Dodaj do ulubionych

Bal przebierańców - list

13.06.10, 12:22
Przykre to,ale prawdziwe.
Obserwuj wątek
    • pennies Re: Bal przebierańców - list 13.06.10, 14:10
      Przykre. Prawdziwe. I co gorsza - powszechne.

      Młodzi, wykształceni ludzie nie będą tu siedzieć, żeby użerać się przez resztę życia ze skorumpowanymi urzędami i firmami, w których droga awansu jest niejasna i/lub arbitralna niczym tajemnica Trójcy Świętej. Nie będą pokornie znosić wszechwładzy ludzi, którzy - co łatwo stwierdzić - nic sobą nie reprezentują. Nie będą tolerować zbiorowej hipokryzji pod dyktando Kościoła, ustaw pisanych pod czujnym okiem biskupów i niedouczonych polityków walczących niczym lwy o godność zarodka ("życie") lub "rodzinę".

      Wielu znanych mi ludzi po prostu się tutaj dusi. I wyjeżdzają do krajów, w których żyją godnie, bo mają pracę i otrzymują za nią godne człowieka, a nie niewolnika, wynagrodzenie. Zaś na ulicy nie dostaną po mordzie za to, że ośmielają się wyglądać i żyć inaczej niż typowy polski tłuk.

      Ludzie wyjeżdzają i wracają tylko po to, żeby utwierdzić się w przekonaniu, że wracać nie ma po co. Panowie politycy, niedługo tu już nic nie będzie. Zostaniecie wy, biskupi i ci biedacy, którzy nie mogli wyjechać. Będziecie tu sobie siedzieć na kupie i rozgrzebywać kwestie moralności i prawdziwego, jedynego patriotyzmu. Będziecie modlić się o deszcz i przyrost naturalny. Zakażecie aborcji i utrudnicie jeszcze bardziej dostęp do antykoncepcji. Urzędnik dla zwykłego szaraka będzie bogiem. Arcybiskup - prezydentem. A prezydent jego pokornym sługą i rzecznikiem prasowym.

      Nie idę na wybory, bo nie mam ochoty wybierać między dżumą i cholerą.
      • maaac Re: Bal przebierańców - list 13.06.10, 14:19
        > Nie idę na wybory, bo nie mam ochoty wybierać między dżumą i
        > cholerą.

        Idź. Jednak jest różnica pomiędzy chorobami pomiędzy, którymi będziesz wybierać.
        Jedna z nich może się okazać "śmiertelną" dla wszystkich tych co nie pasują do
        "jedynie słusznego schematu".
        Jest jednak różnica pomiędzy koniecznością oglądania prezydenta jak "po
        faryzejsku modli się" w kościele, a koniecznością tłumaczenia się w pracy
        dlaczego nie brało się udziału w procesji.
        • pennies Re: Bal przebierańców - list 13.06.10, 15:23
          Można też inaczej spojrzeć na tę sprawę: Komorowski będzie nudnym konformistą, hamującym się szowinistą i prostakiem z obowiązkowym specem od PR przy boku. Spec będzie dawał mu znaki, kiedy ma się zamknąć, żeby nie zdradzić zbyt wiele z tego, co naprawdę myśli.

          Kaczyński będzie tym samym małym, zakompleksionym rycerzykiem z dyktatorskimi zapędami. Znowu zacznie dzielić i rządzić. Poinstruuje nas, kto gdzie stał. Znowu ludzie zaczną chodzić po mieście z mordem w oczach i nienawidzić się nawzajem.

          I być może to Kaczyński przeleje czarę goryczy. Być może dzięki niemu w tym skarlałym społeczeństwie, zbiorze egoistycznych jednostek, pojawi się wreszcie spora wpływowa grupa ludzi, dla których ważne jest też to, co publiczne. Ludzi, którzy chcieliby zlikwidować hipokryzję i podwóją moralność, rozłam pomiędzy tym, jak żyjemy i co mówimy w sferze publicznej, a tym, jakie wartości wyznajemy naprawdę.

          Nie będę głosować na farbowanego liberała. Nie popieram go. Kaczyńskiego po jego rządach nienawidzę. Ale nie będe sprzedawać swojego głosu jakiemuś nieudacznikowi z braku alternatywy. Koniec tego dobrego.
          • maaac Re: Bal przebierańców - list 13.06.10, 15:44
            I co chcesz sobie "na złość mamie" uszy odmrozić?

            Widzisz, że wybór jednak nie jest równy, że jest zło i większe zło, i jednak
            chcesz swoją bezczynnością rękę przyłożyć do większego zła?

            Ja tam Komorowskiego "nie popieram" - facet ma u mnie krechę jeszcze z lat jak
            był posłem UD. Ot był typowym "desantowcem" z Warszawy. Jednak w przeciwieństwie
            do ciebie o swoje uszy dbam. Jego tylko "nie popieram", Kaczyński budzi we mnie
            najgorsze obawy, takie jakie mógł wśród co rozsądniejszych ludzi budzić pewien
            pan w 1933.

            > I być może to Kaczyński przeleje czarę goryczy. Być może dzięki
            (...)
            > jak żyjemy i co mówimy w sferze publicznej, a tym, jakie wartości > wyznajemy
            na prawdę.
            Nie licz na to. Olbrzymia frekwencja w 2007 roku była efektem czegoś takiego.
            Zobacz jednak jak mało lat minęło i ludzie zapomnieli. Nie chcą pamiętać? Nie
            potrafią pamiętać? Znów mamy przechodzić ten sam ból by sobie na krótko
            przypomnieli? A jak tym razem będzie gorzej?
            • pennies Re: Bal przebierańców - list 13.06.10, 16:22
              Możesz tak to interpretować - na złość mamie. Ja natomiast po prostu nie zamierzam swoim głosem "przyklepać" tego syfu, który mi prezydent Mniejsze Zło na spółkę z premierem Mniejsze Zło potem zafundują. Głosowanie nie jest moim obowiązkiem. Aktywność obywatela demokratycznego państwa nie ogranicza się do udziału w wyborach - choć zdaje się, że w Polsce o tym zapomniano. A takie "dbanie o uszy" usankcjonowałaby każdą opresję zafundowaną mi później przez farbowanych liberałów. Wybranych przecież przeze mnie.
              • maaac Re: Bal przebierańców - list 13.06.10, 17:30
                Ok. Dobra. Odmrażaj.
            • pennies Re: Bal przebierańców - list 13.06.10, 16:32
              Nie licz na to. Olbrzymia frekwencja w 2007 roku była efektem czegoś takiego.
              > Zobacz jednak jak mało lat minęło i ludzie zapomnieli. Nie chcą pamiętać? Nie
              > potrafią pamiętać? Znów mamy przechodzić ten sam ból by sobie na krótko
              > przypomnieli? A jak tym razem będzie gorzej?

              Takie zmiany zachodzą powoli. Aby zaistniały, muszą wystąpić jakieś bodźce. Komorowski będzie gwarantem naszego polskiego, śmierdzącego status quo. Taka miła benzodiazepinka, usypiacz czujności. I znowu wszyscy wrócimy do własnych spraw, a w tymczasem politycy po cichu i z uśmiechem urządzą nam rzeczywistość tak, że już nikt nigdy nawet nie pomarzy o zmianie. Nie, dziękuję. Nie będę ratować Polski przed Kaczyńskim. Naprawdę, dobrze to przemyślałam. Wolę prawdziwy łańcuch niż przemeblowanie mózgu i śmierć woli. Łańcuch można zerwać. Społeczeństwa kastratów i bezmyślnych trybików zadowolonych ze swojej wyściełanej jedwabiem celi nic nie uratuje.
              • maaac Re: Bal przebierańców - list 13.06.10, 17:38
                Spoko. Łańcuch można zerwać. Z komina jednak na ziemie nie wrócisz.

                Nie nie sądzę, by do "komina" doszło. Jednak sprawy mogą zajść na tyle daleko,
                że na emigracji nie będziesz miała czego zrywać. To jest już jak najbardziej
                realne. Naprawdę tego chcesz? A nie lepiej "dziś" zadbać by Kaczyński nie dorwał
                się do władzy, a "jutro" zadbać o PO?

                Proponował bym "na dziś" rozpocząć jedną akcję. "Obywatelski ruch" za
                proporcjonalnością wyborów. Tak byśmy mogli bardziej głosować "za" niż
                "przeciw". Postawić się twardo pomysłom PO wprowadzenia JOW, które tylko umocnią
                większościowy charakter wyborów. Postawić się twardo zmniejszeniu liczby posłów
                - to TEŻ zwiększa większościowy charakter każdych wyborów. Wtedy będziemy mogli
                wybierać taką partię która się nam podoba, a nie tą która "powstrzyma PiS".

                Niestety wybory prezydenckie ZAWSZE będą na zasadzie "mniejszego zła". Jedyne
                wyjście to posłuchać rady tfu Leppera i zakazać CAŁKOWICIE wszelkich sondaży
                przed wyborczych/poparcia. Jednak ten pomysł mimo, że dałby pozytywny efekt -
                nikt by nie wiedział "kto ma szansę i jego trzeba poprzeć" jest mało wykonalny.
                Protesty mediów i łatwość ich obejścia przez publikowanie na zagranicznych
                portalach.
    • emeryt4405 Bal przebierańców - list 13.06.10, 15:26
      Od razu zaznaczę, że mój patriotyzm jest raczej małego formatu. Żyję
      w Polsce najpierw tej ludowej a teraz podobno innej. Gdy patrzę co
      dzieje się w mojej Ojczyźnie, jak jest rozkradana i rozdawana (tu
      mam na myśli Kościół), to ogarnia mnie przerażenie i złość
      jednocześnie. Polska nie jest krajem demokratycznym, polska jest
      krajem teokratycznym.Nie wiadomo dlaczego Polacy wybierają posłów -
      dewotów, burmistrzów i wójtów uczepionych księżej sutanny. Nie ma
      już ani jednego święta państwowego, którego nie organizałby Krk.
      Państwo płaci olbrzymi haracz Kościołowi w zamian za poparcie
      udzielane urzędnikom, posłom i senatorom. Jesteśmy unikatem na skalę
      europejską; XXI wiek, a tu teokracja w środku Europy i poddanie
      obecemu państwu jakim jest Watykan. I jak tu być "prawdziwym"
      Polakiem i na dodatek "prawdziwym patriotą"?
    • tow_rydzyk Patriotyzm to takze odmitlogizowaniej historii 13.06.10, 16:49
      Patriotyzm to takze odmitlogizowanie naszej historii. Spojrzmy na siebie, Rodacy. Zacznijmy od Kosciola. Nasz kler, ktory samozwanczo postawil sie w awangardzie walki o niepodleglosc a przeciez zyl za komuny jak u pana Boga za piecem. Tak jak i teraz nasza hierarchia KK mieszkala w palacach, rozbijala sie zachodnimi wozami i miala dostep do wyjazdow zagranicznych. Tempo budownictwa koscielnego na leb i szyje bilo tempo budownictwa mieszkaniowego. Liczni ksieza i nawet niektorzy luminarze opozycji z Walesa na czele przez lata zyli w perwersyjnej symbiozie z SB a pozniej -tak jak tow.Wielgus- lali krokodyle lzy na pogrzebach gornikow z“Wujka” czy ks.Popieluszki.
      W 1981 Jaruzelski nie potrzebowal obcych wojsk. Nasz Narod masochistycznie gloryfikujacy rodzima martytologie przyzwyczajony jest do obelg i kopniakow od innych a tymczasem w 1981 zostalismy powaleni na kolana przez naszych braci Polakow co bylo i jest bolem szczegolnie dotkliwym. Prawda jest smutna, niemalze trywialna, nastrojem przywolujaca “Wesele” Wyspianskiego: do stlumienia naszego plomiennego narodowego zrywu w 1981 wystarczyly ZOMO-wskie gumowe paly i sikawki. Ten znienawidzony rezim jakos nigdy nie mial klopotow z rekrutacja wielotysiecznej armii ZOMO-wcow badz co badz tych samych prostych polskich chlopakow wierzacych katolikow uczeszczajacych na niedzielne msze, przystepujacych do komunii swietej i chodzacych do spowiedzi. Oni byli naszymi szkolnymi kumplami i sasiadami. Tak chcialbym wiedziec gdzie dzisiaj sa tysiace tych bylych weteranow ZOMO? ”Jaka partie popieracie, panowie? Czy rozpoznajecie na ekranach tv swoje byle ofiary, ktore palowaliscie z takim animuszem za troche lepsze racje zywnosciowe? A moze rozpoznajecie swoich bylych rozkazodawcow? W koncu powiedzcie jak wy rozumieliscie/rozumiecie definicje “patriotyzmu ?”. Wszyscy, nawet nasi historycy cierpia na zbiorowa amnezje w tej kwesti. Temat jednostek ZOMO jakby za sprawa czarodziejskiej rozdzki zniknal z naszej swiadomosci narodowej. Przypominam,ze mowimy tutaj o tysiacach jesli nie setkach tysiecy naszych rodakow, o ktorych istnieniu po 1989 zaginal wszelki sluch. Przypomnijcie sobie naszych znajomych w RFN rodem ze Slaska, ktorzy w 1944/45 witali wkraczajacych Sowietow jako Polacy a w latach 70/80-ych pozegnali Polske jako etniczni Niemcy na podstawie odnalezionych na strychu i zakurzonych (raczej skrzetnie odkurzonych) dokumentow potwierdzajacych ich “koniunkturalne” pochodzenie. Ja spotkalem w 1984 bylych dzialaczy robotniczej Solidarnosci, ktorzy po stanie wojennym ze wszystkich mozliwych krajow przyjmujacych emigrantow wybrali rasistowska RPA gdzie dokladnie w tym samym czasie stary Nelson Mandela dogorywal w wiezieniu? Szybko sie urzadzili i kontynuowali swoja walke o wolnosc, rownosc i sprawiedliwosc spoleczna ze swoich posiadlosci otoczonych drutem kolczastym i czarnoskora pomoca domowa, ktorej zrzeszanie sie w ZZ bylo zabronione. Wysmiewanie PRL-owskiego cyrku "w okupowanym przez Rosjan" kraju bylo tak powszechne, ze nawet owczesne wladze machnely na to reka. Duzej jak na tamte czasy swobody slowa i bogactwa zycia kulturalnego mogly nam pozazdroscic nie tylko pozostale baraki obozu socjalistycznego ale rowniez niektore kraje zachodnie. Walka PRL-owskiej cenzury z tzw. “literatura drugiego obiegu” przypominala walke z wiatrakami. Wiekszosc parlamentarzystow dzisiejszej RP posiada dyplomy zdobyta na "komunistycznych" uczelniach, na ktore dostala sie z pomoca “punktow za pochodzenie” do czego jednak zaden sie nie przyzna. Wielu z tzw. “represjonowanych” (wlaczajac sp.prezydenta Kaczynskiego) robilo kariere naukowa. Tworzenie mitow i przeginanie historii to w jedna to w druga strone na zamowienie kolejnych elit politycznych oportunistycznie wPiSujacych sie do zmieniajacych sie kontekstow geopolitycznych jest wysoce niemoralne. Nasze mlodsze pokolenie jest gotowe uwierzyc, ze przed 1989 roku czekalismy na zaglade w gettach albo obozach koncentracyjnych, w atmosferze masowych ulicznych lapanek-zdejmujac czapki przed patrolami zoldakow sowieckich. Nie chce umniejszac naszych cierpien i upokorzen w PRL-u: sluchanie tej glupawej PZPR-owskiej nowomowy, karmienie nas przyprawiajaca o mdlosci propaganda z jednoczesnym zagluszaniem “Radia Wolna Europa” i “Glosu Ameryki”, nieustanne kolejki, strajki o zniesienie podwyzek cen, smrod gazu lzawiacego. Nie sposob zapomniec o tych okrutnych, ciagnacych sie bez konca nocach godziny milicyjnej, ktore mnie wiecej od sierpnia 1982 roku zaowocowaly niespotykanym w historii Narodu Polskiego przyrostem naturalnym. Te 45 lat okupacji radzieckiej przetrwalismy kosztem wielu innych wyrzeczen: brakowalo kielbasy zwyczajnej, papierosow, papieru toaletowego ale mimo wszystko pomyslmy o tych 600 tys. radzieckich zolnierzy poleglych na naszych ziemiach. Plujemy na nich i nauczylismy tego naszych dzieci i wnukow zapominajac, ze to jednak dzieki nim mozemy DZISIAJ w 21 wieku mowic do tych samych dzieci i wnukow po POLSKU w Gdansku, Wroclawiu, Szczecinie, Olsztynie, Opolu, Chorzowie czy nawet w Poznaniu. Polakow, ktorzy nie upominaja sie juz o “polski” Lwow, Wilnio, Nowogrodek czesto rowniez oskarza sie o brak patriotyzmu. Szukajcie odpowiedzi u naszych ukrainskich, litewskich i bialoruskich sasiadow. Ci, ktorzy nie moga sie pogodzic z utrata Kresow Wschodnich nigdy nie zadali sobie trudu aby sobie uzmyslowic, ze utrzymywanie ogromnych mniejszosci, litewskich, bialoruskich nie mowiac juz o ukrainskich w granicach Polski (w jakimkolwiek ustroju politycznym) wczesniej czy pozniej skonczyloby sie scenariuszem balkanskim.
      Wypadek w Smolensku, w ktorym zginelo wiecej generalow niz na wszystkich frontach Drugiej wojny swiatowej oraz w faszystowskich i bolszewickich lagrach razem wzietych jest ostatnim przykladem naszej samodestrukcyjnej megalomanii. Niektorzy nasi politycy nadal wywijaja szabelka w strone Rosji co przypomina kasanie niedzwiedzia przez malego pudelka...na smyczy. Koniunkturalnie zafundowalismy sobie innych malych pudelkow albo pekinczykow (tez na smyczy) jako nowych sojusznikow. Gruzja - gdzie nie tak dawno na zasadzie staropolskiego “zastraw sie ale postaw sie” nasz prezydent (“po raz pierwszy”) o wlos nie stracil zycia - jest tego klasycznym przykladem. Przypominam, ze mowimy o kraju, w ktorym do dzisiaj dumnie stoja pomniki najwiekszego Gruzina wszechczasow Josifa Dzugaszwili. O tym nasz dzielny “Maly Rycerz” sp. Prezydent Kaczynski-Wawelczyk i nasze “wolne” media nawet nie smialy i nadal nie smieja wspomniec natomiast plakat na slupie z geba Stalina w Moskwie to juz anty-polska prowokacja.
      Kazdy narod ma ciemne plamy w swojej historii. Chcialbym przeprosic narod Hiszpanii za “nasze wyzwalanie Polski” pod Samosierra. Haitanczykow za podobne pranie napoleonskich brudow i to bynajmniej nie w ime Wolnosci Waszej i Naszej. Przepraszam Braci Czechow za odebranie im Zaolzia, ktore bylo kopaniem lezacego podobnie jak wyczyn Stalina 17 wrzesnia 1939 wobec konajacej Polski. Przepraszam moich zydowskich wspolobywateli za “szmalcownikow”, za Jedwabne, za Kielce i rowniez za to za nie stanalem w ich obronie w 1968. Wspolczujac rodzinom wszystkich ofiar tragedii Smolneskiej i powodzianom posmiertnie przepraszam Nigeryjczyka Maxwella, ktorego policja demokratycznej i praworzadnej RP zastrzelila w imie chrzescijanskiej milosci do blizniego tylko dlatego, ze nie kopal pilki tak dobrze jak doskonaly i powszechnie szanowany reprezentant Polski - Emanuel Olizabebe.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka