rossimaria
07.01.11, 13:18
Cieszę się, że Pan Nowacki w recenzji podkreśla, iż Saturczakowe utyskiwania na Przemyśl są najsłabszym elementem debiutanckiej powieści pisarza (?) pochodzącego z grodu nad Sanem. Być może jeszcze słabszym składnikiem owej narracji jest podkreślanie podobne ciągle żywych antagonizmów polsko-ukraińskich. Saturczak chyba mieszka w jakimś innym Przemyślu. Może warto byłoby uderzyć się w piersi, a nie wylewać jad w fikcyjnej narracji, która ma to do siebie, że bardzo mocno żywi się faktami. I jest niesłychanie krzywdzącą.