Dodaj do ulubionych

Niech poroni w domu

04.12.09, 12:23
Wiem coś o tym, sk...ysyny! Spotkało nas to z żoną, kiedyś... kilka lat temu!
Człowiek, się załamuje, odechciewa się żyć a dla nich to rutyna, dziecko
martwe - dla nich problem z głowy! Ale badań prenatalnych nie zrobią, bo tacy
umoralnieni i wrażliwi, to się kłóci z ich sumieniem. Hipokryci zasrani!
Obserwuj wątek
    • mooke Niech poroni w domu 04.12.09, 12:26
      Wpatruje się w monitor, dłonie na klawiaturze i nie wiem jak TO
      skomentować! Po prostu słów mi brak ...
      • normalniejszy "żeby nie myślała, że żywe dziecko usuwamy" 04.12.09, 12:53
        Zauważcie jak dyrektor szpitala eksponuje przy tym wątek katolicki,
        antyaborcyjny. Co ma aborcja do poronienia, nie wiadomo. Ale wiadomo, że nie
        ważne co się stało pacjentce, ważne że my mamy katolickie zasady. Tak jakby ten
        szpital startował do sejmu.
        • martabg Re: "żeby nie myślała, że żywe dziecko usuwamy" 04.12.09, 13:02
          Nie zgadzam się z Tobą.
          To ważne też dla spokoju kobiety, która na 100% wie, że zrobiła
          wszystko (nawet jeśli tylko czekała tydzień na zabieg żeby się
          upewnić) dla tego dziecka.
          Bo mieć chociaż cień podejrzenia, że może dziecko żyło a zawinił
          sprzęt potrafi "załatwić" wyrzuty sumienia na bardzo długi czas.
          • normalniejszy Re: "żeby nie myślała, że żywe dziecko usuwamy" 04.12.09, 13:37
            > Bo mieć chociaż cień podejrzenia, że może dziecko żyło a zawinił
            > sprzęt potrafi "załatwić" wyrzuty sumienia na bardzo długi czas.

            Mi nie chodzi o to, żeby od razu łyżeczkować. Chciałem zwrócić uwagę na
            specyficzne wytłumaczenie dyrektora. Przecież ewidentnym błędem jest niepełne
            poinformowanie pacjentki i wypisanie jej do domu. Nijak nie tłumaczy tego strach
            przed przypadkową aborcją.
            • bagdo Re: "żeby nie myślała, że żywe dziecko usuwamy" 05.12.09, 17:07
              Normalniejszy - zapytali go to odpowiedzial. Ze nie ma to sensu co powiedzial
              jest nie istotne - widac ze trafil do coponiektorych, nie? I o to chodzilo.
              Dyskusje na forum maja to do siebie, ze zdania sa podzielone -im bardziej
              podzielone tym dluzej dyskusja trwa. Pan Doktor jak widzisz : W y p o w i e d z
              i a l sie jednorazowo. Jest roznica?

              normalniejszy napisał:
              > Mi nie chodzi o to, żeby od razu łyżeczkować. Chciałem zwrócić uwagę na
              > specyficzne wytłumaczenie dyrektora. Przecież ewidentnym błędem jest niepełne
              > poinformowanie pacjentki i wypisanie jej do domu. Nijak nie tłumaczy tego strac
              > h
              > przed przypadkową aborcją.
          • haniku72 Re: "żeby nie myślała, że żywe dziecko usuwamy" 05.12.09, 11:42
            Przepraszam ale nie bardzo rozumiem to co napisałaś: kobieta, która poroniła ma
            mieć wyrzuty sumienia? O co? Może mieć żal i być wściekła. Na rząd, który ma w
            dupie kobiety, bo polityka i notowania u sklerotycznych emerytów są ważniejsze
            niż bezpłatne badania prenatalne, in vitro i darmowe leki do kobiet w ciąży. Ja
            za test PAP-a musiałam zapłacić z własnej kieszeni 300 zł. W Niemczech pierwszy,
            w szczególnych wypadkach ekonomicznych kolejne zabieg in vitro są bezpłatne.
            Leki do 18 roku życia także. U nas brud, smród i kolejki przed drzwiami
            "pół-bogów" po medycynie z usg w oczach i laboratorium w palcach. Zarozumiali
            ludzie, bez pokory i szacunku dla tych którzy płacom im pensje.
            • martabg Re: "żeby nie myślała, że żywe dziecko usuwamy" 05.12.09, 18:07
              Tak. Żeby nie miała wyrzutów sumienia.
              Dobrze zrozumiałaś.
              Leżałam w szpitalu tydzień, czekałam na zabieg, bo USG pokazywało
              jedno, a hormon ciążowy rósł. Więc czekali. Aż rosnąć przestał.

              Gdyby łyżeczkowali mnie od razu, mogłabym mieć podejrzenia, że
              zabili moje dziecko. Nie wiem, dla kogo to ważniejsze, ta pewność,
              dla matki czy lekarza, ale mi w sumie trochę pomogło.
              Chociaż wyrzutów sumienia za każdym z trzech razy się nabawiłam.


              A w Niemczech in vitro nie jest w całości refundowane, a jedynie
              połowa kosztów przy pierwszych trzech próbach.
              • lamerka Re: "żeby nie myślała, że żywe dziecko usuwamy" 05.12.09, 22:54
                Spojrz co napisalas:
                Leżałam w szpitalu tydzień, czekałam na zabieg, bo USG pokazywało
                jedno, a hormon ciążowy rósł. Więc czekali. Aż rosnąć przestał.

                No wlasnie. Chodzi o to, ze te pacjentke WYPISALI, by poronila w
                domu. Nie mowiac nawet dokladnie czego ma sie spodziewac.
                Widzisz roznice?
                • martabg Re: "żeby nie myślała, że żywe dziecko usuwamy" 06.12.09, 20:35
                  Ale ja wolałabym być w domu, bo pobyt w szpitalu wspominam bardzo
                  źle.
                  Z ich strony to była asekuracja.
                  forum.gazeta.pl/forum/w,904,103906704,103908395,Niech_poroni_w_domu.html
          • mala2424 Re: "żeby nie myślała, że żywe dziecko usuwamy" 05.12.09, 15:00
            > Nie zgadzam się z Tobą.
            > To ważne też dla spokoju kobiety, która na 100% wie, że zrobiła
            > wszystko (nawet jeśli tylko czekała tydzień na zabieg żeby się
            > upewnić) dla tego dziecka.
            > Bo mieć chociaż cień podejrzenia, że może dziecko żyło a zawinił
            > sprzęt potrafi "załatwić" wyrzuty sumienia na bardzo długi czas.
            O czym Ty piszesz kobieto! Wyrzucić kogoś za drzwi w takiej
            sytuacji, bez pomocy psychologa, niech sam sobie radzi z emocjami i
            ogląda swoje martwe dziecko. O takim spokoju piszesz?
            Najbardziej zakłamana banda, szafuje wartościami religijnymi,
            moralnością a prywatnie za duże pieniądze wykonuje WSZYSTKIE
            zabiegi. Wystarczy przejżeć dowolne gazetowe ogłoszenia.

            • bagdo SAMO SEDNO 05.12.09, 17:17
              mala2424 napisała:
              > Najbardziej zakłamana banda, szafuje wartościami religijnymi,
              > moralnością a prywatnie za duże pieniądze wykonuje WSZYSTKIE
              > zabiegi. Wystarczy przejżeć dowolne gazetowe ogłoszenia.
            • martabg O czym piszę? 05.12.09, 18:09
              O normie.
              Tak to wygląda.
              Psychologa doczekałam się raz, po śmierci mojego wcześniaka. W
              pozostałych razach nikogo nie było, wypis i do domu.

              • bagdo Re: O czym piszę? 05.12.09, 19:41
                Wspolczuje.

                martabg napisała:

                > O normie.
                > Tak to wygląda.
                > Psychologa doczekałam się raz, po śmierci mojego wcześniaka. W
                > pozostałych razach nikogo nie było, wypis i do domu.
                >
            • alexpark Re: "żeby nie myślała, że żywe dziecko usuwamy" 05.12.09, 19:33
              Nie zrozumialas tego co powiedziala mala2424.
              Nie wrzeszcz tyle tylko czytaj uwazniej i mysl.
              Typowe.
        • kylax1 Cale szczescie, ze ONZ nie chce choinek w Kopenhad 05.12.09, 15:33
          ze. JE
        • bagdo no zbys sie nie pomylil 05.12.09, 17:03
          Nie wazne czy kobieta pojdzie do lekarza z obumarlym plodem czy z plodem ktory
          zyczy sobie usunac - w kazdym przypadku dostaje 'w-o-n s-t-a-d'. Zasady moralne
          nie maja tu nic do rzeczy, tylko kasa. W szpitalu jest pensja, w prywatnym
          gabincie calosc jest do reki.

          Naprawde, nie sugerujcie sie tym co takie lekarzyny mowia, bo w zastosowaniu
          standardow moralnych czy etyki - sa ostatni. Jesli powoluje sie na klauzule
          sumienia=nie chce mi sie robic i nie bede robil. Inna gadka jest w prywatnym
          gabinecie.

          normalniejszy napisał:

          > Zauważcie jak dyrektor szpitala eksponuje przy tym wątek katolicki,
          > antyaborcyjny. Co ma aborcja do poronienia, nie wiadomo. Ale wiadomo, że nie
          > ważne co się stało pacjentce, ważne że my mamy katolickie zasady. Tak jakby ten
          > szpital startował do sejmu.
    • martabg Niech poroni w domu 04.12.09, 12:59
      W 10 tygodniu płód ma jakieś 5cm.

      Roniłam w domu, łyżeczkowali mnie w szpitalu, mogę powiedzieć, że w
      domu było... lepiej. Tylko że jak tak chciałam, nikt mnie z kwitkiem
      nie odprawił.

      Argumenty jakie podają lekarze przekonują mnie. Ja ten czas od
      diagnozy pierwszej martwej ciąży do łyżeczkowania spędziłam w
      szpitalu: wszyscy ostrożni, bo jak się pomylą? Więc te kilka dni
      wyjęte z życiorysu, na sali z ciężarnymi, później dwa dni głodówki
      bo miał być zabieg, ale lekarz nie przyszedł, wiec będzie na drugi
      dzień, a trzeba na czczo... Wolałabym być wtedy w domu i pojawić się
      tylko na konsultacji i ewentualnym zabiegu. Ale do takich wniosków
      dochodzi się po pewnym czasie, jak się ochłonie i można zobaczyć
      sprawę z dystansu... Tej Pani źle to wytłumaczono, ona poczuła się
      odesłana, oni chcieli dać sobie czas. I tyle.

      Przy trzeciej stracie byłam w domu i było spokojniej. Jednak szpital
      źle na mnie działa...

      Bohaterce artykułu życzę wszystkiego dobrego.

      • nika1310 Re: Niech poroni w domu 04.12.09, 13:16
        spotkalo mnie to samo i w tym samym szpitalu. Tez 3 ciąża mi obumarła. miałam krwotok od kilku dni a nie chcieli mi zrobić łyżeczkowania aż doszło do zakażenia. A na dodatek po poronieniu nadal podawali mi leki hormonalne na podtrzymanie ciąży. Taki mieli balagan w papierach. Szczesciem ciaza 4 i 5 zakonczyla sie szczesliwie i dzis jestem matką zdrowych dziei. Jednak koszmar z madurowicza powraca czesto. wspolczuje autorce...
    • kirke18 Niech poroni w domu 05.12.09, 08:42

      twoja-ciaza.com.pl/zdjecia_opisy.html
      ciąża - USG

      zdjęcie zostało wykonane dnia 24.02.2005. 10 tydzień ciąży. Widoczny płód ma
      wielkość 28 mm (kliknij na zdjęcie aby zobaczyć powiększenie).

      Co za dziecko miała ta pani, że miało 10 cm, kiedy normalne ma w 10 tyg. 2,8 cm???

      Dobry artykuł, tylko po co takie bzdety???
      • dark_crusader Re: Niech poroni w domu 05.12.09, 13:42
        kirke18 napisała:

        > zdjęcie zostało wykonane dnia 24.02.2005. 10 tydzień ciąży. Widoczny płód ma
        > wielkość 28 mm (kliknij na zdjęcie aby zobaczyć powiększenie).
        >
        > Co za dziecko miała ta pani, że miało 10 cm, kiedy normalne ma w 10 tyg. 2,8 cm ???

        Normalnie - po urodzeniu 12 kilo.
        Słuszną linię ma nasza władza!
    • jedrek195252 Niech poroni w domu 05.12.09, 11:07
      To co przeczytałem przebiło wszystko to co przeczytałem do dziś o "służbie
      zdrowia"...To urąga człowieczeństwu....Nie wiedziałem, ze wśród nich jest aż
      takie zezwierzęcenie..Brakuje mi słów..Muszę przestac, bo jeszcze coś mnie
      trafi a "oni" i tak nie przyjadą mi pomóc..
    • beatrix-kiddo Madurowicz to umieralnia! 05.12.09, 12:06
      Mojej Mamie lekarze w szpitalu Madurowicza powiedzieli, że "ubzdurała sobie" ciążę bliźniaczą - bo podobno "każda czuje, że ma bliźnięta". Urodziliśmy się z bratem 2 miesiące przed terminem, brat nie przeżył... a może, gdyby uwierzyli Mamie i położyli Ją na patologię ciąży, to miałabym brata-bliźniaka?
      Boli, cały czas boli - moich Rodziców i mnie.
      • radegast13 Re: Madurowicz to umieralnia! 17.12.09, 18:19
        Piszę na podstawie doświadczeń z oddziału przed prorodem i poporodowego.Ktoś kto
        wybierze ten szpital, musi mieć albo znajomości albo mocne nerwy, dużo kasy na
        swoje jedzenie i cierpliwość do pracowników szpitala począwszy od ciecia na dole
        (który na dzień dobry mówi - czego??!!) ,do położnych salowych (z nielicznymi
        wyjątkami). polecam ten szpital, jeśli komuś nie przeszkadza chamstwo,brak
        papieru w toaletach, wyposażenie rodem z filmów Barei. polecam również wszystkim
        mamom, które dzień po porodzie mają ochotę na kolację zjeść sobie serdelka z
        chlebem i tym które na obiad lubią zimne mięsko, zimny ryż lub ziemniaki ale za
        to gorącą sałatkę (która powinna być zimna). na pewno więźniowie mają wyższą
        stawkę żywieniowom. ogólnie smród, bród i ubóstwo. czas się zatrzymał w tym
        miejscu niestety zarówno jeśli chodzi o budynek jak i o ludzi (nie wszystkich)
        którzy tam pracują (większość chyba za karę). szczerze odradzam wszystkim
        przyszłym mamom. jeśli chcecie uniknąć stresu, nerwów omijajcie z dala ten szpital.
    • gdsta Re: Niech poroni w domu 05.12.09, 12:29
      jakie cierpienie może wywołać brak informacji!
      nikt nie tłumaczy nikt nie pyta, ludzie czują się poniżeni i nie szukaja pomocy .
      ręce opadaja!
      Gdyby ktos wytłumaczył kobiecie, ze lepiej zeby poroniła martwa ciąże niż żeby
      natychmiast wyłyzeczkowano to może nie czułaby się jak śmieć wywalony za próg
      szpitala. To niewyobrazalnie trudne dla kobiety ale ktos powinien jej o tym
      powiedzieć. Wiele kobiet nie jest w stanie psychicznie tego udźwignąć, ale sa
      takie ktore wola wiedzieć co sie wydarzyło i jak mają postepować. Co nie
      znaczy, ze pogodza się na czekanie na samoistne poronienie.
      Doszliśmy do stanu kiedy nikt nie chce zajmować się rozmową z pacjentem - im
      mniej klient wie tym łatwiej.
      Tu tak samo było wypisze się kobietę zanim ochłonie na tyle zeby wrócić i o cos
      pytać sprawa się może rozwiąże;
      A za drzwiami gabinetu czeka całe stado ludzi, którym nie ma jak pomóc nie ma
      czasu personelu i pieniędzy a wytłumaczyć skomplikowne sprawy medyczne też
      trudno - więc lekarz odpuszcza sobie. Mam wrażenie że jak tak dalej pójdzie to
      nikt już nie bedzie normalny w tej branzy.
      • lillehammer Re: Niech poroni w domu 05.12.09, 13:24
        Wypowiadam sie teraz jako lekarka, choc nie ginekolog. W karcie
        wypisowej ze szpitala napisano, ze ciaza jest zachowan! Wiec jak-
        obumarla czy zachowana? Gdzie opis USG gdyby pacjentka na kolejna
        wizyte miala pojsc do lekarza w innym szpitalu czy przychodni?
        JA rozumiem, ze wiekszosc pracownikow roznych zawodow zaslania sie
        brakiem czasu i przepracowaniem, ale tak sie nie robi. Jak sie cos
        podpisuje wlasnym nazwiskiem i pieczatka to ma to miec
        przyslowiowe 'rece i nogi'. Rutynowo to sobie mozna papierki na
        biurku przekladac, a pacjentow to traktuje sie nierutynowo, bo kazdy
        jest inny. To tak dla przypomnienia kolegom ze sluzby zdrowia.
        Wyrazy wspolczucia dla tej Pani z powodu wszelkich nieprzyjemnosci,
        ktore ja spotkaly.
        • bagdo :-)))) 05.12.09, 17:30
          lillehammer napisała:

          > Wypowiadam sie teraz jako lekarka, choc nie ginekolog. W karcie
          > wypisowej ze szpitala napisano, ze ciaza jest zachowan! Wiec jak-
          > obumarla czy zachowana?

          No jak? Obumarla ale zachowana ( tym samym miejscu):-)))))))))))
          Nie znaja sie na czytaniu usg. Albo czta usg i widzi ze plod martwy, albo czyta
          usg i widzi ze plod zywy. Nie dosc ze niedouki to jeszcze leja na informowanie
          pacjetki - nie wiesz co dolega? nie informuj! oto ich zasada numr 1. Nie
          poinforowales? Super - pacjent nie wie o co pytac (a to jeszcze korzystniejsze),
          won do domu, a potem sie okaze po tygdniu co i jak. Ciaza byla martwa? Mielismy
          racje, my superlekarze. Ciaza byla zywa? No przeciez nikt nie udzielil tej pani
          oficjalnej informacji nt. ciazy. Ma pani usg z opisem? Nie? To won.

      • mala2424 Re: Niech poroni w domu 05.12.09, 15:18

        > A za drzwiami gabinetu czeka całe stado ludzi, którym nie ma jak
        pomóc nie ma
        > czasu personelu i pieniędzy a wytłumaczyć skomplikowne sprawy
        medyczne też
        > trudno - więc lekarz odpuszcza sobie. Mam wrażenie że jak tak
        dalej pójdzie to
        > nikt już nie bedzie normalny w tej branzy.

        Jestem bardzo ciekawa jak długo jeszcze brak uczuć wyższych w tym
        środowisku będzie się tłumaczyło obiektywnymi trudnościami. Wszyscy
        mogą wymrzeć, ważne tylko żeby pan doktór jeszcze więcej zarobił.
    • koham.mihnika.copyright Bog dal, Bog zabral. Filozofia panujaca 05.12.09, 13:21
      w polskim spoleczenstwie prowadzonym do zbawienia przez grupe oswieconych
      kaplanow. Juz oswiecili lekarzy i pielegniarki.
      Moja umierajaca Matka byla namaszczona i pokropiona, chociaz byla nieprzytomna.
      Pielegniarka dala znac ksiedzu kapelanowi. W normalnym kraju moznaby te szajake
      wziac do sadu, ale nie w Katolandzie. Jkos nikomu nie przyszlo do glowy, jakie
      ma zasady umierajaca osoba. Liczy sie statystyka katolikow, podobno 96%.
      Wspolczucie dla ciezko doswiadczonej kobiety, ktora stracila dziecko? Przeciez w
      niebie jej wynagrodza. Tak ma byc.
      Jak to dobrze zyc w kraju bez tego paskudztwa, termity i karaluchy maja wiecej
      uroku niz te czarne .....
    • anuteczek Niech poroni w domu 05.12.09, 13:39
      Wielkim echem w mediach odbija się akcja "Rodzić po ludzku", podobnie zresztą
      jest z "Umierać po ludzku", od kilku lat prowadzona jest też akcja 'Poronić po
      ludzku', tyle tylko, że nie ma szumu medialnego, nie ma bilboardów, ukazało
      się kilka artykułów, powstał film dokumentalny i nic więcej się nie wydarzyło.
      Na kilku cmentarzach pojawiły się pomniki nienarodzonych dzieci, odbyło się
      kilka zbiorowych pogrzebów dzieci poronionych i tyle. Tak naprawdę nie
      zmieniło się nic. Kobieta nadal zostaje sama ze swoim bólem, nadal jest
      traktowana jak pacjentka drugiej kategorii bez prawa podjęcia decyzji o tym co
      dalej.
      W krajach Europy Zachodniej pacjentkę owszem, odsyła się do domu, ale tylko
      wtedy, gdy ona wyrazi na to zgodę. Gdy zostanie stwierdzona ciąża obumarła
      pacjentka może porozmawiać z przeszkoloną położną, psychologiem i podjąć
      decyzję co dalej. Ma wybór. Może wyjść do domu i czekać na naturalny rozwój
      wypadków, może zostać w szpitalu i dostać leki wywołujące poronienie, może
      zdecydować się na mechaniczny zabieg oczyszczenia macicy.
      W Polsce albo odsyła się ją do domu, albo kładzie na sali z ciężarnymi i w
      wolnej chwili łyżeczkuje.
      Mam za sobą kilka poronień - każde z nich odbywało się w skrajnie różnych
      warunkach. Pierwsze - w szpitalu nagrodzonym w akcji "Rodzić po ludzku"
      zostałam położona na sali ze świeżo upieczonymi mamami, musiałam patrzeć, jak
      tulą swoje maleństwa podczas gdy ja traciłam swoje. Nikt nie zaproponował mi
      środków przeciwbólowych, nie powiedział czego mogę się spodziewać, jak to
      wszystko będzie wyglądało. Chciano nawet łyżeczkować mnie bez znieczulenia i
      dopiero ostra interwencja męża połączona z kopertą sprawiła, że jednak
      znieczulono mnie. Drugie - w małomiasteczkowym nikomu nieznanym szpitalu.
      Leżałam w sali z dziewczyną w podobnej sytuacji, informowano mnie o wszystkim,
      nikt nie podkreślał, że dieta dla karmiących mi się nie należy, położna
      posiedziała ze mną, choć nikt jej nie kazał i nie dostała ani złotówki, lekarz
      dyżurny zadbał o to, by nic nie bolało, dostałam leki żebym mogła spokojnie
      zasnąć. Nikt nie rzucał banałów w stylu - młoda jesteś, jeszcze będziesz rodzić...
      Mam wrażenie, że właśnie dzięki temu szybciej doszłam do siebie i nie bałam
      się kolejnych prób. Znam wiele kobiet, które po szpitalnej traumie poronienia
      zarzucają marzenia o macierzyństwie, by drugi raz nie narażać się na ból,
      upokorzenie i cierpienie. Może zamiast dyskusji o wysokości becikowego warto
      skupić się na tworzeniu systemu opieki nad kobietami przechodzącymi
      poronienie, statystycznie co trzecia ciąża kończy się wlasnie w ten sposób.
      • beataj1 Re: Niech poroni w domu 05.12.09, 22:50
        Witam,

        Jestem po 2 poronieniech (ostatnie tydzień temu) i musze powiedziec ze akcja ronic po ludzku ma sens i napewno pomoze wielu kobietom.

        Ale...
        Czasami przeginamy w druga strone z checi wypełniania wszelkich zalecen.
        Tydzien temu trafiłam do szpitala na łyżeczkowanie. Na zabieg 10 dni czekałam w domu i to stokrotnie wole (ale ja miałam wybór).

        W szpitalu dwa dni przed moim zabiegiem byla kobieta która podobno zrobiła afere że została żle potraktowana (niezgodnie z ustawa umożliwaijącą zabranie płodu ze sobą czy tez uzyskania świadectwa urodzenia). Ja rozumiem ze to absolutnie sens w przypadku starszych ciąż i nie odmawiam nikomu prawa do tego ze jezeli sie potrzebuje to by to uzyskac.

        Po tej aferze władze szpitala zdecdowały ze wszyscy bedą traktowani tak samo: czyli pytanie czy chce sie wziąc płód + metryka urodzenia.

        I skonczylo sie to tak ze ja z 8 tygodniową ciązą (która przestała sie rozwijac w jakimś 5-6 tygodniu) musiałam zdecydowac czy chce płód (choc dla mnie to jeszcze nie był płód).

        Musiałam wybrac płec i dostałam akt urodzenia martwego dziecka.
        A naprawde nie czułam ze straciłam dziecko. Dla mnie straciłam ciąze ale to na tak wczesnym etapie dla mnie nie jest jednoznaczne z dzieckiem. (Oczywiscie rozumiem ze dla innych kobiet to juz była utrata dziecka któremu chciały nadac imie i pochowac je i jesli tak jest powinny miec do tego prawo jezeli o to poproszą)


        Mozecie mi uwierzyc bądz nie ale bylo to dla mnie trudniejsze niż sam zabieg.

        Sama decyzja co chce zrobic z tkankami byla czyms tak strasznym ze do tej pory staja mi łzy w oczach.

        Uważam ze kobiety muszą znac swoje prawa. I ze jezeli zachca muszą miec mozliwośc uzyskania tych dokumentów czy tez ciała dziecka ale to co sie wydarzyło w szpitalu wcale mi nie pomogło.

        Personel szpitala był swietny ale widziałam po nich że sami mieli problem z nowymi zasadami bo widzieli ze nam kobietom po wczesnym poronieniu naprawde przynosiło to więcej bólu niż ulgi.

        Ja dochodze do siebie powoli choc własnie w związku z tymi decyzjami które musiałam podjąc o wiele bardziej przeżyłam to pornonienie w porównaniu z pierwszym.
    • buhaj_z_rogiem Kobiety roniły, ronią i będą ronić 05.12.09, 13:46
      Kobiety roniły, ronią i będą ronić, nawet coraz częściej. Czeba twardym być, a nie mientkim!
      • femur Re: Kobiety roniły, ronią i będą ronić 05.12.09, 13:56
        pobicia były, są i będą, nawet coraz częściej.
        Jednak jak bym Ci buzię obił, to byłoby wielkie halo... a przecież
        Ci sie należy, co? Sam juz zrozumiałeś swoją głupotę?
        • buhaj_z_rogiem Re: Kobiety roniły, ronią i będą ronić 05.12.09, 16:25
          femur napisał:

          > pobicia były, są i będą, nawet coraz częściej.
          > Jednak jak bym Ci buzię obił, to byłoby wielkie halo... a przecież
          > Ci sie należy, co? Sam juz zrozumiałeś swoją głupotę?

          O, kolejny odważny zza klawiatury. Pewnie masz czarny pas i brata w wojsku?
      • tomasz_wunder Re: Kobiety roniły, ronią i będą ronić 05.12.09, 15:30
        buhaj_z_rogiem napisał:

        > Kobiety roniły, ronią i będą ronić, nawet coraz częściej. Czeba
        twardym być, a
        > nie mientkim!

        Cóż za głębokie filozoficzne stwierdzenie!
        Moim zdaniem na miano filozofa zasłużysz jeśli po przeoraniu cię
        przez 3 tęgich homoseksualistów, otrząśniesz się i powiesz "Cóż
        gwałty były, są i zawsze będą" i pójdziesz dalej pisać posty...
        • buhaj_z_rogiem Re: Kobiety roniły, ronią i będą ronić 05.12.09, 16:23
          tomasz_wunder napisał:

          > Cóż za głębokie filozoficzne stwierdzenie!
          > Moim zdaniem na miano filozofa zasłużysz jeśli po przeoraniu cię
          > przez 3 tęgich homoseksualistów, otrząśniesz się i powiesz "Cóż
          > gwałty były, są i zawsze będą" i pójdziesz dalej pisać posty...

          Szanuję Twoje fantazje seksualne, ale ich nie podzielam.
        • jola-dywity Re: Kobiety roniły, ronią i będą ronić 05.12.09, 21:34
          tomasz_wunder napisał:

          > Cóż za głębokie filozoficzne stwierdzenie!
          > Moim zdaniem na miano filozofa zasłużysz jeśli po przeoraniu cię
          > przez 3 tęgich homoseksualistów, otrząśniesz się i powiesz "Cóż
          > gwałty były, są i zawsze będą" i pójdziesz dalej pisać posty...

          he, hee
      • aga999929 Re: Kobiety roniły, ronią i będą ronić 05.12.09, 16:36
        Powaliło Cię człowieku. Jak Ci umrze małe dziecko pogadamy.Jednak
        lepiej żebyś dzieci nie miał.
        • buhaj_z_rogiem Re: Kobiety roniły, ronią i będą ronić 05.12.09, 16:42
          aga999929 napisała:

          > Powaliło Cię człowieku. Jak Ci umrze małe dziecko pogadamy.Jednak
          > lepiej żebyś dzieci nie miał.

          Cusz, Buk dał, Buk wzioł. Czysz nie?
      • papa_s Ty akurat kobietą nie jesteś 05.12.09, 19:08
        więc o tym się nie wypowiadaj. Pojęcia nie masz o czym piszesz jak każdy facet. Jakby kobietki ciebie "znaturalizowały" (u nich jest taki kompleks) to czuł byś się podobnie jak one po poronieniu.
        • kontodopisanianaforum Re: Ty akurat kobietą nie jesteś 05.12.09, 19:40
          papa_s napisał:

          > więc o tym się nie wypowiadaj. Pojęcia nie masz o czym piszesz jak każdy facet.

          Ty też jakoś nie masz pojęcia, o czym piszesz, o czym świadczy następujący
          fragment poniżej (wyróżnienie moje):

          > Jakby kobietki ciebie "znaturalizowały" (u nich jest taki kompleks)
          • papa_s Dobrze wiesz o czym piszę 08.12.09, 13:23
            Wszystkim kobietom wydaje się, że nie mają pewnej części ciała, którą mają mężczyźni. Od samego początku mają chęć "zrównania";) szans.
      • uwolnic_cyce Re: Kobiety roniły, ronią i będą ronić 05.12.09, 19:39
        buhaj_z_rogiem napisał:

        > Kobiety roniły, ronią i będą ronić, nawet coraz częściej. Czeba
        twardym być, a
        > nie mientkim!

        W gruncie rzeczy prawda. Tak było, jest i będzie, choć w
        niektórych przypadkach można wiele zdziałać, ale płakać nad zbitą
        grudą blastomerów też nie ma co. Nad wyrwanym zębem też nikt nie
        płacze , no chyba, że to jedynka.
        A teraz, sznowni internauci,których jakoby boli nieszczęscie innych -
        do dzieła! Skaczcie po mojej wypowiedzi, że żadna część ciała to
        nie dziecko, to nie żywa "nomen omen" istota.
        Sporu - dziecko - płód człowiek, czuje nie czuje, świadome nie
        świadome nie rozstrzygniecie.Ale potrzeszczeć możecie - choć świata
        tym nie zmienicie. Do boju obrońcy domniemanego życia!!!
      • lamerka Re: Kobiety roniły, ronią i będą ronić 05.12.09, 23:08
        Taki z Ciebie buhaj jak z koziej dupy traba.
        I glupis w dodatku.
    • sueellen Niech poroni w domu 05.12.09, 14:08
      Co za matol pisal ten artykul?
      Lozysko w 8 tyg????
      Lozysko wyksztalca sie w 12 tyg

      Ok, Ok, lekarze bezduszni, biurokracja, ale to co wypisali w tym artykule juz
      naciaganie.
      Gdyby to bylo w UK nie zalozonoby jej nawet karty ciazy. Tam do 12 tyg nie
      robi sie NIC. Jak poroni to poroni, zero podtrzymania.

      Mnie zalozono karte ciazy dopiero w 13 tc czyli z poczatkiem 4 miesiaca. Jest
      to norma w tym kraju.
      • villianna Re: Niech poroni w domu 05.12.09, 14:25
        Nie od dziś wiadomo, że angielska służba zdrowia jest fatalna, więc nie wiem co
        miał wnieść ten przykład? Że są na świecie miejsca, gdzie jest jeszcze gorzej?
        Są, to oczywiste, ale chyba powinniśmy brać przykład z tych, którzy umieją lepiej?
        • lescigales Re: Niech poroni w domu 05.12.09, 14:48
          Tylko dlaczego dwóch znanych mi emerytów(osiadłych) w Polsce,z
          polskimi i angielskimi emeryturami za nic w świecie nie chcą
          zrezygnować z leczenia w Anglii? Skąd opinia mojej siostrzenicy,że tak
          jak nią zajęli się lekarze w Szkocji, w Polsce nie mogłaby
          marzyć,nawet za pieniądze(leczona od urodzenia w Centrum Zdrowia
          Dziecka).Czy to nie jest tak,że podczas studiów ktoś tym dzieciakom
          wmawiał,że będą elitą, nie tylko finansową.
          • tomasz_wunder Re: Niech poroni w domu 05.12.09, 15:35
            lescigales nie zgodzę się z Tobą. Znam brytyjską służbe zdrowia od
            podszewki (4 lata pracy) w NHS i jest to (wg WHO) jeden z
            najgorszych systemów opieki zdrowotnej na świecie... Wierz, mi od
            naszego polskiego systemu jest o kilka generacji gorszy!!! a
            przecież u nas też nie jest różowo...
            • lescigales Re: Niech poroni w domu 05.12.09, 17:07
              To nie jest moja opinia,wyraźnie cytowałam,ja nie znam brytyjskiej
              służby zdrowia.Moja jest jak następuje.Klinika,miasto, jak to
              klinika,wojewódzkie.I taki drobny feler we mnie jak
              rak,złośliwy.Panu adiunktowi( TAKIE!!!) bzdury przychodziły do głowy
              aby mi wytłumaczyć,że dostąpiłam zaszczytu będąc przyjęta do tej
              kliniki.Więc sobie wyszłam z tego powalonego szpitalika.Wszystko
              skończyło się ok.ale smród pozostał.Mój były (nie żyje) teść,noc
              przed operacją,został "poproszony" o wsparcie.Jasne,że w
              klinice,jasne,że w wojewódzkim mieście.Kompletna degrengolada.Bo to
              nie jest tak,że na medycynę idą geniusze,nie idą.Geniusze zostają
              twórcami,są wzorem myślenia i zachowania-ale nie pełnego konta!
          • titta Re: Niech poroni w domu 05.12.09, 17:37
            Odczucie subiektywne. Podobnie jest z dziesiatkami mieszkajacych a
            Angli, ktorzy ciaze prowadza w Polsce. Wszystko zalezy co kto woli.

            Tak na marginesie w Szwecji wczesna ciaza i poronieniami tez sie
            nikt nie przejmuje.
            A lekarze...sa rozni. Do szpitala wolala bym trafic w Szwecji ale
            pierwszy kontakt bez watpienia w Polsce. Rutyna i ignorancja na tym
            etapie jest tu przerazajaca. Tyle, ze wszystkie badania zleca (ale
            na interpretacji lepiej znac sie samemu).
        • sueellen Re: Niech poroni w domu 05.12.09, 17:02
          Myśl sobie co chcesz, kończę właśnie ciążę, na którą do tej pory wydałam moze ze
          20 - 30 funtów (witaminy) i jestem bardzo zadowolona z opieki. Jak czytam
          artykuły o sytuacji na porodówkach w Polsce dziekuję sobie i losowi że nie rodzę
          w Polsce.
          • kontodopisanianaforum Re: 05.12.09, 17:49
            O, suellen, a co ty tu robisz? To już nie zajmujesz na forum nagonką przeciwko
            petycji dotyczącej nakazu badań cytologicznych?
      • aga999929 Re: Niech poroni w domu 05.12.09, 16:41
        To nie jest żadna norma a jeżeli założono Ci kartę tak późno to Ci
        współczuję.
        • sueellen Re: Niech poroni w domu 05.12.09, 17:04
          Ale właściwie czego mi współczujesz?
    • red_kent Niech poroni w domu 05.12.09, 16:16
      Szczerze powiem, ze bylam w podobnej sytuacji i nie widze w postepowaniu lekarzy niczego nagannego. Pacjentka powinna byc tylko troche lepiej poinformowana o powodach takiego a nie innego dzialania.
      Nie rozumiem tez czemu pacjenki czekaja na lyzeczkowanie w szpitalu, tak jak kolezanka bohaterki artykulu(tylko zajmuja lozka i generuja koszty) bo w wiekszosci przypadkow kobieta czuje sie pomimo obumarcia plodu fizycznie w 100% dobrze. A na psychike siedzenie w szpitalu chyba nie wplywa zbyt dobrze wiec nie ma potrzeby dokladac tego stresu do ogromnego cierpienia po stracie dziecka.
      Wiem, ze zaraz odezwa sie wszyscy ktorzy nie przezyli niczego podobnego, nie znaja faktow i medycznych przeslanek, ale chca tylko ponarzekac na sluzbe zdrowia. Wiem, ze z perspektywytego konkretnego przypadku postepowanie lekarzy wydaje sie byc bezduszne, ale jest optymalne
    • winniepooh Re: Niech poroni w domu 05.12.09, 16:32
      1. Nie dziecko, tylko półd
      2. Najhigieniczniej byłoby od razu wyłyżeczkować, a nie czekać na
      nie wiadomo co
    • aga999929 Niech poroni w domu 05.12.09, 16:32
      Skandal! Brak słów na to.
    • anna_em Niech poroni w domu 05.12.09, 18:02
      A może warto było by pomyśleć o tym, by leczyć ludzi, a nie przypadki, numery,
      problemy ( = człowiek chory w gabinecie lekarskim przeszkadzający lekarzowi w
      pracy, bo przychodzący po poradę specjalistyczną albo receptę). Może leczmy
      ludzi i nauczmy się szanować ludzi, nawet tych przewlekle chorych...
      Niezależnie od wszystkiego ludzie nie są przedmiotami, by tak z nimi
      postępować... To zasadnicza różnica, jaką widzę porównując placówki medyczne w
      Polsce i poza jej granicami.
    • hiszpanskainkwizycja Ten szpital to zawsze była pataologia 05.12.09, 18:04
      Skończyłem medycynę, robiłem tam staż z ginekologii ok. 2000r, 2 m-ce, to wiem
      swoje. Opisane powyżej wpisuje się idealnie w moje wrażenia sprzed 10 lat z
      tego szpitala. Przedmiotowe traktowanie pacjentek, bezduszność, rutyna itd. A
      w 1975 zmarła tam, przez zaniedbanie lekarzy, matka mojej żony, 4 dni po
      porodzie. Najgorszy szpital ginekologiczny w regionie. Omijać z daleka!!!
      • kontodopisanianaforum OT :D 05.12.09, 18:59
        hiszpanskainkwizycja napisał:

        Nikt nie spodziewa się hiszpańskiej inkwizycji!
        :P
      • piotreqqq Re: Ten szpital to zawsze była pataologia 06.12.09, 00:13
        też miałem tam zajęcia ale dobrego należy szukać dopiero na zachód od Odry :P
    • 0ffka Naprawić poslkich medyków 05.12.09, 19:26
      Ustanowić prawo, że za jedna chociażby pomyłkę lekarską zwolnienie z zawodu i
      kara więzienia, adekwatna do tejże pomyłki. Wpadki lekarskie oceniałby sąd a
      nie kolejny przygłupi konował.
      PS
      W PL najgorsze amoralne bydło pcha się na studia medyczne i kończy je
      niedouczone po wieczorowych studiach płatnych tj z kupionymi dyplomami
      lekarskimi.
      • piotreqqq Takie prawo już jest! 05.12.09, 23:41
        Za każdy błąd w sztuce można stracić prawo wykonywania zawodu i 6 lat studiów,
        potem tyle samo specjalizacji idzie się bawic.
        A co do artykułu to postąpiono z tą panią słusznie - mamy idiotyczne przepisy
        odnośnie ochrony "żyć nienardozonych" to nic dziwnego że lekarze nie chcą iść na
        3 lata do więzienia jakby się w razie pomylili. Mogli ją bardziej uświadomić,
        ale nie było na to pewnie ani czasu ani ochoty...
      • piotreqqq Wieczorowe 05.12.09, 23:43
        a na studiach wieczorowych wymagają od nich tego samego co na dziennych, nawet
        nie wiedzą kto jest na wieczorowych a kto na dziennych bo są grupy pomieszane.
        różnica: dużo niższy próg punktówy przy przyjęciu i płacenie w dziekanacie po
        ok. 20tysięcy rocznie
    • maximi Masakra a chcemy rodzić po ludzku...... 05.12.09, 20:17
      Masakra a chcemy rodzić po ludzku co tu dużo mówić idąc tokiem
      myślenia lekarzy z artykołu to rzeczywiście kobieta która już donosi
      ciąże i uda jej się cokolwiek dowiedzieć od lekarza to już nie ma
      prawa marudzić przy porodzie. Gdzie opieka
      psychologa??????????!!!!!!!! Przez tydzień wiedzieć że ma się w
      środku (sory za określenie) nie wiadomo co martwwe - żywe?? dla mnie
      początek ciąży był ciężki bo to dziwne że z robaczka rozwija się ci
      coś w brzuchu. Dla mnie takie postępowanie tych lekarzy jest gorsze
      niż znieczulica przy porodzie.Współczuje.
    • hela6 Bo jak by tak spektakularnie... 05.12.09, 20:20
      Jak by tak zbiorowo, głośno huknęło i TV by kręciło akcje z miejsca wypadku,
      to zaraz sztab psychologów dla całej rodziny. Tu cierpisz cicho i samotnie,
      nikt nie wytłumaczył bo czasu nie miał.
      Swoją drogą, nie wyobrażam sobie, by kobiety z obumarłą ciążą leżały w
      szpitalu. Jest ich tak wiele, nie to nie byłoby dobrze.
    • alicja1954 Niech poroni w domu 05.12.09, 20:40
      Jakie szczęście, że rodziłam za socjalizmu , porody były powikłane w
      powiatowym szpitalu. Współczuje dziewczynie
    • marne Niech poroni w domu 05.12.09, 22:00
      PANIE DOKTORZE Z CIEKAWE CZEGO PANA MATKA NIE PORONILA PANA W
      DOMU.PANIE DOKTORZE Z POWOLANIA
    • karw123 Niech poroni w domu 05.12.09, 23:46
      Jeśli źle rozumiem, to proszę mnie poprawić, ale czy z tego artykułu wynika,
      że problemem tej kobiety jest sposób potraktowania jej przez lekarzy?

      Okropna tragedia spotkała tą kobietę, co do tego nie ma wątpliwości.

      Jednak z mojego punktu widzenia nie ma możliwości, aby ktokolwiek mógł wpłynąć
      na mój sposób postrzegania siebie samego. Skoro już miała pecha, że spotkała
      lekarza idiotę, to zamiast czekać na jego wewnętrzną przemianę, trzeba było go
      spławić i znaleźć kogoś kompetentnego, w końcu lekarzy w około jest dużo.
      Naprawdę zakładanie, że w jakimkolwiek zawodów nie ma kretynów jest bardzo
      optymistyczne. Idąc przez życie trzeba jednak kierować się własnym rozumem.
    • krakuska6_inc Niech poroni w domu 06.12.09, 00:22
      Nie mogę w to uwierzyć........Moniko! Tak Ci współczuję ....Wierzę, że
      będziesz jeszcze Mamą i trafisz na LUDZKĄ służbę zdrowia..............
    • hanna69 Niech poroni w domu 06.12.09, 00:33
      Bardzo współczuję tej kobiecie i życzę jej, aby następnym razem
      udało jej się donosić ciążę. To musi być tragedia poronić, widzieć
      płód. Co ma taka kobieta zrobić z płodem? Zakopać w ogródku? A jak
      nie ma ogródka? To jest wielka osobista tragedia i niewiele osób to
      zrozumie.
      • martabg Re: Niech poroni w domu 06.12.09, 20:40
        Zwróciłaś uwagę na bardzo istotny problem, co z poronionym płodem?...
    • tatoo72 Niech poroni w domu 06.12.09, 01:22
      Zebym poroniła w domu?! Jak można...ja poroniłam w domu, ale stało
      sie to nagle, bez swiadomości że wogóle może nastapić i w takim
      stanie natychmiast mąż zawiózł mnie do szpitala. Skurcze były bardzo
      bolesne, ból niesamowity. Póżniej jeszcze 2 razy płód mi obumierał,
      serduszko biło do 10 tyg a później już nie, ale organizm sam nie
      rezygnował. Ciężko chodzić z takim odium, ze w każdej chwili może to
      nastapić, po diagnozie 2 lekarzy szłam do szpitala. Na szczęście mam
      zdrową córkę, ale na tym koniec z macierzyństwem. I jest to
      osobisty, jednostkowy dramat, ocenianie tego w ten sposób... roniły
      i będą ronić itd, to jest nieludzkie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka