helguera 05.09.10, 17:12 ciekawe kogo pogonilaby gdyby tam nie było Kaczora.Kogoś na pewno przeciez to bylo dzień przed promocja jej ksiażki Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mys1acy krzywonos siła kłamstwa 05.09.10, 18:37 Taka baba kłamczucha jest potrzebna PO www.pardon.pl/artykul/12389/_/41 Odpowiedz Link Zgłoś
hieronim_kowalski Re: krzywonos siła kłamstwa-a durne cyngle 05.09.10, 20:24 A taki durny cyngiel jak ty jest potrzebny PIS do przekonywania członków tej faszystowskiej partyjki, że wódz ma zawsze rację... Odpowiedz Link Zgłoś
mys1acy do hieronima popapranca 05.09.10, 22:12 Tacy ludzie jak ty nie mają dla mnie żadnej wartości , jeśli popierasz kłamstwo i oczerniasz od faszystów.. Również mogę cię oczernić że jesteś żydem albo komunista.. Widocznie prawda jest ci obca, i nie znasz jej znaczenia... Odpowiedz Link Zgłoś
ufffaa Re: do hieronima popapranca 07.09.10, 07:45 Z faktu, ze slowa "komunista", albo "Zyd" sa wg Ciebie obelzywe wynika, ze nie rozumiesz ich znaczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: do hieronima popapranca 07.09.10, 09:08 ufffaa napisała: > Z faktu, ze slowa "komunista", albo "Zyd" sa wg Ciebie obelzywe wynika, ze nie > rozumiesz ich znaczenia. "Komunista" to słowo jak najbardziej obraźliwe, może nawet bardziej niż "faszysta", choćby dlatego że ofiary faszyzmu liczy się w dziesiątkach milionów, a ofiar komunizmu - w setkach milionów. No a słowo "Żyd", poza określeniem narodowości, ma w Polsce jeszcze inne znaczenie. Od pierwszych lat powojennych, a w pełni już w latach 50-tych, stało się synonimem komunistycznego aparatczyka. Nazwać kogoś 'Żydem' w tym znaczeniu jest najwyższą obrazą. Odpowiedz Link Zgłoś
boykotka Krzywonos i siła wolności 05.09.10, 18:52 Nie wiem czemu nikt nie widzi, że Henryka Krzywonos to tak naprawdę to się ujęła za dobrym imieniem nieżyjącego Lecha Kaczyńskiego.... Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Krzywonos i siła wolności 07.09.10, 09:24 boykotka napisała: > Nie wiem czemu nikt nie widzi, że Henryka Krzywonos to tak naprawdę to się ujęła za dobrym > imieniem nieżyjącego Lecha Kaczyńskiego.... Bo wszyscy wiedzą, że to tylko pozór. "Henryka Krzywonos zarzuciła Jarosławowi Kaczyńskiemu, że skłamał twierdząc, iż podczas Wielkiego Strajku Lech Kaczyński wywierał presję na członków Komisji Ekspertów, by podporządkowali się woli strajkujących i zrezygnowali z projektu wypracowania ugody akceptującej ramy komunistycznego ruchu związkowego (CRZZ). Krzywonos (a także inni koncesjonowani przez dominujące media działacze) twierdzą, że pomiędzy MKS i strajkującymi z jednej strony, a doradcami z drugiej nie było żadnego sporu w kwestii żądania wolnych związków zawodowych. Tadeusz Mazowiecki z kolegami przyjechali do Stoczni z zamiarem namówienia strajkujących do odstąpienia od postulatu nr. 1 czyli WZZ i zadowolenia się demokratycznymi wyborami w ramach CRZZ. Rozmawiałem z Mazowieckim zaraz po jego przybyciu do Sali BHP i wskazał mi właśnie taką granicę pisząc na kartce różne możliwości. Takie stanowisko doradców potwierdzają dokumenty dostępne w IPN. Wie to każdy, kto był wtedy w Stoczni i kto wykazuje minimalne zainteresowanie dla opublikowanych już opracowań tematu. Henryka spędzała w Stoczni sporo czasu, ale nie zawsze była w stanie, powiedzmy, rejestrować sytuację i musiałem nawet w takiej sprawie ostro interweniować. Dlatego nie zwracam się Henryki, a wzywam do zabrania głosu jej przyjaciela i sponsora - Bogdana Borusewicza, bo to on ustalał z Lechem Kaczyńskim sposoby nacisku na doradców. To Borusewicz nazwał doradców "różowymi pająkami" wskazując w ten sposób, że tylko niewiele różnią się od "czerwonych pająków", czyli komunistów. To Borusewicz (wspomagany przez Konrada Bielińskiego) na posiedzenie Komitetu Strajkowego w Stoczni Gdańskiej tak ostro atakował doradców, że Bohdan Cywiński chciał natychmiast opuścić Stocznię. To Borusewicz z Jackiem Kuroniem (wspomagany przez Adama Michnika i całą Kuroniadę) już po strajku zwalczał doradców, jako ugodowców realizującym interesy własne, a nie Solidarności. Henryka Krzywonos nie odróżnia lojalności wobec "Solidarności" od ambicji własnych, ale mam nadzieję, że Bogdan Borusewicz, Konrad Bieliński, Adam Michnik i inni będą mieli odwagę zaświadczyć, że Lech Kaczyński reprezentował wobec doradców stanowisko WZZ i KSS "KOR"." Źródło: Krzywonos kłamie Odpowiedz Link Zgłoś
alakyr Teraz czekamy na taką Krzywonos... 05.09.10, 20:33 która zabierze głos za zjeździe Platformy i skomentuje wystąpienie Tuska. Ciekawe co Pan Marek napisze wtedy? Odpowiedz Link Zgłoś
xxxxxxxx12 Wystarczy już tych bzdur o Krzywonos - to z GW 05.09.10, 20:39 przed laty można było sie dowiedzieć, że H. Krzywonos w 1980 lub 1981r. została złapana na kradzieży. Nie jest prawdą, że H. Krzywonos zainicjowała strajk komunikacji miejskiej w Gdańsku. Pisze o tym, historyk Arkadiusz Kazański. Odpowiedz Link Zgłoś
hieronim_kowalski Re: Wystarczy już tych bzdur o Krzywonos - to z G 05.09.10, 21:32 A jakie znaczenie ma dziś, czy Krzywonos jako pierwsza czy jako druga zatrzymała tramwaj? Zresztą nigdy nie przypisywała sobie wielkich zasług. Jest zasługą jest adoptowanie i wychowanie 12 dzieci, na co np. ultrakatolicki Marek Jurek przeciwnik in vitro nigdy by się nie odważył. Jej zasługą dziś jest powiedzenie prawdy w oczy temu kurduplowi fizycznemu i moralnemu, który chce z siebie robić wielkiego człowieka, na co żaden z polityków się nie odważył. I to właśnie jest najważniejsze ! Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Wystarczy już tych bzdur o Krzywonos - to z G 07.09.10, 09:28 hieronim_kowalski napisał: > Jej zasługą dziś jest powiedzenie prawdy w oczy temu kurduplowi ... Tyle, że Krzywonos kłamie. Odpowiedz Link Zgłoś
fedorczyk4 Re: Wystarczy już tych bzdur o Krzywonos - to z G 07.09.10, 09:42 Oczywicie że Krzywonos kłamie. Rekapitulując. Panna w ciąży ze złodziejską przeszłością, której zbrakło prądu w tramwaju, nie strajkowała, nie było jej w stoczni, a teraz na emeryturze lansuje się. Tak samo jak Wałęsa nie przeskoczył muru, nie był przywódcą strajku, a jedynie etatowym pracownikiem SB. I wszystko jasne. Wszyscy sygnatariusze porozumień z 1980 roku kłamią. Nie kłamała tylko św pamięci Walentynowicz i nie kłamie Andrzej Gwiazda. Kłamie Mazowiecki, kłamał Geremek, Borusewicz, kłamie Lis, kłamie nawet Kwaśniewski. Powiedzmy sobie raz na zawsze, strajk w stoczni to tylko i wyłącznie zasługa braci Kaczyńskich. Lecha który porwał za sobą stoczniowców, sformułował i wynegocjował postulaty, oraz Jarosława który wspierał go telepatycznie, ale z wyjątkową mocą. A i zapomniałam o wiodącej roli panów Śniadka i Guzikiewicza Właśnie trwaja prace nad wygeneraniem ich postaci na kliszach fotograficznych i filmach z tamtych czasów. Zaraz się pojawią i panowie Zyzak i Cenckiewicz na podstawie twardych dowodów napiszą prawdziwą książkę historyczną o prawdziwej wersji strajku i powstania Solidarności. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Wystarczy już tych bzdur o Krzywonos - to z G 07.09.10, 11:05 Dziękuję za ten popis erystyki, na starcie bowiem pokazuje, że merytorycznie argumentować nie możesz, bo nie o dojście do prawdy ci chodzi, lecz o sianie wątpliwości by tym łatwiej było przepchnąć kłamstwo. Pierwsza część twojej wypowiedzi to przedstawienie wypowiedzi Wyszkowskiego jako petitio principii. W istocie zaś Wyszkowski podaje fakty ogólnie znane, także przez Michnika, tyle że są one dla dzisiejszych "legend" niewygodne. Druga część to już wyłacznie szydzenie. Rekapitulując - z faktami się nie dyskutuje, fakty się, jak widać, poddaje w wątpliwość i wyszydza. fedorczyk4 napisała: > Wszyscy sygnatariusze porozumień z 1980 roku kłamią. Sygnotariuszy porozumień sierpniowych po tzw. "stronie społecznej" było trzech: Lech Wałęsa w Gdańsku, Marian Jurczyk w Szczecinie i Jarosław Sienkiewicz w Jastrzebiu. Tak się jakoś złożyło, że Lech Wałęsa był tajnym współpracownikiem SB, podobnie jak Marian Jurczyk, a Jarosława Sienkiewicza podejrzewano nawet o to, że był oficerem kadrowym Służby Bezpieczeństwa i jako taki był "wkręcony" na przywódcę strajku na Śląsku. A wracając do sprawy zasadniczej to wersję podawaną przez Wyszkowskiego potwierdzają nie tylko słowa Anny Walentynowicz, ale również innych osób. Ciekawe jednak, że Mazowiecki, zamiast wyjaśnić jak, jego zdaniem, było napradę podobnie jak ty ucieka się wyłącznie do erystyki. "Znany z „postawy służebnej” Tadeusz Mazowiecki zarzucił Jarosławowi Kaczyńskiemu „nikczemność”, bo powołując się na swego nieżyjącego brata wystąpił przeciwko również nieżyjącemu Bronisławowi Geremkowi, który „nie może się bronić”. Bronisław Geremek rzeczywiście bronić się nie może, no ale Tadeusz Mazowiecki przecież żyje i w związku z tym może nie tylko się bronić, ale pewne sprawy wyjaśnić. A wyjaśnienia wymagałby nawet sposób, w jaki Tadeusz Mazowiecki i Bronisław Geremek dostali się do Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1980 roku. Według oficjalnej, zatwierdzonej do wierzenia wersji wydarzeń, przybyli tam samochodem Bronisława Geremka. Ale Andrzej Kołodziej, przywódca strajku w Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni twierdzi: „Również później dowiedzieliśmy się, że doradców przywieziono do Gdańska samolotem rządowym”. Anna Walentynowicz w wywiadzie dla miesięcznika „Arcana” dodaje, że „najpierw spotkali się z I sekretarzem KW Fiszbachem, naradzili się, a potem przyszedł Mazowiecki z Geremkiem i odczytali nam poparcie 64 intelektualistów”. Więc jak to było naprawdę? Samochodem, czy samolotem? Najpierw do Stoczni, czy najpierw do sekretarza Fiszbacha? Co powiedział sekretarz Fiszbach, czy wyznaczył jakieś zadania? No bo później w Stoczni – relacja Krzysztofa Wyszkowskiego: „Tadeusz Mazowiecki z kolegami przyjechali do Stoczni z zamiarem namówienia strajkujących do odstąpienia od postulatu nr 1, czyli WZZ i zadowolenia się demokratycznymi wyborami w ramach CRZZ. Rozmawiałem z Mazowieckim zaraz po jego przybyciu do Sali BHP i wskazał mi właśnie taką granicę, pisząc na kartce różne możliwości.” A Andrzej Kołodziej w swojej relacji dodaje: „Następnego dnia po przybyciu na strajk tzw. "doradców" warszawskich Jadwiga Staniszkis (która dotarła do Stoczni już wcześniej – SM) na niejawnym, spotkaniu (w hali wydziału W-3 Stoczni Gdańskiej) wyjaśniła nam rolę, jaką mają do spełnienia owi doradcy zrozumieliśmy, że w zasadzie są oni emisariuszami komunistycznej władzy. Ich podstawowym zadaniem miało być przekonanie nas do rezygnacji w postulatu dot. Wolnych Związków Zawodowych.” Dlaczego jednak władze – i co za władze – miały interes w obarczaniu doradców takim zadaniem? Jeśli strajki były przez władzę tolerowane jako narzędzie zmiany kierownictwa, to przecież kandydaci na nowych szefów nie byli wcale zainteresowani, by sytuacja wymknęła się spod kontroli. Przypuszczenie to potwierdza relacja Ludwika Dorna: „Przypuszczenie, że ośrodkowi związanemu z Kanią zależało na tym, by eksperci znaleźli się w Gdańsku, można uznać za wysoce prawdopodobne.” Stanisław Kania był podówczas członkiem Biura Politycznego i sekretarzem KC PZPR a w przeszłości – kierownikiem Wydziału Administracyjnego KC, sprawującego nadzór nad wojskiem, milicją, SB, niezawisłymi sądami, duchowieństwem oraz koncesjonowanymi organizacjami katolickimi. Nazwa skromna, a władza – ogromna. Nie potrzeba chyba dodawać, że po obaleniu na skutek sierpniowych strajków Edwarda Gierka, I sekretarzem KC PZPR został właśnie Stanisław Kania. „Doradcy” byli bliscy sukcesu. Relacja Ludwika Dorna o wydarzeniach 27 sierpnia 1980 r: „Prezydium MKS po dyskusji z ekspertami zgodziło się na to, że w przypadku "mniej przychylnego rozwoju sytuacji" akceptuje reformę CRZZ” – co nie tylko rozwiązywało władzy ręce, ale również oznaczało zgodę na odstąpienie od postulatu nr 1, czyli niezależnych (od PZPR) związków zawodowych. I Ludwik Dorn konkluduje: „w Porozumieniu Gdańskim znalazł się jednak zapis o utworzeniu niezależnych samorządnych związków zawodowych. Jest w tym podwójna niejako zasługa strajkujących pracowników Wybrzeża: walczyli o wolne związki nie tylko z władzami, ale i z własnymi ekspertami”. Toteż Krzysztof Wyszkowski pisze: „Wzywam do zabrania głosu jej (Henryki Krzywonos – SM) przyjaciela i sponsora Bogdana Borusewicza (...) To Borusewicz nazwał doradców "różowymi pająkami" (...) To Borusewicz (wspomagany przez Konrada Bielińskiego) na posiedzeniu Komitetu Strajkowego w Stoczni Gdańskiej tak ostro atakował doradców, że Bohdan Cywiński chciał natychmiast opuścić Stocznię.” A zatem – czy Tadeusz Mazowiecki, który przecież żyje, jest pełen wigoru i planów na przyszłość, zdecyduje się opowiedzieć, jak na spowiedzi, jak to właściwie było z tym Stanisławem Kanią i doradzaniem – czy też do spółki z Lechem Wałęsą i innymi zainteresowanymi, w ramach „postawy służebnej” będzie umacniał legendę spreparowaną ad usum Delphini?" Źródło: Czy można wreszcie to ujawnić? Odpowiedz Link Zgłoś
hieronim_kowalski Re: Wystarczy już tych bzdur o Krzywonos - to z G 08.09.10, 18:34 A mój ojciec mawiał: nie bij się z gó...em bo się ubrudzisz. Czy sądzisz, że ktoś podejmie z tobą polemikę? Z komś, kto mówi, że Krzywonos na zjeździe Solidarności kłamała? Wszyscy widzieliśmy całe zajście na własne oczy i nie będzie mi jakiś pisowski śmieć kota ogonem odwracał... Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Z faktami się nie dyskutuje. 08.09.10, 20:04 hieronim_kowalski napisał: > Wszyscy widzieliśmy całe zajście na własne oczy i nie będzie mi jakiś pisowski śmieć kota ogonem odwracał... A to z 'widzenia na własne oczy' wynika czy Krzywonos kłamała, czy nie? Niezły dowcip! ;-D Ja do PiSu nie należę, Wyszkowski z pewnością też nie, a przyklejanie łatki pisowca to zwykła erystyka (czyli odwracanie kota ogonem), z której nic nie wynika. Wyszkowski był założycielem WZZ-tów i był w samym środku wydarzeń wtedy, w sierpniu '80, więc wie jak było. Podaje zresztą powszechnie znane fakty. Polemiki nikt nie podejmie z prostego powodu - z faktami się nie dyskutuje. Odpowiedz Link Zgłoś
hieronim_kowalski Re: Z faktami się nie dyskutuje. Faktów się nie pr 08.09.10, 21:52 Jak zwykle rżniesz głupa jak każdy pisior. Mowa była o Krzywonos i zjeździe Solidarności a nie Wyszkowskim. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Z faktami się nie dyskutuje. Faktów się nie p 09.09.10, 06:56 Człowieku, czy ty naprawdę tak wolno myślisz? Przeczytaj kilka wpisów w górę - cytowałem Wyszkowskiego, który zdezawuował zarzuty Krzywonos jako nieprawdziwe i przytoczył fakty potwierdzające, że było tak jak mówił Kaczyński. I widzę, że jesteś kolejnym zboczonym na punkcie PiSu - jak nie masz argumentów to wyzywasz oponenta od 'pisiorów'. Po pierwsze - pudło, a po drugie prawda nie zależy od tego jaką etykietkę komuś przykleisz tępoto. Odpowiedz Link Zgłoś
