no_nick
22.03.12, 12:06
Ukraina bardzo by chciala stac w miejscu, byloby to znacznie mniejszym zlem (gdyby bylo wykonalne - oczywiscie) niz cofanie sie w kierunku Kazachstanu czy Turkmenistanu. Rozumiem, ze podejmowanie w Warszawie Azarowa (najpewniej jedynego na swiecie premiera, ktory nie posluguje sie na codzien jezykiem oficjalnym swego kraju - tylko rosyjskim , formalnie jezykiem obcym) ma wylacznie zwiazek z EURO - w przeciwnym razie to stracony czas. Azarow wkrotce przestanie byc premierem , zostanie nim konsomolec Tychipko (niedawno namaszczony na wiceszefa Partii Regionow) a Ukraina wkrotce przylaczy sie do nowego ZSRR , Wiktor Fiodorowicz tylko czeka na potwierdzenie zwyciestwa Regionalow w wyborach. Im dalej nam do nich - tym lepiej dla nas.