szeregowy_agent 26.03.12, 08:49 Urlop tacierzyński? Gazeto, nie zaśmiecaj! Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
rodzaj_konta Niepokalane poczęcia? 26.03.12, 09:44 "Przeciętny polski tata zajmuje się dziećmi tylko wtedy, gdy trzeba się z nimi pobawić, pójść na spacer albo zawieźć do przedszkola czy szkoły" A te dzieci to niby skąd? Kobiety nie są wiatropylne. Tatuś zajmuje się dziećmi na samym początku. Odpowiedz Link Zgłoś
sundry Re: Niepokalane poczęcia? 26.03.12, 19:28 A po poczęciu przestaje być tatusiem? Kobieta jednak jeszcze przed urodzeniem i w trakcie większy wysiłek ponosi. Odpowiedz Link Zgłoś
pleple.pl A ja akurat jest na wirtualnym tacierzyńskim- 26.03.12, 09:49 wirtualnym, bo jako osoba prowadząca samodzielną DG nikogo o zgodę prosić nie musiałem... Tyle, że łączę opiekę nad trzymiesięcznym dzieckiem z pracą zawodową- nie przyszło mi do łba, żeby się do ZUS zgłosić o wypłatę. I się da, choć to lekkie wariactwo, gdy przy przewijaniu czy karmieniu słyszę wyjące telefony, czy w czasie codziennego spaceru gadam o rzeczach zawodowych przez telefon. A wszystko z prostego powodu- moja żona musiała wracać do pracy a rynek niań to dno i metr mułu :-( Odpowiedz Link Zgłoś
palim.psest Re: Tata chce do dzieci 26.03.12, 12:17 no nareszcie coś o dyskryminacji mężczyzn. tyle mówi sie o wyrównywaniu szans kobiet, a o mężczyznach jakoś sie milczy. pewnie nie wypada mówić o dyskryminacji facetów, bo jakżeby to facet mógł być dyskryminowany? pewnie nieudacznik jakiś, że nie umie zawalczyć. "mam wrażenie, że partnerstwo idzie w jedną stronę. Bo kto może powiedzieć żonie: kochanie, zrób coś z tą skrzynią biegów, bo stuka? Albo: powiesisz lampę?" no własnie, to dość celne spostrzeżenie... Odpowiedz Link Zgłoś
cytrynowe Re: Tata chce do dzieci 26.03.12, 13:34 palim.psest napisał: > "mam wrażenie, że partnerstwo idzie w jedną stronę. Bo kto może powiedzieć żoni > e: kochanie, zrób coś z tą skrzynią biegów, bo stuka? Albo: powiesisz lampę?" n > o własnie, to dość celne spostrzeżenie... głupie, nie celne. Jak w ogóle można porównywać codzienne obowiązki do czynności zajmujących najwyżej parę godzin w roku. Chyba że ty codziennie spędzasz parę godzin na wieszaniu lamp w swoim mieszkaniu? Odpowiedz Link Zgłoś
palim.psest Re: Tata chce do dzieci 26.03.12, 16:52 a odniesiesz się do pierwszej części postu? wiesz, tak zwanych męskich czynności jest całkiem sporo, podobnie jak tych tzw. kobiecych. uważam, że wzajemne(!) przejmowanie czynności nie jest niczym niedobrym, przeciwnie. ale schodząc na poziom dyskusji wprowadzony przez Ciebie: oj tam, a ileż to niby czasu kobiety poświęcają na tzw czynności domowe... phi... o czym tu mówić... raptem 2h dziennie... i znów serio: jak równouprawnienie, to równouprawnienie. Odpowiedz Link Zgłoś
cytrynowe Re: Tata chce do dzieci 26.03.12, 17:04 > a odniesiesz się do pierwszej części postu? do czego konkretnie? Do dyskryminacji, nieudaczników? > wiesz, tak zwanych męskich czynności jest całkiem sporo, dziwne, zawsze ludzie wymieniają takie, co się zdarzają rzadko i na dodatek najczęściej wykonuje je ktoś wynajęty. Wymiana kół, naprawa kranu, malowanie, wniesienie pralki itp. Nie kojarzę tak zwanych męskich czynności, które powtarzają się dzień w dzień, łącznie z weekendami i świętami (akurat te tzw. kobiece są w weekendy i okolicach świąt dużo intensywniejsze) > uważam, że wzajemne(!) przejmowanie czynności nie jest niczym niedo > brym, przeciwnie. ja również > > ale schodząc na poziom dyskusji wprowadzony przez Ciebie: oj tam, a ileż to nib > y czasu kobiety poświęcają na tzw czynności domowe... phi... o czym tu mówić... > raptem 2h dziennie... uważasz, że można wzruszyć ramionami nad dwiema godzinami dziennie tak jak nad dwiema godzinami rocznie? Bo dla mnie to się baaaardzo istotnie różni. > i znów serio: jak równouprawnienie, to równouprawnienie. równouprawnienie nie polega na tym, że wszyscy spędzają identyczną ilość czasu na wieszaniu lamp i identyczną ilość czasu na sprzątaniu. Jeśli akurat Twoja partnerka nie chce wieszać lampy, to masz prawo oczekiwać, że w dniu powieszenia lampy ona umyje za Ciebie łazienkę. Tylko że to są wydarzenia sporadyczne i doprawdy wyjmowanie lampy w rozmowie o codziennych obowiązkach jest strasznie głupie. Bo jak już chcemy się tak bardzo dokładnie rozliczać, to jednym porodem partnerka załatwiałaby sobie zwolnienie od lamp i skrzyń biegów na całe życie... Łatwa zasada: rób tak, żebyście oboje mieli codziennie podobną ilość wolnego czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
asdfhjkl Re: Tata chce do dzieci 26.03.12, 21:31 i Ty jeszcze piszesz do poprzednika z duzej litery? przeciez to szowinista pierwszej wody Odpowiedz Link Zgłoś
uwolnic_cyce Re: Tata chce do dzieci 26.03.12, 12:34 Skąd biorą się takie dziwolągi słowne jak tacierzyństwo? Jest wyraz ojcowstwo i pozostaje dla mnie zagadką dlaczego uporczywie nie chce się o nim pamiętać. Odpowiedz Link Zgłoś
y.y Re: Tata chce do dzieci 26.03.12, 14:07 Stąd, że urlop ojcowski to nie to samo co urlop "tacierzyński" Odpowiedz Link Zgłoś
zolza1983 Re: Tata chce do dzieci 26.03.12, 18:32 Bo będziesz chodził jeszcze bardziej niewydymany mentalnie niż chodzisz teraz. Odpowiedz Link Zgłoś
y.y Re: Tata chce do dzieci 26.03.12, 19:23 palim.psest napisał: > hm? bo? Bo to dwa różne urlopy: www.bankier.pl/wiadomosc/Ojcowski-to-nie-tacierzynski-2342509.html Odpowiedz Link Zgłoś
saqigar Re: Tata chce do dzieci 26.03.12, 21:12 I tu autor art. popelnia blad, bo od poczatku nazywa ojcowski tacierzyńskim. Odpowiedz Link Zgłoś
rock73 Re: Tata chce do dzieci 26.03.12, 15:18 Bo ojciec jest dochodzący i w ogóle passe, na czasie teraz jest tacierz. Odpowiedz Link Zgłoś
freon Urlop ojca to zawodowy strzał w kolano 26.03.12, 10:03 Po urodzeniu pierwszego dziecka, a potem drugiego wziąłem urlop wychowawczy z pracy (po 15 latach pracy). Łącznie półtora roku zajmowania się dziećmi. I było fantastycznie. W życiu nie zamieniłbym się z kimkolwiek, kto w tym czasie robił karierę. Gorzej zrobiło się oczywiście po powrocie do pracy - byłem przekonany, że wszyscy będą pamiętać, że półtora roku wcześniej w pracy wymiatałem i byłem uznawany niemal za gwiazdę. Nic z tego - praca (a jest to ważna i poważna instytucja) potraktowała mnie jak studenta na aplikacji. Zapomniałem już o sprawowanych niegdyś funkcjach kierowniczych - robie ksero, jestem popychadłem na samym dnie łańcucha pokarmowego. Wciąż pamiętam, że niezależnie od upokorzenia zawodowego, było warto. Czas spędzony z synem i córką był o niebo ważniejszy, niż wszystko co robię w pracy. Nie wiem jednak jak długo w tej pracy wytrzymam - robienie byle g... nie daje mi motywacji do codziennego wstawania, a na żadne lepsze stanowisko nie mam szans, no bo przecież "nie było mnie gdy trzeba było robić karierę", że zacytuję moje kadry. W tym sensie wzięcie urlopu na dzieci jest końcem zawodowych marzeń - nie dość, że w pracy nie ma na co liczyć, to jeszcze człowiek sam na nowo ustala sobie priorytety i zaczyna traktować pracę jak niemiły dodatek do prawdziwego życia. Jeśli jeszcze wykonuje zadania poniżej swoich kwalifikacji, to błyskawicznie traci motywację do pracy i przeżywa poważną rozterkę - jak skupić się na tym co najważniejsze (czyli na dzieciach) i jednocześnie mieć środki by to skupienie na procesie wychowawczym skutecznie wykonywać. Nie znalazłem jeszcze odpowiedzi na to pytanie. Wszyscy wokół z podziwem mówią o tym moim urlopie wychowawczym, jakie to odważne, jakie szlachetne, jakie fajne... a potem dają kolejne ksero do zrobienia. Pewnie, że fajne, bo skutecznie kosi im konkurencję :) Odpowiedz Link Zgłoś
greges58 Re: Urlop ojca to zawodowy strzał w kolano 26.03.12, 11:27 Ja wiem ze se Jaja robisz ;) Ale... Ile trzeba byłoby Trawy wypalić, aby napisać taki piękny text ??? Xerox ;) Na marginesie: Ja i mój Kot - przeciętnie mamy po 3 nogi ! Horrrorrr ... . Odpowiedz Link Zgłoś
freon Re: Urlop ojca to zawodowy strzał w kolano 26.03.12, 11:41 Eeeee.... no i nie wiem co powiedzieć. Opisuję stan faktyczny i nie jest mi wcale do śmiechu. Pozostałych fragmentów odpowiedzi nie do końca rozumiem, więc się do nich nie odniosę. Odpowiedz Link Zgłoś
greges58 Re: Urlop ojca to zawodowy strzał w kolano 26.03.12, 12:24 A co tu rozumieć ??? Ponownie przeczytaj pierwsze, wytłuszczone, zdanie tego Knota !!! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
kosmosiki Zależy czym się zajmujesz zawodowo... 26.03.12, 12:38 Z opisu Twoich doświadczeń wynika, że pracujesz albo w miejscu gdzie bardzo liczą się kwalifikacje, a Ty ich nie podnosiłeś podczas urlopu wychowawczego i po powrocie do pracy odstawałeś na tym polu - w to mi się wierzyć nie chce. Bardziej prawdopodobną alternatywą jest, że pracujesz w jakiejś korporacji gdzie bardziej niż kwalifikacje liczą się układy i lokalne koterie (tak wynika z Twojego opisu). Jeżeli to drugie to sam się w to uwikłałeś wybierając taką scieżkę kariery - naprawdę nie wiedziałeś, że to tak działa? Nie sądzę aby dobrze wykwalifikowany inżynier miałby takie problemy. Odpowiedz Link Zgłoś
freon Re: Zależy czym się zajmujesz zawodowo... 26.03.12, 12:59 Ależ oczywiście, że wiedziałem jak działa ta instytucja, bo przez 15 lat pracy zdołałem się o tym przekonać na skórze innych. Po raz pierwszy jednak przekonałem się o tym jak to działa w odniesieniu do urlopu wychowawczego. Wracasz, wszystkie stanowiska zajęte, kadry mają obowiązek Cię przyjąć, ale nie mają co z Tobą zrobić, więc puszczają takiego delikwenta na żywioł - a nuż jakoś mu się uda. I łażą tacy po korytarzach udając, że pracują, robiąc sobie 10 kawę, bo akurat nie ma co kserować. A, że Ty jesteś doświadczonym pracownikiem z osiągnięciami - to nikogo nie obchodzi. Zamiast pomocy panie w kadrach najczęściej oferują stwierdzenie, że kobiety też mają trudno po powrocie. A firma nie jest prywatną, lecz państwową. Odpowiedz Link Zgłoś
greges58 Re: Zależy czym się zajmujesz zawodowo... 26.03.12, 13:55 Chłopie !!! Idź nareszcie na Swoje ... . Chyba nie pójdziesz płakać do Krytyki Politycznej ??? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
kosmosiki Re: Zależy czym się zajmujesz zawodowo... 26.03.12, 15:40 > A firma nie jest prywatną, lecz państwową. No to jest dokładnie tak jak napisałem - liczą się układziki i koterie, a nie kwalifikacje. Trochę śmieszne jest jak wypisujesz jakim to nie byłeś wymiataczem... na państwowej posadzce. :> Odpowiedz Link Zgłoś
freon Re: Zależy czym się zajmujesz zawodowo... 29.03.12, 12:13 A dlaczego śmieszne? Dlatego, że Ty uważasz, iż w Twoim świecie to dopiero się wymiata, tak? OK, niech Ci będzie. Na tle takich geniuszy i pracusiów jakich masz na myśli, byłem i jestem do bani. Ale zapominasz drogi współforumowiczu, że ja nie pracuję wśród Twoich wymiataczy, lecz wśród innych (w Twoim rozumieniu także beznadziejnych) pracowników sektora państwowego. Nie porównuję się więc do Was, wspaniałych wzorców profesjonalistów i geniuszy, ale do tych wszystkich wśród których pracuję, czyli jak rozumiem cieniasów i leni. To na tle tych ludzi niegdyś byłem świetny, a po powrocie z urlopu wychowawczego być przestałem. I tyle właściwie chciałem powiedzieć. BTW. Czy przyszło Ci kiedyś do głowy, drogie kosmosiki, że istnieją takie dziedziny, w których pracować można wyłącznie w sektorze państwowym? Odpowiedz Link Zgłoś
malwo Re: Zależy czym się zajmujesz zawodowo... 26.03.12, 17:20 . > Nie sądzę aby dobrze wykwalifikowany inżynier miałby takie problemy. Po piętnastu latach bycia gwiazdą zespołu, na ksero? Odpowiedz Link Zgłoś
ppo Nie każdy jest karierowiczem. 26.03.12, 14:42 Niektórzy wykonują normalny zawód, np. kierowcy autobusu, gdzie kariery się nie zrobi i możesz przerwać i wrócić w każdej chwili. Świat nie składa się z samych "krawaciarzy". Odpowiedz Link Zgłoś
kosmosiki Re: Nie każdy jest karierowiczem. 26.03.12, 15:43 Nawet wśród krawaciarzy nie jest tak, że kariera się załamie bo ktoś sobie zrobił przerwę. Jeżeli ktoś znajduje się w takim położeniu, z taką pętlą na szyji to powinien się poważnie zastanowić nad swoim bezpieczeństwem zawodowym. Bo to niekoniecznie musi być dziecko, może być przypadek losowy np. wypadek i rehabilitacja - i co tracimy karierę? To sorry do dupy taka kariera. Odpowiedz Link Zgłoś
panizalewska Re: Urlop ojca to zawodowy strzał w kolano 26.03.12, 17:39 I teraz już wiesz, wszyscy wiemy, dlaczego kobiety coraz mniej chętnie rodzą dzieci. Im też się coś od życia należy, rozwój intelektualny, rozwój kariery. A najczęściej to one muszą brać urlopy na dzieci, bo przecież karmią, i tak mają mniej płatną pracę, więc po co opiekunka itp itd... Żeby nie było - gratuluję wyboru mimo wszystko :) Teraz jestem w ciąży, tuż po studiach, mąż pracuje ciężko i długo, żeby nas utrzymać. I nie mam pojęcia, czy mu dadzą urlop ojcowski, kiedy będę w "międzyczasie" rozkręcać własną firmę i będę tak samo padała na twarz mając na głowie dziecko 24/7 i pracę. Odpowiedz Link Zgłoś
ewra77 Poczułes się jak prawdziwa matka... 26.03.12, 18:11 ... całe życie taki dylemat- kariera czy dzieci. Ewentualnie jakieś wariackie próby łączenia jednego z drugim... Odpowiedz Link Zgłoś
asdfhjkl Re: Urlop ojca to zawodowy strzał w kolaano 26.03.12, 21:35 och biedaczek. a co maja mowic kobiety? Odpowiedz Link Zgłoś
freon Re: Urlop ojca to zawodowy strzał w kolaano 29.03.12, 12:04 Jak to co mają mówić kobiety? Dokładnie to samo. To przecież nie ma znaczenia, czy po powrocie z urlopu doła zalicza facet czy kobieta. Faktem jest, że urlop wychowawczy, macierzyński czy ojcowski jest dla kariery niczym trąd. A ten nie zna różnic płci. Nie rozumiem po co wprowadzać takie rozróżnienie i cieszyć się, że się płci przeciwnej nie powiodło. Tym bardziej kiedy facet wybiera rzadko spotykane podejście i chce wpomóc rodzinę, dać szansę na pracę kobiecie, świadomie oddać swoją karierę, zrobić to co przez wieki czyniły niemal wyłącznie kobiety oraz to co bardziej świadome z nich postulują obecnie - opiekuje się dziećmi, zajmuje domem i jest z tego powodu szczęśliwy. I zamiast znaleźć wśród kobiet zrozumienie - znajduje debilne "och biedaczek"... Wstyd pani adfsjahak czy coś takiego. Odpowiedz Link Zgłoś
escott Tata chce do dzieci 26.03.12, 12:15 I TO jest dokładnie problem, którym powinny zajmować się feministki na manifach - zamiast krzyczeć, że żłobki to kobieca sprawa. Przede wszystkim, ojciec ma prawo i obowiązek zajmować się własnymi dziećmi a dzieci - do obojga rodziców. A kretyńskie społeczne przesądy o przeklętej karierze, co to ją samiec po prostu musi robić większą niż samica trzeba rozwalać maczugą. Odpowiedz Link Zgłoś
jasmina_tdi nie tylko tata chce do dzieci 26.03.12, 12:48 Mama również. Piszecie, że szefostwo patrzy na faceta jak na ufoludka, kiedy ten chce jechać do przedszkola po dzieciaka. Jak sądzicie, jak patrzy na matkę, kiedy rzeczona matka, zajmuje stanowisko równorzedne ze stanowiskiem rzeczonego tatusiem? Czy jakimkolwiek innym stanowskiem, które generuje rozsądne pieniadze? (czytaj: robota, z której nie można się urwać bez konsekwencji dla portfela / logistyki etc). Niby same tego chciałyśmy, "ale". Ale w ostatecznym rozrachunku, ktoś zawsze musi zostać tą "matką", która utknie w domu na mopie i dostosuje się do realiów. Teraz matkami coraz cześciej są ojcowie. Jakoś mnie to nie pociesza, bo czy w tej czy w innej opcji trudno szukać normalności. Obydwie są oderwane od rzeczywistości zamknietej w ramach "czynne od -do", rachunków, faktur i czasoprzestrzennego szpagatu, w którym tkwimy od rana do nocy. Odpowiedz Link Zgłoś
malwo Re: nie tylko tata chce do dzieci 26.03.12, 19:01 jasmina_tdi napisała: Niby same tego chciałyśmy, "ale". Ale w ostatecznym rozrachunk > u, ktoś zawsze musi zostać tą "matką", która utknie w domu na mopie i dostosuje > się do realiów. Teraz matkami coraz cześciej są ojcowie. Jakoś mnie to nie poc > iesza, bo czy w tej czy w innej opcji trudno szukać normalności. Obydwie są ode > rwane od rzeczywistości zamknietej w ramach "czynne od -do", rachunków, faktur > i czasoprzestrzennego szpagatu, w którym tkwimy od rana do nocy. Zaczynam się cieszyć, że żyłem w komunizmie. Mieszkanie dostałem po skończeniu studiów. Z nauczyciela stałem się budowlańcem. Nigdy nie przyszło mi do głowy, że powrót do domu to jakiś kierat. Zabawa z córką, odrabianie lekcji, sprzątanie to jakaś katastrofa? Wszystko musiałem kupować za gotówkę. Kredyt dla młodych małżeństw, za który można było ustawić się w kolejkę za pralką automatyczna, dawali, gdy ktoś przyprowadził 4/ słownie czterech/ żyrantów. Co z Was za ludzie. Macie prawo do ulopu i go nie bierzeci? Jesteście bardziej zniewoleni niż dojarki w PGR-ach. Na zdjęciu w książeczce wojskowej mam włosy do ramion i nie było silnych, żeby mnie przekonać, że mam je ściąć i pokazać ucho. Macie jakiś problem ze zmianą pracy? To po kiego grzyba robole obalali komunizm? Po to żeby następna generacja marzyła o jednej posadzie przez całe życie? Odpowiedz Link Zgłoś
cytrynowe Re: Tata chce do dzieci 26.03.12, 13:47 escott napisała: > I TO jest dokładnie problem, którym powinny zajmować się feministki na manifach > - zamiast krzyczeć, że żłobki to kobieca sprawa. następny, który płacze, że feministki nie zajmują się jego problemami. Tylko akurat nie trafiłeś, bo się zajmują. Zgadnij, kto lobbuje za dłuższymi ojcowskimi, za ochroną praw pracowniczych (w tym do urlopów), zgadnij, kto zajmuje się promowaniem aktywnego ojcostwa. > A kretyńskie społeczne przesądy o przeklętej karierze, co to ją samiec po prostu > musi robić większą niż samica trzeba rozwalać maczugą. i tym też się zajmują :) Zapraszamy na następną Manifę Odpowiedz Link Zgłoś
norbertrabarbar Męski facet dużo zarabia 26.03.12, 12:56 Bycie MĘSKIM to nie kwestia pracy, ale zarobków. Prawdziwi faceci potrafią dużo zarobić, mało zarabiają cioty. Prawdziwy mężczyzna nie boi się zajmować dzieckiem bo przy dobrych zarobkach dziecko to fajne hobby... Odpowiedz Link Zgłoś
ppo ...nie przepracowywując się! 26.03.12, 14:45 Dużo zarabiają cioty, które dużo zapie...ją. Męscy faceci zarabiają (albo już zarobili) tyle, że mają dużo wolnego czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
szeregowy_agent STOP dyskryminacji mężczyzn! 26.03.12, 13:02 Urlopy ojcowskie powinny być obowiązkowe: 50% dla tatusia, 50% dla mamusi. Wiele spraw by znormalniało! Odpowiedz Link Zgłoś
jorge.martinez Re: STOP dyskryminacji mężczyzn! 26.03.12, 19:12 Masz już laktację? Odpowiedz Link Zgłoś
obserwator196 Tata chce do dzieci 26.03.12, 13:32 Mama ma ciężko, a tatuś dopiero....Bo pierwsze krzywo na tatusiowanie patrzą same kobiety, często z najbliższego kregu ale i te na ulicy, w podróży...czują się jakby były jedynymi właścicielkami dzieci, a te w placówkach opiekuńczo wychowawczych, kobiecych działach kadr, sfeminizowanych sądach -te są dopiero antytatuś, a przynajmniej podejrzliwe. Bo podobno nie daje rady, więc aby by pomóc nie ma ujętego miejsca w pociagu, na parkingu itp gdyby hipotetycznie pojawił się z maleństwem. Tatusiowanie od tego nie zawali się ale społecznie byłoby widoczne gdyby było coś dla rodzica a nie tylko dla matk a ojca już nie, dyskryminujące nawet w drobnych formach nie mówiąc o tych poważnych sprawach np możliwość kształtowania i współwychowania dzieci po rozwodach. Widoczne było, że panie feministki gardłowały na panią Radziszewską, ona przynajmniej problem ojców starała się dostrzec i miała odwagę o nim powiedzieć. Widać kto ma jakie przebicie, nowa Pani Pełnomocnik ds równości nawet słowa nie ma w swoim programie o zasadniczym problemie podobno prawie połowy populacji... Odpowiedz Link Zgłoś
dolina_konga Re: Tata chce do dzieci 26.03.12, 17:23 Tata ma ciezko?! Moj maz byl rok na wychowawczym i moze nie mial lekko, bo przez polowe tego czasu ja pracowalam za granica. Mozna powiedziec, ze byl samotnym ojcem przez 6 miesiecy , no prawie samotnym, nie liczac babc, ktore oczywiscie gotowaly, prasowaly , zabieraly dziecko na kilka dni w tygodniu itd. Ale traktowany byl jak bohater - przez moja rodzine, swoja rodzine, moje przyjaciolki, swoich kolegow ( ale tylko tych, ktorym sie przydarzylo byc przez jakis czas glownym opiekunami swoich dzieci), przez panie w przedszkolu, przez panie w przychodni, panie na placu zabaw. Wszyscy pieja z zachwytu i sa tacy wyrozumiali, kiedy cos pojdzie nie tak ( no tata zapomnial kapci, ksiazeczki zdrowi, nie ubral odpowiednio, etc - nie szkodzi, i tak jaki on dzielny) . Kiedys nie mogac zniesc zachwytow ( zachwytow matek ktore same wychowaly dzieci), zapytalam czy jesli to jest tak nadwyczajna rzecz zajmowaniem sie swoim dzieckiem, to dlaczego sie mna ( ani zadna matka "siedzaca" w domu z dziecmi) nikt nie zachwyca ? Wrecz przeciwnie w wydaniu kobiecym sie ja deprecjonuje. Uwazam, ze te zachwyty sa mocno uwlaczajace facetom, ja bym sie obrazila na miejscu mojego meza. Na szczescie on ma zdrowy stosunek to opinii innych ludzi zarowno tych pozytywnych jak i tych negatywnych , w ogole tego nie slucha. Odpowiedz Link Zgłoś
microprofesor Matka - macierzyński, ojciec - ojcowski 26.03.12, 13:47 Przestańcie promować ten idiotyczny i zbędny przymiotnik. Już niedługo na ojczyznę (w ramach równouprawnienia, w końcu Polska to ona) zaczniecie mówić mamizna. Odpowiedz Link Zgłoś
y.y Re: ojcowski urlop 26.03.12, 14:10 white_lake napisała: > szanowni państwo Ojcowski urlop to zupełnie co innego niż urlop "tacierzyński": www.bankier.pl/wiadomosc/Ojcowski-to-nie-tacierzynski-2342509.html Odpowiedz Link Zgłoś
white_lake Re: ojcowski urlop 27.03.12, 12:39 y.y napisał: > white_lake napisała: > > > szanowni państwo > > > Ojcowski urlop to zupełnie co innego niż urlop "tacierzyński": www.bankier.pl/wiadomosc/Ojcowski-to-nie-tacierzynski-2342509.html dziwnie mało się o tym mówi, w takim razie, chyba większość ludzi w taki razie nie wie do końca, o co tu tak naprawdę chodzi, zresztą to typowe - debata publiczna i emocje sobie, fakty sobie a jeśli rzeczywiście trzeba inaczej określić ten drugi rodzaj urlopu - polski język daje możliwość tworzenia regularnych przymiotników od słowa TATO też, ten "tacierzyński" brzmi jak jakiś spontaniczny żart językowy, który ktoś na poważnie, wręcz na chama lansuje nie, nie i jeszcze raz nie paskudny zgrzyt Odpowiedz Link Zgłoś
annubis74 Re: Tata chce do dzieci 26.03.12, 13:55 Wzruszyłam się... doprawdy Mój mąż i ja mamy podobną pracę ( w szkolnictwie wyższym), ale to na mnie spada lwia część opieki nad dzieckiem w każdej możliwej dziedzinie. Ja po zajęciach gnam odebrać dziecko z przedszkola, wyprowadzić na spacer, zawieźć na dodatkowe zajęcia, nie mówiąc o prozie życia związanej z ogranianiem domu jako całości, kiedy mój mąż oddaje się ze spokojem pracy naukowej (ja mogę to robić nocami, jeśli mam siłę- przypadkiem) Na mnie spada cała logistyka oraz wyłączność opieki kiedy dziecko jest chore. Mój mąż owszem zajmuje się dzieckiem np. w weekendy, kiedy ja pracuję - ale dotyczy to głównie spacerów i atrakcji. Ja wcześniej muszę pomyśleć o oprowiantowaniu, przygotowaniu ciuchów i rzeczy potrzebnych na wyjazd czy wyjście. Nie mogłabym powiedzieć że mój mąż nie chce zajmować się dzieckiem ale nie ma też potrzeby ani inicjatywy by robić to częściej niż robi i akurat żaden szef nie stoi mu na drodze. Rozumiem że fajnie jest szaleć z dzieciakiem weekendowo i być super tatusiem niż użerać się z codzienną, czasem męczącą rzeczywistością i ogarniać całość tematu a nie tylko rozrywkę. Więc jakoś w te krokodyle łzy tatusiów nie wierzę Odpowiedz Link Zgłoś
twojastaraklaszczeurubika Tata chce do dzieci 26.03.12, 14:07 kiedy poszedłem do mojego "sterego" powiedzieć,że muszę posiedzieć z chorym dzieckiem ( bo żona już siedziała 2 tygodnie musiała w końcu wracać do pracy bo oczywiście jak każdy w dzisiejszych czasach bała się co będzie jak to się przedłuży )to powiedział ,że mnie chyba popie...ło i to jest zajęcie dla bab a nie dla faceta ... średniowieczne myślenie. Odpowiedz Link Zgłoś
dyktator_bolandy Tata chce do dzieci 26.03.12, 14:10 niech te socjologi założą zakład pracy i mnie zatrudnią, a następnie z uśmiechem wyślą na "tacierzyński". Czekam. W przeciwnym wypadku ględzienie jakiejś baby, co nie ma pojęcia o normalnej produktywnej pracy w normalnej firmie, która musi walczyć na rynku, nie ma najmniejszego sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
orkakasa Tata chce do dzieci 26.03.12, 14:35 kiedyś to nie było nic w sklepach ,a teraz są pełne sklepy tylko nie polskie.kiedyś mieliśmy polską markę samochodów ,stocznie ,huty --a teraz mamy mnustwo obcych banków ubezpieczycieli i bezproduktywnych urzędasów ,a zapomniałbym w poruwnaniu do godziny pracy (bo to jedyny logiczny przelicznik) najdroższą bęzynę w europie.Ci co mieli "coś" we łbie wyjechali z kraju --i przestańcie mówić że za pracą --uciekli by niezwarjować.Czyli dren totalny --a i jeszcze będziecie zapieprzać do śmierci ( ale to już chyba wiecie) Kończą się im już pomysły jakie jeszcze psychotropy wam do żarcia pakować bo w tym momęcie to nawet na kubie mają lepiej a nie wiecie dlaczego u was tak drogo żeby u nas w uni było tanio .pozdro pozdro czekamy aż przyjmiecie euro nikt w takiej sytuacji jak wasza nieodbierze takiej piłki . donaldinio odbieże hahaha.ja się dziwie czemu ludzie nie piszecie co naprawde czujecie mamy wolność słowa ---jeszcze. Odpowiedz Link Zgłoś
rock73 Re: Tata chce do dzieci 26.03.12, 16:16 > kiedyś mieliśmy polską markę samochodów Tak, znienawidzoną Syrenę, pieszczotliwie zwaną skarpetą albo łapaczem kur. Mercedes był czymś jakby z innego kosmosu. Tak Ci tęskno do tych czasów? Bo wtedy sąsiad nie miał lepszego samochodu, a teraz ma? > Ci co mieli "coś" we łbie wyjechali z kraju Widać. Przy okazji, nie dziw się, że nie masz pracy. Ja też nigdy bym Cię nie zatrudnił. Trzeba mieć "coś" we łbie. > ja się dziwie czemu ludzie nie > piszecie co naprawde czujecie A jak myślisz, co ja teraz robię? Odpowiedz Link Zgłoś
ppo Z jakich środowisk pochodzą tak zakompleksieni 26.03.12, 14:39 faceci?! Jasne, wychowywać dziecko niemęskie! "Męskie" jest natomiast zapie...ć za marną kasę, śmierdzieć potem i wódką, napie...ć żonę i dziecko, ru... sąsiadkę. I koniecznie nosić polskie wąsy! Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Tata chce do dzieci 26.03.12, 15:34 Widzę, że poziom niekumacji puchnie. Pracodawcy tak naprawdę nie interesuje kto idzie po dziecko - mężczyzna, czy kobieta. Interesuje, że PRACOWNIK znika przed 16tą. Chcecie "uświadomić" pracodawców? Powodzenia. Będzie to pierwszy w historii ludzkości przypadek, gdy chciwość i własna wygoda została pokonana przez dobro innego człowieka. Mnie, jako szefa zespołu, nie interesuje POWÓD dla którego X pracuje mniej niż inni. Jeżeli woli robić coś innego - jego sprawa. Tyle tylko, że znajdzie to odzwierciedlenie w jego wynagrodzeniu (no dostanie mniejszą premię za projekt). I nie jest to dyskryminacja, lecz najnormalniejsza w świecie uczciwość wobec pozostałych pracowników. Jeżeli reszta zespołu będzie chciała podzielić się swoimi premiami z kimś, kto przepracował mniej ("bo dziecko")? Nie mam nic przeciwko. Uważam jednak, że nie mam moralnego prawa podejmować tej decyzji za nich. "Taki, który chce sobie odpuścić, nie ma na to szans, bo wstydzić się będzie nie tylko przed kumplami, ale i przed najpoważniejszą kontrolą społeczną - żoną." Tu poruszono w sumie dość zabawny kontekst całego "równouprawnienia" (w cudzysłowie, bo z równouprawnieniem ma to coraz mniej wspólnego). Z jednej strony kobiety domagają się równego wynagrodzenia (często przy tym myląc prawo do równego wynagrodzenia z równością wobec prawa), które ma doprowadzić do niezależności od mężczyzn, a z drugiej często-gęsto twierdzą iż istotną cechą u mężczyzny jest "dawanie poczucia bezpieczeństwa". Jako białko proste, nie ogarniam jak można być jednocześnie niezależnym i oczekiwać od kogoś poczucia bezpieczeństwa. No w mojej ocenie to albo jestem niezależny, albo oczekuję czegokolwiek od kogoś. Po prostu - oczekiwanie stoi w sprzeczności z niezależnością. Odpowiedz Link Zgłoś
kosmosiki Ale 26.03.12, 15:52 > Mnie, jako szefa zespołu, nie interesuje POWÓD dla którego X > pracuje mniej niż inni. Jeżeli woli robić coś innego - jego sprawa. > Tyle tylko, że znajdzie to odzwierciedlenie w jego wynagrodzeniu > (no dostanie mniejszą premię za projekt). Pytanie tylko czy mniejsza ilość czasu (godzin) poświęcona na daną pracę zawsze owocuje w gorszych wynikach? Niekoniecznie istnieje taka korelacja - niezmotywowany pracownik będzie pracował mniej efektywnie od takiego, któremu zależy (bo dziecko). Tzn. jeżeli mówimy o pracy gdzie nie da się rozliczać z godzin tylko z efektywności. > I nie jest to dyskryminacja, lecz najnormalniejsza w świecie > uczciwość wobec pozostałych pracowników. Jeżeli reszta > zespołu będzie chciała podzielić się swoimi premiami z kimś, > kto przepracował mniej ("bo dziecko")? Nie mam nic przeciwko. Zależy co wykonuje ten zespół - jeżeli to są np. remonty wykonywane na hejnał to oczywiście powinno być płacone od godziny pracy i premię od np. terminowości. Jeżeli jednak to jest bardziej skomplikowana praca to tak jak napisałem wcale to ile pracownik przesiaduje w pracy i np. udaje że pracuje nie wpływa na jego efektywność i finalnie na to jaką premię będzie można komu przydzielić. Osobiście byłby za tym aby, jeżeli to możliwe (jak wyżej napisałem to się nie wszędzie sprawdzi) pracodawca przynajmniej spróbował wprowadzić sensowny (nie z ilości godzin) system motywacyjny i rozliczania efektów pracy oraz aby próbował wprowadzać alternatywne rozwiązania zwiększające elastyczność pracy - np. na zasadzie - OK można wyjść wcześniej po dziecko ale projekt ma być wykonany - proponuję np. pracę zdalną z domu. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Ale 26.03.12, 21:26 Super pomysły. A teraz realia: 1. Pobyt w siedzibie klienta wyłącznie w godzinach 9-17 (czasem później, nigdy wcześniej) 2. Ze względów bezpieczeństwa nie ma dostępu z Internetu do wnętrza sieci (nie podlega negocjacjom). 3. Nie ma możliwości zreplikowania środowiska klienta poza jego siedzibą. I tak przez miesiąc, dwa, czasem dłużej. Poproszę teraz o pomysł jak sprawiedliwie rozdzielić premie jeżeli jedna z osób urywa się wcześniej i jej zadania "na koniec dnia" (np. restart serwerów i testy jednostkowe po restarcie) ma wykonywać ktoś inny? No przykro mi bardzo - nie wszystko da się rozwiązać zadaniami. Problemem nie jest czas przygotowywania do wdrożenia (wtedy i tak wszyscy robią w domu i nikogo nie interesuje, czy pracuje 1h dziennie czy 16, ani w jakich godzinach pracuje), lecz samo wdrożenie, a wtedy niestety właśnie liczy się czas i nie ma jak tego obejść. Odpowiedz Link Zgłoś
cytrynowe Re: Tata chce do dzieci 26.03.12, 16:11 nikodem_73 napisał: > > Chcecie "uświadomić" pracodawców? Powodzenia. Będzie to pierwszy w historii lud > zkości przypadek, gdy chciwość i własna wygoda została pokonana przez dobro inn > ego człowieka. jakoś w paru innych państwach ojcowie są aktywni, a pracodawcy wyrozumiali. W mojej firmie (polskiej) też panuje filozofia, że dbanie o zadowolenie pracowników jest na dłuższą metę lepsze niż ich zajeżdżanie i że współpraca jest lepsza od rywalizacji. Pewnie wygodnie jest wykręcać się od obowiązków jako ojciec albo od elementarnej przyzwoitości jako pracodawca, ale sorry, jest dostatecznie dużo przykładów, że można inaczej. Pewnie 100 lat temu też pracodawcy desperowali, że nie pozwala im się trzymać ludzi w fabryce po 12 godzin dziennie. Świat się nie zawalił. Odpowiedz Link Zgłoś
nazwakontazajeta Urlop ojcowski 26.03.12, 16:57 Ja wziąłem z półtora roku urlopu ojcowskiego. W tym 1 rok był płatny (sic). Z dwumiesięczną córeczką i nieco starszym synkiem hasaliśmy przez pół roku po ciepłych krajach. Tak pracuję w korporacji(ach). Kariera? Sam sobie ją wyznaczam i nią steruję. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Tata chce do dzieci 26.03.12, 22:02 cytrynowe napisała: > jakoś w paru innych państwach ojcowie są aktywni, a pracodawcy wyrozumiali. To nie jest kwestia "wyrozumiałości pracodawcy", lecz zwykłej uczciwości wobec tych, którzy nie wychodzą wcześniej z pracy. Jeżeli istnieje możliwość zadaniowego prowadzenia zajęć to w wielu wypadkach nikt nawet się nie przejmuje ilością godzin, nie mówiąc już o tym kiedy faktycznie pracownik będzie pracował. Inna sprawa to fakt, że zadaniowe podejście powoduje iż pojawia się tendencja aby czas przeznaczony na zadanie skracać (a wynika to z chęci maksymalizowania zysku). > W m > ojej firmie (polskiej) też panuje filozofia, że dbanie o zadowolenie pracownikó > w jest na dłuższą metę lepsze niż ich zajeżdżanie i że współpraca jest lepsza o > d rywalizacji. Dbanie o zadowolenie? Tak - jak najbardziej - na dłuższą metę się opłaca. Tyle, że dbanie o zadowolenie tych, których opłacalność zatrudnienia jest wątpliwa zakrawa o ekstrawagancję i może doprowadzić do upadku firmy. A wtedy to i najwyższy na świecie poziom zadowolenia nie pomoże. > Pewnie wygodnie jest wykręcać się od obowiązków jako ojciec albo od elementarne > j przyzwoitości jako pracodawca, ale sorry, jest dostatecznie dużo przykładów, > że można inaczej. Pewnie 100 lat temu też pracodawcy desperowali, że nie pozwal > a im się trzymać ludzi w fabryce po 12 godzin dziennie. Świat się nie zawalił. ...choć pewnie w Rosji po 1917 mogli mieć inne zdanie. Nie będę tłumaczył tu dlaczego zmniejszanie się ilości godzin pracy jest naturalną tendencją w zdrowej gospodarce, bo to i tak już długi post, a i nie sądzę abyś się z nim zgodziła. Ale może Cię uświadomię chociaż, że celem istnienia firmy nie jest dbanie o zadowolenie pracowników lecz przynoszenie zysku. No po to się prowadzi firmy. Zadowolenie wartościowych pracowników to najwyżej środek, lecz nie cel sam w sobie. Utrzymywanie, że zadowoleni pracownicy "sami z siebie" zwiększą produktywność jest w najlepszym przypadku naiwnością na miarę Edwarda Gierka (który w swej książce "Przerwana dekada" był napisał, że sądził, iż wraz z podniesieniem stopy życiowej ludzie chętniej i więcej będą pracować). No przykro mi bardzo - ludzie z natury są leniwi - bez problemu można sobie wyobrazić co można by akurat robić zamiast wykonywać akurat te obowiązki związane z pracą. Dotyczy to także tych, którzy pracują w wymarzonym zawodzie. Jeżeli chcesz "być wyrozumiałym pracodawcą" i z jednej strony grupie ludzi dać jakieś przywileje (np. wcześniejsze wychodzenie z pracy) i nie zwiążesz tego z różnicą w płacy to przykro mi bardzo, ale nieobjęci przywilejem dostają jasny sygnał, że nie warto robić więcej. Tego rodzaju rozwiązania demoralizują. Żeby nie być gołosłownym: gospodarka.gazeta.pl/firma/1,31455,9415215,Ciaza_w_firmie_na_koszt____podatnika.html To właśnie efekt niezwiązania przychodów z poziomem obowiązków. Każdy jest narażony na "moral hazard". Niestety - nie wszyscy są świętymi i poświęcą własną wygodę dla dobra grupy. PS. A możesz mi powiedzieć dlaczego ludzie migrowali do miast gdzie czekała ich "katorżnicza praca" po 12h na dobę i "wyzysk człowieka przez człowieka", zamiast siedzieć sobie spokojnie na wsi? Odpowiedz Link Zgłoś
cytrynowe Re: Tata chce do dzieci 26.03.12, 22:21 nikodem_73 napisał: > PS. A możesz mi powiedzieć dlaczego ludzie migrowali do miast gdzie czekała ich > "katorżnicza praca" po 12h na dobę i "wyzysk człowieka przez człowieka", zamia > st siedzieć sobie spokojnie na wsi? "Spokojnie na wsi", lol. Jak widzę masz podobnie blade pojęcie o zarządzaniu firmą i pracownikami jak o historii. Odpowiedz Link Zgłoś
mali_kali Ale po co te tacierzynskie? 26.03.12, 17:48 Przeciez pozniej i tak sady nie maja najmniejszych watpliwosci, ze dziecko nalezy tylko i wylacznie do kobiety. A przeciez o rozwod mozna wystapic z dowolnego powodu. Klasyczna "niezgodnosc charakterow" i juz kobietka odchodzi z dzieckiem. W takiej sytuacji jaki ma to sens, aby mezczyzna poswiecal swoja kariere i czas dziecku, skoro pozniej i tak nie ma zadnego wplywu na wychowanie dziecka? Po prostu brakuje tutaj spojnosci w tym calym systemie. Aby mezczyzni anagazowali sie w rodzine, to caly system prawny i sposoby myslenia - przede wszystkim kobiet - musza ulec zmianie. W tej chwili rodzina NALEZY od kobiety i tyle. Mezczyzna to tylko zbedny dodatek. Odpowiedz Link Zgłoś
cytrynowe Re: Ale po co te tacierzynskie? 26.03.12, 18:32 > Przeciez pozniej i tak sady nie maja najmniejszych watpliwosci, ze dziecko nale > zy tylko i wylacznie do kobiety. nieprawda, jeśli mężczyzna występuje o opiekę, to w kilkudziesięciu procentach przypadków ją dostaje. Panowie po prostu tego nie robią. Co oczywiście nie znaczy, że chwalę obecny system, jest bardzo zły, ale niekoniecznie z winy tych wstrętnych kobiet. > W tej chwili rodzina NALEZY od kobiety i tyle. Mezczyzn > a to tylko zbedny dodatek. Hmm, jeśli mężczyzna angażuje się w opiekę nad dzieckiem i w obowiązki domowe, to bynajmniej nie jest zbędny. Więc panowie, nie czyńcie się zbędnymi, zróbcie tak, żeby po hipotetycznym rozstaniu partnerce przybyło roboty, a nie ubyło, jak to teraz często bywa. Odpowiedz Link Zgłoś
kerkopithekion chwila... 26.03.12, 19:08 ... bo czegoś tu nie rozumiem pracodawca powinien zwalniać tatusia wcześniej z roboty bo tatuś chce odebrać dziecko ze żłobka czy przedszkola...? to samo zresztą dotyczy mamusi wychodzi z tego że rodzicielstwo jest wygodnym wykrętem pozwalającym lekceważyć robotę... no sorry ale to jakaś brednia o urlopach "tacierzyńskich" już tu wiele osób pisało więc nic nie dodam na ten temat poza jedną drobną uwagą: kiedy widzę ten koszmarny neologizm, od razu wiem, ile wart jest cały artykuł potwierdza się za każdym razem Odpowiedz Link Zgłoś
sisoonia Tata chce do dzieci 26.03.12, 20:23 "Urlop macierzyński trwa ponad pół roku". Tak, jeśli urodzi się przynajmniej bliźniaki, a takich porodów jest jednak znacznie mniej niż porodów pojedynczych. Szkoda, że Pani Autorce brakuje podstawowej wiedzy w temacie o którym pisze... Odpowiedz Link Zgłoś
rychu_taxi_drajwer Re: Tata chce do dzieci 26.03.12, 21:17 Kolejne propagandowe gó..., z wymyślonymi imionami i historyjkami. Trybuna Ludu z lat 50. Odpowiedz Link Zgłoś
asdfhjkl Re: Tata chce do dzieci 26.03.12, 21:27 agencie, nie zasmiecaj swoimi komentarzami Odpowiedz Link Zgłoś