hieronim_kowalski Re: Z faktami się nie dyskutuje. Faktów się nie p 09.09.10, 18:18 Mało mnie obchodzi Wyszkowski i to, co twoim zdaniem zdezawuował. Nawet nie wiem, kto to jest. Wierzę własnym oczom i uszom. I tylko to co widziałem i słyszałem uznaję za prawdziwe. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Z faktami się nie dyskutuje. Faktów się nie p 09.09.10, 19:41 hieronim_kowalski napisał: > Mało mnie obchodzi Wyszkowski i to, co twoim zdaniem zdezawuował. Nawet nie wiem, kto to jest. Aha, czyli g.. wiesz. A Wyszkowski to ten facet, który z Gwiazdami założył Wolne Związki Zawowdowe. Lech vel Bolek to się do nich dopiero przywałęsał. > Wierzę własnym oczom i uszom. I tylko to co widziałem i słyszałem uznaję za prawdziwe. No to popatrz i posłuchaj: www.youtube.com/watch?v=4jTzYRkSPCg Odpowiedz Link Zgłoś
hieronim_kowalski Re: Z faktami się nie dyskutuje. Faktów się nie p 09.09.10, 19:53 W moim podręczniku historii i w mojej pamięci również wiele innych osób zakładało Solidarność. Z tego co pamiętam Gwiazda nie mógł pogodzić się z myślą, że "robol" ma stać na czele związku a nie on inżynier i w związku z tym świnił Wałęsie ile się dało i gdzie się dało. A o Wyszkowskim usłyszałem pierwszy raz z okazji jego oskarżeń w stosunku do Wałęsy. Przedtem jakoś nie mógł się przebić w świadomości społecznej... O Kaczyńskich jakieś pierwsze wzmianki pojawiły się z okazji Okrągłego Stołu. Ponoć wódkę polewali. Ale przecież ty masz nowy podręcznik historii z Lechem Kaczyńskim przeskakującym przez płot i podsadzającym go Jarkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Z faktami się nie dyskutuje. Faktów się nie p 09.09.10, 20:43 hieronim_kowalski napisał: > W moim podręczniku historii i w mojej pamięci również wiele innych osób zakładało Solidarność. WZZ-ty założono jeszcze przed Solidarnością. Doucz się: pl.wikipedia.org/wiki/Wolne_Zwi%C4%85zki_Zawodowe_Wybrze%C5%BCa > Z tego co pamiętam Gwiazda nie mógł pogodzić się z myślą, że "robol" ma stać na czele związku a > nie on inżynier i w związku z tym świnił Wałęsie ile się dało i gdzie się dało. Widzę, że insynuacje to ty umiesz sprokurować na poczekaniu. Tyle, że to właśnie Wyszkowski i Gwiazdowie powierzyli Wałęsie prowadzenie strajku w Stoczni. Wałęsa miał być tam o szóstej rano, a pojawił się dopiero o dziesiątej. A po trzech dniach, po nocnej popijawie u dyrektora, strajk poddał, nie uzyskawszy żadnych ustępstw poliytycznych, czyli przede wszystkim postulatu nr jeden - zalegalizowania WZZtów. Ale własnie, ty o tym nie wiesz, a w rzeczy samej o tym była mowa między Kaczyńskim i Krzywonos - o sprawie legalizacji wolnych (od aparatu państwa) związków zawodowych. > A o Wyszkowskim usłyszałem pierwszy raz z okazji jego oskarżeń w stosunku do Wałęsy. > Przedtem jakoś nie mógł się przebić w świadomości społecznej... Ba, o Wałęsie pierwszy raz szersza publiczność dowiedziała się z prasy reżimowej w stanie wojennym. Bolek jest przykładem jak propaganda potrafi wystrugać "legendę" nawet z banana. Inni zostali celowo i konsekwentnie przemilczani. Teraz GW i okolice nadymają legendę Krzywonos, jak to sama jedna wywołała strajk komunikacji w Gdańsku - wbrew faktom, bo powszechnie wiadomo, że Krzywonos była łamistrajkiem, jako pierwsza wyjechała z zajezdni. Wysiadła z tramwaju dopiero jak jej stanął bo wyłączono prąd. Poważnie, doucz się żuczku, bo jesteś żywym potwierdzeniem powiedzenia: "steż z się idioty, co się z jednej książki uczył". Materiały na początek masz poniżej. Odpowiedz Link Zgłoś
hieronim_kowalski Re: Z faktami się nie dyskutuje. Faktów się nie p 09.09.10, 22:34 W przeciwieństwie do ciebie ja doskonale pamiętam te czasy i to nie z perspektywy wózka dziecięcego. Więc nie kłam bezczelnie jak każdy pisior. Pamietam podpisywanie porozumień, pamiętam długopis Wałęsy, pamiętam jak Wałęsę noszono na rękach w stoczni. Czytałem nie tylko prasę oficjalną ale również całe stosy wydawnictw podziemnych, które były prawie oficjalne kolportowane w tym czasie. A te twoje "źródła wiedzy" to możesz sobie w WC na haku powiesić bo tyle są warte. Jarosława w stoczni wogóle nie było a Lech wpadł na godzinę i zniknął. Nie miał żadnej okazji dyskutować z kimkolwiek bo był po prostu nikim. Kłamczyński nie sfałszuje historii bo jeszcze żyją ludzie, którzy te czasy doskonale pamiętają. Braciaszkowie wypłynęli dopiero, gdy zaczęli pracować u Wałęsy. To on wyniósł ich z niebytu i za to mu się potem "odwdzięczyli". Więc żuczku ucz się ale na prawdziwej historii a nie tej spreparowanej przez Kłamczyńskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Z faktami się nie dyskutuje. Faktów się nie p 10.09.10, 05:29 Czowieku, a co mnie obchodzą Kaczyńscy? Co za zboczenie jakieś by wszystko do Kaczyńskich odnosić? Lepszych argumentów, rozumiem, nie masz. Potrafisz trzymac się tematu? Jedyne co w tej dyskusji tyczy się Kaczyńskich to wypowiedź JK, że "doradcy" namawiali strajkujących do porzucenia postulatu o wolnych związkach. Tak było, o czym Mazowiecki, Borusewicz, Michnik i inni doskonale wiedzą, tyle że taraz ta prawda jest dla niektórych niewygodna, wszak gdyby strajkujący poszli za ich radą to żadnej "Solidarności" by nie było i nie mogliby stroic się dziś w żadne legendy. Co z tego, że Wałęsę na rękach noszono, i że podpisywał wielgachnym długopisem? Bolkiem był i Bolkiem pozostanie. On podpisywał w Gdańsku, Marian Jurczyk w Szczecinie, a Jarosław Sienkiewicz na Śląsku, jak się okazało - też agenci. Wałęsa byłby nikim gdyby go Wyszkowski nie przyjął do WZZ-tów. W Sierpniu '80 sam się ogłosił przywódcą strajku i poszło to w świat, więc Andrzej Gwiazda, którego tak szkalujesz o zawiść do Wałęsy, postanowił, że niech tak już zostanie, żeby nie rozbijać związku. Wałęsa strajk w Stoczni poddał, choć inne zakłady nadal strajkowały, więc Walentynowicz z Gwiazdami i innymi musieli ludzi zatyrzymywać i strajk odbudować, inaczej NSZZ Solidarność by w ogól nie powstała, rozumiesz? Takie są fakty i żadne twoje chrzany i skręcanie dyskusji na Kaczyńskich tego nie zmieni. W jednym masz rację - jeszcze żyją ludzie , którzy doskonale pamiętają jak było, wiedzą kim był Wałęsa i że na nich donosił, kim była Krzywonos i że żadnego strajku nie zaczynała, itd. Więc zapoznaj się z faktami zamiast trzepać tu pierdoły rozpowszechniane przez różowe Salony z GWnem na czele. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Wystarczy już tych bzdur o Krzywonos - to z G 08.09.10, 20:14 xxxxxxxx12 napisał: > Wystarczy już tych bzdur o Krzywonos - to z GW przed laty można było sie dowiedzieć, > że H. Krzywonos w 1980 lub 1981r. została złapana na kradzieży. No a teraz GW lansuje ją na kolejną "legendę". Wszystko jak widać zależy od "mądrości etapu". Odpowiedz Link Zgłoś
goommmaaaa Krzywonos i siła wolności 05.09.10, 21:39 " ... brak wrażliwości społecznej" ??? To po Jasną Mańkę ta Pani walczyła z komuną. Przecież nie od dziś wiadomo, że nikt nie ma takiej wrażliwości społecznej jak właśnie komuniści. Chyba, że właśnie pojęła swój błąd z młodości i stąd ta promocja książki w redakcji "Krytyki Politycznej". I skąd ta niechęć do PiS'u. Dlaczego komuniści nie mogą dogadać się z narodowymi socjalistami. Przecież jasnym jest, że Jezus był komunistą, wbrew narodowo-socjalistycznym hasłom typy " Bóg z nami". Coś sztuczny ten spór, skoro wszyscy Oni są kombatantami organizacji związkowych. Niech sobie założą partię w stylu Fasci Combatimenti Polacci i zorganizują wraz z górnikami, stoczniowcami, pielegniarkami i innymi kamratami Marsz Na Warszawę, to byłby dopiero duch prawdziwej solidarności. Odpowiedz Link Zgłoś
piotr7777 Re: Krzywonos była w ciąży w stanie wojennym 05.09.10, 23:01 ...ale -była wtedy panną -wzięłą jeden śłub fikcyjny (żeby zmienić nazwisko) a obecnego męża, Krzysztofa Strycharskiego poznała pod koniec lat 80. Więc w jaki sposób zaszła w ciążę? Nie dopatruję się drugiego dna, po prostu jestem ciekawy. Odpowiedz Link Zgłoś
isydor_n Re: Krzywonos była w ciąży w stanie wojennym 06.09.10, 01:11 Naprawdę myślisz, że do tego potrzebny jest ślub? Odpowiedz Link Zgłoś
alakyr Aha, teraz robimy wiwisekcje Krzywonos 06.09.10, 07:27 Słusznie, jak ktoś głupio albo mądrze gada trzeba sprawdzić czy nie ma płaskostopia albo lordozy, to przecież takie istotne i powiązane z tematem. Jakie to typowo polsko-zaściankowe myślenie, Odpowiedz Link Zgłoś
trajkotek Krzywonos i brak prądu 05.09.10, 23:03 prowadziła tramwaj, zabrakło prądu.... własnie wydano jej biografię, pokazala się - zjechała Kaczora ... dzielna kobieta!!! _____________ trajkotek pozdrawia Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Nadymanie Henryki Krzywonos w "Głosie Cadyka" 07.09.10, 08:56 "Na zjeździe Solidarności w Gdyni doszło do wygwizdania premiera Donalda Tuska i nagrodzenia brawami Jarosława Kaczyńskiego, kiedy wspomniał, iż 30 lat temu warszawscy doradcy MKS-u starali się doprowadzić do odstąpienia od postulatu numer 1, jakim było utworzenie Wolnych Związków Zawodowych. Jarosławowi Kaczyńskiemu replikowała pani Henryka Krzywonos, apelując, by „nie buntował ludzi przeciwko sobie”. Najwyraźniej po śmierci w smoleńskiej katastrofie Anny Walentynowicz, uważanej za „matkę Solidarności”, pani Henryka Krzywonos została awansowana na „matkę zastępczą”. Od strony fizycznej, z pani Krzywonos można by wykroić nawet dwie matki zastępcze, więc problemu nie ma, natomiast resztą zajęli się pierwszorzędni fachowcy od nadymania. Już następnego dnia po „robotniczym wystąpieniu” pani Krzywonos w Gdyni, odbyła się promocja książkowej biografii „pani Heni”, do której wstęp napisała sama panna Kazimiera Szczukówna, zaś pozycję wydała Krytyka Polityczna. To zresztą jest zaledwie początek, bo wierny leninowskim przykazaniom o organizatorskiej funkcji prasy, niezawodny „Głos Cadyka” rozpoczął publikowanie zarówno entuzjastycznych pochwał pani Krzywonos, jak i obrzydliwych napaści. Najwyraźniej chodzi tu o dwie pieczenie: wsparcie „legendy pani Heni” z jednej i pokazanie odrażającego oblicza ciemnogrodu z drugiej strony. Na dźwięk znajomej trąbki natychmiast zareagowała nie tylko pani filozofowa Magdalena Środzina, podkreślając zalety kobiecości pani Henryki Krzywonos na tle obrzydliwego, samczego szowinizmu pozostałych członków Solidarności, ale również Jego Ekscelencja abp Józef Życiński, pryncypialnie krytykując „język gwizdów” i „partyjny związek zawodowy”, jako objaw „patologii”. Na tle tej znakomitej koordynacji nieprzyjemnym zgrzytem zaznaczył się wyrok Sądu Okręgowego w Gdańsku, oddalający pozew Lecha Wałęsy przeciwko Krzysztofowi Wyszkowskiemu. Według tego wyroku Wyszkowski nie musi przepraszać byłego prezydenta naszego państwa za ujawnienie, iż był on tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie „Bolek”. Ten wypadek przy pracy zostanie z całą pewnością naprawiony przez sąd apelacyjny, ale pokazuje, ile jeszcze jest niedociągnięć w pracy operacyjnej, zwłaszcza na odcinku niezawisłych sądów. No cóż; nie od razu Kraków zbudowano – dlatego własnie grupa legendarnych postaci wystąpiła z inicjatywą, żeby odtąd rocznicowe uroczystości organizowało „państwo”. Inicjatywa ta w prostej linii zmierza do utworzenia nie tylko Ministerstwa Prawdy, które będzie zatwierdzało obowiązujące wersje patetycznych „legend” dla legendarnych postaci, ale również – Ministerstwa Wolności, które będzie tropiło i karało każdą próbę podważenia zatwierdzonej legendy. " Źródło: „Legendy” i „blacha” Odpowiedz Link Zgłoś
golem1963 Re: Krzywonos i siła wolności 07.09.10, 23:20 Babcia pani heni prosiła ją żeby wżyciu nikt przez nią nie płakał.Ciekawy wyświechtany cytat z serialu "Dom".Ojciec Talarów też to propagował.Ciekawe babcia czy henia za dużo seriali oglądali. Odpowiedz Link Zgłoś
piotr7777 Re: Krzywonos i siła wolności 08.09.10, 20:37 A ja mam pytanie - czy jest ktoś kto widział na własne oczy fakt zatrzymania tramwaju przez Henrykę Krzywonos? Bo parę dni KAzimierz Kutz stwierdził, że prezes PiS nie ma prawa wypowiadać się na temat zdarzeń ze stołówki sejmowej, bo tam nie bywa. Skoro zdaniem wybitnego rezysera i posła PO wyłączne prawo do wypowiedzi na dowolny temat mają naoczni świadkowie to jak na razie żadna z osób, która z przekonaniem twierdzi, że Henryka rozpoczęła straj komunikacji na całym wybrzeżu przy tym bezpośrednio nie była. Tym bardziej, że sama zainteresowana delikatnie mówiąc plącze się w zeznaniach. Bo w wersji z 1995 r. (i to był pierwszy raz, kiedy GW pisała o tej kobiecie, choć wcześniej wydarzeniom sierpnia 1980 poświeciła wiele miejsca) po wysadzeniu pasażerów miała odstawić pusty tramwaj do zajezdni. A jak to było 10 lat później? "Piętnastka" hamuje na pętli przy Operze Bałtyckiej. Pani Henryka wychyla się z kabiny mówiąc krótko: - Ten tramwaj dalej nie jedzie. Kto słyszał jej stanowczy ton, wie, że lepiej się nie sprzeciwiać. - Bałam się jednak, że zaczną na mnie krzyczeć - mówi. - Ale nie. Pasażerowie zaczęli bić brawo! Na zablokowanej pętli zatrzymują się kolejne wagony." Jesli tramwaj zatrzymał się "na pętli" to wiadomo, że dalej nie mógł pojechać, bo taka jest istota pętli. Nie jestem z Gdańska i nie wiem jak wyglądał rozkąłd komunikacji tramwajowej w 1980 r. Wiem, że nie ma już dziś lini 15 oraz że przystanek pod Operą dla żadnej lini nie jest docelowym, wiec nie może być pętlą. Zwróćmy uwagę na inny szczegół - H. Krzywonos w wersji z roku 2005 zatrzymuje tramwaj i NIE ODJEŻDŻA do zajezdni. Tylko bowiem pod tym warunkiem mogły stanąć inne tramwaje. Pomijam kwestię sprzeczności dwóch wersji - w wersji z 2005 roku Henryka rażąco narusza obowiązki pracownicze - strajk nie uwalnia pracownikó od odpowiedzialności za powierzone mienie, w tym wypadku tramwaj. A - i jeszcze jeden drobiazg. Jednym z postulatów motorniczych w sierpniu było zamontowanie kabin w wagonach, tu Henryka (przepraszam, że pisze o niej w ten sposób, ale nazwisko torchę za długie) wychyla sie z kabiny, której miało nie być. Dziwnym trafem Wybiórcza tak chętnei dementująca narodowe mity (choćby o bohaterskiej obronie wieży spadochronowej w Katowicach przez harcerzy) tego woli nie ruszać. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Krzywonos i siła wolności 09.09.10, 07:07 Anna Walentynowicz o Krzywonos i fałszowaniu histori: www.wykop.pl/link/457201/ania-walentynowicz-o-henryce-krzywonos/ Odpowiedz Link Zgłoś