1koalamis
06.03.10, 20:28
Co to w ogóle jest? Pomieszanie faktów i plotek, przy czym redaktorka
sprzedaje je wszystkie jako fakty. Wszystko wrzucone w jeden artykuł i
prymitywnie sklejone cementem. Jednym słowem bełkot. Wiem, że szkoda na to
czasu, ale spróbujcie logicznie rozebrać parę wywodów redaktorki. Dla
przykładu: po prostu oślepiający błysk inteligencji p. redaktor, gdy pisze (o
sobie samej), że "bez trudu odnajduję zapis układu Polska -USA w bibliotece
śląskiej". Zapomina dodać, że szukała konkretnej umowy. Znając nazwę umowy,
jej datę i strony rzeczywiście łatwo ją znaleźć. Lecz jak czytam w artykule
prezes spółki Giesche nie wypowiada się że szukał tego traktatu, tylko że w
ogóle nie wiedział, że istnieje.
P. Malinowska nieudolnie próbuje zrobić z kogoś głupka. A zrobiła z siebie
samej...