał niekiedy niemieckich słów (5 na 10 stron), dopasowując jedynie rodzajniki do domniemanego brzmienia słowa. Zgadzam się, że ogólne oczytanie ma ogromne znaczenie, ale zapomnieliście o jeszcze jednym czynniku: intuicji językowej, swoistym wyczuciu. Zauważyłam jeszcze w czasie studiów, że są osoby, które obłożone fachowymi słownikami nie potrafią wyczuć kontekstu, nawet jeśli znają bardzo dobrze oba języki. Pochwalę się: w czasie gdy jeszcze studiowałam, tłumaczyłam ze słownikiem polsko- francuskim, którego 3ci tom (od litery P) ukazał się w zeszłym roku, a na resztę się dalej czeka. Przetłumaczyłam pewną pracę naukową z polskiego na francuski (nb - wydana w Belgii w Gandawie przez wydawnictwo uniwersyteckie), posługując się prawie tylko słownikami francuskimi, głównie synonimów. Tomik do przejrzenia w bibliotekach uniwersyteckich krajów francuskojęzycznych. Moim zdaniem - do tłumaczenia trzeba mieć talent, bez niego żadne wykształcenie i wiedza, czy też uczciwość zawodowa nie dadzą oczekiwanego rezultatu. Siemka :-) Odpowiedz Link Zgłoś
byly_eurokrata Re: do was obu 10.06.06, 13:37 Bruxa, masz dużo racji, ale z tą lingwistyką stosowaną na studiach jest jak ze szkołą aktorską: wybitne talenty poradzą sobie bez, ale normalnie uzdolnieni muszą ćwiczyć warsztaw. Ja pamietam jak z germanistyki (którą studiowałem przez rok w Niemczech, czyli z native speakerami) przeniosłem się na lingwistykę stosowaną. Miałem bardzo dobre oceny i wydawało mi się, że super gwiazdą będę, bo większość osób w mojej grupie znała niemiecki gorzej ode mnie. Na pierwszym kolokwium dostałem pałę, pani docent mnie doszczętnie zgasiła i wtedy zrozumiałem, że świetna znajomość języka to nie wszystko. Ale napewno jest tak, że jak ktoś nie ma drygu do tłumaczeń, to nigdy się tego nie nauczy, żadna szkoła mu nie pomoże Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bruxa Re: do was obu IP: *.28.103.235.coditel.net 10.06.06, 14:10 Hmmm... Żeby było precyzyjniej - de facto studiowałam częściowo w Polsce, ale całą część praktyczna z native speakerami, a magisterkę robiłam we Francji z litertury współczesnej, specjalizacja tłumaczenie literackie. Czyli w ogóle lingwistyki nie studiowałam, czego szczerze zawsze żałowałam, ale się po prostu nie udało. Za to na studiach miałam odjechaną profesorkę - Japonkę z obywatelstwem francuskim, która mówiła biegle, po FR, DE, Ang + włoski, portugalski, rosyjski, tłumaczka wybitnych poetów portugalskich, autorka kilku ksążek o tłumaczeniu literackim. Na seminariach w grupie 30 osób było 2 Francuzów. Inne reprezentowane kraje to: Polska, Macedonia, Korea, Syria, Austria, Czechy, Weneuela, Chiny, a ludzie Ci pracowali często nad tłumaczeniami z jeszcze innych języków i każdy dzielił się swoimi spostrzeżeniami i problemami. Szczerze, może z innej perspektywy, ale nabrałam dużo pokory i naprawdę dużo się wtedy o tłumaczeniu dowiedziałm. Odpowiedz Link Zgłoś
byly_eurokrata Tlumaczenia literackie 10.06.06, 14:16 tłumaczenia literackie to już zupełnie inna działka. Ja mam do literackich zero talentu i omijam je z daleka. Mówiąc o tłumaczach nieprofesjonalnych miałem na myśli kogoś w stylu www.sobecki.prv.pl/ Popatrz na jego stronę po polsku i po angielsku. Resztki włosów na glowie mi się jeżą. I ten gościu jest przy tym 100% przekonany, że odwala dobrą robotę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eneko Re: Tlumaczenia literackie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.06, 17:04 Mada.... Ma kolo tupet... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: byly_eurokrata Re: Tlumaczenia literackie IP: *.netcologne.de 10.06.06, 18:18 moim ulubionym kawalkiem jest Civil state: cavalier Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eneko Re: Tlumaczenia literackie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.06, 20:55 Civil czy war ? ;)))) Odpowiedz Link Zgłoś
gastonlemiel Re: Tlumaczenia literackie 11.06.06, 17:55 zgadzam sie, oprocz oczytania i znajomosci jezykow jest potrzebne wyczucie. I faktycznie moze to jest nawet najwazniejsze. No i talent. Jesli ktos nie potrafi pisac, ciezko oczekiwac, ze stworzy ladne i fachowe przy okazji tlumaczenie. Czeste zjawisko: ludzie sie naprawde stsraja, sprawdzaja terminologie, szczegoly techniczne itd. A jednak...tlumaczenie pozostawia zwykle niemalo do zyczenia...Nawet ostanio sie zastanawialem, czy jest sposob, zeby takie osoby czegos nauczyc. I dochodze do wniosku ze nie ma: bo albo ma sie to wyczucie (wynikajace moim zdnaiem z oczytania) alboe sie go nie ma, albo ma sie talent do pisania (tlumacze to podobno niespelnieni literaci czesto;)) albo sie tegoz nie posiada... w tym konktekscie prof. Markowski niewiele pomogl, bo do kogo mialy trafic jego madre i ciekawe uwagi, to trafily. Do kogo nie, to nie. Odpowiedz Link Zgłoś
dianette Re: Tlumaczenia literackie 11.06.06, 20:01 Ten chloptas ma tupet:):) czyli cale swoje doswiadczenie opiera na FCE...... a cavalier zwala z nog... no jeszcze ten usmieszek:) no ale ktos mu zlecenia dawal, ba umiescil liste klientow. Odpowiedz Link Zgłoś
byly_eurokrata Re: Tlumaczenia literackie 11.06.06, 20:26 Rzuc kiedys okiem na jakies fora dyskusyjne dla tlumaczy i zobacz, jakie pytania oni zadaja. Ten chloptas to niestety nie osobnik o wyjatkowym tupecie, tylko przedstawiciel ogromnej grupy pseudo-fachowcow. Nie czytalas nigdy niemieckiego jadlospisu w polskiej restauracji? Albo napisow w nadgranicznych sklepach? Kazdy mietek, co pol roku na kaloryferach robil w niemcach, przecia umie szprechac jak nic..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ciekawa Re: Tlumaczenia literackie IP: *.89-136-217.adsl.skynet.be 11.06.06, 21:36 byly_eurokrato, z Twoich postow, ktore mialam przyjemnosc przeczytac wnioskuje, ze powaznie traktujesz swoja prace To polowa sukcesu!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ciekawa Re: Tlumaczenia literackie IP: *.89-136-217.adsl.skynet.be 11.06.06, 21:44 zapomnialam dodac, ze w wielu przypadkach "follow up" tlumacze jako "ewaluacja". Ale - z uznaniem przyznaje - ze Twoje rozwiazanie bylo bardzo trafne! Pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Texas Re: Tlumaczenia literackie IP: 88.147.6.* 11.06.06, 21:49 a ja mam sentyment do slowa "pokłosie ":) Pzdr:) Odpowiedz Link Zgłoś
byly_eurokrata Re: Tlumaczenia literackie 11.06.06, 21:59 dzięki za komplement! Jak się w tym siedzi od 15 lat, to się nabiera trochę rutyny, co nie zmienia faktu, że niektórych sformułowań nie da rady ładnie przetłumaczyć. No i jak masz normę 6-7 stron na dzień, to nie ma czysu myśleć przez 1/2 godziny, jak zgrabnie przetłumaczyć follow up. "pokłosie" nie wiem dlaczego kojarzy mi się z gęsto ścielącym się trupem....;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Texas Re: Tlumaczenia literackie IP: 88.147.6.* 11.06.06, 22:04 > "pokłosie" nie wiem dlaczego kojarzy mi się z gęsto ścielącym się trupem....;- recepta bedzie zmniejszenie liczby ogladanych horrorow;) A Slownik PWN podaje taka definicje: pokłosie n I; lm D. ~si 1. książk. «wynik, rezultat jakiejś działalności» Pokłosie literatury jakiegoś okresu. Pokłosie twórczości poety. Pokłosie konkursu. 2. przestarz. «kłosy pozostałe na ściernisku po żniwach» Pzdr:) Odpowiedz Link Zgłoś
byly_eurokrata Re: Tlumaczenia literackie 11.06.06, 22:08 wiem, texas, wiem, to było żartobliwe. Ale pokłosie nie należy do mojego aktywnego słownictwa. Z definicjami słownikowymi to taka sprawa. Jest w polszczyźnie jest takie przymiotnik "spolegliwy", niby dobry odpowiednik na reliable / zuverlaessig. Ale ponieważ nikt tego słowa nie używa, brzmi tak sztucznie, że pozostaje słownikowym molem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Texas Re: Tlumaczenia literackie IP: 88.147.6.* 11.06.06, 22:17 > wiem, texas, wiem, to było żartobliwe. Wiem:) > Z definicjami słownikowymi to taka sprawa. Jest w polszczyźnie jest takie > przymiotnik "spolegliwy", niby dobry odpowiednik na reliable / zuverlaessig. > Ale ponieważ nikt tego słowa nie używa, brzmi tak sztucznie, że pozostaje > słownikowym molem. To tez wiem, dlatego nie napisalam, ze jest to jedyne sluszne tlumaczenie, tylko ze lubie to slowo, mam do niego sentyment. Fakt, ze w wiekszosci przypadkow wygladaloby po prostu smiesznie w tlumaczeniu, a czasem nawet niezrozumiale:) Pamietam, gdy w liceum na jezyku polskim profesor podal temat "Poklosie nagrody Nobla" gros ludzi zapisalo w zeszytach "poglosie"... Pzdr:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eneko Re: Tlumaczenia literackie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.06, 06:46 Zdecydowanie "następczy", choć oczywiście, nie we wszystkich sytuacjach. Sprawiedliwości nie ma i tacy Włosi, Francuzi czy Hiszpanie mają tutaj jak wiadomo zgrabny i uniewersalny odpowiednik.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: byly_eurokrata Re: Tlumaczenia literackie IP: *.netcologne.de 12.06.06, 07:01 "reliable partner" = "następczy partner"??? czy czegoś nie zrozumiałem? ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eneko Re: Tlumaczenia literackie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.06, 07:06 Oczywiście piłem do follow-up-u :) Follow-up action, review itp. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eneko Re: Tlumaczenia literackie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.06, 07:00 Byly, napisales o 6-7 stronach dziennie... Zawsze bylem ciekawy, jaki jest przeciętny dzienny "throughput" innych tłumaczy z przynajmniej kilkuletnim doświadczeniem. Przyznam, że sam tworzę nieco więcej. A jak to jest w institutions &bodies of the EU? Odpowiedz Link Zgłoś
byly_eurokrata Re: Tlumaczenia literackie 12.06.06, 07:16 To jest przeciętna norma "obowiązująca" np. w niemieckim ministerstwie spraw zgranicznych, ale i również w unijnych służbach językowych. Ty jesteś freelancem? Jeśli tak, to nie pracujesz codziennie 8 godzin jak przypuszczam. Tylko raz 15 godz. a potem 2 dni w ogole. To pierwsza różnica. Druga leży w tym, że freelance w międzyczasie tłumaczy metrykę urodzenia, świadectwo szkoły podstawowej itp. gdzie zmienia parę słów i ma cała strone. Po trzecie, tłumacze w instytucjach nie mogą pisać tak, jak im się wydaje za stosowne, tylko muszą najpierw sprawdzać, jakiego słowa użyto wcześniej na to samo pojęcie w innej dyrektywie itp. I to szukanie zajmuje najwięcej czasu a nie tłumaczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eneko Re: Tlumaczenia literackie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.06, 07:22 2 dni w ogóle...tyle bym nie wytrzymał ;) A metrykę tak tłumaczyłem kiedyś, na jakiś zajęciach. Z całym szacunkiem były, ale zakładając, że nie chodzi np. o techniczny załącznik do dyrektywy czy inne paskudztwo, po paru latach te 12 stron można bez problemu osiągnąć. Co oczywiście nie oznacza, że powinno się dziennie robić więcej niż 5-6, wtedy jest dużo przyjemniej.... Odpowiedz Link Zgłoś
byly_eurokrata Re: Tlumaczenia literackie 12.06.06, 07:32 z całym szacunkiem odpowiadam, iż pracuję od 15 lat w rządowej slużbie językowej, gdzie nawet tłumacze z kilkudziesięcioletnim doświadczeniem zawodowym nie maja przeciętnej 12 stron. Są badania porównawcze służb językowych różnych resortów i różnych państwach i organizacjach międzynarodwych. W większości ta "norma" jest właśnie bardzo podobna. Zresztą "stare" języki w służbach unijnych nie wyrabiają więcej, czyli skądś się to bierze. Ale jak chcesz robić 12 stron i uważasz, że możesz przejąć pełną odpowiedzialność za jakość, to ok. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eneko Re: Tlumaczenia literackie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.06, 07:42 Zdziwiłbym się, gdyby przytoczone przez Ciebie wyniki były inne - mówimy w końcu o urzędach i instytucjach, gdzie wszyscy zmierzają do wypracowania pewnej minimalnej normy zapewniającej spokojne przetrwanie. Regularne tłumaczenie 12-15 stron trudnego tekstu wymaga rzecz jasna dobrego przygotowania, doskonałej kondycji, świetnego opanowania hard- i software i jeszcze dziesiątków innych "preconditions". Na pewno jednak w przypadku pomyślnej rekrutacji dostosuję się do jedynej słusznej wydajności, nie uważam się bowiem za stachanowczyka :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: byly_eurokrata Re: Tlumaczenia literackie IP: *.netcologne.de 12.06.06, 07:52 No i bardzo słuszne nastawienie ;-). Ale podam Ci na serio przykład, skąd się bierze te 7 stron, tylko nie wiem, czy znasz niemiecki. Podczas mojej kariery unijnej koleżanka miała w tekście "Auswanderungsland". Dla 99% Niemców, którzy słyszą to słowo, oznacza ono: kraj Z którego się emigruje. Ale koleżanka mi marudzi, że jej się coś nie zgadza. Ja podirytowany dzwonie to weryfikatora z sekcji niemieckej, który potwierdza moją wersję. 2 godziny później oddzwania tenże weryfikator i mówi, że z jakichś tam powodów w źródłowej dyrektywie komisyjnej w jęz. niemieckim użyto tego słowa w znaczeniu "kraj DO którego się emigruje", bo..... projekt przygotowywal Belg z mniejszości niemieckojęzycznej a oni mówią czasem trochę dziwacznie. Skończyło się tak, że połowa sekcji, które tłumczyły ten tekst z niemieckiego, przetłumaczyla to jako wariant pierwszy a druga połowa jako wariant drugi. A słowo niby proste, jako freelance w ogóle byś go nie sprawdzał. Ale dość teoretyzowania, lecę do pracy, bo jeszcze na kawę pójdą beze mnie a dziś poniedziałek, plotki z weekendu trzeba omówic! ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eneko Re: Tlumaczenia literackie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.06, 08:13 "A słowo niby proste, jako freelance w ogóle byś go nie sprawdzał." ?!!! Nie wiem jacy freelancerzy pracują dla niemieckich ministerstw, ale osobiście BYM SPRAWDZIŁ, polecam równocześnie stronę EUR-LEX - jest tam mnóstwo przykładów dokumentów tłumaczonych przez podobnych Tobie urzędników, KTÓRZY NIE SPRAWDZILI (kawa, gazeta i... nagle robi się ta 14.00). Odpowiedz Link Zgłoś
byly_eurokrata frilansi 12.06.06, 09:54 Eneko, opisana przeze mnie sytuacja miała miejsce w służbach jęz. Unii a nie w niemieckich ministerstwach. Przynajmniej 50% mojej działalności podczas angażu unijnego polegało na sprawdzaniu tłumaczeń freelanców. Na powiedzmy 10 tłuaczeń niemieckich, jedno jako tako nadawało się to użytku. Reszta to był stek bzdur tłumaczony na zasadzie "po co czytać zdanie do końca przed tłumaczeniem, to kosztuje za dużo czaso, można przeciez słowo po słowie i też będzie dobrze". Dokumenty w EUR-LEX są również tłumaczone częściowo przez freenalcow. Chyba wiesz, że acquis tłumaczyło UKIE a nie tłumacze unijni. Dziwnym trafem nie znam nikogo z UKIE, kto zdał konkurs na unijnych tłumaczy..... Dla osób postronnych wygląda to tak, jakby to właśnie tłumacze zatrudnieniu po 2004 roku produkowali tez bzdury. Tymczase to były osoby pokroju tego "profesjonalisty" z podanego przeze mnie linka. Po masowych protestach na jakość tłumaczeń freelancowskich w rokuj 2004r. organy wybrały z tego co słyszalem nowe biuro do współpracy i jakość się podobno polepszyła w 2005. Czyli nie wszystko złoto, co się freelance zwie. Ja bym też tłuamczyl byle jak i na szybko, jakby mi 20 zl za stronę płacicili. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: g Re: frilansi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.06, 10:11 gwoli ścisłości. 1) acquis tłumaczyło nie UKIE tylko firma wyłoniona w drodze przetargu, a mianowicie Euroscript. 2) aktualnie frilansi tłumaczący dla służb UE nie mają już takiej dowolności jak kiedyś, muszą stosować się do glosariuszy i dokumentów referencyjnych (więc też im to trochę czasu zajmuje) 3) znam ludzi, którzy tłumaczyli acquis i zdali konkurs. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eneko Re: frilansi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.06, 10:19 "Czyli nie wszystko złoto, co się freelance zwie. Ja bym też tłuamczyl byle jak i na szybko, jakby mi 20 zl za stronę płacicili. " ......i zakończyłbyś karierę po jakimś tygodniu, bo tutaj działają nieco inne mechanizmy niż na ciepłej posadce w urzędach mało zaprzyjaźnionego państwa. Popełniasz oczywisty błąd generalizując i przyjmując niewłaściwą definicję freelancera - swoboda polega tutaj np. na możliwości skorzystania z własnej kuchni czy łazienki, a nie na tłumaczeniu według własnego widzimisię (swoją drogą, za Twoje wypowiedzi zasługujesz na zdecydowany ostracyzm z ich strony). Nie można już także opierać się na doświadczeniach z minionego okresu (przed 2005 r.), ten temat był już wielokrotnie omawiany na różnych forach i powszechnie wiadomo, że był to okres "błędów i wypaczeń". Dlatego mówiąc o niesprawdzonych tekstach odnosiłem się także do tekstów najnowszej daty, które powinny były przynajmniej przejść przez weryfikację urzędniczą. W prawie każdym mogę na życzenie wskazać liczne błędy. Po paru latach i paru tysiącach przetłumaczonych stron, pewnie także i Ty nabędziesz taką umiejętność.... Odpowiedz Link Zgłoś
byly_eurokrata Re: frilansi 12.06.06, 11:50 Po paru latach i paru tysiącach > przetłumaczonych stron, pewnie także i Ty nabędziesz taką umiejętność.... No nie licytujmy się tak, 15 lat pracy po 6 nędznych stron dziennie daje mi około 20.000 stron. Opisywałem swoje konkretne doświadczenie z frilansami, były bardzo negatywne, nie chodziło o złą stylistykę czy od czasu do czasu błędny termin, ale o to, że ci ludzie znali język na poziomie najwyżej 3 klasy liceum i tłumaczyli czasem CAŁE AKAPITY kompletnie opacznie. Ale jak podkreśliłem, podobno jakość się polepszyła. Co do UKIE: część dyrektyw była jednak przez nich tłumaczona. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eneko Re: frilansi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.06, 13:23 Nie chodziło od początku o żadną licytację, byłem ciekaw, ile wynosi standardowe tempo pracy, trudno przecież wierzyć informacjom podawanym na stronach niektórych translatorów o kilkudziesięciu (sic!) stronach tekstu dziennie. Wracając do freelansów - w odróżnieniu od dożywotnich urzędników bardzo łatwo ich "zwolnić", a zatem winę za złą jakość ich tłumaczeń ponosiły przede wszystkim podmioty zatrudniające takich tłumaczy w instytucjach. Praca freelancerów jest wielokrotnie trudniejsza od urzędniczej, chociaż oczywiście ma też swoje zalety.... Odpowiedz Link Zgłoś
puks01 Re: follow-up 12.06.06, 09:02 a może spotkanie przeglądowe albo wdrożeniowe? Odpowiedz Link Zgłoś
lara_croft Re: tlumacze? na pomoc!!! 10.07.06, 00:18 Gość portalu: tlumacz napisał(a): > "Ptaki wysokiej zjadliwosci" wziely sie na pewno ze starego tlumaczenia "grypa > ptakow wysokiej zjadliwosci", rzeczywiscie niezbyt fortunnego skladniowo. > Jedynym poprawnym pod wzgledem stylistycznym i merytorycznym terminem > jest "wysoce zjadliwa grypa ptakow" (ustalenia z lekarzami weterynarii z > MRiRW/GIW) i wszystkie nowsze tlumaczenia tego sie konsekwetnie trzymaja. Swiat jest mały :) Jako merytorysta jestem bardzo zadowolona z faktu, ze tłumacze konsultuja z nami watpliwości w zakresie watpliwosci i ze zwłaszcza tą avian influenze udało nam sie wyjasnic i prawidlowo teraz tłumaczyć ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eneko Re: tlumacze? na pomoc!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.06, 06:47 Uważaj z tym "merytorystą" przy przekraczaniu granicy, bo możesz trafić do Guantánamo (via Szymany) ;))) Odpowiedz Link Zgłoś