Dodaj do ulubionych

Lekarze życia i śmierci

23.03.05, 01:09
Zycie nie jest juz bezcenne...
Jego cene wyznaczaja mozliwosci finansowe
spoleczenstwa.
Medycyna poszla tak daleko, ze moze juz odsuwac
moment smierci fizycznej, ale koszty te przewyzszaja
nie tylko mozliwosci finansowe najblizszych ale takze calych
wysokorozwinietych spoleczenstw....
Przyszedl czas na selekcje....
Obserwuj wątek
    • zen-on Lekarze życia i śmierci 23.03.05, 01:11
      Mam nadzieję, że nikt nigdy nie będzie mnie traktował
      jak warzywa i podlewał, aż komórki zwiędną. To byłby
      dla mnie kompletny brak szacunku. Jak można człowieka,
      który właściwie już umarł sztucznie podtrzymywać i patrzeć
      na agonię, która jest przesądzona, kiedy nie ma szans na
      wyleczenie?
      Lekarze mają leczyć, a nie utrzymywać "żywe" trupy. Jak można
      się tak znęcać nad ciałem człowieka. Czyż nie jest to
      bezczeszczebnie zwłok? Komórki można podtrzymywać przy życiu
      bardzo długo, tylko po co? Robić "żywe" mumie? Po co?
      Kiedyś było łatwiej, gdy ktoś umarł, to nie żył. Teraz granica
      między życiem a śmiercią zatarła się trochę. Teoretycznie można
      żyć bez głowy, tylko czy ciało bez mózgu jest jeszcze człowiekiem?
      • the_real_kris hipokrytom do rozumu nie przemowisz... 23.03.05, 01:57
        szkoda strzepic jezyka...
        • dupajasiu102 W polsce "hipokryzja" lekarzy przejawia sie tez w 23.03.05, 03:50
          sposob.
          Jezeli mowimy o zaniechaniu leczenia pacjentow ciezko chorych, mysle ze nalezy
          poruszyc sprawe istnienia o wiele bardziej przestepczego dzialania lekarzy..

          Czesto chorym na raka podaje sie PLACEBO !!! Pacjent na krawedzi zycia i
          smierci oraz jego rodzina wierza ze sa w rekach dobrego lekarza, w
          rzeczywistosci lekarz spisuje pacjenta na SMIERC

          A JEDNAK PACJENT UMIERA, A LEKARZ DOSTAJE CIEZKA FORSE OD FIRMY BADAJCEJ LEKI,
          OCZYWISCIE NIEOPODATKOWANA, CZESTO W KOPERCIE LUB PRZELEWEM NA ZAGRANICZNE
          KONTO. TO SA NAPRAWDE DUZE KWOTY

          Polska jest prawdziwym poligonem dla tego typu "badan", tani kraj, bez
          jakiejkolwiek troski o ciezko chorego pacjenta, czesto nieswiadomego swoich
          praw.

          Co w zrobiono w Polsce by lekarz nie usmiercal za nielegalne pieniadze
          pacjentow podajac im zamiast leku ratujacego zycie.... CUKIER ?!

          Sebar
          sebar_rysiu@yahoo.co.uk
          • daddy50 Re: W polsce "hipokryzja" lekarzy przejawia sie t 23.03.05, 08:40
            Trochę błędne informacje...Wszystkie badania prowadzone przez firmy
            farmaceutyczne w Polsce muszą mieć zgodę Komisji Bioetycznej, bez której nie
            mogą być prowadzone. Pieniądze otrzymywane przez lekarzy są OPODATKOWANE!!!-
            legalne umowy zlecenia. A poza tym dzięki takim badaniom (są prowadzone na
            całym świecie)wielu chorych może otrzymać leki, których nie mogli by otrzymać
            bez pomocy firm...gdyż Polska jest "za biedna".
            PS. Jeżeli ktoś nie wie o czym mówi to niech nie zabiera głosu.
            • dupajasiu102 Re: W polsce "hipokryzja" lekarzy przejawia sie t 23.03.05, 11:17
              Hahaha Nie, to nie sa bledne informacje. Przepisy o kotrych mowisz istnieja od
              stosunkowo nie dlugiego czasu.. jakies 2 lata. Przedtem byla "wolna
              amerykanka"... Ilu stracilo zycie sie nie dowiemy....

              A o tym opodatkowaniu to bzdury gadasz. Jeszcze niedawno posiadanie konta za
              granica bylo nielegalne, jednak lekarze prowadzacy takie badania, bardzo czesto
              posiadali takie konta i prosili by wlasnie na nie firmy badajace leki
              przelewaly pieniadze... Oczywiscie po to by uniknac opodatkowania, zawisci
              kolegow z oddzialu itd.

              ... wiec o jakiej legalnosci ty mowisz?!

              Sebar
              sebar_rysiu@yahoo.co.uk
              • mis22 Torturowanie chorych przez fanatykow lekarzy 23.03.05, 13:39
                Dla mnie przerazajaca jest sytuacja tego Francuza po wypadku samochodowym. Byl
                on trzymany przemoca przy zyciu przez lekarzy fantykow religijnych, ktorzy
                skladali jego cierpienia na oltarzu ich boga.

                Niestety nie ma tu uniwersalnej recepty prawnej, ktora bylaby dobra na kazdy
                przypadek. Najbardziej podba mi sie sytuacja w Holandii gdzie rodzina podejmuje
                decyzje w przypadku gdy pacjent nie moze. Rodzina zwykle zna poglady i
                preferencje swoich najblizszych.
          • moraxella Re: W polsce "hipokryzja" lekarzy przejawia sie t 23.03.05, 17:16
            Jesli chodzi o badania nowych lekow, to owszem - musi istniec grupa u ktorej
            porownawczo stosuje sie placebo. Ale wszyscy pacjenci ZAWSZE dostaja oprocz
            badanego, lek aktualnie stosowany o znanym i sprawdzonym dzialanu! przeciez
            zadna komisja etyczna nie wyrazilaby zgody na leczenie jedynie placebo. wiem,
            ze w swiecie czesto brakuje rozsadku, ale nie demonizujmy.
          • future_phd Re: W polsce "hipokryzja" lekarzy przejawia sie t 23.03.05, 17:17
            Blad, Placebo podaje sie w tzw: "double blind study", gdzie pacjent jest
            swiadomy (podpisuje zgode, z reguly jest to kilkustronnicowy dokument, w ktorym
            opisuje sie mozliwe powiklania oraz mozliwosc podania leku vs. placebo). W tych
            ukladach tylko szef zespolu prowadzacego badania wie co jest czym, czyli kto
            otrzymal lek, a kto placebo. Nawet lekarz prowadzacy nie wie, co jego pacjent
            otrzymal. Inaczej: wszystkie strony wiedza ze pacjent MOZE OTRZYMAC placebo,
            ale poza szefem zespolu nikt nie wie kto CO OTRZYMUJE.
        • lala.laleczna No, polscy lekarze z łódzkiego pogotowia hipokry- 23.03.05, 10:47
          tami nie byli ;-(((
          • zen-on Re: No, polscy lekarze z łódzkiego pogotowia hipo 23.03.05, 14:59
            Chyba wątki pomyliłaś/eś.
            Morderstwo z premedytacją dla korzyści finansowej a stwierdzenie
            zgonu to dwa różne tematy.
      • m15 Nikt nie wie, kto , kiedy i dlaczego umiera 23.03.05, 09:56
        Jakim prawem uwazacie sie za panów zycia i smierci .Nie wam niedowiarki
        decydowac czy tzw.smiertelnie chorego ratowac do momentu naturalnego zgonu,czy
        skazac na smierc nie udzielajac pomocy Czy mieliscie jakiekolwiek bezposrednie
        doswiadczenie z tym zwiazane,jesli nie to dlaczego tak latwo szafujecie ludzkim
        zyciem. Czy to ogarniajaca ludzkosc znieczulica i kalectwo moralne.Moja córka w
        wieku czterech lat byla ,jak to sie mówi smiertelnie chora.Dzisiaj ma lat
        jedenascie i jest wspaniala dziewczynka,co wy na to madrale bo tzw. autorytety
        medyczne do dzisiaj sie dziwia i w trakcie wizyt kontrolnych pokazuja jako
        dowód istnienia niepoznanego.Wiecej wiary w czlowieka miejcie.
        • procesor Re: Nikt nie wie, kto , kiedy i dlaczego umiera 23.03.05, 10:02
          m15 napisał:
          > Moja córka w wieku czterech lat byla ,jak to sie mówi smiertelnie
          > chora.Dzisiaj ma lat jedenascie i jest wspaniala dziewczynka,co wy na to
          > madrale bo tzw. autorytety medyczne do dzisiaj sie dziwia i w trakcie wizyt
          > kontrolnych pokazuja jako dowód istnienia niepoznanego.Wiecej wiary w
          > czlowieka miejcie.

          Właśnie. Twoja córka nie jest wyjątkiem!

          Nie chodzi tu o podtrzymywanie pracy serca za wszelką cenę - ale o to by decyzja
          o celowości dalszego leczenia nie była zalezna od "widzimisie" lekarza.
          Ja też znam człowieka którego po wylewie chcieli odłączyć "bo juz nic z niego
          nie będzie". On zyje. Jest całkowicie sprawny umysłowo - i prawie cąłkowicie
          fizycznie!!
          A mógł wąchac kwiatki od spodu już od kilkunastu lat!
          • mis22 Poprawna diagnoza 23.03.05, 13:48
            m15 napisał:
            > Moja córka w wieku czterech lat byla ,jak to sie mówi smiertelnie
            > chora. Dzisiaj ma lat jedenascie i jest wspaniala dziewczynka ...

            Wydaje mi sie, ze przypadek m15 nalezy do kategorii blednej diagnozy. Mi tez
            sugerowano, ze mam raka mozgu gdy cierpialem na silny bol glowy. Okazalo sie,
            ze byl to przypadek silnej migreny. Nie ma tu sytuacji czarno-bialej gdzie Sejm
            moze uchwalic idealno prawo rozstrzygajace kazdy przypadek medyczny. Aby
            zmniejszyc szanse blednej diagnozy trzeba zasiegac drugiej opinii. Ale lekarz
            fanatyk religijny nie moze miec prawa aby skazywac ludzi na niekonczace sie
            cierpienia. Czasy sredniowiecz juz minely w Polsce - mam nadzieje.
            • zen-on Re: Poprawna diagnoza 23.03.05, 14:54
              W dużo bardziej błachych sytuacjach ludzie umierają
              wskutek błędnej diagnozy, tudziez innego błędu.
              Tego niestety nie unikniemy. Tak jak wskutek
              drobnego błedu kierowcy ludzie umierają na drogach,
              tak wskutek sporadycznych błedów lekarzy ludzie
              uleczalnie chorzy umierają w szpitalach. Ale co to
              ma wspólnego z utrzymywaniem mumi na salach szpitalnych?
              Skoro tak ortodoksyjnie mamy bronić życia, w pierwszej
              kolejności zabrońmy używania samochodów - tysiące
              ludzi rocznie ginie w wypadkach samochodowych. Następnie
              zabrońmy używania wind. Skończmy budować domy, w wypadkach
              przy pracy ludzie też giną (tylko że wtedy zabraknie
              jaskiń i ludzie będą umierać pod gołym niebem, np. wskutek
              zamarznięcia).
              Życie jest (podobno) największą wartością. Ale w takim
              razie zdajmy sobie sprawę, że człowiek w stanie śmierci
              mózgowej sztucznie utrzymywany w szpitalu, nigdy nie
              wyzdrowieje, a jednocześnie przyczynia się do śmierci
              innych osób, dla których zabrakło łóżka, lub lekarza,
              bo np. pan doktor zajmował się mumią, a nie chorym.


              PS: średniowiecze wiecznie żywe
      • ehojda Re: Lekarze życia i śmierci 23.03.05, 14:31
        zen-on napisał:
        to mi sie podoba co Zenon napisal ale wytlumacz to reszcie!!!!!!!!!!!!!

        > Mam nadzieję, że nikt nigdy nie będzie mnie traktował
        > jak warzywa i podlewał, aż komórki zwiędną. To byłby
        > dla mnie kompletny brak szacunku. Jak można człowieka,
        > który właściwie już umarł sztucznie podtrzymywać i patrzeć
        > na agonię, która jest przesądzona, kiedy nie ma szans na
        > wyleczenie?
        > Lekarze mają leczyć, a nie utrzymywać "żywe" trupy. Jak można
        > się tak znęcać nad ciałem człowieka. Czyż nie jest to
        > bezczeszczebnie zwłok? Komórki można podtrzymywać przy życiu
        > bardzo długo, tylko po co? Robić "żywe" mumie? Po co?
        > Kiedyś było łatwiej, gdy ktoś umarł, to nie żył. Teraz granica
        > między życiem a śmiercią zatarła się trochę. Teoretycznie można
        > żyć bez głowy, tylko czy ciało bez mózgu jest jeszcze człowiekiem?
      • spizu Re: Lekarze życia i śmierci 30.03.05, 22:42
        Przede wszystkim Tery nie jest "sztucznie utrzymywana
        " przy zyciu. Nie jest w stanie wegetatywnym. Caly jej organizm funkcjonuje
        normalnie, sama oddycha, nie moze tylko sama jesc. Nie wiem dlaczego wszyscy
        powtarzaja "podtrzymywanie" Nikt nie moze autorytatywnie stwierdzic czy Terry
        zyje w potocznym rozumieniu. Jest wiele wskazowek na to, ze czuje i ma kontakt
        z otoczeniem.
        Czy kiedykolwiek widziales czlowieka ktory umiera? Ja widzialem - kazdy, bez
        wzgledu na to jak jak nedzna bylaby jego "wegetacja" chce byc uratowany.
        Sprobuj zaglodzic kota albo psa - jesli dowie sie o tym policja zostaniesz
        ukarany. Tutaj chodzi o czlowieka ktorego skazano na smierc przez zaglodzenie!
        Lekarz wchodzac w zawod przysiega, ze jego celem bedzie ratowanie zycia a nie
        decydowanie o tym kto ma zyc a kto nie. Nie mow , ze masz nadzieje, ze nikt
        nigdy nie bedzie Cie ratowal - moze Ci sie to spelnic i zobaczysz wtedy
        wszystko inaczej
    • onatutrwa Re: Lekarze życia i śmierci 23.03.05, 03:30
      Czy to Adolf Hitler i Stalin w Europie Zmartwystali?
    • sicil Ładny nagłówek, szkoda że kłamliwy 23.03.05, 10:14
      Prawidłowo napisany nagłówek artykułu powinien brzmieć

      "Europejscy lekarze z premedytacją przedłużają życie nieuleczalnie chorych
      pacjentów. Często przeciągaję pseudo-kuracje, stosują placebo, nierzadko robią
      to jedynie po to aby wyciągnąć z ubezpieczeń i pacjentów całe oszczędności"
      • m15 Re: Ładny nagłówek, szkoda że kłamliwy 23.03.05, 10:42
        Nie ma kolego nieuleczalnie chorych tylko w bardzo wielu przypadkach medycyna
        nie potrafi sobie poradzic,ale mamy tysiace przykladów tzw. cudownych ozdrowien
        • sicil Re: Ładny nagłówek, szkoda że kłamliwy 23.03.05, 12:22
          ... nie ma? Ciekawe z jakiej planety pochodzisz.
          Tutaj na Ziemie nigdy nie będziemy w stanie pomóc osobom z obumarłymi tkankami
          mózgu itp. i tysiącami innych nieoperacyjnych przypadków upośledzeń.

        • mbishop Nie ma czegoś takiego jak "cudowne ozdrowienia" 23.03.05, 16:08
          m15 napisał:

          > Nie ma kolego nieuleczalnie chorych tylko w bardzo wielu przypadkach medycyna
          > nie potrafi sobie poradzic,ale mamy tysiace przykladów tzw. cudownych ozdrowien

          Nie ma czegoś takiego jak "cudowne ozdrowienia" - to tylko chwytliwy slogan
          powtarzany przez media.
          Te "cuda" wynikają po prostu z rozkładu normalnego, tzw. "krzywej Gaussa". 96%
          przypadków choroby przebiega w miarę standardowo, pozostałe 4% nie, a wśród tych
          4% zdarzają się przypadki "jeden ma milion", o których huczy prasa.
          Przypadki, nie cuda.
    • hellk A ja uważam że lekarz ma prawo decydować. 23.03.05, 11:30
      Ktoś musi mieć takie prawo, i ten problem z pewnością nabrzmieje w przyszłości
      przy okazji starzenia się społeczeństw. I nie zgadzam się na dyktat mniejszości
      religijnych oszołomów. Środki, specjaliści i maszyny przeznaczone do
      przedłużania wegetacji warzyw mogą zostać wykorzystane w o wiele lepszy sposób,
      chociażby poprawiając szanse chorych uleczalnie. Gdyby jakikolwiek bóg uważał
      że wykres kardiografu jest życiem któe należy chronić, obdarzyłby swoje twory
      właśnie czymś takim a nie trawą słońcem czy wojną. Eviva Wilbur Larch !
    • abhaod Gilotyna na zlotowke, dla zmeczonych zyciem, i 23.03.05, 12:22
      nie bedzie problemow ze zdrowiem.
    • kido55 Re: Lekarze życia i śmierci 23.03.05, 13:25
      Moja mama która miała 70 lat musiała umrzeć w Szpitalu Praskim gdyż nie
      wyrażono chęci ani zgody aby przeprowadzić dialize nerek, gdyż uznano że jest
      za stara na takie zabiegi oświadczył mi to ordynator Oddziału Interny . Sam
      wydał wyrok śmierci, mama moja umarła w roku 1996. Teraz też nie wygląda to
      inaczej. SMUTNE ale prawdziwe lekarze , posłowie , sędziowie są nietykalni
      oni tylko wydają wyroki
      • the_real_kris Re: Lekarze życia i śmierci 23.03.05, 16:52
        Zalozylas lekarzowi sprawe? Czy tak sobie tylko poplakalas w kaciku i
        pomyslalas: 'Swiat jest podly...'?

        Jestem pewien ze albo lekarz nie podal ci prawdziwej przyczyny podjetej
        decyzji albo byla ona uzasadniona, tylko ty tutaj krecisz z podaniem i
        wyjasnieniem tego uzasadnienia.
    • mbishop Skoro zaczynamy leczenie, możemy je też przerwać. 23.03.05, 16:02
      Albo nie zaczynajmy wcale! Chyba logiczne no nie?
      Człowiek już od dawna bawi się w Pana Boga, więc rzeczywiście udawanie że tak
      nie jest pachnie hipokryzją.
    • krypto Re: Lekarze życia i śmierci 23.03.05, 17:01
      Temat jest niezwykle szeroki i skomplikowany, Nasuwają niezwykle istotne
      pytania 1. Czy nieuleczalnie chory i cierpiący pacjent ma prawo zdecydować o
      swoim życiu czy śmierci? Według mnie tak, kto bowiem ma większe prawo od niego
      o decydowaniu o jego losie.. Żaden system moralny nie może mieć tu zastosowania
      bo stanowiłoby to forme okrucieństwa zmuszać kogoś do beznadziejnej
      egzystencji. 2.Czy lekarz może i powinien decydować o możliwie długim
      utrzymywaniu pacjenta przy życiu czy skróceniu tejże egzystencji. (oczywiście
      mowa o niueleczalnie chorych). Problem poważniejszy bo z jednej strony
      możliwości finansowe społeczeństw są ograniczone i raczej nie spoób KAŻDEMU
      pacjentowi zapewnić MAKSYMALNEJ opieki. Czy zatem zużywac olbrzymie środki aby
      utrzymać jakiś czas dłużej egzystencję jednostkii (nieuleczalnie chorej) kiedy
      może to pociągnąć za sobą konsekwencję niemożności udzielenia pomocy innej,
      która mogłabybyć zupełnie wyleczona. Z drugiej strony lekarze zaczynają
      decydować o tym komu dać szanse a komu nie ..lekarze są omylni, przekupni..
      itd. (jak zapewne średnio każda inna grupa zawodowa, noo może w Polsce
      bardziej) Gdzie tu odpowiedź? Powoływanie się na jakieś naturalne prawa wydaje
      się absurdalne bowiem natura bezwzglednie eliminuje jednostki słabsze (w
      obrębie kazdego gatunku) dzięki temu zapewnijąć największą szanse przetrwania
      temuż gatunkowi.
    • dogma24 Re: Lekarze życia i śmierci 24.03.05, 12:42
      W zasadzie to nic nowego...tak się dzieje we wszystkich szpitalach na całym
      świecie. Podobno jak nie wiadomo o co chodzi, to z całą pewnością chodzi o
      pieniądze. Ale nie można wszystkiego sprowadzać do kasy...Co z takimi decyzjami
      podejmowanymi dla dobra pacjenta...
    • mrrek U nas lekarze mają lepiej. Ten moment - nie podjęc 24.03.05, 19:34
      ia kuracji wyznacza za nich NFZ. No i kropka.
      • mrrek zapomniałem dodać 24.03.05, 19:38
        natomiast prawdziwymi lekarzamu śmierci będą anastezjolodzy. Będą zmuszeni -
        ustawowo - do zabijania, w przypadku wejścia w życie ustawy o eutanazji. Ciekwa
        jestem, jak by głosowali posłowie, gdyby to IM własnie nakazano dawać ten
        ostatni zastrzyk. Nawet na żądanie chorego. Czy wtedy by tak ochoczo nacisnęli
        ten guzik?
    • heraldek Selekcja zawsze byla.... 25.03.05, 02:16
      Pare stuleci temu szlachetnie urodzeni
      i bogaci jezdzili po kurortach, gdy zapadli
      na gruzlice, a biedak zdychal w swojej
      chacie plujac krwia i nikomu nie przyszlo
      do glowy aby sie przeciw takiemu losowi
      buntowac...bo co bylo wolno wojewodzie...

      Potem przyszla rewolucja przemyslowa a po
      niej rewolucja socjalna, z jej haslami
      o rownosci dostepu do zdobyczy cywilizacynych
      takich jak powszechna sluzba zdrowia.
      Poczatkowe sukcesy byly ogromne: porawil sie
      standard higieny, wyeliminowano i powaznie
      ograniczono wiekszosc chorob zakaznych....
      Pozniej niestety pieniadz zlamal ta solidarnosc
      wobec zagrozen ogolnoludzkich....

      Badania i odkrycia kosztuja i ktos musi za to
      zaplacic. Od ponad dwoch dekad swiat ogarnela
      fala ciec w wydatkach socjalnych i panstwa
      w to sie juz zbytnio nie angazuja a wrecz przeciwnie
      redukuja jako nierentowne co juz wczesniej
      osiagnely zamykajac szpitale, domy opieki.....

      Wbrew szumnym zapowiedziom i deklaracjom nie
      przeznacza sie zbyt duzych pieniedzy na walki
      z chorobami dotykajach ubogie regiony swiata
      jak malaria, trad, tyfus czy nawet AIDS.
      Wynalezienie szczepionki na te plagi moze by
      ulzylo wielu, ale by sie dlugo nie zwrocilo finasowo..

      Obecna medycyna orientuje sie na bogatych, bo tylko
      oni gwarantuja zwrot poniesionych inwestycji.
      Kosztowne badania genetyczne sa wycelowane
      glownie na przedluzenie zycia, eliminowanie
      ubocznych aspektow starzenia sie poprzez operacje
      plastyczne i wymyslne kuracje odmlodzajace, itp...
      Ale to ma swoja cene...

      Dzis nawet nie wystarczy byc milionerem by czuc
      sie bezpieczny w razie choroby. Chyba, ze sie
      jest notowany na liscie Forbesa....

      Nie czarujmy sie, rozwarstwienie w opiece zdrowotnej
      bedzie sie jeszcze bardziej powiekszac. Juz dzis
      do wielu spolecznosci powraca gruzlica....

      Racjonalizowanie w tej dziedzinie bedzie polegalo
      na eliminowaniu przypadkow beznadziejnych i
      przenoszenie srodkow dla przypadkow rokujach
      na poprawe....czyli selekcje na ludzkim materiale

      I nie pomoga wrzaski hipokrytow chrzescijanskich
      czy samego Watykanu. Nawet oni wiedza ze selekcja
      byla i jest. Tylko oni popieraja selekcje wedlug
      wlasnego kryterium (lepszy chrzescijanin niz
      muzulmanin) a tu chodzi o selekcje bardziej racjonalna
      z punktu widzenia spoleczenstwa.....
      I sprawa Terri jest wlasnie taka proba..

      Uniknac takich dramatycznych decyzji mozna tylko
      poprzez zmiane priorytetow w polityce...
      Za pieniadze wyrzucone na wojne w Iraku (juz ponad
      800 mld $ mozna by zapewnic egzystencje milionowi
      przypadkow podobnych do Terri...

      Ale poza wznioslymi slowami i gestami zaden ze
      swietojebliwych kongresmentow czy oficieli Watykanu
      nie zaproponowal, aby dalsze rachunki za opieke
      Terri przeslac do niego...
      Nikt tez w Ameryce nie prowadzi zbiorki pieniedzy
      na ten cel. A przeciez to, brak srodkow na dalsze
      utrzymanie Terri, pchnelo tych ludzi do tego dramatu..
      Nikt przy zdrowych zmyslach nie zyczy przeciez Terri smierci....
    • aditer Re: Lekarze życia i śmierci 30.03.05, 15:30
      Sam jestem młodym lekarzem i widziałem kiedyś taki przypadek. Przywieziono
      faceta w bardzo cięzkim stanie, w zasadzie nie reagował na leczenie, nie była to
      śpiączka, ale w sumie jedynie jego działalnosć ograniczała się do wycia,
      generalnie kilkanaście lat cukrzycy, nadciśnienie, problemy z sercem... Lekarka
      prowadząca go, przy wiedzy ordynatora podjęła decyzję o zaprzestaniu uporczywej
      terapii... tylko nawodnienie... i co?

      Facet wyzdrowiał następnego dnia! Może nie całkowicie, ale miał świadomość,
      leżał, rozmawiał... Medycyna to nie matematyka.

      A tak na marginesie, to jaki jest cel wywalania milionów na przedłużanie komuś
      (czemuś?) życia o miesiąc, jak nie ma z druguej strony pieniędzy na strzykawki,
      rękawiczki, respiratory dla noworodków? Emeryci odchodzą od okienka bo nie stać
      ich na wykupienie leku, a potem, kiedy znajdują się w stanie krytycznym, funduje
      im się terapie za grube pieniądze! Przecież to jest chore - i w imię czego?
      Chrześcijańskich wartości?!
      • mis22 Propaganda Busha, a rzeczywistosc 31.03.05, 03:35
        aditer napisał:
        > A tak na marginesie, to jaki jest cel wywalania milionów na przedłużanie komuś
        > (czemuś?) życia o miesiąc, jak nie ma z druguej strony pieniędzy na
        > strzykawki, rękawiczki, respiratory dla noworodków?

        To prawda! Nie tylko w Polsce jest problem z brakiem opieki medycznej. W
        Stanach rocznie umiera okolo 20 tys ludzi z powodu braku pomocy lekarskiej.
        Rzad Busha jr zwiekszyl liczbe ludzi pozostajacych bez ubezpieczenia medycznego
        z okolo 35 mln do 45 mln. Srednia dlugosc zycia ludzkiego w Stanach jest
        krotsza niz np. na Kostaryce, ktora ma 5x nizszy dochod na glowe, ale ma
        powszechna opieke lekarska. Bush jr i niektorzy kongresmani wykorzystuja okazje
        z Schavio aby zwiekszyc swoja popularnosc deklarujac poparcie dla utrzymywania
        jej ciala przyzyciu. Gdy przychodzi czas glosowania nad opieka lekarska dla
        biednych ludzi, to glosuja przeciw mowiac, ze kazdy powinien dbac o siebie -
        ownership society Busha.
    • kawamarago Re: Lekarze życia i śmierci 30.03.05, 17:32
      Nie szukajcie daleko.
      W Polsce wyznacznikiem życia lub śmierci są limity NFZ.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka