Dodaj do ulubionych

"Na doczepkę" czyli ...

IP: *.w83-196.abo.wanadoo.fr 28.07.06, 08:37
Wyjechałam za granicę, nie mając na miejscu żadnej rodziny, znajomych, itp
życzliwch. Dlaczego gdy komuś mówię, że sobie poradziłam spotykam się z
oczekiwaniem (czasem wręcz żądaniem) załatwienia kolejnego miejsca pracy? Nie
wiem dlaczego, niektórzy Rodacy sami nic nie robią we własnej sprawie, tylko
zawsze na kogoś liczą? Dlaczego tak jest, że najbardziej chętne "na doczepkę"
są osoby, które nie znają podstaw języka i nie mają wymaganych kwalifikacji?
Nie jestem nieuprzejma, ale poprostu nie mam takiej możliwości, a spotykam się
z nachalnością.
Spotykacie się z tym zjawiskiem?
Pozdrawiam serdecznie.
Obserwuj wątek
    • byly_eurokrata Re: "Na doczepkę" czyli ... 28.07.06, 08:58
      rybka, spotykamy sie niestety. Poniewaz studiowalem w Niemczech wszystkie
      rodzinne i nie-rodzinne piate wody po kisielu zwracaly sie do mnie z prosba,
      zeby "zalatwic" jakies tam latorosli studia. Na poczatku sie nawet staralem,
      ale wiekszosc z tych osob - wszystkie deklarujace, ze znaja "perfekt"
      niemiecki - nie potrafila przeczytac ze zrozumieniem broszur uniwersyteckich
      dla kandydatow na studia zza granicy. Podobnie jest czasem na tym forum, hasla
      typu "nie che mi sie szukac", "czy ktos moglby mi skopiowac ksiazke x albo y,
      bo nie chce mi sie wydawac na nia pieniedzy" itd.
      Ja w miedzyczasie uwazam, ze pomagac warto tylko osobom, ktore najpierw same
      wykazaly troche inicjatywy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka