Dodaj do ulubionych

Ewa Błasik oskarża

21.04.11, 10:23
<...żołnierskiej odwagi nie powinno zabraknąć szefowi sztabu Wojska Polskiego! Powinien zareagować! Te idiotyzmy o alkoholu. Mąż podczas przeciążeń lotniczych, w powietrzu, cierpiał na nadkwasotę żołądka. Często lataliśmy razem i wiem, że choćby z tego względu nie pił w samolocie. Kiedy usłyszałam "rewelacje" pani Anodiny, od razu poinformowałam prokuraturę o odpowiednich badaniach i opiniach lekarskich, którymi dysponuje.>

Ciekawa argumentacja pani generałowej:
Szef sztabu Wojska Polskiego powinien zareagować i nie dopuścić do ujawnienia przez Rosjan informacji o zawartości alkoholu we krwi generała, czyli w śledztwie należało fałszować dane by wybielać wazne osoby na pokladzie.
I jak tu dać Polakom oryginały czarnych skrzynek?
Obserwuj wątek
    • menuet1 Błasikvskodeks 21.04.11, 10:35
      Za picie alkoholu w czasie pracy należy się art.52 !!!!
      • mowiono.mi.ze.to.on on leciał przyjąć komunię świętą 21.04.11, 17:57
        więc nie mógł pić
    • strikemaster A niech sobie oskarża 21.04.11, 10:40
      Można ponad wszelką wątpliwość wykazać, ze jej mąż odpowiedzialny jest za cztery katastrofy w LW, jakie wydarzyły się z powodu wprowadzonego przez generała bajzlu przy szkoleniach. Fakt, ze piloci sami sobie pisali pytania egzaminacyjne nie jest już nawet śmieszny, jest żałosny.
    • rozsadek.ltd Teoria o naciskach się sypie 21.04.11, 11:32
      Wkrótce posypią się inne teorie

      www.youtube.com/watch?v=IqZq7ocv9SY
      www.youtube.com/watch?v=fD-p54CroD8
      • jwasz1952 Re: Teoria o naciskach się sypie 21.04.11, 13:35
        rozsadek.ltd napisał:

        > Wkrótce posypią się inne teorie
        >
        > www.youtube.com/watch?v=IqZq7ocv9SY
        > www.youtube.com/watch?v=fD-p54CroD8
        -Może znasz nazwisko tego dziada co kazał lądowacwe mgle.
    • robswoje Wojsko Polskie nie pije. 21.04.11, 11:48
      Słyszeliśmy w zeszłym tygodniu jakoś tezę pani Błasik. Teraz oskarża, mówi, że płk. Klich chce zostac generałem. No, a kim ma chciec zostac - MAJOREM ?
      Wiem, że jej ciężko, ale nie może sobie mówic czegokolwiek bezkarnie, byle tylko wyidealizowac wizerunek męża. Sama sie mota mówiąc, że Rosjanie nie powinni ujawniac tego i owego, czyli dopuszcza ingerencję w info ze śledztwa. Ale tylko taką, która jest jej na rękę. W innym przypadku nazywa to fałszowaniem.
    • jacmenos Re: Ewa Błasik oskarża 21.04.11, 12:12
      żałoba wdów po poległych bohaterach to takie polskie , romantyczne , wzniosłe ...
      Wdowy po poległych bohaterach smoleńskich wpisują się w polską tradycję . Wdowy powstańców styczniowych , listopadowych , wojen wszelakich ...to takie piękne ...
      • guzikiewicz Stratosfera 21.04.11, 12:56
        No toś p.jacmenos wzniósł się na wyżyny,co ja mówię,Himalaje cierpiętnictwa. Piękne wdowy powstań wszelakich...a te Joanny dziewicze,a te Emilie-i tu zaraz podły rząd ,który zwleka z pomnikami.Poziomymi,pionowymi, i na skos.
        Ciekawe te słupy świetlne. W odpowiedniej konfiguracji,mając taki słup od tyłu,niejedna bohaterska wdowa może doprowadzić przygodnego widza do doznań wzniosłych,choć może mniej romantycznych.Z poważaniem---
    • 6.smiech Ewa Błasik oskarża 21.04.11, 13:18
      Maz karierowicz i pijak a zona odleciala. Obcowanie z pis dzielcami i innymi tego typu wdowami jest widac zarazliwe i daje rozne choroby. Kasa jest najwazniejsza.
      • pn-ski Re: Ewa Błasik oskarża 21.04.11, 13:40
        <Maż karierowicz i pijak a zona odleciała.>

        Żona nieraz latała z mężem myśliwcem F16 na zakupy (bo chyba nie mówi o przeciążeniu w samolocie pasażerskim, które jest takie, jak w maluchu), wiec dobrze wie, od czego zgaga. Przy przeciążeniu 6g strzelają guziki, przy 8g rwą się pończochy. W Smoleńsku było 100g. Tu już trudno mówić o nadkwasocie.

        Nie zauważyła nigdy takich symptomów, jak np. używanie mocnej wody po goleniu? Alkoholicy potrafią się dobrze maskować.
    • pablobodek Pan Generał A. Błasik leciał do Smoleńska, aby 21.04.11, 13:42
      w Katyniu, jako gorliwy katolik, przyjąć Sakrament Komunii Świętej.
      Aby nie kalać Ciała i Krwi Jezusa Chrystusa niezdrowym oddechem (miał niewyleczony ząb ?) Generał abstynent postanowił jednak zdezynfekować sobie jamę gębową. W tym celu poprosił Głównego Pasażera o poczęstowanie go "małpką." A jeśli tych chorych zębów było więcej, to może i "małpek" też było stadko ?
      A na poważnie, to Błasik sam meldując załogę prezydętowi naruszył procedurę , lub co najmniej zwyczaj.
      A nakłanianie/przyzwalanie załodze na wielokrotne łamanie procedur i przepisów bezpieczeństwa, dla swej kariery jak słyszymy - błyskawicznej, stawia go, moim zdaniem, w rzędzie głównych sprawców katastrofy.
      Powinien zostać zdegradowany pośmiertnie do szeregowca. Co najmniej.
      Takiemu obywatelowi Polska powierzyła dowodzenie obroną naszego nieba ??!!
    • pogodny100 Ewa Błasik oskarża 21.04.11, 13:58
      Ewa Blasik jakos dlugo trzezwieje.
    • minio_74 Re: Ewa Błasik oskarża 21.04.11, 14:54
      Obrzygać zmarłych i ich rodziny czyli Czerskie standardy - to jest to na co czeka przeciętna POkraka. Elita szczająca do zniczy ...
      • skibaskiba Re: Ewa Błasik oskarża 21.04.11, 16:31
        Można "obrzygać zmarłych", albo "modlić się" do budynku.
        Rozumiem, że "modlitwa" polegająca na wydzieraniu ryja pod adresem Prezydenta wybranego w DEMOKRATYCZNYCH wyborach to jest to na co czeka przeciętny PiS-dzielec. Elita podpalająca kraj...
        • minio_74 Re: Ewa Błasik oskarża 21.04.11, 17:04
          Nie,nie. Pisowcy to nie elita ! My jesteśmy wsioki. Bez matury oczywiście. To Wy jesteście piękni, wykształceni, obyci, z dużych miast - no i nie modlicie się do budynków. My nie lubimy Waszego prezydenta choć bardzo przypomina Wasze wyobrażenie o nas : nie umie sensownie mówić,pisać, czytać oraz posługiwać się nożem i widelcem. I pamiętaj : sika się w ubikacji a zaraz potem umyj ręce a nie żeby szcz... na ulicy - to tak nieładnie. Prawda ?
          • nerwus0 Re: Ewa Błasik oskarża 21.04.11, 23:17
            Co za bełkot. Nie trzyma się to ani kupy ani d...
    • garfield69 Niepotrzebny ten caly szum. 21.04.11, 17:12
      Wypicie kieliszka alkoholu w trakcie lotu samolotem (oczywiscie w charakterze pasazera) jest rzecza tak normalna jak deser do obiadu. Kazdy kto lecial kilka razy samolotem o tym wie i tego nie neguje. Ja sam uwielbiam wrecz zamowic sobie lampke koniaku do kawy. Alkohol znakomicie poprawia samopoczucie w trakcie lotu, rozluznia i zmniejsza stres podrozy.
      A buteleczka (150 ml) wina do posilku to wrecz zalecenie.
      I to niewazne czy lecisz prywatnie czy sluzbowo. Oczywiscie waznym jest aby nie doprowadzic sie do stanu upojenia alkoholowego jak to sie czasem zdarzalo sw.p. prezydentowi Jelcynowi.
      Gdyba Pani Blasikowa nie rozstrzasala tego tematu po wszelakich mediach od kilku miesiecy podejrzewam, ze temat ten dawno by zginal w zalewie innych informacji. A jeszcze do tego pozywanie i oczernianie urzednikow panstwowych swiadczy, ze rzeczywiscie Pani Blasikowa stracila poczucie rozwagi.
      • ziarnkopiasku35 Re: Niepotrzebny ten caly szum. 21.04.11, 20:06
        Wypicie lampki alkoholu podczas podróży samolotem OK, ale jednak mimo wszystko o 9-ej rano nawet w samolocie...;)))
        Ale przede wszystkim, bijąc się w piersi, inaczej się czujemy po jednym kieliszku dla kurażu (no nie, ale o 9.00 rano w niedzielę i zamiarem przyjęcia Komunii Św.????W historycznym miejscu?????), a inaczej jeśli te ponad 0,5 mamy z wczoraj...Oj, zupełnie inaczej...
    • wojtekd38 Ewa Błasik oskarża 21.04.11, 17:30
      Blasik zjadl dwa jablka na sniadanie i w wyniku fermentacji powstal alkohol we krwi.Kazdy POLAK o tym wie nawet dzieci Blasika.
      • pn-ski Cukrówkę i drożdżówkę. 22.04.11, 15:41
        > Blasik zjadl dwa jablka na sniadanie i w wyniku fermentacji powstal alkohol we krwi.Kazdy POLAK o tym wie nawet dzieci Blasika.>

        Musiał skonsumować także pewna ilość cukru i drożdży na deser.
        Cukrówkę i drożdżówkę.
    • mowiono.mi.ze.to.on Lampasy wiodą do nieba 21.04.11, 17:55
      Generał Błasik na Tu-154 nie był pasażerem, lecz odbywał lot inspektorski. To on rządził w kabinie.
      O inspektorskiej roli Błasika mówi się w środowisku lotniczym, od kiedy stało się jasne, że dowódca Sił Powietrznych przebywał w kabinie pilotów. Jeżeli to prawda, załoga działała pod podwójną presją, bo generał patrzył załogantom na ręce nie tylko jako zwierzchnik-pasażer, ale także jako osoba kontrolująca. Po zakończeniu zadania mógł zaś spłodzić meldunek, który w mgnieniu oka zniszczyłby im kariery. Wiele wskazuje, że właśnie tak się sprawy miały. Pierwsze słowa, jakie zarejestrowała czarna skrzynka tupolewa, wypowiedział nawigator. Brzmiały one: Za wielką wodę... Dowódca mówił. Odpowiedział mu drugi pilot: Za wielką wodę... Za wielką wodę na czterogwiazdkowego generała. I teraz tak zapie..., bo muń jeszcze nalatać 40 godzin. Nie, a jak nie może, to wiesz, wtedy zapie... do Poznania. Nazwisko Błasika nie pada, ale: 1. Był jedynym trzygwiazdkowym generałem lotnictwa na pokładzie i jedynie on mógł śnić o czwartej gwiazdce. 2. Kończyła mu się kadencja i w planach miał objęcie fuchy w dowództwie NATO za wielką wodą. 3. Jedynie on wśród pasażerów miał interes w wykonaniu 40-godzinnego limitu nalotu. 4. Był związany z Poznaniem, bo w przeszłości dowodził tamtejszymi 31. Bazą Lotniczą i 2. Brygadą Lotnictwa Taktycznego. Nie ma wątpliwości - nawigator rozmawia z drugim pilotem o generale Błasiku. Kluczowe jest stwierdzenie teraz tak zapie..., bo musi nalatać 40 godzin.

      Dodatkowa forsa

      Biega o to, że aby otrzymać dodatek lotny, czyli gratyfikację pieniężną za latanie, lotnik musi spędzić w powietrzu co najmniej 40 godzin. Bój idzie o niemałe pieniądze. W przypadku generała w grę wchodziły bowiem 3 tys. miesięcznie oraz dodatkowa wypłata w wysokości 14 tys. zł. Problem w tym, że dowódca sił powietrznych nie miał wiele okazji, żeby swoje wylatać. Na szczęście mógł wykonywać loty inspektorskie, które wliczane są do nalotu. Przy czym musiał się starać, żeby wyrobić nalot przedpójściem za wielką wodę, gdyż wysokość uposażenia, jakie otrzymywałby na nowym stanowisku w NATO, zależała od wysokości ostatniego wynagrodzenia na starym stolcu. Dlatego: teraz tak zapie....

      Mechanizacja skrzydła

      Generał Błasik wielokrotnie wykorzystywał możliwość nabijania nalotu. Wszak po co tracić czas na rolę biernego pasażera, skoro konieczność odbycia podróży można połączyć z wyrabianiem limitu? Od stycznia do końca marca 2010 Błasik, by nakręcić sobie nalot, wielokrotnie przylatywał do 31. Bazy Lotniczej w Poznaniu (jeden z tych przylotów mało nie zakończył się tragedią; o czym potem). I bywało, że nakręcał w dwójnasób. Bo po przylocie w charakterze inspektora czekał na niego F-16, pakował tyłek do drugiej kabiny i licznik znowu bił. Mimo że nie miał żadnych uprawnień na Tu-154, bo na nim nie latał, na mocy wydanych przez siebie wytycznych 10 kwietnia 2010 mógł odbywać lot inspektorski. Wtedy zrozumiałe staje się wyjątkowe stremowanie załogi i odczytywanie przez Błasika instrukcji dotyczącej mechanizacji skrzydła (Mechanizacja skrzydła przeznaczona jest do... - patrz stenogram rozmów z kokpitu godz. 8:39:07). A także fakt, że to generał, a nie dowódca samolotu, składał prezydentowi Kaczyńskiemu meldunek o gotowości do wylotu. O to, jaki status miał Andrzej Błasik podczas lotu do Smoleńska, zapytaliśmy pułkownika Edmunda Klicha oraz ministra Jerzego Millera, przewodniczącego komisji badającej wypadek "tutki". W obu przypadkach odmówiono udzielenia informacji.

      Wiąksza odpowiedzialność

      Teoretycznie po locie inspektorskim powinien zostać ślad w dokumentacji - np. w rozkazie dowódcy 36. Pułku Lotnictwa Transportowego. Tylko że podczas śledztwa prowadzonego przez prokuraturę wojskową pojawił się wątek niszczenia i fałszownia papierów związanych z feralnym lotem. Jeżeli wersja z lotem inspektorskim jest prawdziwa, współodpowiedzialność Błasika za tragedię staje się jeszcze wyrazistsza. Bo załoga łamała wszystkie możliwe przepisy i leciała na łeb na szyję nie tylko na oczach dowódcy Sił Powietrznych, ale także kontrolera, który przyzwalał na wybitne gwałty proceduralne.

      Korzystne wytyczne

      Zatrzymajmy się przy lotach inspektorskich, bo to niebywałe kuriozum wskazujące na degrengoladę Sił Powietrznych. Według przepisów obowiązujących przed nastaniem Błasika lot inspektorski mogła odbywać osoba mająca uprawnienia instruktorskie na samolot, do którego się załadowała. Sęk w tym, że 27 kwietnia 2009 generał zmienił te regulacje za pomocą "wytycznych dc realizacji lotów inspektorskich". Żołnierze zawodowi zajmujący stanowiska służbowe przewidziane dla personelu latającego oznaczone dodatkową specjalnością instruktor-pilot w Dowództwie Operacyjnym, Sztabie Generalnym WP oraz Inspektoracie MON ds. Bezpieczeństwa Lotów mogą realizować loty (inspektorskie) na statkach powietrznych będących na wyposażeniu lotnictwa wszystkich rodzajów Sił Zbrojnych RP - czytamy w dokumencie. Oznacza to, że wierchuszka - w tym dowódca sił powietrznych - może wsiąść na pokład dowolnego samolotu wojskowego, by kontrolować i szkolić załogę. Przepis ten spotkał się z wielkim uznaniem sztabowców - dzięki niemu gryzipiórki mogą sobie kręcić naloty. Natomiast wywołał wku...enie dołowych pilotów, bo ci mają kłopot z wyrabianiem limitów ze względu na brak środków na wykonywanie lotów. Dodatkowo wytyczne Błasika doprowadziły do paranoi. Oto oficer z uprawnieniami na Antka, "dziecinnego" samolotu transportowego, może wsiąść do EFA, by - nie mając bladego pojęcia o pilotażu takiej maszyny - kontrolować pilota! Z pewnością tego typu loty inspektorskie nie służą poprawie bezpieczeństwa w lotnictwie. Za to korzyści osiągają oficerowie sztabowi. To niekwestionowany wkład gen. Błasika w poprawę bezpieczeństwa lotów.

      Dumne lądowanie

      Przez "Nasz Dziennik", "Gazetę Polską" i PiS generał Błasik przedstawiany jest jako oficer bez skazy. Wymagający, twardo trzymający się procedur lotniczych, ale jednocześnie przyjazny wobec podwładnych. Tymczasem 26 marca 2010, a więc tuż przed katastrofą smoleńską, nakręcający nalot Błasik odbywał lot inspektorski na pokładzie Jaka-40. Maszyna, jak nie trudno się domyślić, leciała do Poznania, do ukochanej 31. bazy. Nad lotniskiem weszła w strefę intensywnego oblodzenia oraz gwałtownych opadów śniegu. Widzialność: poniżej wszelkich minimów, czyli całkowita pi.... Ponieważ pilot nic nie widział, a postępujące oblodzenie samolotu groziło katastrofą, postanowił polecieć na lotnisko zapasowe. Tylko że z rozsądnego postanowienia gó... wyszło, bo generał Błasik zmusił go do lądowania. Jak-40 z trudem przyziemił i wypie...ł poza pas. Pilot był wku...ony i blady jak ściana, bo od tragedii byli o mały włos. Generał Błasik z dumą przyjął meldunek oczekujących na płycie dowódców bazy i 2. Skrzydła Lotnictwa Taktycznego. Wszyscy udawali, że się nic nie stało. Lecz stało się - doszło do zgwałcenia regulaminu lotów lotnictwa Sił Zbrojnych, który zakazuje latania w strefie niebezpiecznych zjawisk pogody. Do nich zalicza się zaś zarówno oblodzenie, jak i opady zmniejszające widzialność poniżej warunków minimalnych.

      Nieistotne zdarzenie

      Błasik doprowadził do zdarzenia lotniczego, które zagroziło bezpieczeństwu lotów i powinno być przedmiotem badania specjalnej komisji. Komisja winna wydać orzeczenie, zalecić środki naprawcze i omówić przebieg zdarzenia z personelem latającym. Gdyby do tego doszło, być może Tu-154 kilka tygodni później nie wyrżnąłby w ziemię (intensywna mgła jest również w katalogu niebezpiecznych zjawisk pogodowych i pilot, gdy się w mniej znajdzie, ma tylko jeden obowiązek - wypie...ć). Ale do tego nie doszło, bo choć Jak-40 lądował na oczach dowódcy bazy i skrzydła, nikt nie kiwnął palcem, żeby wszcząć procedurę.
      Dwa incydenty
      Wcześniej, bo w styczniu 2009, inspektor ds. bezpieczeństwa lotów z 31. Bazy Lotniczej w Poznaniu złożył frapujący meldunek ministrowi Klichowi. Przedstawił w nim mianowicie dwa incydenty, do których doszło podczas lotów w Poznaniu
      • mowiono.mi.ze.to.on ciąg dalsz 21.04.11, 17:56
        (Pamiętajmy, że 31. baza to nie Kozia Wólka, tylko szpica naszych sił powietrznych, bo tam stacjonują 32 "efki"). Pierwszy miał miejsce w lutym 2008. Lecący F-16 pilot woził się z zamiarem wylądowania, ale ze względu na mgłę chciał odlecieć na lotniskowe zapasowe, widzialność w poziomie wynosiła 1500 metrów, a on miał uprawnienia do lądowania przy widoczności 2400. Wtedy stało się coś zdumiewającego - pilot operacyjny lotów polecił kontrolerowi z wieży, żeby ten, wprowadzając w błąd oficera z EFA, poinformował go, że warunki się poprawiły, widzialność wynosi 2400 i może siadać. Cudem usiadł. Do drugiego incydentu doszło w styczniu 2009. Do lądowania sposobiło się kilka "efek" w warunkach silnego oblodzenia i widoczności poniżej minimum. Samoloty natychmiast powinny odlecieć na lotnisko zapasowe, ale oficer operacyjny lotów uparł się, żeby je posadzić. W rezultacie kilkakrotnie podchodziły do lądowania, aż zaczęło im brakować paliwa. Maszyny na oparach lądowały więc na lotnisku w Powidzu, choć w ogóle nie miało ono uprawnień do przyjmowania takich samolotów. Było to naruszenie wszelkich zasad i procedur.

        Cuda Błasika

        Oba zdarzenia nieomal zakończyły się dramatem, ale poza inspektorem ds. bezpieczeństwa lotów, zresztą jednym z pierwszych w Polsce przeszkolonych na EFY pilotów, który jako się rzekło spłodził meldunek, nikt się nimi nie przejął. Ale meldunek, choć wiedział o nim nie tylko minister Klich, ale także generał Błasik, przyniósł zgoła nieoczekiwane skutki. Bo, owszem, przybycie do Poznania zapowiedziały wysokie komisje z MON oraz z Sił Powietrznych, ale na kilka dni przed godziną "W" autora meldunku dowództwo postanowiło wysłać na urlop. Nie zgodził się, co potraktowano jako niewykonanie rozkazu. A co za tym idzie, powiadomiono prokuraturę o popełnieniu przestępstwa. Tym samym po raz pierwszy w historii zdarzyło się, żeby żołnierza posądzono o odmowę wykonania rozkazu polegającego na tym, że pełnił swoje obowiązki służbowe i nie chciał zniknąć na urlopie. Takie cuda działy się, gdy Siłami Powietrznymi zarządzał oficer bez skazy, czyli gen. Błasik. I za jego wiedzą. Gwoli ścisłości: komisje sobie pojechały i inspektor od bezpieczeństwa lotów został wezwany na przesłuchanie do prokuratury. W sprawie odmowy wykonania rozkazu, rzecz jasna. Termin wyznaczono na 12 kwietnia 2010, a więc dwa dni po wszystkim. Prokuratura na wszelki wypadek postępowanie umorzyła. ?


        Źródło:NIE
        • slowianin33 Re: ciąg dalsz 21.04.11, 20:09
          Spotyka się komentarze,że Rosjanie,wspólnie z płk Klichem stoją na drodze do zachowania dla potomnych w pamięci śp Generała Błasika jako dowódcy bez skazy.Jeżeli.polska rządowa wersja dotycząca Generała nie zmieni tej oceny to mogą posypać się epitety o zaprzaństwie,co już miało miejsce na posiedzeniu sejmowej komisji O.N.
          • 6.smiech Re: ciąg dalsz 21.04.11, 21:11
            slowianin33 napisał:

            > Spotyka się komentarze,że Rosjanie,wspólnie z płk Klichem stoją na drodze do za
            > chowania dla potomnych w pamięci śp Generała Błasika jako dowódcy bez skazy......

            Wez cos na ta swoja sraczke umuslowa albo idzi sie powaznie leczyc. ty i twoj sw. pamieci....
    • one.emeryt12 Ewa Błasik oskarża 21.04.11, 21:06
      Wszystko by sie wdowce zgadzalo poza tym ze nie przeczytala dokladnie diagnozy stanu zdrowia swojego bohaterskiego mezusia. Poza roznymi umyslowymi odchylkami umuslowymi to ciepral na powazna marskosc watroby wlasnie z powodu "spozywania" alkoholu.
    • czuk1 Re: Ewa Błasik oskarża 22.04.11, 17:14

      Pani Błasik niech ma pretensje do samej siebie.
    • danuta49 To pani Błasik ośmiesza siebie i b.męża głupotami! 22.04.11, 18:13
      0.6 promila alkoholu to jedno piwo czy lampka koniaku czyli żaden wstyd!!!Za to opowiadanie wdowy, że polscy oficerowie czy generałowie to abstynenci jest śmiesznie bezsensowne dla każdego kto miał z nimi do czynienia...;-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka