Dodaj do ulubionych

Zaufajmy nauce, a nie klimatycznym znachorom

22.11.09, 06:00
Wajrak znowu sobie w stope strzeliles. Znasz angielski? No to poczytaj ksiazke
osoby znajacej sie na rzeczy, w odroznieniu od ciebie, zielony szarlatanie.

Ian Plimer - Heaven+Earth _ Global Warming: The Missing Science.

Autor (profesor) jest najbardziej znanym australisjkim geologiem, School ofd
Earth and Environmental Sciences na Uniwersytecie w Adelajdzie. Ponad 120
publikcji, 7 ksiazek.

A twoje zdobycze?
Obserwuj wątek
    • mrall Re: Zaufajmy nauce, a nie klimatycznym znachorom 22.11.09, 14:25
      www.sfora.pl/Skandal-po-odkryciu-oszustwa-klimatologow-a14019
      • nick124 jakie to typowe, nie dali forum pod artykulikiem 22.11.09, 16:44
        czyżby bali się komentarzy ? :)
        • indeed4 Na wszystkim da się zarobić, na ociepleniu też :-) 22.11.09, 17:53
          www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/al;gore;wspiera;czyste;technologie,206,0,288462.html
          • indeed4 ;-) 22.11.09, 17:55
            " czyste technologie" to tez niezły biznes, co - panie Gore ?

            Niekoniecznie trzeba tak jak republikanie zarabiać na okupowaniu
            krajów bogatych w ropę ;-)
            • tomalamas Panie Wajrak, 23.11.09, 10:27
              Jesli już próbuje Pan uchodzić za naukowca to proponowałbym zacząć od podstaw czyli poznania różnic pomiędzy HIPOTEZĄ a TEORIĄ. Bo właśnie w nauce ma to ogromne znaczenie.

              Po drugie, na jakiej podstawie twierdzi Pan, że osoby niezgadzające się z HIPOTEZĄ globalnego ocieplenia wywołanego CO2 są szarlatanami, a zgadzające się najwyższej klasy specjalistami?

              Proszę powiedzieć kilku miliardom ludzi, by nie używali samochodów, nie ogrzewali mieszkań, nie używali prądu w imieniu lansowanej ostatnio HIPOTEZY (bo do TEORII to tym pomysłom jeszcze daleko)?!
              A alternatyw nie ma, bo rządy je blokują?
              Proszę Pana, gdyby na rynku pojawił się samochód elektryczny, 5-osobowy, z zasięgiem 500 km za 50 tys zł to producent nie opędziłby się od zamówień.

              Proszę wybaczyć, ale na obecnym poziomie rozwoju, przy obecnej liczebności nie możemy wszyscy wrócić na pola i do lasu, nie możemy być samowystarczalni. Po prostu od pewnych rzeczy nie ma juz odwrotu, chyba, że przyjdzie kataklizm. Ale czy kataklizmy to nie jest samoregulujący mechanizm naszej planety? A jakże, jest. I to zupełnie naturalny. Bo Panie Wajrak, ludzkość zwieksza swoją ilość, nie da się tego powstrzymać. W końcu zabraknie zasobów.
              A gdyby chciał Pan jednak poprawić swoją wiedzę (na poziom, przy którym dyskusje nt. przyrody byłyby odrobinę choć twórcze), spotkałby pan bajkę o populacji lisów i królików, oraz zaleznościach pomiędzy nimi. Ot taki mały przykładzik dotyczący naszej przyrody...
              • ffs Re: Panie Wajrak, 23.11.09, 13:23
                nie mecz sie bo ten glupiec i tak tego nie przeczyta. artykul
                napisany na zlecenie. dlatego tez wylaczono komentarze i dodano
                opcje podpisz sie jesli jestes ekomentalem.

                dziwne ze nie ma opcji - podpisz sie jesli uwazasz ze powyzszy
                artykul to stek bzdur napisanych przez idiote
                • mieux stek bzdur napisanych przez idiotę 23.11.09, 14:02
                  > podpisz sie jesli uwazasz ze powyzszy artykul to stek bzdur napisanych przez
                  idiote

                  Podpisuję się.
                  Dziwi mnie, dlaczego tacy skończeni ignoranci publikują swoje śmieci w gazecie.
                  Nawet nie dało się tego czytać. To jakieś obrzygane wypłuczyny z przestrzeni
                  śródczaszkowej.
                  • saab51 Re: stek bzdur napisanych przez idiotę 23.11.09, 14:35
                    Jakie piśmidło takie pismaki
                    • mieux Re: stek bzdur napisanych przez idiotę 23.11.09, 15:05
                      A to już ubaw na sali:

                      "Chcesz, by politycy powstrzymali zmiany klimatu? podpisz się"

                      Równie dobrze można by napisać:

                      Chcesz by politycy wstrzymali Słońce? podpisz się
                      Chcesz by politycy rzucali mannę z nieba? podpisz się
    • shimanouri Re: Zaufajmy nauce, a nie klimatycznym znachorom 22.11.09, 14:27
      Nie będę kwestionował wiedzy pana Wajraka, bo nie znam jego osiągnięć i nie nie
      mam ochoty tracić czasu na ich poznawanie, ale sam artykuł, abstrahując od
      warstwy merytorycznej, jest po prostu gniotem. Jaki jest motyw przewodni
      artykułu? Polemika z tezą, że CO2 nie jest szkodliwe czy próba zdeprecjonowania
      kolegi redaktora i bliżej niedefiniowanych naukowców z PAN-u?
      Niewątpliwie średnia temperatura na Ziemi rośnie, niewątpliwie dwutlenek węgla
      produkowany jest w coraz większych ilościach, zapewne jedno z drugim ma związek,
      ale z punktu widzenia przeciętnego czytelnika artykuł ten jest zupełnie
      bezużyteczny.
      • tw.jacek_i_placek Re: Zaufajmy nauce, a nie klimatycznym znachorom 22.11.09, 15:26
        A co tu kwestionować, jeżeli p. Wajrak prezentuje typowe znachorstwo.
        Tak przez ciekawość mogę prosić o źródło, wg którego "średnia temperatura na
        półkuli północnej w czasie tak zwanego optimum średniowiecznego była niższa o
        kilka dziesiątych stopnia niż dziś."?
        I nie chodzi mi tu o jakieś
        współczesne "przemyślenia" tylko dane ze średniowiecza na podstawie których
        zostało to "zbadane".
        • y.y Re: Zaufajmy nauce, a nie klimatycznym znachorom 22.11.09, 15:42
          tw.jacek_i_placek napisał:

          > A co tu kwestionować, jeżeli p. Wajrak prezentuje typowe znachorstwo.
          > Tak przez ciekawość mogę prosić o źródło, wg którego "średnia temperatura na
          > półkuli północnej w czasie tak zwanego optimum średniowiecznego była niższa o
          > kilka dziesiątych stopnia niż dziś."?
          I nie chodzi mi tu o jakieś
          > współczesne "przemyślenia" tylko dane ze średniowiecza na podstawie których
          > zostało to "zbadane".

          Proszę bardzo:
          www.newscientist.com/data/images/ns/cms/dn11648/dn11648-2_726.jpg
          • a.ba w średniowieczu termometry były z homologacją ? 22.11.09, 16:23
            czy moze bez bo wtedy pomiary nieważne...
          • inquisition Autor "Artykułu" nie jest nawet znachorem 22.11.09, 16:39
            Autor tego monologu widzi słomkę w oku bliźniego ale belki w swoim oku już nie.

            Zarzuca innym brak wiarygodnych źródeł (widać te które nie są na rękę autorowi
            są niewiarygodne) a sam nie raczy nawet jednego źródła przytoczyć. Za to ostro
            brnie w niedorzeczne domysły, które nie mają nic wspólnego z tym co obserwujemy
            w ciągu ostatnich 20 lat za oknem.

            TAK JAK WSZYSCY INNI "SPECJALIŚCI" OD SPISKU
          • tw.jacek_i_placek Re: Zaufajmy nauce, a nie klimatycznym znachorom 22.11.09, 16:41
            Prosiłem o dane źródłowe ze średniowiecza, a nie współczesne "przemyślenia".
            • inquisition Re: Zaufajmy nauce, a nie klimatycznym znachorom 22.11.09, 16:50
              Gdybyś wiedział coś o paleontologii, nie spał w podstawówce na geografi nie
              zadawałbyś kretyńskich pytań o "dane źródłowe ze średniowiecza".
              • shimanouri Re: Zaufajmy nauce, a nie klimatycznym znachorom 22.11.09, 17:05
                Paleobiologia (zoologia czy botanika) są w stanie odpowiedzieć na pytania o
                zmiany temperatury, jeśli zmiany są dostatecznie duże lub badania zakrojone na
                dostatecznie szeroką skalę. Czytałem ostatnio fascynująca analizę wpływu poziomu
                promieniowania kosmicznego (łatwo ocenić na podstawie analizy lądolodu
                antarktycznego) na ceny pszenicy w średniowieczu. Analiza brzmiała niezwykle
                wiarygodnie.
                Prośba o 'dane źródłowe ze średniowiecza' nie jest może zbyt fortunna, ale to
                też nie powód, żeby używać obraźliwych sformułowań.
              • tw.jacek_i_placek Re: Zaufajmy nauce, a nie klimatycznym znachorom 23.11.09, 10:34
                inquisition napisał:

                > Gdybyś wiedział coś o paleontologii, nie spał w podstawówce na geografi nie
                > zadawałbyś kretyńskich pytań o "dane źródłowe ze średniowiecza".

                Ja się nie pytałem o minione epoki geologiczne. Moje pytanie związane było z
                fragmentem "średnia temperatura na półkuli północnej w czasie tak zwanego
                optimum średniowiecznego była niższa o kilka dziesiątych stopnia niż dziś."

                Czasami lepiej nie wymachiwać giertychowską maturą jeżeli nie umie się czytać ze
                zrozumieniem
                • perfectgreybody Masz dane tutaj i przestań marudzić 23.11.09, 12:07
                  www.ncdc.noaa.gov/paleo/recons.html
                  • koxiarz Re: Masz dane tutaj i przestań marudzić 23.11.09, 13:14
                    perfectgreybody napisał:

                    > www.ncdc.noaa.gov/paleo/recons.html

                    A teraz obroń tezę o porównywalności "twardych" danych wynikających
                    z pomiarów a szacunków na podstawie np. grubości słojów.

                    PS. Podkreslam, że chodzi o różnicę rzędu dziesiątych części stopnia
                    celsjusza (jakieś 0,65 st.C).

                    PPS. Jeżeli argumenty zwolenników global warming oparte sa na
                    tak "solidnych" podstawach to uważam, że nie moga oni kwestionować
                    jakości danych prezentowanych przez przeciwników tejże teorii.
                    • perfectgreybody Re: Masz dane tutaj i przestań marudzić 23.11.09, 14:54
                      koxiarz napisał:

                      > perfectgreybody napisał:
                      >
                      > > www.ncdc.noaa.gov/paleo/recons.html
                      >
                      > A teraz obroń tezę o porównywalności "twardych" danych wynikających
                      > z pomiarów a szacunków na podstawie np. grubości słojów.

                      To zajrzyj może do odpowiednich publikacji i sprawdź, jak się robi rachunek błędów, oraz jak wygląda walidacja danych z serii proxy.

                      > PS. Podkreslam, że chodzi o różnicę rzędu dziesiątych części stopnia
                      > celsjusza (jakieś 0,65 st.C).

                      Może ci się wydawać, że to bardzo mała wartość, ale zwróć uwagę, że i obecnie ma ona obserwowalne konsekwencje. Klasyczny artykuł na ten temat:

                      www.nature.com/nature/journal/v421/n6918/abs/nature01333.html
                      Zmiana średniej temperatury globalnej nawet o 0,5 stopnia powinna być widoczna w zmianie zasięgu lodowców, linii drzew, gatunków zamieszkujących dany obszar, itd.

                      > PPS. Jeżeli argumenty zwolenników global warming oparte sa na
                      > tak "solidnych" podstawach to uważam, że nie moga oni kwestionować
                      > jakości danych prezentowanych przez przeciwników tejże teorii.

                      Na razie wygląda na to, że nie rozumiesz tych podstaw.
                      • baron13 Re: Masz dane tutaj i przestań marudzić 23.11.09, 16:18
                        perfectgreybody niestety, podajesz jako dane REKONSTRUKCJĘ temperatury Ziemi.
                        Zwaliły się na nią gromy różnych specjalistów. To raz. Dwa, ta rekonstrukcja
                        jest jedną z wielu. Są taki, które dają znacznie wyższe wartości ocieplenia
                        średniowiecznego. Pytanie, co to jest warte, jesli nie zgadza się z tym , że np
                        wyciagnieto drzewo z lodowca na Grenlandii? Jak to się ma do tego, że w
                        średniowieczu na terenie Polski jak chcą kronikarze były winnice a dziś są w
                        ilości ponoć 9 sztuk na Dolnym Śląsku? Jak ma się do krzywej hokjowej zawartosci
                        co2 w powietrzu uzyskanej z rdzeni lodowych to, ze nie zgadza się ona z
                        badaniami dendrologicznymi? Tak na marginesie, to o ile cokolwiek warte jest
                        datowanie rdzeni lodowych to ze zmian co2 w nich wynika, że zmiany temperatury
                        poprzedzały zmiany co2. Tak, czy owak mamy tu wyniki, które są weryfikowane same
                        przez siebie. Piknie opracowane (czy jest coś czego nie potrafi GNU-plot? ) bo
                        mamy multum programów, ale obarczone nieznanym błędem systematycznym. Dla
                        ciekawości, na samym Dolnym Ślasku różnice sredniorocznych temperatur
                        przekraczają 2 stopnie Celsjusza. Jak wygrzebałem pomiedzy Monachium a Dolnym
                        Śląskime nie ma różnicy w temperaturze średniorocznej. Pytanko, dlaczego u nas
                        winnic nie ma a tam są? To chyba nie takie proste.
                        • perfectgreybody Re: Masz dane tutaj i przestań marudzić 24.11.09, 08:50
                          baron13 napisał:

                          > perfectgreybody niestety, podajesz jako dane REKONSTRUKCJĘ temperatury Ziemi.

                          A co mam podawać? Wyniki pomiarów wykonanych przez dr Emmetta Browna, który cofnął się w czasie i dokonał odpowiednich pomiarów termometrem?

                          > Zwaliły się na nią gromy różnych specjalistów. To raz.

                          Jakie gromy i jakich specjalistów? Możesz wymienić?

                          > Dwa, ta rekonstrukcja
                          > jest jedną z wielu. Są taki, które dają znacznie wyższe wartości ocieplenia
                          > średniowiecznego.

                          Ponownie, możesz wymienić takie rekonstrukcje?

                          > Pytanie, co to jest warte, jesli nie zgadza się z tym , że np
                          > wyciagnieto drzewo z lodowca na Grenlandii?

                          W jaki sposób się nie zgadza? Nie widzisz różnicy pomiędzy LOKALNYMI warunkami klimatycznymi a średnią GLOBALNĄ?

                          > Jak to się ma do tego, że w
                          > średniowieczu na terenie Polski jak chcą kronikarze były winnice a dziś są w
                          > ilości ponoć 9 sztuk na Dolnym Śląsku?

                          Jak to się ma do tego, że winnice były w Polsce i w XIX wieku, kiedy to klimat był znacznie chłodniejszy od dzisiejszego?

                          Po prostu - ilość winnic nie zależy tylko od klimatu, ale także do innych czynników, np. ekonomicznych.

                          > Jak ma się do krzywej hokjowej zawartosc
                          > i
                          > co2 w powietrzu uzyskanej z rdzeni lodowych to, ze nie zgadza się ona z
                          > badaniami dendrologicznymi?

                          Z jakimi badaniami? I gdzie się nie zgadza?

                          > Tak na marginesie, to o ile cokolwiek warte jest
                          > datowanie rdzeni lodowych

                          Jest cokolwiek warte. No ale jak zwykle wypowiadasz się na temat o którym nic nie wiesz ;)

                          > to ze zmian co2 w nich wynika, że zmiany temperatury
                          > poprzedzały zmiany co2.

                          Tak, zgadza się. I klimatolodzy doskonale o tym wiedzą - ba, nawet PRZEWIDZIELI TO zanim odkryto ten efekt w rdzeniach lodowych ;)

                          > Tak, czy owak mamy tu wyniki, które są weryfikowane sam
                          > e
                          > przez siebie.

                          Tak czy owak mamy twoje pustosłowie... i żadnych merytorycznych argumentów.

                          > Piknie opracowane (czy jest coś czego nie potrafi GNU-plot? ) bo
                          > mamy multum programów, ale obarczone nieznanym błędem systematycznym. Dla
                          > ciekawości, na samym Dolnym Ślasku różnice sredniorocznych temperatur
                          > przekraczają 2 stopnie Celsjusza. Jak wygrzebałem pomiedzy Monachium a Dolnym
                          > Śląskime nie ma różnicy w temperaturze średniorocznej. Pytanko, dlaczego u nas
                          > winnic nie ma a tam są? To chyba nie takie proste.

                          Sam widzisz, że obecność winnic niczego nie dowodzi...

                  • koham.mihnika.copyright ACS J.Phys.Chem. A z 12 Listopada - 24.11.09, 09:25
                    Molecular basis for global warming

                    Purdue University and NASA examined more than a dozen chemicals, most of which
                    are generated by humans, and have developed a blueprint for the underlying
                    molecular machinery of global warming. The results appear in a special edition
                    of the American Chemical Society's The Journal of Physical Chemistry A, released
                    12 November.

                    The compounds, which contain fluorine atoms, are far more efficient at blocking
                    radiation in the "atmospheric window", said Purdue Professor Joseph Francisco,
                    who helped author the study. The atmospheric window is the frequency in the
                    infrared region through which radiation from Earth is released into space,
                    helping to cool the planet. When that radiation is trapped instead of being
                    released, a 'greenhouse effect' results, warming the globe. Most of the
                    chemicals in question are used industrially, he said.

                    NASA scientist Timothy Lee, lead author of the study with Francisco, and NASA
                    postdoctoral fellow Partha Bera characterised the fluorinated compounds as
                    having the potential to quickly slam the atmospheric window shut, as opposed to
                    gradually easing it shut like carbon dioxide.

                    In the results, chemicals such as chlorofluorocarbons (CFCs), hydrofluorocarbons
                    (HFCs), perfluorocarbons (PFCs) and sulfur and nitrogen fluorides stood out in
                    their warming potential because of their efficiency to trap radiation in the
                    atmospheric window.

                    "It's actually rather stark," said Francisco, a Purdue chemistry and earth and
                    atmospheric sciences professor, whose research focuses on the chemistry of
                    molecules in the atmosphere.

                    An understanding of how the chemicals contribute to climate change on a
                    molecular scale affords the opportunity to create benign alternatives and to
                    test new chemicals for their global warming capability before they go to market,
                    Francisco said.

                    "Now you have a rational design basis," he said.

                    The researchers looked at more than a dozen chemicals, often referred to as
                    'greenhouse gases', listed as warming agents by the Intergovernmental Panel on
                    Climate Change, the most prominent international scientific group monitoring
                    global warming. The study employed both results from experimental observations
                    and from computer modelling using supercomputers from Information Technology at
                    Purdue (ITaP), Purdue's central information technology organisation, and NASA.
                    The goal was to determine which chemical and physical properties are most
                    important in contributing to global warming.

                    "Believe it or not, nobody has ever delineated these properties," Lee said.

                    CFC use has waned with the discovery that the chemicals contribute to the
                    destruction of Earth's ozone layer, which absorbs most of the dangerous
                    ultraviolet radiation from the sun. But HFCs and PFCs are widely used in air
                    conditioning and the manufacturing of electronics, appliances and carpets. Other
                    uses range from application as a blood substitute in transfusions to tracking
                    leaks in natural gas lines.

                    "Although current concentrations of some of these trace gases have been found to
                    be substantially small compared to carbon dioxide, their concentration is on the
                    rise," the study notes. "With the current rate of increase, they will be
                    important contributors in the future, according to some models."

                    The fluorine atoms that characterise the chemicals are highly electro-negative
                    and tend to pull electrons to themselves, Francisco said. This shift makes the
                    molecules more efficient at absorbing radiation, which would normally bleed
                    harmlessly into space. As a result, the fluorine-containing compounds are the
                    most effective global warming agents, the study concludes.

                    The compounds also persist longer than carbon dioxide and other major global
                    warming agents, said Lee, Chief of the Space Science and Astrobiology Division
                    at NASA Ames Research Center. The concern is that even if emitted into the
                    atmosphere in lower quantities, the chemicals might have a powerful cumulative
                    effect over time. Some of these chemicals don't break down for thousands of years.


                    ale na kontroli zwiazkow fluoru nie da sie zrobic kasy, co jest bardzo latwe w
                    przypadku nieszkodliwego CO2.
          • fast_sraka Re: Zaufajmy nauce, a nie klimatycznym znachorom 22.11.09, 16:45
            Nie wierzę w brak stronniczości autora.Po prostu artykuł ukazuje się
            wraz z rozwijającą się aferą wywołaną przez "troskliwych
            klimatologów".Nie wiem jak z tego wybrną, ale to już nie mój
            problem.Wyjdziesz wtedy autorze na idiotę.No cóż takie ryzyko
            zawodowe.Chciałbym jednak odnieść się do nauki współczesnej u której
            podstaw, wg. autora, leży system publikacji itd.Proszę mi zatem
            wyjaśnić (zadając sobie trud sprawdzenia, bo ja nie pamiętam i nie
            muszę), dlaczego jedną z teorii opartą na sprawdzalnych i
            policzalnych wynikach i powstałej w wyniku interdyscyplinarnej
            współpracy naukowców z kilku krajów świata, dotyczącą zmian klimatu
            w zależności od zmieniającego się położenia naszego układu
            słonecznego w naszej galaktyce Drodze Mlecznej, konsekwentnie
            spuszczano na drzewo przez 18 miesięcy, nie dając szans na jej
            publikację w żadnym czasopiśmie naukowym? Powiesz pewnie, że teoria
            ssana z palca? Otóż nie. Publikacja się ukazała po wielu bojach. Po
            prostu jest sprawdzalna i niestety godzi w pierdoły pociskane
            ludziom od kilku dekad. Gorowcy chcą zarabiać i rządzić, więc
            niszczą wszystkich, którzy stanowią zagrożenie. Do roboty panie
            bezstronny!
            • szary116 Re: Zaufajmy nauce, a nie klimatycznym znachorom 23.11.09, 14:19
              Tak.Autor stronniczy.Pewnie to pisał przywiązany do drzewa,a
              wiewiórki właziły mu do majtek.W takiej sytuacji trudno sie
              skupic.Na poczatku troche manipulacji,zeby nikt nie oskarzyl o
              stronniczosc,ale póżniej szydło wyłazi z worka.
    • irneriusz Re: Zaufajmy nauce, a nie klimatycznym znachorom 22.11.09, 14:38
      Caly ten artykÓl jest bez sensu. Autor odnosi sie do jakis quasi wypowiedzi
      probujac udowodnic, ze cos z ta zmiana klimatu jest na rzeczy. Szkoda, ze nie
      odnosi sie do tych w miare racjonalnych. CO do argumentu zNature, to chce
      przypomniec, iz nawet polskie gazety realizuja pewna linie polityczna, wiec nie
      zdziwie sie, jesli za grancia bedzie dziac sie to samo. Ogolnie kwestia zmiany
      klimatu powinna sie toczyc na polu, czy czlowiek ma na nia wplyw i jaki jest
      wplyw CO2. Dzisiaj ja tez moglbym zabawic sie w autora i powiedziec, ze Al Gore
      klamie, bo nie dawno powiedzial, ze dwa kilometry pod skorupa ziemska
      tempreratura wynosi pare milionow stopni (!).
      • irneriusz Re: Zaufajmy nauce, a nie klimatycznym znachorom 22.11.09, 14:47
        Aha i chcialbym dodac, ze w opozycji do tezy o zmianie klimatu i wplywie
        czlowieka jest naprawde wielu naukowcow (akurat teraz do glowy przychodzi mi
        tylko Roy Specer, ale wystarczy poszukac to znajdziecie wiecej). Takze o ile
        dobrze pamietam srednia roczna temperatura w 2008 byla nizsza niz ta w 2007 na
        koncu raportu byl jednak dopisek, iz nie znaczy to, ze globalne ocieplenie nie
        istnieje i ze nie trzeba z nim walczyc (kurcze nie moge znalezc tego zrodla, ale
        dobrze pamietam to bo brzmialo to smiesznie)
        • y.y Re: Zaufajmy nauce, a nie klimatycznym znachorom 23.11.09, 09:51
          Jakbym był złośliwy, to bym powiedział "R. Spencer? Ten sam, który
          walnął się przy obliczaniu danych z satelit w związku z czym
          wypuszczone zostały niep[rawdziwe dane i za co później publicznie
          się kajał?":)
          Ale moim zdaniem Spencer akurat nigdy sceptykiem nie był. Nigdy nie
          stał po którejść stronie i nie angażował się emocjonalnie. To
          analityk i wykonywał zawsze po prostu analizy. W mediach wypowiada
          się bardzo rzadko i jego wypowiedzi są zazwyczaj naprawdę
          zachowawcze, on rzadko kiedy pozwala sobie na formułowanie ocen.
          Singer, owszem, sceptyk z krwi i kości. Ale Spencer, niekoniecznie
          chyba;)
          • perfectgreybody Re: Zaufajmy nauce, a nie klimatycznym znachorom 23.11.09, 12:21
            > Ale moim zdaniem Spencer akurat nigdy sceptykiem nie był.

            Był, tylko kiedyś miał ku temu podstawy, bo jego i Christy'ego analiza UAH dawała im powody do sceptycyzmu. Potem okazało się, że się mylili, i od tamtego czasu Spencer stał się typowym "sceptykiem", piszącym na blogach takie kwiatki jak:
            wattsupwiththat.com/2009/10/24/spencer-agw-has-most-of-the-characteristics-of-an-urban-legend/albo
            wattsupwiththat.com/2008/01/28/spencer-pt2-more-co2-peculiarities-the-c13c12-isotope-ratio/
            Przynajmniej Christy się tak nisko nie stoczył, i uprawia normalną naukę.
    • njah michnikowczyzna 22.11.09, 14:45
      Najpierw autor pisze, że zaufano klimatycznym znachorom tymczasem sam kończy
      swój artykuł:
      "I ta nauka nam mówi, że ocieplenie zawdzięczamy naszej działalności i że jest
      to jedno z najpoważniejszych (moim zdaniem najpoważniejsze) wyzwań, przed jakimi
      stoi ludzkość."
      Jaka nauka? Może jakieś źródło? Jakiś dowód? Bo tak to sobie może nabazgrać każdy.
      Stek bzdur. Co2 jest problemem, bo nie wiemy jak może wpływać na gatunki żyjące
      na ziemi, ale z globalnym ociepleniem teorie mocno naciąganie.
      Zresztą, żeby stwierdzić, że mamy do czynienia z ociepleniem potrzeba jeszcze
      wielu, wielu lat.
    • velvet.revolver Re: Zaufajmy nauce, a nie klimatycznym znachorom 22.11.09, 15:05
      Autor artykułu jest po prostu idiotą bo chyba nie wie, że nie ma żadnych
      naukowych źródeł dowodzących, że zwiększenie stężenia CO2 w atmosferze jest
      konsekwencją aktywności człowieka i przemysłu. Równie dobrze może to być zwykły
      cykl klimatyczny zachodzący na ziemi od lat.
      • te_rence Re: Zaufajmy nauce, a nie klimatycznym znachorom 23.11.09, 09:35
        a ty kim jesteś? alfa i omega kolejny wszystkolepiejwiedzący...
        nie faktycznie nie ma dowodu że ponad 6 miliardów ludzi emituje
        różne gazy do atmosfery, w ogóle nie ma... i wzrost CO2 to z
        pewnością nie nasz gatunek
        zanim zaczniesz wymyśłać kogoś od idiotów zastanów się nad sobą

        gatunek ludzki jest w masie swojej głupi...
        zbierzemy to co zasiejemy
        będziemy mądrzy po szkodzie jak zwykle...
    • malwina666 łgarstwa klimatologów - przyznali się! 22.11.09, 15:09
      www.sfora.pl/Skandal-po-odkryciu-oszustwa-klimatologow-a14019
      • radon13 To nie takie proste 22.11.09, 15:57
        Sa dwa zasadnicze pytania:
        Czy działalnośc człowieka istotnie zmienia zawartośc CO2 w atmosferze ?
        Czy zwiększona zawartośc CO2 jest powodem czy skutkiem ocieplania klimatu ?
        Należy mierzyc z kosmosu bilans cieplny Ziemi. Jeśli jest dodatni to atmosfera
        się nagrzewa a powodem może być niestety dodatnie sprzężenie zwrotne i dopiero
        drastyczne zmiany w atmosferze mogą odwrócic trend.
        • gandalph Re: To nie takie proste 22.11.09, 16:07
          radon13 napisał:

          > Sa dwa zasadnicze pytania:
          > Czy działalnośc człowieka istotnie zmienia zawartośc CO2 w atmosferze ?

          Odpowiedź jest znana: NIE.

          > Czy zwiększona zawartośc CO2 jest powodem czy skutkiem ocieplania klimatu ?

          Odpowiedź jest znana: SKUTKIEM.

          > Należy mierzyc z kosmosu bilans cieplny Ziemi. Jeśli jest dodatni to atmosfer
          > a
          > się nagrzewa a powodem może być niestety dodatnie sprzężenie zwrotne i dopiero
          > drastyczne zmiany w atmosferze mogą odwrócic trend.

          Skoro CO2 stanowi ok. 0,032% składu atmosfery, to czy nawet jego całkowite
          wyeliminowanie ma oznaczać "drastyczne zmiany w atmosferze"?
          • perfectgreybody Re: To nie takie proste 22.11.09, 16:36
            > radon13 napisał:
            > Odpowiedź jest znana: NIE.

            No popatrz, nic się nie nauczyłeś z ostatniej dyskusji?

            forum.gazeta.pl/forum/w,902,102776447,102922643,Re_Wierzcie_lub_nie_ale_klimat_to_najwieksze_wy.html
            • gandalph Re: To nie takie proste 22.11.09, 16:47
              perfectgreybody napisał:

              > > radon13 napisał:
              > > Odpowiedź jest znana: NIE.
              >
              > No popatrz, nic się nie nauczyłeś z ostatniej dyskusji?
              >
              > forum.gazeta.pl/forum/w,902,102776447,102922643,Re_Wierzcie_lub_nie_ale_klimat_to_najwieksze_wy.html

              Ja pozostaję przy swoim zdaniu, patrz wątek niżej.
              Dopóki mi nie udowodnisz, że CO2 ma istotny udział w absorbcji promieniowania
              podczerwonego w atmosferze (a nauka wie, że nie ma!), cała dyskusja nie ma
              sensu. To jest punkt kluczowy całego problemu. Bez tego dalsza dyskusja to
              zwykle międlenie, bowiem w jaki sposób składnik atmosfery, który praktycznie nie
              pochłania promieniowania IR ma przyczyniać się do efektu cieplarnianego? Może mi
              to wyjaśnisz! Po drugie, skoro wiadomo, że chmury są dla tegoż promieniowania
              nieprzezroczyste, to one właśnie, plus para wodna, z jej właściwościami
              absorbcyjnymi, są zasadniczym, decydującym czynnikiem w tym procederze. O czym
              zatem dalej dyskutować?
              W związku z tym, jeśli nie masz jakichś argumentów na to, że CO2 absorbuje
              promieniowanie, szkoda czasu i trudu.
              • perfectgreybody Re: To nie takie proste 22.11.09, 16:51
                > Ja pozostaję przy swoim zdaniu, patrz wątek niżej.
                > Dopóki mi nie udowodnisz, że CO2 ma istotny udział w absorbcji
                promieniowania
                > podczerwonego w atmosferze (a nauka wie, że nie ma!), cała dyskusja
                nie ma
                > sensu.

                Czyli przyznajesz w ten pokrętny sposób, że człowiek może mieć wpływ
                na zawartość CO2 w atmosferze?

                > Dopóki mi nie udowodnisz, że CO2 ma istotny udział w absorbcji
                promieniowania
                > podczerwonego w atmosferze (a nauka wie, że nie ma!), cała dyskusja
                nie ma
                > sensu.

                Napisz do autora tego podręcznika do fizyki atmosfery:

                www.amazon.com/Introduction-Atmospheric-Radiation-International-Geophysics/dp/0124514510

                I wytłumacz mu, że "nauka wie", że pisze w tym podręczniku bzdury, bo
                twoim zdaniem CO2 nie jest gazem cieplarnianym ;)

                Powodzenia!
                • gandalph Re: To nie takie proste 22.11.09, 17:11
                  perfectgreybody napisał:

                  > > Ja pozostaję przy swoim zdaniu, patrz wątek niżej.
                  > > Dopóki mi nie udowodnisz, że CO2 ma istotny udział w absorbcji
                  > promieniowania

                  >
                  > Czyli przyznajesz w ten pokrętny sposób, że człowiek może mieć wpływ
                  > na zawartość CO2 w atmosferze?

                  Naucz się chłopie czytać ze zrozumieniem!
                  Niczego takiego nie napisałem. Powiem więcej, w innym poście w tym samym wątku
                  napisałem, że całe roczne wydobycie węgla na swiecie to ok. 4 mld ton; po to,
                  aby zwiększyć masę CO2 w atmosferze tylko o 1% należałoby jednorazowo wyemitować
                  ponad 400 mld ton. Wniosek o wpływie ludzi na emisję CO2 jest więc jasny.
                  Ale to i tak jest bez znaczenia.

                  >
                  > >
                  >
                  > Napisz do autora tego podręcznika do fizyki atmosfery:
                  >
                  Ja się nie pytam autora jakiegoś podręcznika, ja się pytam ciebie:
                  pasmo absorbcyjne H2O od 1 do 10 mikronów i powyżej ok. 20 mikronów, Dwie linie
                  absorbcyjne CO2 przy 4 i 15 mikronów. Wytłumacz mi, jakim cudem CO2 ma mieć
                  wpływ na absorbcję promieniowania IR? To tak, jakbyś chciał sitkiem nabierać
                  wodę...
                  Żebym nie zapomniał: chmury w ogóle są nieprzezroczyste ani dla IR ani VIS, to
                  tak gwoli przypomnienia.
                  No więc? Gdzie tu miejsce dla CO2?
                  Mówiąc bardziej obrazowo: ile % energii promieniowania IR pochłania (i może
                  pochłaniać, tzn. jest w stanie) woda we wszystkich postaciach, a jaki % CO2? Weź
                  sobie krzywą emisji ziemskiej IR, scałkuj, potem uwzględnij (przez kolejne
                  całkowanie) absorbcję przez wodę i to samo dla CO2... Może wyjdzie jak
                  99,999999..% do 0,000001%?
                  Powodzenia!



                  > www.amazon.com/Introduction-Atmospheric-Radiation-International-Geophysics/dp/0124514510
                  >
                  > I wytłumacz mu, że "nauka wie", że pisze w tym podręczniku bzdury, bo
                  > twoim zdaniem CO2 nie jest gazem cieplarnianym ;)
                  >
                  > Powodzenia!

                  Pojęcie "gaz cieplarniany" to kwestia nazewnictwa. Przypomina się w związku z
                  tym stara anegdota: "Idą mrówka i słoń przez most. Mrówka: słoniu! ale tupiemy!"
                  • perfectgreybody Re: To nie takie proste 22.11.09, 17:31
                    gandalph napisał:

                    > Naucz się chłopie czytać ze zrozumieniem!
                    > Niczego takiego nie napisałem. Powiem więcej, w innym poście w tym samym wątku
                    > napisałem, że całe roczne wydobycie węgla na swiecie to ok. 4 mld ton; po to,
                    > aby zwiększyć masę CO2 w atmosferze tylko o 1% należałoby jednorazowo wyemitowa
                    > ć
                    > ponad 400 mld ton. Wniosek o wpływie ludzi na emisję CO2 jest więc jasny.

                    Masa węgla znajdującego się w cząsteczkach CO2 w atmosferze to obecnie 810 mld ton. 1% z tego to 8 mld ton, a więc 2 lata wydobycia węgla.

                    > Ja się nie pytam autora jakiegoś podręcznika, ja się pytam ciebie:

                    A ja się pytam, jak wytłumaczysz ten rozdźwięk pomiędzy twoimi opiniami a wiedzą zawartą w podręcznikach? "Kwestią nazewnictwa"? Czy własnym nieuctwem?

                    > pasmo absorbcyjne H2O od 1 do 10 mikronów i powyżej ok. 20 mikronów, Dwie linie
                    > absorbcyjne CO2 przy 4 i 15 mikronów.
                    > Wytłumacz mi, jakim cudem CO2 ma mieć
                    > wpływ na absorbcję promieniowania IR? To tak, jakbyś chciał sitkiem nabierać
                    > wodę...

                    A słyszałeś może o poszerzeniu ciśnieniowym i termicznymi linii absorpcyjnych?

                    > No więc? Gdzie tu miejsce dla CO2?
                    > Mówiąc bardziej obrazowo: ile % energii promieniowania IR pochłania (i może
                    > pochłaniać, tzn. jest w stanie) woda we wszystkich postaciach, a jaki % CO2?

                    H2O - 51-75 W/m^2
                    CO2 - 24-32 W/m^2

                    > We
                    > ź
                    > sobie krzywą emisji ziemskiej IR, scałkuj, potem uwzględnij (przez kolejne
                    > całkowanie) absorbcję przez wodę i to samo dla CO2... Może wyjdzie jak
                    > 99,999999..% do 0,000001%?
                    > Powodzenia!

                    Obawiam się, że wyjdzie tyle, ile napisałem powyżej.

                    > Pojęcie "gaz cieplarniany" to kwestia nazewnictwa.

                    LOL!
                    • gandalph Re: To nie takie proste 22.11.09, 17:51
                      perfectgreybody napisał:


                      >
                      > Masa węgla znajdującego się w cząsteczkach CO2 w atmosferze to obecnie 810 mld
                      > ton. 1% z tego to 8 mld ton, a więc 2 lata wydobycia węgla.
                      >

                      Obawiam się, że ci się rzędy wielkości pomyliły. Masa CO2 w atmosferze jest
                      rzędu 1,7 x 10^12 ton, przelicz sobie to na węgiel.


                      > > Ja się nie pytam autora jakiegoś podręcznika, ja się pytam ciebie:
                      >
                      > A ja się pytam, jak wytłumaczysz ten rozdźwięk pomiędzy twoimi opiniami a wiedz
                      > ą zawartą w podręcznikach? "Kwestią nazewnictwa"? Czy własnym nieuctwem?
                      >
                      > > pasmo absorbcyjne H2O od 1 do 10 mikronów i powyżej ok. 20 mikronów, Dwie
                      > linie
                      > > absorbcyjne CO2 przy 4 i 15 mikronów.
                      > > Wytłumacz mi, jakim cudem CO2 ma mieć
                      > > wpływ na absorbcję promieniowania IR? To tak, jakbyś chciał sitkiem nabie
                      > rać
                      > > wodę...
                      >
                      > A słyszałeś może o poszerzeniu ciśnieniowym i termicznymi linii absorpcyjnych?

                      Oczywiście, że słyszałem. W związku z tym z linii robi się całe pasmo? ciekawe!
                      >
                      > > No więc? Gdzie tu miejsce dla CO2?
                      > > Mówiąc bardziej obrazowo: ile % energii promieniowania IR pochłania (i mo
                      > że
                      > > pochłaniać, tzn. jest w stanie) woda we wszystkich postaciach, a jaki % C
                      > O2?
                      >
                      > H2O - 51-75 W/m^2
                      > CO2 - 24-32 W/m^2
                      >

                      Mierzyłeś, czy wróżyłeś z fusów?
                      A poważnie: wpływ chmur, gdzie H2O jest dość dużo, nieprzezroczystych dla
                      promieniowania?
                      • perfectgreybody Re: To nie takie proste 22.11.09, 18:03
                        gandalph napisał:

                        > Obawiam się, że ci się rzędy wielkości pomyliły.

                        No co ty...

                        > Masa CO2 w atmosferze jest
                        > rzędu 1,7 x 10^12 ton, przelicz sobie to na węgiel.

                        1700 miliardów CO2 odpowiadałoby 460 miliardom ton węgla - więc rząd wielkości się zgadza. Nie zgadza się dokładnie, bo się pomyliłeś, a masa CO2 w atmosferze jest rzędu 3x10^12 ton.

                        > Oczywiście, że słyszałem. W związku z tym z linii robi się całe pasmo? ciekawe!

                        W związku z tym obszar absorpcji poszerza się.

                        > Mierzyłeś, czy wróżyłeś z fusów?

                        A ty mierzyłeś, czy wróżyłeś z fusów?

                        > A poważnie: wpływ chmur, gdzie H2O jest dość dużo, nieprzezroczystych dla
                        > promieniowania?

                        Co "wplyw chmur"? Dostałeś dwie wartości - jedna odpowiada czystemu niebu, druga średniemu zachmurzeniu.
                      • greg0.75 Re: To nie takie proste 22.11.09, 18:09
                        > Obawiam się, że ci się rzędy wielkości pomyliły. Masa CO2 w atmosferze jest
                        > rzędu 1,7 x 10^12 ton, przelicz sobie to na węgiel.

                        Bardziej 1,9 - ale to pikuś. Podzielić przez 44, pomnożyć przez 12, wyciągnąć jeden 1% - i masz 4,6 mld ton węgla pierwiastkowego.
                        Całkiem blisko rocznego wydobycia paliw kopalnych.
                      • maaac Re: To nie takie proste 23.11.09, 21:30
                        >> A słyszałeś może o poszerzeniu ciśnieniowym i termicznymi linii
                        >> absorpcyjnych?
                        >
                        > Oczywiście, że słyszałem. W związku z tym z linii robi się całe
                        > pasmo? ciekawe!

                        Takie pytanko. Dane tablicowe zwykle podaje się dla warunków normalnych. Może
                        się mylę ale większość masy gazu w atmosferze chyba znajduje się pod niższym
                        ciśnieniem i w niższej temperaturze niż w warunkach normalnych. Więc skąd ma
                        następować to poszerzenie?
                        • perfectgreybody Re: To nie takie proste 23.11.09, 23:02
                          maaac napisał:


                          > Takie pytanko. Dane tablicowe zwykle podaje się dla warunków normalnych. Może
                          > się mylę ale większość masy gazu w atmosferze chyba znajduje się pod niższym
                          > ciśnieniem i w niższej temperaturze niż w warunkach normalnych. Więc skąd ma
                          > następować to poszerzenie?

                          Poszerzanie następuje "zawsze", tj. dla wartości temperatur i ciśnień które panują w troposferze. Co do wartości tablicowych, to musiałbyś zapytać przedmówcy, skąd wziął tę jedną cienką linię absorpcyjną dla CO2.

                          W rzeczywistości wygląda to np. tak (wysokość 20km, długość ścieżki optycznej 1km):

                          doskonaleszare.blox.pl/resource/1256652842.png
                          Po lewej stronie jest absorpcja przez ozon, po prawej przez CO2.
                    • greg0.75 Re: To nie takie proste 22.11.09, 18:04
                      > Masa węgla znajdującego się w cząsteczkach CO2 w atmosferze to obecnie 810 mld
                      > ton. 1% z tego to 8 mld ton, a więc 2 lata wydobycia węgla.

                      Raczej mniej niż roczne.
                      Masa atmosfery - 15 biliardów ton.
                      Stężenie CO2 - 385 ppm.
                      Masa CO2 w atmosferze - 1925 mld ton
                      W tym węgla pierwiastkowego - 525 mld ton.
                      Z tego 1% - 5,25 mld ton.

                      Wydobycie w 2006:
                      węgla kamiennego 3,6mld ton,
                      brunatnego 900 mln ton,
                      ropy 3,5 mld ton,
                      gazu ziemnego - 3 mld m3.
                      Po odliczeniu produkcji tworzyw sztucznych i asfaltu dalej będzie ponad 5 mld ton węgla pierwiastkowego spalanego rocznie.
                      • perfectgreybody Re: To nie takie proste 22.11.09, 18:17
                        greg0.75 napisał:

                        > > Masa węgla znajdującego się w cząsteczkach CO2 w atmosferze to obecnie 81
                        > 0 mld
                        > > ton. 1% z tego to 8 mld ton, a więc 2 lata wydobycia węgla.
                        >
                        > Raczej mniej niż roczne.

                        Wiem, ale on mówił o samym węglu kamiennym - bez produkcji cementu, spalania ropy, wylesiania itd.

                        Do tego w rzeczywistości w atmosferze zostaje ~50% tego co emitujemy, reszta idzie w oceany i biosferę.

                        Wniosek jest w każdym razie taki, że miliard ton węgla to ogromna ilość, a my w ciągu dekady emitujemy sto razy tyle.
      • mariusz.zamorski Re: łgarstwa klimatologów - przyznali się! 22.11.09, 16:04
        Obejrzycie sobie film "Chmury słuchaja się gwiazd" - leciał kilka
        miesięcy temu na kanale Planete - dostępny oczywiście w necie. Jest
        to świetny materiał o globalnym ociepleniu (oczywiście przedstawia
        inną teorię niż np. showman Al Gore).
        Dla wszystkich zwolenników globalnego ocieplenie spowodowanego
        emisja CO2 przez człowieka mam kilka pytań:
        1. Dlaczego klimat ociepla się w całym Układzie Słonecznym? (na
        Marsie topią się bieguny , które są z zamrożonego CO2). Tam też jest
        wzrost CO2?
        2. Skąd pochodzi np. węgiel w Polsce (są to skamieniałe rosliny
        typowe dla wilgotnych lasów tropikalnych (np. gigantyczne paprocie,
        skrzypy i widłaki). A więc kiedyś było już u nas dużo cieplej!
        3. W Niemczech odnaleziono szkielety hipopotamów (i to o wiele
        większych niż te zyjące obecnie) .Czy one nie potrzebują do życia
        trochę wyższych temperatur, niż te które mamy obecnie.
        4. Istnieją mapy sprzed kilkuset lat przedstawiające Grenlandię i
        Antarktydę bez lodu (np. mapa Piri Re'is wydana w 1531 roku, a
        wykorzystująca dane z czasów Aleksandra Wielkiego) - przecież lód
        pokrywa podobno te obszary od setek tysięcy lat. Kto w takim razie
        stworzył te mapy?
        PS.
        A treść artykułu wykazuje jednoznacznie, że autra dopadło juz
        globalne ocieplenie (ewidentne przegrzanie mózgu). Jego slepa wiara
        we wszystjko co wyczyta np. w Nature jest "niesamowita" Czy ten
        koles wie jak są datowane różnego rodzaju wykopaliska? Jest to
        zwykłe wróżenie z fusów (polecam lekturę np. Hansa Joachima Zillmera
        (np. "Największe pomyłki w dziejach Ziemi"). Nie istnieją żadne
        skuteczne metody datowania obejmujące okresy setek tysięcy, czy
        milioów lat!!! Jest to tylko tworzenie przez "naukowców"
        odpowiedniech "danych" pod teorię ewolucji (swoja droga największą
        bajkę naszych czasów). Może po przeczytaniu kilku innych pozycji
        innych od ogólnie przyjętych przez "naukę" autor zastanowi się skąd
        np. odnajdowano w jaskiniach na całym świecie rysunki sprzed tysięcy
        lat przewdstawiające ludzi i dinozaury! Nie wspominając już nawet o
        znajdowaniu razem kości ludzi i dinozaurów (a także odciśniętych ich
        sladów w jednych pokładach geologicznych).
        • ksionc Re: łgarstwa klimatologów - przyznali się! 23.11.09, 10:40
          Tak, jasne. A Majowie budowali lotniska dla kosmitów. Za dużo Dainkena się
          naczytałeś i bredzisz.
    • brocek_1 Re: Zaufajmy nauce, a nie klimatycznym znachorom 22.11.09, 15:35
      No i poki co interesujacym jest fakt, ze nie odniesiono sie do ostatniej afery zwiazanej z teoria globalnego ocieplenia jaka miala miejsce w The University of East Anglia i jak to sie ma do calej "teorii".
    • tomasz_szymacha Re: Zaufajmy nauce, a nie klimatycznym znachorom 22.11.09, 15:37
      Napisałem długa odpwiedź, ale się nie pojawiła, tylko pole mnię się
      wyczyściło z komunikatem "brak tematu". A temat był ten sam co i teraz -
      • tomasz_szymacha więcej pokory dla rozumu panie Adamie 22.11.09, 15:54
        Ocho, i autocenzura kropki wstawiła. Szacun..... Aż napiszę ponownie,
        jeno skrótem.

        Tezy moje były następujące.

        1) Ludzi wychwalających socjalizm w wydaniu KDL (J.P.Sartre, Angela
        Davis, ale przede wszystkim tak zwani zachodni lewacy) dzis nazywamy
        DEBILAMI. Gdyby nie pewien zawzięty kowboj-aktor, pewnie nie byłoby
        tego forum (choć byłoby forum Trybuny Ludu).
        2) Zielonych, którzy w latach 70. mniej więcej rozpoczęli trwająca
        prawie do dzis krucjatę antyatomową dziś nazywamy DEBILAMI. Powinniśmy
        dodac do tego jeszcze słowa: mordercy, pasibrzuchy bogatych,
        ciemięzyciele biedoty itp.
        3) Ludzi, który obecnie optują za odnawialnymi źródłami energii nalezy
        nazwać DEBILAMI juz teraz. Są zresztą sterowani wielkim kapitałem
        (poprzednie dwie kategorie kapitał miały w żopince), dla którego
        energetyka jądrowa to całkowite przebudowanie świata. Inni się
        wzbogacą, Ci mogą się nie załapać. A źródła odnawialne niczego nie
        zmienią przez najbliższe dziesiątki lat. Wystarczy zapoznać się ze
        skalą indywidualnego wykorzystania kolektorów słonecznych, żeby
        zobaczyć, jaki to humbug
    • gandalph Wszystko, co pisze p. Wajrak może być prawdą 22.11.09, 15:48


      oprócz jednego: dwutlenek węgla, oskarżany o wszelkie możliwe zło, nie ma nic
      wspólnego z efektem cieplarnianym. Pisałem już o tym wielokrotnie w różnych
      wątkach i nie chce mi się wszystkiego powtarzać. Zatem krótko: aby skutecznie
      oskarżać jakąś substancję o to, że przyczynia się do nasilenia/zwiększenia
      efektu cieplarnianego, trzeba przeprowadzić kluczowy dowód w kluczowym punkcie,
      mianowicie taki, że obecność tego składnika (w tym przypadku CO2) w sposób
      istotny zwiększa ilość promieniowania wtórnego (podczerwonego) absorbowanego w
      atmosferze. Zatem sprawą zasadniczą są właściwości absorbcyjne CO2 w
      podczerwieni. A te są tego rodzaju, że gdyby przyjąć, czysto hipotetycznie i na
      chwilę, że atmosfera ziemska składa się w 100 (stu!) procentach z CO2, czyli bez
      wody, tlenu, azotu itd., wówczas dla promieniowania podczerwonego byłaby niemal
      całkowicie przezroczysta, oprócz dwu linii widmowych 4 i 15 mikronów (mowa o
      długości fali), które byłyby absorbowane. Cała reszta (czyli od ok. 1 mikrona do
      1 mm) po prostu przelatywałaby, niczym woda przez sitko, w Kosmos.
      To, że mamy klimat na Ziemi taki, jaki jest, zawdzięczamy wodzie (w chmurach) i
      parze wodnej, które są po prostu nieprzezroczyste w bardzo szerokich pasmach
      tegoż promieniowania podczerwonego. Jak wyglądają widma absorbcyjne wody, CO2 i
      wszelkich innych substancji, można sobie obejrzeć na stronie
      http://webbook.nist.gov/chemistry/name-ser.html
      W związku z tym wszelka dalsza dyskusja na temat CO2 i jego udziału w "efekcie
      cieplarnianym", jest bezcelowa.
      Dwie uwagi: na emisję pary wodnej ludzkość nie ma żadnego wpływu, zaś wszelkie
      postulaty o ograniczaniu emisji CO2 świadczą o szarlatanerii.
      • tomasz_szymacha Re: Wszystko, co pisze p. Wajrak może być prawdą 22.11.09, 16:01
        A co z metanem? Piszą, że znacznie gorszy od CO2. Czy tak samo
        przesadzają, żeby zamiast wołowiny jeść soję?

        A ponadto, całoroczna emisja CO2 przez człowieka odpowiada emisji
        dobowej jednego czynnego wulkanu średniej wielkości. Ot taki drobny
        fakcik...

        Tomek
        • gandalph Re: Wszystko, co pisze p. Wajrak może być prawdą 22.11.09, 16:26
          tomasz_szymacha napisał:

          > A co z metanem? Piszą, że znacznie gorszy od CO2. Czy tak samo
          > przesadzają, żeby zamiast wołowiny jeść soję?

          Metan ma mniej więcej taki sam wpływ na absorbcję promieniowania IR jak CO2,
          czyli znikomy. W dodatku łatwo utlenia się do CO2 właśnie.
          >
          > A ponadto, całoroczna emisja CO2 przez człowieka odpowiada emisji
          > dobowej jednego czynnego wulkanu średniej wielkości. Ot taki drobny
          > fakcik...
          >
          > Tomek
          Masa CO2 w atmosferze to ok. 1,7 x 10^12 ton. Jest to liczba tak ogromna, że aby
          zwiększyć tę wartość o 1% ludzkość musiałaby w jednym momencie uwolnić do
          atmosfery ok. 1700 miliardów ton CO2 co odpowiada spaleniu ok. 464 miliardów ton
          czystego węgla. "W jednym momencie" dlatego, że rozłożenie tego na raty
          powodowałoby międzyczasie ubytek CO2 z atmosfery, choćby przez rozpuszczanie w
          wodach oceanów nie mówiąc o asymilacji przez rośliny. Porównaj te 464 miliardy
          ton czystego węgla z całym rocznym wydobyciem na świecie (mniej niż 4 mld ton w
          2002 roku).
          Ach, jeszcze jedno: zwiększenie stężenia CO2 w powietrzu o 1%, o czym mówiłem,
          oznaczałoby wzrost z obecnych 0,032% do ok. 0,03203%.
          • perfectgreybody Re: Wszystko, co pisze p. Wajrak może być prawdą 22.11.09, 17:43
            gandalph napisał:
            > Masa CO2 w atmosferze to ok. 1,7 x 10^12 ton. Jest to liczba tak
            ogromna, że ab
            > y
            > zwiększyć tę wartość o 1% ludzkość musiałaby w jednym momencie
            uwolnić do
            > atmosfery ok. 1700 miliardów ton CO2

            1,7 x 10^12 ton = 1700 miliardów ton.

            1% to 17 miliardów ton.

            > Porównaj te 464 miliardy
            > ton czystego węgla z całym rocznym wydobyciem na świecie (mniej niż
            4 mld ton w
            > 2002 roku).

            Nie 464 miliardy, tylko 4.64 miliardy ton czystego węgla. Czyli mniej
            więcej tyle, ile wydobywamy w ciągu roku.

            Ups, chyba właśnie udowodniłeś tezę odwrotną do zamierzonej.
        • perfectgreybody Re: Wszystko, co pisze p. Wajrak może być prawdą 22.11.09, 17:37
          tomasz_szymacha napisał:

          > A ponadto, całoroczna emisja CO2 przez człowieka odpowiada emisji
          > dobowej jednego czynnego wulkanu średniej wielkości. Ot taki drobny
          > fakcik...

          Dokładnie na odwrót: emisja wszystkich wulkanów świata odpowiada trzydniowej emisji CO2 przez człowieka. Jedna duża elektrownia węglowa emituje tyle, co aktywny wulkan...

          Ot taki drobny fakcik.
          • perfectgreybody Re: Wszystko, co pisze p. Wajrak może być prawdą 22.11.09, 17:37
            powinno być oczywiście: "roczna emisja wszystkich wulkanów świata".
        • greg0.75 Re: Wszystko, co pisze p. Wajrak może być prawdą 22.11.09, 17:44
          Zawsze mnie ciekawiło, jak się określa emisją CO2 z wulkanu?
          Bo ten argument:
          > A ponadto, całoroczna emisja CO2 przez człowieka odpowiada emisji
          > dobowej jednego czynnego wulkanu średniej wielkości.
          Jakoś mi do faktów nie pasuje:
          Te cztery i pół miliarda ton wykopanego rocznie węgla (a CO2 powstaje jeszcze z gazu i ropy) wystarczyłoby, żeby zasypać nim Warszawę (w granicach administracyjnych) na 4,5 metra wysoko (lita warstwa).
          Żeby wyemitować tyle samo dwutlenku węgla do atmosfery, wulkan musiałby zrobić takąż dziurę w ziemi wybuchając akurat pod złożem wegla (nieralne), dzisięciokroć taką w wapieniach i ponadstukrotnie taką w lokalizcji statystycznej (węgiel to poniżej 1% masy skorupy ziemskiej).
          Wulkan o powierzchni 517 km2 i głebokości blisko pół kilometra (i to w dobę!) to taki "średni" chyba nie jest...
      • perfectgreybody Re: Wszystko, co pisze p. Wajrak może być prawdą 22.11.09, 16:48
        gandalph napisał:

        > oprócz jednego: dwutlenek węgla, oskarżany o wszelkie możliwe zło, nie ma nic
        > wspólnego z efektem cieplarnianym.

        Weź to zapisz i opublikuj, a dostaniesz Nobla. Ci wszyscy naukowcy którzy naiwnie wierzą że CO2 jest gazem cieplarnianym nie mogą przecież mieć racji:
        www.nature.com/nature/journal/v410/n6826/full/410355a0.html
        • gandalph Przestań już nudzić! 22.11.09, 16:57
          perfectgreybody napisał:

          > gandalph napisał:
          >
          > > oprócz jednego: dwutlenek węgla, oskarżany o wszelkie możliwe zło, nie ma
          > nic
          > > wspólnego z efektem cieplarnianym.
          >
          > Weź to zapisz i opublikuj, a dostaniesz Nobla. Ci wszyscy naukowcy którzy naiwn
          > ie wierzą że CO2 jest gazem cieplarnianym nie mogą przecież mieć racji:
          > www.nature.com/nature/journal/v410/n6826/full/410355a0.html

          Wejdź sobie na stronę:
          http://webbook.nist.gov/chemistry/name-ser.html

          wpisz, gdzie trzeba "carbon dioxide" (a potem "water"), zaznacz "IR spectrum",
          kliknij "search" i obejrzyj sobie widma absorbcyjne.
          Nie masz żadnych argumentów, tylko agitację, a na to jestem odporny. Zresztą,
          jak wiadomo, w nauce nie ma demokracji, niczego nie rozstrzyga się przez
          głosowanie. Ostateczną i nieodwołalną instancją jest zawsze eksperyment, a
          eksperymentów na temat absorbcji IR, również przez CO2, było już multum i tego
          nie podważysz.

          A Nobla to możesz sobie wsadzić... Po Noblu dla Obamy już nic mnie nie zdziwi...
          • perfectgreybody doucz się w końcu! 22.11.09, 17:13
            gandalph napisał:
            > Wejdź sobie na stronę:
            > http://webbook.nist.gov/ch
            > emistry/name-ser.html

            >
            > wpisz, gdzie trzeba "carbon dioxide" (a potem "water"), zaznacz "IR spectrum",
            > kliknij "search" i obejrzyj sobie widma absorbcyjne.
            > Nie masz żadnych argumentów, tylko agitację, a na to jestem odporny. Zresztą,
            > jak wiadomo, w nauce nie ma demokracji, niczego nie rozstrzyga się przez
            > głosowanie. Ostateczną i nieodwołalną instancją jest zawsze eksperyment, a
            > eksperymentów na temat absorbcji IR, również przez CO2, było już multum i tego
            > nie podważysz.

            Wejdź sobie na stronę:
            www.spectralcalc.com/
            Załóż tam konto, po czym kliknij "atmospheric paths", i zobacz jak zmienia się transmisja w zależności od zmian składu atmosfery, ciśnienia i temperatury.

            >Nie masz żadnych argumentów, tylko agitację, a na to jestem odporny.

            No widzę że jesteś odporny na wiedzę ;)

            >Zresztą, jak wiadomo, w nauce nie ma demokracji, niczego nie
            > rozstrzyga się przez głosowanie.

            No dobrze, ale jak wyjaśnisz fakt, że autorzy podręczników do fizyki atmosfery nie wiedzą tego co ty wiesz? Może powinieneś dopuścić taką czysto teoretyczną możliwość, że twoja wiedza jest niekompletna?
            • gandalph Re: doucz się w końcu! 22.11.09, 17:39
              perfectgreybody napisał:

              Chłopie, coś gdzieś słyszałeś, ale nie wiesz gdzie. Poza tym wykazujesz poważne
              błędy metodologiczne. Skoro na samym początku popełniasz błąd w rozumowaniu, to
              cała reszta się wali. Po raz ostatni spróbuję ci wyjaśnić, o co chodzi:
              Skoro jest tak, że pod wpływem światła słonecznego powierzchnia Ziemi się
              nagrzewa, to oznacza, że emituje wtórne promieniowanie podczerwone (prawo
              Wiena), którego absorbcja (opisywana przez prawo Lamberta-Beera) jest czynnikiem
              odpowiedzialnym za klimat na Ziemi. Dalej, mówi się, że za przyczyną nadmiernego
              stężenia CO2 (w domyśle: winny jest człowiek, bo za dużo spala) klimat się
              ociepla, no to pytam: jak CO2 absorbuje to promieniowanie, jak absorbują je inne
              składniki atmosfery (O2, N2 pomijam, bo z definicji nie mają znaczenia)?
              Aby zbadać absorbcję CO2 i H2O sięgam do widm absorbcyjnych, które są znane od
              dawna. I co się okazuje? Silne pasma absorbcyjne wody poniżej 10 mikr. i powyżej
              20 mikronów oraz dwie linie absorbcyjne CO2: 4 i 15 mikr. W związku z tym zadaję
              pytanie: jakim cudem gaz obecny w atmosferze w stężeniu 0,032% procenta, mający
              tylko dwie wąskie linie absorbcyjne, może mieć więcej niż śladowy wpływ na
              aborbcję, w sytuacji , gdy inny składnik, H2O, obecny w chmurach powoduje, że są
              one w ogóle nieprzezroczyste dla światła VIS i dla promieniowania IR ?
              Proszę o wyjaśnienie tej kwestii, ale rzeczowe argumenty, nie propagandę ani
              agitację!


              > Załóż tam konto, po czym kliknij "atmospheric paths", i zobacz jak zmienia się
              > transmisja w zależności od zmian składu atmosfery, ciśnienia i temperatury.
              >
              G... mnie to obchodzi! Zadałem pytanie podstawowe, które każdy myślący powinien
              sobie zadać na samym początku. Co tu ma do rzeczy ciśnienie i temperatura, skoro
              mowa o absorbcji?
              Dopóki nie usłyszę odpowiedzi na postawione wyżej pytanie, dalsza rozmowa nie ma
              sensu, możesz sobie darować.

              > >Nie masz żadnych argumentów, tylko agitację, a na to jestem odporny.
              >
              > No widzę że jesteś odporny na wiedzę ;)
              >
              > >Zresztą, jak wiadomo, w nauce nie ma demokracji, niczego nie
              > > rozstrzyga się przez głosowanie.
              >
              > No dobrze, ale jak wyjaśnisz fakt, że autorzy podręczników do fizyki atmosfery
              > nie wiedzą tego co ty wiesz?

              Jeżeli nie wiedzą, to znaczy, że są ignorantami.Jak można w ogóle nie zadać
              sobie tak podstawowego pytania: skoro mowa o absorbcji promieniowania przez
              mieszaninę gazów (w sytuacji, gdy ta absorbcja ma tak istotne znaczenie), jak
              przedstawia się udział różnych składników mieszaniny i jakie są ich właściwości
              absorbcyjne? Jeśli ktoś nie zadał sobie takiego pytania i nie udzielił na nie
              odpowiedzi, to w ogóle nie powinien brać się za pisanie.
              Ja po raz kolejny zadaję je głośno i jakoś odpowiedzi nie słyszę.

              Może powinieneś dopuścić taką czysto teoretyczną m
              > ożliwość, że twoja wiedza jest niekompletna?

              Moja wiedza jest niekompletna, twoja jest niekompletna, Einsteina też była
              niekompletna. Mało odkrywcze!
              • perfectgreybody Re: doucz się w końcu! 22.11.09, 17:56
                gandalph napisał:
                > Chłopie, coś gdzieś słyszałeś, ale nie wiesz gdzie. Poza tym wykazujesz poważne
                > błędy metodologiczne. Skoro na samym początku popełniasz błąd w rozumowaniu, to
                > cała reszta się wali. Po raz ostatni spróbuję ci wyjaśnić, o co chodzi:
                > Skoro jest tak, że pod wpływem światła słonecznego powierzchnia Ziemi się
                > nagrzewa, to oznacza, że emituje wtórne promieniowanie podczerwone (prawo
                > Wiena), którego absorbcja (opisywana przez prawo Lamberta-Beera) jest czynnikie
                > m
                > odpowiedzialnym za klimat na Ziemi. Dalej, mówi się, że za przyczyną nadmierneg
                > o
                > stężenia CO2 (w domyśle: winny jest człowiek, bo za dużo spala) klimat się
                > ociepla, no to pytam: jak CO2 absorbuje to promieniowanie, jak absorbują je inn
                > e
                > składniki atmosfery (O2, N2 pomijam, bo z definicji nie mają znaczenia)?
                > Aby zbadać absorbcję CO2 i H2O sięgam do widm absorbcyjnych, które są znane od
                > dawna. I co się okazuje? Silne pasma absorbcyjne wody poniżej 10 mikr. i powyże
                > j
                > 20 mikronów oraz dwie linie absorbcyjne CO2: 4 i 15 mikr. W związku z tym zadaj
                > ę
                > pytanie: jakim cudem gaz obecny w atmosferze w stężeniu 0,032% procenta, mający
                > tylko dwie wąskie linie absorbcyjne, może mieć więcej niż śladowy wpływ na
                > aborbcję, w sytuacji , gdy inny składnik, H2O, obecny w chmurach powoduje, że s
                > ą
                > one w ogóle nieprzezroczyste dla światła VIS i dla promieniowania IR ?
                > Proszę o wyjaśnienie tej kwestii, ale rzeczowe argumenty, nie propagandę ani
                > agitację!

                Wyjaśnienie jest proste: to nie są "wąskie" linie absorpcyjne, bo CO2 silnie pochłania CO2 dla liczby falowej 600-800 cm-1. Może zacytuję ci odpowiedni fragment z podręcznika, którego lekturą się nie skaziłeś:

                "As discussed in Subsection 3.2.3.3, the bending mode, ν2, is degenerate and consists of ν2a and ν2b vibrations at the same frequency. The CO2 15 μm band represents this particular vibration. Owing to perpendicular vibration, the ν2 fundamental transition is coupled with rotational transitions corresponding to changes in the quantum number J =−1, 0, +1. The spectral lines produced by these changes are referred to as the P, Q, and R branches, respectively, as noted in Section 1.3.1. For the P and R branches, the lines have wavenumbers lower and greater, respectively, than those of the line center. In the case of the Q branch, the lines are clustered near the center of the 15 μm band.
                Because of the two vibrational modes, ν2a and ν2b,a π/2 phase difference is produced between them. The central carbon atom will perform a rotary motion about the symmetry axis and generate a component of angular momentum along this axis. This momentum is quantized with a quantum number l that is less than or equal to
                ν2. This quantum number is added as a superscript to ν2 in the designation of the vibrational level, e.g., 011 0, 020 0, 0220. The 2ν2 level of the carbon dioxide molecule lies very close to the ν1 level, causing a resonance referred to as Fermi resonance.
                Because of the selection rules on the vibrational angular momentum, only the level 020 0 can combine with ν1. Besides the ν2 fundamental band, numerous combination bands have been detected in the 15 μm region. Simultaneous transitions in two of the vibration modes are possible, resulting in weak combination (or difference) frequencies. There are also numerous hot bands in the 15 μmCO2 band. These bands are produced by transitions between excited levels and are significant in cooling-rate calculations in the middle atmosphere.

                > G... mnie to obchodzi!

                Wiem że to być może za trudne dla ciebie, ale spróbuj się skupić. Wiedza nie boli...

                > Zadałem pytanie podstawowe, które każdy myślący powinien
                > sobie zadać na samym początku. Co tu ma do rzeczy ciśnienie i temperatura, skor
                > o
                > mowa o absorbcji?

                LOL! Specjalista od spektroskopii, a nie wie że profil linii absorpcyjnych zależy od temperatury i ciśnienia?

                > Jeżeli nie wiedzą, to znaczy, że są ignorantami.

                A może wiedzą trochę więcej niż ty?

                > Jak można w ogóle nie zadać
                > sobie tak podstawowego pytania: skoro mowa o absorbcji promieniowania przez
                > mieszaninę gazów (w sytuacji, gdy ta absorbcja ma tak istotne znaczenie), jak
                > przedstawia się udział różnych składników mieszaniny i jakie są ich właściwości
                > absorbcyjne? Jeśli ktoś nie zadał sobie takiego pytania i nie udzielił na nie
                > odpowiedzi, to w ogóle nie powinien brać się za pisanie.

                Przecież dostałeś linka do narzędzia, gdzie możesz sobie sprawdzić jaki jest udział różnych składników mieszaniny i jakie są ich właściwości. No ale g... cię to obchodziło ;)

                > Moja wiedza jest niekompletna, twoja jest niekompletna, Einsteina też była
                > niekompletna. Mało odkrywcze!

                Chciałem być uprzejmy. Chodziło mi naprawdę o to, że gó... wiesz w tym temacie.
    • mariusz.zamorski Re: Zaufajmy nauce, a nie klimatycznym znachorom 22.11.09, 16:05
      Obejrzycie sobie film "Chmury słuchaja się gwiazd" - leciał kilka
      miesięcy temu na kanale Planete - dostępny oczywiście w necie. Jest
      to świetny materiał o globalnym ociepleniu (oczywiście przedstawia
      inną teorię niż np. showman Al Gore).
      Dla wszystkich zwolenników globalnego ocieplenie spowodowanego
      emisja CO2 przez człowieka mam kilka pytań:
      1. Dlaczego klimat ociepla się w całym Układzie Słonecznym? (na
      Marsie topią się bieguny , które są z zamrożonego CO2). Tam też jest
      wzrost CO2?
      2. Skąd pochodzi np. węgiel w Polsce (są to skamieniałe rosliny
      typowe dla wilgotnych lasów tropikalnych (np. gigantyczne paprocie,
      skrzypy i widłaki). A więc kiedyś było już u nas dużo cieplej!
      3. W Niemczech odnaleziono szkielety hipopotamów (i to o wiele
      większych niż te zyjące obecnie) .Czy one nie potrzebują do życia
      trochę wyższych temperatur, niż te które mamy obecnie.
      4. Istnieją mapy sprzed kilkuset lat przedstawiające Grenlandię i
      Antarktydę bez lodu (np. mapa Piri Re'is wydana w 1531 roku, a
      wykorzystująca dane z czasów Aleksandra Wielkiego) - przecież lód
      pokrywa podobno te obszary od setek tysięcy lat. Kto w takim razie
      stworzył te mapy?
      PS.
      A treść artykułu wykazuje jednoznacznie, że autra dopadło juz
      globalne ocieplenie (ewidentne przegrzanie mózgu). Jego slepa wiara
      we wszystjko co wyczyta np. w Nature jest "niesamowita" Czy ten
      koles wie jak są datowane różnego rodzaju wykopaliska? Jest to
      zwykłe wróżenie z fusów (polecam lekturę np. Hansa Joachima Zillmera
      (np. "Największe pomyłki w dziejach Ziemi"). Nie istnieją żadne
      skuteczne metody datowania obejmujące okresy setek tysięcy, czy
      milioów lat!!! Jest to tylko tworzenie przez "naukowców"
      odpowiedniech "danych" pod teorię ewolucji (swoja droga największą
      bajkę naszych czasów). Może po przeczytaniu kilku innych pozycji
      innych od ogólnie przyjętych przez "naukę" autor zastanowi się skąd
      np. odnajdowano w jaskiniach na całym świecie rysunki sprzed tysięcy
      lat przewdstawiające ludzi i dinozaury! Nie wspominając już nawet o
      znajdowaniu razem kości ludzi i dinozaurów (a także odciśniętych ich
      sladów w jednych pokładach geologicznych).
    • jembezmamy A ja jestem za! 22.11.09, 16:32
      Ten tekst trochę mnie przekonał! Nareszcie. Długo czekałem na racjonalny głos po
      stronie ekologów.

      To jest dziwne. Cała ta kampania Greepeace'u posługuje się tak absurdalnymi i
      populistycznymi argumentami, że wniosek o "ekoreligii" nasuwa się sam. Jak niby
      mam uwierzyć idiotycznej reklamówce, w której do worka "globalne ocieplenie"
      wrzucone są wszystkie spektakularne problemy na świecie? Do tego ta dynamiczna
      muzyka - przecież to wszystko jest manipulacją na najniższym poziomie. Taka
      kampania - emocjonalna, pozbawiona racjonalnych argumentów - udowadnia tylko, że
      ekologom wierzyć nie wolno.

      Oczekujecie ode mnie poważnej decyzji, to potraktujcie mnie poważnie i
      przedstawcie mi logiczną argumentację. Populistyczne filmiki na poziomie reklamy
      proszku do prania naprawdę zdołają mnie tylko zniechęcić.

      Jestem za! Ale nie za globalnym ociepleniem (jeszcze nie), tylko za takimi
      tekstami jak ten. Tekstami, które jednak traktują jak istotę rozumną.
      Artykuł Wajraka wprawdzie ocieplenia klimatu do końca nie wyjaśnia, skutecznie
      natomiast przekonał mnie, że nie można ufać każdemu, kto ma tytuł naukowy. I że
      najbardziej wiarygodne są dane opublikowane w renomowanych czasopismach. OK.
      Jeśli teraz ktoś napisze tekst, w którym odeprze wszystkie argumenty
      przeciwników, powołując się na tego typu wiarygodne źródła, jestem gotów mu
      uwierzyć.
      • sylwestrmru Re: A ja jestem za! 22.11.09, 16:43
        www.youtube.com/watch?v=22EBcu2diKY&feature=related
        warto obejrzec, bez względu na to którą stronę się popiera
    • perfectgreybody Powołujesz się na oszołoma Plimera? ;) 22.11.09, 16:37
      en.wikipedia.org/wiki/Heaven_and_Earth_(book)#Reactions_from_scientists
      • koham.mihnika.copyright czy uwazasz, ze oszolom Gore czy Watson sa bardzie 23.11.09, 10:09
        wiarygodni?

        Skoro zwiazki fluoru maja znacznie wiekszy efekt cieplarniany niz co2, czemu nie
        zaczynamy od SF6 czy CFC?
        Bo tu sie nie da zrobic przekretu?
        Cos ich Plimer niezle ukasil, dlatego tak warcza. czemu zwolennicy cieplarnianej
        histerii uzywaja tak czesto argumentow emocjonalnych? Zamiast ograniczyc sie do
        prezentacji danych pomiarowych?
        • perfectgreybody Re: czy uwazasz, ze oszolom Gore czy Watson sa ba 24.11.09, 02:00
          koham.mihnika.copyright napisał:

          > wiarygodni?

          A czy widzisz żebym się powoływał na Gore'a?

          > Skoro zwiazki fluoru maja znacznie wiekszy efekt cieplarniany niz co2, czemu ni
          > e
          > zaczynamy od SF6 czy CFC?

          Po pierwsze, zaczęliśmy:

          unfccc.int/national_reports/annex_i_ghg_inventories/items/4624.php
          Jak dotąd największy wkład w walkę z globalnym ociepleniem miała redukcja emisji gazów chlorowcopochodnych...

          Po drugie, to nie rozwiązuje problemu, bo tych gazów jest w atmosferze kilka rzędów wielkości mniej niż CO2. Więc owszem, proporcjonalnie każda tona SF6 ma proporcjonalnie większy wpływ na efekt cieplarniany niż tona CO2, ale sumarycznie i tak efekt CO2 jest znacznie większy.

          > Bo tu sie nie da zrobic przekretu?

          Jak widzisz, pomimo tego że nie da się zrobić - jak twierdzisz - przekrętu, redukcja emisji i tak nastąpiła.

          > Cos ich Plimer niezle ukasil, dlatego tak warcza.

          Napisał książkę w której trudno jest znaleźć stronę bez grubych błędów, przeinaczeń albo zwykłych kłamstw.

          > czemu zwolennicy cieplarniane
          > j
          > histerii uzywaja tak czesto argumentow emocjonalnych? Zamiast ograniczyc sie do
          > prezentacji danych pomiarowych?

          Tutaj masz prezentację danych pomiarowych:
          ipcc-wg1.ucar.edu/wg1/wg1-report.html
          Zapoznaj się i nie pisz więcej głupot.
    • arme Re: Zaufajmy nauce, a nie klimatycznym znachorom 22.11.09, 16:38
      Trochę zalatuję średniowieczem od pana Wajraka - jak w tamtych czasach przytacza
      jakieś "astrologiczne" brednie jako naukę.
      1. W przytaczanych badaniach lodu jest olbrzymi błąd ze względu na nie
      uwzględnienie pewnych naturalnych zjawisk (a właściwie i faktycznej szybkości)
      przez co błąd pomiarowy może sięgać nawet przeszło 100tyś lat! Czyni je to
      bezurzytecznymi.
      2. Średnia temperatura w ciągu ostatnich 3tyś lat bywała na półkuli pn nawet
      średnio o 1st C wyższa niż obecnie, również na Grenlandii (badania zasięgu czap
      lodowych) co wcale nie jest mitem, choć w średniowiecze akurat było tam raczej
      zimniejszym okresem.
      3. Z wieloźródłowych badań stężenia CO2 i T wydaje się niemożliwe uzyskanie
      spójnego modelu T=f(C[CO2]), natomiast wręcz narzucają się dość poprawne modele
      typu C[CO2]=f(T) i to pomimo zaniedbania niewątpliwego sprzężenia zwrotnego.
      4. Z "sekciarskich" (hołubionych przez pana Wajraka) teorii nie wynika szereg
      dodatkowych zjawisk, a z teorii "słonecznych" wynikają one jak najbardziej
      (przemieszczanie się biegunów i wynikające z tego słabnięcie ziemskiego pola
      magnetycznego co tłumaczy np. zwiększanie się dziur ozonowych mimo spadku emisji
      tzw. "niszczycieli ozonu [np freonów], wahania średniookresowej temperatury
      często in minus w takt aktywności słońca i aktualnej orbity itd. itd...)
      • arme ps 22.11.09, 16:44
        w pk1. miał być błąd rzędu 10tyś lat (ot wkradł się błąd typowy dla sekty
        klimatycznej ;))
      • perfectgreybody Re: Zaufajmy nauce, a nie klimatycznym znachorom 22.11.09, 17:08
        arme napisał:

        > 1. W przytaczanych badaniach lodu jest olbrzymi błąd ze względu na
        nie
        > uwzględnienie pewnych naturalnych zjawisk (a właściwie i faktycznej
        szybkości)
        > przez co błąd pomiarowy może sięgać nawet przeszło 100tyś lat!

        Źródła, proszę. Jakich naturalnych zjawisk? Skąd informacje o takim
        błędzie pomiarowym?

        >Czyni je to
        > bezurzytecznymi.

        Geolodzy z PANu tak nie uważają - wręcz przeciwnie, użyli tych
        "bezurzytecznych" rdzeni do udowodnienia tezy która im pasowała ;)

        > 2. Średnia temperatura w ciągu ostatnich 3tyś lat bywała na półkuli
        pn nawet
        > średnio o 1st C wyższa niż obecnie, również na Grenlandii (badania
        zasięgu czap
        > lodowych) co wcale nie jest mitem, choć w średniowiecze akurat było
        tam raczej
        > zimniejszym okresem.

        ...co nie zmienia faktu, że lądolód grenlandzki nie różnił się
        zbytnio zasięgiem od dzisiejszego, a Grenlandia była tak samo
        "zielona" w czasach średniowiecznych, jak i dzisiaj.

        > 3. Z wieloźródłowych badań stężenia CO2 i T wydaje się niemożliwe
        uzyskanie
        > spójnego modelu T=f(C[CO2])

        Ponieważ to nie jest model zależny TYLKO od stężenia CO2, tylko od
        szeregu czynników, między innymi zmian nasłonecznienia w rejonie
        Arktyki zapoczątkujących okres rozrastania się lądolodu.

        > 4. Z "sekciarskich" (hołubionych przez pana Wajraka) teorii nie
        wynika szereg
        > dodatkowych zjawisk,

        Jakich zjawisk? Konkretnie, proszę.

        > a z teorii "słonecznych" wynikają one jak najbardziej
        > (przemieszczanie się biegunów i wynikające z tego słabnięcie
        ziemskiego pola
        > magnetycznego co tłumaczy np. zwiększanie się dziur ozonowych mimo
        spadku emisj
        > i
        > tzw. "niszczycieli ozonu [np freonów],

        "Sekciarska" teoria wiążąca STĘŻENIE (a nie same emisje) freonów z
        dziurą ozonową znacznie lepiej radzi sobie z faktami obserwacyjnymi:

        www.esa.int/esaEO/SEMHSZJVUZF_planet_0.html
        > wahania średniookresowej temperatury
        > często in minus w takt aktywności słońca i aktualnej orbity itd.
        itd...)

        No nie bardzo. Aktywność słoneczna w ostatnim półwieczu wyglądała
        tak:
        doskonaleszare.blox.pl/resource/ssn19592009.png
        natomiast zmiany temperatur przebiegały następująco:
        doskonaleszare.blox.pl/resource/giss19592009.png
        • giuseppe53 średnia temperatura ostatnich 15 lat jest stała 23.11.09, 11:42
          więc coś ta "teoria" ma dziury.
          Korzystam z pańskiego wykresu:
          doskonaleszare.blox.pl/resource/giss19592009.png
          Widocznie gospodarka przewidziała, że politycy na CO2 ustalą normy ;-)
          • perfectgreybody Re: średnia temperatura ostatnich 15 lat jest sta 23.11.09, 21:17
            giuseppe53 napisał:

            > więc coś ta "teoria" ma dziury.
            > Korzystam z pańskiego wykresu:
            > doskonaleszare.blox.pl/resource/giss19592009.png


            Jest "stała"? Od 1994 roku? Może czas kupić sobie silniejsze okulary?

            Ja tu widzę trend o wartości 0,15 stopnia na dekadę.
    • myslacyszaryczlowiek1 Artykuł sprzed paru dni 22.11.09, 16:38

      No widzicie Wajrak, elita Narodu Polskiego nie chce uwierzyć w nowego Czarnego
      Luda -w globalne ocieplenia. Bo elita chowana była jeszcze za Gierka gdzie do
      nauczania fizyki przykładano jeszcze bardzo dużo wagę, do wyciągania wniosków
      i logiki może mniej, ale aby się dostać i skończyć studia trzeba było mieć
      jaki taki intelekt.
      A teraz parę pytań.
      Czy globalne ocieplenie bedzie złe? Czy grozi zagładą ludzkości? Bo mi
      się wydaje że będzie jak to w życiu, jednym się polepszy - np. żyjącym w
      Polsce, a drugim pogorszy. Proszę zauważyć że sam proces ocieplenia wpływa
      regulująco na przyrodę. Zazielenią się tundry, pokryją się lasami które będą
      przerabiać nadmiar dwutlenku węgla na tlen. Inny proces samoregulacji to
      wpływ stężenia dwutlenku węgla na wzrost roślinności. Czym więcej go tym jest
      szybszy. Polecam stary podręcznik do biologii dla szkół średnich, też za Gierka.
      Inny argument, że z tym globalnym ociepleniem jest coś nie tak, to taki na
      chłopski rozum. Bo załóżmy że to wszystko jest prawda. Że świat czeka
      katastrofa itd. Ale czy w ten sposób rozumny człowiek by ograniczał emisję
      dwutlenku węgla jak to proponują straszyciele globalnym ocieplenie. Bo rozumny
      człowiek zamiast zamykać elektrownie węglowe i na ich miejsce stawiać mało
      efektywne ekonomicznie (a tym samym mało ekologiczne) wiatraki, by te
      olbrzymie pieniądze przeznaczył na -
      1. Badania w opanowanie energii termojądrowej czy chociażby opanowanie
      procesu fotosyntezy.
      2. Podejrzewam że te olbrzymie pieniądze by w zupełności starczyły na
      zalesienie nieużytków, albo chociażby na nawodnienie Sahary, co by umożliwiło
      w naturalnym procesie fotosyntezy zamianę dwutlenku węgla w tlen i to w
      przeciągu lat np. dziesięciu.
      A tak to wygląda że sprawa ma drugie dno. Po prostu wymusza się na
      społeczeństwach jakieś sztuczne zmiany, które nie mają z ekologią nic
      wspólnego, a za to dużo z interesem ekonomicznym.
      Po za tym mamy do czynienia z globalną wioską. Co z tego że Europa i nawet
      USA ograniczą emisję CO2 , jak produkcja a tym samym emisja CO2 ucieknie do
      Chin, Rosji czy innego kraju który nie podpisze żadnych ograniczeń.
    • sylwestrmru Re: Zaufajmy nauce, a nie klimatycznym znachorom 22.11.09, 16:41
      www.youtube.com/watch?v=22EBcu2diKY&feature=related
      warto obejrzec.
      Zachęcam zwolenników, jak i przeciwników
    • arturx2 Ok. Panie Wajrak, przekonał mnie Pan. Szczerze. 22.11.09, 16:46
      Ok. Panie Wajrak, przekonał mnie Pan. Szczerze. Teraz już wierzę że
      klimat się ociepla. Tylko że:
      1. Czy to aby na pewno źle, szczególnie dla Polski? Tak tak wiem,
      naukowcy robią modele Ziemi przy pomocy superkomputerów
      i wychodzi im że kataklizmy, zalanie Londynu, jeszcze bardziej sucho
      na Saharze itd. Ale ci sami naukowcy przy pomocy
      tych samych superkomputerów nadal nie są w stanie przewidzieć pogodę
      na pojutrze.
      2. Skąd Pan wie, że gdy pogrążymy się w eko-umartwianiu i cofniemy
      znacznie w komforcie życia aby obniżyć CO2 o
      kilkanaście ppm, zatrzymamy zmiany klimatu? Czy nie lepiej wydać te
      gigantyczne pieniądze zamiast na marnej wydajności
      wiatraki na energetykę jądrową, która niezawodnie i bez przerwy może
      chłodzić, ogrzewać, nawadniać, oświetlać. Polska
      jest w krańcowej sytuacji - prawie nie mamy zasobów odnawialnych, a
      zmusza się nas do wydawania fortuny na wiatraki i
      składowanie CO2, przez co będzie mniej pieniędzy na absolutnie
      niezbędne elektrownie atomowe. Jesteśmy świadomie spychani
      na boczny tor światowej gospodarki.
      3. Zasoby surowcowe, także ropy, gazu i węgla, należy oszczędzać, bo
      będą potrzebne w przyszłości. Straszenie w
      dzisiejszych czasach ludzi huraganami, pustyniami i białymi misiami
      jest infantylne. Gdyby politycy szczerze powiedzieli
      o co chodzi, nie byłoby tego oporu.

      P.S. Czy to przypadkiem pod artykułem zamiast odnośnika do dyskusji
      jest odnośnik do "apelu do polityków..."?
    • wwojtek9 Re: Zaufajmy nauce, a nie klimatycznym znachorom 22.11.09, 16:47
      Miałem dotąd pozytywne zdanie o Panu, no i muszę je zmienić. Generalnie polemizuje Pan z poglądem, iż to nie działalność człowieka wpływa na wzrost temperatury. Ale na generalny argument, iż w przeszłości człowieka nie było, a temperatury się zmieniały podaje Pan jedynie dane na temat temperatur w średniowieczu, które zdaniem Pana były wówczas trochę niższe niż obecnie. To akurat da się wyjaśnić - jeśli jesteśmy na szczycie cyklu wzrostowego. Ale ja mam inne pytanie, o dużo większe zmiany temperatur, w czasach gdy ludzi nie było na świecie. Bo jest faktem, iż żyjemy w ciepłym interglacjale epoki lodowej! 80% historii klimatu na ziemi to epoki gorące, w czasie których nawet bieguny były wolne od lodu. Dlaczego nie odniósł się Pan do tych danych? Dalej, ile co2 produkuje człowiek, a ile naturalne procesy? O ile wiem emisja powodowana przez człowika do 20%, więc jak ogromnym kosztem my zmniejszymy emisję 0 20%, to w skali globu będzie to 4% czyli zawracanie Wisły kijkiem... Dalej, co2 jest gazem cieplarnianym, więc powoduje wzrost temperatury, pytanie tylko w jakim stopniu, śladowym czy znaczącym? Biorąc pod uwagę prognozy zwolenników globalnego ocieplenia z przed 10-sięciu lat mocno wówczas "przeszacowali" ten wpływ... A zawsze towarzyszący wzrostowi temperatur wzrost stęrzenia co2 to przyczyna czy skutek? - wzrost temperatury powoduje uwalnianie się co2 z oceanów.
    • drupal Do Autora artykułu, Pana Adama Wajraka 22.11.09, 16:54
      Panie Adamie, z pewnością oglądał Pan film "The Great Global Warming Swindle"
      (dostępny także na YouTube, tak, tak, tym rozsiewającym spiskowe teorie
      YouTube). Czy zauważył Pan przedstawiony tam mechanizm weryfikacji materiałów i
      autorów publikowanych w naukowych czasopismach i oficjalnych międzynarodowych
      raportach? I czy nie przypomina to Panu systemu cenzury znanego od setek lat, w
      którym dopuszcza się do głosu jedynie teorie akceptowane politycznie czy
      religijnie?

      Dla mnie oczywiste jest, że w tym filmie wypowiadają się wyłącznie naukowcy
      przeciwni powszechnie wyznawanej teorii globalnego ocieplenia wywołanego
      emitowanym przez działalność człowieka CO2. I oczywiste jest to, że film nie
      jest obiektywny. Tylko dlaczego jedynym źródłem informacji na ten temat ma być
      dla mnie YouTube? Dlaczego w oficjalnych wypowiedziach polityków i
      licencjonowanych przez nich naukowców nikt się o tym nie zająknie? Wszyscy
      trąbią jednym obowiązującym i niepodważalnym tonem, co przypomina mi bardziej
      kult niż naukę.

      W swoim artykule napisał Pan: "poza Słońcem jest jeszcze cała masa innych
      czynników, które wpływają na klimat, np. gazy cieplarniane, a zwłaszcza jeden z
      nich - dwutlenek węgla."

      Napisał Pan to jako naukowiec czy jako człowiek przekonany publikacjami
      naukowymi na ten temat?

      W opinii naukowców wypowiadających się w w/w filmie gazem cieplarnianym
      odpowiadającym w 95% za globalne ocieplenie bądź ochłodzenie jest para wodna w
      atmosferze. Pozostałe gazy mają wpływ znikomy.

      Naukowcy ci twierdzili też, że jest to prawda powszechnie akceptowana przez
      klimatologów.
      Dla mnie jako zwykłego człowieka wydaje się to tylko logiczne i sensowne, nie
      potrafię tego naukowo zweryfikować.

      Rozumiem, że CO2 jako gaz powstający podczas spalania (czyli także wydychania
      przez zwierzęta i ludzi) jest z kolei niezbędny dla życia i rozwoju ziemskiej
      flory. Że nasze samochody, miasta i fabryki produkują go w ogromnych
      ilościach. OK. Chociaż mnie truje bardziej cała reszta zawartości spalin:
      samochodowych, z kominów fabryk i elektrowni itd., czuję się odpowiedzialny za
      całe środowisko, które zanieczyszczam na wszelkie możliwe sposoby samym faktem,
      że żyję, poruszam się, kupuję w hipermarketach, jem, wydalam, zużywam ubranie,
      sprzęty, które wędrują na śmietnik - generalnie na utrzymanie mnie przy życiu
      trzeba zużyć określoną ilość zasobów środowiska. No i oczywiście wiem, że na
      utrzymanie przy życiu przeciętnego Amerykanina potrzeba więcej zasobów
      środowiska niż na utrzymanie mieszkańca Afryki.

      Ale dlaczego, do cholery, uwzięliście się tak na to biedne CO2?

      Może nasza planeta jest po prostu przeludniona?

      Zużywamy za dużo bo jest nas za dużo?

      No tak, ale takie hasło jest niepoprawne politycznie, można nawet powiedzieć, że
      faszystowskie.

      I niehumanitarne, bo dotyczy kwestii posiadania dzieci.
      I nieekonomiczne bo zagraża systemowi podatkowemu, emerytalnemu, globalnej
      gospodarce.

      Łatwiej zrzucić wszystko na CO2.

      A co potem? Nałożymy limity na oddychanie?


    • warez65535 Fani globalnego ocieplenia fałszowali dane 22.11.09, 17:14
      I są na to dowody:

      www.sfora.pl/Skandal-po-odkryciu-oszustwa-klimatologow-a14019
      www.anelegantchaos.org/cru/
      briefingroom.typepad.com/the_briefing_room/2009/11/the-biggest-scandal-of-all-is-this.html
    • minasz Wajrak poepłnia bład na samym poczatku zakładajac 22.11.09, 17:14
      niewiadomo czemu ze globalne ocieplenie jest złe

      według mnie bedzie wprost odwrotnie - kiedy nie bedzie lądolodów bedzie wiecej
      miejsc pod tereny uprawne , zwiekszy sie tez wielkosc zbiorników wodnych wiec
      bedzie wieksze parowanie - co spowoduje wieksze opady
      moze sie okazac ze sahara bedzie zielona a ludzie w etiopi przestana umierac z
      głodu - a ze tam zaleje holandie to mnie to wali
    • flexxok Re: Zaufajmy nauce, a nie klimatycznym znachorom 22.11.09, 17:33
      Bardzo dobry tekst p.Wajraka.
      Mamy takie społeczeńśtwo, że zawsze wszystko kontestuje, nawet
      profesjonalne badania. Zresztą badaniom przewaznie nei wierzy, bo to
      jakas banda wysoko opłacanych profesorków sobie je prowadzi, a
      prawdziwa robota to w fabryce przy piecu, albo na budowie dróg jest:)
      • minasz Re: Zaufajmy nauce, a nie klimatycznym znachorom 22.11.09, 17:34
        a ty jak zarabiasz?
      • drupal Re: Zaufajmy nauce, a nie klimatycznym znachorom 23.11.09, 03:04
        tych "wybitnych naukowców", o których pisze pan Wajrak, którzy prowadzą
        "profesjonalne badania" właśnie złapano na gorącym uczynku. Hakerzy włamali się
        do uniwersyteckiego serwera, skąd ukradli tysiące prywatnych maili tych
        naukowców, określanych w artykule jako "Some of the world’s top climate
        scientists". Treść tych maili została opublikowana w Internecie. Naukowcy
        wymieniają się w nich sztuczkami i fałszerstwami, których używają do poprawiania
        danych, żeby pasowały do teorii o globalnym ociepleniu.
        Tutaj jest link do źródła:
        www.telegraph.co.uk/earth/environment/climatechange/6619796/Climate-scientists-accused-of-manipulating-global-warming-data.html
    • samentu Panie Wajrak niech Pan BZDUR nie opowiada 22.11.09, 18:35
      jak Pan słusznie zauważył żeby sie wypowiadać o klimacie trzeba cokolwiek sie
      znać i nie kłamać, ni dyskutować z faktami jak Pan to czyni w tym artykule!

      1. historia Grenlandii tez jest doskonale odtworzona i zbadana!
      nikt nie twierdzi że CAŁA wyspa była zielona, ale w X i XII wieku klimat na jej
      wybrzeżu był znacznie cieplejszy niż dziś takie są fakty!
      2. Bo co Erykowi Rudemu miała być akcja osadnicza potrzebna? Panie Wajrak to
      społeczeństwo klanowe żyjące w gospodarce autarkicznej!!
      Bez pieniędzy, bez wymiany handlowej, bez produkcji w celu zysku!!
      BTW
      i gdzie to niby miał ta kampanie PRowska Eryk Rudy robić?
      w prasie norweskiej?:P
      3. Stworzona przez niego społeczność (czyli 2 osady - a ściślej 2 zbiory wielu
      sąsiadujących z sobą farm łącznie 1500 - 1200 osób)
      żyła z uprawy jęczmienia (tak, tak) i z hodowli owiec
      vide - raporty z utrzymania parafii z XI wieku przechowywane w archiwum
      Archidiecezji w Trondheim, któremu Grenlandia podlegała
      - w gospodarce autarkicznej handel o ile w ogóle istnieje ma znaczenie marginalne.
      poza tym z kim niby to mieli ci Grenlandczycy handlować?
      kto niby miał ten handel organizowac i obsługiwać?
      w samej Norwegii stałe kontakty kupieckie z dzisiejszą Belgia funkcjonowały od
      XII wieku dopiero !!
      i to przez Bergen, a nie Trondheim!
      i tak na zakończenie
      kluczowym argumentem dla ignorantów takich jak Pan jest osada Skandynawów w
      Nowej Foundlandii w L'Anse aux Meadows
      świetnie przebadana od lat 60.
      w kuchni tamtejszych zabudowań znaleziono resztki zywności w tym owoce i nasiona
      gatunków dziś nie występujące na północ od stanu Nowy Jork i Maine

      • adam.wajrak Re: Panie Wajrak niech Pan BZDUR nie opowiada 22.11.09, 20:19
        No własnie niech Pan sobie poczyta
        www.archaeology.org/online/features/greenland/
        Trading with Norway, under whose rule they eventually came, the Greenlanders
        exchanged live falcons, polar bear skins, narwahl tusks, and walrus ivory and
        hides for timber, iron, tools, and other essentials, as well luxuries such as
        raisins, nuts, and wine.
        • samentu Re: Pan także tylko proszę nie wybiórczo 22.11.09, 20:45
          Life went sour for the Greenlanders in other ways. The number of Norwegian
          merchant vessels arriving in their ports, though only one or two a year in the
          best of times
          , dropped until none came at all. This meant that the islanders
          were cut off from the major source of iron and tools needed for the smooth
          running of their farms and the construction and maintenance of their boats.
          Norway's long dominance of the northern sea trade withered as Germany's
          Hanseatic League rose to ascendancy. Although the league's bigger ships could
          carry more cargo than Norwegian vessels, they apparently never anchored in
          Greenland. The dangerous ocean crossing would have put them at too much risk for
          too little gain


          pomijając już takie detale jak wielkość i załadunek tych 2 statków
          en.wikipedia.org/wiki/Knarr
          pomijając juz fakt, że knarry były islandzkie,a nie bezpośrednio z Norwegii,
          która realnie opanowała Islandię w wyniku interwencji zbrojnej w wojnie domowej
          w XIII wieku

          ale pod rozwagę poddam Panu jeszcze jeden fakt
          - w żadnym źródle nie pada uwaga o kontaktach z ludnością Innuicką (dzisiejszymi
          Grendlandczykami), a polując na to samo musieli mieć styczność
          a to dlatego, że tylko pólnocna część wyspy była połączona lodami z Ziemią
          Baffina (być może tylko częściowo) i tylko tam odnaleziono pozostałości
          archeologiczne po Innuitach
          • adam.wajrak Re: Pan także tylko proszę nie wybiórczo 22.11.09, 21:21
            samentu napisał:

            > Life went sour for the Greenlanders in other ways. The number of Norwegia
            > n
            > merchant vessels arriving in their ports, though only one or two a year in the
            > best of times
            , dropped until none came at all. This meant that the islander
            > s
            > were cut off from the major source of iron and tools needed for the smooth
            > running of their farms and the construction and maintenance of their boats.
            > Norway's long dominance of the northern sea trade withered as Germany's
            > Hanseatic League rose to ascendancy. Although the league's bigger ships could
            > carry more cargo than Norwegian vessels, they apparently never anchored in
            > Greenland. The dangerous ocean crossing would have put them at too much risk fo
            > r
            > too little gain

            >
            > pomijając już takie detale jak wielkość i załadunek tych 2 statków
            > en.wikipedia.org/wiki/Knarr
            > pomijając juz fakt, że knarry były islandzkie,a nie bezpośrednio z Norwegii,
            > która realnie opanowała Islandię w wyniku interwencji zbrojnej w wojnie domowej
            > w XIII wieku
            >
            > ale pod rozwagę poddam Panu jeszcze jeden fakt
            > - w żadnym źródle nie pada uwaga o kontaktach z ludnością Innuicką (dzisiejszym
            > i
            > Grendlandczykami), a polując na to samo musieli mieć styczność
            > a to dlatego, że tylko pólnocna część wyspy była połączona lodami z Ziemią
            > Baffina (być może tylko częściowo) i tylko tam odnaleziono pozostałości
            > archeologiczne po Innuitach
            Wybiorczo to Pan cytuje. Dlaczego ucial Pan ostanie zdanie tego akapitu?? Bo nie
            pasuje do tezy
            Life went sour for the Greenlanders in other ways. The number of Norwegian
            merchant vessels arriving in their ports, though only one or two a year in the
            best of times, dropped until none came at all. This meant that the islanders
            were cut off from the major source of iron and tools needed for the smooth
            running of their farms and the construction and maintenance of their boats.
            Norway's long dominance of the northern sea trade withered as Germany's
            Hanseatic League rose to ascendancy. Although the league's bigger ships could
            carry more cargo than Norwegian vessels, they apparently never anchored in
            Greenland. The dangerous ocean crossing would have put them at too much risk
            for too little gain, especially now that elephant ivory, once difficult to
            obtain, could be gotten easily from Africa and replaced walrus ivory in
            prominence.

            Tak nie ladnie ciac cudze zdania w polowie. Wycielo sie Panu, ze handel z
            Grenladia stal sie nieoplacany?
            >
            • samentu Re: Pan także tylko proszę nie wybiórczo 22.11.09, 21:38
              > Tak nie ladnie ciac cudze zdania w polowie. Wycielo sie Panu, ze handel z
              > Grenladia stal sie nieoplacany?


              a skąd ta śmiała teza?
              popyta na kły morsów, czy skóry niedźwiedzie - jako towary luksusowe musiał byc
              stały

              2 knarry rocznie to nie więcej niż jakieś 100 kilo towaru
              przy takich ilościach jest sens liczyc opłacalność?
              zresztą kto ten handel prowadził?
              i jak?
              źródła w ogóle milczą o jakiejkolwiek wymianie towarowej Grenlandia Norwegia
              jedyne co wiemy to czym się miejscowa ludnośc zajmowała - bo utrzymywali
              kościoły i proboszczów płacąc im w naturze
              i to jest argument koronny
              bo utrzymywali się nie z myslistwa tylko z uprawy jęczmienia i hodowli owiec
              dziś na Grenlandii jęczmienia się nie uprawia mimo że znamy odporne na zimno odmiany
          • adam.wajrak Re: Pan także tylko proszę nie wybiórczo 22.11.09, 21:25
            samentu napisał:

            > ale pod rozwagę poddam Panu jeszcze jeden fakt
            > - w żadnym źródle nie pada uwaga o kontaktach z ludnością Innuicką (dzisiejszym
            > i
            > Grendlandczykami), a polując na to samo musieli mieć styczność
            > a to dlatego, że tylko pólnocna część wyspy była połączona lodami z Ziemią
            > Baffina (być może tylko częściowo) i tylko tam odnaleziono pozostałości
            > archeologiczne po Innuitach
            czyżby? Niby czytamy to samo, a ciagle inne wnioski:
            Inuit-Norse relations seem to have been fairly friendly at times, hostile at
            others. Few Inuit objects have been unearthed at the farms. Various Norse items,
            including bits of chain mail and a hinged bronze bar from a folding scale, have
            been found at Inuit camps in Greenland, mainland Canada, and on Baffin,
            Ellesmere, and Devon Islands. These are suggestive of commerce between the two
            peoples, but they may also have been seized by Inuit during raids on hunting
            parties in the Nordseta or plundered from farms.

            Norse mention of the Inuit is curiously scant in the surviving documents. An old
            story tells of hunters coming across "small people," the Skraelings, with whom
            the Greenlanders apparently fought. The text says that when these people "are
            hit, their wounds turn white and they do not bleed, but when they die there is
            no end to the bleeding." The next account is that of Ivar Bardarson in his
            Description of Greenland; Bardarson reported on the take-over of the Western
            Settlement by the Skraelings, with the implication that they had killed the
            inhabitants. Years later, another source describes a Skraeling attack in the
            Eastern Settlement, in which 18 Greenlanders met their deaths and two boys and a
            woman were captured. As Canadian archaeologist Robert McGhee has pointed out,
            there is no physical evidence of massacres, the destruction of Norse property,
            or the takeover and reuse of Norse shelters by the Inuit, and nothing in Inuit
            tales of Inuit-Norse contact to back up Bardarson's claim.

            • indeed4 Nie ma o co kruszyć kopii .... 22.11.09, 21:38
              ... ponieważ obaj macie rację :-)



              Przykładowe powody zmian klimatu

              Powody zmian klimatu można podzielić na dwie grupy: zmiany
              wywołane
              (a) czynnikami naturalnymi,
              (b) efektami antropogenicznymi (działalność człowieka).


              Wiele scenariuszy ogólnych zmian klimatu jest formułowanych w
              postaci prostych hipotez sprzężeń zwrotnych, w których zmiana
              jednego parametru powoduje zmianę innych parametrów. Przykładowe
              powody zmian klimatu są opisane poniżej. Istnieje wiele innych
              hipotez.



              pl.wikipedia.org/wiki/Zmiana_klimatu
            • samentu Re: Pan także tylko proszę nie wybiórczo 22.11.09, 21:46
              the Skraelings
              to akurat określenie z Sago o Leifie Ericcsonie"
              dotyczy nie Innuitów, a nowofoundlandzich Indian

              o braku relacji świadczą 2 kwestie
              1. brak elementów przenikania się kultur w kulturze innuickiej
              gdy następuje tak znaczące spotkanie odrębnych kultur to takie spotkanie
              pozostaje w zbiorowej pamięci.
              zwłaszcza o ile takie spotkania istniały by długo (obecność nordycka na
              Grenlandii to lata 980 - 1420)
              tymczasem nic, ale to absolutnie nic z tego nie pozostało
              jak Duńczycy przybyli do Nuuk w latach 40 XVIII wieku byli dla Innuitów
              całkowicie nowym zjawiskiem.
              Tymczasem w innym przypadku
              indiańskie plemiona prerii w US przechowywały pamięć o ekspedycji Coronado w XIX
              wieku ( a więc 300 lat później)
              a to było jednostkowe wydarzenie a nie stałe osadnictwo

              2. gdyby były kontakty istniał by obowiązek misyjny
              tymczasem gdy podnoszono parafie grenlandzkie do godności biskupstw jedynym
              argumentem za była odległość od Islandii i stąd niedogodnosci dla tamtejszych
              biskupów
              • adam.wajrak Re: Pan także tylko proszę nie wybiórczo 22.11.09, 22:02
                samentu napisał:

                > the Skraelings
                > to akurat określenie z Sago o Leifie Ericcsonie"
                > dotyczy nie Innuitów, a nowofoundlandzich Indian
                >
                > o braku relacji świadczą 2 kwestie
                > 1. brak elementów przenikania się kultur w kulturze innuickiej
                > gdy następuje tak znaczące spotkanie odrębnych kultur to takie spotkanie
                > pozostaje w zbiorowej pamięci.
                > zwłaszcza o ile takie spotkania istniały by długo (obecność nordycka na
                > Grenlandii to lata 980 - 1420)
                > tymczasem nic, ale to absolutnie nic z tego nie pozostało
                > jak Duńczycy przybyli do Nuuk w latach 40 XVIII wieku byli dla Innuitów
                > całkowicie nowym zjawiskiem.
                > Tymczasem w innym przypadku
                > indiańskie plemiona prerii w US przechowywały pamięć o ekspedycji Coronado w XI
                > X
                > wieku ( a więc 300 lat później)
                > a to było jednostkowe wydarzenie a nie stałe osadnictwo
                >
                > 2. gdyby były kontakty istniał by obowiązek misyjny
                > tymczasem gdy podnoszono parafie grenlandzkie do godności biskupstw jedynym
                > argumentem za była odległość od Islandii i stąd niedogodnosci dla tamtejszych
                > biskupów
                Jest Pan cudowny. Wystawilem Panu linka z artykulu w pismie Amerykanskiego
                Instytutu Archeologicznego. To oni wypisuja o tych kontaktach z Inuitami, o
                handlu z Norwegia itp. Ja sam nie smialbym.
                Pan caly czas twierdzi cos innego niz te ci faceci ktorzy smiem twierdzic znaja
                sie co nieco. Wlasnie o tym byl moj artykul. Mam wiec serdeczna prosbe. Niech im
                Pan wysle swoje przemyslenia i jak oni jej opublikuja to ja sie nimi bede
                zajmowal. OK?
                • indeed4 . 22.11.09, 22:14
                  www.racjonalista.pl/kk.php/s,6550
                  • indeed4 i c.d. .... :-) 22.11.09, 22:15

                    Największy na świecie producent turbin wiatrowych – Vestas, członek
                    Kopenhaskiej Rady Klimatycznej, namawia rządy do wielkich inwestycji
                    w rynek turbin wiatrowych. Sponsoruje program CNN „Climate in Peril”
                    (Klimat w niebezpieczeństwie), podnosząc poziom poparcia dla
                    polityki, która podniosłaby zyski Vestas. Inny członek Kopenhaskiej
                    Rady Klimatycznej, zielona firma inwestycyjna Ala Gore’a, Generation
                    Investment Management, ostrzega przed znacznym ryzykiem dla
                    gospodarki USA, jeśli szybko nie nałoży się ceny na dwutlenek węgla.

                    Autor tekstu: Bjørn Lomborg; Oryginał:
                    www.racjonalista.pl/kk.php/s,6550
                    Autor tekstu: Bjørn Lomborg; Oryginał:
                    www.racjonalista.pl/kk.php/s,6550
                    Największy na świecie producent turbin wiatrowych – Vestas, członek
                    Kopenhaskiej Rady Klimatycznej, namawia rządy do wielkich inwestycji
                    w rynek turbin wiatrowych. Sponsoruje program CNN „Climate in Peril”
                    (Klimat w niebezpieczeństwie), podnosząc poziom poparcia dla
                    polityki, która podniosłaby zyski Vestas. Inny członek Kopenhaskiej
                    Rady Klimatycznej, zielona firma inwestycyjna Ala Gore’a,
                    Generation Investment Management, ostrzega przed znacznym ryzykiem
                    dla gospodarki USA, jeśli szybko nie nałoży się ceny na dwutlenek
                    węgla.


                    • adam.wajrak Re: i c.d. .... :-) 22.11.09, 23:22
                      Hospodářské Noviny : W jej obradach uczestniczył rosyjski wicepremier Aleksander
                      Żukow oraz przedstawiciele Łukoilu, największego w Rosji prywatnego
                      przedsiębiorstwa z branży naftowej. Zresztą, jak podkreślają Hospodářské Noviny,
                      to właśnie Łukoil „sponsorował rosyjskie wydanie 'Błękitnej planety w zielonych
                      okowach'”, czyli książki Klausa, w której podważa on zasadność obaw przed
                      ociepleniem klimatu.
                      Jakn rozumiem woli Pan Putina:)))
                      • indeed4 Re: i c.d. .... :-) 23.11.09, 19:53
                        Ależ cudne jaja :-D Dzięki za info, to widzę że czeska konserwa też
                        ma
                        swojego Giertycha :-D Niewykluczone, że Kreml sponsorował również
                        brednie naszego rodzmego rusofila :-D

                        www.presseurop.eu/pl/content/article/117811-vaclav-klaus-czuje-sie-w-rosji-jak-u-siebie
                • samentu Re: Pan także tylko proszę nie wybiórczo 22.11.09, 22:21
                  > Jest Pan cudowny. Wystawilem Panu linka z artykulu w pismie Amerykanskiego
                  > Instytutu Archeologicznego. To oni wypisuja o tych kontaktach z Inuitami, o
                  > handlu z Norwegia


                  używając trybu przypuszczającego, który Pan podnosi do twierdzącego

                  > Pan caly czas twierdzi cos innego niz ci faceci ktorzy smiem twierdzic znaja
                  > sie co nieco


                  bo to przedmiot mojego wykształcenia, więc też znam się nie co i wiem na
                  podstawie czego te wnioski zostały sformułowane
                  moim skromnym zdaniem więcej w nich fantazji niz faktów
                  ale od razu Panu powiem że to żadna nowość
                  bo w zakresie wczesnego średniowiecza (mało źródeł pisanych) to norma
                  dam Panu przykład
                  w podręczniku swoich dzieci do Historii wyczyta Pan, iz Germanów w V wieku
                  wygnały stąd huńskie najazdy, no i na mapce zobaczy Pan że imperium Huńskie
                  sięgnęło po Bałtyk
                  rzecz w tym, że na ziemiach polskich nie ma żadnych pozostałości po owych
                  mitycznych najazdach
                  pochówki huńskie mozna policzyc na palcach jednej ręki
                  wszystkie z Małopolski i Górnego Śląska i wszystkie naturalne a nie nagłe
                  ale jak Pan sam wie najlepiej - jeżeli faktów brakuje to tym gorzej dla nich:P
                  pustke trzeba czyms zapełnić, a tradycyjne poglądy trzymają się siła samej
                  tradycji długo:P

                  obiecac Panu mogę, że jak opublikuję coś o zmianach klimatu z przyjemnościa Panu
                  podeslę;)
            • dareka.priv Re: Pan także tylko proszę nie wybiórczo 23.11.09, 17:33
              Do samentu i adam.wajrak:
              świetna ta Wasza dyskusja o Grenlandii. Ale czy nie jest aby tak, że ta
              Grenlandia faktycznie była cieplejsza podczas Medieval Warm Period. Nie jestem
              klimatologiem, ale chyba co do tego nie ma dzisiaj wątpliwości, że coś takiego
              miało miejsce. (Minus panie Adamie). Dla Grenlandii przyjmuje się, że w okresie
              MWP temperatura był o 1 stopień wyższa niż obecnie, natomiast podczas Little Ice
              Age była o 1 stopień niższa niż obecnie. Tylko, że MWP i LIA były zmianami
              lokalnymi (w sensie geograficznym) a nie globalnymi (więc do teorii >globalnego<
              ocieplenia nie mają zastosowania). (Znów minus panie Adamie). Zarzucając komuś
              nienaukowe podejście i naginanie wyników badań, trze być samemu do bardzo
              dokładnym i dobrze dobierać przykłady. Jak dla mnie to, chodzi o to, że
              ocieplenie w średniowieczu było, ale nie można tym grać na obalenie globalnego
              ocieplenia obecnie, jak próbują to robić niektórzy, bo nie było to zjawisko
              globalne. Obecnie też są pewnie miejsca, w których średnie temperatur maleją,
              choć ogólnie pewnie rośną.

              BTW: ...i absolutnie nie jestem do końca przekonany o tym globalnym ociepleniu,
              raczej jestem sceptykiem. Chciałem tylko podkreślić, jak trudne jest zbudowanie
              logicznie spójnego wywodu i jak łatwo mieszać ludziom w głowach. Moim zdaniem,
              jeśli globalne ocieplenie faktycznie istnieje i jest problemem, to przyczyną tak
              dużej grupy ludzi, którzy temu nie do końca wierzą, są sami zwolennicy. Przyjmę
              każdą teorię czy hipotezę, jeśli będzie zbudowana logicznie, a tezy zostaną
              postawione prawidłowo oraz prawidłowo i uczciwie zostaną uzasadnione/udowodnione.

              BTW2: Odnośnie do tych wiatraków Ala Gora i firmy Vestas. Ponieważ wiatr raz
              wieje a raz nie, to na razie, na każdy MW mocy z wiatru trzeba pod parą trzymać
              rezerwowy MW w tradycyjnych elektrowniach, które w razie czego, mogą natychmiast
              przejąć produkcję mocy, żeby nie dochodziło do blackoutów. Co prawda rozwija się
              różne projekty, które mają pozwolić na gromadzenie energii w czasie, gdy wiatru
              jest dużo i jego oddawanie, gdy wiatru jest zbyt mało (np. elektrownie
              szczytowo-przepompowe czy CAES), ale jest to obecnie istotny problem.
        • indeed4 Re: Panie Wajrak niech Pan BZDUR nie opowiada 22.11.09, 21:23
          www.nieznane.pl/grenlandia-byla-zielona-wyspa,76.html

          ....?
          • adam.wajrak Re: Panie Wajrak niech Pan BZDUR nie opowiada 22.11.09, 21:51
            indeed4 napisał:

            > www.nieznane.pl/grenlandia-byla-zielona-wyspa,76.html
            >
            > ....?
            Prosze dokladnie przeczytac kiedy byla zielona. Hi hi Troche wczesniej niz w
            sredniowieczu.
            • indeed4 Re: Panie Wajrak niech Pan BZDUR nie opowiada 22.11.09, 22:03
              Dobra, tylko ale ja nie jestem ani zwierzoznawca ani klimatologista
              jak pan, panie Wajrak :-)

              Coś wstrząsającego panu podrzucę, hihi ... :-P

              " Al Gore zainwestował duże sumy w urządzenia pozwalające produkować
              prąd bez użycia węgla, w różne turbiny wiatrowe itp. Nic dziwnego
              więc, że lobbuje za ich powszechnym użyciem - zwyczajnie ma z tego
              zysk. Dlatego nie waha się uczynić z ekologizmu ideologii."

              http://www.polskatimes.pl/fakty/swiat/144875,ekolodzy-oszukuja-ludzi-
              w-sprawie-zmian-klimatu,id,t.html#material_3



              Widział pan to ? Gore jeszcze lepszy od Busha, tamten miał udziały w
              koncernach naftowych, a ten z kolei próbuje skręcić kasę na
              turbinach wiatrowych :-)
              • indeed4 Re: Panie Wajrak niech Pan BZDUR nie opowiada 22.11.09, 22:04
                www.polskatimes.pl/fakty/swiat/144875,ekolodzy-oszukuja-ludzi-w-sprawie-zmian-klimatu,id,t.html#material_3
        • samentu I jeszcze dwa fakty 22.11.09, 21:32
          by pokazać Panu, że klimat się znacząco zmienia BEZ wpływu przemysłu CO2 itd.
          Fakt 1. szczyt solarny lata 60 X wieku

          Ibrahim Ibn Jakub kupiec i dyplomata opisuje sady brzoskwiniowe na ziemiach
          słowiańskich (Meklemburgia, Wielkopolska)
          a wiadomo, że brzoskwinia nie jest odporna na mrozy

          Fakt 2. minimum solarne pierwsze lata V wieku

          31.12.406 roku przez zamarzniety Ren w ciągu tygodnia na teren Galii przechodzi
          jakieś 750 tys. Wandalów, Burgundów, Swebów i innych
          wiekszość wyruszyła z obecnej zachodniej Polski
          teraz proszę sobie pomysleć jakiej temperatury trzeba i jak długo muszą trwać
          mrozy by Ren na wysokości Moguncji zamarzł na tyle by bezpiecznie mogła go
          przejść taka masa ludzi z wozami i inwentarzem!
          a potem prosze pomysleć, że skoro takie temperatury panowały w zachodnie części
          kontynentu to ile stopni musiało być w miejscu z którego wyruszyli i czy
          brzoskwiniowe sady wytrzymały by takie temperatury!
          • adam.wajrak Re: I jeszcze dwa fakty 22.11.09, 21:39
            Oj Grenladie cos Pan porzucil.
            A sad brzoskiwniowe dzis o czym swiadcza?
            brzoskwinie.rolnicy.com/warunki-uprawy-brzoskwin/
            A jak Pan mi napisze o winogronach w sredniowieczu to zaprosze Pana na winogrona
            do mnie, a mieszkam w Bialowiezy (podobno jeden z najzimniejszych regionow w Polsce)

            • indeed4 Re: I jeszcze dwa fakty 22.11.09, 21:43
              O ! To w Białowiezy też kiedyś mieszkał Miczurin ?
            • samentu Re: I jeszcze dwa fakty 22.11.09, 21:52
              > A sad brzoskiwniowe dzis o czym swiadcza?

              o szczycie solarnym w latach 90. XX wieku, który mamy juz za sobą;)
              teraz przed nami dołek, który wypędził stąd Burgundów i Wandalów w cieplejsze
              miejsca;)
              i jedyna nadzieja, by nas to nie spotkało tylko w tym, iz ma Pan rację
              no i że się walczącym z ocieplaniem klimatu ochłodzić go nie da:P
              • perfectgreybody Re: I jeszcze dwa fakty 23.11.09, 12:24
                > o szczycie solarnym w latach 90. XX wieku, który mamy juz za sobą;)

                No nie bardzo, bo "szczyt solarny" to mieliśmy w latach 50tych i choć mamy go już za sobą, temperatury wciaż wzrastają.

                Linki do badań na ten temat masz tutaj:

                www.skepticalscience.com/solar-activity-sunspots-global-warming.htm
                • baron13 Re: I jeszcze dwa fakty 23.11.09, 15:30
                  Nie wiem, czy perfectgreybody zauważyłeś w artykule rekonstrucję aktywności
                  słonecznej od 1610 roku która pokazuje, jak znakomicie pokrywają się zmiany
                  temperatury z aktywnością słoneczną. Pytanie ile jest warta owa rekonstrukcja,
                  ale chyba gdzieś od 1760 roku były już bezposrednie pomiary plam na Słońcu. A
                  tak na marginesie William Herschel jest podejrzewany o wykrycie silnej
                  zależności cen zboża od 11 letniego cyklu słonecznego. Jednak chyba Słońce...
                  • perfectgreybody Re: I jeszcze dwa fakty 23.11.09, 15:56
                    baron13 napisał:

                    > Nie wiem, czy perfectgreybody zauważyłeś w artykule rekonstrucję aktywności
                    > słonecznej od 1610 roku która pokazuje, jak znakomicie pokrywają się zmiany
                    > temperatury z aktywnością słoneczną.

                    Co pokazuje, że zmiany aktywności słonecznej mogły być przyczyną zmiany aktywności słonecznej w _przeszłości_. Niestety, korelacja znika w drugiej połowie XX wieku.
                    • maaac Re: I jeszcze dwa fakty 23.11.09, 16:10
                      No i z czasem dochodzimy do genialnych odkryć:

                      > Co pokazuje, że zmiany aktywności słonecznej mogły być przyczyną

                      > zmiany aktywności słonecznej w _przeszłości_. Niestety,
                      korelacja
                      > znika w drugiej połowie XX wieku.

                      Czepialstwo, ale jak łatwo się zapędzić w "słusznym gniewie".
                      • baron13 Re: I jeszcze dwa fakty 23.11.09, 17:53
                        Nie znika, tylko jest oglądana w innej skali. Temperatura "ruszyła" w górę w
                        latach 20 XX wieku wraz ze wzrostem aktywności słonecznej. Potem się pojawiło La
                        Nino (jakoś tak się zwie, warto sprawdzić). Tak na marginesie. Jak przedstawić
                        na wykresie nie wygładzone wyniki rekonstrukcji klimatu od wieków średnich to
                        zobaczymy, że klimat zaczął się ocieplać ok 1650 roku. To samo widać na
                        wykresach z dużym krokiem średniowania. Ekolodzy zwykle biorą 5 lat, bo wówczas
                        akurat wychodzi wygodna dla nich składowa.
                        • perfectgreybody Re: I jeszcze dwa fakty 23.11.09, 19:12
                          baron13 napisał:

                          > Nie znika, tylko jest oglądana w innej skali.

                          Czyli albo temperatura koreluje się z aktywnością słoneczną, albo "jest oglądana w innej skali", niezależnie od tego, jaka jest relacja pomiędzy tymi wartościami?

                          > Temperatura "ruszyła" w górę w
                          > latach 20 XX wieku wraz ze wzrostem aktywności słonecznej. Potem się pojawiło L
                          > a
                          > Nino (jakoś tak się zwie, warto sprawdzić).

                          ???

                          Że co?

                          > Tak na marginesie. Jak przedstawić
                          > na wykresie nie wygładzone wyniki rekonstrukcji klimatu od wieków średnich to
                          > zobaczymy, że klimat zaczął się ocieplać ok 1650 roku. To samo widać na
                          > wykresach z dużym krokiem średniowania. Ekolodzy zwykle biorą 5 lat, bo wówczas
                          > akurat wychodzi wygodna dla nich składowa.

                          ???

                          A jakieś przykłady?

                          Mann 1999 - 40 lat
                          Moberg 2005 - 80 lat
                          Mann 2008 - 40 lat
                          • baron13 Re: I jeszcze dwa fakty 23.11.09, 20:01
                            Powiem tak: kto ciekawy ten znajdzie. Nie jestem specem od klimatologii,
                            trafiłem na linka do danych w formie pliku txt i je sobie wydrukowałem. A potem
                            znalazłem dane dotyczące zmian temperatury gruntu. Mam to zachomikowane na innym
                            komputerze. Jak będę pamiętał, to podeślę. Choć powiem raz jeszcze, nie wiem, co
                            te "rekonstrukcje" są warte. Mann tak na marginesie, o ile chodzi o tego, został
                            straszliwie zjechany. Rekonstrukcji było ileś i jest tona artykułów, jak były
                            robione. Ciekawe, o ile nie brać tego całkiem poważnie. Napewno daje dobre dane
                            różnicowe. Za bezwzględne, to nie dałbym grosza, jeśli chodzi o dokładność
                            lepszą niż 1 stopień. Przy czym mówię o błędzie systematycznym. A ten efekt, że
                            ruszyło ok 1650 da się zobaczyć, o ile ktoś chce. To pomiar różnicowy, chyba
                            prawdziwy.
                            • perfectgreybody Re: I jeszcze dwa fakty 23.11.09, 20:59
                              Znowu krótsza wersja twojego argumentu:

                              nie wiesz, nie znasz się, no ale coś Ci się wydaje.
                              • baron13 Re: I jeszcze dwa fakty 23.11.09, 22:16
                                Niestety, to jest tak, że jedni wierzą, inni starają się dociec, co jest. Jeśli
                                ktoś mówił, że widział złoto w Dolinie Niedźwiedziej, to jeśli jest ta dolina,
                                warto sprawdzić. Poszukaj, a znajdziesz. Trzeba tylko chcieć.
                                • perfectgreybody Re: I jeszcze dwa fakty 24.11.09, 09:13
                                  baron13 napisał:

                                  > Niestety, to jest tak, że jedni wierzą, inni starają się dociec, co jest. Jeśli
                                  > ktoś mówił, że widział złoto w Dolinie Niedźwiedziej, to jeśli jest ta dolina,
                                  > warto sprawdzić. Poszukaj, a znajdziesz. Trzeba tylko chcieć.


                                  Zawsze tak odpowiadasz, kiedy ktoś prosi o źródła? ;)
                      • perfectgreybody Re: I jeszcze dwa fakty 23.11.09, 18:59
                        maaac napisał:

                        > No i z czasem dochodzimy do genialnych odkryć:
                        >
                        > > Co pokazuje, że zmiany aktywności słonecznej mogły być przyczyną
                        >

                        > > zmiany aktywności słonecznej w _przeszłości_. Niestety,
                        > korelacja
                        > > znika w drugiej połowie XX wieku.
                        >
                        > Czepialstwo, ale jak łatwo się zapędzić w "słusznym gniewie".

                        Wiem że dla niektórych może być odkryciem że paleoklimatolodzy badają _naturalne_ przyczyny _przeszłych_ zmian klimatu, ale bez przesady...
                        • maaac Re: I jeszcze dwa fakty 25.11.09, 08:56
                          Przepraszam przeczytaj jeszcze raz co napisałeś:
                          zmiany aktywności słonecznej mogły być przyczyną zmiany
                          aktywności słonecznej


                          Przyczyną świecenia Słońca jest świecenie Słońca, przyczyną artykułu
                          Wajraka jest napisanie przez niego artykułu. Takie ładne idem per
                          idem.

                          > Wiem że dla niektórych może być odkryciem że paleoklimatolodzy
                          > badają _naturalne_ przyczyny _przeszłych_ zmian klimatu, ale bez
                          > przesady...

                          Nie dla mnie odkryciem jest, że się dokładnie nie czyta co się
                          samemu i co ktoś napisał. Napisałem wyraźnie, że to typowe
                          czepialstwo, ot żart taki, ale widzę, że ani Ty ani nikt pozostały
                          nie złapał twojego lapsusa.
                          • perfectgreybody Re: I jeszcze dwa fakty 25.11.09, 09:25
                            maaac napisał:

                            > Nie dla mnie odkryciem jest, że się dokładnie nie czyta co się
                            > samemu i co ktoś napisał. Napisałem wyraźnie, że to typowe
                            > czepialstwo, ot żart taki, ale widzę, że ani Ty ani nikt pozostały
                            > nie złapał twojego lapsusa.

                            Ja tam myślałem, że czepiasz się czegoś innego, tj. tego samego co baron...
                            • maaac Re: I jeszcze dwa fakty 25.11.09, 12:53
                              > Ja tam myślałem, że czepiasz się czegoś innego, tj. tego samego co
                              > baron...

                              Tekst był wyróżniony, którego się czepiałem, więc sam rozumiesz...
                              Błędy tego rodzaju - złe skopiowanie, czy puszczenie swojej
                              wypowiedzi bez jej przeczytania, dość często się zdarzają w feworze
                              dyskusji. Mnie też nie raz. Dla tego uznałem to za "czepialstwo".

                              Za to odpowiadanie na to co się "myślało, że ktoś pisze", a nie na
                              to co faktyczne ktoś napisał razi mnie znacznie bardziej.

                              Mam nadzieje, że potraktujesz to jako przestrogę na przyszłość. :)
            • lambruska Re: I jeszcze dwa fakty 26.11.09, 21:34
              adam.wajrak napisał:

              > Oj Grenladie cos Pan porzucil.
              > A sad brzoskiwniowe dzis o czym swiadcza?
              > brzoskwinie.rolnicy.com/warunki-uprawy-brzoskwin/
              > A jak Pan mi napisze o winogronach w sredniowieczu to zaprosze Pana na winogron
              > a
              > do mnie, a mieszkam w Bialowiezy (podobno jeden z najzimniejszych regionow w Po
              > lsce)
              >

              Obawiam się że Pańskie winogrona z Białowieży maja nieco sztuczny posmak truskawek lub malin czyli są krzyżówką Vitis vinifera z innym znacznie bardziej odpornym na chłody gatunkiem winorośli, wywodzącym się z Ameryki Północnej. Z oczywistych powodów uprawa takich mieszańców w Średniowieczu nie była możliwa. Nawet średnio zaawansowany miłośnik przyrody powinien o tym doskonale wiedzieć. Jeśli jednak świadomie pomija ten fakt, jest to bardzo znaczące i po prostu żałosne.

              Dziś sady brzoskwiniowe na naszej szerokości geograficznej świadczą przede wszystkim (podobnie zresztą jak winogrona w Białowieży) o ogromnym postępie jaki następuje na całym świecie w rolnictwie, min dzięki wykorzystaniu ostatnio wręcz szalonego rozwoju biologii ale też pompowaniu w ten dział gospodarki gigantycznych kwot pieniędzy, działalności wyspecjalizowanych ośrodków naukowych itp. To również nie powinno być dla Pana specjalnie trudne do pojęcia.

              Faktem jest że na Grenlandii w Średniowieczu z powodzeniem uprawiano jęczmień i to mimo że nie wyhodowano jeszcze odmian o tak krótkim okresie wegetacji jakie są dziś dostępne.

              Na pocieszenie. Do doniesień o brzoskwiniach na terenie Wielkopolski i Meklemburgii nie przywiązywałbym wielkiej wagi. Ibrahim ibn Jakub miał potwierdzone tendencje do konfabulacji
    • k_nieitak Re: Zaufajmy nauce, a nie klimatycznym znachorom 22.11.09, 22:23
      napisałem ostatnio ten komentarz na blogu Konrada Niklewicza, który
      wypowiadał się w podobnym tonie.

      Bardzo mi się nie podoba, że stawia się przeciwników IPCC w grupie
      tych nieuświadomionych którzy są jak muchy koło nosa. Tylko
      przeszkadzają w tym w czym my "uswiadomieni" już dawno przeszliśmy
      już dawno konkretów.

      Wkurza mnie, że w Polsce nie ma prawdziwych debat na argumenty,
      gdzie naukowcy przekonuja do swoich racji mniej lub bardziej prostym
      językiem.
      Przepraszam, ale fakt "4000 podpisów" mnie nie rusza. Rusza mnie
      debata.

      choćby taka jak tu

      www.polityka.pl/nauka/256479,1,komentarz-prof-ludwika-tomialojcia-do-
      raportu-prof-dr-hab-zbigniewa-jaworowskiego-pt-idzie-zimno.read

      Jak na razie pomijanie przeciwników IPCC jest po prostu nie fair.

      Wszyscy wiedzą, że klimat i pogoda są określane wielona zmiennymi
      (takie które dzieją się bez naszego wpływu, oraz takie na które
      mamy "jakiś" wpływ, również takimi o których obecna nauka może nawet
      nie mieć pojęcia), zajmują się nimi najpotężniejsze komputery w
      oparciu o modelowanie (stworzone przez człowieka) a i tak często
      jesteśmy zaskakiwani.

      Sprawa jest ogromnie ważna i nie można podejść sobie do niej rodem
      inkwizycji do Galileusza.
    • alik-w-plomieniach Re: Zaufajmy nauce, a nie klimatycznym znachorom 23.11.09, 09:38
      Przecież to, co ten człowiek wygaduje, to jakaś histeryczna agitka, algore'yzm w
      formie czystej! I jeszcze bezczelnie wciska "nie wierzcie naukowym szamanom,
      wierzcie lewackim ideologom bo ONI MAJĄ RACJĘ!" Co za buc.
      • indeed4 Re: Zaufajmy nauce, a nie klimatycznym znachorom 23.11.09, 20:08
        "Absurdystański" :-D Frustrolleador, to ty ?!!
      • indeed4 Re: Zaufajmy nauce, a nie klimatycznym znachorom 23.11.09, 20:25
        ... a poza tym nie piszę się " algore'yzm" tylko " algorytm" !
        ALGORYTM ! ... Nnnno!
        • alik-w-plomieniach Re: Zaufajmy nauce, a nie klimatycznym znachorom 25.11.09, 09:18
          Algore'yzm, od Ala Gore'a, dzielnego tropiciela człekoniedźwiedzioświni i
          globalnego ocieplenia. Oba nie istnieją.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka