Dodaj do ulubionych

Rdza zżera austriacką armię

24.02.10, 07:09
Czy armia mieszkająca w pięciogwiazdkowym hotelu byłaby skuteczniejsza w walce
pół-partyzanckiej z masą post-sowiecką? Nie sądzę...
Obserwuj wątek
    • bomamcoco "W wojskowym żargonie nazywa się to kanibalizmem" 24.02.10, 07:13
      KANIBALIZACJĄ MATOLE!
      • krzysztofczyz Re: "W wojskowym żargonie nazywa się to kanibaliz 24.02.10, 08:29
        A jakie to ma znaczenie? Nie przeginaj. Ważne jest, że kupili
        samolot który miał byc lepszy od F-16 a tak nie jest. Ile było
        gadania, co za wspaniały projekt, a tu jak zawsze d.. z tyłu.( mam
        nadzieję, że nie ma byków)
        • krasnov Stare dobre tradycje! 24.02.10, 10:19
          Stare dobre tradycje cesarsko-królewskiej armii. Dobry wojak Szwejk i C.K. Dezerterzy w jednym (obie książki oparte były na faktach).
          • everettdasherbreed "W powszechnym odczuciu armia jest nieudolna." 24.02.10, 11:37
            Właśnie to jest ta tradycja.
            Wojska austriackie właściwie zwyciężały tylko w koalicji (wojna z Turcją pod
            koniec XVII wieku, Kunersdorf 1759, Lipsk 1813) natomiast klęsk poniosły co
            niemiara, nawet od Włochów.
    • ksks3 Nie tylko Austriacy 24.02.10, 07:34
      W europie wojsko stało się zabawką w rękach polityków. Potencjał
      techniczny i ekonomiczny wskazywał by na to że siły zbrojne
      zjednoczonej europy powinny być daleko silniejsze od wojsk USA, Chin
      czy Rosji. A tymczasem co jest, widać gołym okiem, choćby u nas.
      • everettdasherbreed Re: Nie tylko Austriacy 24.02.10, 08:51
        Bieg pod prysznic do sąsiedniego budynku, to straszne!
        Przecież wiadomo, że żołnierz w koszarach musi mieć jaccuzzi.

        Ciekawe, jak wygląda obecna austriacka wojskowa służba zdrowia. Czy poczyniono
        jakieś postępy w porównaniu z czasami doktora Grünsteina?
        • slawekpl sluzba zdrowia 24.02.10, 13:56
          Sluzba zdrowia jest FANTASTYCZNA. Zycze takiej ludziom w calej
          Europie a POlsce, zeby chociaz miala standart 1/10 tego co w Austrii
          i to w najblzszych pieciu lat...
          • everettdasherbreed Re: sluzba zdrowia 24.02.10, 14:53
            A czy wskaźnik skuteczności leczenia jest taki sam, jak za doktora Gruensteina
            czy lepszy?
    • kapitan.kirk Re: Rdza zżera austriacką armię 24.02.10, 07:39
      Kamyczek do ogródka tych, którzy tak radośnie cwierkają, jaka to
      nasza armia jest rzekomo zardzewiała, łapciata, niedoszkolona i
      pełna "złomów" na tle wycackanych "zachodnich"... :-/

      lozoffo napisał:

      > Czy armia mieszkająca w pięciogwiazdkowym hotelu byłaby
      skuteczniejsza w walce
      > pół-partyzanckiej z masą post-sowiecką?

      Owszem - historia dowodzi, że armia "wychowywana" w dobrych
      warunkach bytowo-finansowych jest niemal w każdym przypadku
      skuteczniejsza od armii głodnej, obdartej i wyposażonej w fuzje na
      sznurkach (oczywiście jeśli tylko stosunek sił między nimi nie
      wynosi np. 1:1000).

      Btw., co to jest owa Twoim zdaniem zagrażająca Austrii "masa post-
      sowiecka" i dlaczego należałoby prowadzić z nią
      walkę "półpartyzancką"???

      Pzdr
      • klaun.szyderca Re: Rdza zżera austriacką armię 24.02.10, 08:36
        > Btw., co to jest owa Twoim zdaniem zagrażająca Austrii "masa post-
        > sowiecka" i dlaczego należałoby prowadzić z nią
        > walkę "półpartyzancką"???

        Jak to co, może tak my byśmy ich napadli? Z artykułu wynika, że mają 10 tysięcy
        żołnierzy zdolnych do walki, to chyba już nawet my mamy ze 2-3 razy więcej.
        Podbijemy ich, potem przymusowo przesiedlimy nad Wisłę, a sami zamieszkamy pod
        Alpami.

        Ach, rozmarzył się człowiek ;)
        • everettdasherbreed Re: Rdza zżera austriacką armię 24.02.10, 08:52
          Starą Terezjańską Akademię Wojskową przerobiono na gimnazjum.
    • grba A w 2006 Austria zlikwidowała swoją Kriegsmarine 24.02.10, 07:48
      Le Monde Maurin Picard

      Austria bez okrętów

      Współczesna Austria odczuwa nostalgię za swoją przeszłością i wieczny żal z
      powodu upadku wielkiego państwa w 1918 roku
      Ostatni symbol minionej cesarskiej świetności – austriacka marynarka wojenna –
      doczekał się emerytury. Mieszkańcy kraju bez morza, obdarzeni jednak wielkimi
      morskimi ambicjami, przyjęli ten fakt ze smutkiem.
      Lodowaty wiatr wieje nad Dunajem. Szare, nieprzyjazne wody rzeki stapiają się
      z ołowianym niebem. Zdrętwiały od przejmującego zimna Wiedeń niknie w gęstej
      mgle. Wśród ludzi zebranych na miejskiej przystani zwracają uwagę mężczyźni w
      niezwykłych uniformach. Niektórzy zdają się być przyzwyczajeni do walki z
      żywiołami. Mimo sztormowej pogody stare wilki morskie o gęstych brodach
      gawędzą wesoło.

      Słychać trzy gwizdki i wszyscy nieruchomieją. Orkiestra wojskowa składająca
      się z muzyków w galowych mundurach zaczyna grać coś skocznego. To Novara
      Marsch, melodia dawnej marynarki cesarskiej. W oczach najstarszych weteranów
      widać błysk wzruszenia. Dla tych wszystkich dawnych marynarzy, pasjonatów
      starych okrętów i dziejów żeglugi odwraca się właśnie karta historii.

      Za kilka minut Austria nie będzie już miała marynarki wojennej. Dwie ostatnie
      jednostki floty, niegdyś szóstej na świecie, doczekały się emerytury.
      Zacumowane do filarów Reichsbrücke, okazałego mostu na Dunaju, patrolowce
      rzecznej flotylli „Niederösterreich” i „Oberst Brecht” nie będą już ścigać
      przemytników i handlarzy narkotyków. Staną się eksponatami Wojskowego Muzeum
      Historycznego.

      Borykające się z kłopotami finansowymi austriackie ministerstwo obrony
      zaoszczędzi dzięki temu 70 tysięcy euro przeznaczanych rocznie na ich
      utrzymanie. Ale nie wszyscy Austriacy są zadowoleni z owej chłodnej
      buchalterii. „To smutne oglądać taki spektakl – zwierza się poirytowany
      marynarz słodkich wód w cienkich okrągłych okularach na nosie, Wladimir
      Alchelburg. – Nie powinniśmy pozbywać się naszych okrętów!”.

      Dwa wątłe stateczki rozkołysane na lodowatych wodach dźwigają na swych
      pokładach kawał historii: sześćset lat wielkości cesarstwa, wyczyny wojenne,
      wyprawy morskie na antypody. Współczesna Austria odczuwa nostalgię za swoją
      przeszłością i wieczny żal z powodu upadku wielkiego państwa w 1918 roku. „Nie
      ma czego żałować – mówi filozoficznie Hanns Schwimmann, emerytowany inżynier
      budownictwa morskiego. – Przegraliśmy pierwszą wojnę światową i wtedy wszystko
      się skończyło”. Wynurzając się z tej zawieruchy Wiedeń został pozbawiony
      cesarskich tytułów i jedynego dostępu do morza, do Adriatyku. Po 1945 roku
      utrzymywał bardzo skromną zbrojną flotyllę na Dunaju mającą chronić kraj przed
      sowieckimi statkami szpiegowskimi.

      W Austrii działa dziś siedemnaście Marinekameradschaft, stowarzyszeń weteranów
      marynarki handlowej i wojennej. Liczą sobie setki członków. „Jak każdy naród
      pozbawiony dostępu do morza Austriacy zawsze pasjonowali się wielkimi morskimi
      epopejami – stwierdza Christoph Hatschek z Wojskowego Muzeum Historycznego. –
      Próbujemy zachować tę tradycję”.

      Na samym początku, w XIV wieku, zadaniem austriackich żeglarzy była walka z
      mauretańskimi piratami i z Turkami. Ale dopiero po przyłączeniu Dalmacji i
      Wenecji w 1797 roku Austro-Węgry stały się właścicielami floty wojennej godnej
      tej nazwy. Jednak mimo starań kanclerza Metternicha, który doceniał znaczenie
      panowania na morzu, marynarka pozostawała wciąż ubogim dzieckiem cesarstwa.
      Zwłaszcza Franciszek Józef (1830-1916) nie cierpiał morza i nie widział w nim
      żadnego strategicznego interesu. Pech chciał, że podczas inauguracji Kanału
      Sueskiego w 1869 roku przechodząc z jednego statku na drugi cesarz wpadł do
      wody. Został wprawdzie szybko uratowany przez adiutanta, ale zło już się
      dokonało. Cesarz nadal popierał morskie wyprawy naukowe zainaugurowane w 1857
      roku przez fregatę Novara, ale na marynarkę wojenną skąpił.

      Zabójstwo w 1914 roku arcyksięcia Ferdynanda, następcy tronu, który podobnie
      jak Metternich marzył o potędze morskiej, oznaczało koniec złudzeń. Cztery
      lata później Austro-Węgry i ich flota przestały istnieć. Przez kilka
      dziesięcioleci pancerniki i krążowniki z orłem Habsburgów odnosiły zwycięstwa,
      ale ich znaczenie było raczej prestiżowe i podtrzymywało jedynie legendę. Co
      roku, 20 lipca, wspomina się bitwę pod Lissą (1866 rok), kiedy to flota
      admirała Wilhelma von Tegetthofa zmusiła do ucieczki włoskiego przeciwnika.
      Znane są również wyczyny austro-węgierskich U-bootów, na przykład
      storpedowanie 27 kwietnia 1915 roku francuskiego pancernika „Léon-Gambetta”
      przez okręt podwodny U-5. Jego dowódca, kapitan Georg Ritter von Trapp, zdobył
      dzięki temu wielką sławę. W 1938 roku ten gorący austriacki patriota odmówił
      służby nazistowskim Niemcom i uciekł wraz z rodziną do Stanów Zjednoczonych.
      Na podstawie jego przygód nakręcono słynny film „Dźwięki muzyki”.

      Uroczystość pod Reichsbrücke dobiega końca. Austriacki sztandar na rufie
      „Niederösterreich” zostaje opuszczony i starannie złożony. Ostatni raz
      rozlegają się ostre dźwięki gwizdka. Orkiestra dęta i wojskowi szybko
      odchodzą, popędzani lodowatym wiatrem. Na nabrzeżu pozostaje jeszcze kilku
      byłych marynarzy, jakby chcieli przedłużyć chwilę pożegnania. Jeden z nich
      mówi z uśmiechem: „Nie mamy już marynarki wojennej, trudno, ale Austriacy są
      dobrymi handlowcami i zachowaliśmy flotę handlową. Tak więc austriacka flaga i
      tak będzie jeszcze powiewać na siedmiu morzach!”.
      • everettdasherbreed Re: A w 2006 Austria zlikwidowała swoją Kriegsmar 24.02.10, 08:47
        Można jeszcze dodać, że dowódcą c.k. Kriegsmarine był mieszkaniec kraju bez
        dostępu do morza, Węgier, admirał Miklos Horthy, późniejszy dyktator w okresie
        II wojny światowej.
    • bf109 Re: Rdza zżera austriacką armię 24.02.10, 08:09
      Jeśli dla nich Leopardy II to zardzewiałe wraki to ciekawe co by
      powiedzieli o tym że ponad połowa z polskich czołgów to zabytkowe
      T72 a naszą główną siłą, dumą i w ogóle wizytówką na parady są
      postniemieckie Leopardy z demobilu.
      ------------------------------
      Fuck communism
      • everettdasherbreed Re: Rdza zżera austriacką armię 24.02.10, 08:48
        Z czołgiem jest trochę jak z samochodem. Nowy może być rzęchem, stary może być
        dobrze utrzymany.
    • awatar_sm W Kurduplandii Miłości Dyrdymała Wspaniałego 24.02.10, 08:14
      armia jest silna, zwarta i gotowa do rozwiązania przez Przywódce na
      prośbę Wielkiego Przyjaciela i Brata
    • szatek100 Re: Rdza zżera austriacką armię 24.02.10, 08:28
      Wszystkich zainteresowanych sprawami wojskowymi zapraszam na forum Militaria na
      portalu gazeta.pl

      forum.gazeta.pl/forum/f,539,Militaria.html
      pzdr
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka