Dodaj do ulubionych

Niż kontra indeks

12.07.12, 04:25
Najwieksza bolączką jest fatalny poziom pracownikow naukowych. Na tym tle pensje biorąc pod uwagę wysokie koszty uzyskania i tak są za duże.

UW czy UJ są słabymi uczelniami, a wydziały jak Historia na tle reszty Europy czy Swiata to nedza intelektualna. Profesor historii czy socjologii UW, na tle profesora przyzwoitego uniwersytetu w USA, powiedzmy Brandeis, jest mierny. Nie wspominam o Harvard, czy Yale. Nie jest mierny z powodu kiepskiej pensji, tylko z braku wykształcenia, nawyków naukowych, chęci pracy, czyli wszystkiego co czyni dana osobę dobrym naukowcem.

Niż nie wyleczy miernoty intelektualnej. Układ skostnieje i przetrwa do następnego wyżu.
Obserwuj wątek
    • katarzyna_s5 Po pierwsze, niż wyeliminuje najsłabszych i najgor 12.07.12, 09:38
      Niestety odwrotnie:
      "Po pierwsze, niż wyeliminuje najsłabszych i najgorszych. "
      Nie wyeliminuje. Zostawi ich w spokoju a wyeliminuje - i już to robi - najlepszych naukowo.
      Miernoty są po układach i dlatego są miernotami - bo nic nie muszą i nadal nic nie będą musiały. Pozwalniany zostanie pion "merytoryczny".

      to prawda, że układ skostnieje i przetrwa
      chyba, że mu się na to nie pozwoli
      Teraz jest dobry czas - w czasie niżu - aby znieść habilitację, uznać, że wszystkie dotychczasowe tytuły i stopnie powyżej PhD mają wartość emocjonalno-honorową.
      Stworzyć nowy system.
      Zapłacić grubą forsę i ściągnąć z amerykańskich uniwersytetów - z pierwszej ich setki - profesorów z każdej dziedziny na 4 letnie sowicie opłacane kontrakty - z jednym celem w kontrakcie: stworzyć 2 polskich liderów naukowych z polskiego lub importowanego materialu (musieliby znać polski na poziomie pozwalającym im wykładać poprawną polszczyzną).
      Przez te 4 lata ten profesor musiałby ich przeczołgać przez kilkanaście kluczowych konferencji z branży, i przekazać im jak najwięcej, a po 4 latach zostawić ich samych - odwiedzając raz na pół roku.
      • trzy.14 Re: Po pierwsze, niż wyeliminuje najsłabszych i n 12.07.12, 15:04
        To jest niestety zaklinanie rzeczywistości.
        Po pierwsze, aby ściągnąć tych profesorów, trzeba by kupę kasy wyłożyć. Powiedzmy minimum opół miliarda. (50 profesorów razy 10 mln na grupę badawczą; 1 etat "polski" to minimum 100 tys rocznie, profesorski nawet 4 razy tyle; a gdzie laboratorium, a gdzie koszty udziału w konferencjach, etc.)
        Po drugie, i amerykański profesor d... gdy nie ma z kim pracować na miejscu.
        Po trzecie, ten profesor musiałby pracować w innej rzeczywistości prawno-ekonomicznej
        (w Polsce zakup ołówka to bieg z przeszkodami, komputer zwykły mozna kupować ponad rok - patrz "zamówienia publiczne")
        Po czwarte, profesor po 4 latach wyjeżdża i co? Wszystko zostaje po staremu.
        Po po piąte, problem nie jest w ludziach, tylko w systemie organizacji nauki.
        Korea Południowa w ciągu 50 lat mogła wydźwignąć się ze skrajnego zacofania (poziom Ghany) do czołówki technologicznej świata. U nas ważniejsze są inne problemy: in vitro, KRUS, emerytury górnicze, karta nauczyciela, ustawa o szkolnictwie wyższym, emerytury mundurowe, status prokuratorów, koncesja dla TV Trwam, karta nauczyciela, miesięcznicze smoleńskie etc. etc.
        Po szóste, bez sprzężenia nauki z gospodarką szkoda tego pół miliarda wyrzucać w błoto.
      • dr_pitcher Re: Po pierwsze, niż wyeliminuje najsłabszych i n 12.07.12, 21:50
        Katarzyno:
        jaki profesor, o zdrowych zmyslach, z pierwszej setki przyjedzie do Polski? Moze znajdzie sie dwoch trzech fantastow i na tym koniec. Takiemu profesorowi trzebaby bylo zapwenic nie tylko pieniadze ale przed wszystkim wysokiej klasy personel - skad on to wezmie?
      • anfa05 Re: Po pierwsze, niż wyeliminuje najsłabszych i n 14.07.12, 18:21
        największymi przeciwnikami habilitacji są zazwyczaj Ci, którzy po wielu latach siedzenia na uczelni nie są w stanie jej zrobić. jeśli ktoś jest prawdziwym badaczem habilitacja nie stanowi żadnego problemu. ale jak zwykle habilitację przywołuje się jako największy problem polskiej nauki. problem jest słabe finansowanie nauki i szkolnictwa wyższego - zwłaszcza płace na uczelniach.
        • spokojny.zenek Re: Po pierwsze, niż wyeliminuje najsłabszych i n 16.07.12, 07:31
          anfa05 napisał:

          > największymi przeciwnikami habilitacji są zazwyczaj Ci, którzy po wielu latach
          > siedzenia na uczelni nie są w stanie jej zrobić. jeśli ktoś jest prawdziwym bad
          > aczem habilitacja nie stanowi żadnego problemu.

          Chyba, że wchodzą jakieś względy pozamerytoryczne - to się też zdarza. Co do istoty problemu - pełna zgoda. Habilitacja to temat zastępczy. Zresztą jeden z wielu, cała tzw. "reforma" składa się głównie ze zmian zastępczych i pozornych, które mają posłodzić herbatę samym wywijaniem łyżeczką.






          ale jak zwykle habilitację przy
          > wołuje się jako największy problem polskiej nauki. problem jest słabe finansowa
          > nie nauki i szkolnictwa wyższego - zwłaszcza płace na uczelniach.
    • goral27 Co na to Piotr Pacewicz? 12.07.12, 09:41
      Pamietam tutaj elaboraty pana Pacewicza, ze po co ten stres matur i ze jak ktos chce studiowac kognitywistyke to niech se studiuje, nikomu nic do tego.

      Jak sie to ma do troski o poziom wyzszych uczelni redaktora Leszczynskiego?
      • kotek.filemon Re: Co na to Piotr Pacewicz? 12.07.12, 10:44
        Widocznie w kręgu ludzi sterowanych drogą radiową, myślących to, co każe Prezes Polskezbaw oraz czytających pluralistyczne media w rodzaju Łrzepy sama myśl o tym, że dwóch pracowników tej samej redakcji może mieć odmienne poglądy to myślozbrodnia.
        • goral27 Re: Co na to Piotr Pacewicz? 12.07.12, 11:22
          w sumie to skad wiesz ze maja inne poglady?

          Kto jak kto ale Wyborcza nie ma sobie rownych w trudnej sztuce dialektyki. Nie dalej jak pare dni temu Pawelek Smolenski byl smutny ze ktos porownal Williams do Grodzkiej. Ale co w tym obrazliwego to juz nie byl laskaw wyjasnic.

          Wiec byc moze i tym razem udalo sie jakos redakcji pogodzic ze soba te dwa poglady i stworzyc wizje "otwartych dla wszystkich uniwersytetow na poziomie Harvarda"?
          • spokojny.zenek Re: Co na to Piotr Pacewicz? 16.07.12, 08:50
            goral27 napisał:

            > Ale co w tym obrazliwego to juz nie byl laskaw wyjasnic.

            Nie świadczy to o tobie dobrze, jeśli potrzebujesz wyjaśnienia...

    • flamengista mitoman 12.07.12, 15:26
      Nie owijajmy w bawełnę: przedmówca plecie androny. To nie jest prawda.

      W relacji do nakładów, polskie uczelnie prezentują adekwatny, przeciętny poziom. Dziesiątki lat dziadowskiego finansowania i zarządzania, a także krępowania wolności naukowej zrobiły swoje.

      Problem w tym, że porównywanie UJ czy UW do Oxfordu czy Harvardu to jak porównywanie Legii czy Wisły do Realu Madryt i Manchesteru United.

      Wspomniany "przyzwoity uniwersytet" czyli Brandeis ma endowment found (wg. wikipedii) w wysokości 704 mln USD, a więc za te fundusze mógłby wykupić wszystkie budynki i aparaturę nie tylko UW i UJ, ale pewnie i pozostałych krakowskich i warszawskich uczelni. Przy czym mając takie zasoby finansowe, zatrudnia niespełna 500 wykładowców i ma zaledwie 5 tys. studentów. Dla porównania: UJ zatrudnia 2 tys. wykładowców, którzy uczą 50 tys. studentów. Czyli: w Brandeis na 1 wykładowcę przypada przeciętnie 10 studentów, na UJ - 25. Koszty działalności UJ to ok. 500 mln złotych rocznie, Brandeisa 300 mln dolarów. Czyli: za 2 razy więcej pieniędzy Brandeis uczy 10 razy mniej studentów. W rankingu szanghajskim Brandeis jest pod koniec 3 setki z ogólną oceną 5:
      www.shanghairanking.com/Institution.jsp?param=Brandeis%20University
      a UJ na początku 4 setki z ogólną oceną 4,5:
      www.shanghairanking.com/Institution.jsp?param=Jagiellonian%20University
      Reasumując: mimo mizernego finansowania UJ prezentuje zbliżony poziom do Brandeisa, ucząc równocześnie 10 razy więcej studentów.

      Jakoś nikt nie ma pretensji do polskich kopaczy, zarabiających w ekstraklasie grube miliony, że nie wygrywają Ligi Mistrzów. Ale od naukowców oczekuje się nobli, płacąc im grosze. A prawda jest taka, że przy mizernym poziomie finansowania wyniki są i tak zadowalające.
      • kontakt-gw blad flamnegisto!!! 12.07.12, 17:31
        Wyniki byly by "zadawalajace" gdyby kadra zamiast chalturzyc i uprawiac pozoranctwo naukowe dla stopni i tytulow, rzetelnie zapoznala sie z aktualnym stanem wiedzy i porzadnie ksztalcila studentow. Obecny sposob ksztalcenia jest wysoce NIEZADAWALAJACY. Sposob traktowania studentow tym bardziej. Wysokie mniemanie o sobie i postawy roszczeniowe nikogo nie moga satysfakcjonowac.

        Chcialo by sie napisac "mentalnosc glupcze". No ale kto z kim przestaje taki sie staje...
        Pouczajace bylo by porownac carakter wypowiedzi flamnegisty-doktoranta z okolic 2005 r. z obecnymi.
        • flamengista same ogólniki 12.07.12, 22:52
          i niczym nie potwierdzone tezy, z którymi nie sposób nawet polemizować.

          Generalnie jak stawia się jakieś poważne zarzuty, należy przedstawić dowody. W tym przypadku: dane obrazujące te patologie i ich ew. powszechność w środowisku akademickim w Polsce.
        • anfa05 Re: blad flamnegisto!!! 14.07.12, 18:17
          obecny poziom wiedzy i kultury sporej części studentów jest wysoce niezadowalający. inteligentne dzieci z pierwszych klas podstawówki wiedzą czasem więcej.
          język części studentów przypomina dyskusje, które jeszcze niedawno toczyły się pod budkami z piwem.
          żeby chociaż 3-4 studentów na 10 wiedziało po co przyszło na dany kierunek i wykazywało choć śladowe zainteresowanie tym co się do nich mówi to było świetnie. większości studentów nie interesuje absolutnie nic (nauka, działalność społeczna, wyjazdy za granicę) oprócz tego by dostać po kilku latach papierek.
          ale to oczywiście WSZYSTKO jest wina kadry akademickiej ;)
    • syslo1945 ... kontra ... 12.07.12, 19:42
      Szanowny Panie,

      Dlaczego akurat nauczyciel akademicki chałturzy, a nie chałturzą Pana koleżanki z łamów GW, jak Monika Olejnik, i wiele innych osób, wielu innych zawodów. Dlaczego akurat tylko nauczycieli akademicki ma pod górę? Już nauczyciele ze szkół nie mają takich ograniczeń prawnych. A Pan ma?

      Tak, pracuję na dwóch etatach, ale Pan obraża mnie i wielu innych nazywając naszą pracę chałturą, odsyłam na mmsyslo.pl. Dopominam się o trochę więcej szacunku.

      A przy okazji, może Pan "doniesie" Pani minister, którą Pan tak wychwala, że są profesorowie zwyczajni, którzy po 44 latach pracy otrzymują miesięcznie 3684 złote (to z ostatniego miesiąca).

      Z poważaniem, Maciej M Sysło
    • ar.co Niż kontra indeks 13.07.12, 17:45
      I co z tego, że padną najsłabsze uczelnie w Pcimiu Dolnym czy Kupach Wielkich, skoro maturzyści, którzy - w przypadku wyżu - musieliby iść do tego Pcimia czy Kup, w przypadku niżu pójdą na UJ czy UW? Poziom półgłówków się od tego nie podniesie, natomiast lepsze uczelnie, jeśli będą chciały przetrwać, będą musiały obniżyć poziom, tak aby był do przyjęcia dla nowych studentów. Bo jakoś nie wierzę, że niż dotknie tylko najgłupszych. Owszem, w liczbach bezwzględnych półgłówków będzie mniej - i dlatego zmieszczą się na lepszych uczelniach.
      • spokojny.zenek Re: Niż kontra indeks 13.07.12, 17:57
        Ściślej rzecz biorąc: nie upadną wcale najsłabsze niepubliczne, bo przekształcą się już całkiem w fabryki dyplomów a chętni na kupno papierka będą zawsze. Upadną "średniacy", którzy próbowali stać się prawdziwą uczelnią, jedni lepiej inni gorzej. Po prostu zabraknie dla nich studentów (juz dziś zresztą to widać wyraźnie).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka