re-boot 19.12.10, 10:23 Bardzo dobry artykuł. Podobnie jak poprzedni - o Australii. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
lava71 Re: Rugby i "Władca pierścieni". W Nowej Zelandii 19.12.10, 10:32 W porównaniu z Antypodami, Europa to istna kloaka. Tylko wyścigi szczurów i korupcja. Odpowiedz Link Zgłoś
michalng Re: Rugby i "Władca pierścieni". W Nowej Zelandii 19.12.10, 10:43 Tylko ze NZ to zadupie :) i to w skali planetarnej. Mega-prowincja. Gdziekolwiek by się nie chciało pojechać to jest daleko. Nie za wiele się tam dzieje, spora część młodych ludzi chciała by uciec. Większość ambitniejszych to robi. Odpowiedz Link Zgłoś
ajent.007 Bida i beznadzieja W Nowej Zelandii 19.12.10, 10:49 A P. Lubowski znow pisze tylko o tym, jak to na antypodach jest fajnie. A tymczasem prawda jest taka, ze Nowozelandczyk poprawia radykalnie swoj standard egzystencji emigrujac do Australii, gdzie tez jest nieciekawie, ale na pewno lepiej niz w Australii. Podejrzewam, ze P. Lubowski to nigdy w swym zyciu na antypodach nie byl, a cala swa wiedze czepie z propagandowych materialow dostarczanych mu przez ambasady Australii i Nowej Zelandii... Kagan, obecnie z wizyta w Melbourne Odpowiedz Link Zgłoś
ajent.007 Re: Bida i beznadzieja W Nowej Zelandii 19.12.10, 10:53 Jeśli przyszłość gospodarki australijskiej można widzieć w raczej ciemnych barwach (głównie ze względu na rosnący deficyt rachunku bieżącego, a więc coraz większy dług zagraniczny oraz wciąż trudną sytuację na rynku pracy, pomimo optymistycznych wypowiedzi polityków i dobrych oficjalnych wskaźników), to przyszłość gospodarki nowozelandzkiej wydaje się być jeszcze gorsza. Ewentualne połączenie z Australią może tylko odsunąć spodziewany kryzys, jako iż gospodarka Australii przeżywa również poważną, długofalową recesję, i to jak Nowa Zelandia od roku 1974. Nowa Zelandia jest też zbyt mała, zbyt oddalona od większych rynków zbytu i pozbawiona wizji przyszłości (poza próbami kolejnych pro-rynkowych reform, które, jak dotąd, nie były w stanie powstrzymać powolnego, ale zauważalnego spadku standardu życia Nowozelandczyków), aby można było snuć jakiekolwiek optymistyczne prognozy, co do jej pomyślnego rozwoju w dłuższym okresie czasu. Tak więc jestem zdania, iż próby zastosowania rozwiązań modelu amerykańskiego zakończyły się relatywnym fiaskiem w Australii, a definitywnym niepowodzeniem w Nowej Zelandii. Głównym powodem tego fiaska i niepowodzenia wydaje się fakt, iż gospodarki tych obu krajów są zbyt małe i zbyt mało znaczące w skali globalnej, aby mogły skutecznie finansować swój rozwój na sposób amerykański, to jest poprzez dalsze zadłużanie się za granicą. Ani dolar nowozelandzki, ani też nawet australijski, nie są bowiem walutami o znaczeniu światowym. Tylko globalne supermocarstwo, takie jak USA, może bowiem stosunkowo bezkarnie zaciągać długi zagraniczne, licząc na ich spłatę we własnej walucie (USD), która od czasu zawieszenia jej wymienialności na złoto na początku lat 1970tych jest już głównie symbolem, ale wciąż symbolem niezmiernie silnym, (choć, jak to już wspomniałem, relatywnie coraz słabszym). Australia i Nowa Zelandia muszą bowiem spłacać swe zadłużenie zagraniczne w walutach światowych (USD czy też euro), na których kurs nie mają one praktycznie żadnego wpływu. Stąd zadłużanie się tych krajów należy taktować jako typowo strusią politykę: odkładanie trudnych a niezbędnych decyzji na przyszłość (dla następnego rządu czy też pokolenia), ale przecież wiadomo, szczególnie w Polsce, iż za taką krótkowzroczną politykę trzeba będzie kiedyś (raczej wcześniej niż później) zapłacić, i to słono oraz z wysokim procentem. Z przeprowadzonej analizy wynika iż neoliberalne reformy przyczyniły się do dość istotnej poprawy konkurencyjności gospodarek zarówno Australii jak i (w mniejszym stopniu) Nowej Zelandii, szczególnie biorąc pod uwagę takie wskaźniki jak poziom i dynamika PKB i PKB per capita oraz oficjalne stopy bezrobocia - wzrost ten opłacony był jednak (analizowanym uprzednio) zwiększonym deficytem rachunku bieżącego a więc także wzrostem zadłużenia zagranicznego. Co więcej, zdaniem wielu ekspertów wzrost wydajności (productivity) w Australii w latach 1990tych załamał się pod koniec stulecia, gdy poziom owej wydajności powrócił do znacznie niższego poziomu lat 1970tych, a więc sprzed reform. Co więcej, zdaniem Mereditha i Dystera (Australia in the Global Economy Cambridge: Cambridge University Press, 1999) poziom lat 1970tych był niższy niż z lat 1960tych. lech.keller@gmail.com Odpowiedz Link Zgłoś
ajent.007 Re: Bida i beznadzieja W Nowej Zelandii - c.d. 19.12.10, 11:01 Jedynymi drogami do zwiększenia zysków, dostępnymi dla kapitalistów przy malejącej stopie zysku, są dzis: • zwiększenie skali produkcji (stąd więc walka o nowe rynki zbytu, tak charakterystyczna dla współczesnego kapitalizmu), albo • zwiększenie stopy wartości dodatkowej m/v, inaczej tzw. stopy wyzysku robotnika (rate of exploitation). Innymi słowy: zwiększenie stopy wyzysku i/lub skali produkcji pozwala kapitaliście zneutralizować negatywne dla niego efekty wzrostu organicznego składu kapitału. Istnieją jednak granice wzrostu stopy wyzysku m/v, jako iż robotnik zawsze będzie potrzebował pewnej części wytworzonych przez siebie wartości na regenerację swych sił, i na jej reprodukcję, czyli innymi słowy na utrzymanie siebie i swej rodziny. Tak więc w dłuższym okresie czasu stopa zysku m/(c+v) musi spadać, i co do tego zgodni są z Marksem nie tylko Mandel i inni marksiści, ale też i Keynes oraz jego liczni zwolennicy, którzy przejęli wiele z klasycznej teorii ekonomii Adama Smitha i Dawida Ricardo. A na owym spadku stopy zysku najbardziej ucierpią, jak to zwykle bywa w kapitalizmie wolnorynkowym, najsłabsi kapitaliści i najsłabsze gospodarki. Nie ma więc dla Australii, a tym bardziej dla jeszcze bardziej pogrążonej w długotrwałej recesji Nowej Zelandii, ani prostego ani też tym bardziej bezbolesnego powrotu do okresu prosperity: owych “złotych” lat 1945-1973 (1980). Jednakże trudno mi wciąż zrozumieć, iż w obu tych państwach tylko jeden kierunek reform był rozważany i przyjęty, i to właściwie bez jakiejkolwiek merytorycznej dyskusji czy też krytyki. I ten właśnie brak zainteresowania dla innych niż neoliberalna szkól w ekonomii, a stąd brak jakiejkolwiek analizy alternatywnych rozwiązań wyjścia z kryzysu był, moim zdaniem, najważniejszą z głównych przyczyn fiaska owych reform. Ów prymat ideologii nad zdrowym rozsądkiem i ogólnymi zasadami podejmowania racjonalnych decyzji, jakże podobny do stalinowskich praktyk w byłym Bloku Sowieckim (a więc też i w Polsce) w latach bezpośrednio po II Wojnie Światowej, kosztował drogo Australię, podobnie jak i znacznie mniejszą i uboższą Nową Zelandię. Jak to zauważył prof. Jerzy Żyżyński: Joseph Stiglitz, wybitny ekonomista amerykański, dostał Nagrodę Nobla za swój wkład w wyjaśnienie zawodności rynku przy pomocy zjawiska tzw. asymetrii informacji. Chodzi o to, że uczestnicy rynku nie mają jednakowego dostępu do informacji o rzeczywistości. Ekonomista musi wiedzieć, że rynek jest zawodny i wymaga interwencji państwa, np. kontroli ze strony instytucji nadzoru bankowego. Niestety, podobne błędy jak w Polsce zostały popełnione także w Australii i Nowej Zelandii, jako iż politycy na ogól wolą słuchać nie tych ekspertów, którzy mają rację, ale tych, którzy przedstawiają najatrakcyjniejsze dla owych polityków, czyli najprostsze rozwiązania, które jednak z reguły znacznie więcej obiecują niż są w stanie dostarczyć. Społeczno-polityczne skutki procesu globalizacji w Australii i Nowej Zelandii są więc, jak to widać z przedstawionych przeze mnie dowodów, znaczne: dla większości Australijczyków i Nowozelandczyków są też one zdecydowanie negatywne. Zalew zagranicznych towarów spowodowany zniesieniem praktycznie wszystkich ograniczeń na import pozbawił pracy wiele osób. Stracili też sporo australijscy i nowozelandzcy rolnicy, jako iż terms of trade zmieniły się zdecydowanie na ich niekorzyść, oraz stracili oni poparcie i ochronę ze strony swych rządów. Spora część australijskich bezrobotnych i farmerów poparła więc, w pewnym okresie czasu, populistyczną, skrajnie prawicową partię One Nation (Jeden Naród). Australijczycy i Nowozelandczycy nie zostali nigdy jasno i uczciwie poinformowani, iż globalizacja oznacza w ich przypadku bardzo często niższą płacę realną, a nawet brak jakiejkolwiek pracy. Dyskusja na temat globalizacji została bowiem w tym regionie “porwana”, podobnie jak w Polsce, przez elity, dla których globalizacja jest niewątpliwie korzystna. Jednakże brak jest poważnych argumentów wskazujących na to, iż globalizacja jest korzystna dla znacznej większości Australijczyków i Nowozelandczyków. Stąd też w regionie przeważa dezorientacja i niepewność, co do jego przyszłości ekonomicznej. Owa niepewność i dezorientacja jest pogłębiona przez ostatnie ataki terrorystyczne na zachodnie (głównie australijskie) cele w regionie (szczególnie jakże ostatnio częste wybuchy bomb w Indonezji: w kurorcie na wyspie Bali, oraz w Jakarcie, stolicy tego państwa, gdzie zaatakowano w ostatnim czasie hotel Mariott, ambasadę Australii i redakcję „Playboya”). Ataki te wykorzystywane są w Australii przez polityków, szczególnie konserwatywnych, do ich wąskich i doraźnych celów, czyli do wygrania wyborów, oraz do odwrócenia uwagi społeczeństwa od realnych problemów trapiących region, takich jak niepokojące trendy w gospodarce. Owe niepokojące trendy to głownie chroniczne deficyty rachunku bieżącego, spowodowana nimi prawdziwa eksplozja zadłużenia zagranicznego, oraz rosnące, prawie 20% (jeśli je uczciwie mierzyć) bezrobocie, które to trendy muszą, i to raczej prędzej niż później, doprowadzić do prawdziwego kryzysu gospodarczego w tym regionie, niegdyś stawianym za wzór stabilności politycznej i dobrego zarządzania gospodarką. lech.keller@gmail.com Odpowiedz Link Zgłoś
imsocool Re: Bida i beznadzieja W Nowej Zelandii - c.d. 19.12.10, 11:29 Jedynymi drogami do zwiększenia zysków, dostępnymi dla kapitalistów przy maleją > cej stopie zysku, są dzis: > zwiększenie skali produkcji (stąd więc walka o nowe rynki zbytu, tak ch > arakterystyczna dla współczesnego kapitalizmu), albo > zwiększenie stopy wartości dodatkowej m/v, inaczej tzw. stopy wyzysku r > obotnika (rate of exploitation). A socjalista ma inne sposoby na zwiększenie zysków? > ]. Zalew zagranicznych towarów spowodowany zniesieniem praktycznie wszystkich o > graniczeń na import pozbawił pracy wiele osób. Tylko autor chce zachować konkurencyjność gospodarki? Jeszcze bardziej ją izolując? Bez zalewu zagranicznych towarów nie będzie potrzeby wymyślania/produkowania lepszych. A więc i szansy na eksport. Odpowiedz Link Zgłoś
ajent.007 Re: Bida i beznadzieja W Nowej Zelandii - c.d. 19.12.10, 11:38 1. Ma, np. poprzez uspolecznienie gospodarki. 2. A po co eksportowac? Dla samego eksportu? Zauwaz, ze konkurencyjnosc jest zawsze wzgledna, a starajac sie ja zwiekszyc, rzady doprowadzaja czesto do obnizki plac realnych. Pytam sie wiec, komu ma sluzyc gospodarka? Ludziom, czy samej sobie? I co z bezrobociem spowodowanym nieuczciwa konkurencja, w tym tez dumpingiem? Odpowiedz Link Zgłoś
sw.patryk Re: Bida i beznadzieja W Nowej Zelandii 19.12.10, 10:55 Pan Lubowski na pewno wie wiecej ode mnie o antypodach,ale ojczyzna Tolkiena nie jest Nowa Zelandia , bo urodzil sie on w Namibii. To zgola nie Nowa Zelandia , tylko poludniowa czesc Afryki. Odpowiedz Link Zgłoś
ajent.007 Re: Bida i beznadzieja W Nowej Zelandii 19.12.10, 11:05 Namibia to dawna niemiecka kolonia w Afryce Pld. a P. Lubowski wie tyle o Australii i N. Zelandii, ile wyczyta on w propagandowych broszurkach, ktore za darmo otrzymal od ambasad Australii i NZ... Odpowiedz Link Zgłoś
free_bluff 007 19.12.10, 11:00 jesli juz poleciales do tej opluwanej Au to chyba tylko na polskim paszporcie (wiesz dlaczego?) i aby odnowic ta nie-znienawidzona rente zafundowana ci przez podatnikow Au? Odpowiedz Link Zgłoś
ajent.007 Re: 007 19.12.10, 11:07 Polecialem na australijskim. A moja renta to nie twoj interes! Odpowiedz Link Zgłoś
kajmir Re: Rugby i "Władca pierścieni". W Nowej Zelandii 19.12.10, 11:04 Rozumiem, że Meksyk dzięki niskim obciążeniom podatkowym, również nie ma problemów korupcji. Dania zapewne swój sukces z korupcją zawdzięcza natomiast super niskim podatkom. Odpowiedz Link Zgłoś
ajent.007 Re: Rugby i "Władca pierścieni". W Nowej Zelandii 19.12.10, 11:10 NZ jest skorumpowana do takiego stopnia, ze potrafi przekupic nawet ekspertow od korupcji. A swoja droga, to Kiwis sa najwiekszymi rasistami jakich znam, gorszymi nawet od Aussies! Odpowiedz Link Zgłoś
sennys Re: Rugby i "Władca pierścieni". W Nowej Zelandii 19.12.10, 12:18 skorumpowana powiadasz ?? nie zgodze sie poniewaz sama kultura bycia i zycia nie sklania ich tutaj do tego typu dzialan ... korupcje wprowadzaja powoli wielkie koncerny o miedzynarodowym zasiegu, i naplywowi Europejczycy ktorzy maja to we krwi juz niestety ... a co do Rasizmu to mylisz sie sromotnie, juz sami Polacy sa wiekszymi rasistami ... a to ze spoleczenstwo NZ jest w 99% ludnoscia naplywowa sprawia ze sa tolerancyjni na inne nacje ... zdarzaj sie "inne" jednostki ale to jak wszedzie ... Odpowiedz Link Zgłoś
wincentypipka Re: Rugby i "Władca pierścieni". W Nowej Zelandii 19.12.10, 12:34 Musze sie z ajentem.007 zgodzic - Aussies i Kiwi to najwieksi rasisci jakich poznalem w zyciu (a mialem mozliwosc mieszkac przez 2 lata zarowno w Oz i NZ), co jest paradoksem biorac pod uwage, ze dla wiekszosci tamtejszego spoleczenstwa samymi imigrantami sa ich rodzice. Nie nalezy tu mylic "ciekawosci" Polakow do ludzi obcych odbierana za rasizm, z ponizaniem wszystkich obcych w Oz i NZ, ktore to jest prawdziwym rasizmem Odpowiedz Link Zgłoś
ajent.007 Re: Rugby i "Władca pierścieni". W Nowej Zelandii 20.12.10, 00:39 Ty Wicek mieszkales, tak jak ja, w NZ i w Oz, a wiec wiesz, jak ja, ze Aussies i Kiwi to najwieksi rasisci ze wszystkich nacji. I masz racje: Nie nalezy tu mylic "ciekawosci" Polakow do ludzi obcych odbierana za rasizm, z ponizaniem wszystkich obcych w Oz i NZ, ktore to jest prawdziwym rasizmem. A p. Lubowski niech sie lepiej dokladniej rozejrzy po Oz i NZ, zanim zacznie wyciagac popchopne wnioski z niepelnych i nieobiektywnych danych, ktore zebral w ciagu paru dni swego pobytu na antypodach i ktore otrzymal od tamtejszych wladz... Odpowiedz Link Zgłoś
kasiag1973 Re: Rugby i "Władca pierścieni". W Nowej Zelandii 19.12.10, 12:38 Kraj piękny - to fakt, ale nic poza tym. Mimo, że jest położony tam "gdzie ptaki zawracają" to nie jest taki "święty" jak się wydaje. Wikileaks dość sporo napisało o "raju zwanym Nowa Zelandia". Polecam lekturę www.nzherald.co.nz/politics/news/headlines.cfm?c_id=280 Odpowiedz Link Zgłoś
ajent.007 Re: Rugby i "Władca pierścieni". W Nowej Zelandii 20.12.10, 00:42 NZ to rzeczywiscie piekny kraj, ale nic poza tym. To, co kolonialisci z UK z nim zrobili to wrecz wstyd - slumsy wsrod pieknego krajobrazu... Odpowiedz Link Zgłoś
ajent.007 Re: Rugby i "Władca pierścieni". W Nowej Zelandii 20.12.10, 00:32 1. Mieszkalem rok w NZ i bywalem tam dosc czesto sluzbowo. Owszem, szeregowy policjant (constable) nie przyjmie tam 100 dolarow lapowki, bo sie zwyczajnie boi, ale jego szef przyjmie na pewno 10 tys. 2. Najwiekszymi rasistami jakich w zyciu spotkalem byli biali Kiwi. A mieszkalem tez i w RPA... Odpowiedz Link Zgłoś
klosowski334 Re: Rugby i "Władca pierścieni". W Nowej Zelandii 19.12.10, 11:20 O czym jest w zasadzie ten artykul. Ogolnie o NZ? Pomieszanie z poplataniem z tego wyszlo. Na poczatku myslalem, ze artykul jest o ekonomii. Kiwusi sa fajni i ciapowaci, ale zycie tam rzeczywiscie jest dosc monotonne, no i kazdy ma dziwnie silna swiadomosc, ze zyje na koncu swiata, na uboczu, czy - jak kto woli - na zadupiu. Odpowiedz Link Zgłoś
ajent.007 Re: Rugby i "Władca pierścieni". W Nowej Zelandii 19.12.10, 11:23 Jesli chodzi o ekonomie, to ona w NZ lezy od roku mniej wiecej od roku 1980. Drozyzna jest tam jeszcze gorsza niz w Australii, a realna stopa bezrobocia okolo 20% (wsrod Maorysow do 50%). lech.keller@gmail.com Odpowiedz Link Zgłoś
dersan Re: Rugby i "Władca pierścieni". W Nowej Zelandii 19.12.10, 22:07 Panie ajencie.007. Bezrobocie w NZ obecnie wynosi ok 6-7%. Jak przybywałem w NZ jako turysta to drożyzny niezauważyłem - koszty życia porówywalne z Polską, na pewno jest znacznie taniej niż w Europie Zachodniej. Dotyczy to szerokiego spektrum rzeczy - benzyna, żywność, hotele, etc... Prosiłbym o sprawdzanie pewnych informacji przed ich napisaniem, a nie tworzenia faktów z d... wziętych. Bo to co na pewno leży to pana poziom wiedzy. Odpowiedz Link Zgłoś
ajent.007 Re: Rugby i "Władca pierścieni". W Nowej Zelandii 20.12.10, 00:47 1. Mialem na mysli REALNE bezrobocie, a nie to oficjanie podawane, gdyz wedlug rzadowych statystyk w NZ, NIE jest bezrobotnym nawet ten, kto pracuje tylko 1 godzine w tygodniu. 2. Liczy sie opinia mieszkancow, a nie turystow. W NZ, podobnie jak i w Australii, jest bardzo drogo. A znam te oba kraje nie tylko jako turysta, ale tez i jako b. rezydent NZ i obywatel Oz. 3. Pisze te slowa ze stanu Victoria. Odpowiedz Link Zgłoś
jaguarex Re: Rugby i "Władca pierścieni". W Nowej Zelandii 20.12.10, 07:09 Czy opinia mieszkancow jest obiektywna? I czy istnieje w ogole kraj, ktorego mieszkancy (w zdecydowanej wiekszosci) uwazaliby go za drogi? Biorac pod uwage zarobki i ceny, to Australia i Nowa Zelandia sa wciaz sporo tansze niz Europa. Co wiecej, mozna w Australii zyc taniej niz w Polszcze - a zarabiac sporo wiecej. Ale oczywiscie wszystko jest wzgledne. Odpowiedz Link Zgłoś
ajent.007 Re: Rugby i "Władca pierścieni". W Nowej Zelandii 20.12.10, 07:33 1. Mieszkancy na ogol wiecej wiedza o swym kraju niz turysci. 2. Mysle, ze w Europie, czyli tam gdzie mieszka najwiecej myslacych ludzi, mieszkancy uwazaja swe kraje za drogie. 3. Australia i NZ maja moze nieco tansza benzyne, reszta dobr jest zas tam na ogol drozsza niz w Europie. Nie masz pojecia, jak niski jest (w porownaniu do Europy Zachodniej) standard zycia w Australii i NZ dla wiekszosci mieszkancow tego antypodzianskiego regionu... Odpowiedz Link Zgłoś
jaguarex Re: Rugby i "Władca pierścieni". W Nowej Zelandii 21.12.10, 02:34 1. To prawda, ale kwestia tego, co "drogie" jest wzgledna. 2. A gdzie mieszka najmniej myslacych ludzi? 3. Niektore dobra sa w ANZ drozsze niz w Europie. Inne tansze. Nic nadzwyczajnego. Generalnie jednak koszt utrzymania jest nizszy - zarowno ten bezwzgledny jak i ten wzgledny, bioracy pod uwage zarobki. (Mieszkalem w UK i odwiedzilem wiele panstw europejskich). Zas co do standardu zycia w ANZ i Europie to akurat nie widze wiekszych roznic. A mieszkam w Australii od ponad 10 lat. Ale moze roznie interpretujemy "standard zycia"? W Europie trzeba rzeczywiscie miec mnostwo dobr materialnych po to jedynie, aby ochronic sie przed zywiolami. W cieplejszych regionach to na szczescie niepotrzebne. Z drugiej strony, jesli "standard zycia" wyznmacza na przyklad rozpowszechnienie telegonow komorkowych czy telewizorow plazmowych, to ANZ tez raej w tyle nie sa. Odpowiedz Link Zgłoś
ajent.007 Re: Rugby i "Władca pierścieni". W Nowej Zelandii 21.12.10, 09:05 1. Porownuje ceny do plac, inaczej wiec porownuje place REALNE. 2. Europa, Chiny, Japonia. 3. Znow: wedlug moich szacunkow (a skonczylem ekonomie na The University of Melbourne i pracowalem w finansach w tym tez i na antypodach), to koszt zycia jest zdecydowanie wyzszy na antypodach niz w Europie. Swiadczy o tym tez olbrzymia ilosc sklepow ze starzyzna (Second Hand Shops) w Australii i NZ. 4. Standard zycia okresla nie tylko ilosc telefonow czy telewizorow, ale tez koszt wynajecia mieszkania (czy splaty kredytu mieszkaniowego) oraz takie niepieniezne parametry jak radosc i zadowolenie z zycia, ktore sa zdecydowanie wyzsze na poludniu Europy niz na antypodach. I zauwaz, ze ja w Australii mieszkalem ponad 20 lat, i ciagle tam zagladam ze wzgledow rodzinnych... Ale wole mieszkac w Europie! Odpowiedz Link Zgłoś
jaguarex Re: Rugby i "Władca pierścieni". W Nowej Zelandii 22.12.10, 02:32 Raz piszesz, ze w Eropie mieszka najwiecej myslacych ludzi, a teraz, ze najmniej. Jakas masowa migracja? Dokad ci myslacy ludzie wyjezdzaja? W UK second-hand shops jest mniej wiecej tyle, co w Australii, czy to oznacza, ze jest tam tez tak zle? A moze jedynie odzwierciedla wywodzaca sie z etyki protestanckiej tendencje to niemarnowania dobr? Mozesz mowic, ze to "sklepy ze starzyzna", ale z polskimi lumpeksami nie maja one nic wspolnego. Za niska cene mozna kupic tam rzeczy albo w bardzo dobrym stanie albo wrecz nowe, a przy tym wspomoc organizacje dobroczynne. Prawda jest, ze nieruchomosci sa w Australii drogie, ale jest to problem calego Zachodu. W USA troche ta banka pekla, i zapewne tak musi sie stac takze i tu (i w Europie, lacznie z Polska, tez). Ja mieszkalem w Europie od urodzenia, i bywam tam czasami, jednak od ponad dekady jestem w Australii. Nie zarabiam wielkich pieniedzy, ale po prostu wole tu mieszkac. jest mi tu lepiej. Jak to sie ma do Twojego argumentu? Odpowiedz Link Zgłoś
ajent.007 Re: Rugby i "Władca pierścieni". W Nowej Zelandii 22.12.10, 09:44 1. Jak PiSalem: w Europie i Azji (Chiny, Japonia i Korea) mieszka najwiecej myslacych ludzi. 2. Second hand shops, tak POpularne w UK i Australii oraz NZ to symptom bardzo niesprawiedliwego podzialu wytworzonych dobr. Te spoleczenstwa sa tak mocno podzielone, ze mozna powiedziec iz NZ zamieszkuja dwa narody: NIE bialych i Maorysow, a bogatych i biednych (choc w Australii i NZ nie-biali to w ponad 99% biedota). Nie ma tu nic do rzeczy protestancka etyka: w Niemczech czy szczegolnie Skandynawii dominuja protestanci, a nie ma tam tych bida-sklepow... I sklepy te na kilometr cuchna bieda i brudem... 3. Wysokie ceny nieruchomosci w Australii i NZ to wynik niekontrolowanej spekuacji i niekontrolowanej imigracji. Nawet jesli one spadna, to i tak wlasne 4 sciany beda dalej poza zasiegiem uczciwych Aussie i uczciwych Kiwis. 4. De gustibus. Ja tam wole Europe, i wsrod moich znajomych ponad 90% tak samo twierdzi. Ale oni oczywiscie nie sa reprezentatywni, gdyz sa to albo naukowcy albo tez urzednicy wysokiego szczebla (glownie z miedzynarodowych organizacji i firm). Pozdr. z Melbourne, dzis z kolei sa tam upaly nie do wytrzymania... Odpowiedz Link Zgłoś
jaguarex Re: Rugby i "Władca pierścieni". W Nowej Zelandii 23.12.10, 05:25 Prosze, przeczytaj jeszcze raz wczesniejsze posty: zapytalem, gdzie mieszka najmniej myslacych ludzi, a Ty napisales: w Europie. Nie wiem, gdzie w Melbourne Ty przebywasz, ale w Adelaide w second-hand shops nic nie smierdzi, kupuja w nich normalnie wygladajacy ludzie (nie tylko biedota), a jesli chodzi o bezdomnych i zebrakow, to w porownaniu z ktorymkolwiek miastem zachodnioeuropejskim prawie ich tu nie ma. Emigracja w Australii jest jak najbardziej kontrolowana. Trudno zreszta winic imigracje o wysokie ceny nieruchomosci. Gdyby ludnosci przybywalo na skutek wysokiego przyrostu naturalnego, to winilbys spoleczenstwo, ze jest zbyt plodne? Spekulacji ziemia przydaloby sie wiecej regulacji, ale tak jest niestety prawie wszedzie - to jedna z negatywnych cech kapitalizmu. Zapewniam, ze w Australii zyja i pracuja i naukowcy, i urzednicy wysokiego szczebla. Odpowiedz Link Zgłoś
ajent.007 Re: Rugby i "Władca pierścieni". W Nowej Zelandii 23.12.10, 08:48 1. OK. Na antypodach wszystko jst do gory nogami, wiec jak ty pisales o minimum, to ja myslalem o maximum. 2. Adelaide znam najmniej z wielkich miast Australii, ale znam dobrze te smierdzace wrecz bida "op-szopy" z Melbourne i Sydney, a pamietaj, ze w tych miastach i ich najblizszych okolicach mieszka prawie polowa ludnosci Australii.. 3. Zebrakow rzeczywiscie jest (jak na razie) malo w Oz, ale bezdomnych to tu nie brakuje... In an Australian Bureau of Statistics (ABS) Occasional Paper, Counting the Homeless; Implications for Policy Development, it was estimated that on census night 1996 there were 20,579 people in improvised dwellings, or sleeping out in Australia. When these figures were added to the figures for those in boarding houses (23,299), those in Supported Accommodation Assistance Program (SAAP) accommodation (12,926) and those staying with friends and relatives (48,500), a total of 105,304 people were estimated to be 'homeless' in Australia on that one night. When the ABS study was released in December 1999, the Minister for Family and Community Services, Senator Jocelyn Newman, noted in a media release that the study 'has taken a broad and inclusive definition of homelessness which has resulted in a much higher figure than some other estimates.' The difficulty of obtaining agreement on a set of figures to indicate the number of homeless people in Australia is attributable, in part, to the problem of how to define homelessness or, to put it another way, who to include as 'homeless'. Wiecej na: www.aph.gov.au/library/intguide/sp/homeless.htm 4. Rzad Australii dawno temu stracil kontrole nad swymi granicami a wiec i nad imigracja. Ciekawe, ze Australia, lezaca na najbardziej suchym kontynencie swiata i posiadajaca realna stope bezrobocia dobrze ponad 10% oaz deficyt mieszkan (objawiajacyc sie m. in. bardzo wysokimi czynszami) wciaz sprowadza imigrantow... Oczywiscie, jest to na skutek nacisku biznesu, ktory liczy na to, ze imigranci obniza place realne, a wiec zwieksza zyski, ktore oczywiscie ida do kieszeni garstki kapitalistow... :( 5. Wszedzie, moza tylko poza Somalia, zyja i pracuja i naukowcy, i urzednicy wysokiego szczebla. I co z tego? Oni nie sa typowymi obywatelami! Pozdr. ze slonecznego dzis Melbourne. Odpowiedz Link Zgłoś
jaguarex Re: Rugby i "Władca pierścieni". W Nowej Zelandii 24.12.10, 00:46 Nie twierdzilem, ze nie ma w Australii bezdomnych. Znajdziesz ich w kazdym kraju. Ale ich odsetek w Australii jest wciaz wzglednie niski. Do tego latwiej bezdomnym zyc w cieplym klimacie niz w mroznym. A jesli nie lubisz sklepow z uzywanymi rzeczami, do do nich nie musisz wchodzic. Ja je sobie bardzo cenie. Adelaide jest ukrytym klejnotem wsrod miast Australii. Nawet Australijczycy nie zdaja sobie sprawy z jej zalet, wiec wcale nie dziwie Ci sie, ze Adelaide znasz najmniej. Naukowcy i urzednicy wysokiego szczebla nie sa typowymi obywatelami zadnego kraju. W tym takze krajow europejskich. A teraz troche statystyk pozwalajacych zobaczyz Australie w kontekscie innych krajow, a w szczegolnosci Europy. Wyglada z nich raczej jednoznacznie, ze Australia i Nowa Zelandia nie maja sie czego wstydzic. A do tego maja zdecydowanie lepszy klimat i piekniejsza przyrode, niz Europa. www.economist.com/blogs/gulliver/2010/02/liveability_rankings www.mercer.com/qualityoflivingpr#City_Ranking_Tables www.nytimes.com/2010/05/27/opinion/27iht-edgreenway.html?_r=1&ref=global-home www.economist.com/node/13809770?story_id=13809770 www.mercer.com/qualityofliving www.edutube.org/interactive/quality-living-rankings-interactive-world-map-mercer en.wikipedia.org/wiki/List_of_most_expensive_cities_for_expatriate_employees Odpowiedz Link Zgłoś
ajent.007 Re: Rugby i "Władca pierścieni". W Nowej Zelandii 24.12.10, 01:14 1. Chodzilo mi o to, ze Australia i NZ, pomimo swej zamoznosci, ale na skutek niesprawiedliwego podzialu bogactwa, maja bardzo powazny problem mieszkaniowy, a wiec i takze spora liczbe bezdomnych. 2. Te, tak rozpowszechnione na antypodach Second Hand Shops, to oznaka niesprawiedliwego podzialu bogactwa w Australii i NZ. 3. Tyle, ze w Adelaide praca jest tylko w urzedach (lokalnych, stanowych i panstwowych), stad jest to, obok Canberry, najwieksze skupienie pasozytow na obszarze Australii. 4. A w statystykach, to wszystko mozna znalezc. Ale trzeba dobrze poszukac, aby znalezc prawdziwa stope bezrobobocia w Australii czy tez prawdziwa stope inflacji na antypodach... Poza tym, to australijski dobrobyt jest na kredyt, a wiec jest to glownie ILUZJA ZAMOZNOSCI! Zagraniczny dlug Australii to USD 920,000,000,000 (USD 42,057 per capita, czyli wiecej niz przecietna roczna pensja na antypodach) i jest to az 92% PKB Australii! en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_external_debt 5. Przyroda jest o wiele piekniesza a i klimat o wiele milszy na poludniu Europy niz w Australii! Odpowiedz Link Zgłoś
jaguarex Re: Rugby i "Władca pierścieni". W Nowej Zelandii 26.12.10, 09:40 1. A znasz kraj o sprawiedliwym podziale bogactwa? Rozwarstwienie w Australii jest wciaz mniejsze niz w Europie, ale zgadzam sie, ze wiele jest to do zrobienia. Dlatego cieszy mnie wzrastajaca rola Australian Greens w polityce. Ich pozytywny wplyw juz widac. 2. Nadal nie widze zwiazku miedzy 2nd hand shops a podzialem bogactwa. Gdyby bylo ono sprawiedliwie dzielone, to co mielibysmy zrobic z rzeczami, ktore nam nie sa potrzebne? 3. A slyszales np. o przemysle motoryzacyjnym w Adelaide? A Australian Submarine Corporation i reszta przemyslu zbrojeniowego? Gornictwo (nie w samej Adelaide oczywiscie)? Mozna dalej wymieniac... Jakos nie widac, aby stan mial zbankrutowac mimo tych rzekomych pasozytow. 4. Chyba nie wiesz, jak jest przecietna roczna pensja. No i ktore kraje Australia mialaby brac za przyklad? 5. Rzeczywiscie, poludnie Europy jest przyrodniczo najladniejsze. Ale za to gospodarczo najbardziej pograzone - Grecja, Wlochy, Portugalia - chyba nie przyklad do gospodarczego nasladowania... Przy okazji, we Wloszech widzialem mnostwo eukaliptusow. Odpowiedz Link Zgłoś
ajent.007 Re: Rugby i "Władca pierścieni". W Nowej Zelandii 27.12.10, 00:44 1. Nie znam, ale Chiny do tego daza, a w Europie Zachodniej tez jest z tym lepiej niz na antypodach. A Zieloni sa w Australii wrecz szkodnikami, z ich planem zwiekszenia ludnosci Oz o miliony przybyszow z III swiata w sytuacji gdy dla obecnej ludnosci tego kontynentu brakuje wody, mieszkan i pracy, a infrastruktura, szczegolnie transportowa (drogi, koleje, transport w miastach) jest tam na poziomie gorszym niz w Brazylii, czyli gorsza niz w III swiecie! 2. Oddawac za darmo znajomym i potrzebujacym albo do recyklingu, jak w Europie Zachodniej! Handel starzyzna, tak popularny na antypodach, to dowod ogromnego obszaru nedzy i niesprawiedliwego podzialu wytworzonych bogactw na owych antypodach. 3. Tak, slyszalem o upadku fabryki Mitsubishi w Adelajdzie... Przemysl zbrojeniowy w Adelaide jest zas sztucznie podtrzymywany przez podatnikow - lepsze okrety podowodne mozna bowiem kupic za granica za pol tej ceny, ktora australjskim podatnikom wystawia owa Australian Submarine Corporation. Gornictwo zas kwitnie takze w III swiecie. A zyski z niego ida do kieszeni europejskich, amerykanskich (USA) oraz japonskich i chinskich korporacji - przecietny Australijczyk nic nie ma z bogactw, ktore posiada Australia, gdyz jej rzad oddal je w pacht zagranicznym koncernom. 4. Srednia nic tu nie mowi. Liczy sie MEDIANA! 5. Wlochy sa jednym z przodujacym pod wzgledem technologii krajow swiata. A infrastruktura i przemysl Hiszpanii i Portugalii bija na glowe przemysl i infrastrukture Australii. Wyraznie mylisz przejsciowe trudnosci fnansowe spowodowane zbyt pochopnym przyjeciem euro z gleboko strukturalnymi problemami Australii: upadek przemyslu, ogromny dlug zagraniczny, niedorozwinieta infrastruktura... Odpowiedz Link Zgłoś
ajent.007 Re: Rugby i "Władca pierścieni". W Nowej Zelandii 28.12.10, 01:01 POdsumowujac: w Europie nie jest dzis idealnie, ale w Australii dzieje sie coraz gorzej, a w NZ to juz kompletna kleska, skoro Kiwi masowo uciekaja do pograzonej w dlugotrwalym marazmie i niemalze permanentnej recesji Australii... W Australii zyje 476,719 Nowozelandczykow, czyli ponad 10% populacji NZ! en.wikipedia.org/wiki/Immigration_to_Australia Odpowiedz Link Zgłoś
milu100 Rugby i "Władca pierścieni". W Nowej Zelandii n... 19.12.10, 12:19 marze o pojechaniu tam na wakacje, jest tylko jedno ale, koszt wyjazdu dla jednej osoby to prawie roczna pensja, a we dwoje? może na emeryturze? Odpowiedz Link Zgłoś
ajent.007 Re: Rugby i "Władca pierścieni". W Nowej Zelandii 20.12.10, 00:52 Dwutygodniowa wycieczka na NZ moze byc ciekawa, jak sie ma za co tam poleciec. Ale dluzszy pobyt na NZ stanowczo odradzam dla dwoch zasadniczych powodow: 1. RASIZM. 2. DROZYZNA (przy braku pracy). Dochodzi do tego jeszcze problem z przestepczoscia wsrod Maorysow i licznych bezrobotnych imigrantow z wysp Pacyfiku... Odpowiedz Link Zgłoś
jaguarex Re: Rugby i "Władca pierścieni". W Nowej Zelandii 20.12.10, 07:15 1. Sugerujesz, ze odbywaja sie w NZ jakies lincze, i ze dyskryminuja tam przybyszow z Europy (a szczegolnie turystow)? 2. Kazde miejsce na swiecie jest drogie, jesli nie ma sie srodkow na utrzymanie. Chyba, ze podasz takie miejsce, gdzie przy braku pracu jest rowniez tanio (nie, Raj sie nie liczy - musi byz prawdziwe miejsce). Odpowiedz Link Zgłoś
ajent.007 Re: Rugby i "Władca pierścieni". W Nowej Zelandii 20.12.10, 07:41 1. Nie pisalem o linczach ani o turystach, ale o dyskryminacji i marginalizacji nieanglosaskich imigrantow w Australii i Nowej Zelandi. 2. Porownywalem ceny i zarobki w Australii i NZ do cen i zarobkow w Europie Zachodniej, a nie w biednej Polsce! 3. Bezrobotni zyja o wiele lepiej w Europie Zachodniej niz w Australii, a szczegolnie lepiej niz w NZ, skad pochodzi najwiecej imigrantow do Australii. 4. Redaktorzy "Wyborczej" wyraznie nie wzieli pod uwage tego, ze na swiecie zyje dzis sporo Polakow, ktorzy doswiadczyli na wlasnej skorze "dobrodziejstw" emigracji do Australii i Nowej Zelandii... Pozdr. :-) Kagan czyli lech.keller@gmail.com Odpowiedz Link Zgłoś
dersan Re: Rugby i "Władca pierścieni". W Nowej Zelandii 20.12.10, 16:37 Nie wiem jaki masz problem z Kiwis i Aussies... Okradli Cię? Pobili? Z góry zaznaczam że nie będę tu kreował się na eksperta jak Ty - pisze to z perspektywy osoby która była około miesiąca w NZ i kilka dni w Australii i która stara się śledzić raz tydzień wieści z rynku lokalnego NZ. ad 1. Nie odczułem ani przez moment jakiejkolwiek dyskryminacji w NZ. Spałem nie tylko po hotelach ale także po "lodge'ach" gdzie rozmawialiśmy z lokalnymi mieszkańcami. Wszędzie spotykała nas życzliwość i otwartość. Jak rozmawialiśmy z napływowymi osobami - też mówili pozytywnie o NZ. ad 2. Powtórze - ceny są porównywalne z polską. Ponieważ znajduję przyjemność chodzenia po lokalnych sklepach i oceniania co jest na półkach i po ile - patrzyłem na to jak wygląda ich "półka sklepowa". Nie jest drogo - naprawdę. A benzyna z tego co pamiętam była tańsza :) ad 3. Bezrobocie oficjalne wynosi 6-7%. No comments na temat tego co sądzi tzw. ludność. Opierajmy się na czymś trwalszym niż opinii tzw. ludności - to nie średniowiecze i to my krążymy wokół słońca a nie odwrotnie. Jakość życia w NZ jest naprawde wysoka - warto spojrzeć na międzynarodowe rankingi wikipedia - rankingi Oczywiście można ich nie lubić - ale po co deprecjonować ich publicznie. Odpowiedz Link Zgłoś
ajent.007 Re: Rugby i "Władca pierścieni". W Nowej Zelandii 21.12.10, 00:20 1. Pobic to mnie nie pobili, ale okradali i dyskryminowali w pracy, Tyle, ze aby to zrozumiec, to trzeba w Australii czy NZ pobyc jakis rok, pracujac tam... 2. Nie oczekuj, ze beda cie dyskryminowac w hotelu, przynajmniej dopoki im placisz za pokoj... 3. Na ile znasz angielski? Obawiam sie, ze nie na tyle, aby wdac sie z tubylcami w szczera dyskusje na temat antypodzianskich realiow... 4. Zalezy jakie towary porownywales. Ja porownuje towary pierwszej potrzeby. 5. Zrozum, ze oficjalna stopa bezrobocia ma niewiele wspolnego z realna, to jest odsetkiem osob, ktore szukaja pracy ale jej nie znajduja. Od razu widac, ze o ekonomii nie masz pojecia... 6. Wyniki miedzynarodowych rankingow zaleza od tego, jak sie ustawi ich kryteria. Np. dla Muzlumanina to bardzo zle sie zyje w NZ, bo tam jest za malo meczetow i za malo jedzenia dozwolonego dla wyznawcow Allacha. 7. Ja po prostu pisze prawde o NZ, z punktu widzenia imigranta szukajacego tam pracy, a nie reklamuje, jak ty, jej turystycznych urokow. Odpowiedz Link Zgłoś
free_bluff dersan 21.12.10, 02:12 zgadzam sie z Twoja obserwacja,mieszkam w Au prawie 30 lat,agentem(nie ajentem) sie nie przejmuj,pisuje pod tysiacem nickow glupoty o wszystkich krajach gdzie byl(a najczesciej nie byl),zacznij na wyszukiwarce nick "kagan",dojdziesz do lat 90-tych.Jakis czas temu zaczal zmieniac nicki co pare minut ale wciaz nie ma problemu,czuc go na odleglosc,to taki troll. twierdzi,ze zrobil dr w Au tyle,ze w PL go poszczuli psami i zapytali sie o mature,generalnie jest niegrozny,ostatnio konstruuje samolot,kiedys robil w tramwajach warszawskich,obecnie na rencie z Au i chyba tylko to jest prawda. Pozdr z mokrego melb. PS.zwroc uwage na jego ostatni wpis,caly on,kagan od lat,jak wykupi leki to nawet jest OK. Odpowiedz Link Zgłoś
ajent.007 Re: dersan 21.12.10, 09:10 Znow tylko oszczerstwa i ataki ad personam? Na nic wiecej cie nie stac? I czemu sie chowasz jak tchorz za nickiem? A swoja droga to dzis we wschodnich dzielnicach Melbourne (czyli tych lepszych, a wiec pozbawionych POlonii) swiecilo czasami slonce a deszcze byly tylko przelotne... Odpowiedz Link Zgłoś
ajent.007 Re: Rugby i "Władca pierścieni". W Nowej Zelandii 20.12.10, 08:57 Bardzo marny artykuł. Podobnie jak poprzedni - o Australii. Odpowiedz Link Zgłoś