Dodaj do ulubionych

Od Calineczki do rozwodu

12.03.12, 19:35
Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
Obserwuj wątek
    • sekete Świetny artykuł 12.03.12, 19:39
      Bajki nie są uniwersalne i wiele dostępnych w Polsce sprowadza dzwieczynki do roli kurchych, pracowitych i zależnych, a chłopcy są mądrzy, władczy i ciekawi przygód. Tak jakby dzieciom tłumaczono jakie cechy charakteru powinno się im przypisywać ze względu na płeć. Parę dni temu w czeskiej telewizji widziałam dokument o matce, która była przestraszona, bo jej córka uwielbiała "chłopience" bajki w telewizji, np. Pokemon, Wojownicze Żółwie Ninja, Batmana
      • marco-wr "zredukowana do swojej funkcji opiekuńczej" 12.03.12, 21:43
        No cóż, jeżeli dla tych pań matkowanie jest redukcją, to nie ma o czym gadać.

        Fascynujące jest to przekonanie, że jeśli ja nie pasuję do świata to mam prawo zmienić cały świat! :)

        Ciekawe, że bolszewicy dokładnie takie samo prawo sobie dali. Czy czeka nas powtórka?
        • prawie_bezrobotny Re: "zredukowana do swojej funkcji opiekuńczej" 12.03.12, 21:53
          Do Marco-wr:
          A co z "ojcowaniem"? To nie jest redukcja? Dla pewnych panów...
          I nie pleć bzdur! O jakim "niepasowaniu do świata" była mowa w danym artykule?
          Czy tam jest mowa o jednostkowych przypadkach?
          A jeśli nie, to jaki powód, żeby porównywać z bolszewikami, dla których jednostka miała być zerem (por. wiersz Majakowskiego o jednostce)?
          • szarak_44 Cudo, nie artykuł!!! 13.03.12, 11:29
            PO przeczytaniu: wymieranie cywilizacji zachodniej jest zjawiskiem widocznie zbyt ważnym, żeby je pozostawić ot, tak. Trzeba pilnować, żeby przebiegało gładko i - najważniejsze - BEZBOLEŚNIE. Nikogo nie może nic boleć. Paryskie uniwersytety i ich genderowe ekspozytury po świecie od klasztorów buddyjskich różnią się w zasadzie tylko strojem, bo mantra ta sama. Osiągnąć nirwanę: stan bezbolesnego nieistnienia.

            Kiedy chwytamy za miecze, nazywają nas Awarami. Gdy lepimy zbyt wprawnie garnki, przezywają nas Wandalami. Jeśli tylko dosiadamy w bitwie koni, stajemy się dla nich Scytami... Jesteśmy Słowianie!
            • big.ot współczuję dzisiejszym dzieciom 13.03.12, 12:00
              Miałem szczęście wychowywać się w czasach kiedy bajki dzieliły się na te z dobrym i złym zakończeniem.

              Jakoś "dziwnym trafem" nie wyrosłem ani na seksistę, ani na homofoba. Jakoś nie wydaje mi się, żebym był jedynym takim przypadkiem.

              Skoro nie można dziecku "wmawiać" co jest właściwe dla mężczyzny, a co dla kobiety, to ja się zastanawiam gdzie tu jest granica co rodzic może, a czego nie może przekazywać dziecku?

              Skoro istnieje "jedyny właściwy" model wychowania to jaki w ogóle jest sens rodzicielstwa skoro sprowadza się do zachowania pewnych (kto wie czy już niedługo narzucanych) ram ?

              No i zaraz zaraz czy przypadkiem właśnie nie ram próbowaliśmy się pozbyć na starcie?
              • fisiamisiaponczoszanka Super wywiad 13.03.12, 15:49
                i na forum się uśmiałam! Powodzenia w badaniach życzę pani socjolog, bo niewiele osób zajmuje się takimi "pierdołami" jak bajki i baśnie. Śpiące Królewny itp rozwijają w dziewczynkach poczucie estetyki właśnie, pouczają przed niebezpieczeństwami, może i nawet przed niecudacznymi facetami, pozwalają marzyc, dzięki temu dziś są piękne, przedsiębiorcze, rozważne i romantyczne...
                Czytajcie i uczcie sie, cieszmy się ze dziś możemy wszystko czytać i pisać, bo już niedługo nawet Internecie nie wszystko będzie dostępne. Zatem mężczyźni i kobiety nie bądźmy sobie wrogami, tyle zła jest na świecie, niech jego koniec będzie dla nas przyjemniejszy. Powtórzę tu za Mickiewiczem (ponoć szowinista, ale): KOCHAJMY SIĘ!!!!
    • ahk4iepaiv8u ale 12.03.12, 19:43
      Ale spójrzmy na rzecz obiektywnie. Calineczka ze 4x dała nogę od aktualnego kochanka bo jej się nie podobało, i nie chciała zatrzymać mieszkania, samochodu ani dzieci. Pippi miała ukochanego tatusia oraz głupkowatą panią z opieki społecznej, a Kopciuszek w końcu dał bobu macosze i złośliwym siostrom, a książe nie wydymał konkurentki na boku, dzięki temu zamieszkali w pałacu, to się nie liczy? :)
      • tomaszkalota A gdzie związek partnerski z ropuchą? 12.03.12, 19:51
        Dyskryminacja i wykluczenie.
      • anty65 Re: ale 13.03.12, 10:34
        O i to mi się podoba, element humorystyczny w napiętej dyskusji :-)
      • ichi51e2 Re: ale 13.03.12, 11:47
        Krolowa sniegu to bajka w ktorej dziewczynka wyrusza zeby uratowac chlopca. W Sinobrodym dziewczyna ratuje swoje siostry, w Wasylisie Wasylisa z pomoca zmarlej matki pokonuje wiedzme, w Krolewnie Zabce to Zabka posiada 75% mozgu - przyklady mozna mnozyc naprawde tylko trzeba wyjsc po za te 5 podstawowych bajek. W ogole pani socjolozka za wiele z bajek nie zrozumiala (tak tak to tylko pokazuje ze ksiazka ksiazka a odbiorca pryzmatem!)W Malej Syrence wcale nie chodzi przeciez o ksiecia - ksiaze jest tylko artefaktem dzieki ktoremu Syrenka ma zyskac to na czym jej najbardziej zalezy - niesmiertelnosc! I wbrew pozorom rezygnujac ze swojego marzenia i decydujac sie na zaglade doprowadza do realizacji marzenia.
        • kukacz74 Re: ale 13.03.12, 13:10
          Dokładnie to samo przyszło mi do głowy. Podczas czytania artykułu, a dokładnie przy "Czy zna pani bajkę, która by zachęcała dziewczynki do odważnej, ciekawej wędrówki, a chłopców do poświęceń?" zatrzymałem się na 5 sekund i w ciągu tych 5 sekund już miałem przynajmniej dwie odpowiedzi na to pytanie: wspomniana przez Ciebie "Królowa Śniegu" oraz "Złota Jabłoń".
          No ale jeśli pisze się artykuł i prowadzi rozmowę pod z góry zdefiniowaną tezę (biedne kobiety wiecznie uciśnione i zdominowane przez wrednych samców), to trudno oczekiwać choć odrobiny obiektywizmu czy sensu w tym (przypomina się scena z "Seksmisji", gdy jedna z prelegentek tłumaczyła zaszokowanym słuchaczkom, do czego w dawniejszych czasach służyła brzytwa (oczywiście do zadawania w wyrafinowany sposób bólu kobietom przez "samców")).
          Pozostaje, niestety, tylko uśmiechnąć się z politowaniem... ;)
          • shane00 Re: ale 13.03.12, 15:30
            Nikt nie powiedział, że winny jest "samiec", tylko kultura i stereotypy (często utwierdzane także przez kobiety). Może lepiej zastanowić się, czy Mizielińska nie ma racji, zamiast od razu stawiać się w pozycji atakowanego i głupio odpierać atak (bo to w końcu takie "męskie"?)
            • kukacz74 Re: ale 13.03.12, 16:54
              A ta kultura i te stereotypy to przez kogo są narzucone? Przez "wrednych samców", rzecz jasna!
              I tak, zastanowiłem się przed napisaniem posta, i moim zdaniem Mizielińska nie tylko nie ma racji, ale jej tezy są tak śmieszne, że wręcz absurdalne.
              A dlaczego zaraz "głupio" odpieram atak? (moim zdaniem nie odpieram go wcale, bo nie poczułem się atakowany)? Po co to obrażanie?
              W dodatku sama posługujesz się stereotypami, z którymi artykuł w moim odczuciu przynajmniej ma intencje walczyć ("bo to w końcu takie "męskie"").
          • arthaus Re: ale 18.03.12, 12:47
            Właśnie, zgadzam się całkowicie! Szkoda, że dopiero po 4 dniach zajrzałam do artykułu, ale od razu również pomyślałam o Królowej Śniegu, Złotej Jabłoni i Wasylissie, które zresztą omawiam na zajęciach ze studentami, chociaż nie jestem socjologiem. Więc tezy dr hab. Mizielińskiej są trochę naciągnięte. Zapomniała jeszcze o starych, mądrych kobietach, o różnych postaciach typu Baba Jaga, czasem świetna, o wróżkach wreszcie. Poza tym bajki nie tylko "wpuszczają w tunel", ale o wiele bardziej oddają społeczno-kulturowy kontekst, w jakim powstały, np. Dziewczynka z zapałkami czy właśnie rosyjskie bajki z tak odmiennymi wcieleniami kobiecości i męskości.
    • ubiquitousghost88 "Inność seksualną" ma na buzi wypisianą... 12.03.12, 19:52
      ...Co nas obchodzą bajeczne interpretacje "socjologiczne" seksualnych frustratów?
      Do naszej Królewny Śnieżki siedem krasnoludków zaczęło się dobierać dopiero wtedy, kiedy i my zabraliśmy się do królewien!
    • tomaszkalota Ta głupia baba myśli, że zabijanie smoków 12.03.12, 19:55
      i szlajanie się po świecie w poszukiwaniu skarbów jest takie fajne? To trzeba było zostać pogromczynią lwów w cyrku a nie sfrustrowaną socjolożką.
    • kruszynka Od Calineczki do rozwodu 12.03.12, 20:05
      Pani doktor trochę upraszcza ten przekaz w baśniach, z tymi siostrami Kopciuszka to trochę nie tak...Jak ktoś chce się czegoś więcej dowiedzieć to polecam 'Biegnącą z Wilkami' Dr Clarissy Pinkoli Estes :)
    • joseph.007 Od Calineczki do rozwodu 12.03.12, 20:12
      - Czy zna pani bajkę, która by zachęcała dziewczynki do odważnej, ciekawej wędrówki, a chłopców do poświęceń?
      - Nie przychodzi mi do głowy nic oprócz książek Astrid Lindgren, np. Pippi


      Co dowodzi wyłącznie nieuctwa. Królowa Śniegu... A nie, przecież Gerda pokonała pół świata i przeżyła wiele przygód po to, żeby uwolnić ukochanego od innej baby; nie pasuje, nawet mimo tego, że aby to osiągnąć musiała przespać się z rozbójniczką. Jaś i Małgosia? Kurde, też nie za bardzo; bo choć to Małgosia obmyśla sprytny plan uwolnienia Jasia i sama zabija czarownicę, to przecież też nie całkiem dla siebie, ale dla swojego brata-mężczyzny; w dodatku biedna czarownica też wszak jest kobietą, a homofagofobia która ją spotkała ze strony dzieci jest wszak ze wszech miar godna potępienia. Ot, zagwozdka ;)
      • quant34 Re: Od Calineczki do rozwodu 12.03.12, 23:15
        joseph.007 napisał:

        > - Czy zna pani bajkę, która by zachęcała dziewczynki do odważnej, ciekawej w
        > ędrówki, a chłopców do poświęceń?
        > - Nie przychodzi mi do głowy nic oprócz książek Astrid Lindgren, np. Pippi

        >
        > Co dowodzi wyłącznie nieuctwa.

        Nie wymagaj za dużo od wojującej feministki. Dla pani socjolog (będę konsekwentnie posługiwał się językiem polskim, zamiast feministyczną nowomową więc odmawiam używania słowa "socjolożka", podobnie jak "ministra") jedyna akceptowalna bajka dla dzieci to bajka, w której bohaterka dziewczynka przemierza świat młócąc maczugą po głowie każdego wstrętnego samca, który się do niej zbliża, a kiedy dorasta, opanowuje w praktyce partenogenezę i dostaje za to Nobla ;)
        • indywidualismus Re: Od Calineczki do rozwodu 13.03.12, 09:29
          quant34 napisał:

          > Nie wymagaj za dużo od wojującej feministki.

          Ja bym wymagał w takiej sytuacji, przynajmniej pójścia do lekarza. Zaburzenia psychiczne i osobowościowe w dzisiejszych czasach się leczy. Nie jest to łatwe, ale przy współpracy z pacjentem udaje się. Na początek dobry psycholog (kolega z uczelni?)
          Dla pani socjolog (będę konsekwent
          > nie posługiwał się językiem polskim, zamiast feministyczną nowomową więc odmawi
          > am używania słowa "socjolożka", podobnie jak "ministra") jedyna akceptowalna ba
          > jka dla dzieci to bajka, w której bohaterka dziewczynka przemierza świat młócąc
          > maczugą po głowie każdego wstrętnego samca, który się do niej zbliża, a kiedy
          > dorasta, opanowuje w praktyce partenogenezę i dostaje za to Nobla ;)

          Najzabawniejsze jest, że te bzdury wygaduje kobieta z naszego kraju, który już raz dobitnie i zdawałoby się ostatecznie, obśmiał ten temat w słynnej "Seksmisji"
        • rannie.kirsted Re: Od Calineczki do rozwodu 14.03.12, 00:36
          chyba nie mozna za duzo wymagac od takiego tepego tluka jak ty, skoro z tego co powiedziala w wywiadzie SOCJOLOZKA - a powiedziala ze w wielu bajkach dziewczynki sa przedstawiane jako calkowicie bezradne, natomiast od myslenia i dzialania sa wylacznie chlopcy - ty wyspiewales sobie zupelnie inna tresc,no brawo po prostu. wroc do podstawowki moze sie nauczysz czytania ze zrozumieniem zamiast dospiewywania sobie tego, co by sie chcialo zobaczyc.
          • quant34 Re: Od Calineczki do rozwodu 14.03.12, 04:38
            rannie.kirsted napisała:

            > chyba nie mozna za duzo wymagac od takiego tepego tluka jak ty, skoro z tego co
            > powiedziala w wywiadzie SOCJOLOZKA - a powiedziala ze w wielu bajkach dziewcz
            > ynki sa przedstawiane jako calkowicie bezradne, natomiast od myslenia i dzialan
            > ia sa wylacznie chlopcy - ty wyspiewales sobie zupelnie inna tresc,no brawo po
            > prostu. wroc do podstawowki moze sie nauczysz czytania ze zrozumieniem zamiast
            > dospiewywania sobie tego, co by sie chcialo zobaczyc.

            Jak już opanujesz Skarbie zasady języka polskiego, w tym interpunkcji, to może podyskutujemy. Swoją drogą to zabawne gdy osoba, która nie wie, iż zdanie zaczynamy wielką literą, nazywa kogoś "tłukiem" i posyła go do podstawówki. Nie chcę być przesadnie złośliwy, ale stawiają mi swoje oświecone zarzuty chyba dokonujesz projekcji własnych braków w wykształceniu. Poniekąd piszesz w sposób, który nie zapewnia nawet ukończenia szkoły podstawowej. Zaryzykuję hipotezę, że podobny obskurantyzm jest firmową cechą każdej osoby, której ideologia odebrała intelekt. Zapewne właśnie dlatego, wojujące feministki tak rzadko potrafią się poprawnie wysłowić, o kulturze osobistej już nie wspominając. Poza tym, wyobraź sobie, moja Ty oburzona wojowniczko o równość płci, że istnieje coś takiego jak ironia, której użyłem w poprzednim swoim poście. Niestety do zauważenia ironii niezbędne jest nie tylko posiadanie, ale i używanie szarych komórek. Życzę zatem powodzenia w wysiłkach zmierzających do ich aktywowania w Twojej uroczej główce :)
            • rannie.kirsted Re: Od Calineczki do rozwodu 15.03.12, 22:14
              po pierwsze slowo socjolozka JEST poprawne. odmawiaj sobie uzywania, na zdrowie, ale ewoluowania jezyka nie powstrzymasz. w usa istnieja kreacjonisci, ktorzy uparcie odmawiaja racji darwinowi. jestes do nich podobny.
              po drugie ironia, za ktora NIC nie stoi, to czysta glupota. wydmuszka. i takie jest tez twoje ironizowanie wobec tego co powiedziala SOCJOLOZKA.a powiedziala oczywista prawde , ktorej kwestionowanie jest po prostu smieszne i zalosne - ze wiekszosc bajek z naszego kregu kulturowego przedstawia dziewczynki, dziewczyny kobiety jako istoty bezradne, bezbronne, zagubione i oczekujace pomocy; zas chlopcow, krolewiczow i innych jako istoty aktywne, myslace i dziajalace. jezeli uwazasz ze to nieprawda, to podaj konkretne dowody, a nie zabawiaj sie w NIC nie wnoszace do tematu pustosłowie.
              • szerszen0 Re: Od Calineczki do rozwodu 18.03.12, 16:19
                >co powiedziala SOCJOLOZKA.a powiedziala oczywista prawde , ktorej kwestionowanie jest po prostu smieszne i zalosne - ze wiekszosc bajek z naszego kregu kulturowego przedstawia dziewczynki, dziewczyny kobiety jako istoty bezradne, bezbronne, zagubione i oczekujace pomocy<

                a ja się nie zgadzam ani z panią socjolog, ani z rannie.kirsted
                Calineczka dokonywała WYBORÓW (nie chciała stabilizacji, bo jej się kret jako mąż nie podobał, uratowała ptaka choć było to wbrew otoczeniu)
                moim zdaniem motto tej bajki brzmi - bądż sobą, a znajdziesz swoje miejsce w życiu.

                Co do nauczycieli matematyki - ja akurat byłam pytana na każdej lekcji matematyki, miałam zadawane dodatkowe zadania itp
                a ucząc później w szkole zupełnie nie zwracałam uwagi na płeć (to byłoby śmieszne), a na to jakiem możliwości intelektualne ma uczeń (i zdolnych uczniów było sporo)

                W domu rodzice powtarzali cyt." możesz pracować w każdym zawodzie jaki sobie wybierzesz"
                i mocno w to wierzyłam, aż na lekcji religii ksiądz zaczął tłumaczyć, że kobieta nie może być księdzem, bo... . Rodzice stwierdzili, że owszem mogę pełnić posługę kapłańską (wiem, wiem to nie zawód) wystarczy ,że zmienię kościół :)

                podsumowując moje doświadczenia życiowe- ani bajki, ani dom, ani szkoła nie wtłaczały mie w schemat płci i niech tak pozostanie
            • wujekleon0 Re: Od Calineczki do rozwodu 18.03.12, 12:51
              Wytykanie błędów ortograficznych jest typowe dla osób, które nie mają argumentów merytorycznych. Co to wnosi do dyskusji kolego? Taki atak ad personam w oczach matołków daje na chwilę przewagę z punktu widzenia retoryki, ale w kwestii dochodzenia do sedna problemu to jest nic nie warty zabieg.

              "Nie ważne czy >>poszłem<< czy >>poszedłem<<, ale ważne, że jestem"
      • sobenna Re: Od Calineczki do rozwodu 13.03.12, 03:12
        No, ale jest jeszcze np. Alicja w krainie czarów, Dorotka z Czarnoksiężnika z krainy Oz (ale to może niewygodny przykład, bo autor był paskudnym rasistą), Kluska z Kluski, Kefira i Tutejszego... Swoją drogą, nie wiem dlaczego, ale w fabułach dziecięcych powtarza się często charakterystyczna "trójca" (trójkąt?) bohaterów: dziewczyna i dwóch chłopaków (przykłady pierwsze z brzegu: Bolek, Lolek, Harry Potter czy wspomniana książka o Klusce itd.).
        • joseph.007 Re: Od Calineczki do rozwodu 13.03.12, 09:50
          sobenna napisał:

          > No, ale jest jeszcze np. Alicja w krainie czarów,

          Zgiń, przepadnij, świecka siło nieczysta! Toć autorem był duchowny chrześcijański, w dodatku chyba nie bez podstaw posądzany o pedofilię... W tej sytuacji fakt, że w Alicji niemal wszystkie ważne postacie są kobietami, to ani chybi jakiś kryptoklerykalnomaskulinistyczny podstęp ;)

          > Dorotka z Czarnoksi
          > ężnika z krainy Oz
          (ale to może niewygodny przykład, bo autor był paskudnym
          > rasistą),

          No widzisz, sam sobie odpowiedziałeś :D To samo z Opowieściami z Narnii, które wprawdzie są peanem na część równouprawnienia, królów, mężczyzn, kobiet (odgrywających w fabule decydującą rolę), zwierząt i magicznych stworów, ale przecież zostały napisane przez katolickiego tradycjonalistę; a więc podejrzane są z definicji...

          > Kluska z Kluski, Kefira i Tutejszego...

          To już by się prędzej nadało, bo chociaż w tym towarzystwie w zasadzie wszystkim kręci Tutejszy, to jednak jest to facet o na tyle postmodernistycznych właściwościach (w razie potrzeby zmienia wzrost, wygląd, a nawet rasę; pewnie jakby chciał, to płeć i orientację też by mógł), że z genderowego punktu widzenia jest do przyjęcia... Gorzej z np. Wielką, Większą i Największą tegoż autora - skądinąd postępowego, bo komunisty i ateisty - w której niby bohaterka sprytniejsza jest i bardziej rzutka od swojego partnera, to jednak kiedy trzeba nakłaść po mordach chuliganom niszczącym samochód, jednak Groszek musiał załatwić to sam ;P

          > Swoją drogą, nie wiem
          > dlaczego, ale w fabułach dziecięcych powtarza się często charakterystyczna "tr
          > ójca" (trójkąt?) bohaterów: dziewczyna i dwóch chłopaków (przykłady pierwsze z
          > brzegu: Bolek, Lolek, Harry Potter czy wspomniana książka o Klusce itd.).

          No widzisz - temat na magisterkę pod kierunkiem doktory Mizielińskiej masz jak złoto. A jak jeszcze umiejętnie pojedziesz Freudem (dlaczego w takich grupkach szefem jest zawsze facet, w dodatku ten wyższy...?) to pewnie i o habilitacji z genderyzmu mógłbyś pomyśleć ;)
          • sparklerblack Re: Od Calineczki do rozwodu 13.03.12, 13:24
            "A jak jeszcze umiejętnie pojedziesz Freudem (dlaczego w takich grupkach szefem jest zawsze facet, w dodatku ten wyższy...?) to pewnie i o habilitacji z genderyzmu mógłbyś pomyśleć ;) "

            Akurat harry potter jest niższy a jest szefem więc nie do końca jest tak jak pan to opisuje ;p (chyba, że nie chodzi o wzrost? ale w takim razie nie wiem o co ;p)
            • joseph.007 Re: Od Calineczki do rozwodu 13.03.12, 15:49
              Rzeczywiście, wyraziłem się trochę nieprecyzyjnie. W gruncie rzeczy chodzi chyba nie tyle o sam wzrost (choć zazwyczaj towarzyszy on jednak szefowaniu), co raczej ogólną atrakcyjność fizyczną; a w tej kategorii - przepraszam jednego z moich sąsiednich forumowiczów-rozmówców - Weasley jednak przy Potterze wymięka, mimo że jest od niego wyższy ;)
          • a_weasley Re: Od Calineczki do rozwodu 13.03.12, 13:41
            >> Kluska z Kluski, Kefira i Tutejszego...
            >
            > To już by się prędzej nadało, bo chociaż w tym towarzystwie w zasadzie
            > wszystkim kręci Tutejszy, to jednak

            ...od techniki jest Kluska, to ona rozwala cały podsłuch & podgląd Pięciokątów, bo jest świetna w sprawach technicznych, co jest powiedziane otwartym tekstem.
            No i jej, jako jedynej, przypada w udziale niewątpliwy zaszczyt zadeklarowania ateizmu, co wskazuje, którą z postaci postępowy autor ceni najwyżej.

            > Gorzej z np. Wielką, Większą i Największą tegoż autora
            > - skądinąd postępowego, bo komunisty i ateisty - w której niby bohaterka sprytn
            > iejsza jest i bardziej rzutka od swojego partnera, to jednak kiedy trzeba nakła
            > ść po mordach chuliganom niszczącym samochód, jednak Groszek musiał załatwić to
            > sam ;P

            No właśnie. Szef - kobieta, fizol - mężczyzna. Sam postęp.
            • joseph.007 Re: Od Calineczki do rozwodu 13.03.12, 15:45
              a_weasley napisał:

              > ...od techniki jest Kluska, to ona rozwala cały podsłuch & podgląd Pięciokątów,
              > bo jest świetna w sprawach technicznych, co jest powiedziane otwartym tekstem.

              Z jednej strony to fakt; z drugiej jednak to T. zawsze ma przy sobie wszystkie fajne gadżety z bronią włącznie, zapasy żarcia, lekarstwa; decyduje też (nie wprost, ale znacznie sprytniej ;) o tym co i jak inni mają robić...

              > No i jej, jako jedynej, przypada w udziale niewątpliwy zaszczyt zadeklarowania
              > ateizmu, co wskazuje, którą z postaci postępowy autor ceni najwyżej.

              Zauważ jednak, że to Kefir proponuje amerykańskiemu milionerowi żeby uspołecznił swój koncern, a Tutejszy nawiązuje przeciw bandytom współpracę ze związkami zawodowymi...

              > No właśnie. Szef - kobieta, fizol - mężczyzna. Sam postęp.

              Fakt ;)
              • a_weasley Re: Od Calineczki do rozwodu 13.03.12, 16:10
                Joseph.007 napisał:

                > Z jednej strony to fakt; z drugiej jednak to T. zawsze ma przy sobie wszystkie
                > fajne gadżety z bronią włącznie,

                Z trzeciej zaś pamiętasz, jak sprawnie Kluska się tym gnatem posługuje?

                > Zauważ jednak, że to Kefir proponuje amerykańskiemu milionerowi
                > żeby uspołecznił swój koncern,

                ...a Kluska go przywołuje do porządku, że to nie jest moment. Co akurat jest egzemplifikacją niesłusznego faktu, że kobiety mają więcej wyczucia.
                • joseph.007 Re: Od Calineczki do rozwodu 13.03.12, 16:51
                  Prawda, prawda... Tylko my tu tak gadu-gadu o KKT; a pewnie doktorze Mizielińskiej chodziło jednak raczej o jakieś bardziej tradycyjne bajki. Choć swoją drogą może nie Broszkiewicza, ale już np. Niziurskiego czy Szklarskiego w moim pokoleniu na pewno więcej dzieciaków znało niż Andersena, Perraulta czy Grimmów w oryginałach i w tym sensie może jednak ich wpływ na kształtowanie się psychiki w tym wieku był nawet większy.
                  • a_weasley Re: Od Calineczki do rozwodu 13.03.12, 19:00
                    Joseph.007 napisał:

                    > Prawda, prawda... Tylko my tu tak gadu-gadu o KKT; a pewnie doktorze Mizielińsk
                    > iej chodziło jednak raczej o jakieś bardziej tradycyjne bajki.

                    O co socjolodze chodziło, to chodziło, ale skoro już spotkałem, kto zna jedną ze stu siedemdziesięciu ośmiu ulubionych książek mojego dzieciństwa...
                    • tanczacy.z.myslami KKT rzondzi! :) 14.03.12, 16:55
                      a_weasley napisał:

                      > ale skoro już spotkałem, kto zna jedną ze
                      > stu siedemdziesięciu ośmiu ulubionych książek mojego dzieciństwa...

                      Dołączam się do grona wielbicieli KKT i oczywiście kota - wielbiciela piklingów. :)

                      Aha, a co do Broszkiewiczowskich Iki i Groszka, to od "Wielkiej większej i największej" przeszedłbym do, tego samego autora, "Długiego deszczowego tygodnia". Tam grupie przesympatycznych i b. mądrych dzieciaków przewodzi dziewczyna o przydomku Albert, który (cytuję z pamięci) "pochodził od imienia samego Alberta Einsteina".
                      Pani socjoloG niech takie bajki czyta, to nie będzie narzekać. :)
        • a_weasley Re: Od Calineczki do rozwodu 13.03.12, 12:08
          Sobenna napisał:

          > nie wiem
          > dlaczego, ale w fabułach dziecięcych powtarza się często charakterystyczna "tr
          > ójca" (trójkąt?) bohaterów: dziewczyna i dwóch chłopaków (przykłady pierwsze z
          > brzegu: Bolek, Lolek, Harry Potter czy wspomniana książka o Klusce itd.).

          A ostatnio Felix, Net i Nika.
          Widocznie jest to optymalny skład do przygodowej fabuły. Koedukacyjnej, bo w przypadku męskiej optymalna jest czwórka (np. 4 pancerni, Tomek Wilmowski i spółka, James Potter z kumplami).
      • a_weasley Od ideologii do przekrętu 13.03.12, 11:53
        joseph.007 napisał:

        >> - Czy zna pani bajkę, która by zachęcała dziewczynki do odważnej, ciekawej
        >> wędrówki, a chłopców do poświęceń?
        >> - Nie przychodzi mi do głowy nic oprócz książek Astrid Lindgren, np. Pippi

        > Co dowodzi wyłącznie nieuctwa.

        Bo przecież któż by śmiał sugerować nieuczciwość ;)
    • tymon99 Od Calineczki do rozwodu 12.03.12, 20:18
      jak widać, tytuł profesorski nie chroni przed błędami w interpretacji tekstu.
      • 3.14oquk Re: Od Calineczki do rozwodu 13.03.12, 09:50
        Po pierwsze, to doktor habilitowany a nie profesor (mam nadzieję, że nigdy nim nie zostanie).
        Po drugie, nisko upadł Uniwersytet Warszawski skoro habilitację można tam dostać za niewiele ponad 200 stron lewackiej propagandy.
        Tu link z osiągnięciami naukowymi tej pani.
        nauka-polska.pl/dhtml/raporty/ludzieNauki?rtype=opis&objectId=224983&lang=pl
    • szama3 Od Calineczki do rozwodu 12.03.12, 20:25
      zawsze mówiłem, że poziom posłów w sejmie jest winą przedszkolanek - naoglądali się czterech pancernych, klosa, nie czytali nic poza ściągą, nie przepisywali nic poza spisem lektur, no ale tak było zawsze, lud jest niezmienny, tylko teraz więcej kamer, mikrofonów i tak dalej, więc to co dawniej się przypuszczało, że na pewno tak jest, to teraz widać i słychać....
    • dlugpubliczny Wiecej tolerancji mniej stalinizmu 12.03.12, 20:26
      A w Smerfach jaki jest ukrytry przekaz - ze smerfy to geje policjanci?

      Przez to, że umieszcza się nas w takich ramach, cierpimy.


      Pani socjolog nie moze pogodzic sie z tym, ze istneje plec meska i zenska, ktore pod wzgledem budowy fizyko-chemicznej zasadniczo sie sie roznia. I nie ja jestem winny tylko proces ewolucji. Wiem ze feministki nie moga sie z tym pogodzic - wasz problem. Jesli ma pani dziecko nikt pani (jeszcze) nie zabroni ubierac chlopca w spodniczke i sprezentowac mu kolekcje Barbie, a dziewczynce kupowac samochodziki i puszcac bajki w ktorych to krolewna jest brzydka, je weze i wszystkich ma w d***e.

      Tylko prosze tego nie wymagac od innych.
      • na_grobli Re: Wiecej tolerancji mniej stalinizmu 12.03.12, 20:51
        Na zróżnicowanych rolach męskich i kobiecych - czy kobiecych i męskich budowała się przez tysiąclecia ludzka cywilizacja. To są fakty - nie ma co z tym dyskutować.
        Aberracje feministyczno/poprawnościowe jeśli wezmą górę doprowadzą do końca cywilizacji zachodu.
        Wzmocnione przez promocję homoseksualizmu, czyli maksymalizacji hedonizmu nad odpowiedzialnością za społeczeństwo.
        A islam ante portas......
        • a_weasley Re: Wiecej tolerancji mniej stalinizmu 13.03.12, 15:00
          na_grobli napisał:

          > Aberracje feministyczno/poprawnościowe jeśli wezmą górę doprowadzą do końca cyw
          > ilizacji zachodu.
          > Wzmocnione przez promocję homoseksualizmu, czyli maksymalizacji hedonizmu nad o
          > dpowiedzialnością za społeczeństwo.
          > A islam ante portas......

          Bawcie się i pijcie, moje dzieci,
          Jak się bawić i pić potraficie -
          Są ludy, co dojrzały do śmierci
          Z rąk ludów niedojrzałych do życia.

          (J.Kaczmarski, Kasandra)
      • quant34 Re: Wiecej tolerancji mniej stalinizmu 12.03.12, 21:44
        dlugpubliczny napisał:

        > Pani socjolog nie moze pogodzic sie z tym, ze istneje plec meska i zenska, ktor
        > e pod wzgledem budowy fizyko-chemicznej zasadniczo sie sie roznia. I nie ja jes
        > tem winny tylko proces ewolucji.

        No właśnie. Pani socjolog ma sporo racji, bo role społeczne narzucane dzieciom nie muszą być tak sztywne jak są w praktyce. Ale jak to zwykle bywa z feministkami, na ołtarzu fanatycznie wyznawanej idei poległ elementarny zdrowy rozsądek. Otóż pani socjolog (a nie "socjolożka" - co to w ogóle jest z konstrukcja językowa?) zapomniała, że role płci nie wzięły się od bajek czy jakiejś innej formy indoktrynacji dzieci, tylko od uwarunkowań biologicznych i środowiskowych, a więc czynników obiektywnych. Tylko kobieta posiada macicę i (jak dotąd) tylko ona może rodzić dzieci, podobnie je karmić piersią. Z drugiej strony mężczyzna jest znacznie silniejszy i wydajniejszy fizycznie (większy udział mięśni w całkowitej masie ciała) dlatego to jego natura predysponowała do roli strażnika rodzina i żywiciela. Tak ukształtowane role zostały wymuszone biologią i ewolucją. 10 tysięcy lat temu kobieta nie zajmowała się dziećmi dlatego, że jej ktoś w dzieciństwie czytał "Calineczkę", a mężczyzna nie szedł z dzidą na polowanie dlatego, że w dzieciństwie miał klocki Lego zamiast lalek. Dlatego dla zwykłej uczciwości pani socjolog powinna przyznać, że proponowane przez nią zmiany zmierzają do zmiany uwarunkowanych biologicznie ról kiedy pozwala już na to poziom cywilizacyjny, a nie do odzyskania jakiejś pierwotnej różności, której istnienie zdaje się sugerować w swoich wypowiedziach. Płcie nigdy nie były równe ze względu na oczywiste i obiektywne różnice w biologii, a nie ze względu na męski szowinizm. Zresztą istnieje bardzo prosty sposób na szybką weryfikację poglądów feministek: wystarczy, że podczas nocnego spaceru z partnerem, kobietę zaczepi pijany zbir a natychmiast zrozumie dlaczego lepiej aby mężczyzna trzymał się roli obrońcy. Podobnie sprawa wygląda gdy trzeba wnieść pianino na 3 piętro ;)
        • cehaem Re: Wiecej tolerancji mniej stalinizmu 12.03.12, 22:48
          q Tylko kobieta posiada macicę i (jak dotąd) tylko on
          > a może rodzić dzieci, podobnie je karmić piersią. Z drugiej strony mężczyzna je
          > st znacznie silniejszy i wydajniejszy fizycznie (większy udział mięśni w całkow
          > itej masie ciała) dlatego to jego natura predysponowała do roli strażnika rodzi
          > na i żywiciela. Tak ukształtowane role zostały wymuszone biologią i ewolucją.

          Czekam niecierpliwie jak to sie ma do dzisiejszego swiata, w ktorym odsetek mezczyzn na stanosiwskach kierowniczych jest nadproporcjonalnie wysoki. Ale sie nie doczekam, bo czytam wypociny mentalnego wasacz, ktory wyobraza sobie, ze skoro jest w stanie wtargac na trzecie pietro szafe, to jest panem swiata.
          • quant34 Re: Wiecej tolerancji mniej stalinizmu 12.03.12, 23:05
            cehaem napisał:

            > Czekam niecierpliwie jak to sie ma do dzisiejszego swiata, w ktorym odsetek mez
            > czyzn na stanosiwskach kierowniczych jest nadproporcjonalnie wysoki.

            A w którym miejscu napisałem, że się ma? Pisałem o biologicznych uwarunkowaniach ról obu płci w zakresie macierzyństwa, a nie sprawowania funkcji kierowniczych. O ile nie jest Ci obca umiejętność czytania ze zrozumieniem, to z pewnością zauważyłeś, że podałem przykład dotyczący życia ludów pierwotnych. Pchanie kwestii zajmowania funkcji kierowniczych do biologicznych uwarunkowań macierzyństwa jest delikatnie mówiąc nieporozumieniem. Ale skoro nie zrozumiałeś, to wyjaśnię dokładniej: istnieją sfery, w których hasło równości płci ma sens, a nawet zachodzi konieczność jego głoszenia. Są jednak sfery, w których żądanie pełnej równości prowadzi do absurdu i wyłącznie o takich sferach pisałem.

            > Ale sie nie doczekam, bo czytam wypociny mentalnego wasacz

            Co to jest "mentalny wasacz"? Pytam bo dopóki nie opanujesz języka polskiego, nie jestem w stanie ocenić czy mnie obrażasz czy wprost przeciwnie :)

            > ktory wyobraza sobie, ze skoro jest w stanie wtargac na trzecie pietro szafe, to jest panem swiata.

            No cóż, jeżeli ktoś umiejętność dźwigania rzeczywiście utożsamia z władzą nad światem, to tylko współczuć. Przyznam, że nie znam nikogo rozumującego równie prymitywnie, ale widać Ty masz doświadczenia z takimi osobnikami. Znajomi? ;)
            • rannie.kirsted Re: Wiecej tolerancji mniej stalinizmu 14.03.12, 00:40
              quant34 napisał:



              > Co to jest "mentalny wasacz"?
              obstawiam, ze ty, cwoku.

              > No cóż, jeżeli ktoś umiejętność dźwigania rzeczywiście utożsamia z władzą nad ś
              > wiatem, to tylko współczuć. Przyznam, że nie znam nikogo rozumującego równie pr
              > ymitywnie, ale widać Ty masz doświadczenia z takimi osobnikami. Znajomi? ;)

              to wlasnie ty rozumujesz tak prymitywnie bo TY napisales cos takiego:
              >Z drugiej strony mężczyzna je
              > st znacznie silniejszy i wydajniejszy fizycznie (większy udział mięśni w całkow
              > itej masie ciała) dlatego to jego natura predysponowała do roli strażnika rodzi
              > na i żywiciela.
          • indywidualismus Re: Wiecej tolerancji mniej stalinizmu 13.03.12, 09:48

            > Czekam niecierpliwie jak to sie ma do dzisiejszego swiata, w ktorym odsetek mez
            > czyzn na stanosiwskach kierowniczych jest nadproporcjonalnie wysoki.

            Zamiast czekać mogłabyś pomyśleć. Ale skoro nie umiesz, to ci powiem, bo to banał.
            Otóż to mężczyzna zawsze podejmował strategiczne decyzje: zajmujemy tę jaskinię czynie, podejmujemy migrację na południe czy na północ, polujemy na mamuta czy na niedźwiedzia i mnóstwo innych. Kobieta podejmowała decyzje taktyczne typu: podpiec ten placek bardziej czy nie, przywiązać sobie dziecko na plecach czy na piersiach itp. I tysiące lat ewolucji ukształtowały MÓZG ludzki, kobiecy i męski w odmienny sposób. Kto się nie dostosował np. neandertalczyk - zginął. Więc jeśli trzeba kierować wielką korporacją, ciągle podejmować strategiczne decyzje np. o ekspansji na nowe kontynenty, robią to niemal wyłącznie mężczyźni! Kobiety, których obszar działania zawsze kończył się na granicy własnej zagrody, nie są ewolucyjnie dostosowane do poważnej strategii, rozwoju, są zachowawcze, odtwórcze, nastawione na przeżycie a nie zdobycie. I o tym MÓZG decyduje, nie jakieś tam piersi.
            • klara551 Re: Wiecej tolerancji mniej stalinizmu 13.03.12, 11:04
              A strategia nazwę ją chwilową czy zatłuc mamuta,czy niedźwiedzia jest równie ważna jak strategia utrzymania stada przy życiu jak samcowi się nie udało. Nie pisz z pogardą o tym co pozwala ci polować,bo masz przed i po polowaniu miejsce do spania,jedzenie, wyprawioną skórę na grzbiet i opiekę jak cię osioł kopnie. Jak rozumiesz strategię tylko poprzez teren działania,to kobieta z jak piszesz zagrodą rzeczywiście przegrywa. Jedno jest pewne bez współpracy nic nie da się osiągnąć. Neandertalczyk płci męskiej widocznie nie znał pojęcia współpracy i dlatego wyginął.
            • fankaczek Re: Wiecej tolerancji mniej stalinizmu 13.03.12, 11:09
              Nie wiadomo, może to baba decydowała gdzie iść, "jak nie zajmiemy tamtej jaskini to nie jestem z toba tylko ide do innego"
            • kotek.filemon Re: Wiecej tolerancji mniej stalinizmu 13.03.12, 11:28
              Lubię konserwowych soc-darwinistów, którzy gdzieś tam kiedyś liznęli artykuł popularno-naukowy w "Bravo Girl" o tym, że kobietom ewolucyjnie przydają się fajne cycki i teraz robią za ekspertów lecząc sobie przy tym kompleks małego, khem, rozumku...
          • tom.gorecki Re: Wiecej tolerancji mniej stalinizmu 13.03.12, 14:21
            cehaem napisał:

            >
            > Czekam niecierpliwie jak to sie ma do dzisiejszego swiata, w ktorym odsetek mez
            > czyzn na stanosiwskach kierowniczych jest nadproporcjonalnie wysoki. Ale sie ni

            Ma się tak, że zawsze wygrywali lepsi. Nadpodaż, jak to feministycznie określasz, jest wszędzie a żeby wywalić lepszych a dać gorszych i wreszcie "wyrównać szanse" (czyli dać je słabszym kosztem lepszych) wprowadza się siłą parytety...

            Równie dobrze można uznać, że "za mało jest w urzędach ludzi z zespołem Downa".

            > e doczekam, bo czytam wypociny mentalnego wasacz, ktory wyobraza sobie, ze skor
            > o jest w stanie wtargac na trzecie pietro szafe, to jest panem swiata.

            O proszę - inwektywa tam, gdzie nie starcza argumentów intelektualnie ważkich. Parytety tam, gdzie kobietom nie starcza intelektu i sił, żeby zdobyć stanowiska samodzielnie.

            Społeczeństwo to samoregulujący się mechanizm. Próby jego ulepszania na siłę zrodziły totalitaryzmy. Ale tego "istni" i "ożki" nie wiedzą. Zamiast rozwijać pasję wiedzy, "zdobywały piątki" w szkole. Lub, co jeszcze bardziej prawdopodobne, "dawały czadu na pohybel samcom". Czyli robiły to, czego od nich samce oczekują...
          • niedzwiedziczka Polecam "Płeć mózgu" David Jessel , Anne Moir 13.03.12, 15:22
            To Ci powinno wiele wyjaśnić.
        • platynowa_kostka_rubika Re: Wiecej tolerancji mniej stalinizmu 13.03.12, 14:27
          >wystarczy, że podczas nocnego spaceru z partnerem, kobietę zaczepi pijany
          > zbir a natychmiast zrozumie dlaczego lepiej aby mężczyzna trzymał się roli obr
          > ońcy.

          Ten sposób byłby prosty, gdyby wszyscy mężczyźni byli odważnymi mięśniakami, wytrenowanymi w sztukach walk. Hint: większości panów brakuje co najmniej jednej z powyższych cech. Pomijasz też, oczywiście, istnienie kobiet, które są silne/odważne/wytrenowane wystarczająco, żeby napastnikowi dać w mordę. Pomijasz również fakt, że kobieta może posiadać broń. I jeszcze mnóstwo innych przypadków, ale nie muszę ich przywoływać, jako że - aby dowieść, że dane twierdzenie nie jest prawdziwe - wystarczy jeden przykład negujący. Ja podałam 3.
        • sundry Re: Wiecej tolerancji mniej stalinizmu 13.03.12, 15:12
          Zresztą istnieje bardzo prosty sposób na szybką weryfikację poglądów femini
          > stek: wystarczy, że podczas nocnego spaceru z partnerem, kobietę zaczepi pijany
          > zbir a natychmiast zrozumie dlaczego lepiej aby mężczyzna trzymał się roli obr
          > ońcy. Podobnie sprawa wygląda gdy trzeba wnieść pianino na 3 piętro ;)

          Dzisiejszy facet prędzej zacznie uciekać albo sam zaliczy wpier... niż zostanie obrońcą.... No i chciałabym widzieć tego dzielnego faceta, który o własnych siłach wnosi pianino na 3 piętro, chyba jakiś incredible Hulk z bajki;)
          • wymiatator1 Re: Wiecej tolerancji mniej stalinizmu 13.03.12, 15:13
            "Dzisiejszy facet prędzej zacznie uciekać albo sam zaliczy wpier... niż zostanie obrońcą...." - najwyraźniej kobieta nie jest tego warta.
            • sundry Re: Wiecej tolerancji mniej stalinizmu 13.03.12, 15:57
              Kolejny forumowy mizogin?
              • wymiatator1 Re: Wiecej tolerancji mniej stalinizmu 13.03.12, 16:20
                Nie napisałem, że żadna kobieta nie jest tego warta. Problemy z czytaniem ze zrozumieniem?
                • sundry Re: Wiecej tolerancji mniej stalinizmu 13.03.12, 16:50
                  W takim razie nie udał ci się argument ad personam, bo mnie się nigdy nie zdarzyła taka sytuacja, całe szczęście. A ty ile kobiet obroniłeś?
        • fisiamisiaponczoszanka Re: Pani socjolog 13.03.12, 15:14
          a nie "socjolożka" - co to w ogóle jest z konstrukcja języ
          > kowa?

          Dokladnie +ministra? ginekolożka? Gdzie sa korektorzy-polonisci w gazetach?! Mam nadzieje, ze nie wejdzie to do slownika Scrabble, aczkolwiek jest tam pelno niepoprawnych form wg jezyka polskiego. Gdzie jezykoznawcy? Jezeli cos nie brzmi, to nie na sille, feministki tez sie z tym zgodza.
          Profesorka, monterka, ale nie inżynierka, no ludzie! Nauczyciel-ka (akuratnie od meskiej nazwy jeden z pierwszych zenskich zawodow w historii ludzkosci), podobnie na odwrot: o meskim wykonawcy nie powiemy - prostutut, ani prostytutek? Ale to inny temat...
          Dodam jeszcze, do Twojego postu, ze nie nalezy zapominac, ze jak juz tego chlopa zabraknie na polowanie, to i kobieta zawsze potrafila pojsc z ta dzida!
          • takisobienik taka sama konstrukcja jak pończoszanka 15.03.12, 10:04
            fisiamisiaponczoszanka napisała:

            > a nie "socjolożka" - co to w ogóle jest z konstrukcja językowa?

            Zgodnie ze swoją logiką powinnaś się nazywać panią fisiemmisiempończoszanem.
        • wujekleon0 Re: Wiecej tolerancji mniej stalinizmu 18.03.12, 12:59
          Rozumiem, ze mezczyzni watlej postury, ktorzy od owego zbira dostana łomot, albo nie wniosa szafy na 3 pietro, to nie mezczyzni.

          Tak masz racje - role płciowe istniały, ale teraz (z czym ewidentnie masz problem), kobiety są w stanie funkcjonować niezależnie, chodzi o to, zeby mogły rozwijać sie w nieskrępowany sposób, żeby były jeszcze bardziej niezależne, chłopcy też powinni być coraz bardziej niezależni, bo zależność zawsze rodzi patologie.
      • cehaem Re: Wiecej tolerancji mniej stalinizmu 12.03.12, 22:44
        Spokojna glowa. Dziewczynce juz w przedszkolu panie oraz ubrane przepisowo w rozowe mundurki kolezanki "wytlumacza", ze klocki nie sa dla niej. A czasami i w domu bedzie lekcja pokazowa, jak tatus bedzie siedzial z piwkiem przez tv a mamusia bedzie go obskakiwac.
        • wymiatator1 Re: Wiecej tolerancji mniej stalinizmu 13.03.12, 12:37
          Nie każdy dom wygląda jak twój.
        • fisiamisiaponczoszanka Re: Wiecej tolerancji mniej stalinizmu 13.03.12, 14:32
          cehaem napisał:

          > Spokojna glowa. Dziewczynce juz w przedszkolu panie oraz ubrane przepisowo w ro
          > zowe mundurki kolezanki "wytlumacza", ze klocki nie sa dla niej. A czasami i w
          > domu bedzie lekcja pokazowa, jak tatus bedzie siedzial z piwkiem przez tv a mam
          > usia bedzie go obskakiwac.
          Dzis w przedszkolach sie to zmienia; mam nadzieje, ze i w szkolach, jezeli chca wprowadzic mundurki, to jednakowe dla dziewczat i chlopcow (jak w niektorych zachodnich uczelniach - rodzaj fartucha-bluzy). Jezeli nie mam ochoty pokazywac nozek na apelach, to nie zakladam spodniczki i niech pani nie kaze! W dodatku nietwarzowo mi w rozowym...
          A i mamusie juz tez tak nie obskakuja, chyba ze Kiepski jest miliarderem
      • gh83 Re: Wiecej tolerancji mniej stalinizmu 13.03.12, 16:03
        > Jesli ma pani dziecko nikt pani (jeszcze) nie zabroni ubierac
        > chlopca w spodniczke i sprezentowac mu kolekcje Barbie, a dziewczynce kupowac
        > samochodziki i puszcac bajki w ktorych to krolewna jest brzydka, je weze i wszy
        > stkich ma w d***e.
        > Tylko prosze tego nie wymagac od innych.

        Oj, gdy moja trzylenita corka zaczyna wspinac sie na drzewa wyzej, niz chlopcy, okoliczne mamuski i babuszki atakuja, ze zaniedbuje (a ona przeciez "taka delikatna, jak to dziewczynka"), byla juz nawet proba dzwonienia na policje. Wszystkie - absolutnie wszystkie - prezenty od rodziny to bajki o ksiezniczkach, choc uczynilismy wiadomym, ze takowe ida od razu do pieca. Wiec jesli zachodzi tu jakiekolwiek narzucanie swojego swiatopogladu, to w przeciwna strone, niz sugerujesz. Podobnie zreszta jest w pozostalych dziedzinach (slodycze - nie jemy i nie kupujemy, ale w sklepach sprzedawczynie ze lzami w oczach wciskaja na sile, coby dziecku "nie dziala sie krzywda"; ateizm - temat na kilkutomowa powiesc; nie ogladamy tv - tez "krzywdzimy dziecko" etc.), to ogol narzuca swoj punkt widzenia "wywrotowcom", nie w druga strone, i czesto te narzucanie przybiera baaardzo nieprzyjemne formy.
    • makrama1 Od Calineczki do rozwodu 12.03.12, 20:47
      A ja się czepnę trochę pozamerytorycznie.
      To jest cytacik z drugiej strony publikacji:
      "Trzeba jednak pamiętać, że są to opowieści, które powstawały lata świetlne temu. "

      Litości, lata świetlne to może być "stąd" a nie "temu". Lata świetlne nie są jakąś wyjątkowo dużą miarą czasu, tylko miarą odległości. Owszem wyjątkowo dużą.
    • rodzaj_konta Coś z nią nie teges 12.03.12, 20:53
      Co jej się porobiło z włosami tej socjolog , że się obcięła na Joanne d'Arc w drodze na stos?
      • wkkr To przez te włosy każe nazywać się socjolożką 12.03.12, 21:20
        w przeciwnym razie ktoś mógłby się pomylić i wziąć ja za chłopa.
        PS
        Kulturowa ofensywa oszalałych z głupoty "feministek" jest przerażająca.
        Śmialiśmy się z "Seksmisji" a teraz tworzy się to na naszych oczach - jako farsa.
      • fisiamisiaponczoszanka Re: Coś z nią nie teges 13.03.12, 14:40
        rodzaj_konta napisał:

        > Co jej się porobiło z włosami tej socjolog , że się obcięła na Joanne d'Arc w d
        > rodze na stos?

        No widzicie, to wy lubicie wszelkie krolewny i calineczki: maja byc sliczne, szczuplutkie, z lokami do ziemi, najlepiej blond - bo blondynki nie beda sie madrze odzywac, probowac czegos dokonywac, ma umiec sie rozbierac...
        • radnor Re: Coś z nią nie teges 13.03.12, 16:28

          +1

          fisiamisiaponczoszanka napisała:

          > rodzaj_konta napisał:
          >
          > > Co jej się porobiło z włosami tej socjolog , że się obcięła na Joanne d'A
          > rc w d
          > > rodze na stos?
          >
          > No widzicie, to wy lubicie wszelkie krolewny i calineczki: maja byc sliczne, sz
          > czuplutkie, z lokami do ziemi, najlepiej blond - bo blondynki nie beda sie madr
          > ze odzywac, probowac czegos dokonywac, ma umiec sie rozbierac...
    • myslacyszaryczlowiek1 Bardzo dobrze, że wychowują teraz na babochłopy 12.03.12, 21:14
      Niedługo mężczyźni będą, jak te trutnie nic nie robić, a babochłopy zarobią na rodzinę, ugotują obiad i posprzątają mieszkanie. To taka kultura murzyńska, gdzie chłop wypoczywa, a baba robi w polu.
      • quant34 Re: Bardzo dobrze, że wychowują teraz na babochło 12.03.12, 23:21
        myslacyszaryczlowiek1 napisał:

        > Niedługo mężczyźni będą, jak te trutnie nic nie robić, a babochłopy zarobią na
        > rodzinę, ugotują obiad i posprzątają mieszkanie.

        No coś Ty. Kiedy babochłopy będą zarabiać i nosić kamulce, mężczyźni będą rodzić dzieci i karmić piersią. Od czego mamy inżynierię genetyczną! A żeby babochłop zrobił obiad to zapomnij. Poznałem w życiu parę kobiet wychowanych na hasłach feminizmu i uwierz mi, nie chciałbyś próbować skutków ich umiejętności kulinarnych ;)
        • sundry Re: Bardzo dobrze, że wychowują teraz na babochło 13.03.12, 15:15
          Od kiedy to zarabianie na siebie zamiast pasożytować na mężu jest cechą feministek? Masz żonę? Jak długą ma smycz? Sięga poza kuchnię?
      • fisiamisiaponczoszanka Re: Bardzo dobrze, że wychowują teraz na babochło 13.03.12, 14:49
        myslacyszaryczlowiek1 napisał:

        > Niedługo mężczyźni będą, jak te trutnie nic nie robić, a babochłopy zarobią na
        > rodzinę, ugotują obiad i posprzątają mieszkanie. To taka kultura murzyńska, gd
        > zie chłop wypoczywa, a baba robi w polu.

        Moze nawet kocia: ona tylko poluje, on sie puszy i tylko żre - nie chcialbys tak? Gdyby jeszcze pazurkow nie pokazywala...
        A i feministki tez bardzo bobrze gotuja, maja to -czy chca czy nie- w genach!
    • prawie_bezrobotny Re: Od Calineczki do rozwodu 12.03.12, 21:47
      Do Katolika_polskiego1:
      Ty rzeczywiście jesteś katolikiem polskim.
      Typowym.
    • margot_ruda Przepis na życie 12.03.12, 22:22
      Ładnie z boku wygląda artykuł o równości płci i wychowywaniu dziewczynek na dzielne i samodzielne a chłopców na czułych i empatycznych.
      Tylko żyjemy w realnym w świecie. Wychowanie dziewczynki na wykształconą, samodzielną, pewną siebie, "techniczną", lekceważącą stereotypy to dobry przepis na ... samotność.
      Dlaczego? Bo rzadko kiedy męskie ego wytrzymuje na dłuższą metę kobietę, która nie patrzy w niego jak w obraz i nie wzbudza instynktów opiekuńczych.
      Reasumując: lepiej być słodką idiotką i bezradną istotką (z w każdym razie skutecznie taką grać), bo wtedy kobieta nie zostaje z wszystkimi problemami sama jak palec.
      • quant34 Re: Przepis na życie 12.03.12, 23:30
        margot_ruda napisała:

        > Dlaczego? Bo rzadko kiedy męskie ego wytrzymuje na dłuższą metę kobietę, która
        > nie patrzy w niego jak w obraz i nie wzbudza instynktów opiekuńczych.
        > Reasumując: lepiej być słodką idiotką i bezradną istotką (z w każdym razie skut
        > ecznie taką grać), bo wtedy kobieta nie zostaje z wszystkimi problemami sama ja
        > k palec.

        Strasznie smutne jest to, co napisałaś, ale niestety masz wiele racji. Zapewniam Cię jednak, że istnieją mężczyźni, którym nie przeszkadza samodzielność i samorealizacja ich partnerek życiowych. Zresztą taka samodzielność wcale nie wyklucza wzbudzania instynktu opiekuńczego. To, że kobieta jest samodzielna, pewna siebie i robi karierę nie oznacza, że nie potrzebuje czasem emocjonalnego wsparcia partnera. Na tym właśnie polega nieporozumienie w kwestii równouprawnienia, że nader często samodzielność kobiety jest utożsamiana z brakiem potrzeb uczuciowych z jej strony. A przecież samodzielne kobiety nie muszą być koniecznie wypranymi z kobiecości babochłopami. W gruncie rzeczy na takie kobiety alergicznie reaguje tylko ego mężczyzny zakompleksionego, który czuje zagrożenie dla swojej pozycji ilekroć kobieta udowodni, że coś potrafi sama. Takich mężczyzn jest oczywiście sporo, ale nie jest tak źle żeby samodzielność skazywała automatycznie na samotność.
        • margot_ruda Re: Przepis na życie 13.03.12, 08:42
          dziękuję za słowa nadziei :-) wydaje mi się że nie jestem babochłopem ale męski zawód (inżynier) także onieśmiela facetów. O kształtowaniu dziewczynek sporo się ostatnio mówi. Może jednak warto podyskutować o tym, jak wychowywać chłopców, żeby potrafili znaleźć się w nowej rzeczywistości? Myślę, ze ostatnie lata wskazują, że to mężczyźni gorzej znoszą przemiany społeczno-ekonomiczne...
          • kukacz74 Re: Przepis na życie 13.03.12, 13:27
            "ale męski zawód (inżynier)"...

            Poprawnie (politycznie) powinnaś była napisać "inżynierka"...
            • takisobienik Re: Przepis na życie 15.03.12, 10:06
              Najpierw zacznij odróżniać nazwę zawodu od nazwy osoby, a potem się wypowiadaj o poprawności, również tej politycznej.
    • pinezkapn No i rozszczekały się pieski! 12.03.12, 22:25
      Będą teraz bronić swojego podwórka i gryźć po łydkach brzydkie panie psycholożki ;)
      • takanohana Re: No i rozszczekały się pieski! 12.03.12, 23:27
        Nikogo nie chcę gryźć. Niestety, nie mogę napisać, gdzie Pani Psycholożka (a może zgodnie z najnowszym trendem Pani Psychologa?) może mnie pocałować ze swymi kompleksami.
      • kukacz74 Re: No i rozszczekały się pieski! 13.03.12, 13:28
        A bez tej pogardy nie da się?...
        • pinezkapn Re: No i rozszczekały się pieski! 14.03.12, 18:56
          Jaka pogarda? Raczej rozbawienie. Ogromna większość komentarzy tutaj pochodzi od panów broniących swojego status quo. Taki byle artykulik, a takie pospolite ruszenie wywołał :D Szkoda, że odkurzacz tak was nie rusza.
    • blust ciekawe ale watpliwe 12.03.12, 23:38
      Ciekawe teorie, ale trzeba pamietac ze to nie nauka, np ten kawalek:

      "Znany psychoanalityk Bruno Bettelheim pisze, że baśń, wykorzystując skomplikowaną i piękną formę artystyczną, przemawia do nieświadomości dzieci i uczy je, co jest dobre, a co złe, jak sobie radzić w różnych sytuacjach, jak żyć. "

      Skad nasz Bruno to wie? Ano wyssal z palca, tak sie uprawia cala "humanistyke".

      Podobnie z pania Margaret Mead, nie wiem jak ona moze byc autoryetetem dla kogokolwiek. Sa dowody ze tubylcy na Samoa zrobili z niej idiotke i nawciskali jej kitu, a ta pani to wszystko opublikowala i stala sie slawna, przy okazji poteznie macac ludziom w glowach. Tak dziala pseudonauka.

      Sam mam corki i nie podobaja mi sie stereotypy w Calineczce, ale zadnej pewnosci nie ma nt. tego co one robia z glowa dziecka. Podobnie bajania o przyczynach "kryzysu meskosci" sa po prostu domyslami, trzeba byc tego swiadomym.
    • korektor11 Od Calineczki do rozwodu 13.03.12, 00:10
      Ba, świetnie się czuję po przeczytaniu o takich rozterkach wojującego feminizmu. Biorąc pod uwagę trendy (takie fajne słowo) w języku polskim, pani doktor habilitowana, która dziś jest socjolożką, niebawem, pewnie jeszcze w tym ćwierćwieczu, zostanie socjoloszką (już dawno uprościliśmy np. 'biedz' na 'biec'). Zawsze jestem zdania, że podstawą w krzewieniu poglądów jest przyjęcie i zdefiniowanie właściwej, polskiej, terminologii. A tu proszę: gender studies, queer... i Bóg wie co jeszcze. LGBT? LGBTQ? LGBTQA? Tajemnice twierdzy szyfrów?
      Nie twierdzę, że postawa 'siedź w kącie, znajdą cię' jest jedyną opłacalną postawą życiową w dzisiejszym świecie. Być może jest nawet zdecydowanie nieopłacalną. Ale równie nieopłacalną wydaje mi się wrzaskliwe nachalstwo w wykonaniu płci obojga, lub manifestowanie równouprawnienia przez pokazywanie... pępka.
      Nie pojmuję dlaczego obie panie, pytająca i pytana, uwzięły się na Andersena i jego 'Calineczkę'. Hans Christian napisał paręset baśniowych poematów a ten właśnie wcale nie jest taki stereotypowy, jak się obu paniom wydaje. Proszę przyjąć inne założenie i przeczytać 'Calineczkę' raz jeszcze; od razu będzie lepiej.
      Wśród najsłynniejszych, czy też najpopularniejszych baśni Andersena są wszak także i 'Dzikie łabędzie' i 'Królowa śniegu'. Bohaterkami tych opowieści są dziewczyny uparcie dążące do celu, niepoddające się przeciwnościom. I Eliza i Gerda są, jakbyśmy dziś powiedzieli, bohaterkami opowieści akcji. Czy może się mylę, ale obie bohaterki mają grubo ponad 150 lat i, cokolwiek by 'badacze' twierdzili o naturze seksualizmu autora, są zarówno dzielne jak i kobiece. I chyba rzeczywiście mocno niedzisiejsze: której kobiecie chciałoby się tyle poświęcać dla ratowania kogoś tak zbędnego i anachronicznego jak osobnik rodzaju męskiego, czy to brata, czy nawet tuzina braci, na przykład Markotnych.
      'Syn znajomych (...) tacie przypisał samochód, a mamie sukienkę'. Droga socjolożko, a nie przyszło Pani na myśl (wiem, wiem... do tego trzeba trochę psychologii), że chłopcu brakuje mamy, która jak inne mamy, nosiłaby powiewne sukienki, miała trochę dłuższe, wijące się włosy i pachniała odrobiną perfum. Bo jego mama 'nigdy nie nosi sukienek i on o tym wie'. Wie, ale nie musi się wcale z tym godzić, że jego mama chodzi w powycieranych portkach, strzyże się na 'witaj smutku' i np. śmierdzi papierosami.
      Ciekawe, co obie panie powiedziałyby na temat mojej najulubieńszej bajki pana Andersena: 'Brzydkiego kaczątka', która poniekąd jest też najbardziej autobiograficzną z jego bajek.
      • nazwakontazajeta Bajki - dlaczego 13.03.12, 01:12
        Czy zna pani bajkę, która by zachęcała dziewczynki do odważnej, ciekawej wędrówki, a chłopców do poświęceń?

        Bajki mają źródło w sytuacji historycznej. Dziewczynka wyruszająca na "odważną, ciekawą wędrówkę" byłaby gwałcona lub przynajmniej napadana na progu swojego domu.

        Żaden rozsądny rodzic by ją do tego nie namawiał.
        A bajki o poświęceniach chłopców? Choćby żywoty świętych czy wszelka literatura religijna. I bajki i poświęcenie razem.
    • kot789 Od Calineczki do rozwodu 13.03.12, 00:38
      Pani Mizielińska stwierdzeniem, że bajki były pisane lata świetlne temu dała cudny argument wszystkim tym, którzy twierdza, że kobiety nie nadają się do matematyki czy fizyki.
    • bzykajacyhamster O w morde... 13.03.12, 05:12
      Wlasnie sobie uswiadomilem jakiej strasznej indoktrynacji poddaje moje Dzieci. Ide do ogrodu spalic w pierwszej kolejnosci Braci Grimm i Andersena - zaplute karly nietolerancji i sexizmu. Na pohybel!
    • bzykajacyhamster Teraz... 13.03.12, 05:22
      pora na Konopnicka.
    • bzykajacyhamster Wpadlem na znakomity pomysl! 13.03.12, 05:26
      W ogole spale caly swoj ksiegozbior!
    • bzykajacyhamster To bylo do przewidzenia:D 13.03.12, 05:28
      Przyjechala Straz Pozarna , Zona mi spuscila manto a Dzieci wysmialy. I tyle na ten temat.

    • pastor ile trzeba mieć wolnego czasu żeby móc dywagować 13.03.12, 08:37
      nad takimi pierdołami? Zazdroszczę Pani wolnego czasu... Proponuję zamiast doktoryzować się z Calineczki czy innego Kapturka, posprzątać mieszkanie, ugotować coś - najlepiej swojemu księciu z bajki :D
    • tersta Re: Od Calineczki do rozwodu 13.03.12, 09:41
      katolik polski - no właśnie....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka