Dodaj do ulubionych

Wojna o prywatność

20.11.10, 19:35
To znaczy, że jeżeli zrobię zdjęcie ciekawego budynku i wrzucę na stronę, jego mieszkańcy będą mieli do mnie pretensje? Z tego co wiem, w Polsce można publikować wizerunek osoby bez jej zgody jeśli nie jest to portret, tylko np. stanowi ona część grupy ludzi.
Jeżeli ktoś dba o swoją prywatność, może po prostu nie korzystać z zagrażających jej usług i nie ma powodu, żeby ich zakazywać. Po co troszczyć się o prywatność osoby, która sama o nią nie dba?
A wszelkie działania sprzeczne z prawem (czym niewątpliwie jest np. łamanie tajemnicy korespondencji) powinny być ścigane, to oczywiste.
Obserwuj wątek
    • na_sekunde Re: Wojna o prywatność 20.11.10, 20:40
      "To znaczy, że jeżeli zrobię zdjęcie ciekawego budynku i wrzucę na stronę, jego
      mieszkańcy będą mieli do mnie pretensje? "

      Więcej. Jeżeli będziesz przypadkiem blogerem na Salon 24 to Orliński nie pozwoli Ci nawet spojrzeć na blok w którym mieszka.

      Swoją drogą, gdybym był doktorem Mengele też bym nie chciał żeby jakiś Brin czy inny Zuckerman patrzył a tym bardziej robił zdjęcia mego domu :-)
      • kosmosiki Autor bredzi... 20.11.10, 23:25
        Zupełnie nie rozumiem czemu Orliński wypowiada się o "tych sprawach" (bezpieczeństwa, prywatności itd.) na łamach Gazety jakby cokolwiek o tym wiedział... baaa nawet jakby był ekspertem w tej dziedzinie.

        Orliński po prostu wypisuje głupoty, np.:

        W maju 2010 roku gruchnął skandal, gdy okazało się, że googlowskie samochody z kamerami nie tylko robią zdjęcia panoramy ulicy, ale także rejestrują informacje przesyłane po niezabezpieczonych sieciach wi-fi. To znaczy, że jeśli siedziałeś w kawiarni i sprawdzałeś pocztę, a za oknem lokalu przejechał samochód Google - oni już mają twoje hasło i treść przesyłanych wiadomości.

        Z tym hasłem i treścią to redaktor bredzi. Byłoby tak pod warunkiem, że korzystamy z nieszyfrowanych protokołów - praktycznie każdy sensowny dostawca poczty udostępnia (często tomyślnie) dostęp zabezpieczony SSL/TLS.
        • kosmosiki I dalej... 20.11.10, 23:41
          Czytamy:

          Gdy zaniepokojona tym Jennifer Stoddart, kierująca kanadyjskim biurem ochrony prywatności, zwróciła się do przedstawicieli firmy, usłyszała, że Google już nie używa samochodów z kamerami do szpiegowania sieci. Po co? Ma teraz lepsze narzędzia: czyli telefony komórkowe z systemem Android.

          Autor sugeruje, że każdy jeden telefon z systemem Android szpieguje sieć. Oczywiście jest to sugestia nie wprost tylko "jedna baba drugiej babie" tłumaczenie (zmanipulowane) bez podania źródła aby czytelnik przypadkiem nie zweryfikował itd.

          Orliński to po prostu palant fanboj Apple, na tyle fanatyczny, że _bezinteresownie_ wypisuje _oszczerstwa_ bo Android to nie iPhone.

          za każdym razem, gdy używamy przeglądarki Chrome, zdradzamy Google'owi swoją lokalizację i podstawowe parametry sieci - to nawet nie jest tajemnica,

          A tutaj autor albo jest ignorantem albo celowo manipuluje. To samo zdanie tak samo tyczy się w zasadzie czegokolwiek. Np. systemu Windows (Mac OS też). Po prostu za każdym razem gdy sprawdzamy dostępność aktualizacji (co jest ważne) robimy to z naszego adresu IP. Dla 99% adresów IP możliwe jest dosyć dokładne określenie

          Plus z tego, co na nasz temat wyszpieguje komórka z Androidem albo przeglądarka Chrome na naszym laptopie.

          I znowu. Autor _bezinteresownie_ naraża się na proces o zniesławienie. Oczywiście Google go oleje bo to palant i nie warto ale podstawy są.
          • klaa Re: I dalej... 01.12.10, 23:00
            Orliński bredzi jak Piekarski na mękach.
        • na_sekunde Re: Autor bredzi... Bo gdzie jego wiarygodność? 21.11.10, 09:20
          kosmosiki napisał:

          > Zupełnie nie rozumiem czemu Orliński wypowiada się o "tych sprawach" (bezpiecze
          > ństwa, prywatności itd.) na łamach Gazety jakby cokolwiek o tym wiedział...

          A po drugie nie rozumiem jak portale Agory mogą takiego człowieka traktowac jako eksperta?
          Jaką ma wiarygodność, czym on się różni np. od Ziemkiewicza ?

          Weźmy chocby jego autorski blog, prowadzony pod nazwiskiem.
          Z jednej strony dyskutuje, czy aby nie obraża się Afrykańczyka mówiąc na niego "Murzyn", albo kobietę opisując ją jako "blondynka pod oknem w niebieskim sweterku i z dużym biustem", (chodzi o ten biust), by za chwilę stwierdzić że pacjenci z Psychiatryka24 nie są mile na jego blogu widziani i powinni się sami wynieść bo jak nie to on i tak ich zbanuje.
          Przy aplauzie i rechocie jego "komciowej trzódki".

          Pacjenci z Psychiatryka24 to według Orlińskiego blogerzy z platformy blogerskiej Salon24.
          Wszyscy oni jak jeden mąż są według Orlińskiego pacjentami. Czyli poza tysiącami zwyczajnych ludzi czasem o ortodoksyjnych poglądach, czasem o zabawnych i śmiesznych, przez agresywnych i chamskich buców, także premier Pawlak, profesor Sadurski, wielu byłych ministrów, dziennikarze etc...


        • raj001 Re: Autor bredzi... 24.03.11, 14:32
          kosmosiki napisał:

          > Z tym hasłem i treścią to redaktor bredzi. Byłoby tak pod warunkiem, że korzyst
          > amy z nieszyfrowanych protokołów - praktycznie każdy sensowny dostawca poczty u
          > dostępnia (często tomyślnie) dostęp zabezpieczony SSL/TLS.

          Nie byłoby nawet tak.
          Bo samochody Googla nie rejestrowały danych przekazywanych przez WiFi tylko uprawiały "normalny" wardriving ;) czyli rejestrowały SSID-y, adesy IP itp. dane i lokalizacje tych sieci. Tyle. I o to była afera, nie o żadne hasła czy treści.
    • hi.duke Wojna o prywatność 20.11.10, 20:42
      Jasne, najlepiej aby te firmy świadczyły wszystkie usługi za darmo, a karmiły się miłością swoich klientów. Gdyby to było możliwe, to produkty Apple byłyby za darmo, ale niestety świat urządzony jest inaczej i nie ma darmowych obiadów. Dostajemy usługi, za które w ten czy inny sposób musimy zapłacić. Jeśli nie kartą kredytową, to kawałkiem swojej prywatności. Ale każde wyjście na ulicę jest poświęceniem swojej prywatności - widzi mnie sąsiadka i wie, o której dzisiaj wstałem, kioskarka zna moje poglądy polityczne po gazecie, którą kupuję codziennie, a facet przy kamerze monitoringu widzi, że zaczynam łysieć. I co z tego? A jak się komuś nie podoba, to niech założy burkę, póki jej jeszcze w Polsce nie zakazali.

      Chodzi o to, żeby zdawać sobie sprawę z tego, co w sieci się umieszcza. Jeśli jakąś kobietę zwalniają za wynurzenia o tym, jak nudno jest w pracy, to nie wywalają ją za tę opinię, ale za głupotę - już sprytniej by było podzielić się takimi przemyśleniami pisząc sprayem na ścianie w firmowej ubikacji.

      A tak przy okazji - to, że jakaś sieć Wi-Fi jest otwarta, to nie oznacza, że otwarta (niekodowana) jest transmisja przez nią. Zarówno hasło jak i przesyłane wrażliwe informacje powinny być szyfrowane, jeśli nie są, to znaczy, że czas na zmianę usług, np. na Google ;)
      • kosmosiki Kwestia skali 20.11.10, 23:32
        > widzi mnie sąsiadka i wie, o której dzisiaj wstałem, kioskarka zna moje poglądy
        > polityczne po gazecie, którą kupuję codziennie, a facet przy kamerze monitoringu
        > widzi, że zaczynam łysieć.

        To jest jednak zupełnie co innego niż informacje, którymi dysponuje Google. Tzn. w przypadku tych "tradycyjnych" źródeł informacji, o których wspominasz owszem mogę uzyskać te informacje o Tobie ale musiałbym na to wydać conajmniej kilkaset złotych na detektywa, który te informacje zbierze oraz zajęłoby to przynajmniej kilka dni.

        W przypadku Google i podobnych te informacje są dostępne natychmiastowo, dotyczą milionów osób, a ich koszt jest bardzo niski (na tyle niski, że można je masowo kolekcjonować i przetwarzać właśnie w celach marketingowych).
    • silling strachy na lachy 21.11.10, 05:57
      brednie, brednie, brednie

      wszystkie informacje ktore daje st view moze zdobyc kazdy podczas zwyklego spaceru z aparatem fotograficznym

      widok z ulicy jest powszechnie dostepny i to jest czesc przestrzeni publicznej, a nie prywatnej

      uciekanie przed google st view to jak strzelanie sobie w stope,
      to technologia bardzo ulatwiajaca codzienne zycie (pozdrowienia z kanady, tutaj na szczescie to dziala) i nie majaca nic wspolnego z szarogeszeniem sie korporacji (ktore jest oczywiscie bardzo zle)

      zagrozenie dla prywatnosci? - takie samo jak w realu, sam street view nic nie zmienia,
      zeby kogos szpiegowac trzeba znac najpierw jego adres,
      a jezeli mamy czyjs adres wtedy mozemy tez po prostu przysc pod dom tej osoby
      i nic nam nie stanie na drodze - to naprawde straszne zagrozenie - proponuje przez to zlikwidowac rzeczywistosc... albo przynajmniej system adresowy... ;)

      St view bardzo ulatwia wyprawy w nieznane miejsca i orientowanie sie w terenie.
      Spotkanie w nieznanym biurowcu? nie ma problemu - kilka sekund na st view i wiemy jak wyglada budynek i okoliczne punkty odniesienia. Oszczedza to mase czasu i bladzenia (nie zawsze numeracja jest intuicyjna i dobrze oznakowana).

      Do tego zdjecia sa robione co kilka lat, wiec nie maja zadnej wartosci "bojowej" w miedzyczasie zachodzi wiele drobnych zmian i nie mozna sie opierac na samym st view
      przy powaznych operacjach zaczepnych ;) jezeli ktos sie tego naprawde boi
      no i jw przeciez wszystkie informacje ktore daje st view (nawet lepsze bo aktualne) mozna zdobyc podczas zwyklego spaceru z aparatem fotograficznym
    • sewa1 Wojna o prywatność 21.11.10, 08:00
      Fajne komentarze; mnie również nie przeszkadza fakt że ktoś może obejrzeć moją chałupę w google street view. Nie dajmy się zwariować.
    • gnom_opluwacz wo jednak słitaśny jest. 21.11.10, 08:04
      Artykuł oczywiście typowy dla Prawdy Wybiórczej, wiele nowego się nie dowiemy, ale i sama argumentacja wo jest urocza.

      Otóż, w wojtusiowej narracji dobre rządy w Europie są dobre i koffaniutkie, bo nie pozwalają guglowi na robienie zdjęć domów. Zupełnie słusznie, bo gugiel jest Bzidką Korporacją, nie tak jak Apple (której produktów używa wo) i Agora (gdzie wo pracuje), które są Korporacjami Ładnymi.

      Tyle, że wo nawet słowem się nie zająknie, że owe Dobre Europejskie Rządy zbierają i przetwarzają informacje o swoich obywatelach w stopniu, przy którym wyczyny, prawdziwe i urojone, gugla są grzecznymi zabawami przedszkolaków. No, ale jak wiadomo - rząd działa dla naszego dobra. Chyba, że jest to rząd PiS, to coś gorszego nawet od Androida.
      • na_sekunde Re: wo jednak słitaśny jest. 21.11.10, 09:28
        gnom_opluwacz napisał:

        > Artykuł oczywiście typowy dla Prawdy Wybiórczej, wiele nowego się nie dowiemy,
        > ale i sama argumentacja wo jest urocza.

        > Chyba, że jest to rząd PiS, to coś gorszego nawet od Androida.

        Nie da się ukryć ze rząd PiS był gorszy od Androida.
        Weź chociażby PiSowską ustawą lustracyjną, która setkom tysięcy ludzi nakazywała napisać tzw "oświadczenie lustracyjne", złożyć je w IPN u pana Prezesa Kurtyki i potem Pan Prezes Kurtyka miał 10 lat na sprawdzenie czy aby kto nie skłamał w tym oświadczeniu.
        I jak ktoś napisał że był TW a Pan Prezes Kurtyka nie znalazł kwitów ze był, to taki gostek miał zostać automatycznie wyrzucony z pracy, jeżeli robił na etacie państwowym.
        I na odwrót jeżeli napisał ze nie był TW a Pan Prezes Kurtyka znalazłby kwity że był, delikwenta czekał ten sam los.
        • gnom_opluwacz Re: wo jednak słitaśny jest. 21.11.10, 10:08
          Warto jednak zauważyć, że PiS nie rządzi w Polsce od 3 lat. I w ciągu tych trzech lat ilość np. podsłuchów zakładanych przez władze WZROSŁA.

          Taki drobiazg jednak nie zaprząta główki Wojtka Orlińskiego. Jego rajcuje densflor, ajfołn i fakt, że Dobre Rządy walczą ze Strasznymi Naruszeniami dokonywanymi przez Złe Korporacje. Otóż, fakt, że Zła Korporacja podeśle komuś spersonalizowaną reklamę jest jednak mniej niepokojący, niż fakt, że Dobry Rząd założy - w praktyce bez większych problemów - podsłuch komu chce. Dla naszego wspólnego dobra, oczywiście.
          • na_sekunde Re: wo jednak słitaśny jest. 21.11.10, 11:58
            gnom_opluwacz napisał:

            > Warto jednak zauważyć, że PiS nie rządzi w Polsce od 3 lat. I w ciągu tych trze
            > ch lat ilość np. podsłuchów zakładanych przez władze WZROSŁA.

            Zamiast plwocin daj dowody.
            Liczba podsłuchów wzrosła w czasach PiS.
            Nieprzypadkowo minister w krótkich majteczkach - od sprawiedliwości
            latał po telewizjach z dyktafonem, chwaląc się ze nagrał swego kolegę
            w butach za 10 000, ministra wideł.

            PS
            Komuniści nie rządzą 20 lat i co z tego?


    • pawel.kacprzak artykul sponsorowany 21.11.10, 12:20
    • zbyszek.bejach Wojna o prywatność 21.11.10, 14:56
      panie Orliński. Nie wiem o co panu chodzi. Prywatność musi chronić pan sam. Podpowiadam: chodzić w peruce i ze sztucznymi wąsami, nie wypowiadać się publicznie, nie korzystać z komórek, internetu, poczty. Zmieniać trasy drogi do pracy, co dwa miesiące przemalowywać dom w którym pan mieszka. Normalny człowiek nie ma się czego wstydzić, że znajdzie się na jakiejś fotce, że na panoramie ulicy będzie widać jego dom czy samochód. A ja jak będę chciał pana znaleźć to i tak pana znajdę. Tylko po co ja mam pana szukać?
    • kubissimo Wojna o prywatność 21.11.10, 16:46
      ja chyba nie rozumiem tego problemu z domami, ale moze to dlatego, ze cale zycie mieszkam w bloku ;)
      w kazdym razie czemu ktos ma pretensje, ze w sieci pojawia sie zdjecie ulicy, przy ktorej mieszka i sila rzeczy bedzie na nim widac dom tej osoby? Czy osobom, ktore przechodza przez owa ulice tez zabroni patrzenia na swoj dom? teraz programowo mamy opuszczac wzrok i podziwiac chodniki?
      Caly swiat dostaje pie...a na punkcie zle pojetej ochrony danych osobowych, tak jak w Polsce, gdzie prawie wszyscy pousuwali swoje nazwiska z list lokatorow, bo przeciez kazdy z nas jest wybitnym celebem i musi sie ukrywac.

      nie bardzo rozumiem tez problem z ustawianiem reklam pod adresem danej osoby w oparciu o jej poczte, czy konto na fb. korzystam z gmail, korzystam z fb i jak na razie ani razu nie kliknalem na to, co oni mi byc moze probuja wcisnac. napisalem "byc moze", bo w przypadku reklam w sieci mam w oczach filtr antyspamowy i nawet nie zauwazam owych reklam :)
    • kontodogazety Co to za paranoik? 21.11.10, 18:09
      Co to za paranoik jest autorem tego głupawego tekstu? Gdyby nie chorobliwy lęk, to by może zajrzał do Google i zobaczył, że w Czechach Street View jest - bodaj od 2010 roku właśnie. A tak to powtarza bzdury, które pewnie sobie wyczytał w jakimś portalu. To jakiś spad z technobloga? Tam pisywali chłopaczki z podobnym zasobem wiedzy. Jakby się nad nim redakcja zlitowała i dała mu jakiś komputer podłączony do internetu, to by może nawet zobaczył, że twarze przechodniów i tablice rejestracyjne są w Street View zamazane.

      A polski inspektor zażądał nie zmiany warunków świadczenia usługi, tylko sposobu jej przygotowywania. Proceduralny spór nie dotyczy "oglądania panoramy dowolnej ulicy". Ale to za trudne dla takich chłopaczków.

      • ttdkn Re: Co to za paranoik? 01.12.10, 23:16
        > w Czechach Street View jest - bodaj od 2010 roku właśnie.

        Duńczycy też mają władzę i policję gdzieś głęboko, bo w Street View można obejrzeć niemal każdy zaułek duńskich miast. Szkoda, że Autor nie może tego zobaczyć, bo mu religia zabrania.

        • raj001 Re: Co to za paranoik? 24.03.11, 14:34
          A w Polsce i w paru innych krajach jest NORC ( www.norc.pl/ ) - to samo co Street View tylko robione przez inną firmę...
    • zales Nieprawda 21.11.10, 23:27
      (...) "usługi Street View (pozwalającej na oglądanie panoramy dowolnej ulicy - razem z twarzami przechodniów i numerami rejestracyjnymi samochodów)." W Street View twarze przechodniów i tablice rejestracyjne są rozmyte, nie do rozpoznania. Wystarczy sprawdzić.
    • m.godwin Wojna o klienta 22.11.10, 22:55
      > Dla Google i Facebooka to nie my jesteśmy klientami - są nimi reklamodawcy

      W Google starają się jak potrafią, abym był z nich zadowolony. Co więcej, sami kombinują jak znaleźć łosi, którzy za moje zadowolenie płacą. Wiedzą, że jak będą się słabo starać, to ja sobie pójdę do jakiegoś binga czy czegoś innego. A w ślad za mną odejdą łosie. Jak by na to nie patrzeć, to ja decyduję, ja wymagam i ode mnie wszystko zależy, nie od łosi - bo to ja jestem klientem. A jak red. Orliński nie chce być, to nie musi.

    • adamplaszczyca Wojna o prywatność 28.11.10, 11:18
      Ciekawe, że red. Orliński nie zająknął się ani słowem o tym, że jego ulubiony ajfon zbiera/przesyła różne ciekawe informacje ,,do domu'':

      www.networkworld.com/community/node/32645
      www.networkworld.com/news/2010/100510-privacy-concerns-as-some-apple.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka