blust
23.11.11, 04:30
"Oszczednosci" rzadu oznaczaja ze glebiej zadluza sie sektor prywatny. Gdzie tu sens?
Fakt:
deficyt rzadu = nadwyzka sektora prywatnego.
Gadanie ze maly deficyt to "dobry wynik" to idiotyzm. Rzad emitujacy wlasna walute nie moze zbankrutowac, powinien wlewac do gospodarki tyle pieniadza (zauwazny ze z powyzszego rownania wynika ze jak jest deficyt to gospodarka ma wiecej pieniedzy) az popyt bedzie na tyle duzy ze zniknie bezrobocie. Ostatni raz jak sprawdzalem bezrobocie bylo pow. 10% wiec deficyt jest ZA MALY. Jak bedzie recesja to deficyt trzeba zwiekszyc a nie zmiejszac.
Polska nie moze sie znalezc w sytuacji Wloch czy Grecji bo ma *inny system monetarny*, to nie ma nic wspolnego z kultura ani nawet z produktywnoscia.
Wlochy i Grecja *najpierw* pozyczaja Euro na rynku (Euro ktore bylo wczesniej wykreowane "z niczego" przez ECB), potem moga je wydac.
Polska *najpierw* kreuje z niczego zlotowki (nie moze ich pozyczyc ani zabrac podatkiem zanim jej nie wyemituje, bo jest jedynym zrodlem zlotowek we Wszechswiecie) a *potem* powstale w tej operacji rezerwy miedzybankowe zamienia na obligacje. Chetni sie znajda niezaleznie od oferowanych stop procentowych bo owe nadwyzkowe rezerwy sa marginalnie mniej warte niz jakiekolwiek obligacje. To tlumaczy dlaczego np. Japonia ma niskie stopy mimo dlugu 2x wiekszego niz Wlochy - stopy ustala tam bank centralny, nie rynek. Nawet jakby rynek wolal poniesc strate i nie chcial obigacji to nie szkodzi, bo jak widac z powyzszego obligacje NIE finansuja wydatkow panstwa (jak to jest w przypadku krajow Euro).
Wyjasnienie mechanizmu:
neweconomicperspectives.blogspot.com/2009/11/what-if-government-just-prints-money.html
Pomysly PO na kryzys ("naprawa finansow panstwa" - czyt: wieksze podatki) beda nieskuteczne.
tlumaczenie na polski planu PO: jak gospodarka oslabnie to ja dobijemy wysysajac z niej pieniadz i dodatkowo zmniejszajac popyt.
Fakt:
PKB = wydatki.
Wieksze podatki = mniejsze wydatki = mniejszy PKB. Genialne.
Za male wydatki (np. jak sektor prywatny oszczedza) powoduja bezrobocie. Wiec wtedy panstwo musi wydatki ZWIEKSZYC, zmniejszenie wydatkow automatycznie zwiekszy bezrobocie i... paradoksalnie deficyt tez. Grecja i Wlochy sie bolesnie o tym przekonuja. Polak Kalecki rozumial to 60 lat temu.
bilbo.economicoutlook.net/blog/?p=12473
Tak wiec Polska nie zyje "ponad stan", zyje "ponizej stanu" - wydatki wieksze o 10% zapewnilyby zatrudnienie 10% bezrobotnych obecnie Polakow i podnioslyby PKB o 10%. Na tyle pozwala nasza produktywnosc.
To bezrobocie powinno byc priorytetem, nie budzet. Budzet powinien miec tak duzy deficyt az bezrobocie zniknie. Jak ktos sie boi ze za duzy deficyt wywola problemy nie rozumie systemu monetarnego. Tak, w Grecji wywola problemy, dlatego Grecja powinna wrocic do wlasnej waluty.
W kraju z wlasna waluta deficyty nie powoduja wzrostu stop procentowych. I nie moga wyprzec oszczednosci, sa ich jedynym zrodlem. To rachunkowosc, nawet nie ekonomia. bzdura jest tez ze emisja obligacji chroni magicznie przed inflacja, jest tak naprawde (nieco) bardziej inflacyjna. Ale trzeba wiedziec jak dzialaja banki zeby to zobaczyc.
ZADEN kraj z wlasna waluta nie zbankrutowal. Dokladnie zaden. Kazdy z krajow ktory zbankrutowal mial dlug w obcej walucie (jak Weimar 1920 i Polska 1989) albo zalozyl sobie na szyje petle w postaci sztywnego kursu wymiany na cos czego nie emitowal (np. zloto, Euro, dolar jak Argentyna w 2000r). Jedynie Japonia wypiela sie na USA w 1941r. ale to bylo gdy byla w nimi w stanie wojny.
Zrozumienie czym sie rozni Euro od kraju z wlasna waluta, podstawy ekonomii monetarnej (podstawy nieznane ekonomistom glownego nurtu ktorzy pleca np. o bankructwie USA):
www.gurufocus.com/news_print.php?id=147269