zzzname Ile to "nieznaczna ilość narkotyków"? Za drogo ... 06.07.10, 22:50 Może kiedyś dojdzie do tego, jak w orzecznictwie hiszpańskim, gdzie Sąd Najwyższy orzekł, iż spożycie dzienne 25-30g marihuany mieści się w granicach dozwolonego własnego użytku. To wszystko w sprawie, gdzie złapali gościa z dwoma zasuszonymi roślinkami ważacymi ok. 700g, Sąd się wypowiedział, że wystarczy mu to na ok. 2, 3 miesiące palenia więc mieściło się to w granicach dozwolonego użytku. Ach, Hiszpania, kraj mlekiem i miodem płynący. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
andrewnoni Re: Ile to "nieznaczna ilość narkotyków"? Za drog 06.07.10, 23:06 Czesto znikoma ilosc wywoluje ,leki napady paranoji ,a jeszcze dobitniej dla tych co szukaja "odmiennych stanow swiadomosci" jesli cokolwiek ,leczy muzi ,byc zbadane dokladnie,zaleznosc polega na roznorodnosci petenta do okreslenia dawki nieznacznej ,moze powodowac nieodwracalne skutki ,lecz orzeczenia sadow sa Ludzkie bierze sie pod uwage nieswiadomosc tematu i ustalanie prawa poprzez laikow w temacie,jesli sie chce okreslac ilosc to najmniejsza moze miec konsekwencje nieodwracalne ,wszystko zalezy od j/w wspomnialem petenta.lekarze sa zgodni nie jest w stanie okreslic sie dzialania zadnego srodka bez szczegolowych badan w szpitalnych warunkach dla pojedynczej jednostki zazywajacej nawet przyslowiowa "Polopiryne",a co dopiero mozna mowic o ALKALOIDACH DARACH NATURY! Odpowiedz Link Zgłoś
megasceptyk Re: Ile to "nieznaczna ilość narkotyków"? Za drog 07.07.10, 00:02 Ale zmyślasz. Tylko po co tak fantazjujesz? Odpowiedz Link Zgłoś
blasphemy Re: Ile to "nieznaczna ilość narkotyków"? Za drog 06.07.10, 23:24 > dwoma zasuszonymi roślinkami ważacymi ok. 700g, niezłe to musiały być 'roślinki' skoro po zasuszeniu ważyły prawie 3/4 kg... Odpowiedz Link Zgłoś
psychonautic Re: Ile to "nieznaczna ilość narkotyków"? Za drog 06.07.10, 23:55 prosze bardzo: przyklad krzaka konopii Odpowiedz Link Zgłoś
madiba Ile to "nieznaczna ilość narkotyków"? Za drogo ... 06.07.10, 22:51 co to znaczy 'porcja' albo 'działka'? jeden gram? jedna lufka, porcja na jednego jointa czy tez moze jeszcze inaczej? Odpowiedz Link Zgłoś
martin_j Re: Ile to "nieznaczna ilość narkotyków"? Za drog 06.07.10, 23:22 co za hipokryzja... alko jest dozwolone a za trawke mozna siedziec, ku... mac. prostytucji nie pochwalaja ale Ci co potepiaja to zwykle najlepsi klienci. katolicka morlanosc... Odpowiedz Link Zgłoś
nati Re: Ile to "nieznaczna ilość narkotyków"? Za drog 07.07.10, 00:28 zgadzam się w 100% - alkohol legalny. a degeneruje podobnie! no właśnie, ile to działka? gram? lufka? woreczek? Odpowiedz Link Zgłoś
rasklaat Re: Ile to "nieznaczna ilość narkotyków"? Za drog 07.07.10, 01:59 madiba napisał: > co to znaczy 'porcja' albo 'działka'? > > jeden gram? jedna lufka, porcja na jednego jointa czy tez moze jeszcze > inaczej? Właśnie nad tym głowią się eksperci i o tym jest artykuł. Bo takie pojęcia od których zależy czy młody człowiek pójdzie do więzienia na pół roku czy też pozostanie na wolności powinny byc bardzo ścisłe. To powinnno być określane laboratoryjnie. Jako "działkę" przyjmuje się ilość wystarczającą by się statystyczny osobnik jednorazowo odurzył. W przypadku takich narkotyków jak heroina łatwo można to ustalić więc policja i sądy nie mają z tym problemów. W przypadku marihuany różne są stopnie odurzenia i jest ich bardzo wiele. Nie ma natomiast dawki śmiertelnej. Tolerancji na THC jest u każdego człowieka inna, wpływa na nią wiele czynników. A zielsko pochodzące od poszczególnych odmian roślin z gatunku Cannabis zawiera bardzo zróżnicowane stężenia THC i innych kanabinoidów więc utrudnia to ocenę metodą wagową. Gram suszu odmian Jack Herrera czy Whit Russian jest wielokrotnie mocniejszy niż taka sama ilość zwykłej samosiei spod Towimoru. Odpowiedz Link Zgłoś
bandierarossa Ile to "nieznaczna ilość narkotyków"? Za drogo ... 06.07.10, 23:21 Zalegalizować.I tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
jaszczur_pg Apel o depenalizację marihuany! 08.07.10, 09:25 Zbieramy 100.000 podpisów pod projektem ustawy o takim postulacie. Marzę o świecie, w którym nikt już nigdy nie będzie wsadzony do więzienia za posiadanie marihuany. wolnekonopie.bo.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
vladexpat I znów zamiast prawa wyjdzie lewo. :( 06.07.10, 23:22 Legalizować lekkie narkotyki albo zdelegalizować wszystkie, w tym gorzałę i fajki, bo to też są środki o działaniu narkotyczno- uzależniającym. Oczywiście z tym po "albo" to żartowałem. Odpowiedz Link Zgłoś
rebeliant21 Ile to "nieznaczna ilość narkotyków"? 06.07.10, 23:36 Moim zdaniem nie można określić dokładnie ile to jest. To jest tak jak ze spamem. Jak określimy, że spam to dopiero 5 takich samych wiadomości, to spamerzy zaczną wysyłać ich po 4. Jeżeli określimy, że dozwolona ilość to 5 gramów, to dilerzy będą nosić po 4. Nieznaczna ilość to taka ilość, po której zużyciu zastanawiamy się, czy już wystarczy, czy chcemy jeszcze. Jak nieznaczna ilość piwa. Dla jednych jest to jedno piwo, a dla drugich trzy czy pięć. Pewnych rzeczy nie można zdefiniować, bo powstaną w tym samym momencie metody nadużyć nowo powstałego przepisu. ________________________ Większym problemem pod dyskusję są rozważania, czy pieniądze, które trafiają w ręce przestępczości zorganizowanej nie byłyby lepiej spożytkowane gdyby zasilały budżet. Czy nie byłoby lepiej, gdyby całość podatku od sprzedanej w sposób legalny marihuany przeznaczyć na walkę ze zorganizowaną przestępczością narkotykową i propagowanie życia bez narkotyków, by nowe pokolenia obywateli nie sięgały tak często po "cięższe" używki? Gdyby znalazła się grupa odważnych i prawych posłów, którzy by zapanowali nad legalizacją w sposób odpowiedni, by nie zrobić z tego biznesu dla kolesi, tylko najnormalniejszy element systemu funkcjonowania sprawnego państwa jakim byłby ten jeden, aczkolwiek z jeden z wielu, rządowy projekt prospołeczny? Przecież na rozwiązanie zbliżone w zamyśle do powyższego powinien zgodzić się każdy prawy i myślący człowiek od katolika po ateistę, od komunisty po nacjonalistę, czyż nie? Problem narkotyków to nie jest temat tabu, ani tym bardziej problem, który się ot tak samoczynnie rozwiąże. Jest to problem, który trzeba rozwiązać przemyślanymi i zdecydowanymi działaniami, nieprawdaż? Pozdrawiam Rebeliant Odpowiedz Link Zgłoś
zetorg Pólsrodki... 06.07.10, 23:42 tak to jest jak politycy boja sie podjac jakakolwiek decyzje. efektem sa zle rozwiazania. polsrodki. Panstwo, zamiast zezwolic na legalna sprzedaz i posiadanie marihuany, ktora odpowiednio by opodatkowalo, posowa sie do rozwiazania po cwaniacku - i wilk syty i owca cala. czyli, ze nikt im nie zarzuci, ze nie walcza z narkomania, a jednoczesnie ludzie, ktorzy zazywaja marihuane sa zadowoleni z Rzadu. szkopul w tym, ze nadal nie jest uregulowana s[rawa hodowli na wlasny uzytek (chyba - byc moze jestem niedoinformowany) co w zasadzie sprzyja grupom przestepczym i tak naprawde to oni zarabiaja na tej ustawie. lagodniejsze prawo powinno spowodowac wieksze zyski. dlatego uwazam, ze jezeli juz zezwalac to na MAXA !!! hehehe, wtedy wszyscy naprawde korzystaja, a panstwo moze sprawowac jako taka kontrole. na pewno jakosc produktu rowniez by sie podniosla wraz ze wzrostem konkurencji. rowniez z powodu klienteli, ktora stala by sie bardziej wymagajaca. WSZYSCY ZYSKUJA ! a ci co nie pala tez, bo wszelkie szkolenia policji czy lekcje dla dzieci w szkolach na temat narkotykow prawdopodobnie moglyby byc pokryte z podatkow z marihuany, lub przynajmniej czesciowo. czy w tym kraju ktos mysli ??? HALO! Odpowiedz Link Zgłoś
zetorg Re: Pólsrodki... 06.07.10, 23:45 ach, ach. przepraszam za bledy. posunac... pamietajcie dzieci: takie sa efekty zazywania marihuany :) Odpowiedz Link Zgłoś
psychonautic Ile to "nieznaczna ilość narkotyków"? Za drogo ... 06.07.10, 23:52 5g to nieznaczna ilosc dla doroslego czlowieka = 2 dobre skrety. Odpowiedz Link Zgłoś
psychonautic Re: Ile to "nieznaczna ilość narkotyków"? Za drog 06.07.10, 23:59 Takimi ograniczeniami zmuszaja ludzi do kupowania u dilerow po 5g. Lepiej wprowadzic prawo uprawy na wlasny uzytek a sprzedaz karac 30lat w kiciu. Jak ktos bedzie chcial to sobie i 10 krzakow posadzi i zbierze 1kg ale na wlasny uzytek. Odpowiedz Link Zgłoś
krwe Ile to "nieznaczna ilość narkotyków"? Za drogo ... 07.07.10, 00:01 Tylko całkowita legalizacja! niech to będzie w sklepach a państwo,czyli my, na tym zarabiamy. Odpowiedz Link Zgłoś
pizza naiwny 07.07.10, 12:49 gra nie toczy się o dodatkowe wpływy do budżetu tylko o metody ich wyciągania z kasy państwa. Ściganie "trawki" to kura znosząca złote jajka bardzo wielu instytucjom państwowym i firmom prywatnym. Spodziewane zyski z akcyzy lub podatku nie mogą się z tym równać. Policja "dokłada wysiłków", kupuje testy, organizuje szkolenia, tresuje psy, płaci specjalistom, do tego mamy interesy przemysłów monopolowego, farmaceutycznego, tekstylnego, papierniczego i energetycznego którym legalne konopie popsuły by interesy, że świata przestępczego nie wspomnę..w perspektywie przemysł prywatnych więzień opłacanych z budżetu itp itd Odpowiedz Link Zgłoś
lightwatcher Re: Ile to "nieznaczna ilość narkotyków"? Za drog 07.07.10, 00:05 Jest jak jest każdy wie że ma się kryć, ale są ważniejsze sprawy. GW szuka tematów zastępczych! Odpowiedz Link Zgłoś
notozobaczymy Wydumany problem 07.07.10, 00:29 wszystko zależy od okoliczności - przy 1-2 porcjach marihuany/amfetaminy można umorzyć na znikomą społeczną szkodliwość czynu. Kwestia znaczności jest w miarę stabilna w orzecznictwie Sądu Najwyższego - mowa o kilkudziesięciu porcjach handlowych. Czyli około 40 wzwyż działek. Nieznaczna - to właśnie max. 3 porcje, pozostaje jeszcze wypadek mniejszej wagi. Po to są nieostre określenia, by zostawić tzw. luz sędziowski (podlegający przecież ocenie przez drugą inst.). Odpowiedz Link Zgłoś
psychonautic Re: Wydumany problem 07.07.10, 00:47 Załóżmy, ze pan X pali każdego dnia po 3 skręty bo jest dziany i nie musi pracować. Czy każdrgo dnia musi biegć do dealera po 5g? Może ów pan X by wolal kupić sobie 0,5kg i przez jakiś czas nie myśleć o zakupach. Nie ważne ile - ważne, by na własny użytek. Odpowiedz Link Zgłoś
notozobaczymy Re: Wydumany problem 07.07.10, 00:51 Nie ma zgody na coś takiego, bo to by oznaczało legalizację. Odpowiedz Link Zgłoś
rebeliant21 Re: Wydumany problem 07.07.10, 01:11 Wolisz pompować kasę przestępcom? Po używki sięga się świadomie, nikt niechcący nie zapali skręta. Poza tym jeśli mowa o marihuanie to jest to zupełnie inna liga niż lekarstwo senatora P. oraz inne tego typu wynalazki. To jest roślina, którą pali się jak tytoń, tylko, że zamiast nikotyny zawiera tetrahydrocannabinol. I jedno i drugie zielsko szkodzi, ale palacze palą je świadomie. Kawa też nie jest zdrowa i uzależnia. A alkohol, ciecz z m.in. z której żyje poseł Palikot nie dość, że zabija (nawet na miejscu, gdy człowiek przedawkuje), to jeszcze wywołuje u wielu ludzi postawę mocno agresywną, w przeciwieństwie do objawów zażycia THC. Zakaz posiadania, sprzedaży i hodowli marihuany jest IMHO hipokryzją, gdy państwo pozwala pić wódę i palić szlugi (czerpiąc z tego tytułu miliardy złotych rocznie). Nie uważasz? Czytałeś może mój wcześniejszy post? Mógłbyś się do niego rzeczowo ustosunkować? Odpowiedz Link Zgłoś
notozobaczymy Re: Wydumany problem 07.07.10, 01:23 Legalizacja i tak nie zapewni kontroli państwa w stopniu chociażby zbliżonym do obrotu papierosami/alkoholem. Gdyby nawet państwo sobie ustanowiło koncesje na uprawę/przerób/handel - to koszty byłyby na tyle duże, że prowadziłoby to do szybkiego powrotu do czarnego rynku. Podstawą zakazu jest zresztą właśnie próba zapobieżenia kolejnemu nałogowi. A za posiadanie porcji handlowej, nie mówiąc już o skręcie, raczej do ZK/AŚ nikt nie trafia. Odpowiedz Link Zgłoś
rebeliant21 Re: Wydumany problem 07.07.10, 01:32 Z tym ZK/AŚ to różnie bywa, ale zapewne zwykły fan używek z poza listy tych legalnych po prostu dostanie wyrok bez uprzedniej wizyty w AŚ. Uprawa jest tania, to rośnie szybko, jak chwasty i samo, jak chwasty. Dilerom się opłaca - teza, że państwo na tym nie zarobi jest absurdalna. Zakaz tylko minimalnie ogranicza nałóg, a czasem może wręcz zachęcać, w końcu zakazany owoc smakuje najlepiej. Jakby kasę z akcyzy przeznaczyć na walkę z naprawdę groźnymi narkotykami spadną dochody grup przestępczych i będzie mniej broni na ulicach jak i z każdym dniem mniej słusznie zakazanych substancji, gdyż życie grup narkotykowych stałoby się mało intratne. Odpowiedz Link Zgłoś
rebeliant21 Re: Wydumany problem 07.07.10, 01:36 notozobaczymy napisał: > Legalizacja i tak nie zapewni kontroli państwa w stopniu chociażby zbliżonym do > obrotu papierosami/alkoholem. Gdyby nawet państwo sobie ustanowiło koncesje na > uprawę/przerób/handel - to koszty byłyby na tyle duże, że prowadziłoby to do > szybkiego powrotu do czarnego rynku. Podstawą zakazu jest zresztą właśnie próba > zapobieżenia kolejnemu nałogowi. A za posiadanie porcji handlowej, nie mówiąc > już o skręcie, raczej do ZK/AŚ nikt nie trafia. Z tym ZK/AŚ to różnie bywa, ale zapewne zwykły fan używek z poza listy tych legalnych po prostu dostanie wyrok bez uprzedniej wizyty w AŚ. Uprawa jest tania, to rośnie szybko, jak chwasty i samo, jak chwasty. Dilerom się opłaca - teza, że państwo na tym nie zarobi jest absurdalna. Zakaz tylko minimalnie ogranicza nałóg, a czasem może wręcz zachęcać, w końcu zakazany owoc smakuje najlepiej. Jakby kasę z akcyzy przeznaczyć na walkę z naprawdę groźnymi narkotykami spadną dochody grup przestępczych i będzie mniej broni na ulicach jak i z każdym dniem mniej słusznie zakazanych substancji, gdyż życie grup narkotykowych stałoby się mało intratne. P.S.: Coś się stało, że Twój post zniknął. Odpowiedz Link Zgłoś
notozobaczymy Re: Wydumany problem 07.07.10, 01:55 Państwo nie ma interesu w tym, by produkować kolejne rzesze osób uzależnionych od czegoś i potem płacić za ich leczenie (np. psychiatryczne), czy też za skutki ich zachowania (popełniane pod wpływem przestępstwa) - tu jest różnica między narkotykami (w tym miękkimi) i papierosami. Dodatkowo legalizacja bądź co bądź zwiększy spożycie, co trudno uznać za pożądane. I paradoksalnie wspomoże nielegalne interesy (np. możliwość zakupu przez małoletnich). Odpowiedz Link Zgłoś
rebeliant21 Re: Wydumany problem 07.07.10, 02:22 Mam nadzieję, że jesteś za delegalizacją papierosów. Nie lubię rozmawiać z hipokrytami, gdyż jak się mówi A, to się mówi B. A papierosy nie są lepsze od marihuany. Z tego co mi wiadomo i w co wierzę, to WHO uważa marihuanę jako zdrowszą używkę od kawy, alkoholu i papierosów. Słyszałeś, że delegalizacja marihuany spowodowana była po części pojawieniem się nylonu, który nie był konkurencyjny wobec przemysłu konopnego? Co do legalizacji - jak zajmą się tym ciecie, jakie od dziesięcioleci nami rządzą, to faktycznie, nie ma co legalizować, bo wyjdzie nam ta prywata bokiem. Jeżeli natomiast zrobić to z głową (choćby od lat 21, tylko w aptekach, tylko na dowód [rejestracja]) to korzyści będą wymierne i >> 0. Odpowiedz Link Zgłoś
astrobotnia Re: Wydumany problem 07.07.10, 03:27 Mylisz się w każdym aspekcie > Państwo nie ma interesu w tym, by produkować kolejne rzesze osób uzależnionych od czegoś i potem płacić za ich leczenie Zatem jak rozumiem państwo ma interes w tym, aby produkować rzesze uzależnionych i chorych od alkoholu i nikotyny? Po drugie za leczenie płacą obywatele nie państwo. Płacisz ubezpieczenie - masz leczenie, nie płacisz - nie masz. Możesz powiedzieć, że nie chcesz, żeby pieniądze ze wspólnej kasy (narodowej ściepy) szły na leczenie narkomanów. Ale to samo można powiedzieć o innych grupach społecznych, z alkoholikami i nikotynistami na czele. Nikotyna powoduje dużo większe kłopoty zdrowotne niż marihuana, bo pali się jej nieporównywalnie więcej, przyjmując więcej substancji smolistych! Po drugie skoro "państwu" nie opłaca się leczenie, to opłaca mu się ściganie i trzymanie ludzi w więzieniach? Przecież to też kosztuje, i to pewnie więcej - szczególnie jeśli wziąć pod uwagę skutki takiego "pobytu w sanatorium" dla młodego człowieka! > popełniane pod wpływem przestępstwa 50% przestępstw popełnianych jest po alkoholu, ponieważ on wyzwala agresję. Po marihuanie nie wiem ile jest przestępstw, ale obawiam się, że odsetek jest minimalny, bo marihuana wywołuje spokój i pozytywne nastawienie. Nie sądzę, aby w porównaniu do alkoholu, stanowiła ona jakiś problem, a jak widać ustawodawcy alkohol nie przeszkadza. > Dodatkowo legalizacja bądź co bądź > zwiększy spożycie, co trudno uznać za pożądane Początkowo z pewnością, z czasem raczej spadek - co jest obserwowane w krajach typu Holandia. Zresztą marihuana jest łatwo dostępna, więc kto chce to pewnie i tak już pali. Spożycie wzrośnie wśród tych, którzy teraz są nieprzekonani do palenia, lub nie mają mimo wszystko dostępu. Natomiast spadnie spożycie wśród dzieciaków, o tym zaraz. > możliwość zakupu przez małoletnich No wybacz, ale to właśnie teraz głównym miejscem dystrybucji narkotyków są szkoły! Stare powiedzonko mówi, że diler nie spyta cię o dowód. W przeciwieństwie np do Pani aptekarki, lub sprzedawcy w zamkniętym dla nieletnich coffee-shopie - przy odpowiednim rygorze można by naprawdę kontrolować kto kupuje i nie dopuszczać nieletnich. A przynajmniej bardziej im ograniczyć dostęp, niż mają teraz. Wcześniej jeszcze Ty, albo ktoś pisał, że opodatkowanie spowoduje wzrost cen - niekoniecznie! Otóż marihuana ma ceny z kosmosu. Jeden gram kosztuje detalicznie około 30zł. Czyli jeśli diler sprzeda 1000g (nie mówię o hurcie, tylko o sprzedaży detalicznej, powiedzmy 1000 osobom po 1g) to zrobi obrót 30000zł. Jaka inna roślina jest tyle warta - 1kg o wartości samochodu? A uprawa konopi nie jest wyjątkowo kosztowna - kilogram można mieć z dosłownie kilku roślinek, koszt przy uprawie przemysłowej pewnie kilkadziesiąt, może kilkaset zł. Skąd takie przebicie? Z ryzyka które ponoszą przestępcy. Gdyby nie było ryzyka, tę nadwyżkę mógłby zabierać rząd w podatkach i akcyzie. Pewnie z 50-70% ceny ostatecznej mogłoby iść na podatki, a pośrednicy i rolnicy i tak zarabialiby krocie. Dla porównania tytoń, ostatecznie też suszona roślina, w postaci papierosów kosztuje 7-8zł za paczkę czyli za 20g (0,4zł/g - 75 razy taniej) Ogólnie śmieszy mnie podejście, że póki rząd zakazał to problemów nie ma, a jak zalegalizuje, to nagle się pojawią. Organizacja EMCDDA - czyli unijna organizacja antynarkotykowa - szacuje że w Polsce stosunkowo regularnie pali prawie pół miliona osób powyżej 15 roku życia, a przynajmniej raz w życiu paliło ponad 2 miliony. Jeśli ktoś z nich zachoruje to przecież pójdzie do szpitala i się będzie leczył, za Twoje (swoje) pieniądze. Prohibicja przed tym nie chroni. Tak samo ze wszystkimi innymi negatywnymi skutkami palenia, teraz one występują tak samo jak przy pełnej legalizacji. Skutkiem prohibicji, szczególnie takiej jak u nas, jest większa ilość "przestępców", wyższe dochody mafii, mniejsza edukacja w temacie narkotyków. Jakoś w wielu krajach dopuszczone jest posiadanie małych ilości, a nawet uprawa własnego krzaczka i nie mają wysypu schorowanych, małoletnich przestępców ;) Zresztą tak na prawdę to nie chodzi o szkodliwość marihuany. Trzeba powiedzieć, że marihuana jest szkodliwa, szczególnie w formie palonej. Nie jest tak szkodliwa jak się to przedstawia, ale nie jest też całkiem zdrowa. Natomiast największe problemy powoduje sam zakaz posiadania. Wprowadzony, aby zmniejszać spożycie, nie działa w tym aspekcie, bo spożycie rośnie lub w najlepszym wypadku utrzymuje się na stałym poziomie. Za to prohibicja kosztuje nas prawie 100mln rocznie (koszty policji) + koszty sądów + koszty utrzymania więźniów. Te wszystkie instytucje tracą też czas na zajmowanie się błahostkami, zamiast skupiać się na poważniejszych rzeczach. Prohibicja przynosi gigantyczne zyski mafiom, które uczyniły z handlu narkotykami główne źródło utrzymania. Mafie sprzedają bez żadnej kontroli, głównie małolatom, bo tak łatwiej. Za to co dałaby legalizacja? Zamiast do przestępców, pieniądze (miliardy zł rocznie!) szłyby do skarbu państwa, plus oszczędności na obecnych działaniach wymiaru sprawiedliwości. Większa kontrola sprzedaży - jeśli sprzedaż nieletniemu zostanie przestępstwem, a sprzedaż dorosłemu nie, to komu bardziej będzie się opłacało sprzedawać? Innym rozwiązaniem mogłoby być pozwolić ludziom na uprawę krzaczka w domu. Dla dilera nie byłaby to żadna ilość, bo po kilku miesiącach hodowli, miałby towaru który sprzedaje w kilka dni ;) Nie wzrosłoby spożycie wśród dzieciaków, no chyba że miałyby przyzwolenie rodziców, bo nie sądzę, żeby łatwo było coś takiego utrzymać w tajemnicy. Natomiast zainteresowani tym dorośli mogliby samemu zaopatrywać się, bez wspomagania przestępców, bez kupowania z niepewnego źródła (bóg wie czym zaprawionego). Cóż pomarzyć dobra rzecz. Pozytywne jest to co się dzieje u naszych sąsiadów z Europy: Holandia, Belgia, Szwajcaria, Portugalia, Włochy, Hiszpania, Czechy, Niemcy, Dania a nawet Rosja, w mniejszym lub większym stopniu odpuściły ściganie posiadaczy 0,2g, lub zgoła dopuściły uprawę czy też w ograniczonym stopniu dystrybucję. Restrykcyjne przepisy mają oprócz Polski tylko niektóre kraje byłego Bloku Wschodniego, i Skandynawia. Ponadto ciekawie sprawy mają się w USA, głównym prowodyrze "wojny z narkotykami". Otóż tam, tylnymi drzwami, legalizują marihuanę w postaci tzw. medycznej marihuany. Poza rzeczywistymi zastosowaniami medycznymi, korzysta z niej wielu zwykłych ludzi. Wystarczy legitymacja od lekarza i można kupować do woli. W Detroit i Los Angeles punktów legalnej sprzedaży marihuany jest już wiecej niz McDonald'sów :) Jak w którejś kwestii masz wątpliwości chętnie podam źródła - ale teraz już późno, więc jeśli coś, poszukam jutro! Odpowiedz Link Zgłoś
filipooo Re: Wydumany problem 07.07.10, 07:36 zgadzam się w 100% procentach - dla Ciebie buch że mądrze gadasz _____/ Odpowiedz Link Zgłoś
krwe Re: Wydumany problem 07.07.10, 10:21 tekst świetny, ale też uświadamiający, że nie tylko o mafie jako taką chodzi, która na tym zarabia, ale też o ten cały, smutny aparat ścigania, wymierzony w użytkowników. Odpowiedz Link Zgłoś
mm-18 Re: Wydumany problem 07.07.10, 14:07 Skończcie powtarzać te bzdury, że państwo ponosi koszty leczenia uzależnionych! G..no ponosi, a nie koszty. Koszty ponosi TYLKO leczony. Płaci za rzekome ubezpieczenie ZUS, płaci za leki, a to co rzekomo "dopłaca" państwo, to g..no prawda, bo to są też pieniądze leczącego się, wcześniej zapłacone w podatku PIT, CIT, czy VAT. Tak więc nie bredźcie i nie powtarzajcie bezmyślnie, że państwu zależy na nieprodukowaniu nowych uzależnionych, bo musi płacić za ich leczenie. Państwo za nic ci nie płaci. Jeżeli gdzieś ci coś funduje państwo, to i tak za TWOJE własne pieniądze, z tą różnicą, że państwo "wie lepiej" niż ty, co ci jest potrzebne i funduje ci to co ci do niczego nie jest potrzebne. A jeżeli ja mam ochotę być uzależniony i potem się leczyć, choć z palenia wcale nie zamierzam się leczyć, to jest to wyłącznie mój wybór i leczenie i tak za MOJE pieniądze. Odpowiedz Link Zgłoś
grenzoid Ile to "nieznaczna ilość narkotyków"? Za drogo ... 07.07.10, 13:06 To ja ze starej śpiewki podam melodię. Czy jak ktoś idzie z litrem wódki to... ? No właśnie. Odpowiedz Link Zgłoś
yorik oraz, 07.07.10, 15:43 natomiast posiadanie 3l wódki to już próba zabójstwa y. Odpowiedz Link Zgłoś
yoko00 Ile to "nieznaczna ilość narkotyków"? Za drogo ... 08.07.10, 08:41 Mają nas ciągla za przygłupów,jawnie sprzedają DOPALACZE małolatom ! Co w nich jest (min. uzależnienie i trucizna...),znawcy o tym mawili nie raz. Odpowiedz Link Zgłoś
city-zen Ile to "nieznaczna ilość narkotyków"? 08.07.10, 11:35 Moim zdaniem to taka dawka, która przy jednorazowym spożyciu nie spowoduje zejścia śmiertelnego. Odpowiedz Link Zgłoś
rzydokomuna Ile to "nieznaczna ilość narkotyków"? Za drogo ... 24.08.10, 18:44 W Republice Czeskiej wolno mieć: 1 g kokainy, 2 g amfetaminy, 1,5 g heroiny, 4 tabletki ekstazy, 5 tabletek LSD i aż 15 g marihuany. Można także legalnie uprawiać 5 krzaków konopi indyjskich, 40 grzybków halucynogennych zwanych psylocybesami i odmiany kaktusów zawierających meskalinę. i ok? jasno i klarownie a nie po uwazaniu prokuratora czy polizaja Odpowiedz Link Zgłoś
ws21 Słuszny kierunek. 24.08.10, 19:22 I w dodatku sprawdzony praktycznie. Narkotyki powinny być dostępne podobnie jak inne uzależniające używki: herbata, kawa, tytoń, alkohol. Oraz jak dziesiątki leków równie destrukcyjnie wpływających na zdrwowie a łyknych bez opamiętania. Rozwiązania nalezy szukac w innym miejscu. Zdjąc parasol ochronny dla osób świadomie niszczących organizm. Po prostu niech się leczą na własny koszt. Odpowiedz Link Zgłoś