Dodaj do ulubionych

Wstyd biednych ludzi

14.12.07, 07:37
To też należy dodać do lekcji historii.Taką rzeczywistość
zafundowała nam transformacja dokonana przez Solidarność po 1989
roku.
Obserwuj wątek
    • hela6 Re: Wstyd biednych ludzi 14.12.07, 07:52
      Bzdury, 30 lat temu jako córka inżyniera byłam gorsza od dzieci robotników.
      Biedniejsze były tylko dzieci z rodzin wielodzietnych, niepełnych.
      Tylko ze wtedy żaden dziennikarzyna nie usiłował mi wmówić, ze jestem gorsza bo
      nie mam portek z peweksu, mimo że dzieciaki i tak wiedziały, ze bez tych portek
      jesteś nikim :)

      Ludzie, nie stawiajcie świata na głowie!
      Przez te Wasze pisanie bzdur to właśnie biedni rodzice żyłują się na kupno tego
      całego badziewia, żeby zaistnieć.
      A teraz idę sobie strzelić w łeb, bo właśnie sąsiadka zajechała nowa furą i w
      nowym futrze, pewnie znów mi się nie ukłoni :(
      • moze-byc Re: Wstyd biednych ludzi 14.12.07, 08:26
        Popieram w pełni. To co robią dziennikarze i media woła o "pomstę do nieba". Jak
        można bez przerwy tłuc o wysokich zarobkach o poprawie warunków życia-dotyczy to
        tylko tych, którzy nie mają na co narzekać. Na dole sie nic nie zmienia, a wręcz
        przeciwnie.
        • krusnik02 Re: Wstyd biednych ludzi 14.12.07, 08:28
          To normalne - piszą takie zapchajdziury zamiast wziąć się do roboty.
          • rokets_w Re: Wstyd biednych ludzi 14.12.07, 21:36
            krusnik02 napisał:

            > To normalne - piszą takie zapchajdziury zamiast wziąć się do
            roboty.
            TAK TVN I RADA I CAŁY ZESPÓŁ TO JEDNE WIELKIE UPOLITYCZNIONE
            KÓRESTWO
            • eti.gda Re: Wstyd biednych ludzi 26.12.07, 17:18
              rokets_w napisał:

              > krusnik02 napisał:
              >
              > > To normalne - piszą takie zapchajdziury zamiast wziąć się do
              > roboty.
              > TAK TVN I RADA I CAŁY ZESPÓŁ TO JEDNE WIELKIE UPOLITYCZNIONE
              > KÓRESTWO

              A co nie jest upolitycznione? TV TRWAM i RM?
              • norman_bates bzdurny artykuł 26.12.07, 21:40
                Oto co biedne dzieci wyniosą z lekcji GW

                1. Żeby być trendy, jazzy i fresh to trzeba mieć iPod'a i markowe ciuchy
                2. O wartości człowieka świadczą pieniądze

                A tak w ogóle to odnoszę wrażenie, że jedyne co Maciek się nauczy to to, że
                zamiast pracy lepiej jest czekać biernie na pomoc i nie mówię tu o tym żeby
                odpracował upragniony MP3 w kamieniołomach, ale żeby miał motywację, bo nie od
                dzisiaj wiadomo że najlepszą motywacją do osiągnięcia sukcesu jest właśnie bieda.
                • dalatata Re: bzdurny artykuł 26.12.07, 21:45
                  norman_bates napisał:

                  > Oto co biedne dzieci wyniosą z lekcji GW
                  > 1. Żeby być trendy, jazzy i fresh to trzeba mieć iPod'a i markowe ciuchy
                  > 2. O wartości człowieka świadczą pieniądze

                  tak: dokladnie to napisala GW i celowo te biedne dzieci (ktore z cala pewnoscia
                  na co dzien czytaja GW) otumania.

                  gratuluje odkrycia kolejnego spisku GW. no i przenikliwosci tylko mozna pozazdroscic

                  • norman_bates Re: bzdurny artykuł 26.12.07, 22:15
                    > tak: dokladnie to napisala GW i celowo te biedne dzieci (ktore z cala pewnoscia
                    > na co dzien czytaja GW) otumania.

                    To że odczytałeś to dosłownie to twój problem

                    > gratuluje odkrycia kolejnego spisku GW. no i przenikliwosci tylko mozna pozazdr
                    > oscic

                    Nie nazwałbym tego spiskiem, a raczej głupotą.

                    Poza tym jest jeszcze jedna rzecz, którą "wybiórcza" przemilczała - wątpię żeby
                    MP3 sprawił nagle, że Maciek stanie się lubiany, a niestety to wynika pośrednio
                    z artykułu. Za rok, za rok za dwa każdy dzieciak będzie musiał mieć np. Pocket
                    PC. Czyli co? Nagle wybiórcza napisze nowy artykuł z prośbą o spełnianie marzeń
                    bo jakaś Małgosia nie jest już cool? Pomyśl trochę.

                    • dalatata Re: bzdurny artykuł 26.12.07, 22:24
                      norman_bates napisał:

                      > Nie nazwałbym tego spiskiem, a raczej głupotą.
                      >
                      > Poza tym jest jeszcze jedna rzecz, którą "wybiórcza" przemilczała - wątpię żeby
                      > MP3 sprawił nagle, że Maciek stanie się lubiany, a niestety to wynika pośrednio
                      > z artykułu. Za rok, za rok za dwa każdy dzieciak będzie musiał mieć np. Pocket
                      > PC. Czyli co? Nagle wybiórcza napisze nowy artykuł z prośbą o spełnianie marzeń
                      > bo jakaś Małgosia nie jest już cool? Pomyśl trochę.
                      >

                      byc moze nie mysle, jednak mam wrazenie, ze czytalismy inny artykul. Mysle ze
                      trywializuje Pan biede.moge tylko pogratulowac tego, ze Pan nie musi sie z nia
                      borykac. i to, co dla Pana jest glupota, dla niektorych dzieci strategia, zeby
                      ich koledzy przestli na nich mowic 'dziadu'.

                      • norman_bates Re: bzdurny artykuł 26.12.07, 22:39
                        > moge tylko pogratulowac tego, ze Pan nie musi sie z nia
                        > borykac

                        A skąd Pan o tym wie ? Co prawda głodem nie przymierałem (mam mieć z tego powodu
                        wyrzuty sumienia?), ale też nigdy mi się nie przelewało, stąd wiem, że to
                        właśnie brak pieniędzy jest najlepszym motorem, żeby do nich dążyć.

                        i to, co dla Pana jest glupota, dla niektorych dzieci strategia, zeby
                        > ich koledzy przestli na nich mowic 'dziadu'.

                        Powtórzę jeszcze raz - czy jeżeli za rok dzieci w klasie będą takiego
                        Tomka/Michała/Kubę nazywać "dziadu" bo nie będzie miał fajnej komórki to czy
                        wtedy wtedy trzeba będzie trzeba kupić im nowe telefony?
                        • dalatata Re: bzdurny artykuł 26.12.07, 22:57
                          norman_bates napisał:

                          > > moge tylko pogratulowac tego, ze Pan nie musi sie z nia
                          > > borykac
                          >
                          > A skąd Pan o tym wie ? Co prawda głodem nie przymierałem (mam mieć z tego powod
                          > u
                          > wyrzuty sumienia?), ale też nigdy mi się nie przelewało, stąd wiem, że to
                          > właśnie brak pieniędzy jest najlepszym motorem, żeby do nich dążyć.


                          ktos kto dyskutuje na forum korzystajac z komputera i internetu nie boryka sie z
                          bieda. to ze sie nie przelewa nie ma nic wspolnego z bieda.
                          nie to nie powod do wyrzutow sumienia.i nie o tym mowa

                          >
                          > Powtórzę jeszcze raz - czy jeżeli za rok dzieci w klasie będą takiego
                          > Tomka/Michała/Kubę nazywać "dziadu" bo nie będzie miał fajnej komórki to czy
                          > wtedy wtedy trzeba będzie trzeba kupić im nowe telefony?

                          jesli to spowoduje poprawe samoooceny, a przez to oni beda mierzyc dalej - gdyby
                          udalo sie wlasnie to osiagnac, to odpowiedz na to pytanie jest: tak. nalezy im
                          kupic nowe telefony.

                          niestety nikt nigdy nie wprowadzi takiego systemu nagrod. i bedziemy dzieciom
                          nadal dawac nagrody ktorych one nie chca.
          • toop.toop Re: Wstyd biednych ludzi 26.12.07, 09:04
            krusnik02 napisał:

            > To normalne - piszą takie zapchajdziury zamiast wziąć się do
            roboty.

            Heh! A ty się wziąłeś?
            Bo ja swoją świąteczną paczkę zawiozłam do wybranej przez mnie
            rodziny w niedzielę 16 grudnia. Osobiście. Bałam sie tego spotkania
            jak cholera, bo jeszcze kilkanaście lat temu sama potrzebowałam
            pomocy innych. Nie wiedziałam jak zareaguję, co zobaczę, jak
            przyjmie mnie wybrana rodzina.
            Zastałam 7 osób na 45 metrach kwadratowych: dziadkowie sztuk dwie,
            kobietę 28 letnią (matkę samotnie wychowującą 4 dzieci) i dzieciątka
            prześliczne, cudne i bardzo mądre. I wcale nie chciały markowych
            ubrań tylko słodycze, dżem (bo uwielbiają) i zabawki! Wdzięczność,
            którą zobaczyłam w oczach tej kobiety- zapamiętam do końca życia.
            Kochani- do roboty!
            • 1onewolf Re: Wstyd biednych ludzi 26.12.07, 13:31
              nie uważasz, że to lekko nieodpowiedzialne fundować sobie czwórkę dzieci z
              jakimś gnojem i potem liczyć, że społeczeństwo pomoże?!
              • pklimas Re: Wstyd biednych ludzi 26.12.07, 14:49
                Wiesz, ktos te dzieci musi miec. Wsrod znajomych 35-latkow z ktorych
                wiekszosc jest po studiach mało kto ma choc 1 dziecko. Wszyscy chca
                podrozowac, zmieniac mieszkania i samochody a o dziecku nikt nie
                mysli. Dla rownowagi ktos musi miec te 4-5 dzieci, chyba ze
                przyjmujemy załozenie ze polski narod nie sprawdził sie wiec nie
                nalezy przedluzac tego gatunku w ogole.
                • 1onewolf Re: Wstyd biednych ludzi 26.12.07, 18:36
                  i to są właśnie dzieci z mp3, komputerami i markowymi dżinsami. idiotyczny
                  "solidaryzm" powoduje, że biedni mają po 4-5 dzieci, a niszczona podatkami klasa
                  średnia decyduje się na jedno, bo nie stać ich na zapewnienie odpowiedniego
                  poziomu życia i wykształcenia większej liczbie dzieci
                • eti.gda Re: Wstyd biednych ludzi 26.12.07, 18:59
                  pklimas napisał:

                  > Wiesz, ktos te dzieci musi miec. Wsrod znajomych 35-latkow z ktorych
                  > wiekszosc jest po studiach mało kto ma choc 1 dziecko. Wszyscy chca
                  > podrozowac, zmieniac mieszkania i samochody a o dziecku nikt nie
                  > mysli. Dla rownowagi ktos musi miec te 4-5 dzieci, chyba ze
                  > przyjmujemy załozenie ze polski narod nie sprawdził sie wiec nie
                  > nalezy przedluzac tego gatunku w ogole.


                  Obyś nie miał racji!
              • toop.toop Re: Wstyd biednych ludzi 26.12.07, 20:40
                1onewolf napisał: " nie uważasz, że to lekko nieodpowiedzialne
                fundować sobie czwórkę dzieci z jakimś gnojem i potem liczyć, że
                społeczeństwo pomoże?!"

                NIE uważam! zazwyczaj mężczyzna okazuje się być gnojem jak
                nazwałeś/łaś po kilku(nastu nawet) latach małżeństwa. Zazwyczaj
                dzieci już są i nie są temu winne.
                Poza tym przy wyborze rodziny, którą chciałam "obdarować" kierowałam
                się rózwniez m.in. tym, że matka tych dzieci JEDNAK pracuje, bo
                chciałam pomóc dzieciom przede wszystkim ( chyba nie wybrała bym
                rodziny w której dwoje małżonków lezy w łóżku i czeka na zbawienie,
                bądź co gorsza siedzi przy stole nad flaszką wódki) dlatego też
                m.in. chciałam osobiście tam pojechać i zobaczyć.
                Tak naprawdę obserwuję nasze wspaniałe społeczeństwo od kilkunastu
                lat i stwierdzam, że nie umie dzielić się tym co ma. Może dlatego,
                że każdy (no może nie wszyscy) narzeka, że jest mu źle.

                • xiv Re: Wstyd biednych ludzi 26.12.07, 21:29

                  > Tak naprawdę obserwuję nasze wspaniałe społeczeństwo od kilkunastu
                  > lat i stwierdzam, że nie umie dzielić się tym co ma. Może dlatego,
                  > że każdy (no może nie wszyscy) narzeka, że jest mu źle.

                  Ja nie obserwuję "waszego" wspaniałego społeczeństwa od kilkunastu lat i śmiem
                  się nie zgodzić. Choćby strona zlotarybka.pl.

                  Społeczeństwo w którym funkcjonuję: nie narzeka, ma jeszcze więcej pieniędzy i
                  jest jeszcze bardziej spolaryzowane ekonomicznie. I też nie umie się dzielić -
                  nawet odpowiednika złotej rybki nie ma.
          • marajka Re: Wstyd biednych ludzi 26.12.07, 15:29
            Ale czytasz! Mamy wolny rynek- jest popyt, jest podaż. Z
            dziennikarstwem jest jak z wszystkim innym- jedni dziennikare
            zajmują się poważnymi sprawami a inni wielorybem w Wiśle. Zresztą-
            to prawda. Wiele dzieci z powodu braku MP3 czuje się źle. Choć innym
            wystarczy do szczęścia wspomniany już słoik dżemu.
        • anka1 Re: Wstyd biednych ludzi 14.12.07, 08:31
          signum temporis ... bardzo smutne. terror marek sprawia, ze nawet
          dzieci ulegaja temu amokowi i czuja sie gorsze. malo kto potrafi
          powiedziec, ze ma gdzies adidasa, sony czy inne badziewie, bo
          potrzebuje cieplych butow na zime, niekoniecznie "markowych".
          • gruby_dolar Re: Wstyd biednych ludzi 26.12.07, 12:30
            ja nie wiem czy to terror marek czy rodziców. Dziecko to tabula rasa, wzory bieże z góry, jeżeli tata musi mieć fajną furę a mama cudowną kieckę, to dziecko rośnie w przekonaniu, że tylko pieniądze i to co masz determinuje cię kim jesteś. Pamiętam w podstawówce daaaaaaawno temu, miałem kolegę, wtedy w czasach schyłkowego bo schyłkowego ale ciągle prl'u, drogie buty, ubrania, komputer, telewizor w własnym pokoju...ale jakoś nie robiło mu różnicy, że ja tego nie mam, czy że ktokolwiek tego nie miał, zwyczajnie nie to stanowiło dla niego wartość, więc sądze, że to kwestia wychowania. A jeżeli rodzice mają komleksy i dowartościowują się stanem posiadania, to dzieci przeniosą dokładnie ten sam wzorzec do szkoły. Smutne...
        • progics Ty potrzebujesz "Paczke" z olejem na rozum... 26.12.07, 13:45
          bo nie rozumiesz ze to nie jest wina
          dziennikarzy a systemu.
          Oni musza tak, bo ich komercol do tego
          zmusza. Dlugo to u nas nie trwa,
          ale niech raz szlag trafi ten kapitalizm.
          Dosc tego rozwarstwiania spoleczenstwa.
          Oj, gdybysmy o tym wiedzieli w latach 80-tych ...
          • dalatata Re: Ty potrzebujesz "Paczke" z olejem na rozum... 26.12.07, 14:23
            a jak bysmy wiedzieli to co? stwierdzilibysmy, ze w komuie tak ogolnie jest
            fajnie, a Jaruzelski wielkim przyjacielem jest. wydawalo mi sie ze wtedy chodzio
            glownie o demokracje. ale moze sie myle.

            nawiasem mowiac, pamietam jak rzecznik Urban oglaszal ze na Zachodzie to
            dengregolada i bieda i koce wysylal dla bezdomnych w NY. i nikt mu nie wierzyl,
            ze w USA mozna zyc inaczej niz jak w Dynastii.
            • progics Re: Ty potrzebujesz "Paczke" z olejem na rozum... 26.12.07, 16:22
              piszesz o jakiejs demokracji...
              Mozesz mi wytlumaczyc co to slowo znaczy.
              czy demokracja to zalegalizowane bezrobocie,
              albo pozwolenie na robienie przekretow
              dla jednych i zakaz dla innych ?
              Bo to jest latwe do zauwazenia obecnie.
              • nikodem_73 Re: Ty potrzebujesz "Paczke" z olejem na rozum... 26.12.07, 17:43
                pl.wikipedia.org/wiki/Demokracja
                Tam masz definicję. Demokracja ma się nijak do bezrobocia, bądź robienia przekrętów.

                No chyba, że jesteś zbyt zaślepiony, aby nie odróżniać ustroju politycznego od
                gospodarczego?
            • progics Re: Ty potrzebujesz "Paczke" z olejem na rozum... 26.12.07, 16:22
              piszesz o jakiejs demokracji...
              Mozesz mi wytlumaczyc co to slowo znaczy.
              czy demokracja to zalegalizowane bezrobocie,
              albo pozwolenie na robienie przekretow
              dla jednych i zakaz dla innych ?
              Bo to jest latwe do zauwazenia obecnie.
              • dalatata Re: Ty potrzebujesz "Paczke" z olejem na rozum... 26.12.07, 17:24
                progics napisał:

                > piszesz o jakiejs demokracji...
                > Mozesz mi wytlumaczyc co to slowo znaczy.
                > czy demokracja to zalegalizowane bezrobocie,
                > albo pozwolenie na robienie przekretow
                > dla jednych i zakaz dla innych ?
                > Bo to jest latwe do zauwazenia obecnie.

                powyzsze miesza kilka porzadkow - system gospodarczy nie jest ustrojem
                politycznym, a z to wszystko ma malo do czynienia z niewydolnoscia wymiaru
                sprawiedliwosci.

                a co do przyzwolenia na przekrety, to ono idzie od dolu. od wielu lat mieszkam w
                UK i zycze Polakom w Polsce takiego spolecznego braku przyzwolenia na przekret,
                na korupcje, jak tu. nie wszystko da sie zwalic na Tuska, Kaczynskiego i
                koniecznie na Gazete Wyborcza
          • marajka Re: Ty potrzebujesz "Paczke" z olejem na rozum... 26.12.07, 15:36
            Nastepny mądry! Uwierzył, że wszyscy byli równi! Dawniej nikt nie
            miał komputera. Teraz nie wszyscy mają. To co? Odebrać tym co mają,
            niech będzie równo? LECZ SIĘ.
            • progics Re: Ty potrzebujesz "Paczke" z olejem na rozum... 26.12.07, 16:42
              Szkoda, ze na miejsce brakujacego komputera,
              nic innego, zastepczego, tez nie maja.
      • login89 Re: Wstyd biednych ludzi 26.12.07, 15:23
        Tu nie chodzi tylko o prezenty świąteczne, ale o codzienne życie. Dzieci z
        biednych rodzin są dyskryminowane przez rówieśników i czują się gorsze. To nie
        są dziennikarskie bzdury, więc może lepiej pomyśl, zanim coś napiszesz. Takie są
        fakty.
        I jeszcze jedno - artykuł dotyczy dzieci. Dorośli, którzy mają ukształtowany
        charakter mogą się z takich rzeczy śmiać i udawać, że to nieistotne szczegóły.
        Mogą sobie "strzelać w łeb" z powodu fury sąsiada (swoją drogą - to, co
        napisałaś była na niezwykle wysokim poziomie). Ale dzieci nie potrafią się
        bronić, dla nich to jest centrum świata, a status w grupie wyznaczają właśnie
        nowe spodnie, MP3, komputery i inne rzeczy. Tak było zawsze, choć kiedyś na
        mniejszą skalę, bo i możliwości były mniejsze.
      • pj.pj Re: Wstyd biednych ludzi 26.12.07, 18:45
        hela6 napisała:
        > Bzdury, 30 lat temu jako córka inżyniera byłam gorsza od dzieci
        > robotników.

        Zgadzam się, choć u mnie w klasie inżynierówny miały nienajgorzej, bo ojcowie
        dorabiali na boku. Ja miałam oboje rodziców na naukowych stanowiskach
        uczelnianych w niedochodowych dziedzinach i do dziś pamiętam upokorzenia ze
        strony innych dzieci za niewłaściwe (= niepeweksowe) dżinsy. Nawiasem mówiąc
        moich już profesorskich rodziców dalej na niewiele stać i jeżdżą
        kilkunastoletnim samochodem, a ja jestem na podobnym stanowisku jak oni te 20-30
        lat temu i nie mam im z czego kupić nowego samochodu.

        Więc popieram helę6 - nie wydziwiajcie, dziennikarze!

        Poza tym jeszcze jedno: markowe ciuchy można kupić czasem bardzo tanio w
        specjalnych komisach oraz sklepach z "tanią odzieżą", zwłaszcza na prowincji,
        gdzie właściciel często nie odróżnia markowego od niemarkowego (kupiłam kiedyś
        nowiutkie spodnie Esprit za 5 zł!!! bo właścicielka sklepu wzięła do ręki,
        stwierdziła najwyraźniej, sądząc po minie, że jej się nie podobają, i taką
        właśnie cenę podała - to był sklep w małym miasteczku z cenami uznaniowymi).
        Marmurkowe dżinsy były pewnie droższe.
        • progics Re: Probujesz zlagodzic problem na dzisiaj... 26.12.07, 19:39
          Tak, tak, ludzie sa nadal zachlanni na majatki,
          dlatego socjalizm upadl (choc tylko przejsciowo).
          Interesujace jest kiedy najwczesniej odrodzi sie
          w nowej formie i gdzie, w jakiej czesci swiata?
          Czy ktos ma na ten temat swoja prywatna opinie ?
          Bardzo ciekawy problem.
          • duzeq Re: Probujesz zlagodzic problem na dzisiaj... 27.12.07, 01:05
            Lo matko,dziecko, ile masz lat? Wiecej niz 18 nie sadze, bo idealizm
            z glowki nie wylecial jeszcze. Socjalizm upadl wszedzie (pomijajac
            Kube ale i tak tam padnie na ryja zaraz jak Fidel w koncu umrze...
            swoja droga - jesli ten socjalizm taki dobry, to po co Kubanczycy na
            tratwach do tych okropnych, kapitalistycznych Stanow usiluja sie
            dostac? i Dlaczego tam sie staja od razu zachlanni na majatki?). Nie
            jestesmy rowni (to jest ciezka, komunistyczna propaganda)i nigdy
            tez nie bedziemy - jedni maja wiecej talentu i powinni go
            wykorzystac, inni beda klepac biede, a i to z roznych powodow.
            System, ktory promuje miernote i przecietnosc, system, w ktorym
            wlasnosc prywatna jest postrzegana jako zlo nigdy nie bedzie w
            stanie przetrwac, pod zadnym pozorem. Pogodz sie juz z tym, bo na
            starosc dorobisz sie wrzodow.
            • progics Re: Probujesz zlagodzic problem na dzisiaj... 27.12.07, 12:39
              duzeq napisała:

              > Lo matko,dziecko, ile masz lat? Wiecej niz 18 nie sadze, bo
              idealizm
              > z glowki nie wylecial jeszcze. Socjalizm upadl wszedzie (pomijajac
              > Kube ale i tak tam padnie na ryja zaraz jak Fidel w koncu umrze...
              > swoja droga - jesli ten socjalizm taki dobry, to po co Kubanczycy
              na
              > tratwach do tych okropnych, kapitalistycznych Stanow usiluja sie
              > dostac? i Dlaczego tam sie staja od razu zachlanni na majatki?).
              Nie
              > jestesmy rowni (to jest ciezka, komunistyczna propaganda)i nigdy
              > tez nie bedziemy - jedni maja wiecej talentu i powinni go
              > wykorzystac, inni beda klepac biede, a i to z roznych powodow.
              > System, ktory promuje miernote i przecietnosc, system, w ktorym
              > wlasnosc prywatna jest postrzegana jako zlo nigdy nie bedzie w
              > stanie przetrwac, pod zadnym pozorem. Pogodz sie juz z tym, bo na
              > starosc dorobisz sie wrzodow.


              Twoja argumentacja na poparcie kapitalizmu
              jest zbyt plytka, tak na poziomie radia Wolna Europa.
              Nowy, postkapitalistyczny ustroj bedzie promowal postep.
              Takie jest jedno z podstawowych doswiadczen
              upadlego socjalizmu. A propos Kubanczykow na tratwach
              w ucieczce do USA. Oni sa tak samo zdezorientowani
              ja my bylismy do lat 90-tych.
    • a.ubgala Re: Wstyd biednych ludzi 14.12.07, 08:39
      to nie solidarność i transformacja zafundowała ten stan rzeczy, ale 50 lat
      komuny. to co się teraz dzieje to taki drapieżny kapitalizm... zanim tenże
      drapieżny kapitalizm zapewni byt "wszystkim" minie trochę czasu. wolność,
      kapitalizm, konkurencja = rozwarstwienie, również bieda.
      • rokets_w Re: Wstyd biednych ludzi 14.12.07, 21:56
        a.ubgala napisał:

        > to nie solidarność i transformacja zafundowała ten stan rzeczy,
        ale 50 lat
        > komuny. to co się teraz dzieje to taki drapieżny kapitalizm...
        zanim tenże
        > drapieżny kapitalizm zapewni byt "wszystkim" minie trochę czasu.
        wolność
        > kapitalizm, konkurencja = rozwarstwienie, również bieda.
        <<>> w co ty wierzysz? Kidy było w tej polsce dobrze ? zawsze było
        złodziejstwo sprzedajnosc korupcja
        A kto doprowadził do rozbiorów jak nie magnateria i bogacze?
        A kto uciekł przed druga wojna swiatową jak nei rzad i bogacze
        A kto teraz rzadzi i nas sprzedaje niemcom i rosjanm?
        Wermacht premierem i rzadzi
        To skandal by potomek wermachtu był premierem w Polsce
        To tragedia narodowa jego dziadkowie zabijali naszych ojćów i
        dziadków
        Precz z łapami od ziem polskich
        Panie premierze a moze wreszczei stanie sie pan patriota i zarzada
        od niemców by oddali nam ziemie słowianskie które nam odebrali
        • dyngos Re: Wstyd biednych ludzi 26.12.07, 09:43
          Co ty wiesz o Polakach w Rzeszy Niemieckiej! Łatwiej działać, kiedy
          nie masz wyboru, kiedy jesteś przyciśnięty do ściany, kiedy los za
          ciebie decyduje. Najcięższy wybór jest między sercem i rozumem, a
          niestety takiego właśnie wyboru musiało dokonywać wielu Polaków z
          Rzeszy! Bohater się znalazł!
        • lobotomia_story Rokets, jesteś matołem n/txt 26.12.07, 12:03

        • irekkacz Re: Wstyd biednych ludzi 26.12.07, 13:11
          czy to tragedia że woje Bolesława CHrobrego łupili wioski do niemieckiej stronie i wyrzynali ludzi w pień, czy to tragedia że napadliśmy na litwę i trzymaliśmy ją pod okupacją kilkaset lat???
          ja nie czuję się za to osobiście odpowiedzialny więc nie chrzań głupot o dziadku z Wehrmachtu
          to tyle
          • dyngos Re: Wstyd biednych ludzi 26.12.07, 13:31
            hmm Jaki pień? Jaka niemiecka strona?
            • eti.gda Re: Wstyd biednych ludzi 26.12.07, 18:03
              dyngos napisał:

              > hmm Jaki pień? Jaka niemiecka strona?

              No, nie uczyłeś się na historii, że Chrobry przyłączył do swego państwa Łużyce i
              Milsko, krainy zamieszkałe przez Słowian (do dziś zresztą), leżące "po stronie
              niemieckiej", czyli będące wówczas pod bezpośrednim panowaniem cesarzy
              niemieckich. Oczywiście, zakładamy, że Łużyczanie witali go jako
              "oswobodziciela", a że tych, którzy stawiali opór, kazał skrócić o głowę, to
              cóż? Wtedy wszyscy tak robili.
              • pj.pj Re: Wstyd biednych ludzi 26.12.07, 18:48
                A homo sapiens być może wymordował neandertalczyka, więc może wszyscy popełnijmy
                zbiorowe seppuku, wcześniej oczywiście sklonowawszy neandertalską parę, by
                zaludniła na nowo ziemię. Howgh.
              • bar_annex Re: Wstyd biednych ludzi 26.12.07, 18:57
                A ci Łuzuczanie to mowili oczywiscie jezykiem
                zupelnie niepodobnym do tego, ktorym mowili woje Chrobrego, a poddanymi cesarza
                niemieckiego to stali sie oczywiscie dobrowolnie, po ochoczym demokatycznym
                glosowaniu?

                Skoro tak duzo o tym czytales to pewnie wiesz jak bylo? Opowiadaj w szczegolach,
                o tej "niemieckiej stronie" gdzie Niemcow prawie nie bylo, nie przeszkadzaj sobie.
          • bar_annex Re: Wstyd biednych ludzi 26.12.07, 18:52
            Ty napadales na Litwe?
            Kiedy, czlowieku?
            Czy nauka historii w Polsce az tak niziutko upadla?
      • tornson HAHAHA!! No taaak, wszystko te 50 lat komuny, 26.12.07, 18:46
        Bo w 1945 to nad Wisłą był raj na ziemii i El Dorado, a po 1989 roku wzrost
        zatrudnienia, spadek nędzy, rozwój...
        HAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA!!! O matko co za debil!!! ;o>
    • r.siwy Re: Wstyd biednych ludzi 14.12.07, 08:49
      Hehe ja komórki nie mam bo mi nie jest potrzebna no i jeden gościu sie nabija
      żem amisz, nie umi zrozumieć że mi komóra dla szpanu jest zbędna
    • anathesis to tragedia dzieci wychowywanych nedzy 14.12.07, 09:00
      intelektualnej i duchowej kapitalizmu, ktory uczy tylko prymitywnej
      konsumpcji. Z tych dzieci nic nie bedzie.
      • rokets_w Re: to tragedia dzieci wychowywanych nedzy 14.12.07, 22:06
        anathesis napisała:

        > intelektualnej i duchowej kapitalizmu, ktory uczy tylko
        prymitywnej
        > konsumpcji. Z tych dzieci nic nie bedzie.
        Pamietam doskonale jak wszyscy krzyczeli zachód zachód
        Jeden dupek obiecuwał druga japonie
        Tylko nikt nie popatrzył ze japonczyk zapie.. 48 godzin na dobe
        a reszte ma wolne
      • koham.mihnika Tylko chamstwo wstydzi sie biedy-Eustachy Sapieha 15.12.07, 05:52

        • mroof Re: Tylko chamstwo wstydzi sie biedy-Eustachy Sap 26.12.07, 10:22
          No rzeczywiście. Bo Eustachy pewnie ma duże doświadczenie w biedzie nie? Raz ją
          widział na obrazku.
          Bo pewnie do Zurychu na studia wyjechał za to co mu z nieba spadło.
          Hipokryta do kadratu.
          • l.o.r.t.e.a Niejeden arystokrata po II wś doświadczył i w 26.12.07, 10:24
            Polsce i na Zachodzie, autentycznej nędzy.
            • mroof Re: Niejeden arystokrata po II wś doświadczył i w 26.12.07, 10:27
              Ale mieli coś zamiast. Kiedyś doświadczyli bogactwa i to pociągnęło za sobą
              koneksje i wykształcenie.
              A ludzie którzy byli biedni od zawsze nie mają nic. Nawet szans na lepszą
              przyszłość, bo jk takie dziecko które nie ma kasy na głupią książkę do
              angielskiego może konkurować z dzieciakami które mają angielskie, balety konie i
              inne szajsy.
              • chomsterek Re: Niejeden arystokrata po II wś doświadczył i w 26.12.07, 11:16
                mroof napisała:

                > Ale mieli coś zamiast. Kiedyś doświadczyli bogactwa i to pociągnęło za sobą
                > koneksje i wykształcenie.
                > A ludzie którzy byli biedni od zawsze nie mają nic. Nawet szans na lepszą
                > przyszłość, bo jk takie dziecko które nie ma kasy na głupią książkę do
                > angielskiego może konkurować z dzieciakami które mają angielskie, balety konie
                > i
                > inne szajsy.

                Jakos nie zauwazylam, zeby ludzie ktorzy od dziecinstwa wszystko dostawali na
                tacy, radzili sobie w zyciu szczegolnie dobrze. Prawda jest taka ze najbardziej
                cenimy to, co osiagnelismy sami nasza wlasna praca i poswieceniem. Edukacja,
                owszem, daje w zyciu dobry start, ale nigdzie nie jest powiedziane ze bez
                korepetycji i dodatkowych lekcji czlowiek nie poradzi sobie w liceum czy na
                studiach.
                • mroof Re: Niejeden arystokrata po II wś doświadczył i w 26.12.07, 11:23
                  > Jakos nie zauwazylam, zeby ludzie ktorzy od dziecinstwa wszystko dostawali na
                  > tacy, radzili sobie w zyciu szczegolnie dobrze. Prawda jest taka ze najbardziej
                  > cenimy to, co osiagnelismy sami nasza wlasna praca i poswieceniem. Edukacja,
                  > owszem, daje w zyciu dobry start, ale nigdzie nie jest powiedziane ze bez
                  > korepetycji i dodatkowych lekcji czlowiek nie poradzi sobie w liceum czy na
                  > studiach.

                  Tak tak, pitu-pitu. Poradzi sobie. Jeden na dziesięciu. Tu nie chodzi tylko o
                  korki ale też na przykład o zasób książek w domu, o to, ze mozna sobie kupić
                  repetytorium, dodatkowe testy, korzystać z netu w domu.
                  • maaac Re: Niejeden arystokrata po II wś doświadczył i w 26.12.07, 12:17
                    > Tak tak, pitu-pitu. Poradzi sobie. Jeden na dziesięciu. Tu nie
                    > chodzi tylko o korki ale też na przykład o zasób książek w domu, o >
                    to, ze mozna sobie kupić repetytorium, dodatkowe testy, korzystać > z
                    netu w domu.
                    "zasób książek w domu"
                    -> Biblioteka, zresztą ilość książek nie jest funkcją bogactwa a ich
                    umiłowania, co bynajmniej w parze nie idzie.

                    "mozna sobie kupić repetytorium, dodatkowe testy"
                    -> Biblioteka, zresztą podręczniki wystarczą, a nauczyciel NAPRAWDĘ
                    chętnemu do nauki uczniowi pomoże i poza normalnymi zajęciami
                    lekcyjnymi. Męcząca i budząca obrzydzenie jest tylko nauka takich co
                    się uczyć nie chcą.

                    "korzystać z netu w domu"
                    -> Biblioteka lub pracownia. Jak będziesz nie dla głupot z niej
                    korzystał pozwolą ci i poza normalnymi zajęciami.

                    Naprawdę największy problem to aby ktoś chciał chcieć. Potem co
                    prawda aż tak łatwo jak chcącej bogatej osobie mu nie będzie ale to
                    nie oznacza niemożliwości nauki. Czas Janków Muzykantów dawno minął, a
                    i wtedy do końca nie był prawdą.
                    • dalatata Re: Niejeden arystokrata po II wś doświadczył i w 26.12.07, 13:04
                      niestety sprawy sa duzo bardziej skomplikowane niz 'chec do nauki'.bo to zaklada
                      idealna szkole, z idealnym motywujacym nauczycielem, idealnych niewysmiewajacych
                      kolegow i idealna biblioteke, w ktorej jest dostep do wszystkiego co trzeba.

                      mowienie o tym, ze chec wystarczy, jest sposobem na zrzucenie z siebie
                      odpowiedzialnosci.nie nauczyles sie - twoja wina.gnij w biedzie.

                      przeciez to nie ma sensu
                      • maaac Re: Niejeden arystokrata po II wś doświadczył i w 26.12.07, 17:32
                        Podstawowym powodem do nie uczenia się jest brak chęci u ucznia.
                        Reszta to są tylko wykręty mające usprawiedliwić ten brak chęci.

                        Czyjaś bieda może być spowodowana pechem, jakimś czynnikiem
                        zewnętrznym. Brak jednak działań by się z tej biedy wydobyć jest
                        jednak zawsze winą biedaka. Zwłaszcza jego winą będzie odrzucanie z
                        pogardą wędki i kategoryczne żądanie ryb i to nie byle jakiego
                        gatunku, bo on nie gorszy.
                        • dalatata Re: Niejeden arystokrata po II wś doświadczył i w 26.12.07, 17:46
                          maaac napisał:

                          > Podstawowym powodem do nie uczenia się jest brak chęci u ucznia.
                          > Reszta to są tylko wykręty mające usprawiedliwić ten brak chęci.

                          a potrafi Pan/i podac jakiekolwiek zrodlo badzo dowody na te stwierdzenia?

                          mysle ze dzisiaj rzeczywiscie mlodziez inaczej widzi swoja nauke i coraz mniej
                          osob uczy sie dla samego uczenia sie, jednak przekladac to na 'brak checi' nie
                          ma sensu. dzieci tak wychowaliSMY (MY nie system), ze wlasnie tak sie im
                          pozmienialy priorytety.

                          ale do tego wszystkiego nalezy dodac negatywna selekcje do zawodu
                          nauczycielskiego. i nie tylko o to idzie ze nauczycielami sa polglowki (jedni
                          sa, inni zdecydowanie nie sa!), ale naczuciel zarabia malo, ma coraz wiecej
                          obowiazkow, coraz mniej oparcia w owym systemmie. i mamy szkole w ktorej
                          sfrustrowani nauczyciele ucza sfrustrowanych uczniow, ktorzy ida do domu do
                          sfrustrowanych rodzicow, ktorzy nie zarabaiaja ytle ile by chcieli itd itd.


                          > Czyjaś bieda może być spowodowana pechem, jakimś czynnikiem
                          > zewnętrznym. Brak jednak działań by się z tej biedy wydobyć jest
                          > jednak zawsze winą biedaka. Zwłaszcza jego winą będzie odrzucanie z

                          prosze wybaczyc stweirdzenie: to jest tak glupie, ze nie zasluguje na komentarz.
                          • maaac Re: Niejeden arystokrata po II wś doświadczył i w 26.12.07, 18:18
                            > a potrafi Pan/i podac jakiekolwiek zrodlo badzo dowody na te
                            > stwierdzenia?
                            Wieloletnie badania naukowe poparte udokumentowanymi dowodami? A może
                            wystarczy własna obserwacja i wszystkich znanych mi nauczycieli, a
                            znam ich sporo?
                            Aha czy Pan czy Pani łatwo sprawdzić - jedno kliknięcie i się wie -
                            tyle że trzeba CHCIEĆ, a to boli.

                            > mysle ze dzisiaj rzeczywiscie mlodziez inaczej widzi swoja nauke i >
                            coraz mniej osob uczy sie dla samego uczenia sie, jednak
                            > przekladac to na 'brak checi' nie ma sensu. dzieci tak
                            > wychowaliSMY (MY nie system), ze wlasnie tak sie im pozmienialy
                            > priorytety.
                            No z tym się zgodzę. To że tak jest właśnie Pan jest winien i inni
                            rodzice w ten sam sposób podchodzący do sprawy.

                            > ale do tego wszystkiego nalezy dodac negatywna selekcje do zawodu
                            > nauczycielskiego. i nie tylko o to idzie ze nauczycielami sa
                            > polglowki (jedni sa, inni zdecydowanie nie sa!), ale naczuciel
                            > zarabia malo, ma coraz wiecej obowiazkow, coraz mniej oparcia w
                            > owym systemmie. i mamy szkole w ktorej sfrustrowani nauczyciele
                            > ucza sfrustrowanych uczniow, ktorzy ida do domu do sfrustrowanych >
                            rodzicow, ktorzy nie zarabaiaja ytle ile by chcieli itd itd.

                            Będąc z natury złośliwy zacytuję pewną kwestię:

                            > a potrafi Pan/i podac jakiekolwiek zrodlo badzo dowody na te
                            > stwierdzenia?

                            A poważnie. Istnieje faktycznie negatywna selekcja nauczycieli.
                            Programy oświatowe też są tak skonstruowane że mogą frustrować bo
                            wypełnienie wszystkich kryteriów wiedzy jest nie możliwe. Jednak czy
                            to naprawdę jest usprawiedliwieniem dla totalnego nieuctwa? Dlaczego
                            nikt nie czyta nawet tych książek, które są w bibliotekach? Nudne? Nam
                            jakoś wystarczały. Dlaczego spora część młodzieży nawet jak
                            teoretycznie umie czytać nie jest w stanie zrozumieć czytanego przez
                            siebie tekstu? Czy naprawdę nie znajdzie się w szkole nauczyciel który
                            będzie chciał pomóc uczniowi? Wątpię. To uczniowie nie chcą się uczyć,
                            rodzice ich do tego nie zachęcają, a Kościół przestaje się "poczętymi"
                            duszyczkami interesować w chwili ich narodzin. Jakoś o kazaniach czy
                            akcjach motywujących do kształcenia i samokształcenie cicho z tamtych
                            rejonów.
                            • dalatata Re: Niejeden arystokrata po II wś doświadczył i w 26.12.07, 18:48
                              maaac napisał:

                              > > wychowaliSMY (MY nie system), ze wlasnie tak sie im pozmienialy
                              > > priorytety.
                              > No z tym się zgodzę. To że tak jest właśnie Pan jest winien i inni
                              > rodzice w ten sam sposób podchodzący do sprawy.

                              tak. wlasnie dlatego powiezdialem MY.

                              >
                              >
                              > > a potrafi Pan/i podac jakiekolwiek zrodlo badzo dowody na te
                              > > stwierdzenia?

                              tak :-). dosc duzo juz napisano an przyklad na temat poslkeij transformacji
                              ustrojowej. podac nazwiska autorow?

                              czy
                              > to naprawdę jest usprawiedliwieniem dla totalnego nieuctwa?

                              ale my nie rozmawiamy o nieuctwie tylko o biedzie i wychodzeniu z niej. i to
                              jest inny argument. i arugmentaja i nieczytaniu, niechceci do nauki itd itd,
                              nawet jesli sensowna ma sie nijak do biedy.

                              na koniec, o tym, ze wychowujemy dzieci tak a nie inaczej niz mowilismy. dodam
                              jednak ze zrzucanie na dzieci tego, ze naczycielowi nie chce sie ich
                              zainterseowac, ze czesto nie umie ich zainteresowac jest intelektualnie mialkie.

                              podobnie jak argument, ze nam wystarczalo cos tam. no to co z tego ze nam
                              wystarczalo? dzisiejszym dzieciom juz nie wystarcza. Mysli Pan/i ze to ich wina?

                              • maaac Re: Niejeden arystokrata po II wś doświadczył i w 26.12.07, 19:09
                                > tak. wlasnie dlatego powiezdialem MY.
                                Nie nie MY. :) Ja się winien nie czuje ponieważ nie usprawiedliwiam
                                tego typu podejścia.

                                > tak :-). dosc duzo juz napisano an przyklad na temat poslkeij
                                > transformacji ustrojowej. podac nazwiska autorow?
                                ?????? I dość dużo napisano na temat morfologi skał na Księżycu.
                                Tyle że nic to nie ma do tematu dyskusji tak samo jak Pana prace
                                dotyczące transformacji ustrojowej.

                                > ale my nie rozmawiamy o nieuctwie tylko o biedzie i wychodzeniu z
                                > niej. i to jest inny argument. i arugmentaja i nieczytaniu,
                                > niechceci do nauki itd itd, nawet jesli sensowna ma sie nijak do
                                > biedy.
                                Rozmawiamy na temat tego, że biedni NIC nie robią by z biedy wyjść
                                (nie wszyscy ale większość). Jednym z kryteriów tego "nic nie
                                robienia" jest brak chęci do nauki.

                                > na koniec, o tym, ze wychowujemy dzieci tak a nie inaczej niz
                                > mowilismy. dodam jednak ze zrzucanie na dzieci tego, ze
                                > naczycielowi nie chce sie ich zainterseowac, ze czesto nie umie
                                > ich zainteresowac jest intelektualnie mialkie.
                                Intelektualnie miałkie jest twierdzenie że to nauczyciel ma zmusić
                                dziecko do nauki czy też je "zainteresować". Faktycznie dobry
                                nauczyciel może pomóc w zainteresowaniu nauką a zły przeszkodzić.
                                Jednak chęć nauki zawsze musi wypływać od ucznia i być wzmacniana
                                przez rodziców. Nie da się zainteresować NARAZ niechęcią do nauki
                                wszystkich uczniów we wszystkich klasach w których uczysz.

                                > podobnie jak argument, ze nam wystarczalo cos tam. no to co z tego
                                > ze nam wystarczalo? dzisiejszym dzieciom juz nie wystarcza. Mysli
                                > Pan/i ze to ich wina?
                                Myśle że pisanie bez wielkich liter na początku zdania, a także
                                uparte stosowanie formy Pan/i to przejaw arogancji czy nawet
                                chamstwa względem drugiej osoby.
                                A co do potrzeb. Kolega by kupić komputer - drugi w naszej klasie
                                (pierwszy był efektem pracy ojca jednego z kolegów na kontrakcie w
                                strefie wojny), przez cały rok pracował sprzątając dworzec kolejowy.
                                Potrafił to robić i wcale nie obniżać wyników swojej nauki. Wcale
                                nie pochodził z jakiejś "biednej" albo "super bogatej" rodziny. Była
                                to typowa rodzina "wykształciuchów", która potrafiła "wartościować"
                                na co warto wydawać pieniądze. Zresztą ponieważ komp był efektem
                                jego własnej pracy i wykorzystanie było jak najbardziej celowe. Gry
                                też - ale kumpel po ukończeniu szkoły średniej poszedł na
                                informatykę. Więc można - tylko trzeba chcieć.
                                • dalatata Re: Niejeden arystokrata po II wś doświadczył i w 26.12.07, 20:33
                                  nie powiedziaelm ze to moje prace, nawet nie implikowalem. powiedzialem tylko ze
                                  duzo juz naki spoleczne wiedza o transformacji.

                                  nie ma zadnego dowodu na to ze biedni nic nie robia, by wyjsc z biedy. a nawet
                                  gdyby to podstawowym pytaniem byloby: dlaczego tak jest? stwierdzenie ze im sie
                                  nie chce, jest mialkie. nie ma sensu. i co najwyzej stygmatyzuje.

                                  moze i mialkie jest stwierdzenie ze nauczyciel ma zainteresowac.jednak wole te
                                  mialkosc, bo to ona ma szanse zmienic cos w podejsciu dzieci do nauki. mowienie
                                  im, ze nalezy bo nalezy cos zrobic, jakos nie dziala.

                                  chetnie przeprosze za chmastwo braku duzych literek i stosowanie formy Pan/i.
                                  jednak mam wrazenie, ze gdyby do tego sie sporwadzalo chamstwo w Polsce czy na
                                  forum, byloby cudownie, czyz nie?

                                  wszyscy potrafimy podac te przyklady, ze 'trzeba tylko chciec', jednak one sa
                                  tylkko tym: jednostkowymi przykladami, ktore nie przekladaja sie spoleczenstwo
                                  czy grupy spoleczne.
                        • eti.gda Re: Niejeden arystokrata po II wś doświadczył i w 26.12.07, 19:22
                          maaac napisał:

                          > Podstawowym powodem do nie uczenia się jest brak chęci u ucznia.
                          > Reszta to są tylko wykręty mające usprawiedliwić ten brak chęci.
                          >
                          > Czyjaś bieda może być spowodowana pechem, jakimś czynnikiem
                          > zewnętrznym. Brak jednak działań by się z tej biedy wydobyć jest
                          > jednak zawsze winą biedaka. Zwłaszcza jego winą będzie odrzucanie z
                          > pogardą wędki i kategoryczne żądanie ryb i to nie byle jakiego
                          > gatunku, bo on nie gorszy.

                          Zacytuję ci opowieść pochodzącą prawdopodobnie z Jugosławii, a konkretnie z
                          Czarnogóry, o rybie i wędce. Spróbuj porównać, czy pasuje do sytuacji u nas.

                          Na plaży siedzi facet i gapi się w morze. Jakiś czcigodnie wyglądający pan
                          podchodzi i pyta:
                          -Dlaczego siedzisz tak bezczynnie? Mógłbyś zarzucić chociaż wędkę.
                          -Po co?
                          -Złowiłbyś rybę, którą mógłbyś sprzedać na targu.
                          -Po co?
                          -Kupiłbyś sobie kilka wędek, na które mógłbyś złowić więcej ryb.
                          -Po co?
                          -Sprzedałbyś je na targu i kupiłbyś sobie łódź i sieć.
                          -Po co?
                          -Złowiłbyś dużo ryb, które mógłbyś sprzedać na targu.
                          -Po co?
                          -Kupiłbyś sobie kuter.
                          -Po co?
                          -Mógłbyś wtedy zatrudnić ludzi, którzy łowiliby dla ciebie, a ty mógłbyś
                          siedzieć na plaży i gapić się w morze!
                          -A co ja teraz robię?
                          • maaac Re: Niejeden arystokrata po II wś doświadczył i w 26.12.07, 19:37
                            :) nie nie pasuje.
                            Tamten facet miał miało i był szczęśliwy. To ile miał był jego
                            własną decyzją i był świadom, że on ją podjął.
                            Nasz "biedak" by siedział nad morzem i pluł by na "bogatych", że
                            przez nich nic innego nie może robić tylko tak siedzieć. Jak byś mu
                            zaproponował szansę poprawy odrzucił by ją ze wzgardą i dalej by
                            narzekał.... że nic nie zmienia jego życia.
                            • eti.gda Re: Niejeden arystokrata po II wś doświadczył i w 26.12.07, 19:56
                              maaac napisał:

                              > :) nie nie pasuje.
                              > Tamten facet miał miało i był szczęśliwy. To ile miał był jego
                              > własną decyzją i był świadom, że on ją podjął.
                              > Nasz "biedak" by siedział nad morzem i pluł by na "bogatych", że
                              > przez nich nic innego nie może robić tylko tak siedzieć. Jak byś mu
                              > zaproponował szansę poprawy odrzucił by ją ze wzgardą i dalej by
                              > narzekał.... że nic nie zmienia jego życia.

                              A może temu "naszemu " biedakowi nie DAWAĆ tej wędki, ale NAUCZYĆ go, jak sobie
                              tę wędkę zrobić? Taka umiejętność może się mu przydać nie tylko do robienia wędek.
                      • eti.gda Re: Niejeden arystokrata po II wś doświadczył i w 26.12.07, 17:56
                        dalatata napisał:

                        > niestety sprawy sa duzo bardziej skomplikowane niz 'chec do nauki'.bo to zaklad
                        > a
                        > idealna szkole, z idealnym motywujacym nauczycielem, idealnych niewysmiewajacyc
                        > h
                        > kolegow i idealna biblioteke, w ktorej jest dostep do wszystkiego co trzeba.
                        >
                        > mowienie o tym, ze chec wystarczy, jest sposobem na zrzucenie z siebie
                        > odpowiedzialnosci.nie nauczyles sie - twoja wina.gnij w biedzie.
                        >
                        > przeciez to nie ma sensu

                        "Czemuś biedny? boś głupi! A czemuś głupi? Boś biedny!"
                    • mroof Re: Niejeden arystokrata po II wś doświadczył i w 26.12.07, 14:32
                      Tak, no to super, w takim razie oderwij się od komputera i idź do buwu,
                      najlepiej wyposazonej biblioteki w warszawie. Jak będziesz chciał wydrukować coś
                      z sieci to spotka cię pierwsza niemiła niespodzianka - nie ma dziury na usb a
                      płyt sprzęt nie czyta bo ma problemy. Możesz sobie to co najwyzej przesłać
                      mailem a potem wydrukować w kawiarence która - uwaga:
                      KOSZTUJE
                      Zresztą nie uda ci się raczej zrobić notatek z netu bo komputery nie mają
                      edytorów tekstu z wyjątkiem notepada.

                      Jesli w ogóle dojedziesz do BUWu, bo jesli jestes biedny to nie mieszkasz w
                      centrum bo teraz za byle norę w śródmieściu płaci się jak za mieszkanie na
                      manhattanie. Czyli tracisz czas na dojazd. Czas, który twój bogaty kolega
                      pożytkuje na poszerzanie horyzontów.

                      No, ale załóżmy, że już jesteś w BUW. Idziesz do regału a tam książki nie ma. Co
                      robisz? Siadasz przy elektronicznym komputerowym katalogu. Wszystkie trzy
                      egzemplarze wypozyczone z datą zwrotu pod koniec lutego. [W tym czasie twój
                      bogaty kolega zrobił dwa kursy między swoim prywatnym regalem z książkami,
                      komputerem a własnym biurkiem]

                      Nauczycielowi za to co mu płącą chce się isć do domu a nie uczyć a podręczniki
                      są marne, bo szkoły wybierają takie, żeby ubożsi rodzice też mogli sobie na nie
                      pozwolic.
                      Dwoje młodych ludzi o takim samym potencjale startujący z różnych pozycji
                      majątkowych nie ma co z sobą konkurować - spójrz prawdzie w oczy.
                      • maaac Re: Niejeden arystokrata po II wś doświadczył i w 26.12.07, 18:03
                        Możesz mi wytłumaczyć jak mi się udało skończyć szkołę podstawową,
                        średnią i studia BEZ komputera? Z twojego opisu zaczyna to zakrawać na
                        cud. Tyle że w ten sposób kończyło 99% osób w moim pokoleniu.
                        Wcześniej to było 100% - kto by mógł mieć w domu Odrę?

                        Notatki to drogi kolego robi się długopisem w zeszycie. Świetnie
                        działają i są niezależne od prądu. Notepad też może dobrze działać do
                        robienia notatek. Spoko. Zdaje się że jesteś z tych co to bez
                        kalkulatora nie potrafią dodać dwóch liczb. Fakt wymaga to większej
                        inteligencji - tyle że z moich doświadczeń 80% uczniów na
                        kalkulatorach tylko dodawać potrafi. Liczenie czegoś bardziej
                        skomplikowanego mimo że ich kalkulatorki mają te funkcje staje się za
                        trudne.

                        Jadąc komunikacją miejską wcale nie trzeba "tracić czas". Mała ściągą
                        własnoręcznie napisana i można się czegoś uczyć. Można też czytać
                        książkę - zauważyłeś jak mało osób to robi? I bynajmniej nie tłok jest
                        tego powodem.

                        A co do nauczycieli - to oni mają dość za nędzne grosze kontaktu z
                        uczniami którzy mają gdzieś naukę. Większość jak ma zdolnego i
                        chętnego ucznia poświęci mu czas - choć by dla tego że mogą potem się
                        nim pochwalić.

                        Prawda "w oczy" jest taka: bogactwo innych to alibi by nic nie robić -
                        "i tak jestem przegrany" i od razu można sobie odpuścić.
                        • dalatata Re: Niejeden arystokrata po II wś doświadczył i w 26.12.07, 18:12
                          maaac napisał:

                          > Możesz mi wytłumaczyć jak mi się udało skończyć szkołę podstawową,
                          > średnią i studia BEZ komputera? Z twojego opisu zaczyna to zakrawać na
                          > cud. Tyle że w ten sposób kończyło 99% osób w moim pokoleniu.
                          > Wcześniej to było 100% - kto by mógł mieć w domu Odrę?

                          bieda jest relatywna. i skoro nikt nie ma komputera w domu, wyznacznikiem biedy
                          jest brak zeszytu. to dosc banalne przeciez.
                          W porownaniu z Sudanem z kolei, ten kto nie ma zeszytu ale ma co zjesc juz nie
                          jest biedny.




                          > A co do nauczycieli - to oni mają dość za nędzne grosze kontaktu z
                          > uczniami którzy mają gdzieś naukę. Większość jak ma zdolnego i
                          > chętnego ucznia poświęci mu czas - choć by dla tego że mogą potem się
                          > nim pochwalić.

                          a jakie sa podstawy takiego stweridzenia poza : tak jest bo ja wiem?


                          • maaac Re: Niejeden arystokrata po II wś doświadczył i w 26.12.07, 18:35
                            > bieda jest relatywna. i skoro nikt nie ma komputera w domu,
                            > wyznacznikiem biedy jest brak zeszytu. to dosc banalne przeciez.
                            > W porownaniu z Sudanem z kolei, ten kto nie ma zeszytu ale ma co
                            > zjesc juz nie jest biedny.
                            Wiesz. To jest kpina nie bieda. Rozumiem, że z kolei w kraju gdzie
                            każdy ma Rolls-Royce'a właściciel Mercedesa jest biedakiem? Takim że
                            uch - żyć się w tych warunkach nie da?
                            A może zamiast patrzeć w górę należy się popatrzeć w dół? Jak dużo
                            mam, a mógłbym nie mieć?

                            > a jakie sa podstawy takiego stweridzenia poza : tak jest bo ja
                            > wiem?
                            A może Szanowny Pan ma dowody na to że tak nie jest? Inne poza
                            stwierdzeniem "tak nie jest, bo ja wiem"?
                            • lolyta Re: Niejeden arystokrata po II wś doświadczył i w 26.12.07, 22:29
                              > Wiesz. To jest kpina nie bieda. Rozumiem, że z kolei w kraju gdzie
                              > każdy ma Rolls-Royce'a właściciel Mercedesa jest biedakiem? Takim że
                              > uch - żyć się w tych warunkach nie da?

                              nie znam kraju w ktorym wszyscy jezdza rollsami, ale gdyby byl, to bardzo
                              prawdopodobne jest, ze tak by bylo. Czlwiek, ktory by podjechal na interview o
                              dobrze platna prace albo na negocjacje duzego kontraktu najtanszym mozliwym
                              samochodem (czyli w tym wypadku mercem), bylby potraktowany podejrzliwie, na
                              zasadzie "uwazasz, ze jestes wart tyle i tyle, a jezdzisz najtansza fura? cos te
                              twoje wymagania sa wygorowane chyba". Ale co ja ci tlumacze takei zawilosci,
                              skoro na lopatologicznych przykadach powyzej nei jarzysz. Moze tak: 30 lat temu
                              w Polsce samochod, jakikolwiek, to byl luksusu (nawet, o ile pamietam, placilo
                              sie za fure "podatek od luksusu"). Dlatego ci, ktorzy go nei mieli, nie uwazali
                              sie za biednych - mieli do dyspozycji niedrogi transport publiczny. bedny byl
                              ten, kto nie mial na bilet.
                              W USA w wielu miastach jesli nei masz samochodu i pieniedzy na utrzymanie go,
                              nie mozesz pracowac, nei mozesz isc do lekarza, nei mozesz isc do slepu - bo
                              transportu publucznego, taniego ani drogiego, nie ma, a odleglosci sa za duze
                              zeby dawac z buta. Wiec taka osoba jest uwazana za bardzo biedna i kwalifikuje
                              sie do pomocy ze strony rzadu.
              • maaac Re: Niejeden arystokrata po II wś doświadczył i w 26.12.07, 11:21
                > Ale mieli coś zamiast. Kiedyś doświadczyli bogactwa i to
                > pociągnęło za sobą koneksje i wykształcenie.
                Przed wojną na uczelniach było więcej procentowo "chłopskich
                dzieci" niż za komuny. Ot taki paradoksik.

                > Nawet szans na lepszą przyszłość, bo jk takie dziecko które nie ma
                > kasy na głupią książkę do angielskiego może konkurować z
                > dzieciakami które mają angielskie, balety konie i inne szajsy.
                Ma szansę. Może będzie jemu pod pewnymi względami trudniej ale pod
                innymi może być łatwiej. Trudno cenić sukcesy jak przychodzą za
                łatwo - dzieciaki "bogate" zwykle są zblazowane i uczyć im się nie
                chce. Dziecko z biednej rodziny wie że wszystko co osiągnie będzie
                tylko jego zasługą. A z bogatymi powinno się konkurować na tym polu
                na którym ma się szansę. Można mieć lepsze stopnie, lepsze wyniki
                sportowe, być lepszym kolegą. Na twoim słowie można polegać,
                prawdziwego zaufania i wierności nie kupisz za żadne pieniądze..
                • mroof Re: Niejeden arystokrata po II wś doświadczył i w 26.12.07, 11:27
                  Trudno cenić sukcesy jak przychodzą za
                  > łatwo - dzieciaki "bogate" zwykle są zblazowane i uczyć im się nie
                  > chce.

                  Taaa? Jest taka reguła? To ciekawe. bo ja znam sporo zblazowanych bogatych
                  bachorów które się nie uczą i sporo takich, które czują na sobie taki obowiązek
                  i uczą się świetnie. Przejdź się pod jakieś dobre liceum w swoim miescie to
                  zobaczysz bananową młodzież w tiszertach za trzy stówy. Przypadek? A może bogaci
                  rodzice zapewnili lepszy start?

                  Dziecko z biednej rodziny wie że wszystko co osiągnie będzie
                  > tylko jego zasługą.

                  Na pewno bardzo go to uszczęśliwi.
                  • maaac Re: Niejeden arystokrata po II wś doświadczył i w 26.12.07, 11:48
                    > Taaa? Jest taka reguła? To ciekawe. bo ja znam sporo zblazowanych >
                    bogatych bachorów które się nie uczą i sporo takich, które czują
                    > na sobie taki obowiązek i uczą się świetnie. Przejdź się pod
                    > jakieś dobre liceum w swoim miescie to zobaczysz bananową młodzież
                    > w tiszertach za trzy stówy. Przypadek? A może bogac i
                    > rodzice zapewnili lepszy start?
                    No i? Coś w ten sposób udowodnił? Nic. To że statystycznie bogate
                    dzieciaki dla tego że nie muszą cenić włąsnej pracy gorzej się uczą
                    nie oznacza istnienia pewnej grupy bogatych i ambitnych. Czysta
                    statystyka. Z drugiej strony "dobre" liceum oznacza liceum z dobrymi
                    uczniami, a tego nie można "kupić" pieniędzmi tatusia tylko własną
                    PRACĄ.

                    > Dziecko z biednej rodziny wie że wszystko co osiągnie będzie
                    > > tylko jego zasługą.
                    >
                    > Na pewno bardzo go to uszczęśliwi.
                    Tak. Rzeczy które przychodzą zbyt łatwo szczęścia nie dają.
                    • mroof Re: Niejeden arystokrata po II wś doświadczył i w 26.12.07, 12:28
                      To że statystycznie bogate
                      > dzieciaki dla tego że nie muszą cenić włąsnej pracy gorzej się uczą
                      > nie oznacza istnienia pewnej grupy bogatych i ambitnych. Czysta
                      > statystyka.

                      Ciekawe gdzie znalazłeś jakieś dane statystyczne na ten temat. Równie dobrze
                      możnaby powiedzieć "To że statystycznie bogate dzieciaki lepiej się uczą bo
                      takie mają tradycje rodzinne, nie oznacza że istnieje pewna grupa bogatych i nie
                      uczacych się"

                      Z drugiej strony "dobre" liceum oznacza liceum z dobrymi
                      > uczniami, a tego nie można "kupić" pieniędzmi tatusia tylko własną
                      > PRACĄ.

                      Proponuję przekonanie się na własne oczy - idź pod dobre liceum, i spytaj
                      licealistek i licealistów ile wydają na ciuchy. Idź pod Batorego w Warszawie i
                      obejrzyj sobie samochody (!) maturzystów.
                      • maaac Re: Niejeden arystokrata po II wś doświadczył i w 26.12.07, 12:54
                        > Ciekawe gdzie znalazłeś jakieś dane statystyczne na ten temat.
                        > Równie dobrze możnaby powiedzieć "To że statystycznie bogate
                        > dzieciaki lepiej się uczą bo takie mają tradycje rodzinne, nie
                        > oznacza że istnieje pewna grupa bogatych i nie uczacych się"
                        Proste. Wystarczy mieć kontak ze szkolnictwem.

                        > Proponuję przekonanie się na własne oczy - idź pod dobre liceum, i
                        > spytaj licealistek i licealistów ile wydają na ciuchy. Idź pod
                        > Batorego w Warszawie i obejrzyj sobie samochody (!) maturzystów.
                        Uporczywie mylisz sprawy. Popularne nie znaczy dobre. A efekty
                        edukacyjne zdobywa się własną pracą, a nie pieniędzmy rodziców.
                        • mroof Re: Niejeden arystokrata po II wś doświadczył i w 26.12.07, 13:29
                          > Proste. Wystarczy mieć kontak ze szkolnictwem.

                          No, to ciekawe. Może się powołasz na jakieś konkrety, bo jak na razie od tego
                          uciekasz. Ja też mam kontakt ze szkolnictwem i jakoś nie zauważam takich
                          prawidłowości.

                          >Uporczywie mylisz sprawy. Popularne nie znaczy dobre. A efekty
                          > edukacyjne zdobywa się własną pracą, a nie pieniędzmy rodziców.

                          Dobre, to takie które osiąga wymierne cele czyli wysyła najwięcej absolwentów na
                          studia. I o takim właśnie mówię. Jesli zrobisz sobie wycieczkę po warszawskich
                          liceach to odwiedż też LO przy wydziale pedagogicznym UW i Staszica. A potem,
                          jeśli uważasz że biedniejsi lepiej się uczą - idź do LO na ul. Szczawnickiej na
                          Pradze.
                          • maaac Re: Niejeden arystokrata po II wś doświadczył i w 26.12.07, 18:51
                            > No, to ciekawe. Może się powołasz na jakieś konkrety, bo jak na
                            > razie od tego uciekasz. Ja też mam kontakt ze szkolnictwem i jakoś
                            > nie zauważam takich prawidłowości.
                            A ja nie zauważam u Ciebie tych "konkretów". Porównujemy jedynie
                            swoje własne obserwacje.

                            > Dobre, to takie które osiąga wymierne cele czyli wysyła najwięcej
                            > absolwentów na studia. I o takim właśnie mówię. Jesli zrobisz
                            > sobie wycieczkę po warszawskich liceach to odwiedż też LO przy
                            > wydziale pedagogicznym UW i Staszica. A potem, jeśli uważasz że
                            > biedniejsi lepiej się uczą - idź do LO na ul. Szczawnickiej na
                            > Pradze.
                            Po pierwsze biedniejsi wcale lepiej się nie uczą, a mogą się lepiej
                            uczyć jakby chcieli. Ogólnie poziom nauki jest raczej mierny i w
                            małym stopniu zależy od majętności rodziców. Jedni się nie uczą bo
                            nie muszą - "i tak są bogaci", inni się nie uczą bo "i tak są
                            biedni". Ci co się uczą robią to dla tego, że chcą, a nie dla tego
                            jak bogaci są ich rodzice.
                            No i zauważ drobną sprawę. Żyjemy w Polsce nie w Warszawie. Możesz
                            wytłumaczyć mi dlaczego wyniki zarówno matur jak i testów
                            gimnazjalnych jakoś tak nie bardzo są zbieżne z zamożnością
                            społeczeństwa lokalnego? Czyli jednak to nie pieniądze
                            rodziców "uczą" dzieci.
                • dalatata Re: Niejeden arystokrata po II wś doświadczył i w 26.12.07, 13:08
                  i stanie sie Rocky'm wbiegajacym na gore i dokola bedzie muzyka.....a on
                  szczesliwy bedzie podskakiwal.

                  w rzeczywistosci wiekszosc z tych dzieci nie dojdzie do szkoly, bo daleko, a jak
                  dojdzie, to trafi do zlej szkoly w ktorej sfrustrowani nauczyciele wylewaja swe
                  frustracje na dzieci. ojciec tego dziecka w swej radosci upija sie na co dzien
                  bijac matke za zbyt slona zuper.

                  i rzeczywiscie, autosrada do nieba osiagniec po prsotu
              • marajka Re: Niejeden arystokrata po II wś doświadczył i w 26.12.07, 15:42
                Bzdura! Biednym dzieciom jest ciężej, ale za to mają silniejszą
                motywację. Moi dziadkowie pochodzą z biednych rodzin i oboje się
                wykształcili, w trudnych czasach stalinizmu! Co bogatemu dziecku po
                książce, jeśli jej nie otworzy? Książki mozna kserować, można
                pożyczać w bilbiotece. Na studia można sobie zarobić samemu, jak
                ktoś sie stara to i stypendium dostanie. Ale trzeba przede wszystkim
                CHCIEĆ. Wiadomo, lepiej mieć dobre warunki do nauki, własne biurko i
                kolorowe książki. Ale bez tych rzeczy można się obejść, jeśli
                rodzice dbają o edukację, jeśli sami starają się wychodzić z biedy.
                Dziedziczenie biedy następuje zwykle w tych rodzinach, gdzie oprócz
                braku pieniędzy, brak też chęci.
                • nikodem_73 Re: Niejeden arystokrata po II wś doświadczył i w 26.12.07, 16:37
                  Zgadzam się całkowicie - biedni mają zdecydowanie większą motywację aby coś w
                  życiu zrobić.

                  A tak swoją drogą. Czy to nie ciekawe, że anglosasi dorobili się takiego idiomu
                  jak "self-made-man", a Polacy nie?
              • eti.gda Re: Niejeden arystokrata po II wś doświadczył i w 26.12.07, 17:27
                mroof napisała:

                > Ale mieli coś zamiast. Kiedyś doświadczyli bogactwa i to pociągnęło za sobą
                > koneksje i wykształcenie.
                > A ludzie którzy byli biedni od zawsze nie mają nic. Nawet szans na lepszą
                > przyszłość, bo jk takie dziecko które nie ma kasy na głupią książkę do
                > angielskiego może konkurować z dzieciakami które mają angielskie, balety konie
                > i
                > inne szajsy.

                Ktoś kiedyś powiedział, że ludzie, którzy mieli dużo i utracili to, są w lepszej
                sytuacji niż ci, którzy wiedzą, że istnieją na świecie rzeczy, które na zawsze
                pozostaną poza ich zasięgiem. I to najbardziej dołuje.
      • progics Re: Z tych dzieci nic nie bedzie? 26.12.07, 16:51
        Bedzie !
        Te dzieci rozdupcza ten system.
        To bedzie.
    • alemel Wstyd biednych ludzi 14.12.07, 09:02
      a mundurki w szkołach wprowadzały dzieci w depresje
    • dr.kuppelweiser Kretyńska akcja. 14.12.07, 09:20
      Ok rozumiem że ktos się źle z tym czuje, ale to może rodzice powinni
      przekonac dzieci że najnowsze coś tam nie jest najważniejsze w
      zyciu, a nie żebrać u innych. A redaktorzyna z gazety pisze to i
      mysli jeszcze że jeszcze coś dobrego robi. Może lepiej było by
      zrobić akcje społeczną w stylu "mam najnowszą komórkę - no i co z
      tego?" (żeby nie zacytować znanej juz akcji no i ch.j)
      • 1zorro ...Bez przesady! 14.12.07, 09:51
        glupota i tyle. Czego sie maja wstydzic? Ze nie maja najnowszego
        komputera i komorki?! Ludzie, no to wstydzmy sie razem, ze u kazdego
        w garazu nie stoi najnowsze Porsche! Tak jest ten Swiat zbudowany,
        ze jedni maja wiecej, drudzy mniej a jeszcze inni nic. I nie ma sie
        co wstydzic...
        • marianblacklord 25 latek bez "marek" 14.12.07, 09:55
          Hmmm troszkę tego nie rozumiem. Popieram w pełni takie akcje, oczywiście... nie
          wnikam czy ubóstwo tych rodzin jest patologiczne, czy może z winy samych
          rodziców, czy z winy ich rodziców... różnie może być, ale popieram,bo dzieciaki
          niczemu są tutaj winne i trzeba budować ich wiarę w marzenia.
          Co do marek... kurde, mam 25 lat i nie mam żadnych markowych ciuchów, mp3 mam
          noname, nie mam kompa HP albo Vobis, tylko normalnego, porządnego składaka. To
          samo tyczy się butów, czy kurtek, płaszcza z drugiej ręki. Czy ja jestem
          nienormalny? że nie ulegalem i nie ulegam tym trendom? Jedyne "markowe" rzeczy
          jakie mam, to graty na których gram, czyli gitary, głowa i paczki - ale
          podyktowane jest to nie lansem, tylko jakością wykonania i tym jak gra...
          • marianblacklord Re: 25 latek bez "marek" 14.12.07, 09:57
            aha i dodam - stać mnie na "markowe" rzeczy, ale potrafiłem zbuntować się
            przeciw tej głupiej nagonce i pogoni za "3 paskami"
            • lobotomia_story Re: 25 latek bez "marek" 26.12.07, 12:16
              "nagonki" bywają i na 3 paski, i na Marshalle (albo co tam dzisiaj uchodzi za
              naj) ;P

              chociaż ja tam nie wiem, nie szukam jakiś szczególnych nagonek czy nie nagonek -
              sami sobie kreujecie "wrogów" do zwalczania, żeby sie trochę powaflować na tym,
              jacy to jesteście wyraziści, waleczni i niezależni - ale wiedzcie o tym, że to
              tylko masturbacja.

              Prawdziwe życie toczy się gdzie indziej, a prawdziwa niezależność (jeżeli
              całkowita jest w ogóle możliwa) to jest sprawa zupełnie czego innego niż
              posiadanie takiej czy innej szmaty albo takiego czy innego złomu do grania,
              słuchania, jeżdżenia, itp.
          • uasic Re: 25 latek bez "marek" 26.12.07, 10:45
            > Co do marek... kurde, mam 25 lat i nie mam żadnych markowych ciuchów, mp3 mam
            > noname, nie mam kompa HP albo Vobis, tylko normalnego, porządnego składaka. To
            > samo tyczy się butów, czy kurtek, płaszcza z drugiej ręki. Czy ja jestem
            > nienormalny? że nie ulegalem i nie ulegam tym trendom? Jedyne "markowe" rzeczy
            > jakie mam, to graty na których gram, czyli gitary, głowa i paczki - ale
            > podyktowane jest to nie lansem, tylko jakością wykonania i tym jak gra...

            Tylko Ty masz 25 lat, a one jednak ciut mniej, 10 lat temu pewnie też na to
            inaczej patrzyłeś.
            • chomsterek Re: 25 latek bez "marek" 26.12.07, 10:49
              uasic napisała:

              > Tylko Ty masz 25 lat, a one jednak ciut mniej, 10 lat temu pewnie też na to
              > inaczej patrzyłeś.

              Kazde dziecko ma marzenia, ale juz w tym glowa doroslych aby spelniac tylko te
              pozyteczne.
              W szkole podstawowej moje kolezanki mialy mnostwo ciuchow i swietnych zabawek, a
              ja nie dostawalam nawet kieszonkowego. Mimo to nie czulam sie osoba drugiej
              kategorii, bo rodzice umieli mi wytlumaczyc, co jest w zyciu wazne.
          • lobotomia_story Re: 25 latek bez "marek" 26.12.07, 12:11
            marianblacklord napisał:
            Jedyne "markowe" rzeczy
            > jakie mam, to graty na których gram, czyli gitary, głowa i paczki - ale
            > podyktowane jest to nie lansem, tylko jakością wykonania i tym jak gra...

            no i właśnie w tym rzecz, ze wierzysz tym, którym zależy na tym żebyś wierzył i
            kupował właśnie ten, a nie inny sprzęt. Tak, tak, ale jesteś na sto procent
            pewiem, że ten jest najlepszy, o tym, że jakbyś wyskoczył z nonejmem w tym
            środowisku, na którego opinii Ci zależy to by Ci było głupio i nie ściemniaj że
            nie - i właśnie na tym polega to, co tak bardzo krytykjesz.

            a poza tym: nie lansuj się...
          • w_oparach_absurdu Re: 25 latek bez "marek" 26.12.07, 12:18
            wrecz przeciwnie :) jestes jak najbardziej normalny
            moj maz tez woli wydac pare groszy wiecej nadobre struny czy glosnik
            (wzmacniacze robi sobie sam :P) niz ladowac kase w cos co kosztuje 4 razy
            wiecej bo ma naszywke "firmowa", plaszcz zimowy na wyprzedazy posezonowej
            potrafi kosztwac nawet 1/6 pierwotnej ceny, spodnie tez moga byc za 60 a nie za
            600 zl, jedyne na co nie zaluje to pozadne glany ale za to wytrzymuja 2-3 lata a
            nie 2-3 miesiace i tylko teraz chce sobie kupic naprawde porzadne wioslo... mam
            nadzieje ze odlozymy na ten cel pare groszy...

            pozdrawiam milosnikow dobrego sprzetu :)
          • xtrin Re: 25 latek bez "marek" 26.12.07, 14:22
            marianblacklord napisał:
            > Co do marek... kurde, mam 25 lat i nie mam żadnych markowych
            > ciuchów, mp3 mam noname, nie mam kompa HP albo Vobis, tylko
            > normalnego, porządnego składaka. To samo tyczy się butów, czy
            > kurtek, płaszcza z drugiej ręki. Czy ja jestem nienormalny?

            Nie, masz swoje priorytety.
            Ja na przykład markami się per se nie przejmuję, ale np. nie uznaję ciuchów "z
            drugiej ręki", zresztą niewiele rzeczy używanych jestem w stanie tolerować.
            Liczy się głównie jakość. Przy ciuchach jest banalnie prosto, bo jakość widać na
            pierwszy rzut oka i nie ma potrzeby podpierać się marką. Ale już przy sprzęcie
            elektronicznym nie ma tak łatwo, lepiej więc nieco dopłacić (do marki
            niekoniecznie elitarnej, ale porządnej) i mieć coś, co przeżyje gwarancję.
        • filut Re: ...Bez przesady! 14.12.07, 10:59
          1zorro napisał:
          > glupota i tyle...
          Z tekstu twego postu wnioskuję, że jesteś dorosłym, młodym
          czowiekiem, któremu obce są klimaty środowisk dziecięcych. I raczej
          nigdy nie byłeś prawdziwie biednym.
          Dla dzieciaka posiadanie mp3 [wszyscy inni mają], nowoczesnego kompa
          [inni mają] itp. jest b. ważne. To cena środowiskowego prestiżu!
          Nie dla wszystkich bieda jest mobilizująca do uczciwego zarabiania
          pieniędzy. Słabsze charaktery np. kradną ...
          • agata.balu Re: ...Bez przesady! 14.12.07, 11:21
            filut napisał:

            > 1zorro napisał:
            > > glupota i tyle...
            > Z tekstu twego postu wnioskuję, że jesteś dorosłym, młodym
            > czowiekiem, któremu obce są klimaty środowisk dziecięcych. I raczej
            > nigdy nie byłeś prawdziwie biednym.
            > Dla dzieciaka posiadanie mp3 [wszyscy inni mają], nowoczesnego kompa
            > [inni mają] itp. jest b. ważne. To cena środowiskowego prestiżu!
            > Nie dla wszystkich bieda jest mobilizująca do uczciwego zarabiania
            > pieniędzy. Słabsze charaktery np. kradną ...

            prestiż środowiskowy? Jeżeli bieda nie mobilizuje do uczciwego zarabiania
            pieniędzy to i darowane markowe odtwarzacze, czy bluzy adidasa też do tego nie
            zmobilizują. Prędzej zmobilizują do kradzieży i rozboju .... bo będzie się
            chciało więcej
          • stamp Re: ...Bez przesady! 14.12.07, 19:24
            > Dla dzieciaka posiadanie mp3 [wszyscy inni mają], nowoczesnego
            kompa
            > [inni mają] itp. jest b. ważne. To cena środowiskowego prestiżu!
            > Nie dla wszystkich bieda jest mobilizująca do uczciwego zarabiania
            > pieniędzy. Słabsze charaktery np. kradną ...

            Byłem dzieckiem około 30-tu lat temu. Rower i zegarek miałem zawsze
            jakieś kilka lat później niż inne dzieci. Nie mówiąc już o gumie
            balonowej z Donaldem (z Pewexu), na którą moich rodziców nie było
            stać. W domu też skromniej, wakacje prawie żadne... Ubrania zawsze
            używane, po kimś, z rodziny najczęściej, bo matka twierdziała, że
            zbyt szybko się zuzywają :-) Ale nigdy nie czułem się biedny! Miałem
            co jeść, miałem przyjaciół, miałem książki... Nikt nigdy nie
            powiedział mi, że to była bieda. Inaczej: nikt nie był takim
            debilem, żeby mi coś takiego powiedzieć. Gdyby ktoś mi wmówił, że
            jestem biedakiem, nie podniósłbym się psychicznie pewnie do dzisiaj
            i do dzisiaj bym ciagnął to głupie przekonanie, tak jak do teraz
            ciągnę szereg innych durnych przekonań moich rodziców... Jestem
            przeszczęśliwy, że takich skrajnie szkodliwych i głupich artykułów w
            gazetach nie pisało sie za mojego dzieciństwa. Wstyd - ale nie
            biednych ludzi, ale za nieodpowiedzialnych redaktorów...
          • toop.toop Re: ...Bez przesady! 26.12.07, 09:15
            Heh!
            Moje dzieci nie mają MP3, mimo,że stać mnie na ich kupno. One nie
            potrzebują tego typu rzeczy, bo mają mnóstwo innych zajęć, w tym
            muzycznych, a muzyki słuchają w radio jak jedziemy do szkoły, ze
            szkoły itepe! Syn miał przez chwilę manię markowych rzeczy (mamo kup
            mi) ale mu wytłumaczyłam, że mniej markowe rzeczy też są dobrej
            jakości i czasem nawet o wiele ładniejsze (przyjrzyjcie się
            porządnie markowym rzeczom: większość pasqudna jak burak cukrowy),
            przy okazji zakupów poprosiłam syna o obejrzenie metek (made in
            china np)- trochę mu przeszło, ale jak jego wujek wrócił z GB i
            opowiedział mu, że "firmówek" nikt mądry w anglii nie kupuje: syn
            wyleczył się całkowicie. Nawet wyleczył kilku kolegów ze szkoły.
            I proszę was! Nie tłumaczcie mi, że ktoś mu kiedyś powie, że jest
            gorszym człowiekiem! Teraz czasy nastały takie, że rodzice nie mając
            czasu dla dzieci pragną im wynagrodzić tę "pustkę" kupując prezenty,
            właśnie m.in. markowe! Nie są winni dziennikarze, nie są winne
            dzieci! Tylko my rodzice! Sami jesteśmy temu winni!
            • mroof Re: ...Bez przesady! 26.12.07, 10:01
              No to ciekawe gdzie teraz znaleźć nie-firmówki. Z bazaru są fatalnej jakości a
              90% sklepów to właśnie sklepy markowe. Zresztą tak naprawdę nie znam firmy "no
              name", która produkuje naprawdę fajne, modne ciuchy.
              • rasklaat Re: ...Bez przesady! 26.12.07, 10:50
                Kiedyś producent odzieży podawał swą nazwę na małych wszywkach na lewej stronie a nie na przedzie duzymi literami. To były te lepsze czasy.

                Teraz Nike Adidas czy Reebok już nie produkuje odzieży, te firmy nie mają zakładów ani nie zatrudniają ludzi, oni tylko dają ciuchom markę, koniecznie wypisaną z przodu z tyłu i na rękawach wielkimi literami. Od razu mają darmową reklamę noszoną na klientach.

                Wiekszość dzieciaków się nie zorientuje że dają się nabierać najpierw kupując za takie pieniądze ten robiony w Chinach chłam który powinien kosztować 20 złotych za bluzę i z 50 za buty a potem robiąc z siebie pajaca noszącego to na sobie z dumą.

                • mroof Re: ...Bez przesady! 26.12.07, 13:31
                  > Wiekszość dzieciaków się nie zorientuje że dają się nabierać

                  Odkryłeś Amerykę.
                  One wiedzą że to wszystko jest "made in china". Ale wszyscy to noszą a w tym
                  wieku najwazniejsi są wszyscy. Jakby wszyscy chodzili z piórami w tyłku to
                  dzieciak chciałby dostać takie pióra.
                  • dalatata Re: ...Bez przesady! 26.12.07, 13:38
                    mroof napisała:

                    > > Wiekszość dzieciaków się nie zorientuje że dają się nabierać
                    >
                    > Odkryłeś Amerykę.
                    > One wiedzą że to wszystko jest "made in china". Ale wszyscy to noszą a w tym
                    > wieku najwazniejsi są wszyscy. Jakby wszyscy chodzili z piórami w tyłku to
                    > dzieciak chciałby dostać takie pióra.


                    dokladnie tak!i zamiast pietnowac, nalezy sie byc moze zastanowic co z tym
                    zrobic. bo samo krzyczenie ze to zle i ze wola o pomste... niewiele zmieni.

                    mozna by sie zastanowic na przyklad, czy nauczycieli uwrazliwia sie na tego typu
                    problemy, czy zauwazaja wykluczenie z grup rowiesniczych, czy maja strategie
                    pomagaina dzieciom biednym.

                    krzyczenie ze dzieci nie powinny chciec markowych ciuchow jest idiotyczne.

                    i zeby namieszac: jako 40paroletni profesor uniwersytecki, ja nosze dzinsy
                    armaniego a nie z bazaru. moze to i zle, jednak te moje jakos lepiej leza.
        • koham.mihnika Re: ...Bez przesady! 15.12.07, 05:53
          pewnie, ja bym sie wsydzil jezdzic Porsche.
          • lobotomia_story Re: ...Bez przesady! 26.12.07, 12:28
            koham.mihnika napisał:

            > pewnie, ja bym sie wsydzil jezdzic Porsche.

            właśnie
            wszyscy się tak podniecają, deklarują jacy to kontestatorzy, ale jak przychodzi
            co do czego, to 90 % tych wszystkich zas.ranych kontestatorów zamienia się w
            takich obrzydliwych konformistów jak tylko sie da.
            Tym bardziej, że jeśli chodzi o szmaty to łatwo kontestować, bo se można
            ostatecznie tego adidasa jednego czy innego nie kupić.
        • wypasiona_foczka Re: ...Bez przesady! 26.12.07, 12:06
          Kurcze! Ty to rozumiesz, ja to rozumiem, inni komentujący rozumieją bo JESTEŚMY DOROŚLI!.
          Dzieci myślą inaczej. Idą do szkoły często bez śniadania, w starych, często śmiesznych łachach, są wyzywane od "dziadów", koledzy odcinaja się od nich bo kto chciałby przyjaźni się z "dziadem", który nawet gry czy książki ci nie pożyczy? O czym z takim rozmawiac? O filmie w kinie? O ciuchach? o grach na konsole? Przecież "dziad" w żadnym z tych tematów nie ma nic do powiedzenia!
          Nie pojmuj tematu posiadania tylko z dorosłego, racjonalnego punktu widzenia. Dla dzieci to nie jest tylko brak czegoś, to jednocześnie odtrącenie i izolacja. Niejeden z tych którzy od "dziadów" kolege wyzywali za parę lat dorośnie i bedzie się wstydził, że takie słowa w ogóle mu przez gardło przeszły ale teraz? nie zastanawia się nad tym. Dzieci są głupie, bezmyślne, okrutne i niestety ogromna w tym wina rodziców. To rodzice nakręcają tego pier*dolca z markami, metkami, korepetycjami, "lepszym startem" itp. Moi znajomi swoim rocznym, niechodzącym jeszcze dzieciom kupują butki Adidasa czy Nike choc dla dziecka w tym wieku to przeciez żadna róznica co nosi. Rodzice nie uczą swoich dzieci empatii, nie mówią, ze są ludzie, którzy bluzy Adidasa nie mają ale to nie powód by taką osobę odtrącic i od dziadów wyzwac. Rodzice nie poruszają ze swymi dziecmi problemu ubóstwa bojąc się chyba że to zakłóciłoby słodki i spokojny rozwój psychiczny ich pociechy.

          Kręcicie głowami zniesmaczeni dziecięcymi oczekiwaniami "markowych" produktów ale nie rozumiecie lub zapomnieliście juz jak to jest wśród rówieśników? Te wymarzone buty czy bluza pozwolą by choc przez chwilę dziecko poczuło się pewne siebie, nie gorsze od innych, nie odrzucone. Przeciez nawet tej jednej szczęśliwej chwili, tego jednorazowego uczucia nie da się przeliczyc na pieniądze. Człowiek przez całe życie wychowywany w poczuciu niższości w życiu dorosłym wierzy w tą swoją niższośc, nie mam motywacji by by kimś lepszym i koło biedy sie zamyka.
          Nie patrzcie na probnem "po dorosłemu", i Ty i ja tez wiem, że marki, ten cały biznes to szit straszny, że jest tyle istotniejszych rzeczy w zyciu ale dzieci tego nie rozumieją - nie zrozumieja dopóki nie osiągną pewnego wieku, nie zgromadzą odpowiednich zyciowych doświadczeń. Tak jak wspomniał ksiądz w artykule - w dzisiejszych czasach bieda to nie tylko brak jedzenia, to tez odtrącenie, szczególnie widoczne wśród najmłodszych, którzy nie mając jeszcze zgromadzonej "życiowej madrości" traktują temat posiadania rzeczy, w ich mniemaniu wyjątkowej, śmiertelnie poważnie.
          • lobotomia_story no tak, ale tutaj to połowa kontestarorów 26.12.07, 12:34
            maksymalnych,

            a to że z dziadami się nie zadają, to oczywiście nie wynika z uprzedzeń, tylko z
            "racjonalnych" przesłanek

            pewnie - łatwiej poradzić sobie z poczuciem, że się robi coś bo ma się powód
            "racjonalny", niż że się jest zwykłym pruderyjnym i uprzedzonym szarym człowiekiem.
      • pescas Re: Kretyńska akcja? Wręcz przeciwnie!! 14.12.07, 09:51
        Dlaczego zachowujecie się, jak część dziennikarzy - skupiacie się na jednym
        wątku całej sprawy, wcale nie najistotniejszym?

        Czy ktoś z Was był na stronie www.swiatecznapaczka.pl?? Czy ktoś z Was
        sprawdził, jacy ludzie potrzebują pomocy i o co proszą??
        Każdy z nas o czymś marzy. I zawsze jest to coś, co wydaje nam się trudno- lub
        nieosiągalne.

        Jeśli dając to co najpotrzebniejsze, PRZY OKAZJI spełnisz takie marzenie, to co
        w tym złego??

        To Ty decydujesz, zgodnie z własnymi przekonaniami i życiową filozofią, co
        podarujesz. Nikt Cię nie zmusza do kupienia i podarowania rzeczy, które uznasz
        za zbędne.

        Najważniejsze jest to, żebyś pomógł!
        • agata.balu Re: Kretyńska akcja? Wręcz przeciwnie!! 14.12.07, 10:08
          pescas napisał:
          > Każdy z nas o czymś marzy. I zawsze jest to coś, co wydaje nam się trudno- lub
          > nieosiągalne.
          >
          > Jeśli dając to co najpotrzebniejsze, PRZY OKAZJI spełnisz takie marzenie, to co
          > w tym złego??
          >
          > To Ty decydujesz, zgodnie z własnymi przekonaniami i życiową filozofią, co
          > podarujesz. Nikt Cię nie zmusza do kupienia i podarowania rzeczy, które uznasz
          > za zbędne.

          Byłam biednym dzieckiem korzystającym z dobroczynności. W szkole koleżanki
          umawiały sie na wycieczki rowerowe, a ja o rowerze mogłam tylko marzyć.
          Ale nie marzyłam. Marzyłam o tym by wyrwać się ze środowiska, być dobra
          uczennicą, skończyć studia i być KIMŚ.
          I to mi sie udało.

          A te marzenia o komputerach na których można wspaniale pograć, odtwarzaczach,
          komórkach, bluzach adidasa .... którymi można się pochwalić - NIE SĄ WARTE
          SPEŁNIANIA!!
          To płytkie marzenia i spełnianie ich jeszcze bardziej pchnie dziecko w pożądanie
          tylko wartości komercyjnych.

          To nie są marzenia! To są zachcianki
          • tilmitt Re: Kretyńska akcja? Wręcz przeciwnie!! 14.12.07, 11:20
            > A te marzenia o komputerach na których można wspaniale pograć, odtwarzaczach,
            > komórkach, bluzach adidasa .... którymi można się pochwalić - NIE SĄ WARTE
            > SPEŁNIANIA!!
            > To płytkie marzenia i spełnianie ich jeszcze bardziej pchnie dziecko w pożądani
            > e
            > tylko wartości komercyjnych.
            >
            > To nie są marzenia! To są zachcianki

            W 100% się zgadzam.

            Byłam na podanej stronie, rodziny z mojego województwa już znalazły darczyńców,
            więc przejrzałam kilka wpisów z innych okolic. Są prośby samotnych matek o
            ciepłe buty dla dzieci, słowniki, łóżka piętrowe czy np. piec/kuchenkę, żeby
            można było dzieciakom coś upiec. I o to chodzi, takie prezenty mają sens. A nie
            bluza z wielkim krzyczącym logo. Założę się, że dzieciaki w szkole i tak wkrótce
            wyśmiewałyby się z dzieciaka, który wciąż nosi tą samą markową bluzę i nie ma
            zestawu super buty super ciuchy super-mp3.
            Z dziećmi trzeba rozmawiać a nie spełniać ich zachcianki.
            • gh83 Re: Kretyńska akcja? Wręcz przeciwnie!! 26.12.07, 09:15
              "Od roku ma telefon komórkowy, od dwóch - komputer. Ale zapytany o parametry
              milczy. -Gry FIFA 08 na nim nie uruchomisz -mówi prawie szeptem"

              Ale uruchomi 2006, 2002 czy choćby Sensibla, który dawał więcej radości niż
              wszystkie FIFY jednocześnie. Zresztą ja w takiej sytuacji swojego dzieciaka
              zapisałbym do szkółki piłkarskiej (koszt: 0zł, opłacane z budżetu miasta), niech
              pobiega i pokopie naprawdę, a nie od młodego gnuśnieje przed monitorem, bo
              reszta dzieciarni uważa, że tak trzeba.
          • stamp Re: Kretyńska akcja? Wręcz przeciwnie!! 14.12.07, 19:35
            > A te marzenia o komputerach na których można wspaniale pograć,
            odtwarzaczach,
            > komórkach, bluzach adidasa .... którymi można się pochwalić - NIE
            SĄ WARTE
            > SPEŁNIANIA!!
            > To płytkie marzenia i spełnianie ich jeszcze bardziej pchnie
            dziecko w pożądani
            > e
            > tylko wartości komercyjnych.

            Dokładnie tak jest jak piszesz. To nie bieda jest winna tego, że
            dzieci nie posiadają markowego odtwarzacza mp3, tylko odwrotnie:
            przekonanie, że jedyne co się liczy w życiu to markowy odtwarzacz
            mp3, jest źródłem biedy. Źródłem biedy jest bowiem nieumiejętnośc
            rozpoznania tego co w życiu jest ważne, co się liczy, co warto
            robić, a czego nie. A zupełnie na marginesie - to żałosne, że
            tzw. "biedni" marzą o napychaniu portfela bogatym (kupując to
            nieszczęsne mp3), a nie uzupełnianiu swojego portfela - tylko tak
            bowiem można.... przestać być biednym.
          • mroof Re: Kretyńska akcja? Wręcz przeciwnie!! 26.12.07, 09:59
            Tak, jasne, już to widzę... "Agatko, chciałabyś taki rower?" "Nie proszę pani,
            ja bym wolała na studia..."

            Chryste... Chyba sama nie wierzysz w to co mówisz... [albo byłaś za młodu świętą
            ascetką jak jakieś święte tereski]
          • dalatata Re: Kretyńska akcja? Wręcz przeciwnie!! 26.12.07, 13:15
            i dlatego proponuje stworzyc akcje mowiaca o tych 'prawdziwych' i 'dobrych'
            marzeniach.

            nie ma dobrych i zlych marzen. sa marzenia. i tyle. i niesttey czesc z tych
            marzen wynika z poteznej presji grupy podsycanej przez potezny przemysl
            rekalmowy. mozna sie zastanawiac co z tym zrobic, ale nie ma sensu mowic: tak
            nie jest, to jest zle.

            30 lat temu dzieci byly poddawane zupelnie innym presjom

        • koham.mihnika podaj mi adres organizacji charytatywnej NIE zatrz 15.12.07, 06:11
          zatrzymujacej czesci datkow na 'cele statutowe', czytaj bryke dla szefa itd.
          Dlaczego po tragedii na Slasku, gdy zbierano w Australii forse dla rodzin
          gornikow, to sami zainteresowani prosili o wplaty na osobne konto, bron Boze na
          konto Caritasu.
          Ciekawe, co?
      • martekcool Re: Kretyńska akcja. 14.12.07, 09:54
        Zgadzam się z przedmówcą (przedpiścą? :P) Nie nazwałabym tego jednak żebraniem,
        bo to nie ludzie biedni tę akcję założyli. Mimo całej tej otoczki, tego
        wspaniałomyślnego rozdawania prezentów, uśmiechów na twarzy itd. takie akcje
        przypominają mi po prostu wysyłkę żywności do Afryki. Jest to rozwiązanie tylko
        czasowe, to jak podawanie środków przeciwbólowych zamiast leczenia źródła
        choroby. Może "prorokuję", ale co z tych dzieci wyrośnie, jeśli nauczone będą,
        że jak czegoś im będzie brakować, to zamiast na swoje siły, mogą liczyć na
        "łaskę" innych? Mimo że w mojej rodzinie raczej niczego nie brakowało, to jeśli
        chciałam bardzo jakiejś rzeczy, a wykorzystałam już "swój limit" ;), musiałam
        sobie sama radzić. Niechby to nawet miało znaczyć głupie posprzątanie całego
        domu (kiedy byłam mniejsza), czy później, jakaś dorywcza praca, np. w sadzie
        przy rwaniu owoców itd. Rozumiem, że dzieci z biednych rodzin nie mogą liczyć na
        "ekstra kasę" od rodziców za np. posprzątanie domu. Chodzi generalnie o to, żeby
        nie uczyć ich, że jeśli czegoś brakuje, to ktoś inny im to da. Świat nie jest
        bajką, trzeba liczyć na własne siły. Bardziej podziwiam ludzi, którzy mimo że
        np. wychowywali się w sierocińcu "dorobili się" czegoś w życiu (znam takich
        ludzi), niż tych, którzy dzięki pomocy takich akcji jak ta, "jakoś" żyją.
        • virus_z_torunia Re: Kretyńska akcja. 14.12.07, 10:48
          Podpisuję się obiema rękami. Dlaczego ktoś ma dostać mp3/komórkę/kompa tylko
          dlatego, że jego rodziców na to nie stać? Moim starym nikt nie daje Ferrari,
          tylko dlatego że stać nas "jedynie" na Nissana. Oprócz ulotek na ulicy, za darmo
          nie dają nam nic. Wszystko, co osiągnęli, dorobili się własną, ciężką pracą - i
          tylko dzięki nim mieszkam w nowym 90-metrowym mieszkaniu, używam kompa HP i
          wielu innych markowych sprzętów. Zanim "biedaki" zaczną płakać, że oni nie mają,
          a inni mają, niech się przyjrzą wkładowi, jaki wnieśli inni, żeby coś mieć. Może
          wtedy zobaczą, że sąsiad, który właśnie podjechał nowym samochodem, mógł go
          sobie kupić dzięki kilkuletniej ciężkiej pracy, a nie siedzeniu z piwem przed TV
          i narzekaniu, jaki ten kapitalizm jest zły i jaki burdel zrobiła Solidarność.
          Solidarność wykształciła najlepszy porządek z możliwych - ten, który robi,
          dorabia się (nie ukrywajmy jednak, że wciąż niestety dość mało); ten, który nie
          robi - zostaje z niczym (chociaż wydatki na opiekę społeczną wciąż są stanowczo
          za duże).
          • jednorazowy3 Re: Kretyńska akcja. 26.12.07, 10:10
            dorobili sie praca innych a nie swoja :)
            na tym opiera sie ten system, ze zeby jeden mial nissana i 90 metrowe mieszkanie musi "wykorzystac" prace innych - Ci inni to wlasnie Ci biedni ludzie z artykulu

            nie pisze tego zeby Cie potepic tylko zwrocic uwage, ze tak wlasnie to w tym systemie funkcjonuje - nie ma mozliwosci, zeby kazdy byl zamozny - wynika to z idei tego systemu
            a potwierdza to po prostu samo zycie - bieda i rozwarstwienie jest generalnie coraz wieksze co pewnie w koncu doprowadzi za iles tam lat do rewolucji :)
            • chomsterek Re: Kretyńska akcja. 26.12.07, 10:45
              A jednak w krajach rozwinietych wiekszosc spoleczenstwa nalezy do klasy
              sredniej... U nas wciaz jest ogromna przepasc miedzy tymi, ktorzy maja
              "wszystko" a tymi, co nie maja "nic".
              Zamiast jednak rozdawac biednym pieniadze czy markowe gadzety, powinnismy ich
              nauczyc zarabiac na wlasne potrzeby. Nigdy nie dojdzie do tego, ze kazdy Polak
              bedzie mial wille z basenem i cztery samochody, ale moze chociaz uda sie nam
              czesciowo zlikwidowac problem niedozywienia dzieci czy tez braku srodkow na
              podreczniki szkolne, odziez, opal itp.
            • hajda_na_kon Re: Kretyńska akcja. 27.12.07, 01:15
              Niedawno czytałam artykuł - nie pamiętam w Polityce czy Newsweek'u -
              poświęcony polskiemu bezrobociu i próbom różnego rodzaju instutucji,
              pomocy ludziom bezrobotnym. Fundowano kursy, szkolenia, znaleziono
              im nawet pracę. Niewielki procent tych ludzi skorzystał z pomocy i
              niewielu podjęło pracę.

              Oczywiście to dotyczy osób dorosłych, ale problem w tym, że osoby te
              dostawały wszystko na tacy. I dalej wiedzą, że jest bank żywności,
              zorganozwanie sobie odzieży to też nie problem, zasiłki w postaci
              dopłat do czynszu, itp. To upośledza zdolność tych ludzi do
              normalnego życia.

              Uważam, że nikt nie powinien nic dostawać za darmo. Oczywiście czuję
              się pareszywie czytając cos takiego. Moim zdaniem jedynym lekarstwem
              na taka sytuację jest wzrost zamożności społeczeństwa i stworzenie
              systemu wyrównywania szans dla dzieciaków mniej zamożnych czyli np.
              stypendiów, bezpłatnych miejsc na renomowanych uczelniach czy w
              elitarnych szkołach.

              Samo obdarowywanie niezamoznych ludzi nic nie da. Każdy z nas lub
              prawie każdy przeżył w życiu mniejsze lub większe upokorzenie.
              Czasami te upokorzenia zostawiają ślad na duszy, ale kto powiedział,
              że w zyciu ma być łatwo i zawsze z górki? Co nas nie zabije to nas
              wzmocni.
      • tomek693 popieram 26.12.07, 09:47
        To bzdura wmawiać dzieciom,ze markowe gadżety świadczą o ich
        wartości.I Gazeta to promuje??!!!Trzeba osmieszać gadżeciarskie
        podejście do zycie i snobów, dla których to jest wazne.Redaktorzyno
        i organizatorzy tej idiotycznej akcji-puknijcie sie łeb!
      • p26 Re: Kretyńska akcja. 26.12.07, 11:59
        Coś w tym jest. Dzieci to rozumiem. Mogą być głupie. Ale skandaliczne jest to,
        że nawet dorośli ulegają temu dyktatowi "marek". Ja nie mam markowego komputera
        (tylko składak) - gra FIFA 08 na pewno na nim nie pójdzie bo tylko 256 RAM,
        procesor Celerona i słaba grafika; komórkę mam z przed 5 lat (Nokia chyba 6510),
        rower mam ale też ma chyba już z 10 lat - ale jeździ i mi wystarcza (firma
        krzak) i nie narzekam i nie czuję się jakoś szczególnie biedny, właściwie to w
        ogóle nie czuje się biedny - po prostu nie kupuje czegoś co mi nie potrzeba i
        nie ulegam takiemu dziwnemu myśleniu, że jak sobie kupie najnowszą komórę to
        będę lepszy albo bardziej ważny.
        Nie krytykuje kupowania markowych produktów w ogóle - warto to robić jeżeli są
        naprawdę dużo lepsze i trwalsze i naprawdę potrzebne ale na pewno nie dlatego
        żeby się lansować.
      • loppe Re: Kretyńska akcja. 26.12.07, 16:03
        dokładnie

        zauważcie że temu dzieciakowi przytakuje się - wraz troglodytami
        jego kolegami ze szkoły - że jest g...wart bez najnowszego sprzętu
        do najnowszych gier komp.

        dno
    • billert Wstyd biednych ludzi 14.12.07, 10:15
      To nie problem wystydu biednych ludzi, ale problem nadęcia i pychy polskich
      nowobogackich. Bogactwo w Polsce, jak w kazdym kraju trzeciego swiata, jest
      pelne nadęcia i pychy, błyszczących na tle biednej większości, którą się
      pogardza. Z rodziców przechodzi to na dzieci. Popatrzcie ludzie na te polskie
      reklamy telewizyjne, gdzie czesto nawet wybitni i zasluzeni aktorzy,
      rozpowszechniaja swiat wzięty z amerykańskich seriali i wypełniony amerykańską
      pazernością pucyputa na pieniądze, marzącego o karierze milionera.
      Trzeci Swiat - Polska, to wlasnie kontrasty i brak umiaru tych, co maja, ale tez
      zapiekła pazerność tych,którzy nie mają, ale chcą mieć za wszelką cenę, myśląc,
      że mieć to być.
      Gdzie w tej trudnej sytuacji ludzi polskiego trzeciego swiata jest do cholery
      kościół! Podobno zawsze w Polsce był "z ludem" w chwilach kryzysu?!
      • martekcool Re: Wstyd biednych ludzi 14.12.07, 10:26
        Kościół kryzysu może nie widzi:) On nigdy nie był biedny.
      • koham.mihnika Kosciol jest na czele, w kolejce po dotacje 15.12.07, 06:07
        popatrz na Jankowskiego, Rydzyka i przestan sie dziwic.
        Bo to jest Polska wlasnie.
    • pan_krzys90 Wstyd biednych ludzi 14.12.07, 11:23
      A co wy na to, aby dzieci pisały w czym są dobre, a na strone zglaszaja sie
      pracodawcy, ktorzy oferuja im prace :)
    • tad581 Wstyd biednych ludzi 14.12.07, 15:02
      Nalezy przypomniec,ze bluzy Addidas, buty Nikke,bielizne Victoria
      Seacret robia tez biedne azjatyckie dzieci.W jednej i tylko w jednej
      sprawie zgadzam sie z Romanem Giertychem-jednolite ubranka w
      szkolach.
    • rokets_w Re: Wstyd biednych ludzi 14.12.07, 21:25
      nie zwalaj na solidarnosc bo ruch i idea była cudowna
      Tylko bolek spie..ł wszystko bo był podstawilony przez komuchów
      Popatrz kim sa milionerzy to byli komunisci i ich synkowie.
      Popatrz ilu posłó z platformy to milionerzy? mówia ze to normalne
      uczciwie sie dorobili.ha ha ha a ja twierdze ze sa złodziejami w
      imie prawai kradli co chcieli i jak chcieli
      • eti.gda Re: Wstyd biednych ludzi 26.12.07, 17:17
        rokets_w napisał:

        > nie zwalaj na solidarnosc bo ruch i idea była cudowna
        > Tylko bolek spie..ł wszystko bo był podstawilony przez komuchów
        > Popatrz kim sa milionerzy to byli komunisci i ich synkowie.
        > Popatrz ilu posłó z platformy to milionerzy? mówia ze to normalne
        > uczciwie sie dorobili.ha ha ha a ja twierdze ze sa złodziejami w
        > imie prawai kradli co chcieli i jak chcieli

        "Nie ma uczciwych biznesmenów"
        "Jeśli ktoś ma dużo pieniędzy, znaczy że je ukradł"
        (J. Kaczyński). I to zamyka sprawę.
    • l.o.r.t.e.a Studukatowka Zygmunta III Wazy z 1621 roku, bardzo 26.12.07, 09:49
      bym chciał mieć tę nacenniejszą polską monetę. O jakże
      niedowartoścowany czuję sie nie mając jej w szufladzie z bibelotami
      i monetami w moim biurku.

      Przoszę! Kupcie mi ją, to jedynie milion USD, lub nieco więcej.

      Akcja jest niepoważna. ZA kilkanaście, kilkadziesięta lat, gdy
      Polska będzie zamożnym krajem, bez dużej liczby ludzi
      AUTENTYCZNIE!!!!!!!! ubogich, nie mających zapewnionego dostępu do 4
      podstawowych dóbr cywilizacyjnych: jedzenia, dachu nad głową,
      ubrania i środków higirny osobistej, będziemy moglis ię zająć
      problemami opisanymi w tekście.

      Ale tu i teraz, gdy wciąż mamy w Polsce duże pokłady prawdziwej
      nędzy, kupowanie dzieciom bluz adidasa, odtwarzaczów MP3 i czego tam
      jeszcze, jest głupotą.
      Jest to także działanie po myśli wielkich koncernów, promujących te
      marki, starających się dzieciom wmówić (bo dziecko jest najbardziej
      łatwowierne), że tylko but z napisem Nike jest butem, tylko bluza z
      emblematem Adidas jest ciuche, a reszta to śmieci.

      Na marginesie. GW jak lew walczyła z pomysłem wprowadzenia mundurków
      w szkołach, złośliwie zauważę dzisiaj, że wiadomo już dlaczego -
      żeby firmowe sklepy z dresami, Wranglerami i innymi Tatumami, Broń
      Boże nie zbiedniały.
      • tanczacy.z.myslami Studukatowka Zygmunta III Wazy - tak z ciekawości 28.12.07, 10:30
        Moneta 100-dukatowa? To chyba jak banknot miliondolarowy - czy ktoś w I RP (prócz najbogatszych magnatów) mógł wydać z tego resztę?!
    • przemoaj5 Wstyd biednych ludzi 26.12.07, 10:04
      W Kościele pod wezwaniem św. Kazimierza we Wrześni ksiądz mówił że
      radość i szczęście czerpie sie z rodzimy. Mówił o rodzinie z 6-rgiem
      dzieci mieszkającej na 30 metrach kwadratowych. Pełnia szczęścia tam
      panowała. Nie mieli adidasów i MP3. Wiec cos mi nie pasuje z tym
      szczęściem.
      Pozdrawiam
      Przemysław Jakubowski
      gg:7721862
    • realny.esteta Re: Wstyd biednych ludzi 26.12.07, 10:07
      jerzy.zywiecki napisał:

      > To też należy dodać do lekcji historii.Taką rzeczywistość
      > zafundowała nam transformacja dokonana przez Solidarność po 1989
      > roku.

      Osioł przemówił ludzkim głosem!
    • mroof Żyjecie wszyscy w jakiejś wirtualnej rzeczywistośc 26.12.07, 10:16
      Zachowujecie się jakby nikt z was nigdy nie był dzieckiem a już na pewno biednym
      dzieckiem.
      Pleciecie takie farmazony ze aż czytać żal. Ciekawe czy wy też chodzicie w
      workach pokutnych i nie macie w domu żadnych przedmiotów zbytku, bo "to przeciez
      nie jest najważniejsze".

      Fajnie pisać o tym jakie rzeczy są w życiu najważniejsze siedząc w ciepłym domu
      (bo starcza na ogrzewanie), przed własnym komputerem (pewnie nie takim
      najgorszym, bo przecież "komputer to inwestycja").

      No ale nie, na pewno zadne z was nie kupiło sobie nigdy niczego tylko po to,
      żeby podniesć swój status społeczny, prawda? Bo wszyscy nagle tacy fani ascezy...
      Hipokryci...
      • l.o.r.t.e.a Grunt to żyć w realnym świecie. A w takim, 26.12.07, 10:23
        podręczniki, jedzenie, i wiele, wiele innych spraw, jest stanowczo
        pierwszych, przed odtwarzaczem MP3 czy markowymi adadasami.

        Tak, czasem kupuję sobie coś dla "podniesienia statusu
        społeczenego", staram się to robić jak najrzadziej, ale mi się to
        zdarza. Wszelako stać mnie na to. Był taki czas, gdy rodzice z
        trudem spłacali kredyt na kombajn zbożowy, 100 milionów złotych
        wzięte w 1990 roku. I nie stać mnie wtedy było na nic, i nie
        marudziłem, nie płakałem, nie obrażałem się na świat, bo mnie nie
        stać na gumę Lazer, a innych stać. Rodzice wiedzieli jak mi
        wyjaśnić, że nie stać nas i tyle. Rodzice tych dzieci też powinni
        poprostu porozmawiać z dziećmi.
        • chomsterek Re: Grunt to żyć w realnym świecie. A w takim, 26.12.07, 11:05
          l.o.r.t.e.a napisał:

          > Rodzice wiedzieli jak mi wyjaśnić, że nie stać nas i tyle. Rodzice tych dzieci
          też powinni
          > poprostu porozmawiać z dziećmi.

          Problem lezy w tym, ze rodzice tych dzieci rowniez wstydza sie biedy, w jakiej
          zyja ich rodziny. Ba, wielu z nich obwinia caly swiat za wlasne niepowodzenia i
          taka postawe przekazuje wlasnym dzieciom oraz już od najmlodszych lat uczy je
          maskowania biedy. Mnostwo jest ludzi, ktorzy nie placa czynszu, bo wzieli kredyt
          na telewizor.
        • mroof Re: Grunt to żyć w realnym świecie. A w takim, 26.12.07, 12:01

          > podręczniki, jedzenie, i wiele, wiele innych spraw, jest stanowczo
          > pierwszych, przed odtwarzaczem MP3 czy markowymi adadasami.


          A co to ma do rzeczy!? Jak widzisz [o ile czytaeś artykuł] - mama tego chłopca
          nie kupuje mu mp3 tylko książkę do angielskiego! I u nich to jest pierwsze! A
          chłopak marzy o mp3 i dzieki dobrym ludziom te jego marzenia się spełnią!

          > Tak, czasem kupuję sobie coś dla "podniesienia statusu
          > społeczenego", staram się to robić jak najrzadziej, ale mi się to
          > zdarza. Wszelako stać mnie na to.

          No to fajnie masz. Przyjmij wiec dowiadomości ze nie wszyscy tak mają.


          >Był taki czas,

          U nich taki czas jest przez cały czas
      • z_jak_zuzka Re: Żyjecie wszyscy w jakiejś wirtualnej rzeczywi 26.12.07, 12:10
        Otóż wyobraź sobie, że od jakichś trzech lat nie kupiłam sobie nic "podnoszącego
        mój status społeczny", bo po prostu mnie nie stać, a mimo to uważałam do tej
        pory, że nie jestem osobą biedną, bo przecież mam co jeść i gdzie mieszkać itd.
        i starałam się pomagać w miarę możliwości ubogim. A teraz się okazuje, że ci
        ubodzy to są bardziej zamożni ode mnie?
    • pafni Mentalnośc Chrześcijanina ? 26.12.07, 10:17
      To my wszyscy jesteśmy za to odpowiedzialni, za sposób myślenia nas samych i naszych dzieci wynika to z egoizmu i byc może natury ludzkiej , która daleko jest od idei Jezusa, bo łatwo cedzic mądre słowa z ambony a trudniej życ.
      W zasadzie jest to niemożliwe.
    • otis_tarda Obłuda przekaziorów 26.12.07, 10:19
      Dziś artykuł w stylu "brak markowej bluzy wyklucza z grona rówieśników", a za
      dwa dni na eksponowanym miejcu będzie tekst w stylu "1000 i 1 markowych ciuchów,
      które MUSISZ mieć na Sylwestra".

      Nigdy nie przjmowałem się markami i jakoś żyję. Ba! Mam nawet znajomych! Powiem
      zresztą cynicznie: od ludzi, którzy traktują to jako wyznacznik przynależności
      należy trzymać się z daleka.
      • mroof Re: Obłuda przekaziorów 26.12.07, 10:24
        Jesli szukam czegoś do ubrania to nie obchodzi mnie marka tylko jakość i wygląd
        danej rzeczy. Jeśli znajduję rzecz która mi sie podoba a jest niemarkowa to nie
        mam z tym problemu.

        Tyle ze nie bardzo widziałam ładne modne rzeczy i do tego dobre jakościowo
        gdzieś poza markowymi sklepami.
        • otis_tarda Re: Obłuda przekaziorów 26.12.07, 10:30
          Można się zastanawiać, na ile moda jest efektem działań koncernów - ale, zauważ,
          istnieje cała masa rzeczy, które markowe być nie muszą.

          Idziesz na siłownię, czy pobiegać - to czy naprawdę potrzebny jest ciuch firmy
          X? Kupujesz komputer - musi to być z salonu firmowego (co do mnie, kupuję
          składaki w sklepie ze świetnym serwisem). Odtwarzacz MP3 - naprawdę musi to być
          iPod? Grasz w piłkę ze znajomymi, naprawdę potrzebujesz markowych butów? Etc. etc.

          Problemem jest, że przez okrągły rok media - również GW - wmawiają nam, że
          odpowiedź na wszystkie pytania brzmi "tak". A okazyjnie lamentują, że ktoś jest
          z tego powodu odrzucany.
          • patryk.kremek wtórny analfabetyzm się szerzy! 26.12.07, 10:36
            W artykule jak byk stoi, że to DZIECI przywiązują wagę do marek i to marki określają do jakich "kast" w szkole przynależą. Smutne, ale prawdziwe. My, dorośli, sobie możemy pogadać, co warto kupić w Tes.o albo innym r..lu, a co trzeba mieć z firmowego salonu. Z dziećmi nie ma zmiłuj, potrafią znienawidzieć własnych rodziców za ich niewydolność finansową.
            • otis_tarda Re: wtórny analfabetyzm się szerzy! 26.12.07, 10:38
              A dzieci, jak rozumiem, pomysł że markowe jest dobre i że markowe cza mieć
              nabrały pewnie w lesie, albo przeczytały w książkach?
              • mroof Re: wtórny analfabetyzm się szerzy! 26.12.07, 11:44
                a co to ma do rzeczy gdzie nabrały pomysl?
          • szpilkaaa Re: Obłuda przekaziorów 26.12.07, 10:48
            To może ja się również wypowiem.
            W mojej rodzinie jest taka sytuacja:matka ma ciotkę,która posiada 3 dzieci.
            Ich ojciec siedzi w zakładzie karnym.matka ma poważne zaburzenia psychiczne i
            jest alkoholiczką.
            Dzieciaki trafiły do pogotowia opiekuńczego(dziewczynka ma 9 lat,a chłopiec
            8)oraz do Rodzinnego Domu Dzieciak(dziewczynka 4 latka).

            Rodzice (z których bardziej zainteresowany i pomocny jest ojciec)mają
            ograniczone prawa rodzicielskie.
            Wraz z rodzicami(mamy 2 pokoje,60metrów) wzięliśmy dwójkę na święta(najmłodsza
            nie mogła dlatego,że jej opiekunowie zaspali z wnioskiem,ale jutro jedziemy do
            niej ,żeby dzieciaczki się z nią zobaczyły).
            Dzieciaki nie dostały na Mikołaja mp4 tylko lalkę i pająka( co prawda markowe bo
            babcia stwierdziła,że dzieciom trzeba życie poprawić:-/)ale dostały za to
            spokój,kanapki na śniadanie(zamiast cukierków którymi karmiła matka albo w ogóle
            nie było śniadania),kąpiel codziennie wieczorem i czytanie bajek.

            I powiem Wam jeszcze,że nawet kłóciły się o to kto ma odkurzać i sprzątać
            kurze(pomimo tego,że zaproponowałam ,że ja to zrobię.).
            Dzieciaki ,kiedy zabrałam im paczki ze słodyczami trochę były nadąsane,ale potem
            powiedziały,że ok.bo one zjedzą za dużo i jeszcze będą brzuchy boleć.

            I za każdym razem jak odwiedzałam je w pogotowiu to przywoziłam owoce a nie
            jakieś super słodycze ,które są super drogie i których reklamy dzieci widzą w
            telewizji.
            I żadne się nie poskarżyło.
            Razem z rodziną pracujemy nad tym,aby dzieciaki radziły sobie w szkole,były
            mniej agresywne i żeby było lepiej.

            I zapewniam Was,że dopóki dzieciakowi się nie uświadomi,że MUSI mieć firmowe to
            ono tego nie będzie MUSIAłO mieć..
    • rasklaat Re: Wstyd biednych ludzi 26.12.07, 10:35
      welcome to the New Branded World!

    • shade666 Czemu art jest po akcji ?! 26.12.07, 10:36
      No właśnie ? Czemu on został podbity do głównego tematu dopiero, jak
      akcja się skończyła :(
    • hollowcat idiotyzm ta akcja 26.12.07, 10:44
      mój komputer też się sypie, mp3 nie mam bo i po co. w życiu nie miałem bluzy adidasa ani nic "markowego" i żyję. Ci "koledzy" za pare lat bedą szorować kible w londynie, a kupno słownika zmaiast mp3 pociągnie chłopaka na studia i ku lepszej przyszłości.
      • aduerin Re: idiotyzm ta akcja 26.12.07, 11:01
        mp3 mam i lezy na polce, bo w gruncie rzeczy do niczego sie nie
        przydaje. A dzieci uzywaja mp3 zeby przetrwaac nudne lekcje, ale to
        w gruncie rzeczy niedopuszczalne. A tak w ogole po co im to, ze
        szkoly wracaja z kolegami to niech wtedy z nimi pogadaja a nie uszy
        zatykaja. Mp3 przydaje sie ludziom uprawiajacym samotnie sport ale
        dzieci do takich nie naleza. Bluze adiidasa za 20 zl mozna kupic w
        ciucholandzie nieuzywana, wiec niech nie marudza. BTW, w moim
        miescie - duzym - dzieci smieja sie z tych, ktorzy nosza ciuchy tej
        firmy, kroluje Lyzwa. Wiec wysmialiby takiego, co wydebil owa bluze
        z fundacji.
        Jak mowi moja sasiadka, babcia 2 dzieci: moja corka musi zaczac pic,
        wtedy znajda sie dobrzy co wysla wnuczki- dzieci alkoholiczki na
        kolonie zagranice. (ich rodzice pracuja obydwoje na etatach ale im
        sie nie przelewa, maja male pensje bo pracuja w budzetowce.)
    • skorpionica11 Re: Wstyd biednych ludzi 26.12.07, 10:56
      jak tak dalej beda rzadzic wykształciuchy..............<cenzura>
      to i bedzie jeszcze gorzej niestety

      • oczarowana_ulegloscia Re: Wstyd biednych ludzi 26.12.07, 11:30
        Czy ktoś pomyślał - a wierzę, że tak - że to kwestia wychowania dzieci przez
        rodziców ( nie odwrotnie, chociaż kto to wie ), którzy wpajają w jakiś
        przedziwny sposób swoim dzieciom hierarchię wartości - nie masz MP3, komórki czy
        nie wiadomo jakiego komputera - jesteś gorszy.
        Moim zdaniem to wychowanie dzieci, wpajane im w domu zasady lub ich brak,
        podejście do materializmu, bo dziecko, samo w sobie, nie ma odruchu oceniania
        innych przez pryzmat posiadanych rzeczy lub ich braku.
        Nie miałam markowych ciuchów, komputer czy komórka to była magia, za to miałam
        książki i normalne rozmowy w domu, a nie zbywanie mnie.

        Co do biedy zaś - słowo stało się modne, a jednocześnie bardzo wyświechtane (
        przepraszam za określenie ).
        Jeżeli dla ludzi bieda przejawia się brakiem komputera czy MP3 lub bluzy takiej,
        a nie innej formy, to radzę pójść po rozum do głowy i zweryfikować podejście do
        słowa "bieda".
    • mmaacciieekknn Ludzie.... opamietajcie sie.... 26.12.07, 11:29
      ...otrzezwiejcie,
      20 lat temu nikt z moich rowiesnikow ani ja nie marzyl nawet o
      jakims dziadowskim komputerze, Mp3 czy o grze FIFA ,
      jesli Was nie stac to po prostu trzeba to dzieciom wytlumaczyc ze
      Was nie stac!!!!!!!!!!!!!
      pomyslcie ilu ludzi na swiecie nie ma co zjesc na obiad albo nie ma
      dachu nad glowa, wiec nie przejmujcie sie pie..mi takimi jak mp3
      czy fifa,
      nie robcie z siebie dziadow z powodu braku MP3!!!
      • lobotomia_story to wytłumacz, mądralo 26.12.07, 12:42
        idź i zmierz sie z tym zjawiskiem, a nie będziesz się podniecał na forum
    • nessuno Wstyd biednych ludzi 26.12.07, 11:34
      "Chcę tylko, żeby chłopaki przestały do mnie mówić "dziadu" "
      Tak właśnie odnoszą się do rówieśników dzieci z tzw."dobrych domów" chowane
      bezstresowo. mamuśki i tatuśkowie pewnie dumne ze swoich pociech, ze są "lepsze'
      od innych, a to po prostu moralne dno. Rosną kolejne rzesze durnego polactwa.
      • koneser10 Re: Wstyd biednych ludzi 26.12.07, 12:39
        hmm, takie twierdzenia z ust wielbiciela pijanego Kwasa to czysta groteska.....
        • nessuno Re: Wstyd biednych ludzi 26.12.07, 18:32
          koneser10 napisała:

          > hmm, takie twierdzenia z ust wielbiciela pijanego Kwasa to czysta groteska.....

          Mylisz się , nie jestem wielbicielem kwacha.
    • potwores Wstyd biednych ludzi 26.12.07, 11:59
      przeciez to jest jakas bzdura. tylko utwierdza sie ludzie w
      nienormalnym przekonaniu ze posiadanie markowego ciucha czy gadzetu
      ma znaczenie.
    • pether_23 Tak? A za komuny nie było biednych ludzi? 26.12.07, 11:59
      Tak? A za komuny nie było biednych ludzi? Bredzisz, człowieku. Jak na Ciebie
      patrzę, to jestem za lustracją.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka