Dodaj do ulubionych

Krytycy po Gdyni: "zbyt akademickie", "nie traf...

30.05.10, 08:10
"Ja w ogóle nie lubię chodzić do kina. A szczególnie nie chodzę na filmy polskie w ogóle. Nudzi mnie to po prostu. Zagraniczny to owszem. Pójdę sobie. Bo fajne są filmy zagraniczne. Wie pan? Jakoś tak można, wie pan. Jakoś tak. No ja wiem, no. Przeżyć to. Przeżyć. Wie pan. Przeżyć. A w filmie polskim, proszę pana, to jest tak: nuda. Nic się nie dzieje, proszę pana. Nic. Taka, proszę pana. Dialogi niedobre. Bardzo niedobre dialogi są. Proszę pana. W ogóle brak akcji jest. Nic się nie dzieje. Proszę pana. Aż dziw bierze, że nie wzorują się na zagranicznych. Proszę pana. Wie pan. Przecież tam. Niech pan weźmie na przykład aktora, proszę pana. Zagranicznego. To ten aktor zagraniczny, proszę pana. To jego twarz coś, wie pan. Nie wiem, jak tutaj. Trudno mi w tej chwili powiedzieć, wie pan. Coś takiego wyraża. Wie pan. Jakoś tak. No. No wie pan, o co mi chodzi. A polski aktor, proszę pana. To jest pustka. Pustka, proszę pana. Nic! Absolutnie nic."
Obserwuj wątek
    • dabljuzi Towrzystwo wzajemnej adoracji i tyle 30.05.10, 10:07
      Zjechali sie do Gdyni, zeby porozdawac nagrody miedzy soba.
      Generalnie takie festiwale sa robione pod plebs, ktory wyczekuje godzinami, zeby zobaczyc "gwiazdy" :-)
      • zawsze.aliks Re: Towrzystwo wzajemnej adoracji i tyle 30.05.10, 10:56
        No, jeśli jurorką zostaje się za zajście w ciążę z hollywoodem, to
        czego od jury oczekiwać?
    • fushigi_hato Jury... 30.05.10, 10:24
      Jakie wielkie osiągnięcia ma pani Bachleda-Curuś,żeby oceniać twórczość innych...
      • offal Re: Jury... 30.05.10, 11:04
        fushigi_hato napisał:

        > Jakie wielkie osiągnięcia ma pani Bachleda-Curuś,żeby oceniać
        twórczość innych.

        Nooooo chłopie !!! Przecież to pierwsza Polka która zaszła w ciążę z
        "prawdziwym" aktorem z holiłód ! Wiele próbowało ale tylko ona jedna
        wygrała ...
        • alicjads Re: Jury... 30.05.10, 11:46
          No właśnie, przeciez ABC w Jury to jakies wielekie nieporozumienie,
          fakt rodem z "Faktu". Festiwal się w ten sposób dyskredytuje, a sama
          ABC przyjmując ta funkcję niestety podpisuje pod opiniami
          typu "bzykanie z Farellem" największym osiągnięciem.
    • pierrecruise Krytycy po Gdyni: "zbyt akademickie", "nie traf... 30.05.10, 10:31
      Niech tyle już nie piją i pier... tych farmazonów i tak kazdy ma to w d...,
      wywalić darmozjadów na zbity pysk!
    • acucell poziom polskiej kultury i sztuki to dno 30.05.10, 11:02
      poziom polskiej kultury i sztuki to dno. W ciągu 20 lat zniszczono wszystko a
      wybitnymi stały się miernoty, głównie z poparcia politycznego.Kto dziś
      obłudni, najbardziej krytykuje PRL i wychwala Slidarność,ten robi
      kariere.Dlatego dziś byle miernota staje sie artystą.
      W PRL poziom polskiej kinomatografji był jednym z najlepszych w Europie. Dziś
      komercja i chamski kapitalizm zniszczył wszystko
    • donek.com Werdykt bardzo POprawny POlitycznie 30.05.10, 11:31
      czyli, jak to mówiono w 90. r.: Teraz będzie nowa sztuka. NASZA."
    • cezar85 Polski film 30.05.10, 11:41
      kiedys mówilo sié czeski
    • arimgdynia Krytycy po Gdyni: "zbyt akademickie", "nie traf... 30.05.10, 11:52
      WYGRAŁA PLATFORMA Z KIDAWĄ - BŁOŃSKA !
      • lismann Re: Krytycy po Gdyni: "zbyt akademickie", "nie tr 30.05.10, 12:47
        A czy p.Kidawa-Błońska to może żona nagrodzonego? Jeśli tak to się nie dziwię,
        takiemu werdyktowi.
    • katalizyna Akademizm krytyków 30.05.10, 13:34
      Zbyt akademickie jest nie nagrodzone współczesne polskie kino, ale
      myślenie obrażonych na rozminięcie się werdyktu z ich gustami naszych
      mądrusich krytyków. Na czym polega akademickość myślenie w wydaniu
      naszej śmiertelnie snobowatej i przemądrzałej krytyki? Polega jak
      każde myślenie akademickie hołdowaniu schematom i rutynie. Sporo w
      tym też konserwatywnego resentymentu z powodu podważenia już tak
      ślicznie ukształtowanej w główkach hierarchii (Kidawa stary i się
      skończył Falk - pierdoła, Sala - w modnym nurcie twórczego
      homoseksualizmu)Dałoby się kilka zasad skostniałych krytycznych
      rozumków opisać. Oto zbiór kilku akademickich przesądów, którym
      hołdują nasi mądrale od kina:
      1.Film nie śmie mieć żadnego emocjonalnego naboju bo jest a)
      melodramatyczny b)sentymentalny c) schlebia gustom publiczności.
      2. Film musi być średnio zrozumiały i intelektualnie brzemienny od
      symbolicznych odwołań do historii, kultury i filozofii (wtedy jest
      szansa na popis "deszyfrowaniem znaków" okazja do pomądrzenia się
      znajomością Ingardena, Irzykowskiego i innych świętych teoretyków
      sztuki)
      3. Dobrego filmu ni śmie zrobić twórca z poprzedniego pokolenia -
      jego styl MUSI być z założenia manieryczny, przestarzały,
      'nienowoczesny". Gdzie mają widzowie "nowoczesność" i nowatorstwo
      środków filmowych? "Właśnie tam" jak śpiewał Wojciech Waglewski.
      Przychodzą do kina, żeby przeżyć silne emocje mieć pretekst do
      jakiejś nie koniecznie "wymóżdżonej" refleksji, odnaleźć w bohaterach
      siebie samych.
      4. Widz polski jest według naszej krytyki półidiotą, niezdolnym do
      percepcji czegokolwiek co wykracza poza "Killerów dwóch". Z regóły
      podobają mu się filmy "skandalicznie akademickie" Bez Jarmusha,
      Abbasa Kiarostamiegp i "o zgrozo!!!" Bergmana potrfi się obejść. Woli
      Allena od Gusa van Santa - krótko mówiąc wykazuje marną wrażliwość na
      "edukacyjną funkcję krytyki" co tę ostatnią - wyrażnie drażni. 5.
      Krytysia polska przyjmuje bardzo płaskie i zewnętrzne kryteria
      nowoczesności sztuki filmowej. "Nowocześnie" jest kiedy przez
      pustynię lezie w nieskończoność dwóch kolesiów prowadzonych
      niekończącymi się jazdami ułożonymi na kilometrach szyn. I nie chodzi
      o to że to nieciekawe formalnie - chodzi o to, że to dobre w tym
      filmie i tylko w nim "nowoczesne". To samo statyczność i "pustka" w
      fimach Jarmusha - zaręczam w "Różyczce" by się nie sprawdziła.
      Pożądanie "nowoczesności" przypomina mi wśród polskich krytysiów -
      gombrowiczowską Młodziakównę z jej przymusem nowoczesnego życia i
      hasłem "łydka,dancing, kajak". Przypominam, że nic nie stażeje się
      tak szybko jak "nowoczesność" a wyraz fascynacji "nowoczesnością"
      stał się już tak akademicki i konserwatywny jak "wiek pary i
      elektryczności". Proponuję przyjęcie innej definicji nowoczesności.
      Nowoczesne jest to co porusza widza, daje mu do myślenia na temat
      świata, w którym żyje, albo pozwala mu zrozumieć związek tego co było
      z tym co jest. Może ktoś widząc nędzę i podłość systemu w "Różyczce"
      zrozumie fobie niektórych lustratorów? Nie podzieli. Po prostu
      zrozumie. Ostatnia uwaga na temat "nowoczesności" - "Pianista"
      Polańskiego. Krytyś Sobolewski powiesił w Cannes po pokazie na
      "Pianiście" wszystkie psy starzyzny i nienowoczesności w swoim
      historycznym sprawozdaniu. Trzy dni póżniej Złota Palma, potem Oscary
      i inne prestiżowe nagrody. Cóż za pouczająca wpadka. Nawiasem mówiąc
      jestem pewien, że te same filmy nagrodzone w San Sebastian, czy
      Karlowych Varach, tym samym krytysiom wydały by się "szalenie
      nowoczesne"

      Cieszę się, że polska krytyka filmowa ma coraz mniejszy wpływ na
      kształtowanie opinii o filmach. Źle kierowała gustami widzów i
      decydentów. Jak ją uzdrowić? Polskim krytykom NIE WOLNO jeździć na
      festiwale do Wenecji, czytać opracowań dotyczących estetyki filmowej
      ani wogóle żadnych prac naukowych na temat filmów. Niestety zbyt
      często bibloteka myli im się z salą kinową. Mogliby to tylko ci,
      którzy nie zatracili instynktu bezpośredniego intuicyjnego odbioru
      komunikatu płynącego z ekranu. Pamiętajcie - książki to tylko pomoc -
      pomoc w odbiorze dzieła sztuki bardzo niedoskonała. Kto nie czuje i
      nie widzi - "wczyta" w film conajwyżej nonsens. Czytelnik odpada
      kiedy czyta mądrościową dysertację a nie rozpoznaje w niej filmu
      który widział a o którym pisze snobujący się na maga intelektu
      krytyk. Na szczęście "krytyk skrobie (albo bełkoce do kamery) a
      karawana idzie dalej..."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka