marian.kaluski
23.02.08, 06:17
1. Oderwanie Kosowa od Serbii to amerykańska polityka zgodna z
zasadą "divide et impera" (dziel i rządź). Ameryka nie od dzisiaj
chce rządzić światem przez jego skłócanie i dzielenie.
2. Oderwanie Kosowa od Serbii to druga Jałta. W pierwszej, tej z
1945 roku, która oderwała NIELEGALNIE od Polski tak arcypolskie
centra jak Lwów i Wilno, brały udział USA, Wielka Brytania i Związek
Sowiecki, a w obecnej już tylko Ameryka i Unia Europejska.
3. Jak słusznie zauważono w niektórych mediach pośpiech Polski w
uznaniu niepodległego Kosowa wypływa jedynie z jej wasalności wobec
USA. To na pewno nie polska racja stanu!
4. W całej tej sprawie ponownie widzimy sadyzm historii i to, że
ziemia, że historia człowieka to jedno wielkie piekło, kontrolowane
nie przez jakiegoś tam sprawiedliwego boga, a tylko jakieś siły
ciemności. Zło i niesprawiedliwość królowały, królują i będą zawsze
królować na świecie. Sprawiedliwość na świecie to pojęcie więcej niż
abstrakcyjne.
Tragizm w wypadku Kosowa polega na tym, że krzywdzi się albo
Serbów, albo Albańczyków. I nie można w tej sprawie znaleźć
sprawiedliwego kompromisu.
Chociaż uznaję prawo Albańczyków do samostanowienia, uważam, że
Serbów spotyka taka sama tragedia, jaka w 1918 roku spotkała Węgrów
(chodzi w każdym wypadku o utratę historycznych ziem o kluczowym
znaczeniu dla danego narodu), w 1921 roku Irlandczyków, w 1945 roku
Polaków (utrata Lwowa i Wilna oraz Zaolzia) i Finów (przyłączenie
wschodniej Finlandii do ZSRR).
Marian Kałuski, Australia