myszykiszek
17.10.09, 00:30
No jakoś nie jestem zaskoczony. To musiało być miałkie i żenujące, innego
wyjścia nie było. Nieźli ci profesorowie, cieszę się że udało im się ponieść
brzemię honoru bycia recenzentem "ojca doktoranta", jednocześnie posługując
się metodami naukawymi. Wyłączanie sobie kawałków mózgu na wezwanie to nie
jest przecież umiejętność dostępna każdemu.