Dodaj do ulubionych

Agenci Chaosu - list

07.09.11, 17:42
a najzabawniejsze w tym wszystkim,że Gilowska to była działaczka KLD,UW i PO i gdyby nie chciała załatwić miejsca w sejmie swojemu synusiowi nadal byłaby "siostrą" Tuska i być może nawet prezydentem,niestety 99% polityków w Polsce to obłudnicy i włazidupcy którzy bez wazeliny wejdą w każdy otwór swoich szefów partyjnych oraz biskupów
Obserwuj wątek
    • rodzaj_konta Mientkie lemingi 07.09.11, 18:48
      Świetny wywiad. Polecam.

      Oczywiście GW tradycyjnie "subtelnie" mija się z prawdą, tradycyjnie twierdząc że ktoś powiedział to co pasuje GW, a nie że powiedział to co powiedział.

      Taki np. cytat z oryginału "Uważałem, że kryzys minie nas bokiem, że będzie mniejszy" (BTW, ktoś sobie wyobraża Rostowskiego jak mówi coś takiego).

      Ale to oczywiście przygrywka, GW
      "Ta trafna diagnoza wygłoszona przez członka Rady Polityki Pieniężnej i byłą minister finansów jest wręcz fascynująca! Przeczucie niestety mnie myliło, gdyż liczyłem, że pani minister zamiast apokaliptycznej wizji upadku wspólnej Europy, przedstawi czynniki natury gospodarczej, które jak mi się do dzisiaj rana wydawało, odpowiadają za kryzys UE. Nic bardziej mylnego!"

      Panie Napoleon! G. właśnie twierdzi, że UE rozlatuje się gospodarczo, ponieważ rozpada się ideowo. Gospodarka nie egzystuje w prózni, oddzielona od ludzi. A ludzi w EU coraz bardziej przypominają schyłek i upadek Rzymu.

      To mientkie lemingi, dla których liczy się tylko ciepła woda we własnym kranie. Niezdolne do walki o jakikolwiek wielki projekt czy prymat na świecie, tam gdzie Chiny, Indie, czy ciągle Stany tyrają i pchają swoje sprawy do przodu.
      A w EU najważniejsze to żeby można było wziąc ślub jeżeli ktoś się stuka z innym kolesiem w tyłek.

      To właśnie mówiła G.
      • rodzaj_konta Re: Mientkie lemingi 07.09.11, 18:49
        Oczywiście w oryginale "Uważałam" nie "Uważałem"
      • buttercuo Re: Mientkie lemingi 07.09.11, 20:52
        Witam twardy nielemingu

        Dla swoich wielkich projektów poswiecaj najpierw zycie swoje (czyli zacznij od ukonczenia gimnazjum) a potem posmakuj troche zycia aby ci sie wszystko z upadkiem Rzymu nie kojarzyło.

        Nie wiem jak jest w Chinach - ale w Indiach w których właśnie jestem to rożnorodność jest podstawą rozwoju - nie zamykanie się w swojej wydumanej wyższości dumny spadkobierco sw Augustyna. Dla nich takze liczy sie "ciepla woda w kranie" - jak podrosniesz i zerwiesz sie z garnuszka rodziców to przy odrobinie szczescia zrozumiesz ze to szczesliwi obywatele tworza szczesliwe panstwa a nie na odwrot.

        Pozdrawiam
        • rodzaj_konta Re: Mientkie lemingi 07.09.11, 21:47
          Myślisz że Chińczycy lub Hindusi muszą poświęcać życie, żeby stać się światoym gospodarczym hegemonem?
          Tylko ci w głowie (jak to lewakom) jatka i rewolucje.

          A tu chodzi o codzienne wspólne zapierd..... żebyś np. na starość nie miał jako jedynej opcji dorabianie u zachodnich sąsiadów jako pielęgniarek w domu starców.

          I w tej tyrającej wspólnocie są właśnie szczęśliwi. W odróżnieniu od nieszczęśliwych europejskich nierobów którzy palą całe dzielnice, bo opieka społeczna nie dała kasy na iPoda, co ich wykluczyło ze społeczności innych egoistycznych nierobów.

          Indie, Chiny, Turcja idą do przodu nie dlatego, że się wywyższają tylko, że są dumne z tego czym są i mają w du... co autorytety i media z EU o nich mówią (w odróżnieniu od polskiego leminga miejskiego).

          Szczęście rzecz ulotna i subiektywna. Cieżko pracujący obywatele tworzą solidne i stabilne państwa z których są dumni i w których mogą bezpiecznie żyć i dożyć śmierci. W tym znajdują szczęście.
          W tej chwili "nowi obywatele" jak nie dostaną od państwa na Conversy i nowe meble to wychodzą na ulicę.

          "Aby człowiek mógł być zadowolony z życia, jednym z najistotniejszych warunków jest, aby był przekonany, ze ma ono jakiś sens, jakąś wartość." Tatarkiwicz

          A Indie to świetny przykład na szczęśliwą modelową róznorodność. Rzezie w setkach jeśli nie tysiącach na porządku dziennym. Wg europejskich standardów to kraj z normalną wojną domową.
          • apas13 Re: Mientkie lemingi 08.09.11, 13:35
            Twardzielu, kolega powyżej, znając rzeczywistość Indii z widoku za oknem powiedział ci pewne rzeczy, a ty dalej wiesz lepiej, boś w gazetce przeczytał.
            Indie znam średnio, byłem tam zaledwie dwa razy. Ale zgodzę się z przedmówcą, że różnorodność napędza ten kraj, zaś stan permanentnej wojny domowej i rzezie o których wspominasz, mają w Indiach niemal zawsze podłoże RELIGIJNE. Bo tak to już jest - skoro nasz bóg jest jedyny i prawdziwy, to wyznawcy innego boga nie zasługują na życie...
            Chiny znam znacznie lepiej, bywam tam często. Owszem, Chińczycy są dumni z siebie, bo taki jest oficjalny kurs. Nie mają wolności, dostali dumę narodową. Choć pewnie mieszkańcy okolic Harbin albo tybetańscy Chińczycy woleli by być dumni w pierwszej kolejności ze swej narodowościowej odrębności, ale im nie wolno.
            Zapieprzają ciężko? Owszem, bo nie mają wyjścia. Zapewniam cię, że woleliby zapieprzać trochę mniej ciężko za wyższy standard życia. Szybko rosnące diaspory chińskie od Syberii, poprzez zgnuśniałą Europę aż po USA i Kanadę tworzą ludzie, ktorzy nie boją się ciężkiej pracy, wolą jednak wykonywać ją poza chińskim modelem państwowości i gospodarki. Ciekawe z jakiego powodu?
            Chiny to 1,2 miliarda ludzi trzymanych krótko za mordę i może 100 milionów uprzywilejowanych beneficjentów tamtejszej polityki. Ponad 150 milionów ma dochód poniżej JEDNEGO dolara dziennie, czyli nieco ponad 6 yuanów, czyli bardzo niewiele. Ile setek milionów ma dochód pomiędzy 1 a 5 USD? Dużo. Bardzo dużo. Skąd zatem te 100 milionów milionerów? Nie, nie są to samorodne talenty biznesowe - to ludzie władzy i ich poplecznicy lub ci, którzy się do tej grupy wkupili. Rozmawiałem z wieloma biznesmenami w chinach. Wcześniej czy później w życiorysie KAŻDEGO jest praca na państwowej posadzie, na wysokim stanowisku (co oznacza akceptację przez partię). Nie spotkałem NIKOGO młodego, kto wszedłby na szczyty zaczynając jako robotnik - chyba, że syn szefa. Chinese dream jest diametralnie różny od american dream...
            Prawo? Zależy od tego, kogo znasz, komu płacisz zwyczajowe łapówki i jak silny jest twój protektor. Sprawiedzliwość w sądzie? Nie ma czegoś takiego: jeśli masz mocne plecy, wolno ci wszystko. Jeśli stracisz poparcie albo zrobisz coś, na co jesteś "zbyt krótki" wchodząc w paradę silniejszemu - jesteś winny. Choćbyś przestrzegał prawa idealnie.
            Chiński cud gospodarczy to ciężka praca milionów półniewolników i bezwzględna polityka tamtejszego rządu. Są to standardy tak odległe od tego, co widzisz na co dzień za oknami w naszej gnuśnej Europie, iż zapewniam cię, że przy całym twoim gospodarczym liberaliźmie i niechęci do rzeczywistości lewakiej Europy, nie czułbyś się tam komfortowo...
            • mali_kali Re: Mientkie lemingi 08.09.11, 14:21
              Ty natomiast nie rozumiesz innej rzeczy.

              UE zajmuje sie tylko bezwarunkowa akceptacja dla wszelkich mniejszosci i zapewnianiem im specjalnej ochrony. Tymczasem w ogole przymyka oko na to, ze trzeba ciezko zachrzaniac.

              Pewnie, ze Chinczycy tez woleliby mniej pracowac! Jednak sytuacja na dzien dzisiejszy wyglada tak, ze Chinczycy dzieki swojej ciezkiej pracy potrafili zmienic jakosc swojego zycia, a Europejczycy zwiekszyli ilosc niepracujacych i pogorszyli standard zycia.

              Roznorodnosci? Swietnie! Ale to nie sprawy obyczajowe powinny byc na tapecie, lecz gospodarcze. W tej chwili wszyscy politycy zajmuja sie tylko bankructwem euro, a zaden z nich nie pomyslal wczesniej o przestrzeganiu traktatu z Maastricht. O czym wtedy mysleli? Wlasnie o malzenstwach homoseksualnych! To taka przestroga na przyszlosc. Nie ma co liczyc, ze splacisz dlugi ciagle sie rozwijajac, a rozwoj to liberalizowanie obyczajow - to wlasnie sposob myslenia calego pokolenia politykow europejskich. Spotkalo ich bankructwo.
              • buttercuo Re: Mientkie lemingi 08.09.11, 19:53
                Witam

                Jezeli szanowny Pan uwaza ze ostatnie 20 lat glownym tematem debat europejskich byly sprawy obyczajowe to powinszowac oczytania i zorientowania w temacie.

                Dyskutowano w kólko o eutanazji , małżenstwach homoseksualnych - niewazne byly sprawy zaciesniania integracji (Schegen zostało w pełni wprowadzone dopiero w latach 90-tych) , wprowadzenie Euro (pewnie dla Szanownego Pana była to trywialna operacja), przyjecia nowych panstw do Unii i przeznaczenia pieniedzy na ten projekt, integracja przemysłu wojskowego (Airbus-y nie pojawiły sie znikąd) itp, itd.

                W ciągu 20 lat na terenie Europy zaszły ogromne zmiany - ale nie - ich nie było dekadencka Europa zajmowała się sprawami obyczajowymi.... Brak słów.

                A co do spraw gospodarczych to Europa płaci właśnie za brak głębszej integracji ktora pozwalałaby odrywać większą rolę - tak się składa ze najglosniej przeciw integracji krzyczą ci ktorych tez drazni dwóch gosci trzymajacych sie za rękę - to takie polskie- przesolić sobie zupę i pluc na restaurację ze podaje złe posiłki.

                Pozdrawiam
                • mali_kali Re: Mientkie lemingi 09.09.11, 09:16
                  > Jezeli szanowny Pan uwaza ze ostatnie 20 lat glownym tematem debat europejskich
                  > byly sprawy obyczajowe to powinszowac oczytania i zorientowania w temacie.

                  Ja takze gratuluje. Wybiorczosci. Nie pisz mi co zrobili. Pisz o czym dyskutowali. Na chwile obecna najsilniejszym rozroznieniem pomiedzy tak zwanymi prawicami i lewicami sa rzeczy obyczajowe, czyli eutanazja, homoseksualizm, feminizm oraz stosunek do imigrantow (chociaz nawet w tym zakresie powoli wszyscy sie robia anty-imigranci). Nie ma debat gospodarczych, bo tam panuje konsensus. Wielki problemem jest stosunek do religii. Te rzeczy podlegaja dyskusji. O traktacie Lizbonskim nie bylo zbyt duzej dyskusji w mediach europejskich. Niestety. Nie pisze, ze nie pojawil sie zaden artykul, ale na pewno nie bylo zadnych polemik. Tak wlasciwie to nikt nie wie, co tam jest, bo zaden dziennikarz tego nie przeanalizowal doglebnie.

                  I co z tego, ze wprowadzono Euro, jezeli nikt tego nie przestrzega? Traktat z Maastricht zlamali wszyscy jego sygnatariusze. Panowal konsensus, wiec nie bylo dyskusji w tym zakresie.

                  I co z tego, ze wprowadzono Schengen, jezeli juz nie dziala? UK do dzisiaj tego nie podpisalo. Dania jednostronnie zawiesila zupelnie Schengen. Wlochy i Francja zawiesily Schengen, bo mialy problemy z imigrantami z Afryki. Slyszales jakas dyskusje na temat Danii lub UK? Ja nie, bo mamy tu konsensus. O Francji i Wloszech to cos tam pogadali, ale tylko bo to dotyczylo obszaru, gdzie brak konsensusu, czyli stosunku do imigracji.

                  Nie bylo zadnej debaty o przyjeciu nowych czlonkow. Wszyscy politycy byli za. Jezeli ich spoleczenstwa mialy obawy, to robili okresy przejsciowe dla uspokojenia spoleczenstw. Na przyklad Niemcy wprowadzily 10 letni okres powstrzymujacy imigracje z nowych krajow. Znowu! Te okresy przejsciowe dotyczyly wlasnie imigracji, bo w pozostalych obszarach panuje konsensus.

                  I tak dalej, i tak dalej. Tematy, gdzie brak konsensusu to wlasnie tematy obyczajowe. Nikt nie potepia politykow za lamanie Maastrich i nadmierne zadluzenie krajow. Wszyscy potepiaja/popieraja, jezeli zabrania/wprowadza sie malzenstwa homo lub ograniczenia imigracji. Moim zdaniem powinno byc odwrotnie.

                  > A co do spraw gospodarczych to Europa płaci właśnie za brak głębszej integracji

                  Nie placi za brak integracji, lecz za lamanie kryteriow z Maastricht.
    • maura4 Agenci Chaosu - list 07.09.11, 22:30
      Wstyd, że mamy takich profesorów. Jak polska profesor może obrażać ludzi, tylko dlatego, że nie wyznają najlepszej w jej opinii religii, która niczego jednostce nie odbiera ? Odbiera przede wszystkim rozum, co możemy obserwować po ostatnich zachowaniach i słowach profesórki. Z takimi profesorami, to nasza nauka zawsze będzie w światowym ogonie. A z tym projektem katolickim może sobie profesórka dać spokój. Właśnie niedawno taki wielki projekt katolicki trzymający za mordy społeczeństwo irlandzie, aby mieć dostęp do ich dzieci, aby móc je bić, gwałcić, zmuszać do niewolniczej pracy, upadł. Taka bojowniczka o życie nienarodzone, ma w nosie los dzieci już urodzonych niszczonych przez urzędników innstytucji boskiej. I oni mają być dla nas ratunkiem ? To niech profesor prowadza do nich swoje wnuki, niech je ratują. Ja żadnego ratunku nie potrzebuję, a już na pewno nie od tej niszczącej instytucji.
    • koloratura1 Leonardo wysiada! 08.09.11, 10:50
      Oto Zyta - prawdziwy człowiek Renesansu:
      - ekonomista
      - finansista
      - psycholog
      - teolog

      Uff!
      • guzikiewicz Beata ,sratatata 08.09.11, 11:55
        A w którym roku odwołano podejrzenie, że prof.dr hab. Zyta G. to nie TW Beata?
        • koloratura1 Re: Beata ,sratatata 08.09.11, 12:00
          guzikiewicz napisał:

          > A w którym roku odwołano podejrzenie, że prof.dr hab. Zyta G. to nie TW Beata?

          Nie wiem.
    • mali_kali Kolorowe czarno-biale 08.09.11, 14:33
      Tymczasem mnie juz irytuja panie i panowie, ktorzy na sile ciagle przypominaja, ze swiat ma wiecej barw.

      Czy to tak trudno zrozumiec, ze jezeli robisz jakas analize, to musisz ja uproscic i ustawic dwa skrajne bieguny? W zaleznosci od bliskosci danemu biegunowi dokonasz pomiaru. Tak wlasnie dzialaja WSZYSTKIE testy psychologiczne i sondaze. Dostajesz zawsze mozliwosci wyboru 1. Nie podoba mi sie. 2. Podoba mi sie. 3. Nie jestem pewien., chociaz obecnie staraja sie tutaj wprowadzac skale 1-5 ze stanami posrednimi. Na tym polega mierzenie, czegos co nie posiada obiektywnego wskaznika.

      Jezeli przestaniemy stawiac czarno-bialych biegunow, to niby jak tu cokolwiek obiektywnie zmierzyc? Bez sensu jest przypomianie, ze wszystko jest relatywne i zalezy od punktu odniesienia i odpowiedzi jest wiecej niz od 1 do 5. Do niczego to nie prowadzi. Gdyby ktokolwiek na serio chcialby tak rozumowac, to nie byloby renesansu i pozostalibysmy dalej w wiekach ciemnych. To wlasnie rozwoj nauki pozwolil uproscic i zrozumiec ten swiat. Nauka nie dala rady go wytlumaczyc w 100%, ale czy to rzeczywiscie powod, aby watpic w osiagniecia nauki?

      Przestancie z tym beznadziejnym podkreslaniem wielu kolorow, bo to do niczego nie prowadzi!
    • mrrrwrrr Objawiła swoje poglądy 08.09.11, 14:39
      "Wspólnota wartości jest pierwotna wobec zasad etycznych i wobec prawa."
      Jawohl, Frau Gilowska!
      Już tacy w historii byli, dla których wspólnota wartości była uber alles.
    • naels Agenci Chaosu - list 08.09.11, 14:40
      Mnie najbardziej przerazilo stwierdzenie "Wspólnota wartości jest pierwotna wobec zasad etycznych i wobec prawa". Jezeli takie stwierdzenie w wywiadzie naprawde padlo, i jezeli pani Gilowska na serio tak uwaza, to brak mi slów - czym wobec tego PiS-owskie spoleczenstwo rózni sie od hordy mordujacych se nawzajem kiboli, dla których honor druzyny jest najwyzsza wartoscia?
      • maura4 Re: Agenci Chaosu - list 08.09.11, 18:32
        Nie mam wątpliwości, że ona tak na poważnie. Przecież zrobiła z KK jedyną instytucję, która może ludzi uratować. Z katolików tych wspaniałych, zdolnych do wielkich dzieł. Ateiści w jej opinii to ludzie mali, miałcy, leniwi, gnuśni, którzy niczego w życiu nie osiągną i w żaden sposób nie mogą, nie chcą służyć społeczeństwu. Teraz są dwie możliwości. Pierwsza to, że pani profesórka jest niczym ten miś o małym rozumku. Druga, że w obronie katolicyzmu, w wynoszeniu na piedestał KK depcze etykę i prawo. Ja się tak zastanawiam, że jeżeli z wyznawanych wartości profesórka wyrzuca etykę i prawo, to co jej zostaje ? Jej całowanie po rękach biskupów. Mnie, ateistce stos, który chętnie pewnie by podpaliła, aby pozbyć się jednostki zagrażającej jej wspólnocie wartości. Zawsze mówię, że wstydzę się tylko za siebie, ale niestety wstydzę się, że nasze państwo nadaje tytuły profesorskie osobom o tak ciasnych umysłach. Czego ona może studentów nauczyć, pomijając kwestie zawodowe ? Że można łamać prawo, postępować nieetycznie, bo te akurat wartości w państwach kościelnych nie są na topie.Ta stara maksyma, że cel uświęca środki była i jak widać nadal jest obecna w KK, i wśród jego bojowników jak Zyta Gilowska.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka