Dodaj do ulubionych

"Czarny łabędź", czyli baletnica w matni

21.01.11, 10:25
Requiem for a Dream było jak operacja na otwartym mózgu przy pomocy wiertła dentystycznego. Borowanie płata czołowego. A Black Swan to maligna. Tarzanie się w smole. Wybór należy do Ciebie.
Obserwuj wątek
    • mrslanders86 "Czarny łabędź", czyli baletnica w matni 21.01.11, 13:27
      Trzeba przyznać, że bardzo zgrabna recenzja, z dowcipem, elokwentnie. Autor dał sie ponieść własnej błyskotliwości, utonął nawet w jej wartkim nurcie. Przy okazji recenzje krytyczne zawsze czyta sie lepiej. Szkoda więc, że się nie zgadzam. Nie twierdzę, że film jest dziełem wybitnym, ale na pewno ponadprzeciętnym. Interpretowanie zachowania bohaterki w kategoriach wyłącznie choroby psychicznej znacznie ten obraz spłyca. Może ciekawiej dla widza byłoby potraktować Black swan jako film o sztuce?Nie bawmy się wszyscy w psychologów i piewców zdrowia psychicznego. Perfekcja była od zawsze nieosiągalnym marzeniem, za którym wielu ludzi w historii podążało, a jej osiągnięcie stawiano ponad wartość samego istnienia jednostki. Jakże kusząca jest niezdrowa myśl, że nasze życie byłoby tylko jednym z wielu istnień, ale poświeciliśmy je całe dla wyższego celu? Choćby dla sztuki, dla jednej chwili ostatecznego orgazmu, absolutnego spełnienia. Dla Niny ta rola, ten występ był takim właśnie momentem. W tym znaczeniu tak istotna jest seksualność bohaterki. Między satysfakcja artystki, a satysfakcją kochanki zachodzi widać jakiś związek.
      • studiomoff Re: "Czarny łabędź", czyli baletnica w matni 21.01.11, 13:56
        W wielu kwestiach się nie zgadzam z autorem, choć recenzja świetna, może nieco przeintelektualizowana, ale w kontekście tego filmu zupełnie to nie przeszkadza. Szkoda jednak, że buduje ona mocno negatywny obraz tego filmu, co spowodowane jest chyba jego częściowym niezrozumieniem lub błędną interpretacją. Jako kontrast polecam moją recenzję tego filmu, o wiele krótszą, ale dzięki temu chyba bardziej treściwą: blog.studiomoff.pl/2010/12/czarny-labedz-aronofsky-portman-mansell-beda-oscary/

        Pozdrawiam,
        Moffat
        • kaloripuk_rovinasta Re: "Czarny łabędź", czyli baletnica w matni 21.01.11, 14:03
          o prosze!
          Więc nie tylko ja po przeczytaniu recenzji miałem wrażenie, że autor nie zrozumiał filmu (tudzież podczas seansu był myślami gdzie indziej).
          • antyekoterrorysta +1 21.01.11, 15:27
          • antyekoterrorysta alegoria vs symbol 21.01.11, 15:43
            Dodam tylko od siebie sugestię dla autora recenzji. Proszę spróbować dokonać reinterpretacji filmu nie jakby to była bajka (charakteryzująca się, jak każde dziecko w szkole podstawowej wie - albo przynajmniej wiedzieć powinno, alegoriami) - tylko jako coś bardziej zbliżonego do poematu symbolicznego - może wtedy uda się oderwać od pierwszej lepszej interpretacji?
            • planctus Re: alegoria vs symbol 23.01.11, 01:49
              Chłopaki, ale wy pretensjonalni jesteście. I zabawni, zarzucając Felisowi, że nie zrozumiał tego dość prostego filmu. Niezależnie od przyjętej perspektywy "Czarny łabędź" jest banalnyi niewiele jest w nim do rozumienia. I wcale nie uważam, żeby to była wada. Ogląda się świetnie. Zresztą Aronofsky nigdy nie próbował być intelektualistą. Jedyne, co mnie dziwi, to fakt, że autor powtarza - nie po raz pierwszy - z grubsza to, co w relacjach z Wenecji pisał o tym filmie Tadeusz Sobolewski.
      • hermina5 Re: "Czarny łabędź", czyli baletnica w matni 23.01.11, 09:39
        Podoba mi się recenzja gazetowa, co rzadko się zdarza w Wyborczej - zdradza tyle, ile trzeba, a jednocześnie nie jest trailerem. Musze wybrać sie na ten film koniecznie. Pierwsze opisy filmu, jakie czytałam przywodziły mi na myśl inspiracje "Pianistką" Hanekego - lubię takie filmy. Z recenzji wynika, że "Czarnemu Łabędziowi" brakuej wiele w sferze psychologizmu w stosunku do Hanekego - czego w zasadzie można było sie spodziewać, a jednocześnie film jest bardzo ładny wizualnie.
    • pscibisz "Czarny łabędź", czyli baletnica w matni 22.01.11, 13:24
      Podobnie sytuację rozpoznał ten krytyk - www.e-splot.pl/index.php?pid=articles&id=1016
      • maethi Re: "Czarny łabędź", czyli baletnica w matni 22.01.11, 23:23
        Polecam:

        koziolkuj.blox.pl/2011/01/Czarny-Labedz-Black-Swan.html

    • ulther pretensjonalnosc Pawla T. Flisa... 22.01.11, 23:21
      Ech, ten niedorosly student kulturoznawstwa moglby sobie wreszcie darowac pisanie tych swoich madrosci....Jezu...zalosne.

      To nie sa recenzje tylko jakies wypociny nadwrazliwrego nastolatka-fana dunskiego kina moralnego niepokoju. Jak przez 5 minut co 20 minut nie ma czrno-bialych ujec fal rozbijajacych sie o klify to pan FLis jest nieszczesliwy, bo film nie wspial sie na wyzyny artyzmu...
      • alejajaniemaco Re: pretensjonalnosc Pawla T. Flisa... 22.01.11, 23:47
        Zgrabnie odrobione, ale też w pewnym sensie wymęczone zadanie matematyczne.

        IMHO - jak cos jest zgrabnie zrobione to nie wymeczone - pewnie chodzilo o schematyczne jak zadanie matematyczne.
        • murakami2 Re: pretensjonalnosc Pawla T. Flisa... 30.01.11, 16:37
          Flisie, sam jesteś pretensjonalny. Ciężko znieść Twój artykuł, bo od razu widać, że przyszedłeś marudzić, że nie jesz ostryg, a ci podali.
    • agryl1 "Czarny łabędź", czyli baletnica w matni 22.01.11, 23:24
      A mi się podobał. Pomijając kwestie interpretacji przeobrażeń Niny (ja odebrałam to inaczej niż autor) to jest przede wszystkim piękny wizulanie, piękne obrazy i muzyka i fantastyczna (też piękna) Natalii Portman. Dla tych rzeczy warto go zobaczyć. Nie jest to film wybitny, ale na pewno ponadprzeciętny.
      • lautremont Re: "Czarny łabędź", czyli baletnica w matni 23.01.11, 00:16


        recenzja oleszczyka jest nieporównywalnie mocniejsza
        michaloleszczyk.blox.pl/html
        • tymczasowee Re: "Czarny łabędź", czyli baletnica w matni 23.01.11, 02:34
          Zgadzam się w 100% z recenzją Oleszczyka! Film, owszem, sprawnie zrobiony, ale nie wnosi nic nowego - kto widział, filmy Lyncha, Cronenberga czy "Carrie" de Palmy, widział "Black Swana" (no, chyba że zachwycający się państwo tych filmów nie widzieli - ale wtedy odradzałabym plucie jadem w kierunku krytyków filmowych, bo państwa wiedza do tego nie uprawnia). Historia banalna i raczej banalnie zagrana. Natalie jest oczywiście świetną aktorką, ale tu nie pokazała nic dla siebie wyjątkowego - przez większość filmu gra tak samo (wybitna gra aktorska to jest dla mnie np. Jonathan Rhys Meyers w "The Tudors"). Cenię kino Aronofsky'ego (najbardziej oczywiście "Requiem"), ale w tym przypadku nie ma się czym zachwycać. Ot, nic nowego, nic nadzwyczajnego.
          • nazikomunista Re: "Czarny łabędź", czyli baletnica w matni 28.01.11, 14:26
            Co ciekawe, czytając tylko odnośnik do recenzji, już spodziewałem się, że trafię na wypociny jakiegoś koprofaga oceniającego sztukę na podstawie obozowej przynależności autora. Nie zawiodłem się - Aronofsky najwięcej traci w oczach pana koprofaga z powodu nienadania filmowi jedynie słusznej dla sztuki europejskiej stylistyki camp, zaś u ideowo słusznego pana Bunga Bunga z Bururoa najbardziej pana koprofaga zachwyca sposób ciurkania strumienia moczu. Nic dodać, nic ująć.
    • crotalus1 Re: "Czarny łabędź", czyli baletnica w matni 22.01.11, 23:41
      Kocham krytyków... Kto w kinie szuka nie wiadomo jakich przemyśleń jest za przeproszeniem szajbusem. Historia jak historia, dość wartko opowiedziana, ładnie opakowana, dobrze zagrana. Kto szuka tam Kierkegaarda, Hegla, Kanta, albo Boga... to pomylił adresy... Pan krytyk szuka tam czegoś czego nie ma, albo jest jedynie zasygnalizowane.
    • borja2000 po co takie recencje? 22.01.11, 23:44
      Na szczęście film obejrzałem przed recenzją. I wiesz co recenzencie? Pojęcia nie masz.
      • hermejas Re: po co takie recencje? 17.03.11, 23:34
        zgadzam sie w 100%. Im lepszy film tym Paweł Felis jest bardziej zagubiony. Na ogół czytam jego recenzje i są bardzo przydatne. Jak ocenia kiepsko to jest szansa na b. dobry film. Jak ocenia na 6 gwiazdek to nie chodze. Na ogół totalna klapa...;) Na miejscu wyborczej dawno bym zmienił garnitur recenzentów. Szkoda takiej gazety...
    • patthecatredux Impotencja jest do wyleczenia... 23.01.11, 00:14
      ...recenzenci zawsze mnie fascynowali. To jak impotent dający porady ojcu, jak spłodzić kolejnego potomka. Recenzencie, nie marnuj swojego talentu! Ulep coś sam! :D
      • hermina5 Re: Impotencja jest do wyleczenia... 23.01.11, 09:52
        Gdyby wszyscy jedynie kręcili filmy, a nikt by o nich nie pisał, to o wieksozsci nakreconych tzw. publicznośc nie pamietałaby w 5 lat po pojawieniu sie filmu na ekranie.
    • aldomorus "Czarny łabędź", czyli baletnica w matni 23.01.11, 00:24
      No strasznie się ucieszyłem, że tyle głosów sprzeciwu wobec tej recenzji się odezwało. Ja naprawdę tego nie rozumiem. Pojawia się raz na ruski rok piękny, urzekający film, które wszystkie elementy tej sztuki filmowej ma dopracowane niemalże do perfekcji ale niektórym to widać nie wystarcza, szukają dziury w całym albo po prostu chcą skrytykować Aronofskiego, bo wtedy podłączą się pod jakiś tam nurt żeby przypadkiem za dużo o nim dobrego nie napisać.
      Pewne rzeczy trzeba brać duszą a nie rozumem. W jednym z wywiadów Aronofski podsumował spór o "Źródło" mówiąc, że kto odnalazł w tym filmie coś dla siebie jest romantykiem, kto go nie lubi i nie chce zrozumieć jest cynikiem. Po której stronie jest Pan krytyk?
      dziękuję za uwagę
      • tymczasowee Re: "Czarny łabędź", czyli baletnica w matni 23.01.11, 02:39
        Ja filmy Aronofsky'ego bardzo sobie cenię ("Requiem" - majstersztyk, "Źródło" - piękne), ale przyznać muszę, że "Black Swan" jest jego najsłabszym filmem. I ani mój rozum, ani moja dusza nie widzą w tym filmie nic nadzwyczajnego, nic, czego bym już wcześniej nie widziała. Tak więc oświadczam, że ten film MOŻE SIĘ NIE PODOBAĆ - nawet fanom Aronofsky'ego.
        • aldomorus Re: "Czarny łabędź", czyli baletnica w matni 23.01.11, 08:34
          No wiesz, jak możesz coś takiego napisać!;):)
          • tymczasowee Re: "Czarny łabędź", czyli baletnica w matni 23.01.11, 14:12
            No może przesadziłam z tym, że ten film mi się nie podoba - bo oglądało się dobrze (nie zerkałam na zegarek), tyle że po prostu nie ruszył mnie, pozostawił mnie obojętną. Ot, dobra rozrywka na przyzwoitym poziomie - ale, niestety!, nic zaskakującego.
    • rabingoldblatt Ja tam czekam na recenze red. Szczerby 23.01.11, 00:28
      jezeli napisze ze film jest zly bedzie oznaczac ze jest to bardzo dobry lub wrecz wybitny film , ktory podoba sie widzom i daje zarobic producentom. Natomiast jezeli w/w redaktor zachwyci sie tym obrazem oznacza ze szkoda wydawac pieniadze na bilet do kina i spokojnie obejrzec w TV:))))
    • haryjesion "Czarny łabędź", czyli baletnica w matni 23.01.11, 00:46
      Film wspaniały i niezwykle poetycki. Może faktycznie zbyt czytelny, no ale co z tego? Wszystko ma być skomplikowane i zagmatwane żeby zasłużyć na miarę arcydzieła? Opinie Pana Felis zawsze rozmijają się z moimi, dlatego też ze spokojem czytałem tę recenzję. Ciekawe jest mieć odmienny punkt widzenia od znamienitej większości widzów. A film, jak ktoś już wcześniej świetnie zauważył: "nie ma duńskich krajobrazów, fal i 5 minutowych scen w sepii - do bani" :)) Intrygujący jest ten "Wolverine", o którym wspomniano. Czyżby Pan Darren czytał"Weapon X" i postanowił zrealizować wreszcie arcydzieło na miarę tego komisku?
    • ironass "Czarny łabędź", czyli baletnica w matni 23.01.11, 00:51
      Black Swan jednak poniżej oczekiwań... miejmy nadzieję, że bracia Coen spiszą się lepiej :]
      • krykot Re: "Czarny łabędź", czyli baletnica w matni 23.01.11, 03:29
        Dokladnie.
    • feurig59 "Czarny łabędź", czyli baletnica w matni 23.01.11, 00:59
      słaba, zachłystująca się własną elokwencją pretensjonalna recenzja. autor najwyraźniej nie dostrzegł wielowymiarowości tego filmu. nieważne. krytyk to przecież tylko eunuch, który teoretyzuje na temat czegoś, czego sam nie jest w stanie dokonać. Film Aronofskyego moim zdaniem świetny, zaskakujący i przerażający, a Natalie Portman, za którą specjalnie nie przepadam, gra wręcz niewiarygodnie przekonywująco.
      • ch-wilenska Re: "Czarny łabędź", czyli baletnica w matni 23.01.11, 01:20
        Rzecz to niesłychana. Recenzja zrecenzowana :)
        Po dwóch jej rozdziałach przeszedłem do forum.
        Odstręczający zrzęda z pana recenzenta.
        Jak się recenzentowi coś nie podoba, to wysiliłby się na ironię, sarkazm,
        a takie trucie jak zblazowany zgred nie przystoi sprawnemu umysłowi.
        Do takich zgorzknialców bez bigla zwrócił się kiedyś Gombrowicz;
        'mszczę się na was okrutnie, wasze usta są pełne mego trupa...'
        tyle
      • tymczasowee Re: "Czarny łabędź", czyli baletnica w matni 23.01.11, 02:48
        Wrzućcie na luz z tym pluciem jadem, jakby to była co najmniej debata polityczna. Jeśli krytyk to eunuch, to kim jest widz? Eunuchem-podglądaczem? ;>
        Mnie w tym filmie nic nie zaskoczyło - może dlatego, że widziałam już sporo innych, z których Aronofsky wybrał fragmenty do swoich "puzzli". Z tego samego powodu nie byłam też jakoś przerażona. A Natalie zagrała jak to ona - bardzo dobrze, ale jednak nie na Oscara.
        • feurig59 Re: "Czarny łabędź", czyli baletnica w matni 23.01.11, 18:00
          kim jest widz? na pewno ze swoich upodobań nie zrobił profesji, nie zarabia na życie przemielaniem pracy innych, choć samemu zwykle brak mu talentu/ambicji/możliwości.
          Uważasz Oscara za "wykładnię" jakości aktorstwa? Hmm... może rzeczywiście niektórym z nas widzów potrzebny jest do orientacji krytyk, recenzent, konkursy, nagrody etc...
          • tymczasowee Re: "Czarny łabędź", czyli baletnica w matni 23.01.11, 21:39
            Nie, właśnie nie uważam Oscara za wykładnię - często wręcz nie rozumiem, co się kryje za przyznaniem go konkretnemu dziełu, osobie. Moja wypowiedź miała charakter właśnie idealistyczny - gdyby Oscary były przyznawane tak, jak powinny, a nie tak jak są, nie przyznałabym go Natalie.
            Co do krytyków filmowych - oni przynajmniej studiują ileś lat zagadnienie, o którym się wypowiadają, więc - czy się zgadzam z nimi, czy nie - uważam ich za bardziej uprawnionych do fachowej analizy dzieła, niż wielu widzów. Oczywiście, każdy może powiedzieć, co sądzi o filmie, ale nie każdy ma podstawy merytoryczne, by go analizować w szerszym kontekście. Podobnie w literaturze i innych dziedzinach. Uważam, że dobrze napisana recenzja uczy i kształtuje wrażliwość.
            A Twoje generalizowanie, że krytykowi zwykle "brak talentu/ambicji/możliwości" jest raczej płytkie i w sumie smutne. O ileż lepiej można się samemu poczuć, wyżywając się na krytykach! (co na tym forum widać wyraźnie) Tylko, czy to nam czegoś nie przypomina? ;>
            • feurig59 Re: "Czarny łabędź", czyli baletnica w matni 23.01.11, 22:52
              sama analiza i wiedza/znajomość czegoś, studia filmo-7kulturoznawstwa nie upoważnia moim zdaniem do niczego. szczególnie w polsce krytykę uważam za niekompetentną, często poprostu niedojrzałą, a jednak to w jej rękach znajdują się losy wielu tworzących ludzi. krytyk jako mający największy wpływ na kształtowanie wrażliwości - dobre. nieźle się ubawiłem. Założę się że jesteś nauczycielką...;-)
              • tymczasowee Re: "Czarny łabędź", czyli baletnica w matni 23.01.11, 23:49
                Jeśli wiedza do niczego nie upoważnia, to co upoważnia do czegokolwiek? Ja miałam na myśli pewien potencjał tkwiący w krytyce filmowej, a nie kwestię realnych kompetencji konkretnych osób. Choć niewątpliwie w iluś przypadkach mogłoby być lepiej - ale to nie tylko w Polsce. Zresztą nie czuję się takim znawcą, by oceniać ich kompetencje - ale może Ty się czujesz? Kimże w takim razie jesteś? ;>
                Podsumowując, wściekam się po prostu, jak czytam to ujadanie na forum - można się nie zgadzać z recenzją (też nie jestem fanką Felisa), ale po co te nerwy, obelgi, zajadłość? Rozwalają mnie posty w stylu: "wypociny nadwrazliwrego nastolatka" czy "impotent dający porady ojcu, jak spłodzić kolejnego potomka". I zastanawiam się, co mądrzejszego niż jakikolwiek krytyk mogą mieć do powiedzenia osoby posługujące się taką argumentacją.
                I nie, nie jestem nauczycielką. Ew. idealistką. Tak więc lepiej już nie wyciągaj kolejnych schematów z rękawa...
                • feurig59 Re: "Czarny łabędź", czyli baletnica w matni 24.01.11, 09:04
                  uważam, że do tego by przeżyć sztukę nie trzeba być znawcą, posługiwać się akademicką wiedzą (choć do odbioru sztuki XX wieku na pewno wiedza się przydaje) , stąd wniosek, że twarda krytyka SZTUKI to rzecz nieuzasadniona. oczywiście każdy może się wypowiadać, ale ci ludzie zrobili sobie z tego zawód; z gnojenia lub wychwalania innych...
                  Nerwy i zajadłość na forach to nic nowego, ale nie uważam, by ktoś opluwał Felisa, czy ujadał. Dużo ludzi uważa, że upoważnieni do krytyki są tylko ci, którzy sami tworzą, a nie ci, którzy się mądrują, ale w życiu nie trzymali kamery, pióra, pędzla, czy dłuta... ot, wsio.
    • zalobanarodowa Re: "Czarny łabędź", czyli baletnica w matni 23.01.11, 01:04
      Cz Felis to żyd?
    • cogonre "Czarny łabędź", czyli baletnica w matni 23.01.11, 01:36
      Oczywiście Polska DELIKATNIE spóźniona z premierą........
    • w105n4 "Czarny łabędź", czyli krytycy w matni 23.01.11, 01:54
      Krytycy wreszcie muszą przyjrzeć się kinu offowemu w popcorniarni.
      To nie jest debilna Incepcja ani średni True Gritt – to jest film mówiący o dojrzewaniu w sztuce, zbudowany na emocjach i trudny dla 'artystów recenzentów'.
      Doskonała postprodukcja to tylko rama w tej opowiastce filozoficznej na temat rywalizacji, dążenia do doskonałości, spełnienia oraz konsekwencji. Sposób mówienia porównałbym do Mullholand Drive Lyncha – prostej historii o zagubionej dziewczynce.

      --
      www.youtube.com/user/7e51en?feature=mhum#p/f/16/c2ulquLu3nM
    • gdyniek "Czarny łabędź", czyli baletnica w matni 23.01.11, 02:13
      Brakowało mi tej recenzji ;) Panie Pawle, prawie się zgadzam, szczególnie jeśli chodzi o metamorfozę bohaterki, chociaż... dużo osób mówi, że ten film im przypomina wczesne dzieła Polańskiego, a śmiem wątpić, że gdyby Polański "Wstręt" kręciłby współcześnie, to dużo by od "Czarnego Łabędzia" się nie różnił, przynajmniej stylistycznie. Psychologicznie - bardzo wiarygodny, a za to chyba ten film zbiera najwięcej pozytywnych opinii. Co do gry Portman, faktycznie metamorfoza godna pochwały, aczkolwiek mi się jednak bardziej Annette Benning podobała w "The kids are all right", no ale to nie ja nagradzam ;-)
    • wybitniemadry strasznie gowniany film 23.01.11, 02:35
      portman jest nie do ogladania, jej skrzeczacy glosik i mimika bardziej wku...a niz ciekawi
      • mokva Re: strasznie gowniany film 23.01.11, 08:46
        Portman specjalnie mowila takim glosem jak mowia baletnice.
      • chiriko Re: strasznie gowniany film 15.03.11, 23:10
        O tak, o tak, ja się w ogóle zastanawiam jak ona tam trafiła, taka cipcia bez temperamentu? Oj, gdybym miała taką koleżankę, to bym jej nie lubiła, w związku z tym cały wydumany dramat Niny mało mnie obszedł.
    • tenebristemplar "Czarny łabędź", czyli baletnica w matni 23.01.11, 04:27
      Czytam to i nie wiem czy ktoś kto to pisał oglądał choć jeden fil Arnofskiego czy najpierw stworzył tezę a potem do niej dopasowuje fakty a jak tych zabraknie to nie szkodzi.
      np:
      Kino Aronofsky'ego karmi się obsesją ciała
      niby gdzie? w Requiem? w Pi? może w Źródle? fajnie napisać coś co brzmi dumnie, niestety brzmi też durnie..."Nasza szkapa" pewnie jest o chodowi kopytnych na potrzeby przemysłu idąc ta logiką dosłowności.
      Kolejna perełka:
      Jego filmy - co pokazały już debiutanckie "Pi" i "Requiem dla snu" - zawsze były efektowne, brawurowo zrealizowane, choć w sensie psychologicznym - mimo fabularnych komplikacji - dość proste.
      Proste? Requiem i Pi proste w sensie psychologicznym?! a autor recenzji przynajmniej wie na podstawie jakiej książki jest Requiem? Pi było minimalistyczne poza tym ale to już szczegół.
      Niech pan Paweł T. Felis może pomyśli że nie pisze dla idiotów którzy jednak oglądali filmy a i mają pojecie o literaturze czy innych rzeczach. Bo takiego bełkotu przeintelektualizowanego a jednocześnie mylnie rzucającego tezy tylko po to by popisać się (kiepską) erudycją to ja dawno nie czytałem.
      • nazikomunista Re: "Czarny łabędź", czyli baletnica w matni 28.01.11, 14:36
        Ten pan jest *krytykiem*.

        Naprawdę nie ma sensu tak się irytować krytykiem.

        Ta recenzja zdecydowała o tym, że ostatniej soboty poszedłem film obejrzeć w kinie, bo po odfliltrowaniu pseudointelektualnej masturbacji pana krytyka wyłonił mi się z recenzji zarys filmu pięknego, ciekawego, wartego obejrzenia.
    • ambl "Czarny łabędź", czyli baletnica w matni 23.01.11, 08:28
      Bajdurzy ów Pawel jakiś tam,
      film jak najbardziej wart obejrzenia
    • gaudia "Czarny łabędź", czyli baletnica w matni 23.01.11, 09:24
      Perfekcyjne kadry, scena po scenie. A duszy nie ma.
      Już sam taniec można pokazywać tak, że dech zaprze widzowi (np. Saura), tutaj tańca nie ma.
      A kulisy i dom - niestety schematy.
      Ładne to wszystko, ale nie porusza.
      Zgadzam się z postami "tymczasowee"
    • antropoid "Czarny łabędź", czyli baletnica w matni 23.01.11, 15:43
      Ogląda się nie najgorzej, ale szczerze mówiąc film niewiele nowego wnosi. Wszystko (poza efektami komputerowymi) jest jakieś przewidywalne, brak elementu zaskoczenia, przemiana z płaczliwej dziewczynki w demonicznego wampa, o której pisze autor artykułu raczej mało dostrzegalna. Poza tym facet rzeczywiście musiał być pod wrażeniem "Wstrętu", czy "Pianistki", ale "Czarny łabędź" tym filmom nie dorównał. Nie dorównał też choćby "Requiem...", czy "Zapaśnikowi", mimo to psów na tej produkcji bym nie wieszał.
      • tymczasowee Re: "Czarny łabędź", czyli baletnica w matni 23.01.11, 21:41
        O, to to! Dokładnie to miałam na myśli.
    • m_sul gruchoczące kości 29.01.11, 08:06
      Co to jest "maltretowanie gruchoczących kości"? Wzruszająca nieporadność redaktorka od kina czy defekt umysłowy, utrudniający przyswojenie ojczystego języka? Czy testy rekrytacujne do Gazety dobierają specjalnie pismaków robiących błędy?
    • magdalena_ko "Czarny łabędź", czyli baletnica w matni 21.02.11, 18:51
      Aspirująca do brawurowej i pretensjonalna recenzja. Nie może zabraknąć kilku znanych nazwisk, do których autor się odnosi, żonglerki podstawowymi symbolami i szczypty taniej prowokacji. Szukałam mądrej i trafnej (niekoniecznie pozytywnej) recenzji i trafiłam na takie rozczarowanie. Szanowny Panie Autorze, rozpatrywanie firmu na poziomie "czarne jest czarne, a białe jest białe" przypomina mi "solidnie odrobione" licealne zadanie domowe z j. polskiego. Czytając Pana tekst wyczuwam potrzebę zbanalizowania filmu na siłę.
      Myślę, że operowanie prostą, czytelną symboliką (w Pana ujęciu banalną - co też nie do końca mija się z prawdą bo nasze "światłe rozumy" chętnie operują banałami i najchętniej na nich się skupiają - czego dowodem jest pańska recenzja) umożliwiło reżyserowi stworzenie pomostu między ambitnym, niezależnym kinem, a powierzchownie efektownymi amerykańskimi superprodukcjami. I nie mówię tu o uśrednieniu, o stworzeniu czegoś na miarę "szamponu 2 w 1", konformistycznej papki łatwo przyswajalnej dla tych, którzy stoją po dwóch stronach tego pomostu. Ten film ma szansę dotrzeć do grona szerszego niż "drapiący się (stereotypowo) po brodach" intelektualiści - kinomaniacy, a przy tym - niekoniecznie rozczaruje tzw. "speców od kina".

      Myślę, że nie traktuje on wyłącznie o środowisku baletowym - ani wyłącznie o środowisku artystycznym. Dziś wielu z nas musi być niekiedy "czarnymi i białymi" zarazem. Godzić się - nierzadko bezrefleksyjnie - na banalne komendy (Czym różni się "podotykaj się trochę" od "napisz pikantną recenzję", na przykład?). Z nadzieją przyjmować na siebie rolę, status, stanowisko (ba - jeszcze o nią walczyć), które ma go czynić wyjątkowym, pokazać indywidualność - nie widząc, że tak naprawdę to właśnie ta rola indywidualności pozbawia.

      Pozdrawiam,

      Magdalena Kościańska
    • magdalena_ko "Czarny łabędź", czyli baletnica w matni 21.02.11, 18:57
      Aspirująca do brawurowej i pretensjonalna recenzja. Nie może zabraknąć kilku znanych nazwisk, do których autor się odnosi, żonglerki podstawowymi symbolami i szczypty taniej prowokacji. Szukałam mądrej i trafnej (niekoniecznie pozytywnej) recenzji i trafiłam na takie rozczarowanie. Szanowny Panie Autorze, rozpatrywanie firmu na poziomie "czarne jest czarne, a białe jest białe" przypomina mi "solidnie odrobione" licealne zadanie domowe z j. polskiego. Czytając Pana tekst wyczuwam potrzebę zbanalizowania filmu na siłę.

      Wydaje mi się, że operowanie prostą, czytelną symboliką (w Pana ujęciu banalną - co też nie do końca mija się z prawdą bo nasze "światłe rozumy" chętnie operują banałami i najchętniej na nich się skupiają - czego dowodem jest pańska recenzja) umożliwiło reżyserowi stworzenie pomostu między ambitnym, niezależnym kinem, a powierzchownie efektownymi amerykańskimi superprodukcjami. I nie mówię tu o uśrednieniu, o stworzeniu czegoś na miarę "szamponu 2 w 1", konformistycznej papki łatwo przyswajalnej dla tych, którzy stoją po dwóch stronach tego pomostu. Ten film ma szansę dotrzeć do grona szerszego niż "drapiący się (stereotypowo) po brodach" intelektualiści - kinomaniacy, a przy tym - niekoniecznie rozczaruje tzw. "speców od kina".

      Myślę, że nie traktuje on wyłącznie o środowisku baletowym - ani wyłącznie o środowisku artystycznym. Dziś wielu z nas musi być niekiedy "czarnymi i białymi" zarazem. Godzić się - nierzadko bezrefleksyjnie - na banalne komendy (Czym różni się "podotykaj się trochę" od "napisz pikantną recenzję", na przykład?). Z nadzieją przyjmować na siebie rolę, status, stanowisko (ba - jeszcze o nie walczyć), które ma go czynić wyjątkowym, pokazać indywidualność - nie widząc, że tak naprawdę to właśnie ta rola, to stanowisko - indywidualności pozbawia.

      Pozdrawiam,

      Magdalena Kościańska
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka