Dodaj do ulubionych

Lepszy program gorszego rządu

21.11.11, 16:48
Luzik. Twarda ekonomiczna logika. Chyba tak twarda jak beton Pana Redaktora, albo 3x15 :-)

"która wpłynie do budżetu państwa z tytułu podwyższenia składki o 2 punkty procentowe to są pieniądze, które w innym przypadku leżałyby raczej na lokatach, niż pracowały w gospodarce…”

Pan Premier został Europejczykiem Roku. Za tezę, że się pieniądze marnują na lokatach powinien zostać Ekonomistą Roku.

blog.gwiazdowski.pl/index.php?subcontent=1&id=1063
Obserwuj wątek
    • goral27 Lepszy program gorszego rządu 21.11.11, 20:31
      no i znowu brazowy nosek u pana Jacusia :)
      • citaobscura * Donald Tusk w Panice-wiarygodność na zakręcie * 21.11.11, 23:19
        Tusk czuje elektorat najlepiej z liderów polskich partii, wielokrotnie pokazał też (ostatni raz latem, gdy energicznie włączył się do kampanii wyborczej), że umie stawiać czoła wyzwaniom, jakie normalnie niesie współczesne demokratyczne państwo. Jednak nie zademonstrował dotąd cojones prawdziwego przywódcy, churchillowskiej umiejętności przewodzenia w historycznym kryzysie.

        Ta sztuka nie polega na ciułaniu punktów w rankingach popularności. Lider na zakrętach historii musi mieć wiarygodność. Gdy wskazuje na wyższą konieczność ponoszenia ofiar, gdy obiecuje ludowi krew, pot i łzy, robi to z siłą moralną, która płynie z prawdy i wewnętrznego przekonania. Dlatego znajduje posłuch w momencie próby i dlatego to, co w innych czasach jest politycznie niemożliwe, staje się wykonalne.

        Tego nie można udać, tego nie da się sprokurować metodami piarowskimi. I z tego właśnie powodu, mimo merytorycznych zalet, exposé Donalda Tuska budzi sporo wątpliwości. Dyskusja w Sejmie, jaka po nim nastąpiła, pokazała to wyraźnie.

        Bardzo interesującą kwestią jest też, dlaczego w wykonaniu tego rządu reformy muszą zawsze oznaczać przede wszystkim podwyżki danin.

        Już nie ma w tym państwie, panie premierze, zbędnych, dublujących się instytucji i nadmiaru biurokracji? Koniecznie musimy mieć zarówno Ministerstwo Gospodarki, jak Ministerstwo Skarbu i na dodatek Ministerstwo Infrastruktury? A czemu, poza przechowywaniem dziwnych osób, służy Ministerstwo Sportu i Turystyki?

        Czy naprawdę obok ABW potrzebujemy aż tylu tajnych służb? I aż tylu organizacji śledczych – i CBA, i CBŚ, i policji państwowej? Czy Polska potrzebuje tak wielu kontrolowanych przez polityków stacji telewizyjnych i radiowych? Czy nie zostało już nic z owych "bizantyjskich" przywilejów władzy, o których mówił pan kiedyś z takim wzburzeniem i o likwidacji których miał pan raportować Sejmowi aż do skutku każdego miesiąca?

        Po stronie wątpliwości nie te kwestie wydają się jednak najważniejsze. Kluczowe jest pytanie o charakter premiera. Po cichu wielu kwestionuje jego determinację dotrzymywania składanych publicznie zobowiązań. Nie tylko dziennikarze, ale również analitycy i agencje ratingowe żywo pamiętają, ile naobiecywał w exposé poprzednim. [Rafał Ziomecki - trudno go podejrzewać o "pisofilię")
        • koloratura1 Re: * Donald Tusk w Panice-wiarygodność na zakręc 22.11.11, 10:05
          citaobscura napisał:

          > Bardzo interesującą kwestią jest też, dlaczego w wykonaniu tego rządu reformy
          > muszą zawsze oznaczać przede wszystkim podwyżki danin.

          Pewnie dlatego, że ten - akurat - rząd ma wątpliwą przyjemność trafiać na czas ogólnoświatowego kryzysu, a nie - prosperity.

          • pojemniczek Re: * Donald Tusk w Panice-wiarygodność na zakręc 22.11.11, 11:11
            W czasie kryzysu powinno się oszczędzać, a zwiększenie podatków to wzrost dochodów budżetu, a nie oszczędzanie. Oszczędzanie to zmniejszanie wydatków.
            • koloratura1 To źle, że dochody rosną? 23.11.11, 07:04
              pojemniczek napisała:

              > W czasie kryzysu powinno się oszczędzać, a zwiększenie podatków to wzrost dochodów
              > budżetu, a nie oszczędzanie. Oszczędzanie to zmniejszanie wydatków.

              Im większe wpływy, tym mniej można (pozwolić sobie, żeby) oszczędzać.
              • pojemniczek Re: To źle, że dochody rosną? 24.11.11, 11:35
                To źle, że dochody rosną?

                Źle. Jest to wynikiem wzrostu obciążeń podatkowych (w tym przypadku), czyli podatnicy mają mniej pieniędzy. Ten wzrost dochodów budżetowych będzie skutkować np. zmniejszeniem inwestycji, bo on nie jest wynikiem wzrostu bogactwa mieszkańców, tylko wzrostem obciążeń podatkowych.
    • zalesand Lepszy program gorszego rządu 21.11.11, 20:32
      >Rzecz w tym, że takimi nominacjami rząd ostentacyjnie sabotuje własny program antykryzysowy, bo organizacja sądów, rynek pracy i polityka społeczna odpowiadają za większość problemów polskich przedsiębiorców.
      >
      A może ci dyletanci są po to, żeby wysadzić skostniałe, nietykalne dla "korporacyjnych" fachowców, struktury i na ich zrębach zbudować nowe, na miarę XXI wieku.
    • wasylzly postep jakis chiba bedzie 21.11.11, 21:02
      na szczescie brak gitarzystow basowych, historykow dziejow kabaretow, czy bokserow - to dobrze.
      Kryzys przez ktory przeszlismy sucha noga - po wyborach okazal sie tak gleboki - ze trzeba odebrac chleb dzieciom od ust, a starym dolozyc do 67 roku zycia. Szczegolnosci padlo na pokolenie wychoane w prl - na zielonym groszku i occie pana Reagana.

      No coz u skromynch, uciwych katolikow -myjacych sie raz na tydzien, zauwazono zwiekszona czestotliwosc mycia rak po wyjsciu z toalety sejmowej. Choc w tym postep.
    • matrioszka25 Lepszy program gorszego rządu 21.11.11, 22:15
      uff..na szczescie uratowali nas przez dziadkiem Kaczynskim i jego ferajna, ale posuneli sie do gestu w miare nieleganckiego, co podwaza jakakolwiek wiarygodnosc tego rzadu. Totez i poparcie zaufaniem tak cienkie jak lod na dzsiejszej wisle.

      Przejscie sucha stopa przez kryzys europejski okazal sie wierutnym klamstwem skrywanym przez Tuska i jego ferajne aby wygrac wybory - dzsiaj mamy obnizone notowania agencji ratingowych i wzywanie przez euroejskiego guru finasow pana dyzme Rustowskiego do odbierania dzieciom chleba od ust i w ogole kaszana jak w grecji.

      Dziekujemy wam panowie, wybieralam PO -ostatni raz i jak zwykle zycze cwaniactwu, oszustom, lze -politykierom -wywrucenia sie na pierwszym zakrecie.

      • koloratura1 Re: Lepszy program gorszego rządu 22.11.11, 10:10
        matrioszka25 napisała:

        > uff..na szczescie (itd...)

        Wiesz co, pomódl się, ale tak z całego serca, to może - jeśli nie wszystko - to chociaż spora część tego, o czym piszesz, okaże się prawdą...
    • 1stanczyk Poczekajmy na rezultaty: tak czy inaczej po 21.11.11, 22:16
      dwudziestu kilku latach rządów w naszym kraju postokrągłostołowych debilów wyszczekanych "patriotyzmem" i "uduchowionych" watykańskim wstecznictwem kilka miesięcy, czy lat, czy nawet dziesiecioleci tego ich niepojętego postokrągłostołowego burdelu nie robi istotnej różnicy.

      Lepszy program gorszego rządu
      • sam16 Re: Poczekajmy na rezultaty: tak czy inaczej po 21.11.11, 23:42
        1stanczyk napisał:

        > dwudziestu kilku latach rządów w naszym kraju postokrągłostołowych debilów wys
        > zczekanych "patriotyzmem" i "uduchowionych" watykańskim wstecznictwem kilka mie
        > sięcy, czy lat, czy nawet dziesiecioleci tego ich niepojętego postokrągłostołow
        > ego burdelu nie robi istotnej różnicy.

        W USA,Grecji,Hiszpani, Potugalii i we Wloszech nie bylo okraglego stolu,komunizmu i innych plag jak Solidarnosc. Czym wytlumaczysz ze tamete gospodarki sa bliskie zapasci???
        To to tez wina okraglego stolu,Michnika i Tuska?????
        • 1stanczyk Od kiedy wzorowanie się na "przegranych" należy do 22.11.11, 10:43
          obowiązków rządzących ?

          Szczególnie, że cytowane przez Ciebie "przegrane" zapewniają niejednokrotnie swoim obywatelom poziom życia o cale lata świetlne wyższy niż nasze "wygrane".

          Takie właśnie oto są skutki "naszej", naszych solidarnościowych "bohaterów", małpiej, typowej dla debilów, "inteligencji", polegającej na dwudziestokilkuletnim bezmyślnym wzorowaniu się w na zupelnie nie przystających ani do naszej sytuacji ani do naszych możliwości zachodnich doświadczeniach !

          Mieliśmy szczególną, szczególnie korzystną z racji, raz na transformacje systemowa, dwa szalenie niski poziom zaspokojenia rynku elementarnych potrzeb, sytuacje ekonomiczną.

          I zamiast wykorzystać atuty tej szczególnej niepowtarzalnej sytuacji (jak robiła to latami po przegranej wojnie Japonia, Niemcy, jak robią to od lat Chiny, czy od czasow Putina Rosja) dumnie i z wielka pajacowatą pompą weszliśmy z zupelnie niepotrzebnym pospiechem do tego obecnego wspólnego "przegranego" grajdoła zupelnie do niego nieprzygotowani i nieodporni, a tym samy dużo słabsi, nawet od tych, których cytujesz.

          Nasza obecna "korzystna" w kryzysie sytuacja, osiągnięta olbrzymim kosztem blisko 200 miliardów $ nowych długów i pewnie już 50 mld € bezzwrotnej unijnej pomocy dla tych co jak my nie radzą sobie sami, jest niejako wynikiem obaw, że załamanie sytuacji wzrostu w naszym kraju będzie dużo bardziej bolesne i długotrwale niż to, które ma miejsce w wymienianych przez Ciebie krajach.

          Nieomal wszystkie rezerwy wynikające z naszej korzystnej sytuacji początkowej zostały już przez postokrągłostołowych debilów wykorzystane: "prywatyzacja" skromnego PRL-owskiego dorobku, bezzwrotna unijna pomoc, oddane rynki, masowa emigracja ...
          Niektóre z nich, jak na przykład emigracja, szybko, w przypadku załamania się sytuacji w naszym kraju, będą miały efekt pogłębiający, pogarszający perspektywy na przyszłość.

          Rządzili, kierując się głównie własnymi pajacowatymi fobiami, tak by mieć samemu dzisiaj i tutaj za wszelka cenę, za cenę kolosalnych długów, za cenę oddanych za pol darmo rynków, za cenę blisko dwumilionowej emigracji ... itd itd itd dobrze: nasze perspektywy mieli i maja głęboko w dupie: stąd ta obecna nagląca potrzeba przerzucenia ekonomicznych konsekwencji nieogarniętej głupoty, nieodpowiedzialności i beztroski ich dwudziestokilkuletnich rządów na następne pokolenia (kolosalne długi, wydłużony czas pracy do emerytury)

          Co mnie zresztą obchodzą inni: "co komu do tego jak chałupa nie jego".

          Inni to nie jest żadne usprawiedliwienie szczególnie po dwudziestu kilku latach wyszczekanych i pajacowatych mocarstwowych ambicji rządzących nami postokrągłostołowych debilów.

          Wszystko co potrafili to żyć na koszt w najlepszym razie "prywatyzowanego" (żeby nie napisać najzwyczajniej rozkradzionego) skromnego PRL-owskiego dorobku, oddanych za pol darmo rynków, niemieckich pieniędzy za prace w czasie wojny, bezzwrotnej unijnej jałmużny przeznaczonej dla tych, jak my, co nie potrafią radzić sobie sami ..

          Zapomniałby ... budować zamiast dróg i żłobków kościoły ... nieudolnie (jak w Smoleńsku) organizować patriotyczne kociokwiki

          Re: Poczekajmy na rezultaty: tak czy inaczej po
    • voytexbezportek T nie rzad powinien decydowac.... 21.11.11, 23:24
      ...jaka powinna byc ekonomia (gospodarka). Ekonomia sobie sama zdecyduje. Rzad powinien tylko jej ulatwiac (ciac podatki) i sie nie wtracac. Gospodarka planowa PRLu i socjalizm w Hiszpanii (wczorajsze wybory) prowadzily do upadku ekonomii. Po za tym , panskie wywody sa pogmatwane i malo komunikatywne.
    • oghana7 Lepszy program gorszego rządu 21.11.11, 23:54
      JUZ SIE NIE DZIWIE -OPOZYCYJNOSCI GAzety wobec premiera tuska .takich gazet jest wiekszosc .nie wstyd wam ?
    • blust podwyzki podatkow to ZLY program 22.11.11, 04:15
      "rzad podniesie podatki bo deficyt jest za duzy "

      tlumaczenie: jak gospodarka oslabnie to ja dobijemy wysysajac z niej pieniadz i zmniejszajac popyt. Nie ma zadnego znaczenia czy sie zabiera biednym czy bogatym, pieniadz zaplacony w podatku znika z gospodarki.

      Fakt:

      PKB = wydatki.

      Wieksze podatki -> mniejsze wydatki = mniejszy PKB. Genialne.

      Za male wydatki (np. jak sektor prywatny oszczedza) powoduja bezrobocie. Wiec wtedy panstwo musi wydatki ZWIEKSZYC, zmniejszenie wydatkow automatycznie zwiekszy bezrobocie i... paradoksalnie deficyt tez. Grecja i Wlochy sie bolesnie o tym przekonuja. Polak Kalecki rozumial to 60 lat temu.
      bilbo.economicoutlook.net/blog/?p=12473

      Fakt:

      deficyt rzadu = nadwyzka sektora prywatnego.

      Gadanie ze maly deficyt to "dobry wynik" to idiotyzm. Rzad emitujacy wlasna walute nie moze zbankrutowac, powinien wlewac do gospodarki tyle pieniadza (zauwazny ze z powyzszego rownania wynika ze jak jest deficyt to gospodarka ma wiecej pieniedzy) az popyt bedzie na tyle duzy ze zniknie bezrobocie. Ostatni raz jak sprawdzalem bezrobocie bylo pow. 10% wiec deficyt jest ZA MALY. Jak bedzie recesja to deficyt trzeba zwiekszyc a nie zmiejszac.

      To bezrobocie powinno byc briorytetem, nie budzet. Budzet powinien miec tak duzy deficyt az bezrobocie zniknie. Jak ktos sie boi ze za duzy deficyt wywola problemy nie rozumie systemu monetarnego.

      Neoliberalowie nie rozumieja roznicy miedzy panstwem ktore ma wlasna walute (jak Polska) i ktore moze jej kreowac ile chce az zniknie bezrobocie, a takim ktore uzywa waluty cudzej i moze zbankrutowac (jak Grecja czy Wlochy).

      W kraju z wlasna waluta deficyty nie powoduja wzrostu stop procentowych. I nie moga wyprzec oszczednosci, sa ich jedynym zrodlem! To rachunkowosc, nawet nie ekonomia. bzdura jest tez ze emisja obligacji chroni magicznie przed inflacja, jest tak naprawde (nieco) bardziej inflacyjna. Ale trzeba wiedziec jak dzialaja banki zeby to zobaczyc.

      ZADEN kraj z wlasna waluta nie zbankrutowal. Dokladnie zaden. Kazdy z krajow ktory zbankrutowal mial dlug w obcej walucie (jak Weimar 1920 i Polska 1989) albo zalozyl sobie na szyje petle w postaci sztywnego kursu wymiany na cos czego nie emitowal (np. zloto, Euro, dolar jak Argentyna w 2000r). Jedynie Japonia wypiela sie na USA w 1941r. ale to bylo gdy byla w nimi w stanie wojny.

      Zrozumienie czym sie rozni Euro od kraju z wlasna waluta, podstawy ekonomii monetarnej (podstawy nieznane ekonomistom glownego nurtu ktorzy pleca np. o bankructwie USA):

      www.gurufocus.com/news_print.php?id=147269
      neweconomicperspectives.blogspot.com/2009/11/what-if-government-just-prints-money.html
      • adrem63 Drukować czy oszczędzać ? 23.11.11, 12:07
        Blust
        piszesz tutaj ciekawe rzeczy, nawet linki podajesz (też ciekawe), ale chyba nie biorą Cię poważnie inni forumowicze, bo jakoś mały odzew.
        Piszesz, że państwo mające własną walutę nie może zbankrutować.
        Możliwe, ale spróbuj dociec jakie skutki ma emisja pieniądza w obecnym systemie finansowym
        np. USA. Dług publiczny, nie licząc zadłużenia obywateli i firm prywatnych wynosi ponad 15 bln
        dol., to chyba ok. 100% PKB. Odsetki od tego długu wynoszą kilkaset mld dol. rocznie z budżetu kraju. Naturalnie można dodrukować na to dolarów, ale w prawie USA stoi zapora, granica długu publicznego. Wiesz może dlaczego ? Przecież można drukować w nieskończoność i dopisywać zera po stronie „ma” i „winien”? Japonia ma już przecież 225 % długu publicznego w stos do ich PKB.

        Nie bardzo wiem w jaki sposób w obecnym systemie finansowym w którym nowy pieniądz trafia do banków komercyjnych, a te topią go w wirtualnych „inwestycjach” lub odkładają jako fundusze reserwowe jak to było ostatnio w USA z „pakietem stabilizacyjnym” w 2009 ( „INFO: Mimo uchwalenia pakietu stymulującego amerykańską gospodarkę o wartości 787 mld USD sytuacja jest znacznie gorsza, niż oczekiwał rząd. Gwałtownie rośnie w USA bezrobocie, które osiąga już poziom prawie 10%.“)

        Bezrobocie ma się dobrze mimo drukowania, coś tu nie gra, może wiesz co ?
        • blust Re: Drukować czy oszczędzać ? 25.11.11, 16:15
          > np. USA. Dług publiczny, nie licząc zadłużenia obywateli i firm prywatnych wyno
          > si ponad 15 bln
          > dol., to chyba ok. 100% PKB. Odsetki od tego długu wynoszą kilkaset mld dol. r
          > ocznie z budżetu kraju. Naturalnie można dodrukować na to dolarów, ale w prawie
          > USA stoi zapora, granica długu publicznego. Wiesz może dlaczego ? Przecież moż
          > na drukować w nieskończoność i dopisywać zera po stronie „ma” i 
          > 222;winien”? Japonia ma już przecież 225 % długu publicznego w stos do i
          > ch PKB.

          Jak pokazuje Japonia, dlug USA (czyli *aktywa* sektora prywatnego) moga byc 2x wieksze i nic sie nie stanie. Wiec sztuczne bariery sa niepotrzebne. Zauwaz ze to rzad ustala odsetki od dlugu, wiec np. w Japonii koszt obslugi dlugu *spadl* choc dlug wzrosl - rzxad obnizyl stopy i juz. W czasie wojny USA wialy wielki dlug i ustalily odsetki od 10 letnich obligacji na 0.4% i po problemie.

          Piszesz ze mimo 787mld sytuacja jest gorsza. Prawda. Ale ekonomisci ktorzy wiedzieli jak to dziala mowili ze powinno sie wyprodukowac z niczego 2000mld, nie 787. Bez tego 787 PKB bylby o te 787 (albo wiecej) nizszy. Bezrobocie byloby wieksze, deficyt pewnie tez (tak jak pisalem, deficyt jest niewazny)

          > Bezrobocie ma się dobrze mimo drukowania, coś tu nie gra, może wiesz co ?

          drukowanie powstrzymalo depresje, choc spadki produkcji byly glebsze w 2008-2009 niz w zasie Wielkiej Depresji, bezrobocie jest jednak 4x mniejsze. Sektor prywatny stracil nie pamietam, 10T w bance nieruchomosci? Trzeba mu wydrukowac i dac te 10T w deficytach, inaczej nie zacznie wydawac. Na razie mu dano pewnie ze 3T. Trzeba dac kolejne 7. Wiem ze to brzmi nonsensownie, ale bogactwo w nieruchomosciach ktore wyprodukowalo swietna gospodarke 2004-2008 tez bylo wirtualne. Najwazniejsze jest zeby wydatki byly na tyle wysokie zeby sie produktywnosc nie amrnowala, teraz sie marnuje, 10% ludzi siedzi w domu, firmy pracuja przy 70% mocy.
          • adrem63 Re: Drukować czy oszczędzać ? 25.11.11, 18:51
            >Jak pokazuje Japonia, dlug USA (czyli *aktywa* sektora prywatnego) moga byc 2x wieksze i nic sie nie stanie. Wiec sztuczne bariery sa niepotrzebne. Zauwaz ze to rzad ustala odsetki od dlugu, wiec np. w Japonii koszt obslugi dlugu *spadl* choc dlug wzrosl - rzxad obnizyl stopy i juz. W czasie wojny USA wialy wielki dlug i ustalily odsetki od 10 letnich obligacji na 0.4% i po problemie.< 

            No, nie wiem, może to dotyczy tylko b. dużych silnych państw, które mają „instrumenty” oddziaływania na „sektor prywatny”. Może jest więc tak w Japonii, że szefowie dużych japońskich banków komercyjnych zamiast kupować obligacje bardziej opłacalne muszą kupować mniej opłacalne ( 1% 10 letnie) obligacje japońskie, bo inaczej musieliby zrobić sepuku .
            W państwach słabych to system bankowy dyktuje warunki i wrazie czego „odstrzeli” prezydenta lub premiera. To tłumaczyłoby dlaczego Polska płaci bankom 6,17 % za 10letnie obligacje, a Włochy nawet 7,3%. A Niemcy dzisiaj nie sprzedały wszystkich swoich obligacji.

            >Piszesz ze mimo 787mld sytuacja jest gorsza. Prawda. Ale ekonomisci ktorzy wiedzieli jak to dziala mowili ze powinno sie wyprodukowac z niczego 2000mld, nie 787. Bez tego 787 PKB bylby o te 787 (albo wiecej) nizszy. Bezrobocie byloby wieksze, deficyt pewnie tez (tak jak pisalem, deficyt jest niewazny)< 
            Pewnie tak,
            ale czytałem w jakimś tekscie z NYT, że te pieniądze w największej części nie trafiły w ogóle do gospodarki więc i tak nie miały wpływu na PKB. Banki komercyjne polokowały je głównie jako różne rezerwy w banku centralnym i uregulowały swoje zobowiązania wobec innych podmiotów finansowych, a gospodarka nie była dostatecznie kredytowana aby wykorzystać zdolności produkcyjne. Trudno więc uwierzyć w to co piszesz.

            >>Bezrobocie ma się dobrze mimo drukowania, coś tu nie gra, może wiesz co ? 
            >drukowanie powstrzymalo depresje, choc spadki produkcji byly glebsze w 2008-2009 niz w zasie Wielkiej Depresji, bezrobocie jest jednak 4x mniejsze.<
            Wspomnienia z czasów Wielkiej Depresji są ciekawe, ale nie zmieniają faktu, że bezrobocie faktyczne w przeważającej liczbie państw działających w tym systemie finansowym wynosi na ogół 10 do 20%.

            >Sektor prywatny stracil nie pamietam, 10T w bance nieruchomosci? Trzeba mu wydrukowac i dac te 10T w deficytach, inaczej nie zacznie wydawac. <
            Tak to wygląda na zdrowy rozum. Nie byłoby w tym nic złego gdyby te deficyty powiększające dług publiczny nie przekładały się na fatalną sytuację ludzi spoza „sektora prywatnego”, np. gdy w USA 48 mln ludzi jest poza systemem ubezpieczeń zdrowotnych.
            Może więc zamiast „dawać im w deficytach” lepiej dawać im redukując długi publiczne.

            > Najwazniejsze jest zeby wydatki byly na tyle wysokie zeby sie produktywnosc nie amrnowala, teraz sie marnuje, 10% ludzi siedzi w domu, firmy pracuja przy 70% mocy. <
            Niby racja, ale niezupełnie się tutaj zgadzam. Najważniejszy jest wynik końcowy, równomierny rozwój.
            Jeśli po stronie „sektora prywatnego” są coraz większe liczby w pozycji „ma” , a po stronie sektora publicznego podobne liczby w pozycji „winien” to jednak coś nie jest w porządku.
            Zwłaszcza, że jak widać to wirtualne dopisywanie zer po obu stronach sektor prywatny chce zmaterializować, a to się skończy fatalnie dla bardzo wielu.
            • blust Re: Drukować czy oszczędzać ? 25.11.11, 19:15
              adrem63 napisał:

              >> No, nie wiem, może to dotyczy tylko b. dużych silnych państw, które mają „
              > ;instrumenty” oddziaływania na „sektor prywatny”.

              Instrumentem jest obowiazek podatkowy ktory nadaje wartosc papierowej walucie ktore emitujesz. Inaczej rynek sie wypnie na pieniadz i jest hiperinflacja. Panstwo jako monopolista moze ustalic cene waluty wzgledem wszystkiego innego. Tak sie robi z short rate (krotkoteminowa stopa) - banki sie nie wychyla, nawet jak im sie stopa nie podoba. Identyczny byl mechanizm ustalenia przed USA stopyobligacji na 0.4%

              Może jest w
              > ięc tak w Japonii, że szefowie dużych japońskich banków komercyjnych zamiast ku
              > pować obligacje bardziej opłacalne muszą kupować mniej opłacalne ( 1% 10 letnie
              > ) obligacje japońskie, bo inaczej musieliby zrobić sepuku .

              to tak nie dziala. Jak rezerw miedzybnkowych jest za duzo na skutek deficytu, sektor prywatny nie moze sie ich sam pozbyc, one nie znikna, chyba ze wezmie je z powrotem rzad, wiec moze zaoferowac amrginalnie wiekszy procent niz placi za same rezerwy i banki sie same zamienia, to bedzie dla nich racjonalne, nie zadne poswiecenie.

              przesledz link ktory dalem: what if the govt just prints money.

              > W państwach słabych to system bankowy dyktuje warunki i wrazie czego „ods
              > trzeli” prezydenta lub premiera. To tłumaczyłoby dlaczego Polska płaci ba
              > nkom 6,17 % za 10letnie obligacje, a Włochy nawet 7,3%.

              Wlochy maja inny system monetarny niz Polska. Wlochy naprawde pozyczaja na rynku i nie maja zadnej wladzy. Polska moglaby zrobic trick i ustalic odsetki na 0.4%, Wlochy nie. Polska tego nie rozumie. zauwaz ze jak NBP ustala stopy to sie nie boisz czy rynek sie nie obrazi! Tak samo rynek nie bedzie mial nic do gadania jak by ustalic dlugoterminowe stopy, np. 10 letnie.

              A Niemcy dzisiaj nie sp
              > rzedały wszystkich swoich obligacji.

              Niemcy tez idiotycznie maja obca walute (Euro) i zebrza na rynku. Do wczoraj im sie wydawalo ze nie zebrza, ale wyszlo szydlo z worka.

              >
              > >Piszesz ze mimo 787mld sytuacja jest gorsza. Prawda. Ale ekonomisci ktorzy
              > wiedzieli jak to dziala mowili ze powinno sie wyprodukowac z niczego 2000mld,
              >> ale czytałem w jakimś tekscie z NYT, że te pieniądze w największej części nie
              > trafiły w ogóle do gospodarki więc i tak nie miały wpływu na PKB.

              Mialy, mialy. Tylko nie na obecny, ale na przyszly, te pieniadze pomoga. Ekonomisci przeoczyli dlug prywatny, wiec ich kryzys zaskoczyl. Na razie mozesz wlac 10T do gospodarki i PKB nie drgnie, nie szkodzi, bo panstwo ma nieograniczona ilosc pieniadza, tworzy go z niczego. Wlejesz 11-ty trylion i gospodajka ruszy, bo sektor prywatny zostanie oddluzony i wroci do wydawania jak w 2007r.

              Banki komercy
              > jne polokowały je głównie jako różne rezerwy w banku centralnym i uregulowały s
              > woje zobowiązania wobec innych podmiotów finansowych, a gospodarka nie była dos
              > tatecznie kredytowana aby wykorzystać zdolności produkcyjne. Trudno więc uwierz
              > yć w to co piszesz.

              banki byly slabe i faktycznie panstwo im dalo kase za nic. To bez sensu. Ale pomoc im trzeba bylo, gospodarka bez bankow nie drgnie. Ale reszcie gospodarki nie nalezy pomagac robiac prezenty bankom! Trzeba bezposrednio oddluzyc ludzi: obciac podatki, zrobic programy zatrudnienia itp. Banki nie beda pozyczac zadluzonemu sektorowi prywatnemu, ta koncepcja od poczatku byla bez sensu. I bez sensu byl plan zeby odnowa gospodarcza sie opierala na pozyczonym przez sektor prywatny pieniadzy, na dlugu. Dlug byl za duzy, to caly problem, teraz trzeba zwiekszyc dlug rzadu, nie prywatny. Bo rzad z wlasna waluta moze zasze kontrolowac swoje odsetki!

              >
              > >>Bezrobocie ma się dobrze mimo drukowania, coś tu nie gra, może wiesz
              > co ? 
              > >drukowanie powstrzymalo depresje, choc spadki produkcji byly glebsze w 200
              > 8-2009 niz w zasie Wielkiej Depresji, bezrobocie jest jednak 4x mniejsze.<
              > Wspomnienia z czasów Wielkiej Depresji są ciekawe, ale nie zmieniają faktu, że
              > bezrobocie faktyczne w przeważającej liczbie państw działających w tym systemie
              > finansowym wynosi na ogół 10 do 20%.

              tak, byloby duzo wyzsze gdybys nie oddluzyl sektora prywatnego o te 787mld (nawet jakby nawet nie cent zostal wydany - ludzie wydali wiecej wlasnych pieniedzy niz by wydali gdyby nie dostali tych dodatkowych 787mld)


              >
              > >Sektor prywatny stracil nie pamietam, 10T w bance nieruchomosci? Trzeba mu
              > wydrukowac i dac te 10T w deficytach, inaczej nie zacznie wydawac. <
              > Tak to wygląda na zdrowy rozum. Nie byłoby w tym nic złego gdyby te deficyty po
              > większające dług publiczny nie przekładały się na fatalną sytuację ludzi spoza
              > „sektora prywatnego”, np. gdy w USA 48 mln ludzi jest poza systemem
              > ubezpieczeń zdrowotnych.

              deficyty sie na nic nie przekladaja. tylko w systemie ktory jest zdominowany przez wielki biznes, biznes zaraz krzyczy "za duzy deficyt - obetnijcie ubogim" (a nam dajcie)



              > Może więc zamiast „dawać im w deficytach” lepiej dawać im redukując
              > długi publiczne.

              dlug publiczny = nadwyzka prywatna.

              to tozsamosc rachunkowa.
              bilbo.economicoutlook.net/blog/?p=1075
              Jak zmiejszysz dlug publiczny to zwiekszysz prywatny, nie da sie inaczej.

              Dlatego jak USA probowaly splacic dlug 7x to 6x wybuchla depresja.
              www.newdeal20.org/2010/02/10/the-federal-budget-is-not-like-a-household-budget-heres-why-8230/

              >
              > > Najwazniejsze jest zeby wydatki byly na tyle wysokie zeby sie produktywno
              > sc nie amrnowala, teraz sie marnuje, 10% ludzi siedzi w domu, firmy pracuja prz
              > y 70% mocy. <
              > Niby racja, ale niezupełnie się tutaj zgadzam. Najważniejszy jest wynik końcowy
              > , równomierny rozwój.
              > Jeśli po stronie „sektora prywatnego” są coraz większe liczby w poz
              > ycji „ma” , a po stronie sektora publicznego podobne liczby w pozyc
              > ji „winien” to jednak coś nie jest w porządku.

              po pierwsze: to lepsze niz na odwrot! Bo rzad moze zawsze obsluzyc dlug. Dlug rzadu naprawde nie jest dlugiem:
              www.atimes.com/atimes/Global_Economy/MG27Dj02.htmlCached


              > Zwłaszcza, że jak widać to wirtualne dopisywanie zer po obu stronach sektor pry
              > watny chce zmaterializować, a to się skończy fatalnie dla bardzo wielu.

              tak, ale rzad ma prawo "recall" na te pieniadze - podatki. Jak przeholujesz to bezrobocie zmiejszysz do zera i dalej bedziesz wydawal, tak wtedy wzrosnie inflacja. Ale jak rpzestaniesz to inflacje tez mozesz kontrolowac. Nie mozesz sie na raz bac dwoch rzeczy i inflacji i bezrobocia! Inflacja bedzie jak zwalczysz bezrobocie, podnies nieco podatki i po problemie.
    • neskim Czy w "GW" nie ma korekty ? 22.11.11, 07:03
      [b] Jej brak znowu wykoślawił tekst komentatora, z którym prawie zawsze się zgadzam. W efekcie u Żakowskiego czytamy: "Pal sześć odloty ideowe i wszystko, co wiemy o Jarosławie Gowinie" - gdy w oczywisty sposób powinno być "PAL SZEŚĆ IDIOTY IDEOWA" Tym bardziej, że chodzi nie tylko o Gowina, ale np. o IDIOTÓW INNEJ GAZETY, której komentatorzy zalewają się łzami z powodu tępienia przez Tuska tej BIEDNEJ KLASY ŚREDNIEJ (mając na myśli chyba głównie siebie, jak w "GW" także LESZCZYŃSKI...)
      Zgadzam się z red.Żakowskim, że jest zatrważające, iż "organizacja sądów, rynek pracy i polityka społeczna" - odpowiadające za niedwa resorty - "dostają kompletni dyletanci"... Ale jakże ma być u nas inaczej, skoro żurnaliści mający gdzieś swoje kompetencje, czyli dziennikarze-googlarze - domują też w mediach, które powinny czuwać, aby wreszcie po 20 latach skonczyły się u nas rządy dyletantów; nawet jeśli to skądinąd sprawni KOPACZE...
      A propos pomstowania w "rzepie", że "Jak zwykle zapłaci klasa średnia" - zamiast łupić biedaków - zastanawiam się, czy nie powinien im utrzeć nosa Jarosław Kaczyński, skoro ta gazeta uważana jest za ORGAN PIS. Choć nie brak w niej już żurnalistów, którzy stawiają na ZDRAJCÓW KACZYŃSKIEGO. Osobiście uważam, że zdrajca, to zdrajca. Judasz...
    • mazur_krzysztof Żakowski nie rozumie, co chwali. To już tradycja. 22.11.11, 08:15
      Premier zapowiada program oszczędnościowy (i słusznie), a Żakowski chwali rząd za wspieranie popytu. Wspieranie popytu to było za Gilowskiej i Kołodki.
      Większą część tego programu popiera: Gwiazdowski, Rybiński. A i Balcerowicz, jeśli go ktoś spyta. Poza tym jeśli rząd zapowiada stopniowe oszczędności, to znaczy że spodziewa się, że będzie oszczędzał więcej. Co wtedy napisze Żakowski?
      Co prawda nie wiadomo, czy rząd podniesie wiek emerytalny i polikwiduje przywileje i ulgi, czy skończy się na podniesieniu składki rentowej i akcyzy.
      • adrem63 Re: Żakowski nie rozumie, co chwali. To już trady 22.11.11, 12:06
        Jakoś nie widzę tego oszczędnościowego charakteru programu Tuska, chociaż zapowiedzi zabrzmiały w tym tonie.
        Reforma emerytalna jeśli przyniesie efekty oszczędnościowe to w dalszych latach. Podobnie reforma KRUS. Rozsądne jest to, że nie uderzono w rynek konsumencki co osłabiłoby popyt. Program jest opracowany na zasadzie: „po pierwsze nie szkodzić”, a może nawet na zasadzie „Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek” dlatego i strona balcerowiczowska specjalnie nie wybrzydza.
        Nie wiem doprawdy jak ma spaść deficyt budżetowy do 3 %, a dług do 52 i dalej do 47%.
        Może dlatego Tusk odwołał się do pomocy bożej :) ?

        *****
        „Kto dziś nie wierzy w cuda ten nie jest realistą”
    • kociewiak2 Lepszy program gorszego rządu 22.11.11, 09:17
      ...rzad jeszcze nie rzadzi a juz mowia ze jest zly,wiec nie czytajac to co pan Zakowski napisal mowie ze to kiepski artykul........
    • henryk-sikora przemówił red. Żakowski - współczesny Marks... 22.11.11, 18:20
      przemówił red. Żakowski - współczesny Marks, wszystko wiedzący zawsze najlepiej, więc wiedza, że rząd jest gorszy to redaktor wiedział już 4 lata temu jak został powołany rząd lepszy:))
    • henryk_49 Lepszy program gorszego rządu 23.11.11, 10:23
      Jeżeli p. Joanna Mucha zostaje jakimkolwiek ministrem, to znaczy że Bóg już dawno nas opuścił. Pani Joanno, to nic osobistego. Jest Pani utalentowaną i ładną Kobietą, ale polityk , minister ? Co gorsza , to na tle pozostałych ministrów (wyłączając może Boniego) , Joanna będzie prawdopodobnie najlepszym ministrem, ale to tym gorzej, dla naszego nieszczęśliwego kraju.
    • henryk_49 Lepszy program gorszego rządu 23.11.11, 10:25
      Jeżeli p. Joanna Mucha zostaje jakimkolwiek ministrem, to znaczy że Bóg już dawno nas opuścił. Pani Joanno to nic osobistego. Jest Pani utalentowaną i ładną Kobietą, ale polityk , minister ? Co gorsza , to na tle pozostałych ministrów (wyłączając może Boniego) , Joanna będzie prawdopodobnie najlepszym ministrem, ale to tym gorzej, dla naszego nieszczęśliwego kraju.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka