pogardzamwyksztalciuchami
09.09.07, 13:11
Przeciwnicy "teorii spiskowej" i w ogóle "Jasnogród" bardzo się zawsze zżymał
na określenie "żydokomuna" - że to niby niczego takiego nie ma, podobnie jak
masonów i spisków. Oczywiście bywały wyjątki; kiedy np. Adam Michnik wykrył
straszliwy spisek przeciwko Agorze, ogłoszona została dyspensa i przynajmniej w
ten spisek można było wierzyć. Tymczasem żydokomuna nie tylko istniała, ale ma
się całkiem dobrze również dzisiaj, a najbardziej wymownym tego świadectwem jest
"plan polityczny" ogłoszony przez Aleksandra Kwaśniewskiego. Jest to nic innego,
jak stary, poczciwy, stalinowski "fołksfront", jakie Ojciec Narodów nakazywał
zawiązywać w latach 30., żeby "faszyzmowi" zrobić no pasaran. Nawiasem mówiąc,
dzisiaj no pasaran odgraża się również Sławomir Sierakowski, o którym
przeciwnicy kolportują fałszywe pogłoski, że pochodzi od samego Wawrzyńca Berii.
Wprawdzie z okularów i wścieklizny jest nawet podobny, ale to chyba niemożliwe?
Więc Aleksander Kwaśniewski, wespół z byłym konfidentem "wywiadu gospodarczego"
i innymi konfidentami, którzy później porobili błyskotliwe kariery, będzie no
pasaran robił własną, powiedzmy, piersią straszliwemu "faszyzmowi", który wylągł
się w Polsce i "zagraża demokracji". Stręczy się nawet na przewodniczącego rady
programowej Lewicy i Demokratów, więc jeśli fołksfront ma dostarczyć pretekstu,
by Eurosojuz udzielił Polsce bratniej pomocy, to również "ludzie rozumni" będą
musieli ukorzyć przed nim swoje rozumy. I w tym nie będzie niczego
nadzwyczajnego, bo przecież i kiedyś Ojciec Narodów głupoty powagą
najmądrzejszych wodził za łby.
Stanisław Michalkiewicz