Dodaj do ulubionych

Ile ty zarabiasz?

01.01.12, 17:09
Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
Obserwuj wątek
    • zapomorski Ile ty zarabiasz? 01.01.12, 17:49
      wniosek z tego prosty - uczciwi ludzie nie boją się ujawnić zarobków. a wręcz muszą wstydzić się za siebie jak ta pani od krytyki czy policjantka, choć nie powinny i jak najbardziej zasługują na te 2 czy 3 tys. Michalczewski chwalił się niewyobrażalnym bogactwem i nikt mu nie zazdrościł, bo każdy wie jak do tego doszedł. a pseudobiznesmeni, pseudo-prawniko-pisarze się boją bo kręcą i robią przekręty, a wszystko uzasadni swoją pokrętną gadką ryszard petru - specjalista od wyciskania z biednych ostatniej złotówki i uczynienia ich winnymi tego faktu, znany podnóżek bogatych. w anglii jak człowiek aplikuje to wie ile będzie zarabiał, w niemczech są specjalne widełki. a u nas tchórzliwe śmiecie żerują na zwłokach biednych i nic dziwnego, ze to ukrywają. zostają cegły i kamienie. a tak w ogóle to dlaczego nie wrzucicie tego na gazetę główną ?
      • lateksowy_dzin Oj, Petru Petru... 02.01.12, 09:44
        "W PRL-u wszyscy wiedzieli, ile kto zarabia. Siatki płac wisiały w każdym zakładzie pracy, a teraz wynagrodzenie jest uzależnione od tego, co i jak się robi."

        Każda szanująca się firma, zwłaszcza duża, ma siatkę płac. Bo, panie Petru, pierwsza zasada wynagradzania mówi, że za tę samą pracę należy się taka sama płaca. A jak ktoś chce kombinować w tym miejscu, to się robią kwasy, takie jak opisane przez młodą Kwaśniewską.

        Pan Petru, wyspecjalizowany w powtarzaniu banialuk także tym razem staje na wysokości zadania.

        • pzgr Re: Oj, Petru Petru... 02.01.12, 09:49
          to miło, że siatki płac są.
          ale są, w większości, utajnione.
          i na tym polega problem.
          • pmk_pmk Cel utajniania plac 03.01.12, 11:01
            Utajnianie wysokossci plac i robienie tematu tabu ma jeden cel: umozliwia firmie trzymanie za morde pracownikow i placenie wg widzi-mi-sie. Dobremu pracownikowi ktory jest poza firmowa sitwa mozna zaplacic mniej i nawet sie nie zorientuje.
            • vegas Zarobki to tabu i nie chodzi o pracodawcę 03.01.12, 22:43
              Zauważyłem jakiś czas na sieci, że ludzie nie potrafią powiedzieć ile zarabiają. Wstydzą się chyba, bo trudno wytłumaczyć to inaczej - że za dużo, że za mało, różnie.

              Rozmawiając kiedyś na czacie z różnymi osobami, zauważyłem, że łatwiej ludziom zdradzić największe seksualne sekrety swojej sypialni niż zdradzić ile zarabiają. To nie żart - autentycznie tak jest. I to niezależnie od tego, że byłem całkowicie obcą osobą, anonimową i że te osoby też były całkowicie obce i anonimowe na tymczasowych nickach.
              Podawanie wysokości zarobków stało się tabu i jest coraz głębiej w nas zakodowane aby tego nie robić. Sądzę, że to przyrównanie do pytania o długość członka, którego użył ktoś w artykule, jest bardzo na miejscu.
              • chris.w2 Re: Zarobki to tabu i nie chodzi o pracodawcę 04.01.12, 16:54
                vegas napisał:
                > Zauważyłem jakiś czas na sieci, że ludzie nie potrafią powiedzieć ile zarabiają (...)

                Gentlemani o pieniadzach nie rozmawiaja, Gentlemani pieniadze maja.
        • extrafresh Re: Oj, Petru Petru... 02.01.12, 22:30
          Daj linka do siatki płac z jakiejś firmy.
          • kosm.aty Re: Oj, Petru Petru... 02.01.12, 22:31
            > Daj linka do siatki płac z jakiejś firmy.

            Siatki, jeśli już istnieją są dostępne tylko dla pracowników.
            • ahk4iepaiv8u :) 02.01.12, 22:45
              W praktyce jeśli ktoś zarabia mało - podanie kwoty jest praktycznie równoznaczne z wyrażonym niewprost postulatem "jestem dyskryminowany, zasługuję na więcej",
              a jeśli ktoś zarabia dużo - podanie kwoty jest równoznaczne z oskarżeniem o niezasługiwanie na tyle.

              Ukrywanie informacji o dochodach, generalnie na tyle na ile się da, jest absolutną podstawą systemu opartego na uzyskiwaniu ich z cudzej pracy. To nie jest prawda,
              że w PRL "wszyscy wiedzieli ile kto zarabia" - siatki wprawdzie wisiały, tyle że nie miały wiele wspólnego z tym ile kto faktycznie zarabia, a z tym ile kto dostaje w miejscu pracy :) Faktyczne "dochody" łącznie wynosiły tyle na ile się udało wycyckać system - z łapówek, załatwień, przekrętów - niespecjalnie inaczej niż dzisiaj, i w tej sytuacji do tych rzeczywistych dochodów też nikt się nie przyznawał. Jak wyrwał marcheweczkę większą, trzymał ryj na kłódkę dla własnego dobra, dokładnie tak jak dziś.

              To ile kto zarabia w firmie wbrew pozorom nie jest aż taką tajemnicą jak mogłoby się wydawać. Tajemnicą to jest ile zarabiają osoby które na nie zasługują na swoją pensję, natomiast na szczeblu robola, nie łudźmy się, robol X nie zarabia więcej niż robol Y, i dokładnie tak jak za komuny - jeżeli jestem panią sprzątającą która pucuje podłogi w poniedziałki i dostaję np. tysiaka, to nie mam żadnych złudzeń że moja koleżanka która pucuje we wtorki też dostaje tysiaka. To akurat żadna tajemnica :)
              • terrtt Re: :) 02.01.12, 23:16
                Pracuję w biurze rachunkowym, rozliczam kilkanaście przedsiębiorstw (w tym ich listy płac), ale za cholerę nie mam pojęcia, ile kto zarabia. Ale sądząc po wykonywanej pracy wiem, że te papierowe 1900 zł wykazywanych przez 90% pracowników to gruba ściema. Od tej kwoty płaci się podatek dochodowy, ZUSy, OFE, PFRONy, Fundusze Pracy, FŚS i praktycznie każdy pracodawca OSZUKUJE wypłacając pracownikom różne dodatki poza listą płac. Nie rozliczam oczywiście zagranicznych korporacji, tylko małych polskich kutasików-przedsiębiorców.
                • astrobotnia Re: :) 03.01.12, 01:57
                  Dlaczego pracodawca "oszukuje"? Zwykle na dane stanowisko jest jakiś budżet, więc pracownik dostaje prosty wybór - albo całość oficjalnie, i płaci od tego 40% podatku, albo minimum oficjalnie, a reszta do kieszeni bez haraczu dla urzędów. To, że to pracodawca robi przelew, to nie znacz,y że to są jego pieniądze. To są pieniądze pracownika, i to są podatki pracownika. Ostatecznie pracodawcy jest obojętne komu przeleje jaką część ustalonej kwoty - jeśli pracownik woli swoje pieniądze oddać urzędom, jego prawo :)
                  • pawelekok To jest zwyczajne złodziejstwo 03.01.12, 09:10
                    Przez to, że taki cwaniaczek oszukuje na podatkach ja i wielu innych płaci za niego wyższe podatki
                • nemo666.malpa.onet.eu Re: :) 03.01.12, 08:11
                  a ty pomogasz w oszustwie?
                  a pracownicy to co dopominają się jakos o to by wszystko bylo oficjalnie?
                  • pawelekok nie pomaga w oszustwie 03.01.12, 09:17
                    po prostu nie jest w stanie tego udowodnić. Co jakiś czas kontrole skarbowe wyrywkowo i bardzo rzadko przyłapią drobnego przedsiebiorcę oszusta i dowalają mu kary. Nie są też w stanie udowodnić współudziału w oszustwie pracownikom, bo oni się nie chwalą tym, że znaczna część wyłudzonych przez pracodawcę pieniędzy wylądowała w ich kieszeniach jako zapłata za pracę. Pracownicy ci też są złodziejami, doskonale wiedzą, że współuczesniczą w nielegalnym procederze. To, że wspólnie z pracodawcą okradają złodzieja, za jakiego uważają urząd skarbowy, nie zmienia tego faktu, że sami nimi też są. I co się dziwić, że w Polsce jest takie przyzwolenie na złodziejstwo, skoro wielu złodziei się wcale za takich nie uważa, czuję się uczciwymi ludźmi.
              • pawelekok Niskie zarobki to rezultat wysokich podatków 03.01.12, 08:49
                I na odwrót. Gdyby w Polsce niepracujących w wieku produkcyjnym było nie ponad 40% a o połowę mniej, tzn. gdyby ta połowa nie pracowała na czarno, nie ukrywała dochodów i uczciwie płaciła podatki, a osoby zarabiające najwięcej płaciłyby najwyższy procentowo podatek, a nie niższy od tych ze "średniej warstwy" jak to jest teraz, to podatki można by znacząco obniźyć, nawet o jedną trzecią. A to jest pierwszy krok do podniesienia płac. Uważam, że ZUS to nie żadna składka a najnormalniejszy w świecie podatek. Nie każdy pracownik zdaje sobie sprawę, lub chce sobie zdawać sprawę z tego, że to co dostaje "na rękę" to 40% do 20% tego co on kosztuje pracodawcę. Prawie całą resztę zabiera państwo.

                Inna sprawa - w firmie, w której pracuję jest siatka płac - tzw. widełki przypisane do każdego stanowiska. Inna sprawa, że elastyczne, ktoś z grupy zaszeregowania o 2 szczeble wyżej może zarabiać tyle samo, co ten z 2 szczebli niżej. To zależy od indywidualnej oceny kierownika. Który ma pewną pulę do podziału i nie może jej przekroczyć. Jest też jasno określona zasada premiowania. Z grubsza ludzie wiedzą ile kto zarabia lub może zarabiać, oczywiście nie licząc top managementu.

                A na zewnątrz się nie chwalę zarobkami. Jest dokładnie tak jak mówili rozmówcy Petru, albo ktoś tobą pogardza, że zarabiasz tak mało, albo ci zazdrości i uważa cię za sku...syna, jakbyś mu te pieniądze ukradł. Nie pyta, jak ciężko na nie zapracowałeś. A co więcej od razu zaczyna prosić o pożyczkę, bo mu tak ciężko. Jeśli już wogóle pożyczam pieniądze, a nie zawsze mnie na to stać, samemu bywa mi ciężko, to tylko najbliższym, nigdy obcym. W przeszłości zdarzyło mi się to kilka razy zrobić i nigdy na oczy ich już nie zobaczyłem. Za to była eskalacja nowych żądań, no pożycz, zobacz jak mi ciężko, a ty zarabiasz więcej ode mnie. Jak odmówisz, masz obsamrowane plecy w całym środowisku. Dlatego też lepiej się nie chwalić. Ci co zarabiają naprawdę mało mówią o tym głośno, bo rzeczywiście kryje się za tym żądanie, chcę zarabiać więcej.

                A jeszcze jedno. Niektórzy tu uważają, że każdy powinien zarabiać tyle ile chce i potrzebuje. Tylko wtedy musiałoby być tych pieniędzy 100 razy więcej niż jest na całym świecie. A liczba dóbr do zakupienia nie wzrosłaby 100-krotnie. W rezultacie 100-krotnie zmalałaby wartość tego pieniądza. Każdy chciałby być Rockefellerem lub Miss Universum. Stąd taka siła ideologii komunistycznych, niech każdy ma tyle samo, jesli ja nie mogę mieć tyle co on, to niech on nie ma więcej ode mnie.
              • robert6_666666 Re: :) 03.01.12, 10:51
                Podoba mi sie twoj podzial pracownikow na "roboli" i tych "co nie zasluguja na swoja pensje". Jak pieknie zasmierdzialo PRL-em. Czyli wedlug ciebie ktos kto pracuje glowa na swoja pensje nie zasluguje bo nie szoruje podlug i nie dzwiga workow? Tak ciezko zrozumiec, ze na przyklad matematyk tez w razie potrzeby moglby szorowac podlogi (chociaz byloby to durne marnowanie kapitalu ludzkiego) podcza gdy sprzataczka nie moglaby wykonywac pracy matematyka. I dlatego wlasnie ten drugi zarabia i powinien zarabiac znacznie wiecej.
                • pawelekok Re: :) 03.01.12, 14:21
                  Ci, którzy w dzieciństwie do szkoły mieli pod górkę, nigdy się z Tobą nie zgodzą. Uważają, że maja takie same żołądki, jak ten, co najpierw kuł w szkole nie chodząc na wagary, potem biedował na studiach i kuł nie chodząc na dyskoteki, a potem jeszcze cięzko pracował - głową, to też może być ciężka praca i można stracić zdrowie z przepracowania - po to by dojść do swojej pozycji. Ich zdaniem, jeśli jest taki zdolny i pracowity, to tym bardziej powinien tyrać na nich, a zarabiać tyle samo co oni, bo przecież im się należy życie godne. Tobie już nie bo jesteś wyzyskiwacz, skoro zarabiasz więcej od nich.

                  Chociaż znam wielu ludzi, którzy ukończywszy szkoły nigdy uczciwej pracy nie podjęli, bo propozycje pierwszej pracy nie spełniały ich wygórowanych oczekiwań. Nie mieściło im się w głowach, że prócz wykształcenia trzeba nabyć dodatkowych konkretnych kwalifikacji w wykonywanym zawodzie i dopiero mając już staż i doświadczenie można wołać o większą pensję. A oni chcieliby od razu zarabiać tyle co prezes korporacji. Znam też innych, którzy nie czekali, tylko brali jakąkolwiek pracę by pracować i nie być ciężarem dla rodziny, korona im z głowy od tego nie spadła, później się odbili. Chociaż niektórzy z nich nie odbili się nigdy, czasem przyczyną były komplikacje życiowe, a często brak zaradności.
                  • robert6_666666 Re: :) 03.01.12, 19:55
                    No coz mam Ci odpowiedziec? Zawsze szanuje tych co najpierw sie uczyli a potem pracowali. I zawsze staram sie w miare moznosci pomoc tym z nich, ktorzy mimo wszystko sie "nie odbili" czy to na skutek wydarzen losowych czy to na skutek "braku zaradnosci". Na tyle na ile moge im pomoc i na tyle na ile przetna sie nasze drogi..
                    • pawelekok Re: :) 03.01.12, 21:32
                      Dzięki za taką odpowiedź. Ja też staram sie pomóc takim, chociaż zwykle niewiele mogłem. Niestety moje apele, by przede wszystkim pomogli sami sobie najczęściej pozostawały bezskuteczne. A nie chodzi mi o jakies wymądrzanie się czy naigrywanie, niektórzy nie byli w stanie wstać i napisać prostego pisma do urzędu, co by załatwiło konkretna sprawę, przy takim podejściu nikt nie jest w stanie im pomóc. Po prostu pogodzili się z sytuacją, i z nic nie robieniem.

                      Pozdrawiam
          • good_man Re: Oj, Petru Petru... 02.01.12, 22:46
            to nie ja ale proszę bardzo , ok 0,5 mln ludzi dotyczy :

            http://men.gov.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=2308%3Arozporzdzenie-ministra-edukacji-narodowej-w-sprawie-wysokoci-minimalnych-stawek-wynagrodzenia-zasadniczego-nauczycieli-podpisane&catid=67%3Aksztacenie-i-kadra-kadra-pedagogiczna-wynagrodzenia&Itemid=92
            • webdeveasy No i później... 02.01.12, 23:03
              Mamy edukację taką jaką mamy. Ktoś się dostanie na stanowisko i może olewać bo przecież zarobki takie same obojętnie czy jest ostatnią niedojdą czy najlepszym nauczycielem w powiecie...

              Te wszystkie socjalistyczne wynalazki typu siatki płac czy płace minimalne to głupota. System nagradzania nieuków i obiboków.
              • alik-w-plomieniach Re: No i później... 03.01.12, 12:55
                Bez płacy minimalnej to tyrałbyś głąbie za 300 zł miesięcznie na półtora etatu i mógłbyś pracodawcy SKOCZYĆ. Nawet z siatkami, kategoriami i innymi takimi w JEDNEJ INSTYTUCJI wszystko zależy od PANA DERECHTORA. Jak PAN DERECHTOR jest głupim ch*jem i płaci pracownikowi minimalną stawkę dla danej kategorii, gdzie w innym wydziale inny PAN DERECHTOR jest gotów dać pracownikowi więcej, to nic nie poradzisz na takie zjawisko.
                • webdeveasy Pracowałbym za tyle samo... 03.01.12, 16:14
                  Nie, dalej pracowałbym za tyle samo. Część ludzi którzy teraz pracują za minimum zarabiałaby mniej a część więcej.

                  > i mógłbyś pracodawcy SKOCZYĆ
                  Z definicji pracodawca to nabywca pracy, żadne socjalistyczne ustawy tego nie zmienią. Jak będzie chciał zatrudnić mężczyznę to go zatrudni, jeśli będzie chciał taniej niż płaca minimalna - to po prostu samozatrudnienie albo umowa "śmieciowa".

                  Nie rozumiem tylko wiary socjalistów w to, że ustawa może przebiegunować ziemię albo zlikwidować grawitację za pomocą ustawy. Skąd ta frustracja? Po prostu zostań głupim derechrorem.

                  BTW: używanie w nicku nazwy zmarłego komuś zwierzęta i wyśmiewanie tego jest lekko niesmaczne i niepoważne.
                  • alik-w-plomieniach Re: Pracowałbym za tyle samo... 04.01.12, 16:19
                    Po pierwsze, nick ma trochę czasu, nie wziąłem się tutaj znikąd. Po drugie, pracodawca nawet mimo płac minimalnych (które nie są takim złym pomysłem) ma prawo wywalić pracownika który jest głąbem i obibokiem. Chodzi tylko o to, żeby opłacało się pracować - bo kiedy oferują ci marną robotę za mniej niż przeciętny zasiłek, to lepiej zostać żulem na zasiłku, ew. dorabiać do niego na czarno.
            • pis-dryk Re: Oj, Petru Petru... 03.01.12, 06:14
              zapraszam zatem do szkoly, good_man. przekonasz sie, jak mila i sympatyczna jest ta praca (szczegolnie ta w domu, za ktora nikt ci zalmanego grosza nie rzuci). pewnie, jak w kazdym zawodzie, sa ludzie, ktorzy nic nie robia albo swietnie udaja, ze robia. ciekawe, ze to wlasnie na nauczycieli sie sarka, a lekarze - swiete krowy. smiem twierdzic, ze tych konowalow jest wiecej niz belfrow od 7 bolesci.
              zastanawiam sie, jak to jest, ze mi z pensji stazysty (2 tys z ogonkiem brutto) odciagaja niemal polowe (!!!) na zusy-srusy, podatki, sratki, fundusze socjalne i inne, a najnizszej krajowej zabieraja 388. gdyby nie dodatki to zarabialabym kilka zl (!!) wiecej niz najnizsza krajowa. zapraszam do szkoly, tutaj sa sami bogacze...
              • orientespl Re: Oj, Petru Petru... 03.01.12, 07:44
                Weź tylko pod uwagę, że mamy całkiem sporo ludzi, którzy chcą i potrafią uczciwie pracować i dla tego do belferki się nie garną - nie tylko z powodu negatywnej selekcji w tym zawodzie.
        • jacek.nie.placek Siatki płac SĄ jawne (wewn. firmy) 02.01.12, 23:29
          Tylko, że z siatki płac zwykle niewiele wynika, bo zwykle są one baaardzo elastyczne.
          Poza tym - nauczmy się wreszcie rozmawiać o ZAROBKACH, a nie o PENSJI. Nauczmy się też podawać je w skali ROKU, a nie miesiąca.

          Ja swoje zarobki znam ORIENTACYJNIE (przyjdą PITy to się policzy dokładnie), za to wiem, że bywają miesiące, gdy przekraczają one pensję 5-krotnie. Sumarycznie w ciągu roku, wyjdzie mi ok. 1,8 pensji. Plus samochód "służbowy" (cudzysłów dlatego, że w delegacje praktycznie nie jeżdżę, jest to dodatek do zarobków).
        • olias Re: Oj, Petru Petru... 03.01.12, 07:38
          to przykre, ale w PRL obowiązywała rynkowa zasada - płaca za pracę. dziś kapitalizmu tak naprawdę nie ma. może gdzieś jakieś resztki jeszcze trwają. Ale w RP III na pewno nie. Sam znam przykłady gdzie w firmach w 100% prywatnych pokrewieństwo daje stołki wicka-prezesa dzieciom totalnie do tego nieprzygotowanym (a na ekonomii socjalistycznej pan profesor mówił że w kapitalizmie to niemożliwe ;-)
          Ciekawe co zastąpi martwy kapitalizm. No i w jaki sposób - kontrolowany czy metodą bolszewicką (zapewnia skuteczność)To co jest to jakiś okres przejściowy. Widać to najlepiej obserwując pseudo-działania mające uratować strfę Euro i całą Unię - bicie piany odchodzi na potęgę, rekordy w pożeraniu kawioru i uzgodnienia kolejnego terminu spotkania by coś uzgodnić.
          • peryklejtos Re: Oj, Petru Petru... 03.01.12, 10:55
            olias napisał:
            "to przykre, ale w PRL obowiązywała rynkowa zasada - płaca za pracę."
            - Chyba żartujesz w PRL obowiązywała zasada - płaca za sam fakt bycia zatrudnionym. W trakcie pracy ludzie robili różne inne rzeczy.

            "Sam znam przykłady gdzie w firmach w 100% prywatnych pokrewie
            > ństwo daje stołki wicka-prezesa dzieciom totalnie do tego nieprzygotowanym"
            - W prywatnej firmie właściciel może przychodzić do pracy w różowych rajtuzach, Tobie nic do tego, nie musisz u niego pracować.

            "Widać to najlepiej obserwując pseudo-działania mające uratować strfę Euro i całąUnię"
            - w Unii rządzą politycy i urzędnicy a nie prywatni właściciele i stąd jest jak jest
            • bool_a Re: Oj, Petru Petru... 03.01.12, 11:40
              peryklejtos napisał:

              > - Chyba żartujesz w PRL obowiązywała zasada - płaca za sam fakt bycia zatrudnio
              > nym. W trakcie pracy ludzie robili różne inne rzeczy.

              Uczciwość jest cechą ludzką, jest niezależna od systemu. W PRL bywało ludzie też pracowali uczciwie.

              > - W prywatnej firmie właściciel może przychodzić do pracy w różowych rajtuzach,
              > Tobie nic do tego, nie musisz u niego pracować.

              To prawda, ale samo ujawnienie płac w jego firmie mogłoby spowodować to, że zostałby tylko ze swoimi (uprzywilejowanymi) - nikt nie lubi być robiony w konia!

              > - w Unii rządzą politycy i urzędnicy a nie prywatni właściciele i stąd jest jak
              > jest

              W Unii też powinny obowiązywać elementarne zasady przyzwoitości....
              • pawelekok Re: Oj, Petru Petru... 03.01.12, 14:39
                Nie rozśmieszaj mnie. Gdzie kiedykolwiek na świecie ludzie dostawali pieniądze za to tylko, że są uczciwi? Płaca za pracę jest funkcją podaży i popytu oraz aktualnych układów, czyja grupa ma władzę i jaką siłą dysponuje by tą władzę utrzymać. Dobry poszukiwany fachowiec zarabiał dobrze w każdym ustroju. Przeciętniacy zawsze i wszędzie zarabiali i będą zarabiać mniej. Zresztą słusznie - bo niby za co? W każdym ustroju istniało i będzie istnieć pojęcie ciepłej posadki po znajomości. Tak było, jest i zawsze będzie bo taka jest natura ludzka.

                Ludzie wypisują tu głupoty o tym jak w Polsce jest tragicznie. Nie chcą wziąć pod uwagę kwestii skali i porównania. Wielu z tych biedaków żyje dziś lepiej i wygodniej, zdrowiej i dłużej niż kiedyś przedstawiciele najbogatszych stanów. Większość ludzi uważa się za biednych tylko dlatego, że są tacy co mają więcej od nich. Ale tak też było zawsze i będzie. Prawdziwej nędzy poszukajcie w krajach trzeciego świata. Znajdziecie jej o wiele więcej niż w Polsce. W tych samych krajach znajdziecie tez przyklady niewyobrażalnego zbytku.
                • bool_a Re: Oj, Petru Petru... 03.01.12, 23:39
                  pawelekok napisał:
                  > Tak było, jest i zawsze będzie bo taka jest natura ludzka.

                  bardzo dobra postawa życiowa - gratuluję!
                  Tym sposobem można ussprawiedliwić wszystkie nieprawidłowości i wszelkie zło.
                  Można też nie widzieć głodnych i niedożywionych dzieci w Polsce (bo przecież w Afryce jest gorzej).
                  Dla mnie nieprotestowanie przeciwko złu jest równoznaczne z jego akceptacją.
        • pawelekok gdzie jest nannek? 03.01.12, 15:45
          On by dopiero dał wszystkim popalić cytatami (nie przywoływanymi) z ksiąg guru komunizmu oraz cytatami z danych statystycznych i wikipedii (przywołanymi ale zmanipulowanymi przez niego) by udowodnić, ze największym nieszczęściem Polski było obalenie komunizmu a nie pójście światłą drogą wytyczoną nam przez Kubę, Białoruś oraz Koreę Północną, czyli kraje, w których ludziom żyje się najlepiej (serio, on ma na to dowody).

          Pamiętam jak kiedyś w jakiejś dyskusji napisał, że sklepy z firankami dla partyjnych i SB-ków niejaki Gomułka zlikwidował dekretem tuż przed moim urodzeniem, a ja 20 lat później takowy mijałem idąc na zajęcia. Prawie mu uwierzyłem. Nie sposób dyskutować z jego cytatami, Wasze osobiste doświadczenie i pamięć się nie liczą.

          Pierwszą wypowiedź Zapomorskiego niesłusznie wywalili, bylo ostro, ale moim zdaniem jeszcze dopuszczalnie. Chociaż z jego poglądami się nie zgadzam.

          Taki sam komentarz zamieściłem niżej, ten jest z poprawkami
      • webdeveasy Takie mądre stwierdzenie... 02.01.12, 22:38
        Ktoś kiedyś powiedział, że w kraju dobrze rządzonym ludzie wstydzą się, że są biedni.

        W kraju źle rządzonym ludzie wstydzą się bogactwa.

        To by było na tyle. W Polsce praktycznie każdemu wydaje się, że absolutnie nikt na więcej niż te 2000 miesięcznie nie zasługuje. Jak więcej zarabia - na pewno złodziej :)
        • mydeer Re: Takie mądre stwierdzenie... 02.01.12, 23:11
          > Ktoś kiedyś powiedział, że w kraju dobrze rządzonym ludzie wstydzą się, że są b
          > iedni.
          >
          > W kraju źle rządzonym ludzie wstydzą się bogactwa.

          A kto i kiedy, bo coś nie kojarzę? :)
          • orientespl Re: Takie mądre stwierdzenie... 02.01.12, 23:16
            Jak zwykle w przypadku internetowych dyskusji cytat brzmi trochę inaczej, mianowicie tak: "W państwie rządzonym dobrze – wstyd być biednym; w państwie rządzonym źle – jest hańbą być bogatym" Konfucjusz
            • wj_2000 Re: Takie mądre stwierdzenie... 03.01.12, 13:02
              orientespl napisał:

              > Jak zwykle w przypadku internetowych dyskusji cytat brzmi trochę inaczej,

              Chwała Ci, że przypomniałeś autora powiedzenia (ja wiedziałem tylko, że to stare chińskie powiedzenie), ale nie widzę różnicy w sformułowaniu Twoim i poprzednika. Oryginalne powiedzenie jest po chińsku, a jak zgrabnie kto odda po polsku jego sens, to inna sprawa.
              A przecież sens jest ten sam, nie można powiedzieć, że cytat "brzmi inaczej", bo dokładny mógłby być tylko po chińsku.
              • pawelekok :) Dobrze odpowiedziałeś mądrali 03.01.12, 14:53
                • orientespl Re: :) No to żeś mi teraz ... 03.01.12, 15:11
                  ....dowalił .....
                  • pawelekok Bez obrazy:) 03.01.12, 15:19
                    Wiesz, że Twój przedmówca miał rację z tą dokładnością cytatu. Zagalopowałeś się po prostu. A swoją drogą dzięi za wskazanie źródła. Ja np. nie miałem o tym pojęcia.

                    Pozdrawiam:)
              • mydeer Re: Takie mądre stwierdzenie... 04.01.12, 22:55
                Dla mnie jednak to trochę zmienia sens cytatu. Stwierdzenie że w państwie takim czy siakim "ludzie wstydzą się" to obserwacja. Stwierdzenie "jest hańbą" to ocena. Równie dobrze można rozumieć to tak, że w państwie dobrze rządzonym trzeba być prawdziwym idiotą żeby być biednym a w państwie źle rządzonym trzeba być świnią żeby się dorobić.

                W zasadzie wymowa zależy od kontekstu, a tego jak zwykle w przypadku Konfucjusza pewnie nie ma - wieki przetrwał jedynie cięty aforyzm :)
        • pawelekok Powiedzenie bardzo mądre, ale 03.01.12, 14:59
          nie zapominajmy, że w kraju demokratycznym rządzi de facto większość społeczeństwa. Rządzi poprzez swoich przedstawicieli wybieraanych przez siebie na swój obraz i podobieństwo. Jeśli więc mamy złe rządy, to są one funkcją niedojrzałego społeczeństwa. To nie jest przypadek, że krajem rządzą demagodzy, którzy co innego obiecują, a co innego robią. Ktoś ich wybiera. Uczciwi politycy zainteresowani dobrem kraju i społeczeństwa zniknęli z naszego politycznego firmamentu, bo przegrywali wszystkie wybory. Czyli ludzie powinni miec pretensje przede wszystkim do siebie samych, nie zwalać na innych.
      • babaqba Re: Ile ty zarabiasz? 02.01.12, 22:43
        zapomorski napisał:

        > wniosek z tego prosty (...)

        Prosty wniosek prostego człowieka. Ty tylko potwierdziłeś wiedzę z artykułu, że nie warto dawać jakichkolwiek informacji o sobie, bo ludzie zawsze znajdą sposób, żeby napluć na nieostrożnego. Ot, takie "moralne" i "wierzące" mamy społeczeństwo.
        • orientespl Re: Ile ty zarabiasz? 02.01.12, 22:45
          No co Ty, zapomorski uważa się za lewicowca. A oni są przecież "postempowi"....
          • pawelekok W 1848 komunizm był rzeczywiście 03.01.12, 15:54
            postępowy. Dzieła Marksa i Engelsa opisywały rzeczywistość lat 60-tych i 70-tych XIX wieku. Od dawna się zdezaktualizowały. "Dzieł" Lenina dziś już nikt nie przywołuje, nawet najzagorzalsze komuchy, zwłaszcza, że nie ma już tego obowiązku. Jak Jarosław Kaczyński pisał swój doktorat, taki obowiązek jeszcze był (chociaż wiele doktoratów w Polsce wtedy ten obowiązek olewało, widocznie Jarosław nie mógł. W latach jeszcze nieco wcześniejszych rzeczywiście tak było, że trzeba było Lenina cytować, ale za jego czasów już niekoniecznie, jak się okazało, ten niezłomny obrońca polskiej niezalezności pisząc doktorat jakoś nie wyczuł koniunktury). Śmieszne jest to, że rzekomi lewicowi postępowcy nie zauważają, jak dalece późniejsza rzeczywistość zweryfikowała ich kanony. Inna sprawa, że tacy np. narodowcy to tkwią mentalnie jeszcze w średniowieczu.
      • orientespl Re: Ile ty zarabiasz? 02.01.12, 22:44
        Właśnie takie zawistne i agresywne indywidua jak Ty sprawiają, że ludzie boją się ujawniania swoich dochodów.
        • zapomorski Re: Ile ty zarabiasz? 03.01.12, 00:50
          :) dobre. zgadujcie prostaczkowie ! lewicowiec czy katolik ?
          • pawelekok Re: Ile ty zarabiasz? 03.01.12, 16:02
            a może zwyczajnie zawistny zakompleksiony głupek, ktoremu sie nie powiodło i rzyga jadem?
      • nemo666.malpa.onet.eu Re: Ile ty zarabiasz? 03.01.12, 08:09
        frustracja? czy brak czytania ze zrozumieniem? Jestes taki uczciwy to podaj imię , nazwisko, adres, i kwote zarobków.
    • webdeveasy >10000 PLN miesięcznie... 02.01.12, 22:36
      Programista web. Międzynarodowa firma (nie korporacja)... umowa "śmieciowa", płatne w euro.

      Liczcie na siebie a nie na polityków, socjalizm i płace minimalne.
      • freeman00 Re: >10000 PLN miesięcznie... 02.01.12, 22:56
        Warszawa ?
        • webdeveasy Re: >10000 PLN miesięcznie... 02.01.12, 23:20
          Wrocław.
          • freeman00 Re: >10000 PLN miesięcznie... 02.01.12, 23:24
            hmmm dziwne bo pracowałem w okolicach wrocławia przez rok i miałem styczność z wiloma ludzmi z wrocławia, o takich pensjach nawet nie marzyli, ale cóż moze sie coś zmieniło od tego czasu (wszak juz 3lata minęły) :P
            • webdeveasy Re: >10000 PLN miesięcznie... 02.01.12, 23:42
              Pracujemy w kilkoro znajomych na kontrakcie z kanadyjską firmą (zdalnie). Umowa tu, płaca jak na tamtejsze warunki nie jest rewelacyjna i wszyscy są zadowoleni.
            • pawelekok Wrocław ma kilkaset tysięcy 03.01.12, 16:07
              mieszkańców. Jesteś pewny, że rozmawiałeś z każdym z nich?
          • polololo.ltd A jak się zestarzejesz to przyjdziesz do Państwa? 02.01.12, 23:29
            A jak się zestarzejesz to przyjdziesz do Państwa po min. emeryturkę z naszych podatków, kwiląc, ze to nie Twoja wina, że miałeś umowę śmieciową co prawda z wysoką stawką, ale kaskę się gdzieś przejadło w Egipcie czy na innych Balearach. Takie fiuty co to myślą, że dla paru groszy (>10000) złapali Pana Boga za nogi to kompletny żal.pl !!!
            • kokoszynel a czy to nie jest tak 02.01.12, 23:45
              że największy stres przeżywają nieroby, których dołuje fakt, że ktoś inny zarabia od nich więcej (no i co z tego, że się bardziej stara)? Bo z mojego doświadczenia właśnie to wynika - leniwe patałachy zawsze pogrążają się w zawiści i złorzecząc walą kolejnego browca, a tych bardziej chcących fakt, że jednak można dostać więcej jakoś motywuje. Ci zazdroszczą, ale z szacunkiem i na ogół zabierają się do roboty. Jest też cała chmara komuchów, jak choćby tutejszy "redaktor" Orliński, którzy próbują światu obwieścić, że zarabianie to zło, które należy wyplenić w sposób prosty - zabrać bogatszym (czy dać biedniejszym to już takie jasne nie jest). A ciekawe czy towarzysz Orliński - imiennik pana generała, za którego panowania było tak naprawdę super -przyznałby się ile zarabia?
              • webdeveasy Myślę, że masz 100% racji. 02.01.12, 23:58
                Dajmy na to progresywna stawka podatkowa. Powinna być regresywna. Im więcej zarabiasz tym mniejszą część płacisz. Kary finansowe za pracę to jakieś kuriozum.

                Dajmy na to do 20000 PLN rocznie - 20%. Powyżej 10%, od 100000 PLN - 5%. I to nie jest żaden przywilej dla lepiej zarabiających. I tak osoba zarabiająca dajmy na to 50000 PLN rocznie zapłaci dużo więcej.

                Takie nastawienie, że trzeba zabrać pracowitym i dać leniom, czy "wyrównywać" to mentalność rodem z komuny. Dopóki się jej nie wypleni a ludzie przestaną zaglądać do cudzych kieszeni to nigdy w tym kraju nie będzie dobrze. A lewica czy inni socjaliści nie zapewnią dobrobytu ani rozdawnictwem ani drukowaniem pieniędzy. Tak jedynie tworzy się patologię i zniechęca się ludzi do pracy.

                Obecne stawki są tak skonstruowane, że jedynie najlepsi specjaliści albo ludzie mający układy mogą wyjść z biedy i dołączyć do klasy średniej. Wiadomo - na nic nie ma kasy, wszystko na kredyt, jak już się w to wpadnie to nie ma wyjścia.
                • wj_2000 Re: Myślę, że masz 100% racji. 03.01.12, 13:14
                  Dzisiejsza gospodarka ma wiele wspólnego z kasynem. Związek zarobków z pracą (pomnożoną przez wskaźnik jej przydatności) został zerwany. Gdyby takowy był, to zgodziłbym się z Tobą, a nawet poszedł dalej. Najbardziej degresywny jest podatek POGŁÓWNY, postulowany przez fantastę Korwina Mikke.
                  To wskutek możliwości zarabiania NIESAMOWITYCH pieniędzy - w znacznej mierze dzięki szczęściu - tacy ludzie jak Gates otwarcie mówią, że on uważa swój majątek za własność SPOŁECZEŃSTWA, które najpierw go wykształciło, a potem stworzyło takie warunki, że pieniądz płynął do niego szerokim strumieniem.
                  Znany jest fakt iż zadeklarował on, że w testamencie przeznaczy swoim dzieciom tyle ile dostają dzieci w typowej rodzinie z górnej średniej klasy - czyli po milionie, czy może po dwa, a resztę czyli 99,99% od tych kilkudziesięciu miliardów przeznaczy na cele społeczne.
                  • webdeveasy Ale socjalizm to patologia... 03.01.12, 15:51
                    To takie socjalistyczne podejście. Jeśli nie będzie możliwości zarabiania to nikomu się nie będzie chciało. I podatek regresywny to najsprawiedliwsze podejście. Albo pogłowny - fakt to utopia, ale jeśli każda osoba ma równe prawa do publicznych świadczeń - to wszyscy powinni się składać po równo.

                    Taka na przykład komunistyczna Korea. Oni by też mogli mieć swojego Gatesa. To jest niestety podejście Polaków. Wybitnych ludzi zniszczyć albo w majestacie prawa okraść, później cierpi całe społeczeństwo bo ani nie ma rodzimej technologii, ani towarów, ani podatków które mogłyby płynąć z zagranicy.

                    My byśmy mogli mieć swojego Della czy IBM (optimus)... niestety wyszło jak wyszło.
                    • pawelekok w republice rzymskiej... 03.01.12, 16:40
                      tej starożytnej, bylo tak, że wszyscy mieli prawo głosu, ale jego siła była uzależniona od dwu czynniów:
                      - wysokkości płaconych podatków
                      - pełnionych obowiązków wojskowych
                      a że to drugie tez zależało od pierwszego, w sumie chodziło o pierwsze.

                      Najwięcej w ojczyźnie mieli do powiedzenia ci, co ją "żywią i bronią"

                      Inni też mieli prawo glosu, ale jego siła nie zależała od liczebności.

                      Republika rzymska upadła nie dlatego, że powyższe założenia były złe i musiała dlatego upaść, jak wmawiają nam wszystkie podręczniki, tylko wręcz przeciwnie, były doskonałe, wspaniale się sprawdzały i dlatego republia ta upadła wskkutek własnego sukcesu. Podbiła prawie cały znany im współczesny świat. Na podbojach najpierw bogacili się i korumpowali pojedynczy notable. Potem dla zatkania mordy społeczeństwu zaczęli dawać im "chleb i igrzyska". Skorumpowali je całe, oduczyli pracy i odpowiedzialności. Dlatego wszystkie ideały republiki przegniły, instytucja ta musiała upaść, i nastało cesarstwo.

                      W dzisiejszej demokracji obserwuję wiele podobieństw. Znaczna część społeczeństwa jest korumpowana, większość głosów dają ci, których los w mniejszym czy większym stopniu zależy od rozdawnictwa państwa. Nic do powiedzenia nie mają ci, którzy to państwo naprawdę utrzymują. I najśmieszniejsze, że prawie nikt nie jest z tego zadowolony. Ale ci rzekomo "uciemiężeni" murem głosują w wyborach za takim właśnie systemem. Chociaz na niego plują. Glosując, wiedzą, z której strony chleb jest posmarowany. Nikt nie lubi się przepracowywać jesli nie musi. Zwłaszcza oni.
                  • pawelekok Re: Myślę, że masz 100% racji. 03.01.12, 16:27
                    Uwierzę w deklarację Gates'a jak umrze i zostanie zrealizowany jego testament.
                • pawelekok Myślę, że nie masz 100% racji 03.01.12, 16:20
                  Chociaż w zasadzie zgadzam się z Twoim podejściem w wielu aspektach, to po pierwsze zwykła ludzka solidarność, by podzielić się z kimś, komu się nie powiodło niekoniecznie z własnej winy. Jeśli Cię na to stać i w dużej mierze robisz to dobrowolnie. Wędka też kosztuje, nie tylko ryba.
                  A po drugie, chyba nawet sobie sprawy nie zdajesz z tego, że obecny system podatkowy w Polsce właśnie dokładnie wypełnia większość Twoich postulatów. Jeśli potraktujemy składki na ZUS jako zwykły podatek, a takk powinniśmy je naprawdę potraktować, to okazuje się, że w procentach im więcej zarabiasz, tym niższy podatek dochodowy plus ZUS płacisz. Oczywiście po przekroczeniu pewnej granicy dochodów. I tak średniacy płacą podatek na maksa, ci, którzy zarabiają od nich 10 lub więcej razy więcej płacą go w niższej stopie procentowej. A to ci sredniacy utrzymują ten kraj, jest ich 20% a przynoszą 80% dochodów. I najczęściej nie mają żadnych mozliwości odpisywania ani kantowania na podatkach. Ani swego przedstawicielstwa w parlamencie, które broniłoby ich interesów. Ci bogaci jak się dzielą, jak wpływają na rozwój kraju, jak inwestują, jak nakręcają koniunkturę? Sam wiesz, że nijak, bo po pierwsze jest ich mało, a po drugie wydają i inwestują swoje nadwyzki za granicą głównie.
                  • webdeveasy Re: Myślę, że nie masz 100% racji 03.01.12, 16:31
                    Wiesz osoby którym się nie powiodło nazywają mnie tutaj hu__mi i fiu__ami, ja mam rodzinę, nie odczuwam potrzeby dzielenia się z marginesem. Uprzedzając pytanie: tak uważam, że osoba która nazywa nieznajomego fiu__em, prykiem, etc. tylko dlatego, że więcej zarabia reprezentuje margines.

                    Powiem tak, obojętnie jak bym się dzielił to dla dużej liczby polaków korzystających z tego, że płacę podatki dalej będę "tym fiu__em co nic nie robi a za dużo zarabia"... bo oni robią nadgodziny a mają 4x mniej więc to niesprawiedliwość dziejowa.

                    Więc jaki sens? Rodzina przynajmniej się cieszy i podziękuje jak coś kupię albo się do czegoś dołożę :)

                    Inwestycje? Inwestuje się tam gdzie się opłaca. Moim zdaniem jeśli płacisz podatki to na tym kończą się twoje zobowiązania. A płacenie jak najmniejszych danin (byle zgodnie z prawem) to jedynie przejaw gospodarności. Zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że obecny rząd bierze pieniądze z naszych podatków po to by pomagać krajom znacznie bogatszym od naszego.
                    • pawelekok Ja cię nie osądzam 03.01.12, 16:52
                      Doskonale rozumiem Twoje racje. Gdybym mógł sam zapewne tak bym postępował. To nie Twoja wina, że nie opłaca Ci się inwestować w Polsce. To wina Polski, jej aktualnego ustroju i rządów. Ale przyznaj, że to w sumie wszystko jest szalone. Mamy co najmniej 40% społeczeństwa w wieku produkcyjnym, które oficjalnie nie pracuje ani nie prowadzi biznesu i nie płaci podatków. Z czego połowa oszukuje, pracuje na czarno, ukrywa swoje dochody. mamy przez to bardzo wysokie podatki, które ograniczają oplacalność biznesu. Razem z rzekomym bardzo wysokim bezrobociem oraz panującym systemem prawnym powoduje to, że większość ludzi zarabia - czytaj dostaje na rękę, bo to się naprawde liczy - znacznie mniej niz powinna. Sa u nas ludzie kktórzy zarabiają ogromne pieniądze, ale opłaca im się wywozić ten kapitał i inwestować za granicą. Nie tylko dlatego, że tam są większe profity, głównie dlatego, że tu im by go prędzej czy później zabrano i zmarnowano. Mamy ogromną rzeszę płaczących nierobów wyciągających rękę, ale niechętnych jakkiejkolwiek pracy. Tu prawie każdy oszukuje i uważa to za cnotę. Mamy zarobki jedne z najniższych w Unii przy cenach jednych z wyższych. Ci którzy naprawdę robią coś pożytecznego zapie...ją ponad siły, bo tak naprawdę nie mamy kadr, a ta ostatnia reforma edukacji jeszcze zabiła ich odnawialność. A równocześnie wszyscy prawie są za socjalnym państwem nie widząc w jak ogromne koszty takki system nas wpędza, jak uniemozliwia dorobek, jak cofa nas cywilizacyjnie.

                      Uważasz to za normalne?
              • yuka12 Re: a czy to nie jest tak 03.01.12, 00:23
                Ja bym sie bała tak ludzi oceniać. Znam nierobów, którzy zarabiali więcej od pracusiów tylko dzięki temu, że byli bardziej lubieni przez szefostwo i mogli krzyczeć o podwyżkę, bo za plecami mieli spadochron w postaci kochającej rodziny. Te pracusie-kobiety bez oparcia w rodzinie, przejezne albo samotne lub inni panowie w podobnej sytuacji- w milczeniu zostawali po godzinach, kiedy ich koledzy i koleżanki z uśmiechem pędzili do domu punktualnie o 16,00. Więc proszę nie degradować ludzi, gdy się nie ma pełnego pojęcia, o czym się pisze i nie zna się wszystkich przypadków.
                • webdeveasy Re: a czy to nie jest tak 03.01.12, 00:31
                  Jeśli masz umowę do 16.00 to siedzisz do 16.00 co w tym dziwnego?
                  • ontos2 Re: a czy to nie jest tak 03.01.12, 07:44
                    Kolega idealista....
                    • webdeveasy Re: a czy to nie jest tak 03.01.12, 16:04
                      Hm... w normalnych firmach szanujących pracownika nie ma czegoś takiego jak nadgodziny. To jest bardzo demotywujące. Szefowie wiedzą, że jeśli będą cię zmuszać do siedzenia ponad czas to po miesiącu się wypalisz i równie dobrze mogą sobie szukać kogoś innego.
                      • pawelekok Re: a czy to nie jest tak 03.01.12, 17:15
                        Ciekawe, w moim zawodzie kontaktuję się z ludźmi z całego świata, wielu z nich wiele razy pracowało ponad czas, takze na moich oczach. Inna sprawa, że nie non stop, tylko od czasu do czasu, ale całkiem często. I inna sprawa, ze mieli dobrze za to placone. A takze godzili się zatrudniając na taką specyfike zawodu.
                  • pawelekok Re: a czy to nie jest tak 03.01.12, 17:12
                    Nikt cie nigdy nie poprosił, byś został i - oczywiście za dodatkowym wynagrodzeniem - wykonał pilną robotę, której nikt inny nie zrobi? A robota musi być wykonana na czas, jesli dotychczasowe wysiłi nad projektem nie mają pójść na marne. Jeśli tak, to chyba się przechwalasz ze swoją niezastępowalnością.
                • kokoszynel Re: a czy to nie jest tak 03.01.12, 00:37
                  oczywiście , że nie znam wszystkich przypadków i wiem, że zdarza się tak, że różni donosiciele, albo inne dupodaje dostają dużo więcej niż na to zasługują. ale to jest margines i żaden powód do generalizowania. firmy i społeczeństwa nie rozwijają się dzięki lizusom, dupodajom, donosicielom i ich nasladowcom, nie rozwijają się też dzięki szarzyźnie wyciagającej drżącą rączkę po socjal - za rozwój odpowiadają wyłącznie mądre, inteligentne i pracowite jednostki. i te moim zdaniem należy chronic, a nie gnebic, ponizac i okradac, jak to sie niejednemu niedorobionemu pismakowi marzy.
                • pawelekok Czyli zostawanie po godzinach 03.01.12, 17:09
                  to Twoim zdaniem wyłącznie po to by przypodobać się szefowi? Nigdy nie pomyslałeś, że np. dlatego, że jutro jest przetarg i trzeba skompletowac dokumenty, bo on nie zostanie przełozony? A wtedy cała praca rzeszy ludzi idzie na marne. Rozumiem, że masz dusze niewolnika tak naprawdę, robisz tylko to co musisz, a pewnie jak nie musisz, nikt nad tobą nie stoi to nic nie robisz. Nie widzisz związku między wykonywaną pracą a jej celem. Uważasz wszystkich pracodawców za wyzyskiwaczy. Chociaż w wielu przypadach możesz mieć rację, to współczuję ci głęboko. Rzuc ta robotę i zajmij się czyms co polubisz. Chociaż podejrzewam, że w twoim wypadku będzie to nic nie robienie.
            • webdeveasy Re: A jak się zestarzejesz to przyjdziesz do Pańs 02.01.12, 23:50
              Skąd ta frustracja. Oczywiście, że przyjadę... co prawda ta emerytura to pewnie będzie śmiech na sali, z resztą o co ci chodzi i tak pewnie płacę 3-4x więcej podatków niż większość obywateli tego kraju więc tym bardziej mam pełne prawo.

              >Takie fiuty co to myślą, że dla paru groszy (>10000)
              Zamiast biadolić to lepiej się weź za siebie.

              >ale kaskę się gdzieś przejadło w Egipcie czy na innych Balearach
              To może się umówmy tak, że oboje będziemy przejadać SWOJĄ kaskę, gdzie chcemy? :)
              • jacek.nie.placek Facet ma trochę racji 03.01.12, 00:16
                webdeveasy napisał:

                > Skąd ta frustracja. Oczywiście, że przyjadę... co prawda ta emerytura to pewnie
                > będzie śmiech na sali, z resztą o co ci chodzi i tak pewnie płacę 3-4x więcej
                > podatków niż większość obywateli tego kraju więc tym bardziej mam pełne prawo.

                Nie, podatki to nie "ZUS". Nieważne czy uważasz nasz system podatkowy za uczciwy (ja tak nie uważam), ale omijając składki na "socjal" (czyt. ZUS) w jakiś sposób żerujesz na tych, którzy ominąć ich nie potrafili, lub nie mogli (lub nie chcieli, o ile są tacy).

                Jeżeli się więc umówimy, że każdy jeździ na Baleary za swoje I NIKT NIE OCZEKUJE EMERYTURY, CZY RENTY jeśli się nie składał, to OK. Bo na Baleary zarobiłeś, ale składki na UBEZPIECZENIE mogłeś nie odłożyć, lub odłożyć śmiesznie mało. Jeżeli zachorujesz, to szybko się przekonasz, że zarobki znikną - wtedy chętnie skorzystasz ze wspólnej kasy.
                A to już niekoniecznie jest fair.
                • webdeveasy Re: Facet ma trochę racji 03.01.12, 00:35
                  Nie ma racji. To obojętne jak się nazywa podatek. Jakieś 70% mojej mocy nabywczej pożerają podatki. Gdybym na przykład elektronikę kupował w stanach to zapłaciłbym ok. 30-50% mniej niż tutaj (u nas wszystko jest strasznie drogie).

                  Nie widzę powodów dla których mam się składać na ubezpieczenie państwowe z którego i tak nie korzystam. Mam prywatne. Z resztą co bym z tego miał? Nawet do głupiego dermatologa publicznie na wizytę czekałbym kilka tygodni.
                  • jacek.nie.placek Re: Facet ma trochę racji 03.01.12, 08:30
                    webdeveasy napisał:

                    > Nie ma racji. To obojętne jak się nazywa podatek.
                    Nie, nie jest obojętne. Ktoś inny, nazwijmy go WebdevHard, zarabia podobne pieniądze co ty, płaci podobne podatki I DODATKOWO płaci składkę zdrowotną.

                    > Jakieś 70% mojej mocy nabywczej pożerają podatki. Gdybym na przykład
                    > elektronikę kupował w stanach to zapłac
                    > iłbym ok. 30-50% mniej niż tutaj (u nas wszystko jest strasznie drogie).
                    I to wystarczający powód, żeby usprawiedliwić niepłacenie ZUSu?
                    A WebdevHard - dlaczego on płaci? PŁACI, BO MUSI. Bo jego pracodawca nie zaoferował mu innej umowy, niż etat. A dlaczego ty płacisz tak wysokie podatki? Dlaczego godzisz się na podatki zawarte w kupowanych przez ciebie dobrach? BO MUSISZ. Gdyby twój pracodawca zgodził się na jeszcze inną, teoretyczną formę zatrudnienia, która pozwala płacić mniej, to byś natychmiast z niej skorzystał. Jak większość. Pamiętasz darowizny "kołodkowe"? Niemal wszyscy z nich skorzystali, ale tylko nieliczni próbowali uzasadniać, że im się należy. A się nie należało (też skorzystałem).
                    Przy okazji: z tymi 50% to trochę pojechałeś.

                    > Nie widzę powodów dla których mam się składać na ubezpieczenie państwowe z któr
                    > ego i tak nie korzystam.
                    Argument niepłacącego OC. Ten sam. Głupi argument.

                    > Mam prywatne.
                    Nie, nie masz, masz CZĘŚCIOWE.

                    > Z resztą co bym z tego miał? Nawet do głupiego dermatologa
                    > publicznie na wizytę czekałbym kilka tygodni.
                    Tak samo czekają ci, którzy opłacają składki. Tylko, że twój abonament medyczny jest fajny, gdy idziesz leczyć grzybicę po basenie, ale się kończy przy ślepej kiszce. A jak się pojawi chłoniak, czy rak prostaty, którego leczenie jest baaardzo kosztowne, to pójdziesz do państwowego szpitala (prywatnych nie ma w tej specjalności) i nie staniesz skromnie na końcu kolejki, bo nie płaciłeś, lub płaciłeś grosze. Wepchniesz się przed WebdevHarda.
                    I to jest nieuczciwe.
                    Nie mam tu na myśli prawa, tylko zwykłe poczucie sprawiedliwości. Postępujesz legalnie, ale ideologii do tego nie dorabiaj. VAT z twoich Balearów i iPadów nie pójdzie na leczenie raka.
                    • webdeveasy Re: Facet ma trochę racji 03.01.12, 15:59
                      >VAT z twoich Balearów i iPadów nie pójdzie na leczenie raka.
                      O to pretensje do polityków. Tak samo jak o to, że polska służba zdrowia jest w rozsypce i nie da się skorzystać normalnie z najprostszych świadczeń. Z resztą normalna forma zatrudnienia nawet w takim wypadku byłaby marnotrawstwem. Oddawać 40% pensji praktycznie za nic to nie jest żaden patriotyzm tylko rozrzutność granicząca z głupotą.

                      Pracuję legalnie i każdy zrobiłby to samo, tzn. ograniczył wydatki na niedziałające i zbędne usługi. Jeśli ty czujesz się w obowiązku łożenia na polityków - powodzenia, ja wolę pomóc rodzinie.

                      I tu jest problem, bo zamiast WebDevHard zastanowić się w jaki sposób WebDevEasy robi kasę to będzie złorzeczył i zazdrościł. Jak już musisz się czepiać - czepiaj się niepracujących, oni nie płacą wcale.
                      • pawelekok Masz podobną mentalność 03.01.12, 17:28
                        jak ci pracownicy, którzy pracują na czarno i biora kasę pod stołem. Nie obchodzi cię, że inni przez to płacą wyższe podatki, także za ciebie. Jeszcze się z nas nasmiewasz. Bo ty masz taką mozliwość zrobienia tego legalnie. Podejrzewam, że masz przy okazji różne nielegalne dochody, wcale by to mnie nie zdziwiło przy takim podejściu, ale OK, za rękę nie złapałem. więc odszczekuję. Jeśli działasz i pracujesz w tym kraju, jesli masz tu rezydencję podatkową, przestrzegaj jego zasad. Jak ci sie nie podoba, jest wiele krajów, które przyjmą cię z otwartymi rękoma. Najbardziej wkurza mnie to, że tych, którzy nie mają mozliwości kombinowania bo pracuja gdzie pracują, a takich jest jednak większość, uważasz za głupków i wysmiewasz się z nich. Pa pa cwaniaczku
                        • webdeveasy Re: Masz podobną mentalność 03.01.12, 17:54
                          >Nie obchodzi cię, że inni przez to płacą wyższe podatki, także za ciebie.
                          Nikt nie płaci za mnie. Płacę zgodnie z prawem tyle ile powinienem. Co masz mi za złe? Że nie jestem instytucją charytatywną?

                          >Bo ty masz taką mozliwość zrobienia tego legalnie.
                          Nie "mam takiej możliwości" tylko "robię to legalnie". Może odrzućmy ten populizm.

                          >Podejrzewam, że masz przy okazji różne nielegalne dochody
                          Jasne, pracuje, ma pieniądze - "to na pewno złodziej". Nie no sorry ale jeśli już nawet przedsiębiorcom nie trzeba być to w tym kraju jest bardzo źle. Społeczeństwo się cofa cywilizacyjnie do czasów komunizmu. "Rozdaj wszystko albo kradniesz"... omg.

                          >Jeśli działasz i pracujesz w tym kraju, jesli masz tu rezydencję podatkową,
                          >przestrzegaj jego zasad.
                          Tu jest chyba problem. Ja przestrzegam zasad prawnych tego kraju, ty byś chciał, żebym przestrzegał socjalistycznego kodeksu Pawełka. Z resztą i tak robię więcej niż powinienem bo pracuję za granicą a podatki płacę w Polsce. Gdybym miał wybór - podatki płaciłbym tam.

                          >Najbardziej wkurza mnie to, że tych, którzy nie mają mozliwości kombinowania bo pracuja
                          >gdzie pracują, a takich jest jednak większość, uważasz za głupków
                          Za głupków to uważam jedynie tych którzy zamiast zająć się poprawą swojej sytuacji biadolą i złorzeczą na forach.

                          Z resztą zobacz sam, jesteś tak sfrustrowany, że mnie tutaj prawie nazywasz złodziejem i obwiniasz innych za swój ciężki los. Weź pomyśl, coś zrób, nie wiem, jakieś szkolenie, lepszej pracy poszukaj skoro to co masz ci nie pasuje... czy będziesz do końca życia tak ględził?

                          Zamiast imputować mi tutaj, że jestem oszustem mógłbyś za ten czas przejrzeć jakieś ogłoszenia w pracuj.pl :/
                          • pawelekok Spoko 03.01.12, 18:05
                            nie martw się o mnie. Jestem zadowolony ze swojej pracy i zarobków. Za to mam czyste sumienie, że na nikim nie pasozytuję. Nawet, gdybym mógł to robić legalnie, tak jak Ty
                            • webdeveasy Re: Spoko 03.01.12, 18:49
                              Dziwny z ciebie człowiek. Z jednej strony zauważasz, że państwowe instytucje to dno, z drugiej płaczesz, że ludzie nie chcący z nich korzystać to "pasożyty". Więc jaka jest odpowiedź na taki stan rzeczy?

                              Więc zdecyduj się... jesteś socjalistą / komunistą czy liberałem. Bo stworzenie dobrego prywatnego systemu opieki zdrowotnej w sytuacji kiedy państwo pieniądze pracowników bez umiaru rozkrada jest niemożliwe.

                              Z jednej strony zachwycasz się nad zachodnim modelem służby zdrowia - z drugiej chcesz jeszcze więcej obciążeń i państwowych podatków. Przecież to całkowita sprzeczność.
                              • pawelekok Re: Spoko 03.01.12, 19:37
                                W niektórych przypadkach mnie żle zrozumiałeś. Ja dążę do uporządowania i uproszczenia i wyrównania wszystkiego co się da podatkowo. Ale też uważam, że ZUS jest zwykłym podatkiem i powinien byc traktowany liniowo, jak wszystkie inne podatki. Jesli np. wszyscy będa odprowadzać 25% ZUSu, a nie 45% jak teraz, to wszyscy, ten kto ma wielomilionową pensje też, chociaż dostanie kilkutysięczną emeryturę. I uważam to za sprawiedliwe. Albo to, albo całkowita prywatyzacja rent i emerytur i tylko to co każdy odłozy plus niewielki haracz na pozbawionych wszelkich środków do życia.

                                Nie martw się o bogatych. Jesli nie są głupi, powinni sobie poradzić i odłozyć na starość. Pomimo takiego podatku.

                                Nie chcę wcale więcej obciążeń. Wręcz przeciwnie. Chcę by je zracjonalizowano.

                                Generalnie uważam, że jak najmniej rzeczy powinno byc w rozdawnictwie publicznym, jak najwięcej przekazane do gmin, z dobrowolnością rezygnacji lub obciążenia się podatkami przez samych mieszkańców gminy na konkretny cel. Ale i proporconalnie wpływy z podatków przymusowych powinny w większości pozostawać w gminach, a nie jak jest teraz. Jedne gminy zbanrutują, wtedy ich mieszkańcy przeprowadzą się do gmin bogatszych.

                                Ja sam skkorzystałem ze słynnej ulgi podatkowej Kołodki, chociaż wiedziałem, że kradnę, podobnie jak 99% tych co z niej skorzystało. Ale ja zwykłem nazywac rzeczy po imieniu. Jak korzystasz z ulg czy mozliwości, jaką system prawny daje tobie i uprzywilejowanej grupie, ze szkodą dla reszty społeczeństwa, to jak to nazwiesz? Nie namawiam cie bys nie korzystał, tylko bys miał świadomość. Jazda na gapę np. jest też złodziejstwem, chociaż myślę, ze bardzo niewielu gapowiczów ma tą świadomość. A gdy jakaś grupa nie płaci podatków, nielegalnie, to przecież okrada innych podatników. Bo oni mogliby płacić mniej, gdyby tamci płacili swoje. Okrada więc nie tylko urzędowych złodziei, którzy i tak swoje ściągną, ale przede wszystkim zwykłych ludzi. Jeszcze raz powiem, nazywajmy rzeczy po imieniu jakimi są.
                                • webdeveasy Re: Spoko 03.01.12, 20:48
                                  >Ja sam skkorzystałem ze słynnej ulgi podatkowej Kołodki, chociaż wiedziałem, że kradnę,
                                  >podobnie jak 99% tych co z niej skorzystało.

                                  Nic nie kradniesz, po prostu korzystasz z możliwości zaoszczędzenia swoich pieniędzy. Stąd pewnie nieporozumienie. Płacę kolosalne podatki i gdy ktoś mówi, że jeszcze "kradnę" bo zaoszczędzę jakąś małą część pieniędzy to po prostu mnie obraża. Złodzieje to nie podatnicy którzy sponsorują ten cały cyrk ale socjaliści i rząd.

                                  Kradzież to dzisiejsza sytuacja, kiedy podatnicy płacą podatek od podatku od podatku. Pieniądze na lokatach były już kilkukrotnie opodatkowane, więc płacenie jeszcze jednego podatku od zysków z lokat to po prostu skandal i im mniej podatków można legalnie zapłacić tym lepiej.
                                  • webdeveasy Aha jeszcze dodam :) 03.01.12, 20:55
                                    Że nie rozumiem czemu uważasz, iż każdy kto zarabia trochę więcej ma robić za świętego mikołaja. Jak ktoś płaci więcej podatków niż powinien to po prostu jest niegospodarny.

                                    Ja jestem zdania, że nawet jeśli miałbym zapłacić 1000 PLN za poradę prawną która umożliwiłaby mi odliczenie np. 900PLN od podatku to i tak należałoby to zrobić. Im więcej pieniędzy trafia do sektora prywatnego niż do budżetowej dziury - to lepiej dla kraju.

                                    Jeśli wolisz sypać w dziurę bez dna więcej niż powinieneś zamiast np. pomóc rodzinie - to spoko. Twoja kasa i twoja sprawa. Tylko nie rozumiem dlaczego nazywasz złodziejami wszystkich którzy mają inne zdanie. Gdyby fiskus działał tak jak ty myślisz, to każdego kto zarabia "za dużo" wtrącono by do lochu za zbrodnie bycia niesolidarnym :)
                                    • pawelekok Re: Aha jeszcze dodam :) 03.01.12, 21:38
                                      Nie chodzi mi o zasypywanie dziury budżetowej. A co do gościa który wystawiłby mi rachunek na 1000 za oszczędności na 900 to kopnąłbym go w dupę i więcej z jego usług nie skorzystał. Tak naprawdę to gdy oba światy działają racjonalnie, czy budżetówka czy sektor prywatny, to się dogadują w pół słowa. I o taką racjonalizacje mi chodzi. Ty nie dostrzegasz, jak często irracjonalnie dziala sektor prywatny. Nie demonizuj prywatności jako wartości samej w sobie. Nie ma takich. Każdego i wszysto trzeba rozliczać za konkrety. Ja działam w sektorze prywatnym i gdybym ci opowiedział o wszystkich zaobserwowanych tam durnotach, to albo bys osiwiał, albo umarł ze śmiechu.
                              • pawelekok Dodam jeszcze 03.01.12, 19:48
                                że chociaż wiem, że są ludzie z tzw. przywódczą motywacją a i sam się jej po latach, wbrew moim wczesniejszym poglądom dorobiłem, że nie mozna traktować wszystich jednakkowo, że jedni powinni dostawać więcej, a inni mniej, to mam bardzo silnie rozwinięte poczucie sprawiedliwości i uczciwości, rodzice mnie źle wychowali, nie na miarę współczesnych czasów. Dlatego uważam, że mozna i trzeba być silnym, ale nie sku...synem. Że każdy powinien dostawac ro na co zasłużył sobie. Że będąc silnym nie ma wcale potrzeby ludzi obrażać znieważać i ranić, że trzeba umiec podac im rękę i pomóc. Ale nie wolno im dawać niczego za darmo. W taki czy inny sposób powinni to odpracować. A poza tym, raz jestes na wozie, raz pod wozem. Maluczki, którego kiedyś obraziłeś bez potrzeby moze kiedys zostac Twoim szefem. I na co ci to było?
                      • jacek.nie.placek Re: Facet ma trochę racji 05.01.12, 08:52
                        webdeveasy napisał:

                        > >VAT z twoich Balearów i iPadów nie pójdzie na leczenie raka.
                        > O to pretensje do polityków.
                        O co? O to, że twoje wydatki na konsumpcję nie stanowią składki zdrowotnej?
                        Coś ci się pomieszało, albo szukasz jelenia.


                        > Tak samo jak o to, że polska służba zdrowia jest w
                        > rozsypce i nie da się skorzystać normalnie z najprostszych świadczeń.
                        Całe państwo jest mało sprawne, a mimo to pozostaje tworem OBOWIĄZKOWYM i ODPŁATNYM.


                        > Z resztą
                        > normalna forma zatrudnienia nawet w takim wypadku byłaby marnotrawstwem.
                        Czyli twoje NIE JEST NORMALNA ;-)))


                        > Oddawać 40% pensji praktycznie za nic to nie jest żaden patriotyzm
                        > tylko rozrzutność granicząca z głupotą.
                        Albo brak wyboru - na to nie wpadłeś?

                        > Pracuję legalnie i każdy zrobiłby to samo, tzn. ograniczył wydatki na niedziała
                        > jące i zbędne usługi. Jeśli ty czujesz się w obowiązku łożenia na polityków - p
                        > owodzenia, ja wolę pomóc rodzinie.

                        Nie, nie zrozumiałeś. Pracujesz zapewne legalnie, chociaż nie sądzę abyś nie chciał dostawać jeszcze większej kasy ale w części płaconej pod stołem (co nie jest legalne). Dlaczego tego nie robisz? Bo twój pracodawca tego ci nie zaoferował. Inni pracodawcy oferują tylko etat.

                        Powtórzę: to co robisz jest legalne, tylko zwyczajnie niesprawiedliwe.
                        Sprawiedliwym jest aby podatki płacili wszyscy, a nie ci mniej cwani, czy nie mający wyboru. Podobnie składki "ZUSowskie".

                        Ty próbujesz szukać usprawiedliwienia dla swojej sytuacji, a jest ona taka, że zgodnie z prawem ŻERUJESZ na socjalu opłacanym przez innych. Wiem, nie korzystasz, ale to już przerabialiśmy - WebDevHard też (jeszcze) nie ma raka, ale on płaci na szpitale onkologiczne (i stado urzędasów nieudolnie tym zarządzającyh).

                        > I tu jest problem, bo zamiast WebDevHard zastanowić się w jaki sposób WebDevEas
                        > y robi kasę to będzie złorzeczył i zazdrościł.
                        A złodziej samochodów mógłby doradzić poszkodowanemu: "niech też się nauczy kraść autka, to sobie jakieś zorganizuje". Nie twierdzę, że jesteś złodziejem, ale twoje tłumaczenie jest do bani.


                        > Jak już musisz się czepiać - czepiaj się niepracujących, oni nie płacą wcale.
                        Wole Żydów i cyklistów.
                        A ty pisząc na forum licz się z tym, że ktoś może skrytykować twoje poglądy.
              • polololo.ltd @webdeveasy 03.01.12, 07:25
                > >Takie fiuty co to myślą, że dla paru groszy (>10000)
                > Zamiast biadolić to lepiej się weź za siebie.
                >

                Czy ja narzekam? Chyba Cię po.ebało synku. Naucz się czytać tekst pisany i akurat o mnie się nie martw.

                > >ale kaskę się gdzieś przejadło w Egipcie czy na innych Balearach
                > To może się umówmy tak, że oboje będziemy przejadać SWOJĄ kaskę, gdzie chcemy?

                Ok. tylko potem jako stary pryk żebyś nie skamlał pod kancelarią premiera o łaskę.
                • webdeveasy Skoro musisz w każdym poście mnie obrażać... 03.01.12, 16:01
                  i nie potrafisz napisać 2 zdań bez wyzwisk i wulgaryzmów to może pogadaj sobie z kimś komu odpowiada poziom takiej rozmowy.
              • orientespl Re: A jak się zestarzejesz to przyjdziesz do Pańs 03.01.12, 09:17
                Tak na marginesie - od wielu lat mamy możliwość oszczędzania na prywatną emeryturę jak i na prywatne ubezpieczenie zdrowotne. Szkoda tylko, że ZUS jest obowiązkowy:-p
                • akuku5 Prywatne ubezpieczenia 03.01.12, 10:59
                  Generalnie uważam, że prywatne jest lepsze niż państwowe, ale akurat nie w kwestii ubezpieczeń. Przede wszystkim - co napisał wyżej jacek.nie.placek - w Polsce NIE MA prywatnych ubezpieczeń medycznych. Są abonamenty na konsultacje, badania, dentystę itp., ale jeśli zdarzy się poważna choroba - rak, wylew, zawał, zapalenie otrzewnej - to musisz isć do państwowego szpitala za pieniądze ZUS. Innych po pierwsze nie ma, a po drugie żaden prywatny ubezpieczyciel za tych nawet kilkaset złotych miesięcznie składki nie zaoferuję ci prawdziwego leczenia.
                  Ludzie niby wykształceni i na managerskich stanowiskach, a tak pozbawieni wyobraźni - koszt skomplikowanej operacji plus ewentualnych powikłań plus rehabilitacji plus leków spokojnie idzie w setki tysięcy złotych. Dolicz do tego utratę możliwości zarabiania - często do końca życia. Trzeba być multimilonerem, żeby w takiej sytuacji poradzić sobie bez państwa.

                  Prywatne emerytury to też bujda na resorach - już bardziej opłaca się odkładać na lokacie w banku.

                  Prywatny ubezpieczyciel patrzy wyłącznie na doraźny zysk, państwo prowadzi jednak - lepiej lub gorzej, to inna sprawa - jakoś tam politykę społeczną
                  • pawelekok Re: Prywatne ubezpieczenia 03.01.12, 18:02
                    Ciekawe dlaczego na zachodzie znakomicie funkcjonują prywatni ubezpieczyciele, a korzystanie z ubezpieczenia socjalnego jest uważane za synonim ubóstwa i jest wysmiewane w wielu filmach (lub gloryfikowane, jako praca znakomitych doktorów Judymów, co wolą za psie pieniądze użerać się bez koniecznych środków z okręconym marginesem i ich nieuleczalnymi chorobami, zamiast swietnie zarabiac w znakomicie wyposazonej prywatnej klinice).

                    W Polsce nie funkcjonują, bo mają dostęp do znikomego procentu kasy przeznaczanej na leczenie, reszta jest im zabroniona. Kasy nota bene dwukrotnie mniejszej procentowo niz w zamoznych krajach europejsich. Nic dziwnego, że w takich warunkach ida na zmowy i przekręty o co upraszają się wręcz ministerialni urzędnicy, by i im trochę skapnęło. Gdybyśmy mieli otwarty prywatny rynek ubezpieczeń, bardzo szybko by się wielu wyłamało i zaczęło z sobą konkurować dla zdobycia klienta. W cenie kazdego ubezpieczenia za zwykłe wizyty lekarskie czy proste zabiegi byłby tez uwzględniony koszt leczenia raka niektórych pacjentów.

                    Tak zachwalasz nasz publiczny system zdrowia, a i tak w większości przypadków nie obejmuje on kosztów leczenia skomplikowanych przypadków. Nie oglądasz telewizji, nie czytasz gazet, nie wiesz ilu ludzi żebrze o datki na takkie leczenie? A i tak stanowią tylko ułamek tych co im się ono rzekomo wg konstytucji należy.

                    A dlaczego nie mam prawa korzystać z najprostszego modelu emerytury, czyli odkładania przeze mnie tych składek w banku, co zaowocowało by tym, że nawet żyjąc 100 lat miałbym emeryturę 2 razy wyższą od państwowej. Albo chociażby polowa do wspólnego gara, a połowa dowolnie. Czymś takkim miały być OFE, ale wobec bankructwa państwowego ZUSu zrobiono skok na kasę.

                    Każdy prywaciarz patrzy na zysk. Konkurencja powoduje to, ze go minimalizuje, lub udoskonala swoją organizację zbijając koszty i zwiekszając profity w interesie Klienta. Wielu prywaciarzy nie patrzy doraźnie. U nas w Polsce nie ma prywatnego rynku ubezpieczeń zdrowotnych, więc nie argumentuj powołując się na jego namiastki.
                • pawelekok Ale nie mamy podobnych możliwości 03.01.12, 17:39
                  Większości z nas po splaceniu ZUSu (przymusowym), opłat, kredytów, niezbędnych kosztów utrzymania nie zostaje NIC na odlożenie na emeryturę w innych niż ZUS instytucjach. Chociazby oszczędzając w banku. Na to stac niewielu. Ot, taka smutna rzeczywistość.

                  A nawiasem mówiąc, chociaż ZUS ściąga od nas połowę tych opłat manipulacyjnych co OFE, to jego koszty funkcjonowania stanowią 35% wpływów i przeżerają znaczną część naszych emerytur. Naszych? Nieprawda. Wszystkie niepożarte wpływy idą dziś od razu na spłatę emerytur bieżących (a jeszcze brakuje), my będziemy musieli żebrac o nasze emerytury u przyszłego pokolenia. A że będzie nas wielu - głosy wyborcze - to każdy rząd zabierze naszym dzieciom i wnukom, zeby nam zatkać mordy. Chyba, że wcześniej państwo zbankrutuje. Wtedy pójdziemy pod kościół, przynajmniej ci, co ich własne dzieci nie lubią.
              • alik-w-plomieniach Re: A jak się zestarzejesz to przyjdziesz do Pańs 03.01.12, 12:59
                > To może się umówmy tak, że oboje będziemy przejadać SWOJĄ kaskę, gdzie chcemy?
                > :)
                I to jest właśnie brak perspektywicznego myślenia: wziąć kasę TERAZ, wydać ją TERAZ, a na emeryturze iść na żebry.
                • 36krzysiek Re: A jak się zestarzejesz to przyjdziesz do Pańs 03.01.12, 13:07
                  Nie doczytałem akrykułu do końca, bo mię nie chciało, ale akurat w sytuacji panny Kwasniewskiej też bym się nie przyznał do zarobków bojąc się publicznego linczu, panna Nikt, znana z tego, że jest znana, za świecenie twarzą w TV dostaje pewnie więcej niż średnia krajowa. Wogóle uważam, że zarobki gwiazd są niemoralne, nieadekwatne do wartości pracy, wiedzy i umiejętności, szczególnie to ostatnie.
                  • t0rmentor Re: A jak się zestarzejesz to przyjdziesz do Pańs 03.01.12, 20:13
                    Ktoś kiedyś napisał, że jeśli chcesz zarabiać dużo, to miej wpływ na jak największą ilość udzi, bądź popularny. Zarobki gwiazd może wydają się wzięte z czapy, jednak taka gwiazdka jest znana przez miliony ludzi i może na nich wywierać wpływ (reklamy, opinie itd.). To głównie o to chodzi.
                    • pawelekok Re: A jak się zestarzejesz to przyjdziesz do Pańs 03.01.12, 21:45
                      Twój przedmówca nie rozumie, że w tej branzy celebryta jest taim samym towarem jak w innej zboże czy mięso. A to jest proste, o to własnie chodzi, jak się dany towar najlepiej sprzeda. Człowiek szołbiznesu nie jest czlowiekiem, jest gwiazdą.
      • bool_a Re: >10000 PLN miesięcznie... 03.01.12, 11:57
        webdeveasy napisał:

        > Programista web. Międzynarodowa firma (nie korporacja)... umowa "śmieciowa", pł
        > atne w euro.

        Firma ta działa w sektorze administracja państwowa, czy bakowość?
        • webdeveasy Re: >10000 PLN miesięcznie... 03.01.12, 15:42
          Sektor rozrywkowy (gry na facebooka, serwisy społecznościowe).

          W administracji raczej dobrze nie zarobisz. Tam potrzeba układów, nie wiedzy.
      • pawelekok Już w szkole pani od matmy 03.01.12, 16:05
        mi mówiła: umiesz liczyć? licz na siebie. Raczej nie licz na kolegów.

        Pozdrawiam:)
    • kerkopithekion OT 02.01.12, 22:36
      przepraszam, to jakaś nowa moda jest...?
      wielka czcionka i klikanie jak w pokaz slajdów na tych różnych podstronkach dla małolat
      czy może zaczęliście walczyć o prawa krótkowidzów...?
      nie klikam w 9 odcinków tekstu, po pierwszej części już widzę że szkoda czasu
      • hella_79 Re: OT 02.01.12, 22:53
        skończyłam na 3 stronie, nie da się tego czytać.
        jak nie pokaz slajdów to wielka czcionka.
        • blanszeta Re: OT 02.01.12, 23:11
          Ja skończyłam na drugiej.
        • pawelekok Re: OT 03.01.12, 18:09
          a już szczególnie męczy czytanie, gdy trzeba trochę pogłówkować, co Piękna? bo to znaczy Twój nick
    • orientespl Re: Ile ty zarabiasz? 02.01.12, 22:40
      To nie jest prawda, że za granicą istnieje powszechna jawność zarobków. W Skandynawii i Finlandii owszem, tak. Ale wbrew temu co napisano w artykule nie w Niemczech. Także nie we Francji i nie w Szwajcarii. Tam się wręcz podpisuje NDA i często słyszy się stwierdzenie, że wysokość Twoich zarobków interesuje tylko Ciebie i Urząd Skarbowy.
    • computerro Pytanie o prawo do godności 02.01.12, 22:44
      Fragment artykułu:
      "Ale różnica między Polską i Finlandią polega na tym, że tam prawie każdy obywatel zarabia tyle, że może żyć godziwie. I wtedy to, czy ktoś zarabia trochę więcej, czy trochę mniej, nie budzi już emocji.

      W Polsce większość ludzi nie ma zaspokojonych podstawowych potrzeb."

      I tymi paroma zdaniami można by cały artykuł zacząć i zakończyć. Reszta wyjaśnień jest niepotrzebna
      • eruve.elen Re: Pytanie o prawo do godności 03.01.12, 10:25
        +1,
        że tak młodzieżowo powiem.
      • webdeveasy Re: Pytanie o prawo do godności 03.01.12, 16:05
        I jeśli ludzie będą liczyli na polityków i socjalizm w tej kwestii to nigdy nic się nie zmieni.
        • pawelekok Re: Pytanie o prawo do godności 03.01.12, 18:20
          Ależ jest dokładnie dlatego, że ludzie polegają na politykach i socjaliźmie. Mamy de facto państwo socjalne w Polsce. Co jest bardzo kosztowne i niewydolne, szczególnie w kraju relatywnie biednym, gdy ten system wdrozyliśmy. On trzymał nas za nogi, nie pozwoilł sie rozwinąć. I dlatego jest tak jak jest.

          W Polsce ponad polowa wyborców w większym czy mniejszym stopniu korzysta z jakiegoś socjału. Nie pyta skąd na to wziąć. Tylko chce go mieć. Politycy dostosowali się do większości.

          Dlatego trzeba było zniewolić i ubezwłasnowolnić te 20% społeczeństwa, które przynosi 80% rzeczywistych wpływów do skarbu państwa (jak się odejmie przelewanie z jednej szuflady do drugiej). Nie cwaniackich celebrytów i oszukańczych biznesmenów. Tylko tych średniaków co zapieprzają po co najmniej 10 godzin dziennie i wytwarzają 90% wartości dodanej wytwarzanej w tym kraju. I na dodatek zrobić z nich ofiary bolszewickiej nagonki, jako złodziei, bo skąd mają? pewnie ukradli. W tej nagonce uczestniczą i prywatne i państwowe media jak i kościół ojca dyktatora. Nikt ich nie podziwia i nie chwali za cięzką pracę.
          • webdeveasy Re: Pytanie o prawo do godności 03.01.12, 18:53
            Przecież sam tutaj uskuteczniasz tą bolszewicką nagonkę. Wystarczy jak ktoś płaci mniej podatków niż ty uważasz za słuszne to już cwaniak i złodziej.

            Nie najeżdżaj tutaj na ten zły socjalizm i wyzysk klasy średniej bo to "dzięki" takim ludziom jak ty którzy ciągle wołają "więcej podatków", "więcej socjalu" jest tak jak jest i podczas gdy na zachodzie ludzie pracują na samochody i wakacje to u nas na samochód biorą kredyt a wakacje to mają raz na 3 lata.
            • pawelekok Re: Pytanie o prawo do godności 03.01.12, 19:54
              Teraz to zmanipulowałeś. Uważam, że prosta zasada, im więcej płacisz, tym więcej masz jest oczywista.

              Poza tym ty za co innego uważasz średniaków niż ja. Ty prawdopodobnie masz na myśli przeciętniaków poniżej średniej krajowej. Ja tych co są pośrodku na krajowej liście widełek płac, za to juz w drugiej grupie podatkowej. Ci akurat ludzie nie wołają o dodatkowe podatki, bo oni sami je płacą na innych. Tych Twoich sredniaków jest 60% społeczeństwa, tych moich 20%. Jakbys poczytał mnie dokładniej, to domysliłbyś się o co chodzi.

              Ale ponieważ między nami zaczęło iskrzyć, to zacząłeś się czepiać byle czego, bez przemyslenia sprawy.
      • pawelekok Jednak jest 03.01.12, 18:11
        Bo rodzi pytania dlaczego tak jest. A powinna rodzić, jak to zmienić na lepsze.
    • wolfram.izotopowicz 330EUR dziennie 02.01.12, 22:46
      Kontraktor w IT w Dublinie. W zaleznosci od miesiaca i kosztow to daje jakies 4500 - 4900eur 'na reke'. Ze kontrakt a nie permamnent..? Ale ja juz tak piec lat....

      W UK stawki podobne:
      www.contractoruk.com/market_rates/
      • wolfram.izotopowicz Re: 330EUR dziennie 02.01.12, 22:51
        Tutaj (w Irlandii) o zarobkach po prostu sie nie rozmawia. To znaczy nikt mnie nigdy nie spytal 'ile zarabiasz'. Takie pytanie byloby bardzo nie na miejscu.
        Inna sprawa tawki w branzy IT (innych nie znam) sa mniej wiecej znane - patrz link zalaczony powyzej. I inna sprawa ze w wiekszosci ogloszen o prace podawana jest placa roczna lub przynajmniej widelki.
      • freeman00 Re: 330EUR dziennie 02.01.12, 22:55
        ooo a co robisz jeśli wolno spytać ?
        • wolfram.izotopowicz Re: 330EUR dziennie 02.01.12, 23:02
          freeman00 napisał:

          > ooo a co robisz jeśli wolno spytać ?

          PL/SQL, Python, PHP, MySQL, JS, HTML, CSS podstawowa administracja serwerami Win i Linux plus od cholery 'papierkowej' roboty - raporty, dokumentacja etc.
          W Irlandii jest obecnie kilka tysiecy wakatow w IT. Nie ma tygodnia zeby jakis rekruter nie pisal lub dzwonil. Sa tu (miedzy innymi) Google, Microsoft, PayPal, Facebook, Amazon, za chwile zaczyna nabor Twitter.
          I od cholery malych, szybko rozwijajacych sie firm:
          www.youtube.com/watch?v=4zHNJpb3o7w
          • webdeveasy Re: 330EUR dziennie 02.01.12, 23:11
            A ludzie jak w porównaniu z Polakami?
            Jak atmosfera w firmie?
            Można tam jechać i się jakoś w miarę ustawić?
            • freeman00 Re: 330EUR dziennie 02.01.12, 23:15
              o juz polak kombinuje, tylko sie ustawić a popracować to nie łaska ?
              • webdeveasy Re: 330EUR dziennie 02.01.12, 23:18
                Podobno każdy sądzi po sobie ;)
                • freeman00 Re: 330EUR dziennie 02.01.12, 23:21
                  ja nic nie pisałem o ustawianiu się :) ja chce po prostu pracować, lubię to :)
            • wolfram.izotopowicz Re: 330EUR dziennie 02.01.12, 23:19
              webdeveasy napisał:

              > A ludzie jak w porównaniu z Polakami?
              To znaczy..? nie bardzo rozumiem pytanie szczerze mowiac...

              > Jak atmosfera w firmie?
              Jak to w szybko rozwijajacej sie firmie :) Czytajac Dilberta odnajduje zastraszajaco duzo podobienstw. Ale mozna sie skupic na sprawach technicznych, sa warunki do rozwijania sie. Rzeklbym ze - moim zdaniem - atmosfera jest zdrowa. nie spotkalem sie ze zjawiskiem szklanego sufitu czy jakakolwiek dyskryminacja. W firmie pracuja ludzie z roznych stron swiata.

              > Można tam jechać i się jakoś w miarę ustawić?
              Stawki kontraktorow w UK podawalem wyzej, w IE sa podobne. Jako permanent zarobisz moze troche mniej na porownywalnym stanowisku ale do tego dojdzie plan emerytalny, bonusy, szkolenia etc. Jesli chodzi o IT to - moim zdaniem - jest bardzo dobrze, wiec odpowiedz na Twoje pytanie brzmi: tak, da sie.
              • webdeveasy Re: 330EUR dziennie 02.01.12, 23:40
                > A ludzie jak w porównaniu z Polakami?
                > To znaczy..? nie bardzo rozumiem pytanie szczerze mowiac...

                Zauważyłem, że ludzie (przynajmniej z mojej firmy) to straszne "sztywniaki"... tak na prawdę znam budowlańców, trochę studentów ekonomii, etc. Z nimi można gdzieś wyskoczyć czy napić się piwa, etc.

                Z kolei kiedy informatycy z którymi pracuję kończą to kombinują jedynie jak najszybciej uciec do domów, najczęściej gadają jedynie o pracy i ją biorą do domów. Jak to wygląda w IE? Też zbieranina sztywniaków? :D Tak na prawdę zaczynam zauważać smutny fakt, że w Polsce kiedy skończysz te 23-25 lat to jedyne co ci "wypada" to pracować, oglądać tv i zakładać rodzinę. No i jeszcze te ciągłe Po-Pisowe wojny o krzyże, samoloty i inne bzdety :)

                To znaczy nie ma czegoś po środku. Albo dresiarnia która chleje całymi dniami, albo ludzie którzy nie mają życia oprócz pracy.

                Dajmy na to wyciągnąłem w tym roku znajomych na surfing nad bałtyk. 4 ludzi 25-30 lat, oprócz instruktorów sama dzieciarnia... najstarsza osoba nie miała 16, gdybym tam sam pojechał to bym się chyba zastrzelił :) Ogólnie to szukam miejsca z dużą ilością fajnych ludzi kasa, z racji zawodu to raczej nie problem...
                • wolfram.izotopowicz Re: 330EUR dziennie 03.01.12, 00:06
                  webdeveasy napisał:

                  > > A ludzie jak w porównaniu z Polakami?
                  > > To znaczy..? nie bardzo rozumiem pytanie szczerze mowiac...
                  >
                  > Zauważyłem, że ludzie (przynajmniej z mojej firmy) to straszne "sztywniaki"...
                  > tak na prawdę znam budowlańców, trochę studentów ekonomii, etc. Z nimi można gd
                  > zieś wyskoczyć czy napić się piwa, etc.
                  >

                  Aaaa.....
                  Opisze jak to wyglada z mojej perspektywy, wiec jesli ktos ma inne doswiadczenia to niech sie podzieli :)
                  Tu jest troche inaczej. Z jednej strony jesli musze cos skonczyc, czy akurat jestem w trakcie usuwania awarii to po prostu zrobie co do mnie nalezy do konca, nawet jesli koncze o 3 nad ranem. Za nadgodziny raczej nikt nie placi (kontraktor ma troche inaczej). Z drugiej strony takie sytuacje zdarzaja sie sporadycznie (powiedzmy trzy - cztery razy w roku).

                  Poza tym moj szef... zabronil mi pracowac w weekend czy 'byc pod telefonem' w czasie urlopu. Wychodzil z zalozenia ze po to mam czas wolny zeby odpoczac i ze wiecej ze mnie bedzie mial pozytku jesli przyjde do pracy wypoczety.

                  Rozrywki poza praca..? Oj jak najbardziej. Zagle, wspinaczka, bieganie w maratonie, modele zdalnie sterowane etc. Ludzie sie tutaj tym chwala, czesto realizujac sie sportowo zbieraja pieniadze na jakas organizacje charytatywna. Czasem tez robia tzw career break - cos w stylu polrocznego urlopu bezplatnego - w tym czasie albo jada do Indii, albo ida na intensywny kurs gotowania, co tam komu pasuje.

                  Alkohol po pracy? No od czasu do czasu sie zdarza - w Irlandii popijanie w pubie ma dluga tradycje :) Czesto sa to oficjalne imprezy - company brieffing czy pozegnanie kogos, kto na przyklad odchodzi z pracy.

                  Mysle, ze z wielu roznych powodow (finansowych ale nei tylko) pojawiaja sie tutaj przed ludzmi mozliwosci, ktorych nie ma w Polsce. Zyje sie inaczej. Czy lepiej? To juz rzecz gustu....
                  • pawelekok Re: 330EUR dziennie 03.01.12, 18:43
                    Twój przedmówca ma ludzi z twej branży generalnie za sztywniaków. Ciekawe dlaczego. Ty z kolei wydajesz się byc dość wyluzowany, chociaż bynajmniej nie wariat. Może bierze się to między innymi z tego, że wy rozmawiacie z sobą swoim bardzo specyficznym branzowym żargonem, którego po prostu nie rozumie większość innych?

                    Ja osobiście uważam, że sztywniacy i luzacy są wszędzie, tak jak są ludzie i ludziska a i jaja są różne, kwadratowe i podłużne.

                    Inna sprawa, że chyba go trochę rozumiem. Pamiętam czasy sprzed kilkunastu a i sprzed dziesięciu i nawet mniej lat w niektórych firmach, gdy do firm wchodzili ludzie z IT, by nas unowocześnić. Większość z nich miała po prostu normalnie nasrane w głowach. Uważali się za Bóg wie co a nas za prostaków, skoro nie potrafiliśmy zrozumieć ich żargonu. Patrzyli na nas z pozycji półbogów obserwując nasze nieudolne próby posługiwania się PCtem. Lata minęły i co? My sie poduczyliśmy i oswoiliśmy, oni okazali się w większości normalnymi wyrobnikami. Często nie potrafiacymi jako admini rozwiazywać prostych problemów, co mi sie czasem udawało metodą prób i błędów i podpatrywania innych. Hardość im odeszła.

                    Oczywiście, rozumiem, że Ty jestes z nieco innego poziomu, nie obsługujesz takich jak ja w pracy. Obsługujesz bardziej wyspecjalizowane programy.

                    Pozdrawiam:)
                    • wolfram.izotopowicz Re: 330EUR dziennie 03.01.12, 20:44
                      Jak ktos w tym biznesie twierdzi ze wie wszystko to bzdury gada. Wystarczy google zeby kazdego nauczyc pokory. Ja widzialem juz rozne cuda zglaszane przez uzytkownikow, ale wciaz daleki jestem od tego zeby sie z kogos nalewac. Bo nie ma takiego cwaniaka na swiecie zeby nie trafil na wiekszego od siebie (chyba Himilsbach). Poza tym predzej czy pozniej przychodzi taka chwila kiedy ja musze cos kupic, cos wyjasnic i wtedy ja jestem ten co ma zerowa wiedze w temacie.....
          • freeman00 Re: 330EUR dziennie 02.01.12, 23:14
            szukam czegoś w tematach java, android, sql, vb, programowanie instalacji systemów budynkowych BMS, może miałbyś jakiś kontakt ?
            • wolfram.izotopowicz Re: 330EUR dziennie 02.01.12, 23:23
              freeman00 napisał:

              > szukam czegoś w tematach java, android, sql, vb, programowanie instalacji syste
              > mów budynkowych BMS, może miałbyś jakiś kontakt ?
              Polecam poszukac irlandzkich rekruterow na LinkedIn, jest ich mnostwo i sa bardzo aktywni. Nie wiem jak jest z portalami , bo od paru lat nie mam potrzeby korzystac. Mysle ze google Ci pomoze: ireland it jobs
          • g.suss Re: 330EUR dziennie 03.01.12, 00:15
            freeman00 napisał:

            > PL/SQL, Python, PHP, MySQL, JS, HTML, CSS podstawowa administracja serwerami Wi
            > n i Linux plus od cholery 'papierkowej' roboty - raporty, dokumentacja etc.

            W normalnej firmie od administrowania serwerami są administratorzy serwerów, od administrowania bazami danych są administratorzy baz danych, od projektowania systemów są projektanci systemów lub starsi programiści, od klepania kodu są młodsi programiści, a od frontendu (HTML, CSS) proste chłopaki od frontendu i graficy. Trudno mi sobie wyobrazić sensowną firmę, w której na wszystkich tych stanowiskach zatrudnia się jednego faceta.
            • wolfram.izotopowicz Re: 330EUR dziennie 03.01.12, 00:24
              g.suss napisał:

              > freeman00 napisał:
              >
              > > PL/SQL, Python, PHP, MySQL, JS, HTML, CSS podstawowa administracja serwer
              > ami Wi
              > > n i Linux plus od cholery 'papierkowej' roboty - raporty, dokumentacja et
              > c.
              >
              > W normalnej firmie od administrowania serwerami są administratorzy serwerów, od
              > administrowania bazami danych są administratorzy baz danych, od projektowania
              > systemów są projektanci systemów lub starsi programiści, od klepania kodu są mł
              > odsi programiści, a od frontendu (HTML, CSS) proste chłopaki od frontendu i gra
              > ficy. Trudno mi sobie wyobrazić sensowną firmę, w której na wszystkich tych sta
              > nowiskach zatrudnia się jednego faceta.

              Dlatego napisalem 'podstawowa administracja'. Bo od calej reszty sa administratorzy. Nigdzie nie pisalem o administrowaniu baza danych, projektowaniu systemow czy grafice. Pracuje w supporcie istniejacych aplikacji i podstawowe rzeczy na codzien to php i PL/SQL. Czasem zeby rozwiazac jakis problem trzeba miec troche wiecej wiedzy niz tylko zywkle klepanie kodu - trzeba znac srodowisko i konsekwencje roznych konfiguracji.
              Na codzien zajmuje sie problemami zglaszanymi przez klientow i rozwijaniem istniejacych aplikacji. Jesli moja wiedza jest niewystarczajaca, albo po prostu chce sie skonsultowac - pytam odpowiednich ludzi. To wszystko.

              Oprcz tego sa sysadmini, db admini, caly dzial zajmujacy sie nowymi aplikacjami i troche innych osob.
              • pawelekok Opowiem Ci dowcip 03.01.12, 19:13
                Wiele wiele lat temu były jeszcze takie miękkie duże kwadratowe dysietki. Pewnie ich nie pamietasz. Pewien facet pracował w serwisie i dostał reklamację, że Klient nie moze odczytać danych z zapisywanych dyskietek. Przepytywal go na wszelkie możliwe sposoby, wszystko było zgodnie z instrucją. Ale juz zmęczony zapytał z rozpędu: a potem? A potem to ja je wkręcam w maszynę do pisania i opisuję. Maszyn do pisania pewnie też nie pamiętasz:)
                • wolfram.izotopowicz Re: Opowiem Ci dowcip 03.01.12, 20:40
                  Dowcip slaby. Duze dyskietki pamietam. Maszyny do pisania tez :)
            • nikodem_73 Re: 330EUR dziennie 03.01.12, 01:06
              Nie koloryzuje. Te 4500 na rękę to ile brutto rocznie? 70K? 80K? Nie chce mi się szukać kalkulatora dla ajriszy. Jak na kontrakt to rozsądna stawka, ale bez ekstazy - całkiem prawdopodobna kwota.
            • pawelekok Re: 330EUR dziennie 03.01.12, 19:08
              Ja jestem sprzedawcą, który najpierw szacuje zapytanie, potem wymyśla dopasowuje techniczną koncepcję oferty, potem uzgadnia pewne rzeczy z inzynieringiem i zaaopatrzeniem a itak ściąga oferty od poddostawców na kluczowe komponenty, liczę cenę, przygotowują ofertę, negocjuję ja z prawnikami w naszej firmie, potem negocjuję z klientem warunki kontraktu, biznesowe, cenowe i prawne, oczywiście korzystając z pomocy prawników, a i tak najczęściej staje na moim. Zauważyłeś, że by to robić muszę po trochu znać się na wszystkkim? Chociażby by wiedzieć którego prawnika i o co zapytać - bo jest między nimi specjalizacja. Na dodatek muszę umieć przy tym wszystkim posługiwać się podstawowymi programami, bo wszystko mamy w bazach na róznych serwerach. A jak Ci powiem, że z wykształcenia nie jestem ani inzynierem, ani ekonomistą, ani prawnikiem, ani informatykkiem, to uwierzysz? A nie powiedziałem tu jeszcze o wielu innych rzeczach które robię. A pracuję w miedzynarodowej korporacji. Uwierzysz że tak mozna i tacy jak ja są przydatni?
              • wolfram.izotopowicz Re: 330EUR dziennie 03.01.12, 20:46
                pawelekok napisał:

                > A jak Ci powiem, że z wykształcenia nie j
                > estem ani inzynierem, ani ekonomistą, ani prawnikiem, ani informatykkiem, to uw
                > ierzysz? A nie powiedziałem tu jeszcze o wielu innych rzeczach które robię. A p
                > racuję w miedzynarodowej korporacji. Uwierzysz że tak mozna i tacy jak ja są pr
                > zydatni?
                Uwierze. Sam nie mam wyksztalcenia informatycznego. Nie mam nawet studiow :) Reszta to po prostu zainteresowania, ksiazki, pozniej internet i mnostwo zarwanych nocy przed komputerem :)
                • pawelekok Re: 330EUR dziennie 03.01.12, 20:59
                  Więc ci się przyznam. Pracuję w branzy energoelektroniki. Z wykształcenia jestem archeologiem. Jestem o wiele lepszy od znakomitej większości nowo przyjmowanych do pracy inzynierów, bo mam 25 letnie oświadczenie. A przez ten czas, to nawet srednio inteligentny, ale chętny nauki szympans byłby sie w stanie czegos nauczyć.

                  Pozdrawiam:)
      • orientespl Dużo 02.01.12, 23:39
        Jeśli nie koloryzujesz to kwota, za którą pracujesz jest duuuża:-) Powiem tylko, że inżynier programista w szwajcarskim IBM w Zurychu zarabia mniej:-)))
        • wolfram.izotopowicz Re: Dużo 03.01.12, 00:08
          orientespl napisał:

          > Jeśli nie koloryzujesz to kwota, za którą pracujesz jest duuuża:-) Powiem tylko
          > , że inżynier programista w szwajcarskim IBM w Zurychu zarabia mniej:-)))

          Dlatego nie mieszkam w Zurychu ;-))
          A tak powaznie - po co mialbym koloryzowac? To mozna dosyc latwo zweryfikowac - pogooglac za jakimkolwiek IT salary survey. Poza tym sam podalem adres do stawek w UK, a te w Irlandii sa bardzo podobne
          www.contractoruk.com/market_rates/
    • apiw2 Ile ty zarabiasz? 02.01.12, 22:51
      Generalnie uważam , żę jak firma się nie boi, jak X-iski soię nie boi że wyjdzie coś śliskiego na jaw to nie powinno być problemów z ujawnianiem zarobków.

      Ale w firmach prywatnych to dopuszczam , choć moim zdaniem świadczy to o firmiee ,że kombinuje, że nie ma czystej polityki personalnej.

      Natomiast w urzędach,samorządach firmach mniej lub bardziej państwowych płace powinny być jawne. Bo jest to jedyna możliwość kontroli nad patologiami w nich występującymi.

      Jeśli firma prywatna toleruje patologie to się prędzej czy później na tym przejedzie. Ale w urzędach można tkwić bez końca.
      • pawelekok Masz rację 03.01.12, 19:58
        W sumie, to w firmie prywatnej zarobki są prywatną sprawą pracodawcy i pracowników. I ewentualnie urzędu podatkkowego. W instytucjach państwowych ludzie sa zatrudniani za pieniądze wszystkich, więc to powinno byc jawne.
    • biorytmix W PRL...? w Anglii też jest jawnie i spoko 02.01.12, 22:52
      tam jak ktoś ciężko pracuje, to wie ile zarobi gdy dostanie awans... Jawność zarobków motywuje. W Bolandzie chodzi o tajność kominów płacowych. Pracownik zarabia x a jego karbowy, który go pilnuje (czyli manager) 8x. Dyrektorzy 12x a prezes 25x. Takie rzeczy trzeba ukrywać, bo będzie znowu rewolucja ;-)
      • webdeveasy Komunistyczna mentalność. 02.01.12, 23:17
        No i właśnie dlatego tutaj zwykły człowiek nigdy nie zarobi dużo. Zamiast zastanowić się jak wbić się na to stanowisko managera ciągle tylko utyskiwanie, bo sąsiad zarabia "za dużo".

        Tak to jest kiedy naczelnym modelem biznesowym w kraju są quasi-prywatne spółki obsadzone partyjnymi znajomkami. Coś rodem z najczarniejszych czasów komuny. Ale przecież "prywaciarz" to oszust, złodziej i wyzyskiwacz więc ludzie mają tak na prawdę to czego chcą... pracę za grosze, układy i socjalizm. W sumie gdyby dołożyć cenzurę to od czasów komuny zbyt wiele się nie zmieniło.
        • polololo.ltd Re: Komunistyczna mentalność. 02.01.12, 23:33
          webdeveasy napisał:

          > No i właśnie dlatego tutaj zwykły człowiek nigdy nie zarobi dużo. Zamiast zasta
          > nowić się jak wbić się na to stanowisko managera ciągle tylko utyskiwanie, bo s
          > ąsiad zarabia "za dużo".
          >
          ^^^
          Si! Masz rację, tylko w zdecydowanej większości przepustką do tego "raju" jest podp.ierdalanie innych i lizanie du.py szefom. Na tym polega polski problem oceny jakości pracy.
          • pawelekok Re: Komunistyczna mentalność. 03.01.12, 20:01
            wsp-ółczuję ci, ze musiałeś podpie...ć współpracowników i lizać szefowi dupę. Ja pracuję od 25 lat i NIGDY nie musiałem nic takiego zrobić. I nigdy nie zrobiłem.
    • ulanzalasem Ile ty zarabiasz? 02.01.12, 22:53
      - czemu slajdy ?
      - czemu nie na głównej gazeta.pl ?
    • maaac Tajność zarobków to dywersja względem zakładu 02.01.12, 22:59
      Ano tak - to dywersja. Bo rodzi się z tego podejrzenie, że zarówno ci co przydzielają te pensje jak i ci co je otrzymują uważają, że one są..... niesprawiedliwe. Rodzi się, bo nie przydzielają go właściciele zakładu lub zatrudnieni przez nich ludzie, którym zależy na zysku Firmy czyli zysku właściciela, a najemna kadra menadżerska, której zależy głównie na swoich stołkach. Tacy ludzie będą promować BMW (bierny, mierny ale wierny), a nie jakość pracy. By ukryć nachalność tej metody wymyślono tajność płac w korporacjach. Z nich przeszły do mniejszych firm i co jest zupełnym skandalem do urzędów państwowych (jak gość robi za moje powinienem dokładnie móc ocenić efekty i jakość jego pracy w stosunku do jego zarobków).

      Sprawiedliwej oceny pracy nikt by się nie bał. Kowalski zarabia 2 tyś, a Malinowski 3 tyś. Wszyscy wiedzą, że Malinowski więcej umie niż Kowalski. Nie ma pretensji, nie ma sporów. Jak Kowalski chce zarabiać więcej to powinien bardziej się starać, bardziej się uczyć. Jak mu się ocena właściciela wyrażona w pensji nie podoba może się zwolnić. Tak jest jawna motywacja by starać się podnosić jakość pracy.

      Przy tajności płac NIE potrzebne jest podniesienie jakości pracy, a WYŁĄCZNIE jakości stosunków z szefem. Nawet lepiej nie pracować za dużo bo pomyśli, że mu zagrażasz. Lepiej "starać się" kapując na kolegów, przypisując sobie ich zasługi, wrednie podlizując się szefowi.

      No a firma gdzie tak się "pracuje" prędzej czy później upadnie... ze względu na rozszerzającą się tego typu tendencję w megakorporacjach mamy jeden z elementów obecnego kryzysu.

      Faktycznie można powiedzieć, że za socjalizmu płace były jawne. Jednak prócz płac, które były mizerne - głównymi sposobami "zarobków" były dodatkowe "wziątki" typu przydziału mieszkania (tak tak mam na myśli pewne mieszkanie na Żoliborzu), bonu na samochód, wyjazdu na wczasy zagraniczne, szansy pracy na zagranicznym kontrakcie itp. itd. Te już były przydzielane "po uważaniu" i nie tak bardzo jawne. I te się otrzymywało głównie dzięki lizodupstwu i kablowaniu do szefów. Pod tym względem nasze obecne megakorporacje bardziej przypominają socjalizm niż kapitalizm.

      Także kryzys jest NIE z powodu upadku i "nie sprawdzenia się" kapitalizmu ale z faktu, że coraz bardziej ten kapitalizm przypomina nam nasz kochany PRL.
      • wj_2000 Re: Tajność zarobków to dywersja względem zakładu 03.01.12, 14:11
        maaac napisał:

        > typu przydziału mieszkania (tak tak mam na myśli pewne mieszkanie na Żoliborzu
        > ), bonu na samochód, wyjazdu na wczasy zagraniczne, szansy pracy na zagraniczny
        > m kontrakcie itp. itd. Te już były przydzielane "po uważaniu" i nie tak bardzo
        > jawne.

        Nie wiem na ile dobrze znasz PRL - z autopsji, czy z filmów Bareji? - bo to nie to samo.
        Jak mogło być niejawne przydzielenie mieszkania?
        W moim przypadku było tak. Miałem 26 lat i za sobą cztery lata pracy jako asystent na UW, obroniony doktorat świetne wyniki ze studiów, żona i dziecko - pokój u teściów.
        Na przydział mieszkania spółdzielczego można było czekać w kolejce powszechnej, albo starać się o przydział z PULI jaką dostawał Uniwersytet. Były to mieszkania poza kolejką. Około 50% mieszkań budowanych było przydzielane rozmaitym zakładom pracy.
        Złożyłem podanie. Takich jak ja było kilkaset osób a mieszkań 40 (najlepszy rok pod tym względem). Działała komisja ZNP. Komisja chodziła po ludziach oceniając warunki rodzinne i mieszkaniowe. Opiniopwał podanie bezpośredni przełożony, Dyrektor Instytutu i Dziekan.
        Rozmaite składniki przeliczane były na punkty i OSTATECZNY rankning ogłoszony publicznie.
        Znalazłem się na 40 tym miejscu, jeszcze NA PODIUM! Stosunkowo krótki czas oczekiwania na mieszkanie kompensowały moje wyniki naukowe (nikt przedtem, ani potem nie zrobił doktoratu na asystenturze w 4 lata. Dzisiaj na studiach doktoranckich, przy minimalnym obciążeniu dydaktycznym jest to bardziej możliwe i parę osób co najmniej zbliżyło się do mojego rekordu), dziecko i bardzo skromne warunki u teściów.
        Jeśli zaś chodzi o wyjazdy zagraniczne, to w owym 1966 roku, tuż po doktoracie wyjechałem do Stanów Zj. na ZAPROSZENIE Uniwersytetu Colorado. Zainteresowała tamtego profesora moja praca doktorska. Na "szanse pracy zagranicznej" trzeba było merytorycznie zapracować!!!
        Talonu na samochód nie dostałem nigdy, ale miałem dolary więc kupiłem sobie w Pewexie:-)

        Gdyby wtedy był kapitalizm zacząłbym szybko dużo zarabiać, bo byłem wybitnie uzdolniony (laureat dwóch olimpiad w jednym roku - tylko dwóch nas w Polsce w owym roku miało taki uzysk). Więc tego mieszkania "bez kolejki" (a faktycznie skróconą do półtora roku zamiast - może 7 czy 10 lat) nie traktuję jako czegoś niesłusznego.
        No i dodam może, że do PZPR nie należałem, a na całym moim wspaniałym Wydziale było (na 200 osób) może ze trzech członków Partii.

        Oczywiście nie wszystkie "bonusy", idące obok płacy wymierzanej w złotówkach, były tak racjonalne i sensowne jak to moje mieszkanie, ale sądzę, że większość jednak miała swoje uzasadnienie.
        • pawelekok Nie tłumacz się 03.01.12, 20:20
          Najważniejsze, że tego nie osiągnąłeś podkładając komuś świnię czy kradnąc cudze zasługi.

          Ale powiem Ci, że znam człowieka, który doktorat zrobił w rok. Bo krócej nie bylo mozna. Wybitny fachowiec, któremu pasowało uczepić się uczelni jako magister. Działał tak przez wiele lat. A mial taki dorobek naukowy, ze był uważany za jeśli nie najwybitniejszego, to jednego z najwybitniejszych fachowców w swej dziedzinie na świecie. To specjalnie do niego przyjeżdżali naukowcy z innych krajów. I pytali się rektora, za co ten wybitny fachowiec jest tak prześladowany, ze jest zwykłym magistrem. Za komuny to jakoś przechodziło. Ale w czasach III RP rektor się wku...ł i dał gościowi ultimatum, albo szybko zrobi doktora, albo wylatuje z uczelni. Jak już wczesniej pisałem krócej niz rok nie bylo można. A w następnym roku został profesorem zwyczajnym (było to w czasach gdy jeszcze był podział na zwyczajnych i nadzwyczajnych).

          Tak więc Twój rekord nie jest wcale taki wybitny:)
          • pawelekok Inna sprawa, że 03.01.12, 20:46
            za moich czasów znałem wielu doktorantów. Moja opinia o nich była taka, że byli to zwykli leserzy, którzy swoje prace doktoranckie mogliby napisac w 2 - 3 lata, gdyby się przyłożyli, ale to przeciągali bo mieli stypendium i mieszkanie w akademiku z szansą na służbowe. Ba, miałem wrażenie, że moja praca magisterska była na poziomie takim, że swobodnie przeszłaby wymagania dla doktoranckiej. Pewnie myslisz, że się przechwalam. Masz prawo. Nigdy nie interesowała mnie kariera naukowa i nic nie starałem się w tym kierunku, nie podnieca mnie też tytułomania, o większości poznanych mi osobiście doktorów mam opinię negatywną. Zarówno jako o ludziach jak i fachowcach. O niektórych miałem wiele razy ochotę zawołać, za co ci ku... ten doktorat dali! Błędy merytoryczne nie przystające studentowi 2-go roku.

            Ale może u Ciebie bylo inaczej, więc nie bierz tego do siebie.
      • pawelekok Uspokoję Cię 03.01.12, 20:07
        W kapitalistycznych zakładach z prawdziwego zdarzenia, tu w Polsce, istnieje jawność zarobków, widełki płac i czytelne zasady premiowania. Top management tez je ma, chociaz nie dzieli się tym akurat z ogółem pracowników. Czy za komuny było kiedyś lepiej pod tym względem? Wiedziałeś ile zarabia dyrektor fabryki?
    • mooki Polacy nie zasluguja na dobre zarobki. 02.01.12, 23:04
      Pracowalem z ludzmi z roznych krajow, ale niestety Polacy sa jednych z najgorszych. Wydaje im sie ze dobre wynagrodzenie im sie nalezy, za co? za 20 lat martyrologii, komunizmu, dlatego ze byla wojna, ze sa wybranym narodem?
      Prawda jest taka ze nikt na swiecie sie Polska nie interesuje, poza samymi Polakami ktorzy mysla ze sa pepkiem swiata. Smieja sie z glupoty Amerykanow ktorzy sadza ze Polska lezy w Afryce, ale taka jest prawda, Polska jest tak nieistotnym krajem ze gdyby nagle zniknla, nikt by nawet nie zauwazyl.
      Najlepsze porownanie jakie slyszalem:
      Amerykanin sie budzi rano i mowi do siebie: Today, I want to change the world. Polak sie budzi rano i mowi: Ale sie dzisiaj napie....
      Biedolicie ze kiepskie pensje, kiepska praca, kiepski rzad, niemieckia cena benzyny a zarobki polskie. I tak bedzie zawsze bo nie jestescie warci tego zeby bylo u was lepiej.
      • orientespl Re: Polacy nie zasluguja na dobre zarobki. 02.01.12, 23:09
        He, he:-) Polaczek zakompleksiony z Ciebie:-) Zaraz pewnie napiszesz, że się polskości wyrzekłeś... No to śpieszę poinformować, że wyrzec to się możesz wiary w Pana Boga ale nie swojego urodzenia:-p
        • pawelekok Re: Polacy nie zasluguja na dobre zarobki. 03.01.12, 21:02
          Nie można się wyrzec mamusi ani tatusia. mozna im powiedzieć spier... ale wyrzec sie nie da
      • kokoszynel a czy to nie jest tak 02.01.12, 23:37
        że największy stres przeżywają nieroby, których dołuje fakt, że ktoś inny zarabia od nich więcej (no i co z tego, że się bardziej stara)? Bo z mojego doświadczenia właśnie to wynika - leniwe patałachy zawsze pogrążają się w zawiści i złorzecząc walą kolejnego browca, a tych bardziej chcących fakt, że jednak można dostać więcej jakoś motywuje. Ci zazdroszczą, ale z szacunkiem i na ogół zabierają się do roboty. Jest też cała chmara komuchów, jak choćby tutejszy "redaktor" Orliński, którzy próbują światu obwieścić, że zarabianie to zło, które należy wyplenić w sposób prosty - zabrać bogatszym (czy dać biedniejszym to już takie jasne nie jest). A ciekawe czy towarzysz Orliński - imiennik pana generała, za którego panowania było tak naprawdę super -przyznałby się ile zarabia?
        • pawelekok Znałem takich 03.01.12, 21:08
          którzy mówili, ze tak parcuja marnie, jak marnie im płacą. Niektórym z nich podniesiono bardzo zarobki. Nadal pracowali marnie. A znani mi ludzie, na których mogłem polegać, pracowali dobrze niezależnie od tego jak im płacono. Chyba dobra praca, to nie jest jednak funkcja zarobków, tylko charateru czlowieka. Owszem, można dobrego pracownika wyzyskiwać i płacić mu mało. Ale jego i tak najbardziej będzie cieszyć satysfakcja własna z dobrze wykonanej roboty. To nie zależy od wykształcenia, urodzenia, wykonywanego zawodu. Tylko od charakteru i wychowania. Dlatego pracodawcy powinni szukać takich własnie pracowników. Są skarbem. Jesli na dodatek sa bystrzy, mozna ich szybko wyuczyć tak by zastąpili najlepszych fachowców.
    • ruby.blue Ile ty zarabiasz? 02.01.12, 23:10
      "Wyliczyliśmy z żoną, że na życie oraz obsługę najbardziej palących zobowiązań potrzebujemy 20 tysięcy złotych miesięcznie"
      - I przestałam czytać. Bo najwyraźniej żyję w innym kosmosie.
    • orientespl A tak swoją drogą.... 02.01.12, 23:20
      ...to nietypowa dyskusja. Bo przeważnie w takich sytuacjach zaczyna się licytacja kto spośród dyskutantów jest większym nieudacznikiem, kogo "oni" bardziej oszukują, kto mniej zarabia, kto jest bardziej przegrany......
    • jacek.nie.placek Daliśmy się ogłupić - religia i zarobki "intymne" 02.01.12, 23:24
      Świat stanął na głowie. Najbardziej skrywane rzeczy to religia i zarobki, ale już nie ma żadnego problemu, żeby w "rozmowach w tłoku", czy u "wielkiego brata" oplatać o orgazmach, zdradach, kochankach, relacjach z dziećmi, pasierbami, teściowymi i wielu, wielu innych sprawach.

      • maaac Bzdury pleciesz. 03.01.12, 13:39
        Jedni lubią się chwalić wszystkim - od swoich przeżyć religijnych po stosunki wewnątrz rodziny. Inni wola to zachować dla siebie. Jak ktoś jest takim emocjonalnym ekshibicjonistą to może się w "rozmowach w tłoku" produkować. Polska to wolny kraj więc jeżeli ktoś ma taką potrzebę to dlaczego komuś tego zabraniać? Ty NIE musisz tego słuchać czy oglądać.

        O ile jestem przeciwnikiem tajności płac - bo to ułatwia tylko nagradzanie negatywnych cech u pracowników, a nie pozytywnych to nie uważam, żeby był obowiązek chwalenia się pensją osobom postronnym. Tak samo g..uzik to kogo obchodzi jakiego jestem wyznania i jak w ramach tego wyznania wygląda moja wiara. Jak będę chciał to będę na ten temat rozmawiał sam i z tym z kim JA chcę. Tak samo jak o moim stosunkach rodzinnych czy problemach łóżkowych.
        • jacek.nie.placek Sam pleciesz 03.01.12, 13:52
          maaac napisał:

          > Jedni lubią się chwalić wszystkim - od swoich przeżyć religijnych po stosunki w
          > ewnątrz rodziny. Inni wola to zachować dla siebie. Jak ktoś jest takim emocjona
          > lnym ekshibicjonistą to może się w "rozmowach w tłoku" produkować.

          Fakt, ale odrobinę kulą w płot. Ja nie mówię o wyjątkach, tylko o czymś co się staje społeczną normą.


          > Polska to wolny kraj więc jeżeli ktoś ma taką potrzebę to dlaczego komuś tego zabraniać?
          A ktoś zabrania? Ktoś nawołuje do zabraniania?
          Polska to wolny kraj, więc każdy może słuchać Dody, a ja mam prawo mieć na ten temat swoją opinię.
          > Ty NIE musisz tego słuchać czy oglądać.
          To o mojej opinii - pasuje.

          > O ile jestem przeciwnikiem tajności płac - bo to ułatwia tylko nagradzanie nega
          > tywnych cech u pracowników, a nie pozytywnych to nie uważam, żeby był obowiązek
          > chwalenia się pensją osobom postronnym.
          Znowu kula w płot. Nikt nie nawołuje do publikowania płac na płocie.

          > Tak samo g..uzik to kogo obchodzi jakiego jestem wyznania i jak
          > w ramach tego wyznania wygląda moja wiara.
          Znowu kula w płot. Chodzi o to, że WYNIKAJĄCE Z KONTEKSTU rozmowy zahaczające o tematy religijne są u nas (od niedawna) jakiś tabu. Nie chodzi mi o demonstracje religijne, czy żarliwe dyskusje, tylko o zwykły Small Talk. Można powiedzieć "święta spędziłem z mężem i jego dziećmi z pierwszego i drugiego małżeństwa, było nas strasznie dużo" i jest OK, choć właśnie wyszło że mąż jest z podwójnego odzysku (autentyk). Z kolei stwierdzenie "my na święta zaczekamy 2 tygodnie, bośmy są prawosławni" jest odbierane jak deklaracja sekciarza.


          > Jak będę chciał to będę na ten temat rozmawiał sam i z tym z kim JA chcę.
          > Tak samo jak o moim stosunkach rodzinnych czy problemach łóżkowych.
          Tak samo o twojej opinii nt. nowego rozkładu jazdy PKP, sytuacji geopolitycznej w Nepalu i o wszystkim. Krótko mówiąc - znowu nie obczaiłeś. Widać za trudne.

          P.S. Pozwoliłem sobie na kilka uszczypliwości by się dostosować do twojego stylu.

          • maaac Re: Sam pleciesz 03.01.12, 15:30
            > Fakt, ale odrobinę kulą w płot. Ja nie mówię o wyjątkach, tylko o czymś co się
            > staje społeczną normą.
            Nie, nie staje się. Mylisz pojawiających się w TV ekshibicjonistów ze społeczną normą. To, że oglądasz coś codziennie bo cię to podnieca NIE oznacza, ze wszyscy tak robią.

            > A ktoś zabrania? Ktoś nawołuje do zabraniania?
            > Polska to wolny kraj, więc każdy może słuchać Dody, a ja mam prawo mieć na ten
            > temat swoją opinię.
            Tak brzmi twoja wypowiedź. Tak jakbyś chciał, żeby tego zabronić bo tobie to się nie podoba.

            > To o mojej opinii - pasuje.
            Jednak skoro się tym gorszysz najwyraźniej słuchasz to i oglądasz. Jeżeli ktoś dyskutuje na jakiś temat to widać tym się interesuje - NIE da się dyskutować na temat, który kogoś nie interesuje. :) Wiesz to problem pewnego masochizmu - wtyka się nos tam gdzie się "teoretycznie" nie chce być by potem pełen zgorszenia narzekać na to. To dość częsta wada niektórych czytelników GW/Gazeta.pl przyłażą tu tylko by narzekać, że GW nie jest Naszym Dziennikiem czy też innym "Uważam, Rze".

            > Znowu kula w płot. Nikt nie nawołuje do publikowania płac na płocie.
            Chyba nie bardzo mnie zrozumiałeś albo lubisz się nie tylko gorszyć tym czego nie lubisz dla samej przyjemności gorszenia się ale i kłócić się dla kłótni.

            > Znowu kula w płot. Chodzi o to, że WYNIKAJĄCE Z KONTEKSTU rozmowy zahaczające o
            > tematy religijne są u nas (od niedawna) jakiś tabu.
            Niczego podobnego nie ma. Nie wiem skąd taki pomyśł, że niby ktoś komuś zakazuje rozmów o religii czy się ich unika. W dodatku twój pierwszy przykład jakoś nie ma nic do rzeczy, a drugi - unikanie prawosławnych do deklarowania swojej wiary wynika raczej z tradycyjnej polskiej "tolerancji" dla innych wyznań, która się skończyła wraz z początkiem zaborów. Obecnie bardziej na zachodzie, w większych miastach... czyli jakby tu powiedzieć tam gdzie "prawica" dostaje po nosie innowiercy spokojniej mogą się przyznawać do swojej wiary ale w "matecznikach "Prawdziwej Polskości" to lepiej uważać z przyznawaniem się do bycia kimś innym niż "Prawdziwym Polakiem Katolikiem". Ok możliwe, że w Warszawie może we Wrocławiu czy Poznaniu u "młodych ambitnych z wielkich miast" z kolei pojawił się trend odwrotny - "modne" deklarowanie ateizmu i cynizmu wszlakiego - ale to w skali kraju mało znaczy.

            > Tak samo o twojej opinii nt. nowego rozkładu jazdy PKP, sytuacji geopolitycznej
            > w Nepalu i o wszystkim. Krótko mówiąc - znowu nie obczaiłeś. Widać za trudne.
            To chyba ty nie "obczaiłeś" - wiadać to dla Ciebie za trudne.

            > P.S. Pozwoliłem sobie na kilka uszczypliwości by się dostosować do twojego stylu.
            Wątpię. To raczej wrodzone. Tak jak tendencja do kłótni dla samej kłótni i stawiania na swoim czy "gorszenia się" na siłę.
            • jacek.nie.placek Re: Sam pleciesz 05.01.12, 08:57
              maaac napisał:

              > > P.S. Pozwoliłem sobie na kilka uszczypliwości by się dostosować do twojeg
              > o stylu.
              > Wątpię. To raczej wrodzone. Tak jak tendencja do kłótni dla samej kłótni i staw
              > iania na swoim czy "gorszenia się" na siłę.

              Znowu piszesz o sobie - w końcu to nie ja rozpocząłem dyskusję od "łagodnego inaczej" BZDURY PLECIESZ.
              A faktycznie pleciesz, okrutne.
              EOT
    • wasylzly a czego sie wstydzic ?? 02.01.12, 23:31
      to chyba dlatego sie przemilicza, wprowadzajac do wschodniej -bizantyjsko -zawistnej mentalnosci zasady grzecznosci zachodniej.

      Tam na zachodzie nie pytanie sie o cokolwiek jest zasada, najlepiej rozmawia sie o pogodzie, a wscibskosc moze skonczyc sie szybko przed sadem. No i prawdopodobnie dlatego, ze nie ma o co pytac -kazdy ma kasy dosc i bierze tyle ile jest dla innych wart i sie na to godzi. Czasami jest to wstydliwe, pracujac ponizej okreslonej stawki, czy statusu wykszatlcenia.

      Tak, ze nasze codzienne dziadostwo chyba ukrywa swoje zarobki bo sie wstydzi, albo cos kreci. O takie koltunstwo obuzenia calkiem uzasadnionym pytaniem w kraju, w ogole nie podejrzewalem.

      Kiedys propagowali chwaleniem sie sukcesem -dzsiaj jest wstyd o pieniadzach mowic ?
    • trajkotek wysokość członka? 02.01.12, 23:35
      - Gdy pytasz o zarobki, to jakbyś... pytał o długość członka (Kamil Dąbrowa, dyrektor Pierwszego Programu Polskiego Radia)

      Panie Kamilu, dla niektórych pana kolegów to pytanie o wysokość członka!
    • zuuuraw Inwazja Michnikowszczyzny na publiczne media 02.01.12, 23:37
      No proszę, właśnie się dowiedziałam że pan Kamil Dąbrowa, protuskowy jastrząb agorowego TOK FM, zapamiętany przez słuchaczy mn. przez wieczorny, radiowy klon "szkła kontaktowego" w którym szczuł na PiS i jej prezesa i wszystkich mających inne zdanie niż PO, czy z sobotnich audycji w których co tydzień nasmiewał się z opozycji został właśnie dyrektorem Polskiego Radia. pan ten, pewnie za swe wyjatkowe zasługi w opluskwianiu opozycji, dosatł już cotygodniowy program w TVP 2, w najlepszej porze oglądalności. w tym czasie usuwa się resztki programów z krytycznie nastawionymi do władzy dziennikarzami. Putinizacja Polski idzie w najlepsze.
    • ymarcin Ile ty zarabiasz? 02.01.12, 23:37
      W IT zarabiasz ok. 4-5 brutto po paru latach, niektórzy ok 7-8 jak zrobią dużo certów, a szefowa HR która siedzi w innym mieście +20k, banda mrówek w małym, główna siedziba w W-wie i tam takie stawki :). Gdzie tu logika :)
      • kosm.aty Re: Ile ty zarabiasz? 03.01.12, 06:41
        > szefowa HR która siedzi w innym mieście +20k

        Hmm. Coś w tym jest. Tu gdzie pracuje najlepszą furą służbową jeździ szefowa HRów, a nie kierownictwo.
    • lukasgld Ile ty zarabiasz? 02.01.12, 23:41
      Przynajmniej Lato powiedział prawdę że ma 50 tys. podstawowej pensji chyba netto miesięcznie.
      Wiecie kiedy kończy się Lato w tym roku? W grudniu.
    • polololo.ltd Zarobki polskie vs UE i inne sprawy... 03.01.12, 00:10
      Pewne spostrzeżenie: jak ktoś zapie.rdala na zmywaku w UE (cywilizowanym UE, a nie w bizantyjskim wschodzie!) to się swoich zarobków nie wstydzi. Powiem więcej. Obnosi się z tym jak paw. bo dobrze wie, że ze zmywaka w Polsce wyżyć nie można jak i z wielu innych wykonywanych w Polsce prac (np. kasjerki w marketach, sprzątaczki, większość pracowników fizycznych u prywaciarzy itd, itp- niepotrzebne skreślić). Społeczeństwo polskie się rozwarstwia. Kasta uprzywilejowanych (przywileje nadali najczęściej sami sobie) zarabia coraz lepiej, a grupa ponad dwóch i pół miliona osób w Polsce żyje poniżej poziomu nędzy! Ktoś powie: "dwa i pół miliona elementu, pijaków i marginesu społecznego". Jakiś procent z tej grupy pewnie tak, ale zdecydowana większość nie. To dla nich wynaleziono utajnienie płac, by zbyt wysoko łba nie zadzierali i nie zagrażali kaście panów. Wielka w swej masie "hołota" która zarabia w okolicach wynagrodzenia minimalnego, ich nadzorcy którzy za podpier.dalanie i lizanie du.py szefom dostaje x4, wszelkiej maści dyrektory które nie mają pojęcia co właściwie robia, ale znają tych co trzeba znać by się utrzymać i szefowie szefów, najczęściej uwłaszczona nomenklatura wysokiego szczebla która ustala zasady takie, jakie im akurat pasuje i są poza wszelką społeczną kontrolą. Otóż informuję wszystkich zainteresowanych, ze płaca jest dobrem nabytym i każdy zainteresowany ma prawo zrobić z tym co chce (nie przymierzając jak z workiem kartofli): może rozdać, może przepić, może powiesić na tablicy ogłoszeń (ale raczej poza firmą,bo tablica w firmie należy do firmy i to ona tam decyduje co chce by wisiało), itd. Proszę więc nie dawać się robić w bambuko przez cwanych pracodawców, że to jest jakieś tajne przez poufne. W Polsce dotarliśmy z tymi kretyńskimi poglądami nt. ochrony danych osobowych do jakiejś kompletnej karykatury tematu pod co każdy chce podpiąć co mu akurat wygodne. Jawność i w tym temacie sprzyja uczciwości i to w obie strony jak i wobec Państwa. My zastanawiamy się jak utrzymamy przyszłych emerytów, a tymczasem "pracodawcy" jak wykołować Skarb Państwa, Urzędy Podatkowe itp., fundując ludziom umowy śmieciowe i wciskając im jednocześnie jakie to dla nich korzystne jest. Otóż nie. Najgorszą zasadą jest brak zasad. Króluje wtedy tzw. wolna amerykanka, która z uczciwością wspólnego nic nie ma, tylko z kombinowaniem kto kogo bardziej wykiwa. W takim systemie żyć normalnie się nie da i wcześniej czy później taki system się zdegeneruje. Zapłacą za to Wszyscy. Konkluzja. Przy normalnych wynagrodzeniach, takich które pozwalałyby żyć godnie ukrywanie ich mija się z jakimkolwiek sensem. Ukrywa się natomiast to co złe i niegodne (płacenie gó...anych pieniędzy za które nie można wyżyć lub pobieranie wysokich gaż na które nie ma żadnego moralnego ani zwykłego ludzkiego przyzwolenia, które nota bene nie mają żadnego uzasadnienia swych absurdalnych wysokości) maskując to głodnymi i żenującymi kawałkami o potrzebie konkurencyjności i elastyczności rynku pracy. Siatka płac, widełki, projekcja możliwego i przewidywalnego w skutkach awansu lub przeszeregowania. To jako podstawowa zasada constans. Natomiast do oceny premia (najlepiej motywacyjna wg wcześniej ustalonych zasad). To tyle w tym temacie.
    • potyrala1959 Ile ty zarabiasz? 03.01.12, 00:25
      Od dziś o wiele mniej. Właśnie obcięto mi pensję o 40%. W mojej firmie informacje o płacach niby są poufne, ale wszyscy wiedzą ile kto zarabia.
      Zawsze mogę pojechać do USA. Moja rodzina jeździ tam za chlebem już ponad 100 lat. Parę osób zostało. Pewnie pomogą. Z wizą powinno być łatwiej niż 20 lat temu.
      empiro.blox.pl/2010/03/Przelomowe-Przystanek-do-raju-1990.html
    • yuka12 Ile ty zarabiasz? 03.01.12, 00:31
      Podoba mi się system brytyjski. Do każdego stanowiska przypasowana jest pewna granica zarobków, kategoria: od do. Wskazanie od do pozwala na róznice wewnątrz w zależnosci od kandydata do pracy, ale przynajmniej każdy wie, ile może dostać i o ile prosić na rozmowie kwalifikacyjnej. Polski system ukrywania płac jest chory i dobijający, rodzi wśród ludzi niezdrowe emocje, nieufność i zazdrość, brak poczucia własnej wartości u pracowników i brak szacunku do wykonywanej pracy. Za to jest na rękę pracodawcom, bo mogą płacić mniej za wykonaną pracę.
      • 1_monterro Re: Ile ty zarabiasz? 03.01.12, 10:14
        Ja u siebie w pracy mam widełki jasno podane i każdy może sobie spojrzeć, ale co z tego jak moje widełki pokrywają się praktycznie z widełkami kogoś na stanowisku niżej i wyżej i obaj mają pensje wyższe od mojej :)
        Kwestia pleców niestety.
        A tak mi się przypomniała rozmowa dwóch pań z hipermarketu:
        A: wiesz,że Krysia będzie tu pracować ?
        B: no co ty, na magazynie?
        A: nie, ma za słabe plecy, na kasie.

        mam wrażenie,że czyste zasady w płacach i pracy to tylko jak się jest wolnym specjalistą z IT lub coś w tym stylu.
    • lescer Ile ty zarabiasz? - 2 dychy się nie wstydzę 03.01.12, 00:32
      a co! jak Ci za mało, to se dodaj jedno zero:)
      • lautremont Re: Ile ty zarabiasz? - 2 dychy się nie wstydzę 03.01.12, 01:06
        Wg Eurostatu w Europie zajmujemy "zaszczytne" czwarte miejsce od końca. Mniej płacono pracownikom jedynie w Bułgarii, na Litwie i Łotwie

        Polska ma płace w gospodarce na poziomie 7 euro / godzinę. Przeciętna unijna to 22,5 euro i 26,8 euro w strefie euro.

        Inne ciekawostki to np górne 10% zarabiających w polsce dostaje od 6k brutto w gorę a dolne 10% to max do 1,5k brutto, przy medianie chyba coś ponad 3k brutto - stosunek 1:4 - im tym ten stosunek jest wyższy tym poziom zaufania w społeczeństwie maleje - tak chyba mierzy się poziom rozwarstiwenia społecznego.
        • ax222 > Polska ma płace w gospodarce na poziomie 7 euro 03.01.12, 09:06
          > Przeciętna unijna to
          > 22,5 euro i 26,8 euro w strefie euro.

          A PKB per capita to ponad 50% średniej UE. Wynagrodzenia menedżerskie - równe unijnym. Wniosek: ktoś nas tu robi w konia...
          A po marksistowsku: ktoś wyzyskuje lud pracujący...
          • orientespl Re: > Polska ma płace w gospodarce na poziomi 03.01.12, 10:56
            Nikt nie wyzyskuje ludu pracującego tylko ktoś Twoim kosztem utrzymuje lud pracujący - wszyscy składamy się na pensje i emerytury w przemyśle wydobywczym i w rolnictwie....
            • wj_2000 Re: > Polska ma płace w gospodarce na poziomi 03.01.12, 14:46
              Powtarzasz zdezaktualizowane slogany. Ceny węgla zapewniają rentowność jego wydobycia, a ceny miedzi i srebra powodują, że KGHM to złota kura.
              Co prawda dopłacamy do emerytur górniczych, ale gdyby te obciążenia przerzucić w cenę węgla jaką elektrownie płacą kopalniom, to musiałaby drastycznie zdrożeć energia elektryczna - na jedno by wyszło.
              Dopłacać to dopłacamy wszyscy ajentom (i ogólnie wszystkim pracownikom) OFE. Ich robota to czyste pasożytnictwo!!!!!!!!
              Nie będę się wypowiadał o zarobkach rozmaitych innych finansistów, bo zasadniczo banki i kredyty to rzecz racjonalna, ale intuicja mi podpowiada, że skubią nas zdecydowanie ponad miarę.
              Podobnie pasożytami, w skali społecznej, są wszyscy ludzie od reklamy.
              Ilość proszku do prania jaką ludzie kupują wynika z ich potrzeb. Żadna reklama nie zwiększy ilości ŁĄCZNEJ sprzedanego proszku. Jednak gdy ktoś jeden z reklamy zrezygnuje, to inni wypchną go z rynku. Powstał PRZYMUS wydawania zupełnie bez sensu. A wszystko wliczone w cenę, którą znów MY płacimy.
    • mooki Zatrudnie redaktorow gazety.pl 03.01.12, 00:58
      Skoro autor tego arytkulu zarabia 5-7tys., ja zarabiam 4x tyle and moj szef 2 x tyle co ja, zaplace miesieczna pensje redaktorowi gazety ktory napisze i zamiesci pozytywny artykul o mojej firmie.
      mooki@gazeta.pl
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka