Dodaj do ulubionych

Ile to "nieznaczna ilość narkotyków"? Za drogo ...

06.07.10, 22:45
Legalize it !
Obserwuj wątek
    • zzzname Ile to "nieznaczna ilość narkotyków"? Za drogo ... 06.07.10, 22:50
      Może kiedyś dojdzie do tego, jak w orzecznictwie hiszpańskim, gdzie Sąd
      Najwyższy orzekł, iż spożycie dzienne 25-30g marihuany mieści się w granicach
      dozwolonego własnego użytku. To wszystko w sprawie, gdzie złapali gościa z
      dwoma zasuszonymi roślinkami ważacymi ok. 700g, Sąd się wypowiedział, że
      wystarczy mu to na ok. 2, 3 miesiące palenia więc mieściło się to w granicach
      dozwolonego użytku. Ach, Hiszpania, kraj mlekiem i miodem płynący. ;)
      • andrewnoni Re: Ile to "nieznaczna ilość narkotyków"? Za drog 06.07.10, 23:06
        Czesto znikoma ilosc wywoluje ,leki napady paranoji ,a jeszcze dobitniej dla
        tych co szukaja "odmiennych stanow swiadomosci" jesli cokolwiek ,leczy muzi ,byc
        zbadane dokladnie,zaleznosc polega na roznorodnosci petenta do okreslenia dawki
        nieznacznej ,moze powodowac nieodwracalne skutki ,lecz orzeczenia sadow sa
        Ludzkie bierze sie pod uwage nieswiadomosc tematu i ustalanie prawa poprzez
        laikow w temacie,jesli sie chce okreslac ilosc to najmniejsza moze miec
        konsekwencje nieodwracalne ,wszystko zalezy od j/w wspomnialem petenta.lekarze
        sa zgodni nie jest w stanie okreslic sie dzialania zadnego srodka bez
        szczegolowych badan w szpitalnych warunkach dla pojedynczej jednostki
        zazywajacej nawet przyslowiowa "Polopiryne",a co dopiero mozna mowic o
        ALKALOIDACH DARACH NATURY!
        • megasceptyk Re: Ile to "nieznaczna ilość narkotyków"? Za drog 07.07.10, 00:02
          Ale zmyślasz.
          Tylko po co tak fantazjujesz?
      • blasphemy Re: Ile to "nieznaczna ilość narkotyków"? Za drog 06.07.10, 23:24
        > dwoma zasuszonymi roślinkami ważacymi ok. 700g,

        niezłe to musiały być 'roślinki' skoro po zasuszeniu ważyły prawie
        3/4 kg...
        • psychonautic Re: Ile to "nieznaczna ilość narkotyków"? Za drog 06.07.10, 23:55
          prosze bardzo:
          przyklad krzaka
          konopii
    • madiba Ile to "nieznaczna ilość narkotyków"? Za drogo ... 06.07.10, 22:51
      co to znaczy 'porcja' albo 'działka'?

      jeden gram? jedna lufka, porcja na jednego jointa czy tez moze jeszcze
      inaczej?
      • martin_j Re: Ile to "nieznaczna ilość narkotyków"? Za drog 06.07.10, 23:22
        co za hipokryzja... alko jest dozwolone a za trawke mozna siedziec, ku... mac.

        prostytucji nie pochwalaja ale Ci co potepiaja to zwykle najlepsi klienci.

        katolicka morlanosc...
        • nati Re: Ile to "nieznaczna ilość narkotyków"? Za drog 07.07.10, 00:28
          zgadzam się w 100% - alkohol legalny. a degeneruje podobnie!
          no właśnie, ile to działka? gram? lufka? woreczek?
      • rasklaat Re: Ile to "nieznaczna ilość narkotyków"? Za drog 07.07.10, 01:59
        madiba napisał:

        > co to znaczy 'porcja' albo 'działka'?
        >
        > jeden gram? jedna lufka, porcja na jednego jointa czy tez moze jeszcze
        > inaczej?


        Właśnie nad tym głowią się eksperci i o tym jest artykuł. Bo takie pojęcia od których zależy czy młody człowiek pójdzie do więzienia na pół roku czy też pozostanie na wolności powinny byc bardzo ścisłe. To powinnno być określane laboratoryjnie. Jako "działkę" przyjmuje się ilość wystarczającą by się statystyczny osobnik jednorazowo odurzył. W przypadku takich narkotyków jak heroina łatwo można to ustalić więc policja i sądy nie mają z tym problemów. W przypadku marihuany różne są stopnie odurzenia i jest ich bardzo wiele. Nie ma natomiast dawki śmiertelnej. Tolerancji na THC jest u każdego człowieka inna, wpływa na nią wiele czynników. A zielsko pochodzące od poszczególnych odmian roślin z gatunku Cannabis zawiera bardzo zróżnicowane stężenia THC i innych kanabinoidów więc utrudnia to ocenę metodą wagową. Gram suszu odmian Jack Herrera czy Whit Russian jest wielokrotnie mocniejszy niż taka sama ilość zwykłej samosiei spod Towimoru.
    • bandierarossa Ile to "nieznaczna ilość narkotyków"? Za drogo ... 06.07.10, 23:21
      Zalegalizować.I tyle.
      • jaszczur_pg Apel o depenalizację marihuany! 08.07.10, 09:25
        Zbieramy 100.000 podpisów pod projektem ustawy o takim postulacie. Marzę o świecie, w którym nikt już nigdy nie będzie wsadzony do więzienia za posiadanie marihuany.

        wolnekonopie.bo.pl/
    • vladexpat I znów zamiast prawa wyjdzie lewo. :( 06.07.10, 23:22
      Legalizować lekkie narkotyki albo zdelegalizować wszystkie, w tym
      gorzałę i fajki, bo to też są środki o działaniu narkotyczno-
      uzależniającym. Oczywiście z tym po "albo" to żartowałem.
    • rebeliant21 Ile to "nieznaczna ilość narkotyków"? 06.07.10, 23:36
      Moim zdaniem nie można określić dokładnie ile to jest. To jest tak jak ze
      spamem. Jak określimy, że spam to dopiero 5 takich samych wiadomości, to
      spamerzy zaczną wysyłać ich po 4. Jeżeli określimy, że dozwolona ilość to 5
      gramów, to dilerzy będą nosić po 4. Nieznaczna ilość to taka ilość, po której
      zużyciu zastanawiamy się, czy już wystarczy, czy chcemy jeszcze. Jak nieznaczna
      ilość piwa. Dla jednych jest to jedno piwo, a dla drugich trzy czy pięć. Pewnych
      rzeczy nie można zdefiniować, bo powstaną w tym samym momencie metody nadużyć
      nowo powstałego przepisu.

      ________________________


      Większym problemem pod dyskusję są rozważania, czy pieniądze, które trafiają w
      ręce przestępczości zorganizowanej nie byłyby lepiej spożytkowane gdyby zasilały
      budżet. Czy nie byłoby lepiej, gdyby całość podatku od sprzedanej w sposób
      legalny marihuany przeznaczyć na walkę ze zorganizowaną przestępczością
      narkotykową i propagowanie życia bez narkotyków, by nowe pokolenia obywateli nie
      sięgały tak często po "cięższe" używki?

      Gdyby znalazła się grupa odważnych i prawych posłów, którzy by zapanowali nad
      legalizacją w sposób odpowiedni, by nie zrobić z tego biznesu dla kolesi, tylko
      najnormalniejszy element systemu funkcjonowania sprawnego państwa jakim byłby
      ten jeden, aczkolwiek z jeden z wielu, rządowy projekt prospołeczny?

      Przecież na rozwiązanie zbliżone w zamyśle do powyższego powinien zgodzić się
      każdy prawy i myślący człowiek od katolika po ateistę, od komunisty po
      nacjonalistę, czyż nie? Problem narkotyków to nie jest temat tabu, ani tym
      bardziej problem, który się ot tak samoczynnie rozwiąże. Jest to problem, który
      trzeba rozwiązać przemyślanymi i zdecydowanymi działaniami, nieprawdaż?


      Pozdrawiam
      Rebeliant
    • zetorg Pólsrodki... 06.07.10, 23:42
      tak to jest jak politycy boja sie podjac jakakolwiek decyzje. efektem
      sa zle rozwiazania. polsrodki. Panstwo, zamiast zezwolic na legalna
      sprzedaz i posiadanie marihuany, ktora odpowiednio by opodatkowalo,
      posowa sie do rozwiazania po cwaniacku - i wilk syty i owca cala.
      czyli, ze nikt im nie zarzuci, ze nie walcza z narkomania, a
      jednoczesnie ludzie, ktorzy zazywaja marihuane sa zadowoleni z Rzadu.
      szkopul w tym, ze nadal nie jest uregulowana s[rawa hodowli na wlasny
      uzytek (chyba - byc moze jestem niedoinformowany) co w zasadzie
      sprzyja grupom przestepczym i tak naprawde to oni zarabiaja na tej
      ustawie. lagodniejsze prawo powinno spowodowac wieksze zyski. dlatego
      uwazam, ze jezeli juz zezwalac to na MAXA !!! hehehe, wtedy wszyscy
      naprawde korzystaja, a panstwo moze sprawowac jako taka kontrole. na
      pewno jakosc produktu rowniez by sie podniosla wraz ze wzrostem
      konkurencji. rowniez z powodu klienteli, ktora stala by sie bardziej
      wymagajaca. WSZYSCY ZYSKUJA ! a ci co nie pala tez, bo wszelkie
      szkolenia policji czy lekcje dla dzieci w szkolach na temat
      narkotykow prawdopodobnie moglyby byc pokryte z podatkow z marihuany,
      lub przynajmniej czesciowo. czy w tym kraju ktos mysli ??? HALO!
      • zetorg Re: Pólsrodki... 06.07.10, 23:45
        ach, ach. przepraszam za bledy. posunac... pamietajcie dzieci: takie sa
        efekty zazywania marihuany :)
    • psychonautic Ile to "nieznaczna ilość narkotyków"? Za drogo ... 06.07.10, 23:52
      5g to nieznaczna ilosc dla doroslego czlowieka = 2 dobre skrety.
      • psychonautic Re: Ile to "nieznaczna ilość narkotyków"? Za drog 06.07.10, 23:59
        Takimi ograniczeniami zmuszaja ludzi do kupowania u dilerow po 5g. Lepiej
        wprowadzic prawo uprawy na wlasny uzytek a sprzedaz karac 30lat w kiciu. Jak
        ktos bedzie chcial to sobie i 10 krzakow posadzi i zbierze 1kg ale na wlasny uzytek.
    • krwe Ile to "nieznaczna ilość narkotyków"? Za drogo ... 07.07.10, 00:01
      Tylko całkowita legalizacja! niech to będzie w sklepach a państwo,czyli my, na
      tym zarabiamy.
      • pizza naiwny 07.07.10, 12:49
        gra nie toczy się o dodatkowe wpływy do budżetu tylko o metody ich
        wyciągania z kasy państwa. Ściganie "trawki" to kura znosząca złote
        jajka bardzo wielu instytucjom państwowym i firmom prywatnym.
        Spodziewane zyski z akcyzy lub podatku nie mogą się z tym równać.
        Policja "dokłada wysiłków", kupuje testy, organizuje szkolenia,
        tresuje psy, płaci specjalistom, do tego mamy interesy przemysłów
        monopolowego, farmaceutycznego, tekstylnego, papierniczego i
        energetycznego którym legalne konopie popsuły by interesy, że świata
        przestępczego nie wspomnę..w perspektywie przemysł prywatnych
        więzień opłacanych z budżetu itp itd
        • krwe Re: naiwny 08.07.10, 00:08
          no masz rację niestety :(
    • lightwatcher Re: Ile to "nieznaczna ilość narkotyków"? Za drog 07.07.10, 00:05
      Jest jak jest każdy wie że ma się kryć, ale są ważniejsze sprawy. GW szuka
      tematów zastępczych!
    • notozobaczymy Wydumany problem 07.07.10, 00:29
      wszystko zależy od okoliczności - przy 1-2 porcjach marihuany/amfetaminy można
      umorzyć na znikomą społeczną szkodliwość czynu. Kwestia znaczności jest w miarę
      stabilna w orzecznictwie Sądu Najwyższego - mowa o kilkudziesięciu porcjach
      handlowych. Czyli około 40 wzwyż działek.
      Nieznaczna - to właśnie max. 3 porcje, pozostaje jeszcze wypadek mniejszej wagi.
      Po to są nieostre określenia, by zostawić tzw. luz sędziowski (podlegający
      przecież ocenie przez drugą inst.).
      • psychonautic Re: Wydumany problem 07.07.10, 00:47
        Załóżmy, ze pan X pali każdego dnia po 3 skręty bo jest dziany i nie musi pracować. Czy każdrgo dnia musi biegć do dealera po 5g? Może ów pan X by wolal kupić sobie 0,5kg i przez jakiś czas nie myśleć o zakupach.
        Nie ważne ile - ważne, by na własny użytek.
        • notozobaczymy Re: Wydumany problem 07.07.10, 00:51
          Nie ma zgody na coś takiego, bo to by oznaczało legalizację.
          • rebeliant21 Re: Wydumany problem 07.07.10, 01:11
            Wolisz pompować kasę przestępcom? Po używki sięga się świadomie, nikt niechcący
            nie zapali skręta. Poza tym jeśli mowa o marihuanie to jest to zupełnie inna
            liga niż lekarstwo senatora P. oraz inne tego typu wynalazki. To jest roślina,
            którą pali się jak tytoń, tylko, że zamiast nikotyny zawiera
            tetrahydrocannabinol. I jedno i drugie zielsko szkodzi, ale palacze palą je
            świadomie. Kawa też nie jest zdrowa i uzależnia. A alkohol, ciecz z m.in. z
            której żyje poseł Palikot nie dość, że zabija (nawet na miejscu, gdy człowiek
            przedawkuje), to jeszcze wywołuje u wielu ludzi postawę mocno agresywną, w
            przeciwieństwie do objawów zażycia THC.

            Zakaz posiadania, sprzedaży i hodowli marihuany jest IMHO hipokryzją, gdy
            państwo pozwala pić wódę i palić szlugi (czerpiąc z tego tytułu miliardy złotych
            rocznie). Nie uważasz?

            Czytałeś może mój wcześniejszy post? Mógłbyś się do niego rzeczowo ustosunkować?
            • notozobaczymy Re: Wydumany problem 07.07.10, 01:23
              Legalizacja i tak nie zapewni kontroli państwa w stopniu chociażby zbliżonym do
              obrotu papierosami/alkoholem. Gdyby nawet państwo sobie ustanowiło koncesje na
              uprawę/przerób/handel - to koszty byłyby na tyle duże, że prowadziłoby to do
              szybkiego powrotu do czarnego rynku. Podstawą zakazu jest zresztą właśnie próba
              zapobieżenia kolejnemu nałogowi. A za posiadanie porcji handlowej, nie mówiąc
              już o skręcie, raczej do ZK/AŚ nikt nie trafia.
              • rebeliant21 Re: Wydumany problem 07.07.10, 01:32
                Z tym ZK/AŚ to różnie bywa, ale zapewne zwykły fan używek z poza listy tych
                legalnych po prostu dostanie wyrok bez uprzedniej wizyty w AŚ.

                Uprawa jest tania, to rośnie szybko, jak chwasty i samo, jak chwasty. Dilerom
                się opłaca - teza, że państwo na tym nie zarobi jest absurdalna. Zakaz tylko
                minimalnie ogranicza nałóg, a czasem może wręcz zachęcać, w końcu zakazany owoc
                smakuje najlepiej.

                Jakby kasę z akcyzy przeznaczyć na walkę z naprawdę groźnymi narkotykami spadną
                dochody grup przestępczych i będzie mniej broni na ulicach jak i z każdym dniem
                mniej słusznie zakazanych substancji, gdyż życie grup narkotykowych stałoby się
                mało intratne.
              • rebeliant21 Re: Wydumany problem 07.07.10, 01:36
                notozobaczymy napisał:

                > Legalizacja i tak nie zapewni kontroli państwa w stopniu chociażby zbliżonym do
                > obrotu papierosami/alkoholem. Gdyby nawet państwo sobie ustanowiło koncesje na
                > uprawę/przerób/handel - to koszty byłyby na tyle duże, że prowadziłoby to do
                > szybkiego powrotu do czarnego rynku. Podstawą zakazu jest zresztą właśnie próba
                > zapobieżenia kolejnemu nałogowi. A za posiadanie porcji handlowej, nie mówiąc
                > już o skręcie, raczej do ZK/AŚ nikt nie trafia.




                Z tym ZK/AŚ to różnie bywa, ale zapewne zwykły fan używek z poza listy tych
                legalnych po prostu dostanie wyrok bez uprzedniej wizyty w AŚ.

                Uprawa jest tania, to rośnie szybko, jak chwasty i samo, jak chwasty. Dilerom
                się opłaca - teza, że państwo na tym nie zarobi jest absurdalna. Zakaz tylko
                minimalnie ogranicza nałóg, a czasem może wręcz zachęcać, w końcu zakazany owoc
                smakuje najlepiej.

                Jakby kasę z akcyzy przeznaczyć na walkę z naprawdę groźnymi narkotykami spadną
                dochody grup przestępczych i będzie mniej broni na ulicach jak i z każdym dniem
                mniej słusznie zakazanych substancji, gdyż życie grup narkotykowych stałoby się
                mało intratne.

                P.S.: Coś się stało, że Twój post zniknął.
                • notozobaczymy Re: Wydumany problem 07.07.10, 01:55
                  Państwo nie ma interesu w tym, by produkować kolejne rzesze osób uzależnionych
                  od czegoś i potem płacić za ich leczenie (np. psychiatryczne), czy też za skutki
                  ich zachowania (popełniane pod wpływem przestępstwa) - tu jest różnica między
                  narkotykami (w tym miękkimi) i papierosami. Dodatkowo legalizacja bądź co bądź
                  zwiększy spożycie, co trudno uznać za pożądane. I paradoksalnie wspomoże
                  nielegalne interesy (np. możliwość zakupu przez małoletnich).
                  • rebeliant21 Re: Wydumany problem 07.07.10, 02:22
                    Mam nadzieję, że jesteś za delegalizacją papierosów. Nie lubię rozmawiać z
                    hipokrytami, gdyż jak się mówi A, to się mówi B. A papierosy nie są lepsze od
                    marihuany.

                    Z tego co mi wiadomo i w co wierzę, to WHO uważa marihuanę jako zdrowszą używkę
                    od kawy, alkoholu i papierosów.

                    Słyszałeś, że delegalizacja marihuany spowodowana była po części pojawieniem się
                    nylonu, który nie był konkurencyjny wobec przemysłu konopnego?

                    Co do legalizacji - jak zajmą się tym ciecie, jakie od dziesięcioleci nami
                    rządzą, to faktycznie, nie ma co legalizować, bo wyjdzie nam ta prywata bokiem.
                    Jeżeli natomiast zrobić to z głową (choćby od lat 21, tylko w aptekach, tylko na
                    dowód [rejestracja]) to korzyści będą wymierne i >> 0.
                  • astrobotnia Re: Wydumany problem 07.07.10, 03:27
                    Mylisz się w każdym aspekcie

                    > Państwo nie ma interesu w tym, by produkować kolejne rzesze osób uzależnionych
                    od czegoś i potem płacić za ich leczenie

                    Zatem jak rozumiem państwo ma interes w tym, aby produkować rzesze uzależnionych
                    i chorych od alkoholu i nikotyny?
                    Po drugie za leczenie płacą obywatele nie państwo. Płacisz ubezpieczenie - masz
                    leczenie, nie płacisz - nie masz. Możesz powiedzieć, że nie chcesz, żeby
                    pieniądze ze wspólnej kasy (narodowej ściepy) szły na leczenie narkomanów. Ale
                    to samo można powiedzieć o innych grupach społecznych, z alkoholikami i
                    nikotynistami na czele. Nikotyna powoduje dużo większe kłopoty zdrowotne niż
                    marihuana, bo pali się jej nieporównywalnie więcej, przyjmując więcej substancji
                    smolistych!
                    Po drugie skoro "państwu" nie opłaca się leczenie, to opłaca mu się ściganie i
                    trzymanie ludzi w więzieniach? Przecież to też kosztuje, i to pewnie więcej -
                    szczególnie jeśli wziąć pod uwagę skutki takiego "pobytu w sanatorium" dla
                    młodego człowieka!

                    > popełniane pod wpływem przestępstwa

                    50% przestępstw popełnianych jest po alkoholu, ponieważ on wyzwala agresję. Po
                    marihuanie nie wiem ile jest przestępstw, ale obawiam się, że odsetek jest
                    minimalny, bo marihuana wywołuje spokój i pozytywne nastawienie. Nie sądzę, aby
                    w porównaniu do alkoholu, stanowiła ona jakiś problem, a jak widać ustawodawcy
                    alkohol nie przeszkadza.

                    > Dodatkowo legalizacja bądź co bądź
                    > zwiększy spożycie, co trudno uznać za pożądane

                    Początkowo z pewnością, z czasem raczej spadek - co jest obserwowane w krajach
                    typu Holandia. Zresztą marihuana jest łatwo dostępna, więc kto chce to pewnie i
                    tak już pali. Spożycie wzrośnie wśród tych, którzy teraz są nieprzekonani do
                    palenia, lub nie mają mimo wszystko dostępu. Natomiast spadnie spożycie wśród
                    dzieciaków, o tym zaraz.

                    > możliwość zakupu przez małoletnich

                    No wybacz, ale to właśnie teraz głównym miejscem dystrybucji narkotyków są
                    szkoły! Stare powiedzonko mówi, że diler nie spyta cię o dowód. W
                    przeciwieństwie np do Pani aptekarki, lub sprzedawcy w zamkniętym dla nieletnich
                    coffee-shopie - przy odpowiednim rygorze można by naprawdę kontrolować kto
                    kupuje i nie dopuszczać nieletnich. A przynajmniej bardziej im ograniczyć
                    dostęp, niż mają teraz.

                    Wcześniej jeszcze Ty, albo ktoś pisał, że opodatkowanie spowoduje wzrost cen -
                    niekoniecznie!
                    Otóż marihuana ma ceny z kosmosu. Jeden gram kosztuje detalicznie około 30zł.
                    Czyli jeśli diler sprzeda 1000g (nie mówię o hurcie, tylko o sprzedaży
                    detalicznej, powiedzmy 1000 osobom po 1g) to zrobi obrót 30000zł. Jaka inna
                    roślina jest tyle warta - 1kg o wartości samochodu? A uprawa konopi nie jest
                    wyjątkowo kosztowna - kilogram można mieć z dosłownie kilku roślinek, koszt przy
                    uprawie przemysłowej pewnie kilkadziesiąt, może kilkaset zł. Skąd takie
                    przebicie? Z ryzyka które ponoszą przestępcy. Gdyby nie było ryzyka, tę nadwyżkę
                    mógłby zabierać rząd w podatkach i akcyzie. Pewnie z 50-70% ceny ostatecznej
                    mogłoby iść na podatki, a pośrednicy i rolnicy i tak zarabialiby krocie. Dla
                    porównania tytoń, ostatecznie też suszona roślina, w postaci papierosów kosztuje
                    7-8zł za paczkę czyli za 20g (0,4zł/g - 75 razy taniej)

                    Ogólnie śmieszy mnie podejście, że póki rząd zakazał to problemów nie ma, a jak
                    zalegalizuje, to nagle się pojawią. Organizacja EMCDDA - czyli unijna
                    organizacja antynarkotykowa - szacuje że w Polsce stosunkowo regularnie pali
                    prawie pół miliona osób powyżej 15 roku życia, a przynajmniej raz w życiu paliło
                    ponad 2 miliony. Jeśli ktoś z nich zachoruje to przecież pójdzie do szpitala i
                    się będzie leczył, za Twoje (swoje) pieniądze. Prohibicja przed tym nie chroni.
                    Tak samo ze wszystkimi innymi negatywnymi skutkami palenia, teraz one występują
                    tak samo jak przy pełnej legalizacji. Skutkiem prohibicji, szczególnie takiej
                    jak u nas, jest większa ilość "przestępców", wyższe dochody mafii, mniejsza
                    edukacja w temacie narkotyków.
                    Jakoś w wielu krajach dopuszczone jest posiadanie małych ilości, a nawet uprawa
                    własnego krzaczka i nie mają wysypu schorowanych, małoletnich przestępców ;)

                    Zresztą tak na prawdę to nie chodzi o szkodliwość marihuany. Trzeba powiedzieć,
                    że marihuana jest szkodliwa, szczególnie w formie palonej. Nie jest tak
                    szkodliwa jak się to przedstawia, ale nie jest też całkiem zdrowa.
                    Natomiast największe problemy powoduje sam zakaz posiadania. Wprowadzony, aby
                    zmniejszać spożycie, nie działa w tym aspekcie, bo spożycie rośnie lub w
                    najlepszym wypadku utrzymuje się na stałym poziomie.
                    Za to prohibicja kosztuje nas prawie 100mln rocznie (koszty policji) + koszty
                    sądów + koszty utrzymania więźniów. Te wszystkie instytucje tracą też czas na
                    zajmowanie się błahostkami, zamiast skupiać się na poważniejszych rzeczach.
                    Prohibicja przynosi gigantyczne zyski mafiom, które uczyniły z handlu
                    narkotykami główne źródło utrzymania.
                    Mafie sprzedają bez żadnej kontroli, głównie małolatom, bo tak łatwiej.

                    Za to co dałaby legalizacja?
                    Zamiast do przestępców, pieniądze (miliardy zł rocznie!) szłyby do skarbu
                    państwa, plus oszczędności na obecnych działaniach wymiaru sprawiedliwości.
                    Większa kontrola sprzedaży - jeśli sprzedaż nieletniemu zostanie przestępstwem,
                    a sprzedaż dorosłemu nie, to komu bardziej będzie się opłacało sprzedawać?

                    Innym rozwiązaniem mogłoby być pozwolić ludziom na uprawę krzaczka w domu. Dla
                    dilera nie byłaby to żadna ilość, bo po kilku miesiącach hodowli, miałby towaru
                    który sprzedaje w kilka dni ;) Nie wzrosłoby spożycie wśród dzieciaków, no chyba
                    że miałyby przyzwolenie rodziców, bo nie sądzę, żeby łatwo było coś takiego
                    utrzymać w tajemnicy. Natomiast zainteresowani tym dorośli mogliby samemu
                    zaopatrywać się, bez wspomagania przestępców, bez kupowania z niepewnego źródła
                    (bóg wie czym zaprawionego).

                    Cóż pomarzyć dobra rzecz. Pozytywne jest to co się dzieje u naszych sąsiadów z
                    Europy: Holandia, Belgia, Szwajcaria, Portugalia, Włochy, Hiszpania, Czechy,
                    Niemcy, Dania a nawet Rosja, w mniejszym lub większym stopniu odpuściły ściganie
                    posiadaczy 0,2g, lub zgoła dopuściły uprawę czy też w ograniczonym stopniu
                    dystrybucję. Restrykcyjne przepisy mają oprócz Polski tylko niektóre kraje
                    byłego Bloku Wschodniego, i Skandynawia.
                    Ponadto ciekawie sprawy mają się w USA, głównym prowodyrze "wojny z
                    narkotykami". Otóż tam, tylnymi drzwami, legalizują marihuanę w postaci tzw.
                    medycznej marihuany. Poza rzeczywistymi zastosowaniami medycznymi, korzysta z
                    niej wielu zwykłych ludzi. Wystarczy legitymacja od lekarza i można kupować do
                    woli. W Detroit i Los Angeles punktów legalnej sprzedaży marihuany jest już
                    wiecej niz McDonald'sów :)

                    Jak w którejś kwestii masz wątpliwości chętnie podam źródła - ale teraz już
                    późno, więc jeśli coś, poszukam jutro!
                    • filipooo Re: Wydumany problem 07.07.10, 07:36
                      zgadzam się w 100% procentach - dla Ciebie buch że mądrze gadasz

                      _____/
                      • krwe Re: Wydumany problem 07.07.10, 10:21
                        tekst świetny, ale też uświadamiający, że nie tylko o mafie jako taką chodzi,
                        która na tym zarabia, ale też o ten cały, smutny aparat ścigania, wymierzony w
                        użytkowników.
                    • mm-18 Re: Wydumany problem 07.07.10, 14:07
                      Skończcie powtarzać te bzdury, że państwo ponosi koszty leczenia uzależnionych!
                      G..no ponosi, a nie koszty. Koszty ponosi TYLKO leczony. Płaci za rzekome
                      ubezpieczenie ZUS, płaci za leki, a to co rzekomo "dopłaca" państwo, to g..no
                      prawda, bo to są też pieniądze leczącego się, wcześniej zapłacone w podatku PIT,
                      CIT, czy VAT. Tak więc nie bredźcie i nie powtarzajcie bezmyślnie, że państwu
                      zależy na nieprodukowaniu nowych uzależnionych, bo musi płacić za ich leczenie.
                      Państwo za nic ci nie płaci. Jeżeli gdzieś ci coś funduje państwo, to i tak za
                      TWOJE własne pieniądze, z tą różnicą, że państwo "wie lepiej" niż ty, co ci jest
                      potrzebne i funduje ci to co ci do niczego nie jest potrzebne. A jeżeli ja mam
                      ochotę być uzależniony i potem się leczyć, choć z palenia wcale nie zamierzam
                      się leczyć, to jest to wyłącznie mój wybór i leczenie i tak za MOJE pieniądze.
    • grenzoid Ile to "nieznaczna ilość narkotyków"? Za drogo ... 07.07.10, 13:06
      To ja ze starej śpiewki podam melodię. Czy jak ktoś idzie z litrem wódki to...
      ? No właśnie.
      • yorik oraz, 07.07.10, 15:43
        natomiast posiadanie 3l wódki to już próba zabójstwa
        y.
    • yoko00 Ile to "nieznaczna ilość narkotyków"? Za drogo ... 08.07.10, 08:41

      Mają nas ciągla za przygłupów,jawnie sprzedają DOPALACZE małolatom !
      Co w nich jest (min. uzależnienie i trucizna...),znawcy o tym mawili
      nie raz.
    • city-zen Ile to "nieznaczna ilość narkotyków"? 08.07.10, 11:35
      Moim zdaniem to taka dawka, która przy jednorazowym spożyciu nie spowoduje
      zejścia śmiertelnego.
    • rzydokomuna Ile to "nieznaczna ilość narkotyków"? Za drogo ... 24.08.10, 18:44
      W Republice Czeskiej wolno mieć: 1 g kokainy, 2 g amfetaminy, 1,5 g heroiny,
      4 tabletki ekstazy, 5 tabletek LSD i aż 15 g marihuany. Można także legalnie
      uprawiać 5 krzaków konopi indyjskich, 40 grzybków halucynogennych zwanych
      psylocybesami i odmiany kaktusów zawierających meskalinę.

      i ok? jasno i klarownie a nie po uwazaniu prokuratora czy polizaja

    • ws21 Słuszny kierunek. 24.08.10, 19:22
      I w dodatku sprawdzony praktycznie. Narkotyki powinny być dostępne
      podobnie jak inne uzależniające używki: herbata, kawa, tytoń,
      alkohol. Oraz jak dziesiątki leków równie destrukcyjnie wpływających
      na zdrwowie a łyknych bez opamiętania.
      Rozwiązania nalezy szukac w innym miejscu. Zdjąc parasol ochronny
      dla osób świadomie niszczących organizm. Po prostu niech się leczą
      na własny koszt.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka