watersnakes2
31.05.12, 06:51
Uwielbiam te hipokryzje "milosnikow" zwierzat:/
"Moda na ochrone zwierzat" a tymczasem Panstwo umywa rece od finansowania schronisk ktore nierzadko przypominaja obozy koncentracyjne, Panstwo nie doklada do sterylizacji i nie karze jak nalezy tych co sie nad zwierzetami znecaja, ani tych ktorzy po piwnicach produkuja "rasowe ale bez papierow". Ale nie daj boze, jesli sie odstrzeli bezdomne zwierze, ktorego nikt nie chce przygarnac, ktore jest glodne, a moze stac sie chore czy niebezpieczne to podnosi sie larum.
Zastanawiam sie, ilu z tych milosnikow zwierzat, bylo kiedys w schronisku, ile ma uratowanych od bezdomnosci zwierzat w domu, badz ilu taki dom pomoglo znalezc? Bo z doswiadczenia wiem, ze najwygodniej sie krytykuje z perspektywy tylka w cieplym fotelu.
Moze zamiast tego durnego karania weterynarza, jakos usankcjonowac eutanazje zwierzat, zeby te niechciane nie musialy ginac w mekach zadanych przez znudzonych wlascicieli czy pod kolami pojazdow gdy juz zostawione na pastwe losu gdzies przy drodze?
I moze to okrutne, ale bedac kilkukrotnie w roznych schroniskach i majac trzy uratowane z takich miejsc koty w domu i wiele po domach znajomych, plus kilka psow - wolalabym wiedziec ze te zwierzeta gina szybka smiercia niz mecza sie w schroniskach.