Dodaj do ulubionych

Biedni nauczyciele - twierdzi pan Huelle

18.06.12, 07:11
Biedni nauczyciele, bogaci Kontrolerzy NIK... link
Obserwuj wątek
    • ir.baboon Re: Biedni nauczyciele - twierdzi pan Huelle 18.06.12, 07:15
      A co, Wielowieyska na urlopie i koleżanka w ramach zastępstwa zgrywa do znudzenia tą samą płytę?
    • 8xl2l Biedni nauczyciele - twierdzi pan Huelle 18.06.12, 07:24
      Przywileje z karty nauczyciela to mit. Urlop dla poratowania zdrowia mają wszystkie grupy zawodowe pracujące w warunkach dużego obciążenia psychicznego. Dlaczego nikt nie kwestionuje takich urlopów dla sędziów, prokuratorów itp. Wakacje? Przeciętnie do 10 lipca trwa walka z papierami, których nie ma czasu zrobić w trakcie roku. Potem od 15 sierpnia nauczyciel jest do dyspozycji dyrektora, a w praktyce siada do rozkładów materiału, szczegółowych wymagań i planów pracy. Policzcie ile zostaje. Mniej więcej tyle ile wynosi urlop wypoczynkowy. Z tym, że na urlop można iść w dowolnym terminie, a nauczyciel nie ma takiego wyboru. Z bonusów dochodzi kilka dni wolnych na święta i tydzień ferii (jeden tydzień w szkole trwają dyżury, podczas których "biedni i zaniedbani" uczniowie mogą przychodzić na konsultacje, zajęcia dodatkowe itp.) Dodam tylko, że pensja nauczyciela mianowanego nie pozwala na skorzystanie z oferty turystycznej w sezonie. Raz spróbowałem pojechać na cztery dni nad morze. 4 dni.

      Zlikwidujmy KN. W zamian za to traktujmy nauczycieli jak ludzi, jak innych pracowników:
      1. Refundujmy im np. okulary (obecnie niepraktykowane - a kosztuje)
      2. Dajmy im pracować tylko 8 godzin dziennie - 40 tyg. Chciałbym wchodzić do pracy o 8 i wychodzić o 16 bez pracy do wykonania w domu. Za wycieczki, rady pedagogiczne, dyżury na dyskotekach płaćmy jak za nadgodziny (wszak nauczyciel odpowiada wtedy za uczniów)
      3. Jako pracownik biurowy nauczyciel powinien mieć swoje stanowisko pracy, z dostępem do drukarki, Internetu, kserokopiarki i komputerem. Obecnie drukuje się na prywatnym papierze, a nierzadko również drukarce.
      Mógłbym tak długo.
      Dodam tylko, że nie skomlę i nie narzekam. Do szkoły poszedłem z dużej firmy o zacięciu korporacyjnym, gdzie pracowało się po 12 - 16 godzin dziennie ale za to za dużo większe pieniądze. Lubię swoją pracę., ale - podkreślam - pracę, a nie mityczne zbijanie bąków po kątach, przez 18 godzin tygodniowo za jakieś niebotyczne wypłaty. Korków też nie daję. A autorkę ostrzegam: przez polską oświatę przetacza się fala zwolnień. W związku z różnymi czynnikami towarzysko-społecznymi ze szkół odejdzie sporo solidnych fachowców (miernoty z poparciem zostaną), którzy zaczną szukać pracy. A że są wykształceni i kompetentni to być może na rynku pracy pojawić się kilku nowych publicystów z prawdziwego zdarzenia... Czego i sobie i Państwu życzę.
      • apas13 Re: Biedni nauczyciele - twierdzi pan Huelle 18.06.12, 10:20
        Skoro ta robota to taka tyrka za grosze, co tam wciąż robią te setki tysięcy ludzi?! Polska to wolny kraj, skoro nauczyciele tak ciężko pracują, od rana do nocy, ciągle się dokształcają, są genialnie wykształceni i przepełnieni poczuciem obowiązku a do tego bez nadmiernych roszczeń finansowych (wszak tyrają za grosze) - wolny rynek zarudnienia czeka na was z otwartymi ramionami. Pracodawcy prywatni chętnie wywalą z roboty tych nierobów, co to przyłażą na ósmą i wyłażą o 16 biorąc za to grube tysiąca i zero odpowiedzialności, jeżdżą na urlopy kiedy im się przyśni i do tego ciągle domagają się nowych okularów, by je potem w nieskończoność skanować i drukować skany na kolorowej drukarce laserowej podpiętej do kompa na biurku...
        Drodzy nauczcyciele - to, jakie głupoty wypisujecie wyobrażając sobie, jak wygląda praca POZA SZKOŁĄ, świadczą dobitnie, że żyjecie w oderwanym od rzeczywistości świecie. Wy nie porównujecie swojej sytuacji zawodowej do RZECZYWISTOŚCI, wy ja porównujecie do wycinka owej rzeczywistości, jaką stanowi środowisko pracowników administracji. Prawda jest taka, ze i wy, i oni jesteście UPRZYWILEJOWANI i w obu przypadkach te przywileje NIE PRZEKŁADAJĄ się na efekty waszej pracy.
        Jeśli wydaje się wam, że pracownik prywatnej firmy na stanowisku średniego szczebla zarządzającego, od którego wymaga się przynajmniej takich samych kwalifikacji i przygotowania zawodowego, jak od nauczyciela (tyle, że z reguły musi przejść RZECZYWISTĄ rekrutację by dostać pracę, udawadniając już na początku, że jest lepszy od dziesiątek innych kandydatów), otóż jeśli myślicie, że pracownik ten NIE musi się dokształcać czy pracować w domu PO MINIMUM 40 godzinach spędzonych w biurze, że nie wypala się zawodowo, że nie zżera go stres i że ma wszytsko, co do pracy potrzebne od pracodawcy na skinienie ręki - to się mylicie. Urlopu też nie ma wtedy, kiedy chce, tylko wtedy, gdy pasuje to pracodawcy. Poratować zdrowie może sobie na L-4 albo na zasiłku dla bezrobotnych. Za wyniki pracy jest rozliczany bezwzględnie i natychmiastowo. Projekty i prezentacje przygotowuje w domu na własnym komputerze i za własne pieniądze. Jedyna rzeczywista różnica jest taka, że ma w pracy swoje biurko, swoje segregatory i własny kubek na kawę. Owszem, czasem zarabia też więcej, ale jakżesz często znaczna częsć tych ogromnych zarobków jest uzależniona od rzeczywistych efektów pracy, zaś ich brak nie oznacza li tylko mniejszej wypłaty, ale z reguły rozstanie się z pracą.
        Jeszcze raz, panie i panowie: zapraszam na wolny rynek pracy. Nie męczcie się tak w tych szkołach!
      • jacek_dp Re: Biedni nauczyciele - twierdzi pan Huelle 18.06.12, 10:25
        "Przywileje z karty nauczyciela to mit."

        Serio? Czytał Pan Kartę Nauczyciela? Np. ten fragment który mówi o zwalnianiu nauczycieli mianowanych? Mit czy ponura rzeczywistość?

        "Urlop dla poratowania zdrowia mają wszystkie grupy zawodowe pracujące w warunkach dużego obciążenia psychicznego."

        Naprawdę? 3 razy po 12 miesięcy? Może Pan wymienić te zawody i wskazać przepis który im przyznaję 36 miesięcy urlopu na poratowanie zdrowia?
      • jottsp Re: Biedni nauczyciele - twierdzi pan Huelle 18.06.12, 11:22
        z tymi godzinami pracy to fakt - dla wiekszosci rodzicow nauczyciel i szkola sluza glownie jako przechowalnia dla dzieci gdy ich nie ma w domu a funkcja nauczenia czegos ma znaczenie minimalne. Zreszta zdaniem wiekszosci autorow artykulow skierowanych przeciwko nauczycielom , nauczyciele zle ucza i wiecej korzysci ma dziecko z ogladania programow TV i gier komputerowych - szkoda ze na podstawie takiej "edukacji" nie da sie np. zaprojektowac mostu, domu czy zelazka. Ale to nie martwi tych dziennikarzy - przeciez wiadomo ze zelazka kupuje sie juz gotowe w sklepie, komputery robia na Tajwanie, a mosty czy autostrady projektuje skrakowany program komputerowy wymyslony pewnie przez Rosjanina pracujacego w USA. Aha, mosty, czy autostrady buduja Chinczycy przy pomocy niemieckich maszyn, polscy przedsiebiorcy moga dowozic zwir i piach wywrotkami.
        Po prostu - dziennikarze wyznajacy kult cargo = nie potrafiacy opowiedziec co to jest logarytm , jaka jest definiowana funkcja mat., albo jaki jest zwiazek pomiedzy wartosciowoscia pierwiastka a jego budowa atomowa - nie powinni pisac o edukacji.
        • jottsp Re: Biedni nauczyciele - twierdzi pan Huelle 18.06.12, 11:43
          mam na mysli godziny pracy w szklke - nauczciele chcieli by pracowac 8 - 16 i do wiedzenia ale sa wykorzystywani do pilnowania dzieciakow zamiast rodzicow - cala akcja szczucia na nauczycieli sie do tego sprowadza - nauczyciele chcieli by uczyc np. chemii od 8 do 16 i tyle, a dysponenci pieniedzy oraz ich dziennikarze chca miec pilnowaczy do dzieci + mlodziezy na czas od 7 do 20 (gdy rodzice sa zajeci = praca + dojazd do i z pracy + dwie godzinki relaksu po pracy ) a czy sie dzeici beda uczyc czegos wiecej nie tego ze "glod wygania wilka z lasu" to im juz wisi.
    • qniaczek Pani redaktor ma traumę po szkole 18.06.12, 07:46
      dysleksja czy też dysgrafia. Na szczęście Word wszystko wyłapie. Przyjdzie fala i zatopi taką łódź.
    • mignik Biedni nauczyciele - twierdzi pan Huelle 18.06.12, 08:13
      Redaktorka Gazety sama by nie chciała pracować dłużej i więcej za mniej, ale ochoczo pragnie taki los zgotować innym. To norma i nie ma się co pochylać nad hipokryzją redaktorki. Tak właśnie będą robić samorządowcy: nauczycielom więcej i dłużej za mniej. Też norma. I ta sama hipokryzja. A wszystko pod hasłem: dobro ucznia. Nawet śmiać się nie chce...

      O czym się nie mówi: samorządy prawie nie dopłacają do pensji nauczycieli, bo subwencja raczej wystarcza. Natomiast połowę swego budżetu muszą przeznaczyć na ogrzewanie szkoły, benzynę na dowozy uczniów, energię itp. Tu ceny z roku na rok są coraz większe, więc brak pieniędzy na drogi, remonty itp.

      A jak samorządowcy sobie radzą z ludźmi nieobjętymi Kartą, to widać na przykładzie sprzątaczek, woźnych, sekretarek itd. Tu najniższe stawki i niemal żadnych podwyżek od lat, a pracy dodają coraz więcej, bo przecież bezrobocie i bieda zmusi pracownika do przyjmowania najgorszych warunków. Niech nad tymi ludźmi pochyli się hipokrytka z Wyborczej.

      Mam przed sobą projekt uchwały, którą samorządowcy hipokryci w pewnej gminie przyjmą bez zastrzeżeń: podnieść pensum logopedzie, psychologowi, pedagogowi i nie zapłacić więcej. Argument podstawowy: jak im się nie podoba, won ze szkoły. Tego właśnie chce rząd i gazeta rządowa Wyborcza.

      Nie jestem nauczycielem...
      • sz_po10.chelm Re: Biedni nauczyciele - twierdzi pan Huelle 18.06.12, 08:44
        Mają rację panie redaktorki! Głupimi łatwiej się rządzi!. Już Kopernik wiedział, że gorszy pieniądz wypiera lepszy pieniądz, i tak będzie w szkole: tanio (minimalna), hurtem (po 34 uczniów) i byle jak.
        • apas13 Re: Biedni nauczyciele - twierdzi pan Huelle 18.06.12, 14:54
          A teraz niby jest dobrze?! Zachwycamy się jakimiś syntetycznymi wskaźnikami a tymczasem prawda jest smutna: polska szkoła, zapełniona uprzywilejowanymi nauczycielami, uczy ŹLE. Młodzi ludzie mają głowy zapchane regułkami i schematami rozwiązywania testów, ale nie potrafią samodzielnie mysleć. Jak myślisz, jeśli obowiązkowe pensum skrócimy do 10 godzin, wpiszemy obowiązek tworzenia klas nie większych, niż 15 osobowe i damy nayczycielom po 100 procent podwyżki - będzie lepiej? Nie sądzę. Jeśli jednak powodzenie zawodowe i finansowe belfra będzie uzależnione od tego, jak jego uczniowie radzą sobie na EGZAMINACH (nie testach), jak poziom nauczania oceniają rodzice i samorządowcy, którzy płacą kasę - mam przeczucie, że będzie lepiej. W innych branżach likwidacja przywilejów poprawiła jakość pracy...
      • buzz11 Re: Coś zbyt wielu "zapracowanych" nauczycieli na 18.06.12, 10:07
        Coś zbyt wielu "zapracowanych" nauczycieli na forum... Samorzady dostaja dopłaty do dzieci a nie do nauczycieli. Jeśli liczba uczniów spadła o milion a liczba nauczycieli jest ta sama to samorządy MUSZĄ dopłacać ze swojej kasy. Widać u ciebie skutki złego nauczania ! Po drugie Karta chroni nauczycieli (i to tych najgorszych) a nie uczniów. To, że jakaś grupa broni swoich niesłusznych przywilejów, to rozumiem. Nie oznacza to jednak, że reszta musi się na te przywileje zgadzać. To nie aniołki płacą za te przywileje a my wszyscy podatnicy. Pieniędzy brakuje na wszystko: na pomoc socjalną, dodatki rodzinne itp. itd. Mamy więc do wyboru podniesienie podatków VAT i PIT lub likwidację świętych krów. Trzeciego wyjścia nie ma...
        • mignik Re: Coś zbyt wielu "zapracowanych" nauczycieli na 18.06.12, 10:47
          To prawda, że samorządy dostają subwencję na dzieci (nigdzie nie pisałem, że tak nie jest), ale to nie dziecko dostaje pensję, a nauczyciel. Mniej dzieci, mniej pieniędzy, a skutek, proszę: oto dwie klasy właśnie łączą w jedną. Pieniądze samorząd dostanie te same, co poprzednio, ale zwolni dwóch nauczycieli. Czy niezwolnionym nauczycielom da więcej za to, że pogorszył im warunki pracy? Nie. Czy polepszył warunki nauczania, czy dzieci skorzystały? Nie. Ciekawe więc, co z zaoszczędzonymi pieniędzmi (dwa etaty mniej)? Zapewne przeznaczy na benzynę albo (to pewnik) za rok subwencja będzie mniejsza. Koło się zamyka: mniejsza subwencja, znowu łączenie klas, zwalnianie nauczycieli... Ci zwolnieni muszą mieć odprawę (chyba półroczną albo pójdą w stan spoczynku - będą więc leniuchować i przez pół roku dostawać forsę, albo dostaną kuroniówkę) Tak czy siak - ktoś im musi zapłacić za to, że ktoś nic nie robi, a zwolnieni znajdą sobie pracę. Np. Kolega dostał półroczną odprawę i natychmiast zatrudnił się w innej szkole...

          "Zapracowani" nauczyciele na forum... Hm, może mają przerwę między lekcjami, może mają okienko, może mają lekcje w godzinach późniejszych... Znasz prawdę?
          • buzz11 Re: Zapracowani nauczyciele 18.06.12, 13:37
            Uważasz, że jeśli firmie zmaleje sprzedaż załóżmy o 30% to właściciel powinien nadal utrzymać komplet załogi i płacić im pełne pensje choć wpływy zmalały a wraz z nimi "wysiłek" załogi. "Zaoszczędzonych" pieniędzy po prostu NIE MA bo gmina ich nie dostaje na ten cel. Ja jestem emerytem więc mogę sobie do woli siedzieć przed kompem ale ty chyba nigdy w normalnej firmie nie pracowałeś. Jeśli nauczyciel ma "okienko" i komp do dyspozycji to powinien ten czas wykorzystywać produktywnie a nie brać udział w głupawych dyskusjach, z których dokładnie nic nie wynika. W normalnej firmie jeśli przyłapią cię na wchodzeniu na strony nie związane z twoim zawodem to po prostu wylatujesz z pracy i tyle.
      • apas13 Re: Biedni nauczyciele - twierdzi pan Huelle 18.06.12, 10:54
        Nie pisz głupot. NIe wiem, jak u pani redaktor, ale ona raczej na topie w tym zawodzie jest, jak były nauczyciel w kuratorium. Rzeczywistość w mediach? Proszę bardzo, obraz sprzed paru lat.
        Duża gazeta regionalna, jeden z oddziałów. Załoga: sześcioro dziennikarzy (w tym jeden od sportu), grafik, sekretarka, trzy osoby w dziale reklam i ogłoszeń. Dla dziennikarzy dzień zaczyna się o 9 porannym kolegium. Ale w pracy trzeba być najpóźniej o ósmej, by się do tego kolegium przygotować, podzwonić, poczytać serwisy, zaplanować dzień. Do 11.30 musi być gotowa jedna strona gazety - teksty napisane, zdjęcia wybrane, całość złamana i posłana do drukarni. Ptrzez resztę dnia są kolejne deadline'y na kolejne strony, w sumie oddział przygotowuje 12 kolumn kazdego dnia (czasem wypadnie jedna na całostronicową reklamę). Ostatnie kolegium jest o 17, zaraz po tym większość załogi może iść do domu. To znaczy, bardzo często: na spotkania z informatorami, na wydarzenia kulturalne czy polityczne, które trzeba opisać, pojechać gdzieś. Czyli - kończą pracę "przy tablicy", biorą się za pracę "w domu". Koszty dojazdów pracodawca zwraca niechętnie i raczej tylko przy dalszych wyjazdach: po mieście czy okolicznych mniejszych miastach, gdzie trzeba być, dziennikarze jeżdżą za swoje.
        W redakcji zostaje grafik (który zaczął pracę o 10 rano) i wydawca dzienny (którym - rotacyjnie - jest jeden z dziennikarzy). Siedzą w pracy do 20 - 21 kończąc gazetę i czekając na ewentualne "wpadki" zgłaszane z centrali, które trzeba poprawić. W normalny dzień wszyscy: wydawca i grafik w redakcji, dziennikarze w terenie, kończą rzeczywistą pracę około 9 wieczorem. Gdy jest powódź, strajk nauczycieli, wybory, ważny mecz - życie w redakcji trwa do 23 (ostateczny deadline gazety, do tej pory można zmienić zdjęcie czy newsa, potem trzeba już drukować gazetę).
        Następnego dnia wszystko od nowa. Wydawca z dnia poprzedniego ma teoretycznie wolne do 12, ale w praktyce musi być w pracy o 9 rano, by wiedzieć "co się dzieje", bo dziś jest zwykłym dziennikarzem z określoną ilością wierszy do napisania. Gazeta wychodzi codziennie, poza niedzielą. Ale za to w piatek wychodzi z dodatkiem magazynowym, więc w czwartek pracy jest więcej niż zwykle. Sobota jest wolna (to znaczy: trzeba obsłużyć mecz ligowy, kulturę, wydarzeniówkę - ale to robi dyżurny, czasem ich liczba się zwiksza, zależnie od potrzeb). W niedzielę robi się gazetę poniedziałkową, wolne ma dyżurny z soboty i jeden dodtakowy szczęśliwiec z "weekendowej rotacji": chodzi o to, by każdy miał dwudniowy weekend raz na 6 tygodni. Urlopy są rozłożone równomiernie przez cały rok, więc jeśli w tym roku byłeś na wolnym latem, w następnym pojedzie ktoś inny, tobie zostaje jesień...
        Pensja? Gdy pracowałem w tym zawodzie, była porównywalna do zarobków nauczyciela na najwyższym stopniu awansu zawodowego. Tyle, że połowę zarobków stanowiła zryczałtowana wierszówka, która może być obniżona i nie jest wypłacana, gdy przebywasz na urlopie. Nie ma też od niej składek emerytalnych. Zaś co do stresu i wypalenia zawodowego - ciągła konkurencja, ciągłe rozliczanie z wyników sprzedaży gazety, ciągła gonitwa za materiałami lepszymi, niż mają inne gazety, kilka razy w roku grożenie sądem, permanentne zagrożenie, że ktoś "właduje na minę", duża szansa, że kryzys sprawi zamknięcie oddziału/tytułu/obniżenie wierszówki/konieczność przejścia na "elastyczne formy zatrudnienia", czyli umowy śmieciowe/szukania nowej pracy w trybie natychmiastowym. Wystarczy?
        Zaprawdę, praca redaktora to bajka w porównaniu z tyrką nauczyciela
        • mignik Re: Biedni nauczyciele - twierdzi pan Huelle 18.06.12, 12:18
          Jeśli piszę głupoty, to ty... Napisałem o hipokryzji redaktorki, nie zaś o jej pracy w zestawieniu z pracą nauczyciela.
          • apas13 Re: Biedni nauczyciele - twierdzi pan Huelle 18.06.12, 14:46
            mignik napisał:
            > Jeśli piszę głupoty, to ty... Napisałem o hipokryzji redaktorki, nie zaś o jej
            > pracy w zestawieniu z pracą nauczyciela.

            Cytat z ciebie:
            "Redaktorka Gazety sama by nie chciała pracować dłużej i więcej za mniej, ale ochoczo pragnie taki los zgotować innym."

            Ja ci na to w odpowiedzi dałem przykład, że redaktorka może i nie chce pracować więcej za to samo, ale chciałaby może, by opłacani z jej podatków nauczyciele pracowali może tyle samo, co ona?

            Kolejny cytat z ciebie:
            "Mam przed sobą projekt uchwały, którą samorządowcy hipokryci w pewnej gminie przyjmą bez zastrzeżeń: podnieść pensum logopedzie, psychologowi, pedagogowi i nie zapłacić więcej. Argument podstawowy: jak im się nie podoba, won ze szkoły."

            Otóż to straszne zagrożenie jest tzw. "realem" poza szkołą. Opisałem ci jak się pracowało jakiś czas temu w gazecie. Potem pracownicy dostali ultimatum, które sprowadzało się do stwierdzenia: będziecie robić to samo za mniej, albo won. Ja wyemigrowałem, wielu moich znajomych także, część była zmuszona się przekwalifikować (w dojrzałym wieku, z rodzinami i kredytami na karku startować życie od nowa...), część tkwi w branży na umowach śmieciowych lub własnej działalności. Przeżyliśmy, bo nie było wyjścia. Bo takie są realia, dotykające nie tylko robotników w likwidowanych fabrykach, ale także ludzi z wykształceniem, znajomością języków, dorobkiem. A nauczyciela zwolnic nie sposób i do tego pracuje tylko ułamek tego, co inni To się nazywa PRZYWILEJ i trzeba sobie zadać pytanie, czy nas na takie przywileje w Polsce stać...
    • malmarie Biedni nauczyciele - twierdzi pan Huelle 18.06.12, 08:26
      Jaka ta Gazeta Wyborcza jest dobra! Jak dobrze, że podejmuje tak ważne tematy! Wzruszenie odbiera mi mowę, a redaktorka Nowakowska argumenty! Jeżeli jeszcze da mi te 5 tysięcy brutto, to sama zlikwiduję Kartę Nauczyciela!
    • scrivener człowieki swoje a Agacia swoje - szkoda komentować 18.06.12, 08:43
      A pani, pani Agato, nadal na tą samą nutę - życzę pani aby pani wnuczki poszły do szkoły publicznej, którą z takim mozołem pani buduje, tam dostaną to na co pani swoim uporem i nieprzemakalnością zasługuje.
    • zylam1 Biedni nauczyciele - twierdzi pan Huelle 18.06.12, 08:53
      Pani redaktoreczka wraz z wszystkowiedzącą koleżaneczką panią W. obecnie działa na froncie edukacji. Profesor doktryner pochwali a one widać łase na pochwały. Na szczęście nie każdy jest tak mało rozgarnięty jak te dwie panie i przebrzmiały profesor. wyborcza.pl/1,75515,11918546,Swiat_wedlug_profesora_Balcerowicza.html
    • zylam1 Biedni nauczyciele - twierdzi pan Huelle 18.06.12, 09:02
      wyborcza.pl/1,75968,11954580,Dosc_szczucia.html
    • jamci44 Biedni nauczyciele - twierdzi pan Huelle 18.06.12, 09:34
      B. dobra, merytoryczna replika.
      • zylam1 Re: Biedni nauczyciele - twierdzi pan Huelle 18.06.12, 09:49
        jamci44 napisał:

        > B. dobra, merytoryczna replika.

        To ironia oczywiście.
    • ehre71 Biedni nauczyciele - twierdzi pan Huelle 18.06.12, 09:38
      Skąd Pani ma te informacje?!? Proszę sprawdzić, ile faktycznie zarabia nauczyciel. W tym roku - proszę nie uwzględniać informacji o planach ministerialnych.
      Proszę nie obrażać nauczycieli innych przedmiotów niż język polski- najwyraźniej nie zna Pani pracy w szkole (tej współczesnej) i nie wie, jakie materiały dydaktyczne opracowują nauczyciele (nawet filozofii) i ile pracy biurokratycznej i zespołowej (pozalekcyjnej i nie związanej bezpośrednio z nauczanym przedmiotem) mają. GW mam za złe , że rozpowszechnia tak zniekształcone informacje...
    • nika_j Re: Biedni nauczyciele - twierdzi pan Huelle 18.06.12, 10:02
      Cóż, ja tez moge napisać, że pani redaktor zarabia miesięcznie 10 tysięcy brutto za pół godziny pracy tygodniowo pracy przy skleceniu byle jakiego tekstu jak ten powyżej. I będzie to równie celna uwaga jak te, pisane przez panią redaktorzynę.
      • nika_j Re: Biedni nauczyciele - twierdzi pan Huelle 18.06.12, 10:03
        A nie, przepraszam, będzie bardziej trafna.
      • 2berber Re: Biedni nauczyciele - twierdzi pan Huelle 18.06.12, 10:13
        nika_j napisała:
        > Cóż, ja tez moge napisać, że pani redaktor zarabia miesięcznie 10 tysięcy brutt
        > o za pół godziny pracy tygodniowo pracy przy skleceniu byle jakiego tekstu

        Takie zarzuty można stawiać w obie strony - nic z tego nie wynika :-(
        Poziom wykształcenia wzrasta i są potrzebne zmiany w edukacji,
        mamy do czynienia z rewolucją informatyczną.
        Dziennikarze mają problem bo internet powoduje że dziennikarze
        przestają być czwartą władzą, gdyż właśnie internet staje się
        pierwszą władzą.
    • kotek.filemon Re: Biedni nauczyciele - twierdzi pan Huelle 18.06.12, 10:07
      Chyba naprawdę jest jakiś prikaz z KC, że trzeba zrobić ustawkę na nauczycieli. Z lekarzami wyszło słabo, bo nawet ciemny lud nie dał sobie wkręcić, że burdel w służbie zdrowia to wina lekarzy i farmaceutów a nie urzędasów z NFZ oraz nierządu Tusku. Trzeba więc kręcić następną historyjkę, bo musi się znaleźć jakiś chłopiec do bicia, gdy Zielona Wyspa(TM) zamienia się w Titanica...
      • jk1962 Re: Biedni nauczyciele - twierdzi pan Huelle 18.06.12, 11:06
        Racja jest po stronie rządu, każdy mój znajomy spotkał w czasie swojej, lub swoich dzieci, edukacji miernoty. Nauczycieli którzy niczego nie uczyli a wyłącznie szkodzili. Nieusuwalne miernoty. Znam też sporo nauczycieli, nikt na zarobki nie narzeka. Więc może zamiast insynuować o jakiś "prikazach z KC" napisz na czym ta wielka krzywda nauczycieli polega? Bo ja widzę krzywdę uczniów, krzywdy nauczycieli mimo szczerych chęci zobaczyć nie mogę.
        • jottsp naucz sie myslec zanim zaczniesz pisac - 18.06.12, 11:34
          - dlatego ze sa mierni nauczycie - bo sa, tak jak sa mierni dzennikarze, pisarze i politycy czy kucharze - wiec z tego powodu, chcesz obnizac pensje wszystkim nauczycielom i co za tym idzie - obnizac poziom nauczania? Uwazasz ze poziom edukacji, jej jakosc sa w Posce za wysokie i mozna je popsuc? - bo tym sie skonczy obnizenie pensji nauczycieli. A moze w ogle nie sa oni potrzebni - moze wystarczy posadzic dzieci w klasie przed telewizorem , wlaczyc program edukacyjny i bedzie taniej - szkola z personelem skladajacym sie z woznego i sprzataczki oraz ew. dyrektor bedzie super tania.
        • kotek.filemon Re: Biedni nauczyciele - twierdzi pan Huelle 18.06.12, 12:36
          Znacznie częściej nauczyciele spotykają na swojej drodze miernoty, które do szkoły mają pod górkę, ale one też niestety są w żaden sposób nieusuwalne.
          • jk1962 Re: Biedni nauczyciele - twierdzi pan Huelle 18.06.12, 13:10
            Ludzie w większości chcą dobrej edukacji dla swoich dzieci, nawet jeśli te dzieci są miernotami. Każdy, nawet największy matoł, ma jakieś zalety. Niestety polska edukacja nie potrafi dostosować się do indywidualnych potrzeb uczniów. Zostawia gorszych z tyłu a wybitnych poddaje procesowi "urawniłowki". Gdzie jest przyczyna?
            Jako przyczynę wskazuje się Kartę. I za tą tezą stoją poważne argumenty. Natomiast nauczyciele obrazili się i zamiast wskazać jakiekolwiek sposoby rozwiązania, oczywistych przecież problemów, postanowili że nie oddadzą ani guzika.
            Jesteście na straconej pozycji. Jeśli rząd nie zmieni zapisów Karty, samorządy ją zlikwidują w sposób szeroko opisany w GW. Ja rozumiem że są nauczyciele którzy pracują dużo więcej od ustawowego pensum, ale nie udawajcie że nie ma takich co na pensum kończą.
            • kotek.filemon Re: Biedni nauczyciele - twierdzi pan Huelle 18.06.12, 13:29
              jk1962 napisał:

              > Ludzie w większości chcą dobrej edukacji dla swoich dzieci, nawet jeśli te dzie
              > ci są miernotami. Każdy, nawet największy matoł, ma jakieś zalety. Niestety pol
              > ska edukacja nie potrafi dostosować się do indywidualnych potrzeb uczniów. Zost
              > awia gorszych z tyłu a wybitnych poddaje procesowi "urawniłowki". Gdzie jest pr
              > zyczyna? Jako przyczynę wskazuje się Kartę.

              Bo tak jest najłatwiej. Przyczynami oczywiście w żaden sposób nie są: likwidacja etatów pedagogów i psychologów szkolnych, likwidacja gabinetów logopedycznych i pielęgniarskich, utrzymywanie dużej liczebności klas pomimo niżu demograficznego, obcinanie etatów bibliotekarzom szkolnym, nieuzupełnianie szkolnych księgozbiorów, praktyczna likwidacja zajęć wyrównawczych (za mojej podstawówki w czasach tej krwiożerczej komuny zwanych "reedukacją"), tworzenie po jednej klasie integracyjnej na szczeblu gimnazjum na gminę i wiele innych systemowych usprawnień, które polska szkoła zawdzięcza miłosierdziu gminy finansującej edukację, która wg. Balcerka tylko czeka, aby zapewnić naszym ukochanym dzieciom wspaniały start w życie, ale te bezczelne belfry przeszkadzają. To oczywiście wszystko wina nauczycieli, a najbardziej tej znienawidzonej Karty.
    • vibhisana Leniwi nauczyciele - twierdzi Nowakowska 18.06.12, 10:17
      I dalej trwa przerzucanie argumentami na rzecz i przeciw Karcie Nauczyciela. Poza wszystkimi słusznymi argumentami ja Pani poprostu nie wierzę! Usuniecie karty nauczyciela to tzw. dalszy ciąg walki z Komuną. Wy Prawica pragniecie metodami ekonomicznymi zlikwidować zaplecze Lewicy. To jest Wasz ukryty cel. Marzą Wam się guwernantki i guwernanci dla bogatych paniczy i panienek oraz fizyczna praca dla ich 14-letnich rówiesników. Po co uczyć głupoli? Pracy za biurkiem i tak starczy tylko dla bogatej mniejszości! Budzet chcecie uleczyć przez ciecia i niskie podatki dla biznesu. Polski wsk. Giniego najgorszy w EU jest jeszcze za dobry?
      • sir_fred Re: Leniwi nauczyciele - twierdzi Nowakowska 20.06.12, 20:41
        No i bardzo dobrze.
    • jan_dreptak Biedni nauczyciele - twierdzi pan Huelle 18.06.12, 10:22
      1. W Warszawie jest około 220 szkół podstawowych, w wynikach egzaminów 6-klasistów praktycznie cała pierwsza trzydziestka to szkoły niepubliczne

      2. w szkołach niepublicznych karta nauczyciela nie obowiązuje

      3. dobry nauczyciel zawsze znajdzie pracę i to lepiej płatną niż w szkole publicznej, miernoty będą się chować za KN

      4. wbrew pozorom usługę edukacyjną można tak samo policzyć i skwantyfikować jak uprawę groszku czy prężenie firan i tego związkowcy boją się najbardziej, że ktoś wreszcie zacznie ich rozliczać nie z godzin odbębnionych w szkole tylko sukcesu edukacyjnego
      • jottsp Re: Biedni nauczyciele - twierdzi pan Huelle 18.06.12, 12:14
        ciekawe porownanie : "1. W Warszawie jest około 220 szkół podstawowych, w wynikach egzaminów 6-klasis tów praktycznie cała pierwsza trzydziestka to szkoły niepubliczne" - w szkole niepublicznej sa "lepsze" dzieci = te w ktore rodzcice inwestuja (finasowo, emocjonlanie, dbaja i straja sie) a wszkole publiczne sa wszyskie dzieci z rejonu w tym te dla ktorych rodzice nie sa pomoca w nauce i zyciu - takie porwnanie jest klastwem Szoly niepubliczne powinny miec zakaz korzystania z funduszy na szkoly publiczne - ale obecnie sa one sposobem by przepompowac czesc fundyszy panstwowych (a wiec kierowanych z definicji do calego spoleczenstwa) do wybranych osob = jest to zawlaszczenie panstwa. Jest to chyba jeden z motorow akcji nagonki na nauczycieli - chodzi o to by "sprywatyzowac" po cichu szolnictwo robiac szkoly niepubliczne za "publiczne"pieniadze, w tych szkolachoczywiscie czesc funduszy bedzie pochodzic od rodzicow- co bedzie swiadczyc ze sa one ekonomicznie wydajniejsze, bedzie w nich zawsze kilkoro dzieci z rodzin biednych ktore dostana 100% dofinasowanie nauki tak by nie placic nic - co bedzie dowodem ze sa pro-socjalne i po ludzku ludzkie, ale sumarycznie - zabiora one wiekszosc srodkow na edukcje, i na tzw. publiczne szkoly zrejonizowane zostana grosze, ale ze te beda sie glownie one zajmowac edukacja tzw. "spadow" to moze nikt nie zauwazy?
      • aw34 Re: Biedni nauczyciele - twierdzi pan Huelle 20.06.12, 21:52
        Porównanie wyniku szkoły prywatnej i publicznej jest bez sensu. W prywatnej dzieci w klasie 5, 10 do 15 w publicznej 25 - 30. W prywatnej nie ma dzieci słabych, chorych, z niskim ilorazem inteligencji, z rodzin patologicznych, emigrantówi uchodźców. W mojej szkole cieszymuy się z wyniku 9 pkt. dziecka z syndromem alkoholowym . Jak na niego to ogromny sukces. Cieszymy się z wyniku 12 punktów dziecka bardzo słabego intelektualnie. Na ich sukces (tak to jest sukces) pracowaliśmy cięzko my nauczyciele i te dzieci, bardzo przez los pokrzywdzone. Mamy dzieci słabo mówiące po polsku i one też osiągają słaby wynik. Wiadomo, że to wpływa na średnią. I potem ktoś usiłuje porównać naszą srednią i średnią szkoły prywatnej. I twierdzi, że to świadczy o śłabości nauczycieli.
    • redix68 To już spokojnie można przyjąć, że trwa batalia 18.06.12, 10:37
      o zniszczenie Polskiej szkoły. Jak się właśnie dowiadujemy wg badań PISA nasze dzieciaki wybijają się w światowych rankingach. A przecież wiemy jak niedoinwestowana jest edukacja w Polsce na tle reszty krajów z czołówki tego rankingu!! W normalnym kraju, twórcy takiego sukcesu byliby jakoś uhonorowani. Pani redaktor uważa, że zarabiają 5 tys brutto - kłamie.
      Proszę wpisać sobie nauczyciel:
      www.wynagrodzenia.pl/moja_placa.php
      A teraz:
      www.rynekprasowy.pl/zarobki-stolecznych-dziennikarzy-%E2%80%93-raport-%E2%80%9Epress%E2%80%9D/
      I proszę. Dziennikarze to najczęściej ludzie, którzy nic nie umieją zrobić. Pedagog to jakiś zawód i wymagania. A pisanina jak tej pani może wyjść spod ręki kogokolwiek.
      Jak to jest, że ci którzy coś umieją mają o wiele mniej od tych krzykaczy?

      Ja osobiście sobie nie życzę, żeby jakiś łachmaniarz uczył moje dzieci.
      • jacek_dp Re: To już spokojnie można przyjąć, że trwa batal 18.06.12, 11:17
        Podaj źródło swoich informacji na temat wyników PISA.
        • redix68 raport OECD. 18.06.12, 11:31
          To taka organizacja międzynarodowa.
          • jacek_dp Re: raport OECD. 18.06.12, 11:41
            Prosiłem o źródło informacji. Czyli w dzisiejszym świecie o link do źródła tej konkretnej informacji w Internecie.
            Bez Twojej pomocy znalazłem PISA ale ostatni raport jest z 2009 roku. Tymczasem Ty napisałeś "Jak się właśnie dowiadujemy" co wskazuje na to że masz jakieś nowe informacje. O nie właśnie poprosiłem.
            • redix68 sorry, 18.06.12, 12:15
              miało być "jak się właśnie dowiadujemy w samej GW". Oni rzeczywiście raportują co kilka lat. A najnowsze są w tym roku. Gdybyś był zainteresowany to pisz na: pisa2012@ifispan.waw.pl
              Musimy jasno sobie powiedzieć o co idzie walka. Nie idzie o zarobki jako takie. Wystarczy zwiększyć pensum lub ilość dzieciaków w klasie. Oszczędności niewielkie, ale spadek poziomu nauczania ewidentny. Wówczas efekt będzie jak na uczelniach polskich w ostatnich latach.
              Pozdro
              • jacek_dp Re: sorry, 18.06.12, 13:30
                Nieco inaczej odbieram całą dyskusję. Balcerowicz skrytykował Kartę Nauczyciela i postawę związków zawodowych broniących KN jak niepodległości.
                Tymczasem KN zawiera zapisy nie sprzyjające poprawie jakości nauczania. Np. bardzo trudno zwolnić nauczyciela mianowanego, wynagrodzenia są uzależnione od wysługi i statusy (mianowany, dyplomowany itd.) a nie od jakości nauczania.
                Mam podobny pogląd na KN. Uważam zarazem, że z uwagi na ważność funkcji jaką pełnia w społeczeństwie nauczyciele powinni oni dobrze zarabiać. Nie powinni jednak zarabiać jednakowo. Lepsi powinni być wyżej wynagradzani niż przeciętni a słabi powinni być ze szkół eliminowani. Zmodyfikowanie KN pod kątem uzależnienia wynagrodzeń od osiągnięć uczniów, zmiana zasad zwalniania na określone w Kodeksie Pracy powinny w tym pomóc. No i sposób wykorzystania 40 godzin określonych w KP powinien być ustalany przez dyrektora szkoły a nie nauczyciela.
                • redix68 psiakość 18.06.12, 16:37
                  pisałem ci pół godziny i tekst mi zeżarło.
                  Więc skrótowo:
                  1. masz rację - KN to relikt, ale kampania w GW ma inny cel niż poprawę stosunków w szkołach. Gadanie o oszczędnościach jest bez sensu. Statystycznie na gminę przypada 20 nauczycieli. A ilu urzędników? W dodatku tych ostatnich przybywa. Spokojnie można założyć, że oszczędności na kadrze nauczycielskiej to wzrost liczby pociotków w urzędach.
                  KN to kompromis: małe pensje, ale z przywilejami
                  2. Balcerowicz jest księgowym. Żaden to autorytet w tych sprawach - sam się zresztą zasłania niewiedzą (pisze "chyba", a sprawdzić nie łaska? I to wpis niby naukowca). Robi demagogię porównuje systemy w 1 elemencie a pomija inny (płace).
                  3. Te 40 h do dyspozycji dyrektora o których piszesz, to pójdzie na czynności administracyjne a może i zastępowanie woźnych. Kolosalne oszczędności, bo będzie można robić redukcje niższego personelu. Nie wierzysz?
                  4. Nauczyciele powinni śmiało optować za odrzuceniem KN i przeniesieniem systemu płac i wymagań z innego kraju, np. Niemiec. W normalnym kraju zarabiają średnio 1.2-1.3 średniej krajowej. Ja sobie osobiście nie życzę, aby jakiś łachmaniarz uczył moje dzieci.
                  5. Jest prosta i znana wszystkim droga do poprawy sytuacji w szkołach publicznych. O wymaganiach względem nauczycieli i programach uczenia decydują rodzice z dyrekcją. Ale o tym w GW nie napiszą

                  Bardzo GW dziękujemy, że porusza problem oszczędności w gminach. Zapraszamy do podjęcia tematu dlaczego przybywa tam etatów urzędniczych i wyjaśnienia zagadki, dlaczego gmina niemiecka potrzebuje kilka razy mniej "administratorów".

                  Bardzo się cieszę, że wpisy w większości są bardzo dojrzałe i kompetentne w treści. Nie dajmy się zaszczuć.

                  • jacek_dp Re: psiakość 18.06.12, 18:04
                    Wiesz, te 40 godzin jest do dyspozycji pracodawcy, jak je wykorzysta jego sprawa. Naszym obowiązkiem jest wykonywać polecenia przełożonych nawet jeśli uważamy je za pozbawione sensu. Tak mówi Kodeks Pracy i czy nam się to podoba czy nie wszyscy mu podlegamy. Za wyjątkiem nauczycieli rzecz jasna.
                    • redix68 Nie zawsze tak jest. Skoro nauczyciel ma obowiązek 18.06.12, 20:20
                      się dokształcać to przekazanie tego czasu dyrektorowi zaowocuje namnożeniem się prac społecznych, które on zleci. Popatrz jak jest na uczelniach, to podobna praca, teoretycznie przełożony może zlecić różne rzeczy, ale wykładowcy rozpisują po swojemu swoje obowiązki. Nie do pomyślenia jest, żeby ktoś narzucał np. czynności administracyjne na okrągło. Ale mimo sporadycznie wrzuca się takie "fuchy". W szkole natomiast pole do nadużyć jest tu ogromne. Jak sądzisz, czym dyrektor zapełni te godziny?
                      • jacek_dp Re: Nie zawsze tak jest. Skoro nauczyciel ma obow 19.06.12, 08:05
                        Pracowałem na politechnice. To co się tam dzieje to prawdziwe bagno. Wcześniej czy później ktoś będzie musiał zrobić z tym porządek. Nie traktowałbym sytuacji na uczelniach jako wzorca dla szkół średnich. To byłoby leczenie dżumy cholerą.

                        Dokształcanie się to obowiązek każdego pracownika, ale powinien to robić w czasie wolnym, nie w czasie za który płaca podatnicy.
                  • mlodyniedowziecia Re: psiakość 18.06.12, 22:23
                    redix68 napisał:

                    > pisałem ci pół godziny i tekst mi zeżarło.
                    > Więc skrótowo:
                    > 1. masz rację - KN to relikt, ale kampania w GW ma inny cel niż poprawę stosunk
                    > ów w szkołach. Gadanie o oszczędnościach jest bez sensu. Statystycznie na gmin
                    > ę przypada 20 nauczycieli. A ilu urzędników? W dodatku tych ostatnich przybywa.
                    > Spokojnie można założyć, że oszczędności na kadrze nauczycielskiej to wzrost
                    > liczby pociotków w urzędach.
                    Akurat lepiej znam Polskę gminną niż rzeczywistość Warszawy. Nauczycieli jest 650 tys. - gmin ponad 2000. Statystycznie na jedną gminę przypada 300 nauczycieli. Jak się w wyłączy gminy miejskie wyjdzie ok. 100 a więc nie 20. Urzędników w gminie jest może 25 i z wyjątkiem wójta zarabiają sporo mniej niż nauczyciele. Tak więc utrzymanie urzędników gminnych kosztuje mniej wiecej 1/8 pensji nauczycieli.

                    > KN to kompromis: małe pensje, ale z przywilejami
                    > 2. Balcerowicz jest księgowym. Żaden to autorytet w tych sprawach - sam się zre
                    > sztą zasłania niewiedzą (pisze "chyba", a sprawdzić nie łaska? I to wpis niby n
                    > aukowca). Robi demagogię porównuje systemy w 1 elemencie a pomija inny (płace).
                    Chyba jednak większy autorytet w sprawach ekonomii niż średni pisarz.

                    > 4. Nauczyciele powinni śmiało optować za odrzuceniem KN i przeniesieniem system
                    > u płac i wymagań z innego kraju, np. Niemiec. W normalnym kraju zarabiają średn
                    > io 1.2-1.3 średniej krajowej. Ja sobie osobiście nie życzę, aby jakiś łachmania
                    > rz uczył moje dzieci.
                    Nauczyciel dyplomowany zarabia ponad średnia krajowa. U nas problemem jest raczej ujednolicenie zarobków w ramach tej grupy.
                    > Bardzo się cieszę, że wpisy w większości są bardzo dojrzałe i kompetentne w
                    > treści. Nie dajmy się zaszczuć.

                    Tak zwłaszcza Twoje z dziedziny ekonomii i statystyki.
                    • redix68 Rzeczywiście 20 a nie 20 19.06.12, 07:28
                      ale co do reszty się zgadza.
                      1. Średnia pensja nauczyciela dyplomowanego ociera się o średnią. Nie przekracza jej - źródło: Sedlak & Sedlak.

                      2. Balcerowicz może być autorytetem w dziedzinie księgowości. Ekonomicznie położył gospodarkę Polski, dopiero jego odsunięcie od władzy spowodowało wzrost gospodarczy. Ekonomia nie jest nauką ścisłą a ten facet to fanatyk reguł. To nie jest moja opinia, lecz większości ekonomistów, którzy po nim brali ministerstwo. Co innego jego działalność jako prezesa Banku. Tu się sprawdził. Ale ekonomia w edukacji w wydaniu Balcerowicza ..heh

                      3. Nie zabierałem głosu ws. ekonomicznych. Przeoczyłem coś? A statystycznie pomyliłem się co do ilości gmin. Co nie oznacza, że liczba nauczycieli jest jakaś dramatycznie wielka. Jak kogoś nie stać na kształcenie dzieci, to niech je trzyma w domy, albo posyła do szkół, gdzie w klasie siedzi 40 dzieci a ich nauczyciel ma 40 h lekcji tygodniowo. Będzie zysk ekonomiczny. W przypadku pozostałych rodziców niech państwo odda im pieniądze, które zabiera za kształcenie dzieci i umożliwi naukę w szkołach prywatnych, gdzie nie będzie się wtrącało do programów. Podobno na edukację idzie 6% PKB, to ja poproszę 6% podatków, które zapłaciłem i sam sobie wykształcę dzieci bez całego tego zgiełku wokół nauczycieli i ich pensji.

      • apas13 Re: To już spokojnie można przyjąć, że trwa batal 18.06.12, 15:03
        Znam wielu dziennikarzy. Jeden fakultet na dobrej uczelni to podstawa, wielu ma dwa. Biegła znajomość angielskiego/niemieckiego jest rzeczą elementarną. Wiedza z wielu dziedzin, o których piszą - często ekspercka. I co w zamian? Niewielki odsetek ma zarobki rzędu 8 - 12 tysięcy, ale na własnej firmie, czyli BEZ GWARANCJI zatrudnienia, bez urlopu i koniecznością opłacenia z tych pieniędzy wszystkich kosztów. I mówimy o Warszawie, na prowincji jest znacznie gorzej. Dobre etaty czy kontrakty zarezerwowane są dla garstki. Zarabiający dziesiątki tysięcy prezenter telewizyjny czyta kilkanaście wiadomości przygotowanych przez wyrobników tyrających od rana do nocy za kilkaset złotych na rekę, o ile news wejdzie do serwisu, bo jak nie wejdzie - nie zarabiają nic. Słabych ten rynek odsiewa błyskawicznie. A słabych nauczycieli?
    • ksantyppa Biedni nauczyciele - twierdzi pan Huelle 18.06.12, 11:20
      Szanowna Pani Redaktor, zacznę od tego,że ironiczny ton jest nie na miejscu. Jednak ważniejsze jest to,że wprowadza Pani miliony ludzi w błąd. Pani tekst jest podręcznikowym przykładem manipulacji. Nie wiem skąd wzięła pani informację,że nauczyciel dyplomowany otrzymuje ok 5000 tys. zł pensji. Jestem takim nauczycielem i nawet wliczając 13. pensję mam 3670 zł brutto, w tym jest 20% stażowego, a przecież większość nauczycieli takiego stażu nie ma.Pani nie zna polskiej szkoły. Dziecko biedne nie jest pozbawione pomocy, w szkołach jest mnóstwo zajęć wyrównawczych, kółek zainteresowań, projektów, gdzie uczeń może wyrównywać zaległości. Inna sprawa, czy tego chce. Biedne dzieci czasem nie chcą pozwolić sobie pomóc z lenistwa, a czasem z powodu nałożonych przez rodzinę obowiązków domowych, a nawet zarobkowych. Ten problem nie szkoła, jako jedyna instytucja, powinna rozwiązać. Pisanie,że nie wszyscy nauczyciele się przygotowują do lekcji, jest grubym nadużyciem. Nie jest to po prostu możliwe. Zmieniające się programy, podstawy programowe,plany pracy, lektury, nowe metody pracy itp. to uniemożliwiają. Rodzice są wymagający, dzieci też, nie mówiąc o władzach szkolnych. Nauczyciel, który nie przygotowuje się do lekcji, nie ma czego szukać w szkole. Nauczyciele wf nie sprawdzają prac, ale w soboty, niedziele, w czasie wakacji, ferii organizują imprezy sportowe,w ciągu roku szkolnego prowadzą zajęcia SKS- , zajęcia sportowe na różnym poziomie zaawansowania itp. Każdy przedmiot ma swoją specyfikę i swoje wymogi. Z dużym lekceważeniem pisze pani o wypalonych nauczycielach, mam wrażenie,że to dla pani żaden problem, takich należy usunąć, bo są już niepotrzebne. Nauczyciele nie są biedni-uprawiają piękny zawód, który daj dużo radości i satysfakcji. Należy ich wspierać,a nie niszczyć. Nie twierdzę,że nie można czegoś zmienić, zawsze można i należy zmieniać coś na lepsze. Jednak grunt pod konieczne zmiany nie powinien być przygotowywany Pani metodami - półprawd, kłamstw i i manipulacji. Przykro mi,że gazeta, którą szanuję i lubię, dołączyła się do nagonki na nauczycieli. Można prowadzić dyskusje, ale poziom reprezentowany przez Panią jest nie do zaakceptowania.Proszę nie oceniać sytuacji po kilku jednostkowych przykładach. Warszawa na pewno więcej zarabia. Warszawa to jedno miasto. Nauczyciele ciężko pracują i należy ich szanować, o co proszę i pozdrawiam.
    • noel1 Biedni nauczyciele - twierdzi pan Huelle 18.06.12, 11:43
      Kobito skąd wziąłaś te 5 tysięcy chyba od Wielowiejskiej, Czemu nie 7 albo i 8 tysięcy, tak na oko trochę za dużo by było no nie? W tej gazecie byle co idzie napisać naród gupi wszysko kupi. Coraz bliżej jest wam do gazety polskiej.
    • mlodyniedowziecia Biedni nauczyciele - twierdzi pan Huelle 18.06.12, 11:59
      Pani Redaktor. Podpisuje się pod każdym słowem Pani tekstu.
      Paweł Huelle dodał jeszcze rozczulajacą historię o swoim przodku i wywiódł wniosek (świadczący jak mało rozumie z nauk społecznych) że nauczyciel (każdy z 650 tys.) powinien zarabiać tyle co wykładowca akademicki przed wojną ( a było ich może kilka tysięcy). Siła nabywcza brała się z kryzysu i niskich cen na produkty rolne oraz faktu, że 70 procent obywateli żyło na wsi i przeważnie na granicy nędzy. Comiesięczne pensja to było coś nawet jak nauczyciel zarabiał tyle co listonosz.
      • redix68 a pod kłamliwą informacją o średnim wynagrodzeniu 18.06.12, 12:19
        nauczyciela dyplomowanego też się podpisujesz? Przecież to łatwo sprawdzić. Widać niewiele wart jest ten twój podpis.
        • mlodyniedowziecia Re: a pod kłamliwą informacją o średnim wynagrodz 18.06.12, 22:13
          Przecież to średnie ustawowe wynagrodzenie nauczyciela mianowanego. Nawet przepisy dotyczące własnego zawodu znasz słabo.
          • belferka33 Średnio ja i pies mamy po 3 nogi 19.06.12, 11:09
            Wszędzie są oszczędności, więc realna jest stawka:
            Minimalne stawki wynagrodzenia zasadniczego od 1 września 2011 r. dla nauczyciela z tytułem magistra z przygotowaniem pedagogicznym wynoszą brutto:
            - dla nauczyciela stażysty: 2 182 zł
            - dla nauczyciela kontraktowego: 2 246 zł
            - dla nauczyciela mianowanego: 2 550 zł
            - dla nauczyciela dyplomowanego: 2 995 zł.
            Pracuję 16 lat i do tych 2550zł brutto dostaję 15% wysługi lat oraz 50zł brutto motywacyjnego.
            Do stawek średnich dolicza się pensje urzędników MEN, pracowników kuratoriów itp. co znacznie przekłamuje realia.
            [url=http://www.men.gov.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=2321%3Arozporzdzenie-ministra-edukacji-narodowej-w-sprawie-wysokoci-minimalnych-stawek-wynagrodzenia-zasadniczego-nauczycieli-opublikowane-&catid=67%3Aksztacenie-i-kadra-kadra-pedagogiczna-wynagrodzenia&Itemid=92]Tekst linka[/url]
          • redix68 twoje komentarze są chamskie 19.06.12, 14:22
            Niby z czego wnioskujesz, że jestem nauczycielem? Łatwo sprawdzić, że nie jestem. Który nauczyciel pisałby komentarze w godzinach lekcji? Poniżej masz komentarz o zarobkach. Ustawowych. Jak dorośniesz to zostań nauczycielem, zobaczysz jaka to fucha
    • serrnik rytm zajec w szkolach reguluja....dowozy 18.06.12, 12:18
      Troszke sie usmialem czytajac ten artykul. Typowy warszawski punkt widzenia.
      Prawda jest taka, ze mozliwosci zajec wyrownawczych, dodatkowych po godzinach lekcyjnych i w okresie ferii nie ma. Gminy organizujac przetargi na dowozy dzieci dopasowuja je do planow lekcji. Dziecko ktore zostanie dluzej w szkole nie ma jak wrocic do domu, po prostu. W czasie ferii nikt dzieci na zajecia do szkoly nie przywiezie ani nie odwiezie i wysokosc pensum nic tu nie zmieni.
    • gajane4 Biedni nauczyciele - twierdzi pan Huelle 18.06.12, 12:34
      Rzecz nie w tym czy szkoła jest publiczna czy prywatna. Rzecz w kontroli i egzekwowaniu obowiazków i poziomu jego nauczyciela. Napewno ZDARZAJĄ się tacy nauczyciele, którzy 22 godziny uzupełniajace "pensum" do 40 godzinnego tygodnia pracy wykorzystują do różnych form pracy z uczniem (sprawdzanie klasówek, okresowy przegląd zeszytów, zajęcia uzupełniajace, itp.). Smiem twierdzić, że tacy stanowia WYJĄTKI. W Wesołej koło Warszawy, żadnemu z 2 wnuków od poczatku roku szkolnego nie sprawdzono żadnego zeszytu ! Efekt? Uczniowie jeżeli nawet coś notują, to w przypadkowych zeszytach lub wręcz na luźnych kartkach. Oczywiście nie ma nawet mowy o zorientowaniu się jaki materiał i w jaki sposób został przerobiony. W ten sposób "Pani od biologii" skrzętnie ukrywa swoja ignorację, bo żaden rodzic nie ma kontroli nad tym jakie "teorie" wykłada na lekcjach.
    • sztudi Biedni nauczyciele - twierdzi pan Huelle 18.06.12, 13:05
      Nie ma to jak obiektywizm - bogaci dziennikarze liczą wszystkim innym, że za dużo zarabiają.
      • kotek.filemon Re: Biedni nauczyciele - twierdzi pan Huelle 18.06.12, 13:32
        sztudi napisał(a):

        > Nie ma to jak obiektywizm - bogaci dziennikarze liczą wszystkim innym, że za du
        > żo zarabiają.

        Dziennikarze są różni - raz bogaci, raz biedni. Ale chyba teraz przeboleć nie mogą, że nawet na nich spadł bolandyjski standard w postaci zatrudniania na lewe umowy cywilnoprawne i nie mogą przeboleć, że wciąż istnieją grupy zawodowe, gdzie jest to bardziej utrudnione. Oczywiście jest to także sprzeczne z Polityką Miłości nierządu Tusku, która zakłada, że każdy, od sprzątaczki do prezesa, będzie "firmą jednoosobową". Z wyjątkiem zawodowych politruków oczywiście.
    • st Pani Redaktor - zapraszamy z obłoków na ziemię! 18.06.12, 19:23
      Przepraszam, ręce mi opadają gdy czytam Pani tekst. Pani już jako jedyny miernik wszechrzeczy przyjęła pieniądze! Zajęcia wyrównawcze w ferie? Produkcja niewolników dla pana Klesyka? Po dwudziestoleciu niszczenia szkoły i nauczycieli oburza się Pani na pierwszą podwyżkę i miernotę szkoły? A może nie opłaca się według ani edukować obowiązkowo wszystkich, może warto tylko tych, którzy mają czym zapłacić? Tak samo komuś nie opłacało się leczyć w hospicjach i przekształcił je w biznesiki - jasne, jak tu zarobić na umierających, dzieciach, chorych, sztuce, kolei, widać jak zarabiacie na rencistach, na naszych emeryturach, autostradach budowanych za darmo przez bezbronnych robotników, widać biznesik na stadionach piłkarskich etc.
      Pan Balcerowicz ze swoimi poglądami stał się ojcem chrzestnym populistów w rodzaju Leppera, PIS Radia Maryja - dziękujemy Panie Leszku!
      Dolary miarą wszechrzeczy. Zapomnijcie o miłości, przyjaźni, przyzwoitości, uczciwości, przyjaźni czy mądrości. Wszyscy stańcie się bankierami, biznesmenami, finansistami.
      Całą resztę sobie kupicie, prawo i sprawiedliwość też.
      Gratuluję Pani Redaktor tak ciasnego punktu widzenia, rzadki z Pani okaz!
      • jacek_dp Re: Pani Redaktor - zapraszamy z obłoków na ziemi 19.06.12, 08:10
        Tu nie chodzi o pieniądze jako takie tylko o jakość pracy nauczycieli w zamian aa pieniądze publiczne. Chcielibyśmy by była wyższa.
        Karta Nauczyciela sprawia że nie można wykopać ze szkół miernych nauczycieli, że wynagrodzenie zależy od wysługi lat a nie rzeczywistych kwalifikacji mierzonych jakością wiedzy uczniów. Broniąc Karty Nauczyciela nauczyciele bronią tych miernych spośród siebie i bronią niskich wynagrodzeń bo niby dlaczego mamy się zgodzić płacić więcej za kiepską pracę?
        • graz.ka Re: Pani Redaktor - zapraszamy z obłoków na ziemi 19.06.12, 08:28
          a tak wygląda praktyczny wpływ rodziców na wybór dyrektorów:

          radom.gazeta.pl/radom/1,48201,11888474,Najlepszy____dlaczego_nie_dosc_dobry__List_otwarty.html
          co zmieni likwidacja Karty Nauczyciela?
          • graz.ka Re: Pani Redaktor - zapraszamy z obłoków na ziemi 19.06.12, 09:02
            A to dzisiejsze wiadomości:

            wyborcza.biz/biznes/1,100969,11966090,_DGP___Urzednicy_dostaja_bonusy_za_samo_siedzenie.html
            • jacek_dp Re: Pani Redaktor - zapraszamy z obłoków na ziemi 19.06.12, 09:15
              I co z tych dwu wiadomości ma wynikać?
              Szkoła jest publiczna więc decyzja kto ma nią zarządzać należy do właściciela czyli gminy.
              Rodzice nie mają prawa o tym decydować. Co nie znaczy że wsadzanie na stanowiska po uważaniu mi się podoba bo tak nie jest.

              Drugi news jest ciekawy bo uderza w w środowisko nauczycielskie :-)
              Jeśli bowiem nie podoba się Wam, że urzędnicy dostają pieniądze tylko dlatego że tak stanowią przepisy to powinniście zrozumieć dlaczego nam obywatelom równie bardzo nie podoba się, że nauczyciele otrzymują pieniądze za wysługę lat a nie za wyniki pracy albo 3 lata płatnego urlopu podczas gdy inni mogą o tym tylko pomarzyć. Uderzcie się najpierw we własne piersi potem pokazujcie wady innych.
              • graz.ka Re: Pani Redaktor - zapraszamy z obłoków na ziemi 19.06.12, 09:33
                A gdzie ja napisałam, że mi się premie urzędników nie podobają?

                To raczej dowód na to, że nauczyciele nie są jedyną grupą zawodową z ustawowo zagwarantowanymi zarobkami. I nie tylko urzędnicy poza nimi.
                I ze nie tylko na nauczycieli gminy musza wydawać pieniądze.

                A pierwszy link - tak właśnie wygląda w wielu gminach samorządność i obywatelskość. I dlatego wiara w to, że samorząd dla dobra uczniów i rodziców będzie zarządzał kierując się jakością pracy szkoły graniczy moim zdaniem z naiwnością.
                • jacek_dp Re: Pani Redaktor - zapraszamy z obłoków na ziemi 19.06.12, 09:58
                  Żenujące. Czy się stoi czy się leży dwa tysiące się należy? Tego Pani chce dla nauczycieli?
                  • graz.ka Re: Pani Redaktor - zapraszamy z obłoków na ziemi 19.06.12, 10:37
                    Nie. Chcę - przy żądaniach zmian - realnych i mądrych propozycji.

                    Nie wyłącznie inwektyw i mrzonek.
                    • droch Re: Pani Redaktor - zapraszamy z obłoków na ziemi 20.06.12, 23:25
                      Pierwsza propozycja wynika z demografii: skoro dzieci jest mniej, to, niestety, pracy dla nauczycieli też jest mniej...
    • intransigent Krokodyle łzy redaktor Nowakowskiej 20.06.12, 11:12
      To ja zapytam: "Drogi panie Huelle, dlaczego uwziął się pan na uczniów?". Np. tych z biednych rodzin, których nie stać na korepetycje, a z którymi nauczyciele w publicznych szkołach nie pracują dodatkowo, bo mają 18-godzinne pensum?

      A dlaczegóż to miałyby tych korepetycji w ogóle potrzebować? No, chyba że redaktor Nowakowska już antycypuje skutki obcięcia godzin przeznaczonych na naukę historii, polskiego, biologii, chemii i geografii w liceum. Wtedy, dzięki opcji POlitycznej redaktor Nowakowskiej, faktycznie dostanie się na dobrą uczelnię będzie bez korepetycji niemożliwe.

      Dzieciom będzie jeszcze lepiej, jak redaktor Nowakowska i sfora podobnych jej ujadaczy odda szkoły samorządom. Wtedy z rozczuleniem zaczniemy wspominać czasy wyżu demograficznego z lat 80. i klasy, które miały tylko po 30-35 uczniów.
    • wafeler Re: Biedni nauczyciele - twierdzi pan Huelle 20.06.12, 12:28
      Z tymi nauczycielami to jest rzeczywiście kłopot. powinno się radykalnie zreformować ten zawód tak, zeby motywowal wykpnujących go ludzi do samorozwoju i dawał im satysfakcję, ale jednocześnie wymagał efektywnej pracy. bo na razie tego nie ma.

      pytanie tylko, jak to zrobić?

      ja jedynie moge powiedzieć, się bawić na koncercie QUEEN 7 lipca, bo tylko o tym teraz myślę, a o reformie edukacji niestety nic pwiedzieć nie mogę,

      szkoda tylko, ze na czas wakacji w ten sposób będą działać także ludzie, od których takie reformy zależą.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka