terleo 02.12.10, 07:38 Nie "dr Gie", lecz Wybitny kardiochirurg, dr Mirosław Garlicki, ofiara pisowskiego bisurmana "Z". Czy w Tym Kraju kultura już dziennikarzy nie obowiązuje? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
madissa Doktor G. wraca do pracy 02.12.10, 08:05 Właśnie! Panowie dziennikarze nie raczą obiektywnie relacjonować procesu Doktora, bo nie ma już w nim sensacji, tylko kolejne metodyczne obalanie bzdur wysmażonych przez CBA z zz-mniej niż zero, ale jak tylko pojawiła się możliwość zasugerowania, że coś jest nie tak z tym doktorem, to sugerują .... Panowie dziennikarze - a czy wiecie, ze był żona, ta skrzypaczka od muzyki pop na skrzypcach, wbrew temu, co mówiła płacząc w telewizji, jednak współpracowała z CBA, a dowodem są opasłe akta CBA ... Odpowiedz Link Zgłoś
koloratura1 Doktor G. wraca do pracy, ale raczej nie w Polsce 02.12.10, 08:34 Czy ten pisowski arcy - ważny (ongiś) szczeniak odpowie kiedyś za prawie - likwidację polskiej kardiochirurgii i transplantologii? Za śmierć licznych chorych, którzy wskutek jego kretyńskich działań, występów telewizyjnych, nie doczekali się przeszczepu czy operacji kardiochirurgicznej? Odpowiedz Link Zgłoś
turpin Syndrom Boga 02.12.10, 09:15 Nie bronię Ziobry (choć nie miał chłopina lekko, ale już i na studiach ponoć szlo mu nie najłatwiej), ale zważ, że ów smutnej pamięci minister tylko lekko kopnął w coś, co było do imentu zmurszałe i ledwie trzymało się kupy. Porządnie zorganizowany oddział szpitalny nie zawala się po ubyciu jednej osoby, jakiekolwiek funkcje by ona nie pełniła. Tak z grubsza sprawy mają się w cywilizowanym kraju, w którym mam szczęście pracować 'w charakterze lekarza'. Tymczasem w RP (i numeracja jest tu bez znaczenia) oddziały i kliniki skonstruowane są zwykle wokół Potężnej Osoby Boga, który wszystko wie, potrafi i może, i który otoczony jest zwykle mniejszą czy większą gromadką miernot i frustratów, okraszoną z zasady obecnością jakiegoś Delfina, z góry desygnowanego na następcę i nierzadko z Bogiem spokrewnionego lub spowinowaconego. Bóg wkłada sporo sił w to, by miernoty pozostały miernotami, a osobników bardziej obiecujących szybko eliminuje. Polska medycyna przejęła ten system z obszaru kultury niemieckojęzycznej i twórczo go rozwinęła. Odpowiedz Link Zgłoś
koloratura1 Re: Syndrom Boga 03.12.10, 07:25 turpin napisał: > ów smutnej pamięci minister [Ziobro] tylko lekko kopnął > w coś, co było do imentu zmurszałe Zmurszałe - i owszem, ale "kopnął" tak mocno, że - niestety - rozwalił, przynajmniej - na czas jakiś... A nic lepszego jakoś w to miejsce nie powstało; choć powinno. > Porządnie zorganizowany oddział szpitalny nie zawala się po ubyciu jednej osoby, > jakiekolwiek funkcje by ona nie pełniła. Tak z grubsza sprawy mają się w > icywlizowanym kraju, w którym mam szczęście pracować 'w charakterze lekarza'. Gratuluję! Masz szczęście i na pewno to dobrze, że wielu młodych polskich lekarzy ma szansę poznawać nie tylko zagraniczne osiągnięcia stricte medyczne "z pierwszej ręki", ale też i lepszą organizacje "warsztatu pracy". Osobiście znam trzy takie osoby... Ale czy my jesteśmy - pod tym względem i nie tylko tym - krajem cywilizowanym? I czy "skuteczne kopanie" jest najlepszym narzędziem cywilizowania? > Tymczasem w RP (i numeracja jest tu bez znaczenia) oddziały i kliniki skonstruo > wane są zwykle wokół Potężnej Osoby Boga, który wszystko wie, potrafi i może, i > który otoczony jest zwykle mniejszą czy większą gromadką miernot i frustratów, > okraszoną z zasady obecnością jakiegoś Delfina, z góry desygnowanego na następ > cę i nierzadko z Bogiem spokrewnionego lub spowinowaconego. Bóg wkłada sporo > sił w to, by miernoty pozostały miernotami, a osobników bardziej obiecujących > szybko eliminuje. Jakkolwiek jest to straszne, choć - niestety - prawdziwe i częste, to akurat wśród lekarzy trafiają się "Bogowie" prawdziwi I szkoda - dla zasady(?) - ich eliminować... Odpowiedz Link Zgłoś
rexus.bis Re: Syndrom Boga 13.12.10, 10:27 Zgadzam sie w 100% z Twoja wypowiedzia. Gadanie ze ludzie umieraja od czasu procesu dr G to po prostu smiesznosc. Ludzie umieraja bo polska transplantologia stoi "gwiazdorstwem" tych z syndromem boga. O pracy zespolowej nie ma w tej "branzy" zadnej mowy. Casus dr G jest tego potwierdzeniem. Odpowiedz Link Zgłoś
rzawy Doktor G. wraca do pracy 02.12.10, 09:04 Doktor G -ofiara spisku? Co wy pierniczycie,obejrzyjcie sobie nagrania z ukrytej kamery jak doktorek bierze koperty od pacjentów.Albo poczytajcie co mowi o nim jego żona jak ją traktował. Odpowiedz Link Zgłoś
dodo20 Doktor G. wraca do pracy 02.12.10, 10:25 " Ale dr G. myśli też o wyjeździe za granicę: - Negocjuję kontrakt" i prawidłowo, Ziobro narobił mu gnoju i uciekł przed odpowiedzialnością za granicę, wielki Eurodeputowany, z Bożej łaski. Prymityw jeden a nie deputowany. Ja na miejscu tego lekarza wyjechał bym z kraju natychmiast jak to tylko możliwe, a tego przemądrzałego fujarę to bym oddał pod prokuraturę. Znieść immunitety, bo to tylko woda na młyn dla takich jak on, robią co chcą, przekraczają prawo, ślizgają się na jego krawędzi, no ale mają immunitet, czyli im wolno robić przekręty i przestępstwa bo kolesie na zniesienie immunitetu się nie zgodzą. Odpowiedz Link Zgłoś
grisza14 To musi byc ciekawy kraj, ktory chce zatrudnic G 02.12.10, 11:04 facet z taka lista najpowazniejszych zarzutow zawodowych, nie mowiac juz o wziatkach w normalnym szpitalu roboty nie dostaje. A Gazetka tez moglaby juz przestac truc o palcach pianisty.Piszcie o lepkich lapkach kardiochirurga. Odpowiedz Link Zgłoś
our2 Re: To musi byc ciekawy kraj, ktory chce zatrudni 02.12.10, 11:16 A jakież to zarzuty zawodowe? Odpowiedz Link Zgłoś
grisza14 Re: To musi byc ciekawy kraj, ktory chce zatrudni 02.12.10, 11:19 A ten o pozostawieniu gazika w sercu, co rzekomo nie mialo wplywu na niekorzystny przebieg pooperacyjny pacjenta ( zgon ). Odpowiedz Link Zgłoś
dlugpubliczny Re: To musi byc ciekawy kraj, ktory chce zatrudni 02.12.10, 11:49 Zespół operacyjny nie składa się z jednej osoby. Wiesz kto liczy gaziki i sprzęt przed zakończeniem operacji i odpowiada za to by w ciele operowanego nie zostawic żadnego ciała obcego? Siostra instrumentariszka. Grisza niczym Ziobro, kolejny ekspert od kardiochirurgii. Odpowiedz Link Zgłoś
grisza14 Re: To musi byc ciekawy kraj, ktory chce zatrudni 02.12.10, 12:20 W Polsce rzeczywiscie tak jest. W innych krajach zazwyczaj za caloksztalt odpowiada operator.Nawet taki geniusz jak G. musi wsadzic paluch w pole operacyjne i pomacac, czy czegos nie zostawil. A nie jestem pewien, ale wydaje mi sie, ze instrumentariuszka mu o brakujacym gaziku meldowala. Odpowiedz Link Zgłoś
sharn1 O czym my gadamy? Pamiętacie 02.12.10, 13:31 nagrania kiedy G. kazał pacjenta wywieźć na korytarz żeby tam umarł, bo jakby mu zszedł na oddziale to miałby za dużo papierków? To ma być lekarz? Odpowiedz Link Zgłoś
our2 Re: O czym my gadamy? Pamiętacie 02.12.10, 13:49 Nie pamiętam tych nagrań, możesz przypomnieć? Odpowiedz Link Zgłoś
sharn1 Re: O czym my gadamy? Pamiętacie 02.12.10, 14:35 Tu są stenogramy i faktycznie się pomyliłem kazał wywieźć nie na oddział IT czy korytarz tylko na salę operacyjną, żeby "ludzie nie siedzieli cały weekend w pracy": Stenogram pierwszy Y to doktor G., X to lekarz dyżurujący Y: No i co. Po co Jasiek tam siedzi, przecież pan może siedzieć przy tej pompie, przecież nie ma problemu. X: To nie o to chodzi, doktorze, żeby siedzieć. Jest osiemset na godzinę drenażu, to się odsysa. Jasiek to później z powrotem recyrkuluje. To jest jeden wielki bełt. No dla mnie... Y: Jakoś se to weźcie Wojdyłę i spróbujcie odłączyć to, a jak się nie uda to tyle, no bo co, przecież nie będziecie siedzieć cały weekend X: Ja odłączymy to będzie pa, od razu Y: Ale na sali operacyjnej to trzeba zrobić X: Woda ucieka poza łożysko, no wszystko... Y: Słuchaj trzeba odłączyć, słuchaj to co mówię X: Tak jest Jak pisze "Rzeczpospolita" - "w zapisie drugiej rozmowy dr G. przyznaje, że należało poczekać z przeszczepem pacjenta. Rozmowa dotyczy tego, że pacjent ma być odłączony nie na oddziale intensywnej terapii (IT), lecz na sali operacyjnej. Odłączenie pacjenta na sali IT poprzedzone musi być licznymi procedurami. Kiedy pacjent umiera na sali operacyjnej te procedury nie są wymagane." Stenogram drugi Y to doktor G., X to lekarz dyżurujący Y: Wojdyga, sala operacyjna. To się nazywa próba usunięcia centryfugi, nieskuteczna i trudno, no bo co więcej zrobić X: No właśnie.. Y: Przecież nie możesz tego odłączyć X: Nie, ale ja właśnie do doktora dzwonię, żeby powiedzieć... Y: Wiem, ale nie możesz odłączyć tego na IT X: Nie Y: Tylko musisz na sali, no trudno i wiesz X: Tak jest Y: I powiem ci uczciwie, trzeba było tego chorego nie przeszczepiać, tylko tydzień trzymać i wyrównać i dopiero wtedy Odpowiedz Link Zgłoś
our2 Re: O czym my gadamy? Pamiętacie 02.12.10, 14:49 No i gdzie tam jest coś o wywożeniu na korytarz? Odpowiedz Link Zgłoś
boykotka Re: To musi byc ciekawy kraj, ktory chce zatrudni 02.12.10, 18:17 Najpierw obrzucasz kogoś błotem, kierując do niego personalnie konkretny zarzut a jak ci ktoś tłumaczy, że jest to zarzut bezpodstawny wykręcasz kota ogonem pisząc już o zupełnie innej sytuacji. Wiesz kim jesteś ??? Śmieciem. Odpowiedz Link Zgłoś
madissa Re: To musi byc ciekawy kraj, ktory chce zatrudni 02.12.10, 22:12 W Polsce też odpowiada za całokształt i nie ma w tym nic dziwnego! Ale ty sugerujesz , że Dr G. usiłował coś ukryć, z czegoś się wykręcić - a to jest PODŁE OSZCZERSTWO! Sprawa była NATYCHMIAST po operacji zgłoszona prze osobę odpowiedzialną, zapisana w papierach, a pacjent był cały czas pod opieką. Zespół odrzucił możliwość natychmiastowej ponownej operacji w celu wyjęcia gazika, bo groziło to śmiercią pacjenta. Tyle. Ty, tak jak pewnie z zz-mniej niż zero wolelibyście dobić pacjenta, ale lekarze mimo wszystko starają się korować dobrem pacjenta i swoją wiedzą. Serdecznie namawiam na pogłębianie wiedzy, także w sprawie Doktora G. - dość dobrze opisanej w prasie, i medycyny w ogóle. Odpowiedz Link Zgłoś
terleo Re: To musi byc ciekawy kraj, ktory chce zatrudni 02.12.10, 16:09 grisza14 napisał: /../ o "wzjatkach" w normalnym szpitalu/../ i o lepkich łapkach /.../ Ruskije nauczyli Polaków / "lekcja" się przedłużyła ; 123 lata!+ 45 lat po II wojnie!/, że bez "wzjatki-azjatki" ani rusz, niczego nie załatwisz. Rodziny pacjentów dają lekarzom różne prezenty, pieniądze - z ludzkiej, głębokiej wdzięczności...Żeby TO zrozumieć, trzeba mieć w sobie ... wyższe uczucia... , nie tylko zawiść i podłość. Odpowiedz Link Zgłoś