Dodaj do ulubionych

Segregator kontra megabajty, czyli o polskich u...

22.09.09, 08:22
Polska rzeczywistość.... Jestem urzędnikiem, 4 lata temu negocjowałam
wprowadzenie elektron. syst.obiegu dokumentów w moim urzędzie, zakupiono
program za kilkadziesiąt tysięcy...korzysta z niego 1% pracowników.....
TRAGEDIA!!!! Jestem bezradna - samodzielnie walcząca z skostniałym
systemem..... nawet młodzi urzędnicy mają w pompce nowoczesność i
oszczędności... na szczęście wszyscy nasi pracownicy mają komputery
stacjonarne czy laptopy i 100% ma dostęp do internetu.... pod tym względem
jesteśmy szczęściarzami!Ale jak zaszczepić w nich chęć do pracy z tym
technolog. potencjałem? Gra w pasjansa czy nk. to nie wszystko!!!!!
Obserwuj wątek
    • atuan Segregator kontra megabajty, czyli o polskich u... 22.09.09, 08:34
      Coś mało rozgarnięty ten profesor. Mi ten czas wyszedł jakoś tak
      duuuuuużo krócej.
      1. Pobranie programu do rozlicznia PIT z internetu (tak przy okazki
      serfowania po necie) ok 1 min
      2. Nadanie druku na poczcie - też przy okazji, w drodze do pracy
      lub z powrotem, ewentualnie spacer z psem - ok 5 mi
      O kurcze!! skarbówki, ani urzędnika skarbowego nie widziałem już
      pare lat

      Panie profesorze proszę swój cenny czas przeznaczyć na myślenie o
      czymś sesnownym a nie na udowadnianiu bzdurnych teorii

      Oczywiście jestem za możliwościa przekazania PIT przez NET

      (zaledwie) mgr Atuan
      • wwredny Re: Segregator kontra megabajty, czyli o polskich 22.09.09, 09:39
        Braki w logice u byle magistra:
        - wlaczenie kompa
        - wypelnienie pit-u
        - wydrukowanie (trzeba miec drukarke)
        - czas pomiedzy wydrukowaniem a droga do/z pracy lub spacerem z psem, btw. z
        psem nie wolno wchodzic do budynku poczty
        - wystanie swego na poczcie
        - odczekanie az dojdzie do US

        Ty magister, ale chyba pedagogiki wczesnoszkolnej.
        • sokolasty Re: Segregator kontra megabajty, czyli o polskich 22.09.09, 09:42
          Poczta nie klepnie pieczątki na kopii. Ja zawsze biorę.
          • szarak_44 E-kopia 29.09.09, 08:43
            Dokładnie ! Ja się bez kopii z urzędu nie rusza. Już parę razy mi to
            tyłek uratowało. A czy potwierdzenie dostarczenia na e-skrzynkę
            odbiorcy może być dowodem ?

            ---
            Kiedy chwytamy za miecze, nazywają nas
            Awarami. Gdy lepimy zbyt wprawnie garnki, przezywają nas Wandalami.
            Jeśli tylko dosiadamy w bitwie koni, stajemy się dla nich Scytami.

            • szarak123 Re: E-kopia 29.09.09, 09:56
              Można uniknąć tej paranoi:
              Jak uniknąć ZUS?
          • tigga_11 Carska Rosja rządzi 29.09.09, 10:02
            Pieczątka, bumaga musi być. Jak wymagasz dziewiętnastowiecznych
            standardów dla siebie to co się dziwisz że urząd tak pracuje?

            PITy wysyłam od przeszło 10-ciu lat pocztą, w tym przez kilka lat co
            miesiąc PIT-5 i NIGDY problemu nie miałem.

            Poczta klepnie pieczątkę na dowodzie nadania. Dla urzędu wiążąca jest
            data stempla pocztowego.

            Pan "profesor" porównałby pewnie przelew internetowy do wożenia
            gotówki w reklamówce, bo środek pośredni w postaci przelewu w
            oddziale już trochę nie pasuje do tego apokaliptycznego porównania.
      • sokolasty Re: Segregator kontra megabajty, czyli o polskich 22.09.09, 09:41
        Kiedyś chciałem jedną robotę wykonywaną ręcznie na płachtach A3 przenieść do
        komputera. Od razu "NIE, bo NIE", bo ja nie mam czasu, bo to, bo tamto
        (oczywiście rubryczki na płachtach A3 to 40min roboty, a komputer samoliczący i
        samo-wykresy-rysujący 10 minut). Kobieta na oko 35 bała się komputra jak diabeł
        święconej wody.
        • sokolasty Re: Segregator kontra megabajty, czyli o polskich 22.09.09, 09:43
          Uzupełniam: to nie ja wykonywałem tę pracę, natomiast z jej owoców teoretycznie
          miało korzystać naście osób, ale ze względu na formę papierową nikomu się nie
          chciało segregatorów przerzucać.
    • znowumizablokowalikonto www.pity.pl 22.09.09, 08:39
      A o elektronicznych formularzach to pan profesor Cellary nie
      słyszał. www.pity.pl i mnóstwo innych opcji pozwala zaoszczędzić
      wiele czasu! Tylko trochę rozumu w głowie. Jak będą formularze
      przyjmowane elektronicznie to też pewnie po papierowy druk będzie
      jechał...
    • tom.gorecki Syn chyba wrócił z USA albo WB 22.09.09, 08:44
      "- Mój syn nie mógł się kiedyś nadziwić, dlaczego musi wypełnić formularz, z którego urzędniczka przeczyta tylko PESEL i NIP, wklepie do komputera i na ekranie pojawią się dokładnie te same dane, które on chwilę wcześniej wpisywał w kratki."

      A no dlatego, że urząd papierem stoi. Państwo nie ufa urzędnikom a ci obywatelom: papier daje (złudne) poczucie "materialności" podawanych danych. W razie poruty zawsze można poprosić o papier, a jak go nie ma jest podstawa do ukarania.

      Podobnie podatnik pisząc papier pisze na siebie wyrok. Bez papierów zawsze, swinia, wykręcić się może, mataczyć. Wiemy jacy ludzie są: oszuści, złodzieje, aferzyści. Wszyscy bez wyjątku.

      Moi znajomi muszą jako nauczyciele dokumentować pracę. Ministerstwo wymaga tylko zwięzłych informacji ale sekretarka każe pisac elaboraty, zbierac kwity (20 uczniów na wycieczce to lista uczniów, opis wycieczki, bilety, pozwolenia od rodziców itp - co rok gruby segregator). Zapytana po co, odpowiedziała "w razie czego".

      I urząd też zbiera info w razie czego. Podobnie przy wymianie dowodów, zamiast wziąć stary, druknąć formularz DO PODPISU (a jakże, musi bumaga z podpisem być) to trzebab było wypełnić formularz po czym kobitka przepisała z niego pesel i ... wydrukowała kolejny do podpisu.

      Wszystko, żeby "zabezpieczyć się przed oszustwem". ;-) Tymczasem za kilka lat i tak się okaże, że jak ktoś chciał, to oszukał.

      Oddajemy głos Ważnemu Urzędnikowi:

      A kómputry się pomylom i szto ... znaczy, co? Za cara kómputrów nie było i urząd radę dawał. Wot swołocz narzeka na carskie porządki.
      • brum75 Re: Syn chyba wrócił z USA albo WB 22.09.09, 10:54
        "Im więcej papieru tym czystsza dupa".
        Tak w sytuacji toaletowej jak i urzędniczej.
    • rabbinhood powinna to być pełzająca rewolucja 22.09.09, 09:35
      czyli stopniowo powinno się wdrażać dział po dziale, odpowiednio wykorzystując
      pracujących i wyszkolonych, a tym którzy nie chcą w tym uczestniczyć
      proponować prostsze obowiązki, zaś chętnym do pracy i nauki proponować
      awans.Swoją ciekawe czy wdrażane będą otwarte źródła czy jak zwykle windowsy?
    • myslacyszaryczlowiek1 Nowoczesne kopanie rowów i ich zasypywanie 22.09.09, 09:56
      Przez wykształconych ludzi. Wprowadzenie PITów - kilkadziesiąt tys miejsc pracy.
      Wprowadzenie VATu - kilkadziesiąt tys miejsc pracy + możliwość wyłudzeń od
      państwa zwrotu Vatu - co prowadzi do zatrudnienia znowu kilka tys specjalistów
      w policji.
      Wprowadzenie kontroli emisji CO2 - kilka tys urzędników.
      Itd. - nic dziwnego że będziemy pracować do 70 roku życia a i tak na
      emeryturę nie uzbieramy.
      A moglibyśmy pracować pół tygodnia, a resztę czasu można by przeznaczyć na
      rodzinę i hobby.
      • znowumizablokowalikonto Re: Nowoczesne kopanie rowów i ich zasypywanie 22.09.09, 10:11
        Ale to trzeba by głosować na Korwina-Mikkego...
        • emplo Re: Nowoczesne kopanie rowów i ich zasypywanie 29.09.09, 14:06
          znowumizablokowalikonto napisał:

          > Ale to trzeba by głosować na Korwina-Mikkego...

          A to przeciez oszolom jest. Poza tym to bylby stracony glos, itp, itd.

          Moze kiedys wrocimy do normalnosci?
    • 0x0001 Segregator kontra megabajty, czyli o polskich u... 22.09.09, 11:09
      Mieszkam i rozliczam podatki w Holandii - kazdego roku sciagam ze strony Urzedu Podatkowego program, ktory po wpisaniu mojego numeru wypelnia jakas polowe formularzy automatycznie, na podstawie danych z lat poprzednich.

      Rozliczenie zajmuje mi jakies 5 minut - od momentu wlaczenia kompa do wyslania podpisanego elektronicznie formularza. Ostatni raz rozliczalem papierowy PIT jakies 7 lat temu w Polsce i wspominam to doswiadczenie jako cos odrobine gorszego, niz wizyta u dentysty.

      Poniewaz zawodowo zajmuje sie systemami ERP i mam znajomych z branzy pracujacych dla holenderskiego urzedu podatkowego, mam tutaj wlasna teorie. Rynek dla gotowych rozwiazan tego typu jest raczej ograniczony i gdyby mialo sie wdrozyc sprawdzony na swiecie system, to trzeba byloby zatrudnic obcokrajowcow, z niemal calego swiata.
      Specjalistow jest bardzo niewielu, jezykiem sluzbowym jest angielski - wyobrazacie sobie polski urzad robiacy conference calla z gosciem w Australii, aby rozwiazac problem z baza danych?

      Podczas wdrozenia bylby na miejscu miedzynarodowy zespol, ktory jednak musialby sie byc w stanie porozumiec z szefostwem - jakos nie widze dyskusji na temat zasad naliczania podatku dochodowego przeprowadzonej na migi.

      Wyjdzie pewnie na to, ze kiedys (5-10 lat) system zostanie wprowadzony przez jeden z naszych lokalnie umocowanych molochow i minie dobre 5 lat, nim usuna w nim wszystkie problemy wieku dzieciecego. Prognozuje wiec, ze w 2025 roku rozliczanie elektroniczne bedzie w Polsce przyjemnoscia.
      • furry Re: Segregator kontra megabajty, czyli o polskich 22.09.09, 11:33

        >
        > Wyjdzie pewnie na to, ze kiedys (5-10 lat) system zostanie wprowadzony przez je
        > den z naszych lokalnie umocowanych molochow i minie dobre 5 lat, nim usuna w ni
        > m wszystkie problemy wieku dzieciecego. Prognozuje wiec, ze w 2025 roku rozlicz
        > anie elektroniczne bedzie w Polsce przyjemnoscia.

        Może to będzie dla ciebie szokiem, ale już w tym roku można było odliczyć PIT za
        2008 rok elektronicznie.

        I w przeciwieństwie do Płatnika, program działał na linuksie (Adobe Air).

        Mam nadzieję, że to początek nowej świeckiej tradycji.
        • 0x0001 Re: Segregator kontra megabajty, czyli o polskich 22.09.09, 14:06
          furry napisał:

          > Może to będzie dla ciebie szokiem, ale już w tym roku można było odliczyć PIT z
          > a
          > 2008 rok elektronicznie.
          >
          > I w przeciwieństwie do Płatnika, program działał na linuksie (Adobe Air).
          >
          > Mam nadzieję, że to początek nowej świeckiej tradycji.

          Jak najbardziej, jest to dla mnie szokiem :). Czemu w takim razie prof. Cellary robi swoje badania?
          • tigga_11 Re: Segregator kontra megabajty, czyli o polskich 29.09.09, 12:29
            > Czemu w takim razie prof. Cellary
            > robi swoje badania?

            Bo "prof" Cellary jak i cała nasza "nauka" ma średnio trzyletnie
            opóźnienie do rzeczywistości. Pamiętam jakąś bzdurną konferencję o e-
            bankingu gdzie jakiś prof z AE Poznań tonem mentora nawijał o rynku
            na podstawie statystyk darowanych przez mBank właśnie 2-3 lata
            wcześniej. O trendach w PL czy w Europie to się nikt nie zająknął
            nawet słowem bo i po co.

            A cała konferencja w 2005 roku wyglądała mniej więcej tak: "internet
            jest dobry, bo nie trzeba chodzić do banku, oszczędza się czas i
            benzynę". Jak żyw przypominała "wejście" eBay do PL, gdzie
            zlokalizowali kawałek serwisu, przylecieli corp-jetem dilberciarze z
            US i zaczeli nawijać co to jest aukcja internetowa. W czasach gdy
            rynek od kilku lat był już zdemolowany przez Allegro a oni plując
            krwią potykali się ze świstakiem.

            Podsumowując - profesor po prostu znalazł sposób na zaistnienie w
            mediach. Przykład z d...py, prawo wielkich liczb - tabloidy to
            kochają. Mogę takie przykłady "tez naukowych" mnożyć w
            nieskończoność.
            • 0x0001 Re: Segregator kontra megabajty, czyli o polskich 29.09.09, 13:46
              No tak, mogłem się tego spodziewać. Tak się zabawnie składa, że studiowałem na AE na katedrze Cellarego i muszę przyznać, że nie był to czas kompletnie stracony. Główną wadą tych studiów było istotnie ich oderwanie od praktyki biznesowej, ale ten sam zarzut można postawić praktycznie całemu polskiemu szkolnictwu wyższemu.

              W każdym razie sprawdziłem ów wspomniany wyżej "elektroniczny PIT-37" i jest to po prostu zwyczajny formularz. Jedyna różnica polega na tym, że wypełniamy go na komputerze zamiast długopisem i kilka pól jest zautomatyzowanych.

              Wybaczcie, ale nie tędy droga. Podejrzewam, że te formularze i tak ktoś potem drukuje, przez co cała para idzie w gwizdek. Ja miałem na myśli system pozwalający podatnikowi na podanie NIP-u, wypełniający połowę zeznania automatycznie na podstawie lat ubiegłych i pozwalający na ukończenie rozliczenia przez wypełnienie dosłownie kilku pól interaktywnie pojawiających się (lub nie) w zależności od odpowiedzi na kilka prostych pytań.

              I co ważniejsze - późniejszy automatyczny upload na serwer i przetwarzanie danych wylacznie w postaci elektronicznej.
              • tigga_11 No chwileczke 29.09.09, 14:41
                0x0001 napisał:


                > W każdym razie sprawdziłem ów wspomniany wyżej "elektroniczny PIT-
                37" i jest to
                > po prostu zwyczajny formularz. Jedyna różnica polega na tym, że
                wypełniamy go
                > na komputerze zamiast długopisem i kilka pól jest
                zautomatyzowanych.

                Nie wyrokuj po front-endzie. System workflow czy jakąkolwiek bazę
                danych możesz zasilać z takich formularzy jak i aplikacji w Excelu. W
                necie pełno jest aplikacji opartych na formularzach Adobe.

                > Wybaczcie, ale nie tędy droga. Podejrzewam, że te formularze i tak
                ktoś potem d
                > rukuje, przez co cała para idzie w gwizdek. Ja miałem na myśli
                system pozwalają
                > cy podatnikowi na podanie NIP-u, wypełniający połowę zeznania
                automatycznie na
                > podstawie lat ubiegłych i pozwalający na ukończenie rozliczenia
                przez wypełnien
                > ie dosłownie kilku pól interaktywnie pojawiających się (lub nie) w
                zależności o
                > d odpowiedzi na kilka prostych pytań.
                >
                > I co ważniejsze - późniejszy automatyczny upload na serwer i
                przetwarzanie dany
                > ch wylacznie w postaci elektronicznej.

                Moim zdaniem drukowany nie jest. Podczas składania zeznania
                odpytywana jest baza danych w celu weryfikacji użytkownika (podajesz
                dane z zeszłorocznego PITa). Weryfikacja jest on-line, tak więc to
                nie jest zwykła skrzynka e-mail + drukarka.

                Oczywiście że można to zrobić lepiej, ale IMO efekt jest i tak
                zadowalający.
    • ulanzalasem Segregator kontra megabajty, czyli o polskich u... 22.09.09, 12:24
      Jak już ktoś wspomniał stek bzdur, wyliczenia są warte tyle co...Oby tacy
      ludzie nie tworzyli programów zmian w Polsce. Bo może takiemu profesorkowi
      wyjdzie że statystyczny Polak żyje lepiej niż Niemiec czy Anglik...

      "I tak dojazd do urzędu skarbowego w celu pobrania formularzy PIT to 30
      minut,"
      ...ok

      " oczekiwanie na informację od urzędnika które formularze pobrać - 10
      minut"
      ...WTF?! to mamy takich idiotów że nie wiedzą co mają wypełnić? A to
      się dziwię że jak społeczeństwo jest takie inteligentne i zarazem leniwe to są
      problemy..szczególnie pani Nowak'owa która od lat wypełnia to samo...za każdym
      razem stoi po 10 minut? Takie założenia są wzięte chyba z księżyca...

      "powrót do domu - 30 minut," Nie, żaden powrót a wypełnienie w
      urzędzie...a najlepiej sobie pobrać z internetu i już pojechać z wypełnionym....

      "wypełnienie formularzy to godzina,"...hmm niech będzie

      "a trzeba jeszcze w przyszłości wrócić do urzędu, odczekać swoje na stempel
      potwierdzający przyjęcie dokumentu i ponownie wrócić do domu. To kolejne
      kilkadziesiąt minut."
      To największa bzdura...jedziemy już oddać a nie
      kilka razy w kółko...Jeśli pan profesor tak robi to współczuje...

      "- Gdyby to samo zrobić przez internet, proces wyglądałby następująco:
      uruchomienie komputera to 2 minuty, logowanie do witryny urzędu skarbowego to
      1 minuta, potem wypełniamy formularz na stronie WWW, ale już wysłanie danych
      przez internet to 0 minut - opowiada prof. Cellary."
      A gdzie 10 na
      informację który pit pobrać? Nie lepiej pojechać do urzędy zapytać urzędnika,
      wrócić do domu i dopiero pobrać?! xD panie profesorze...Wstyd! Logowanie...z
      przeciążonymi serverami...już widzę jak to wygląda...to oczywiście drobnostka
      jeśli tak to będzie kiedyś wyglądać

      "Różnica to 187 minut. Tę liczbę straconych godzin należy przemnożyć przez
      liczbę 22 mln podatników i średnią płacę 2,6 tys. zł. Roczna strata wynosi 1
      mld zł."
      Ja rozumiem, że duże liczby robią wrażenie na przeciętnym
      Kowalskim, który ma kolejny powód na psioczenie, ale bez takich...W artykule
      do SE czy Faktu OK, ale firmowanie tego swoim nazwiskiem przez profesora urąga
      powadze stopnia naukowego...
      W firmach księgowe to robią za siebie i szefostwo, nawet takich 50-100
      osobowych...zdarza, się że taka pani Jola za kilka zł robi to za innych
      pracowników.
      Do tego są setki tysięcy osób, które z różnych powodów "zlecają" wypełnianie
      PIT'ów innym. Mężom koleżanek, własnym, same robią to za kilka osób itd. Więc
      ta liczba 22mln jest przynajmniej o 20% niższa, jeśli nie więcej.
      Co do straty obliczonej na średniej krajowej to też bym się spierał...bo nie
      wiem ile osób z milionerów samemu własnoręcznie je wypełnia...traci te ponad
      trzy godziny na dojazdy itp. Więc najwięksi podatnicy z obliczeń raczej
      wypadają...Możliwe że lepiej pomnożyć nie przez 2,6 a może jedynie 1276zł :P
      To moja złośliwość, ale te wyliczenia wydają się mało warte...

      Gdyby Polacy byli tacy jak pan profesor obliczył to była by to tragedia...
    • ateus77 Demagogia 29.09.09, 08:36
      Demagogia godna Faktu. Ludzie codziennie tracą kilka godzin na
      oglądanie bzdur w tv, a jak raz w roku trzeba wypełnić cztery strony
      PIT to wielka krzywda i lament. U nas w urzędzie (nie skarbowym) od
      dwóch lat istnieje elektroniczna skrzynka podawcza i jeszcze żaden
      klient z niej nie skorzystał. Widać ludzie nie chcą być
      uszczęśliwiani na siłę nowoczesnymi technologiami, z którymi czasem
      więcej problemów niż pożytku.
      • hegemon123 Re: Demagogia 29.09.09, 09:36
        Szanowna Pani Urzędniczko, to na co ludzie traca czas jak na przykład tv, to ich PRYWATNA SPRAWA.Tak ja Pani po godzinach "pracy" nie chciałaby być zmuszana do czegokolwiek! A PRZYMUS biegania od urzędu do urzędu, to zabieranie ludziom czasu, a więc i ich pieniedzy!
      • 2berber Demagogia - nie koniecznie 29.09.09, 10:23
        ateus77 napisał:
        > U nas w urzędzie (nie skarbowym) od
        > dwóch lat istnieje elektroniczna skrzynka podawcza i jeszcze żaden
        > klient z niej nie skorzystał. Widać ludzie nie chcą być
        > uszczęśliwiani na siłę nowoczesnymi technologiami

        Po prostu świat idzie do przodu a ludzie nie nadążają.
        Brak wiedzy o korzyściach z nowego, przyzwyczajenia.
        Ludzie zmieniają się, doskonalą, wolniej niż technika.
        W każdej rodzinie znajdzie się osoba nie korzystająca z komórki.
        W szpitalu na 4 pacjentów w sali, zawsze jest co najmniej jeden
        bez komórki. Brak wykorzystania techniki przez starsze osoby
        powoduje większe straty niż brak tej techniki.
        To jest nisza do zagospodarowania.
    • tomspeed Co za zakłamanie!!! 29.09.09, 15:09
      Dlaczego ten artykuł robi z urzędnika tego złego???
      Też jestem urzędnikiem, też nie lubię zbierać od interesantów tony papierów
      skoro pracuję na dwóch komputerach.
      Ale to nie urzędy dyktują czy ma być na ppaierze czy nie.
      To są ustawy, to są rozporządzenia to jest KPA i tak dalej można wymieniać.
      Więc widać, że to nie od szarego urzędnika w szarym urzędzie wszystko zależy,
      tylko od ustawodawcy, czyli od posłów i senatorów których sami wybieracie.
      Proszę nie oczerniać Nas urzędników, którym właśnie przez tych na górze ciągle
      odbija się od interesantów...
    • tomspeed nymphae 29.09.09, 15:22
      Bo po co bawić się tym systemem, gdzie większość pism i tak jest skanowana, a
      potem urzędnik i tak musi mieć w formie elektronicznej, żeby w piąć w
      segregator, bo kontrolom nie podobają się formy elektroniczne?
      Więc i tak wychodzi na jedno, że papier i tak musi być...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka