three-gun-max 24.04.11, 11:54 Jak ja to lubie kiedy wyborcza sama pisze, że podawała bzdury (pod osłoną zwrotu "wszystkie media") a potem sama się z tego wycofuje rakiem. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
lomas50 Co naprawdę działo się na żaglowcu "Fryderyk Ch... 24.04.11, 13:01 Prawde mowiac 76 letni pierdun juz co najmniej 10 lat temu powinien ogladac zeglowanie na ekranie TV .Musial bardzo sie zasluzyc Baranowskiemu pierduniowi nr 1 polskiego zeglarstwa skoro w tym wieku "dowodzi"zaglowcem z " zalogantami "Potwierdza sie teoria "Polak potrafi" Odpowiedz Link Zgłoś
kaaarooll Re: Co naprawdę działo się na żaglowcu "Fryderyk 24.04.11, 13:27 o, zasr.... i zadufane w sobie polactwo juz wychodzi z zakamarkow :) Odpowiedz Link Zgłoś
wolnemiastoursynow Re: Co naprawdę działo się na żaglowcu "Fryderyk 26.04.11, 15:03 hehe.. dzięki temu, że maja dostep i mozliwosc komentowania moga sobie posr... wyżej dupy.. czy to polactwo to nie wiem.. jak dla mnie tacy frustraci mnożą się ponadnarodowo Odpowiedz Link Zgłoś
klassa Re: Co naprawdę działo się na żaglowcu "Fryderyk 24.04.11, 18:43 Otóż to. Spędziłem na morzu kilkanaście lat /rybaki/ Co roku musiałem weryfikować tzw. książeczkę zdrowia. Wzrok,słuch,serce,wydolność fizyczna - itd.Faceci po 50-tce mieli kłopoty. Wiadomo - starość nie radość.Teraz czytam,że 76 letni kapitan dowodzi żaglowcem na który zaokrętowano dzieci! ZGROZA! Co na to rodzice? No,ale tak się dzieje gdy żeglarstwem w Polsce zawiaduje PZŻ - niereformowalna od czasów komuny instytucja. Prawdziwa " dolina słoni" Kursy na stopnie żeglarskie przypominają kursy na prawo jazdy. Zdaje się średnio za 7-mym podejściem. No,ale kasa za każde podejście leci. Trzeba się " naumieć" jak mawiał kapitan Mamert Stankiewicz- jak wiązać wszystkie możliwe węzły i ich angielską nazwę. Szajba. Aby pływać po polskich akwenach najłatwiej jest zarejestrować jacht w Szwecji.Czekam na kolejny wysęp gwiazdy medialnej Krzysztofa Baranowskiego ( też po 70-tce) który obroni swoich wiekowych kolesi. Odpowiedz Link Zgłoś
mark211 Re: Co naprawdę działo się na żaglowcu "Fryderyk 24.04.11, 19:41 Przeczytałem twój post i widzę, że jesteś prawdziwym ekspertem. Wynika z twoich wypocin ( bo jakże inaczej nazwać tę żenującą wypowiedź), że już ludziom po 50-tce powinno się zabronić żeglowania, a co dopiero siedemdziesięciolatkom. Fascynujące. Jest steki znakomitych żeglarzy, którzy w podeszłym wieku znakomicie sobie radzili w sytuacjach ekstremalnych. Tak było i w przypadku kapitana Barańskiego. Leonid Teliga, gdy samotnie opłynął Ziemię miał grubo ponad 60 lat i był poważnie chory na raka. Zastanawiam się jaki wpływ na złamanie bukszprytu i dalsze tego konsekwencje miał wiek kapitana? Odpowiedz Link Zgłoś
michalcolo Re: Co naprawdę działo się na żaglowcu "Fryderyk 24.04.11, 21:04 ale onli plywali na wlasna odpowiedzialnosc a tutaj na pkiladzie sa dzieci nie rozumiesz tego.To tak jakby pilotem z 200 ludzmi na pokladzie byl czlowiek nie badany i z choroba serca. Odpowiedz Link Zgłoś
klassa Re: Co naprawdę działo się na żaglowcu "Fryderyk 24.04.11, 21:55 Ponieważ nie zrozumiałeś o co mi chodzi i napisałeś złośliwy tekst - odpowiadam Ci - jak "krowie na rowie". Nie mam nic przeciwko nawet 100 letnim żeglarzom żeglujący nawet dookoła świata - samotnie,ze swoim psem,czy żoną - bądż kochankiem.Niech robią to na swoją i swoich bliskich odpowiedzialność.Ale do licha - jak się odpowiada za zdrowie i życie pasażerów - a zwłaszcza - jak w tym przypadku dzieci - to trzeba spełniać odpowiednie kryteria. Jednym z nich jest poświadczona przez komisję lekarską zdolność psycho-fizyczna. Mam obawy - graniczące z pewnością,że Pan kapitan w wieku 76 lat tych kryteriów nie spełniał. Poczekajmy zresztą na werdykt Izby Morskiej.( nawiasem - kapitan Baranowski ma również na swoim koncie zakończoną w Kanale Kilońskim kraksę Pogorii) A jeśli chodzi o badania wydolnościowe - to obowiązują one wszędzie tam, gdzie z racji swojej profesji odpowiada się za życie, bądż zdrowie innych.Chciałbyś lecieć z 76 letnim (niewątpliwie baardzo doświadczonym) pilotem ? Odpowiedz Link Zgłoś
ko_menta_tors Re: Co naprawdę działo się na żaglowcu "Fryderyk 25.04.11, 00:19 klassa napisał: > Ponieważ nie zrozumiałeś o co mi chodzi i napisałeś złośliwy tekst - odpowiadam > Ci - jak "krowie na rowie". Nie mam nic przeciwko nawet 100 letnim żeglarzom ż > eglujący nawet dookoła świata - samotnie,ze swoim psem,czy żoną - bądż kochanki > em.Niech robią to na swoją i swoich bliskich odpowiedzialność.Ale do licha - ja > k się odpowiada za zdrowie i życie pasażerów - a zwłaszcza - jak w tym przypadk > u dzieci - to trzeba spełniać odpowiednie kryteria. Jednym z nich jest poświadc > zona przez komisję lekarską zdolność psycho-fizyczna. > Mam obawy - graniczące z pewnością,że Pan kapitan w wieku 76 lat tych kryteri > ów nie spełniał. Poczekajmy zresztą na werdykt Izby Morskiej.( nawiasem - kapit > an Baranowski ma również na swoim koncie zakończoną w Kanale Kilońskim kraksę P > ogorii) > A jeśli chodzi o badania wydolnościowe - to obowiązują one wszędzie tam, gd > zie z racji swojej profesji odpowiada się za życie, bądż zdrowie innych.Chciałb > yś lecieć z 76 letnim (niewątpliwie baardzo doświadczonym) pilotem ? > Papież ma sporo po 80-ce a ile dzieci oddano pod Jego opiekę... Wprawdzie wspiera go Trójca Świeta, ale On też musi też o Nich myśleć... Odpowiedz Link Zgłoś
klassa Re: Co naprawdę działo się na żaglowcu "Fryderyk 25.04.11, 16:01 > Papież ma sporo po 80-ce a ile dzieci oddano pod Jego opiekę... Wprawdzie wspie > ra go Trójca Świeta, ale On też musi też o Nich myśleć... Tu się z Tobą zgadzam. Tyle tylko,że Papież odpowiada za dusze ,a kapitan za zdrowie i życie załogi.I niestety obywa się bez Trójcy Świętej. A nawiasem,to mieliśmy do czynienia z lekko zdemenciałym Papieżem ( czego nie sposób było ukryć) - który teraz zostaje świętym. Odpowiedz Link Zgłoś
ko_menta_tors Re: Co naprawdę działo się na żaglowcu "Fryderyk 25.04.11, 00:16 klassa napisał: > Otóż to. Spędziłem na morzu kilkanaście lat /rybaki/ Co roku musiałem weryfikow > ać tzw. książeczkę zdrowia. Wzrok,słuch,serce,wydolność fizyczna - itd.Faceci p > o 50-tce mieli kłopoty. Wiadomo - starość nie radość.Teraz czytam,że 76 letni k > apitan dowodzi żaglowcem na który zaokrętowano dzieci! ZGROZA! Co na to rodzice > ? No,ale tak się dzieje gdy żeglarstwem w Polsce zawiaduje PZŻ - niereformowaln > a od czasów komuny instytucja. Prawdziwa " dolina słoni" Kursy na stopnie żegla > rskie przypominają kursy na prawo jazdy. Zdaje się średnio za 7-mym podejściem. > No,ale kasa za każde podejście leci. Trzeba się " naumieć" jak mawiał kapitan > Mamert Stankiewicz- jak wiązać wszystkie możliwe węzły i ich angielską nazwę. S > zajba. Aby pływać po polskich akwenach najłatwiej jest zarejestrować jacht w Sz > wecji.Czekam na kolejny wysęp gwiazdy medialnej Krzysztofa Baranowskiego ( też > po 70-tce) który obroni swoich wiekowych kolesi. Zajmij sie swoimi szprotkami. Chyba "naumiałe" sie je patroszyć? Co Ty wiesz o żeglowaniu? Odpowiedz Link Zgłoś
klassa Re: Co naprawdę działo się na żaglowcu "Fryderyk 25.04.11, 16:08 Zajmij sie swoimi szprotkami. Chyba "naumiałe" sie je patroszyć? Co Ty wiesz o żeglowaniu? Brakuje Ci argumentów w dyskusji, no i tzw. kindersztuby. Jeśli chodzi o żeglarstwo,to mam swój jacht i stopień sternika morskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
misiopolarny Re: Co naprawdę działo się na żaglowcu "Fryderyk 25.04.11, 01:00 Ten pierdun może wygląda jak święty Mikołaj ale jestem pewien,a znam go osobiście,że przewyższa Ciebie i wielu ludzi na tym świecie może nie tężyzną fizyczną lecz inteligencją i jasnością umysłu oraz kulturą osobistą jakiej niestety brakuje Tobie. Odpowiedz Link Zgłoś
turpin '...cała Polska z zapartym tchem śledziła dramat.. 24.04.11, 13:45 - też przesada Odpowiedz Link Zgłoś
mikeheli257 Co naprawdę działo się na żaglowcu "Fryderyk Ch... 24.04.11, 13:46 Nie wiem czy ktoś pamięta jak podczas jednego rejsu kap.Tony Brancewicz przyp...lił tym żglowcem w betonową keję u wyjścia ze Szczecina było to 11 lat temu i byłem tam wtedy na pokładzie wraz z wieloma innymi świadkami miało to miejsce póznym wieczorem i nigdy tego nie zapomnę wiezlismy jakieś harcerki na wymianę z Angielkami i w wieku 18 lat wiadome jest czym a raczej kim się wtedy zajmowaliśmy w pewnym momencie jednak zobaczyliśmy że bryg niebezpiecznie zaczyna znosić na brzeg poinformowaliśmy o tym kapitana i oficerów ale oni chyba już zdali sobie z tego sprawę wcześniej , jakiś gość latał po keji i krzyczał zaraz przyp...lą by po chwili 400 ton stali starło się z betonem pamiętam że gruz się posypał i popłyneliśmy dalej jak gdyby nic wielkiego się nie stało , ja natomiast widziałem jak cały bukszpryt się wygina , a całe olinowanie masztów nacięga do granic wytrzymałości , kapitan i oficerowie też o tym wiedzieli ale bali się powiedzieć komukolwiek i całą sorawę zatuszowali , moim zdaniem po takiej kolizji żaglowiec wymaga remontu i ispekcji a nawet sprawa nadaje się do sądu morskiego , a nie płynie dalej a załoga w której wtedy byłem dalej w najgorsze sztormy biega po rejach, to co przytrafiło się teraz kap. Ziemkowi Barańskiemu który muszę dodać jest jednym z najlepszych żeglaży i kapitanów na świecie to prawdopodobnie finał z przed 11 lat . Odpowiedz Link Zgłoś
erte2 Co naprawdę działo się na żaglowcu "Fryderyk Ch... 24.04.11, 14:27 Drogi redaktorze 1. "Fryderyk Chopin" nie jest jachtem. Jest żaglowcem typu "bryg". 2. Bukszpryt to nie jest maszt. Odpowiedz Link Zgłoś
prorock Re: Co naprawdę działo się na żaglowcu "Fryderyk 24.04.11, 14:55 1. Jacht to statek wodny, służący do pływania rekreacyjnego lub sportowego. Może być żaglowy lub motorowy. pl.wikipedia.org/wiki/Jacht 2. Bukszpryt jest masztem, należy do omasztowania stałego. pl.wikipedia.org/wiki/Omasztowanie Odpowiedz Link Zgłoś
maciejb13 Re: Co naprawdę działo się na żaglowcu "Fryderyk 24.04.11, 15:56 Sam nie byłem pewien, ale sprawdziłem: K.Baranowski w książce pt "Praktyka oceaniczna" str.192, zalicza bukszpryt do masztów... Pozdrawiam żeglarzy! Odpowiedz Link Zgłoś
juma07 Jak mawiał Tischner to prawie prawda III kat. .. 24.04.11, 16:36 czyli: "gów-o prawda" Drogi erte 2, w dużej częsci mylisz się. Owszem redaktorzy różnych mediów pisząc o żeglarstwie i marynarce walą mnóstwo błedów ale: "Fryderyk Chopin" jest żaglowcem (wiadomo) i jest jachtem (zastosowanie sportowe i szkoleniowe). Jest też brygiem ( to typ ożaglowania) i jedynie to jest prawda w twojej krytyce. "Bukszpryt" to drzewce poziome - jest masztem poziomym ( tak mnie uczono na kursie w COŻM w Trzebieży) ale, aby zapobiec polemikom, poniżej przytaczam za wiki: Jacht – jednostka pływająca o napędzie żaglowym lub motorowym, w zależności od konstrukcji i wyposażenia służąca najczęściej do celów turystycznych. Jachty budowane i wykorzystywane są także do rekreacji, uprawiania sportu, do celów szkoleniowych lub reprezentacyjnych[1][2]. pl.wikipedia.org/wiki/Jacht Bryg - to również typ ożaglowania, posiadający dwa maszty, oba z ożaglowaniem rejowym. pl.wikipedia.org/wiki/Bryg Omasztowanie stałe jest związane z kadłubem za pomocą olinowania stałego. Do drzewc stałych zaliczamy: zbliżone do pionu maszty składające się z kolumny i steng, zbliżone do poziomu bukszpryty i wystrzały. pl.wikipedia.org/wiki/Omasztowanie Na mniejszych jachtach bukszpryt może być dość krótki, na większych jachtach oraz żaglowcach spełnia rolę masztu leżącego poziomo.pl.wikipedia.org/wiki/Bukszpryt z żaglarskim pozdrowieniem juma Odpowiedz Link Zgłoś
acc4 Fryderyk Chopin jest jachtem, 24.04.11, 23:29 będąc jednoczesnie żaglowcem typu bryg, albowiem jachtem, jak wynika z samej nazwy, (a słowo jest holenderskie) jest każda jednostka pływająca dla celow "przyjemnościowych". W drugim punkcie racja - bukszpryt to nie maszt. Odpowiedz Link Zgłoś
juma07 Mam wątpliwości co do "prawdziwości" wypowiedzi .. 24.04.11, 16:49 kapitana Ziemowita Barańskiego, dla każdego kto ma minimum wyobrażni, z jego wypowiedzi wynika , że jacht był niestreowny, maszty połamane, nie mógł nieść żadnych żagli... Kapitan nie zdecydował się na odcięcie bukszprytu i części olinowania które wisiało w wodzie i mogłoby zaplątać się w śrubę i w związku z tym nie mógł i nie chciał płynąć na silniku. Nie mógł nawet dryfować ( tzn ontrolować znosu jachtu przez wiatr). "Towarzystwo" kutra w tych warunkach nie było tylko kaprysem Straży Przybrzeżnej, jako asysty dla "F.CH". Kuter po prostu holował niesterowny jacht do portu, a nie mu "towarzyszył". ( niesterowność nie jest związana jedynie z uszkodzeniami urządzenia sterowego. Ster działa wtedy gdy jacht płynie !!!). Pozwoliłem sobie odnieść się jedynie do tej części wypowiedzi kapitana.... Odpowiedz Link Zgłoś
zzch Co naprawdę działo się na żaglowcu "Fryderyk Ch... 24.04.11, 17:46 Hmm, nie chce być wyjść na czepiającego się szczegółów ale ta 10m fala i połamany bukszpryt daje mi wiele do myślenia. Izba Morska dojdzie do tego tak czy inaczej. Dla mnie to fale 10m nie powstaje ot tak w 2-3 godziny. Aby takie pojedyncze fale (ok.3%) powstały to wiatr powinien wiać z jednego kierunku przez minimum 32godziny ze średnia siłą co najmniej 8st B. Nie widziałem tego bukszprytu ale wyobrazić sobie mogę że raczej pękł od spodu bo tu olinowanie jest najsłabsze a przy nurkowaniu w wodzie o złamanie najłatwiej. Falowanie ustalone Według mnie to raczej Chopin zbyt ostro szedł na falę i uszkodził bukszpryt a reszta to już tylko konsekwencje jego połamania. Cóż mamy wiele przykładów na to że ułańska fantazja nie popłaca a brak decyzji o rozpoczęciu sztormowania w odpowiednim będzie głównym zarzutem w Izbie. A że pękł na spawie, zawsze tam pęka, zwłaszcza jak jest przejście z różnych średnic bo tam naprężenia są największe. Jeszcze jedno. Zarówno Pogoria jak i F.Chopin uznawane są nie wiedzieć czemu przez nasz rejestr jako jachty więc kapitanem może być właściwie każdy po spełnieniu następujących warunków: (za Wiki) " * posiadanie stopnia jachtowego sternika morskiego, * odbycie co najmniej sześciu rejsów pełnomorskich w czasie co najmniej 1200 godzin żeglugi, po uzyskaniu stopnia sternika jachtowego, w tym co najmniej 400 godzin samodzielnego prowadzenia statku o długości całkowitej od 10 do 18 m po uzyskaniu stopnia jachtowego sternika morskiego oraz odbycie co najmniej jednego rejsu powyżej 100 godzin żeglugi na statku o długości całkowitej powyżej 20 m." Czy w obecnej dobie natężenia ruchu morskiego i wykorzystania nowoczesnych technologi takie wymagania nie są anachronizmem? Dla mnie są, zwłaszcza jeśli na burcie wozi się młodzież i dziwi mnie to że PZU zgodziło się tę ekstremalną szkołę pod żaglami ubezpieczyć. Ci panowie Kapitanowie niech sobie pływają ale nie statkami do przewozu kilkudziesięciu osób. Na wspomnianej Pogorii był już identyczny wypadek, za Wiki "7 lipca 2009 "Pogoria" płynąca w wyścigu regatowym w ramach The Tall Ships' Races trafiła na silny wiatr u wybrzeży Finlandii. Przy prędkości wiatru ok. 30-35 węzłów (7-8°B) na ostrym kursie, złamał się jeden maszt, który pociągnął za sobą dwa pozostałe. Nikomu nic poważnego się nie stało. Jednego z członków załogi uderzyła lina, ale skończyło się tylko na kilku niegroźnych siniakach" Więc Chopin powinien być czujny że takie coś się może zdarzyć. Swoją drogą jeśli ktoś poczyta historię Pogorii to zobaczy że to jedno wielkie pasmo wypadków. Część to pewnie zbieg okoliczności ale z doświadczenia wiem, że tym okolicznościom na morzu bardzo często sprzyja niewiedza. Główny powód wypadków. Wnioski pozostawiam Państwu. Odpowiedz Link Zgłoś
juma07 Nieprawda J.St.M. może prowadzić jachty do 18m ... 24.04.11, 19:01 długości całkowitej po wodach morskich. "Fryderyk Chopin" ma 55m długosci całkowitej.... więc Jachtowy Sternik Morski nie posiada uprawnień do prowadzenia takiej jednostki... tyle w temacie... Odpowiedz Link Zgłoś
zzch Re: Nieprawda J.St.M. może prowadzić jachty do 18 25.04.11, 07:30 Nie neguje tego że te dwa "jachty" nie może prowadzić J.St.M. To co pisałem to jakie warunki trzeba spełnić aby otrzymać dyplom Kapitana Żeglugi Jachtowej. 1200 godzin to jest 50 dni! Dla nie wtajemniczonych, średnio 3-4 miesięcy mija zanim świeżo upieczony absolwent szkoły morskiej z asystenta może awansować na stanowisko 3 oficera (najniższe stanowisko oficerskie). Mówię oczywiście o morskiej flocie handlowej. Kapitanem można zostać po ukończeniu wielu dodatkowych kursów i 2 egzaminów państwowych (chiefowski i kapitański) nie wcześniej jak po 7-8 latach na morzu. Żaden armator nie zgodzi się na to aby człowiek bez odpowiedniego doświadczenia awansował na to najwyższe stanowisko. Na statkach pasażerskich ten wymóg dużego doświadczenia jest dodatkowo szczególnie przestrzegany a poprzeczka szczególnie wysoko podniesiona. Odpowiedz Link Zgłoś
janusz194323 Co naprawdę działo się na żaglowcu "Fryderyk Ch... 25.04.11, 00:20 Plywawlem jako kapitan na statkach handlowyh i na jachtach.Trudno opiniowac na podstawie kilku zdan z prasy czy relacji kapitana.Sprawę winna zbadac Izba Morska,rowniez ten wypadek uderzenia o koję .Wogole wokoł F.Chpena jakiś watek tajemniczości. Nie znam kpt. I czy zezwoliłbym corce plynąć z kapitanem w tym wieku. Moze gdybym go poznał.Poza tym czlowiek winien wiedzieć kiedy należy przekazać ster mlodszemu a samemu zeglowac na mniejszych zaglowcach czy jachtach z doświadczonymi zeglarzami. Pozd. kpt.Janusz Czerucki Odpowiedz Link Zgłoś
osmanthus Re: Co naprawdę działo się na żaglowcu "Fryderyk 25.04.11, 00:34 janusz194323 napisał: > Plywawlem jako kapitan na statkach handlowyh i na jachtach.Trudno opiniowac na > podstawie kilku zdan z prasy czy relacji kapitana.Sprawę winna zbadac Izba Mors > ka,rowniez ten wypadek uderzenia o koję . Tak, tak, zwlaszcza uderzenie o koję moze byc b. grozne w skutkach... Odpowiedz Link Zgłoś
zzch Re: Co naprawdę działo się na żaglowcu "Fryderyk 25.04.11, 07:35 Wielu z nas też nie zna kapitanów w samolotach a wsiada nawet bez zastanowienia kto tym samolotem będzie kierował i dowodził. Mamy zaufanie do systemu. W wypadku Fryderyka i innych naszych jachtów takiego zaufania nikt nie ma bo i system jaki panuje nie daje gwarancji i podstaw aby takie zaufanie budować. Odpowiedz Link Zgłoś
sselrats To nie mogli od razu haubzega obciac fokmaszt 25.04.11, 06:36 i grotmaszt? Odpowiedz Link Zgłoś
lehoo Co naprawdę działo się na żaglowcu "Fryderyk Ch... 25.04.11, 14:45 @lomas50 Tiaa, młody, dynamiczny z sianem we łbie. To 50 to IQ zapewne ? Odpowiedz Link Zgłoś
1shyshka Co naprawdę działo się na żaglowcu "Fryderyk Ch... 26.04.11, 09:23 Nie wiem w jakim stanie zdrowia jest teraz kpt Baranski, kiedys wiekszosc oficerow mogla mu buty czyscic. "Jako etatowy kapitan Fryderyka Chopina okrążał 13 lat temu Przylądek Horn, a rejsy w okolicy krańca Ameryki Południowej uważane są za największe wyzwanie dla żeglarzy." To akurat jest chybiony argument, akurat tamego dnia byla cisza... Horn oplyniety na katarynie. Odpowiedz Link Zgłoś
mikeheli257 Re: Co naprawdę działo się na żaglowcu "Fryderyk 26.04.11, 23:24 1shyshka gdzie była cisza przy hornie czy na katarynie bo przy hornie są 10 metrowe fale pływałaś na F.Sz. na szkole Odpowiedz Link Zgłoś
1shyshka Re: Co naprawdę działo się na żaglowcu "Fryderyk 27.04.11, 06:46 Kataryna to potoczne slowo na silnik, tak, bylam tam. Na FC. Miejscowi powiedzieli nam, ze statystycznie dwa dni w roku na Hornie jest cisza, i my mielismy to szczescie (czy tego pecha?) ze fal nie bylo. Wiatru tez nie. :P. Odpowiedz Link Zgłoś
airjanek82 Co naprawdę działo się na żaglowcu "Fryderyk Ch... 28.04.11, 13:31 Grunt, że finalnie ubezpieczyciel nie zostawił ich samych z tym problemem. Odpowiedz Link Zgłoś
zzch Re: Co naprawdę działo się na żaglowcu "Fryderyk 28.04.11, 22:08 Tak, pewnie. Koszty swoich głupich decyzji przeżuci na ubezpieczających samochody, przecież ktoś musi za to zapłacić. Odpowiedz Link Zgłoś