john_wayne 01.07.05, 20:37 Pierwszy raz nie zdenerwowałem się na pana, panie Lizut... Chyba się starzeję... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ksssss Re: Samotni w wyścigu 02.07.05, 09:40 a co było konkretnie powodem tego zdenerwowania, ciekawość. Odpowiedz Link Zgłoś
john_wayne Re: Samotni w wyścigu 02.07.05, 17:29 Dotychczas p. Lizut specjalizował się w tematyce radiomaryjno-kobylańskiej, wypisując wyjątkowo tendencyjne teksty pod z góry założoną tezę. Odpowiedz Link Zgłoś
lowelas2 Re: Samotni w wyścigu 02.07.05, 19:16 A co? Prawda o tym zbrodniarzu i bandycie z Urugwaju bardzo boli, nie? Odpowiedz Link Zgłoś
john_wayne Re: Samotni w wyścigu 02.07.05, 19:47 lowelas2 napisał: > A co? Prawda o tym zbrodniarzu i bandycie z Urugwaju bardzo boli, nie? Prawda wyzwala. A Ty znasz prawdę? Znasz akta sprawy czy też może tak "z samych ust Lizuta”? Żałosny jesteś, koleś. Obyś nigdy nie był sądzony na podstawie takich dowodów, na jakich Ty opierasz swoje sądy. Metody to stalinowskie, stalinowska mentalność, w której zakorzeniona jest GW i osoby tak ukształtowane przez SB-ckie ośrodki i media (Maleszka się kłania). Odpowiedz Link Zgłoś
fedain Re: Samotni w wyścigu 02.07.05, 09:43 Zastanawiające, że jako młody człowiek i student właściwie nie znam ludzi, o których pisze pan Lizut. Większość śni o dobrej pracy, ale nie koniecznie o karierze. Chyba troszkę pan przesadził, panie Lizut. Albo po prostu trafił pan na niebezpiecznie ambitnych młodych ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
soren Re: Samotni w wyścigu 02.07.05, 09:53 Nie wydaje mi się, że aż tak bardzo pan Lizut przejaskrawił sytuację... Odpowiedz Link Zgłoś
kow3l Re: Samotni w wyścigu 02.07.05, 10:48 Mocno przejaskrawil. Az tak duzo studentow nie robi kolejnych kursow, praktyk itd. wiekszosc marzy o dobrej pracy,ale raczej wolny czas psowieca zabawie,czyli "traceniu czasu"A z tego tekstu wynika,ze studenci laza tylko na dodatkowe kursy, robia praktyki w firmach ird. Zobaczcie puby, dyskoteki nawet kina. 90 % w nich to wlasnie Ci mlodzi ludzi. Swoja droga ten jego student wcale nie byl taki super wierzacy - praktykujacy jak go idealizowal. Sypia regularnie z dziewczyna. Moze i norma,ale znam naprawde wierzacych,ktorzy wytrzymuja do slubu. I wbrew obiegowej opinii jest ich wiecej niz sie potocznie o tym mowi (bo w zdecydowanej wiekszosci mowia,ze nie znaja kogos takiego co jest nieprawda. Znaja tylko nikt taki mu nie powie o tym tak od sie) Wiec Pan Lizut gdyby sie bardziej postaral to znalazlby "lepszy" przyklad Odpowiedz Link Zgłoś
lowelas2 Re: Samotni w wyścigu 02.07.05, 19:19 Ciekawe... Mam juz troche ponad 30 lat i nigdy, przenigdy, nie dane bylo mi poznac kogos kto wstrzymywal sie z sexem do slubu... Odpowiedz Link Zgłoś
kow3l Re: Samotni w wyścigu 02.07.05, 22:27 Bo pewnie nawet o tym nie wiesz... Myslisz,ze te osoby sie chwala wszystkim wokolo? Rzadko kto ich by zrozumial, wiec po co im tlumaczyc ??? Ja mam nawet ciut mniej lat niz Ty a znam takich dosc sporo. Zapytani przeze mnie odpowiedzieli,ze przed slubem nigdy, dopiero po. Nie mam powodu im nie wierzyc. Najlepsze jest to,ze ich "dobrzy znajomi" mysla,ze sypiali ze soba... rozumujac swoim tokiem myslenia ;P Odpowiedz Link Zgłoś
obywatelpiszczyk Re: Samotni w wyścigu 02.07.05, 10:05 To trochę nie tak, panie Lizut. Z tym wyścigiem szczurów to jest tak, że nie da się w nim wytrzymać za długo bez wyraźnych sukcesów. A nawet z nimi nie da się utrzymać wysokiej motywacji tylko myśląc o sobie. Jedyny sposób na utrzymanie się w kieracie i na wysokich obrotach przez okres 30-40 lat (czyli do emerytury) to robienie tego z myślą o najbliższych. O rodzinie. Ludzie samotni wypadają zazwyczaj w okolicach 35-40 roku życia. Uciekają w narkotyki, alkohol, zaszywają się w Bieszczadach, wyjeżdżają na Nową Zelandię paść owce z dala od ludzi. Z tymi wartościami które oan wymienił nie odkrywamy wcale ameryki. W krajach anglosaskich zazwyczaj wymienia się taką hierarchię wartości: rodzina, kariera, altruizm. W tej kolejności. I wydaje mi się, że jest to słuszne podejście, godne naśladowania. Alternatywą dla materialistycznego wyścigu szczurów nie jest wycofanie się ze świata na rzecz mistycyzmu i przeżyć duchowych. Jest nią natomiast ciężka praca dla dobra swojej rodziny. Praca z myślą o innych. Niestety komuna i socjalizm spowodowały, że takie wartości totalnie się w Polsce zdewaluowały. Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kulczyk Re: Samotni w wyścigu 02.07.05, 10:25 A mnie się podobała koszulka z gazetowego konkursu: "Nie płakałem po papieżu". Jedyna zabawna rzecz, jaką GW ostatnio wydrukowała. Z rozmów z moimi znajomymi, równieśnikami wyłania mi się wizja mocno pesymistyczna. Według mnie to mówienie o rodzinie i wartościach jest na pokaz, to jest własnie warstwa powierzchniowa. W głębi i tak każdy jest cynicznie przekonany, że tylko kariera go zbawi. Maaaaaalcziki!!! Odpowiedz Link Zgłoś
mcgoo Re: Samotni w wyścigu 03.07.05, 11:28 tylko karieta zbawi - takie myslenie to jakas pomylka (wiem po sobie) - w wieku 31 lat gdyby nie to ze mam rodzine pieprznalbym cala ta kariera o kant stolu i zaszyl na jakiejs wsi z dala od tego wszystkiego. (tylko nie mowcie mi "z czego bys zyl" - moze zylbym ktrocej i biedniej ale na pewno lepiej niz robiac "kariere" w "mieszczanskim edenie" saczac "Arizone" albo co innego) Odpowiedz Link Zgłoś
latarnik Re: Samotni w wyścigu 02.07.05, 10:42 > Z tymi wartościami które oan wymienił nie odkrywamy wcale ameryki. > W krajach anglosaskich zazwyczaj wymienia się taką hierarchię > wartości: rodzina, kariera, altruizm. W tej kolejności. > I wydaje mi się, że jest to słuszne podejście, godne naśladowania. Nie mozesz tego porownywac. Ani niestety u nas nie da sie tego nasladowac. W krajach anglosaskich robienie kareiry nie wiaze sie z takimi wyrzeczeniami, a juz na pewno nie z takim wysilkiem, jak u nas. Konkurencja jest duzo mniejsza. Altruizm jest latwiejszy. Poza tym istnieje jeszcze jeden element - rodzina jest _powszechnie_ uznawana za element najwazniejszy, w zwiazku z tym cale zycie spoleczne jest podporzadkowane rodzinie jako wartosci. Wiekszosc firm ma w swoich regulaminach zapisy, ze jesli ma sie dziecko mlodsze niz 4 lata, mozna poprosic o specjalna organizacje pracy, aby spedzac z nim wiecej czasu. I ludzie nie boja sie z tego korzystac. Nie jest to przeszkoda w ich karierze. Niestety, u nas nasze ewentualne wartosci sa w ogole niedostosowane do swiata zewnetrznego. Dlatego tak czesto staramy sie je ukrywac. Jakos dziwnie sie sklada, ze do uczuc, pragnien o rodzinie, przyznaja sie najczesciej ludzie, ktorzy juz cos w zyciu osiagneli, nabrali jako takiej pewnosci siebie i wlasnej wartosci. Artykul mi sie spodobal. Chociaz wydaje mi sie niekompletny o jedna strone. Wiekszosc mlodych ludzi zaczyna glosniej przyznawac sie do swoich uczuc i przekonan wtedy, gdy popracuja troche ze starszym pokoleniem. Kiedy zobacza, ze koledzy starsi od nich o 10-20 lat nie pasjonuja sie juz tak praca, zalezy im na rodzinie i na wartosciach niewymiernych finansowo, a mimo to radza sobie dobrze w zyciu zawodowym. Tacy ludzie ucza mlodych, ze liczy sie osobowosc, nie ta wykreowana, ale ta prawdziwa, ktora przetrwa w razie czego kryzysowe sytuacje, czy problemy. Koniec koncow wydaje mi sie ze pokolenie dzisiejszych 20-stolatkow znalazlo po prostu swoj wlasny sposob, aby odciac sie od starszego pokolenia, i jak kazde wczesniejsze przez ostatnie 100 (i pewnie wiecej) lat, po jakims czasie zrozumie, ze ich sposob prowadzil tylko i wylacznie do stania sie takim samym pokoleniem ludzi w srednim wieku. Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
jedyny_nirriti masz słaby kontakt z rówieśnikami,albo wyjątkwo 02.07.05, 10:46 dobry.Z moich obserwacji wynika że ten ,,wyścig szczurów w stadzie hien"*R jest faktem.Jasne że nie wszyscy sobie radzą ale...ostatnich gryzą psy.I oni mówią o ,,wartościach.Ale gdyby tylko mogli.... Zakładanie rodziny tylko po to żeby mieć pretekst do wyścigu to poroniony ponmysł.Rozumiem że ładnie to wygląda na spotkaniach,kiedy możesz się pochwalic żoną i dzieckiem,warto jednak pamiętac żeby dziecko wiedziało ze nie jesteś ,,obcym panem"czy "wójkiem" ale tatusiem.Żeby to dziecko mieć czas zabrać do parku,kina czy gdziekolwiek ono bedzie chciało.Tzn,żebyś naprawdę był tatusiem a nie gościem w domu. Komuna była naprawdę durna.Zawsze marzyła żeby zagnac społeczeństwo do tyrania za darmo i nie dawała rady.A wystarczyło zmienic ,,darmo" na ,,Bóg zapłać"i poszło jak z płatka.Daliśmy się zagnac do takiego kieratu o jakim się nikomu nie śniło.Marzyliśmy o dobrym,spokojnym życiu w domku z ogródkiem,a teraz nie mielibyśmy czasu w tym ogródku posiedzieć spokojnie.A podczas próby wypicia piwa,zadzwoni szef i każe natychmiast załatwic jakąś sprawę. Bieg aż do śmierci.W imię wymyślonych wartości.Żeby zadowolić szefa,żeby samemu zostac szefem...A wtedy się okazuje,ze jest następny szef.I są wrzody żołądka i zawał.Nikt nie zauważył jeszcze że w trumnie nie ma kieszeni. Odpowiedz Link Zgłoś
telemann Re: Samotni w wyścigu 02.07.05, 18:24 M. Lizut - przereklamownay dziennikarz "GW", ciekawe czyim jest pupilem (pewnie adama i heleny ł.!!?? Odpowiedz Link Zgłoś
dr.kidler Re: Samotni w wyścigu 02.07.05, 10:47 john_wayne napisał: > Pierwszy raz nie zdenerwowałem się na pana, panie Lizut... > > Chyba się starzeję... Moze to p. Lizut sie starzeje :-) Odpowiedz Link Zgłoś
jedyny_nirriti A może dorasta???? 02.07.05, 10:51 Łatwo komuś przypinać łatki.Ale sądząc po twojej ironii bierzesz w tym wyścigu szczurów w stadzie hien udział.Należy podziwiac przypinanie łatek w biegu. Odpowiedz Link Zgłoś
artest ehhh najgorsze jest to miasto... warszawa... 02.07.05, 10:57 wszyscy gdzieś biegną, spieszą się, wszyscy przyjechali tu by się ścigać. Czy w Poznaniu i Krakowie tez tak jest? Może powinienem stąd wyjechać? Teraz jest lipiec, troche ludzi wyjechało, nie ma takiego tłoku i pędu na ulicach, nie ma tej atmosfery "SPIESZE SIE!", ktora sprawia, ze odechciewa sie wyjsc z domu... Odpowiedz Link Zgłoś
jedyny_nirriti A skąd jestes importem,napływie???? 02.07.05, 15:05 Najgorsze miasto???Oczywiście.Przez szczury które tu zjechały z całej Polski na swój wielki wyscig.Po trupach,byle na szczyt.Chcesz wyjechać??Krzyżyk na drogę,tylko nie wracaj.I zabierz ze sobą znajomych i kolegów którzy się urodzili tam gdzie ty. A moze jestem niesprawiedliwy???Moze jesteś jednym z nielicznych których korzenie w tym mieście to XIXw.i naprawdę jesteś nieszczęśliwy z powodu wszechogarniającego chamstwa????Może tak samo chciałbyś wyjechac skoro kmioty przyjechały tu na stałe???To wszystkiego lepszego . Odpowiedz Link Zgłoś
lowelas2 Re: A skąd jestes importem,napływie???? 02.07.05, 19:22 Kmioty w Warsyfie miaszkaly od zawsze. A naplywowi jednynie choc troche podnoasza poziom intelektualny i kulturalny tego miasta. Ale i tak do Krakowa, Wrocjawia czy Trojmiasta Warsyf nie podskoczy... Oczywiscie w niektorych zawodach jeski chce sie miec dobra prace do Warszawa jest obowiazkowa. Choc do czasu. Ja wlasnie PRZED WARSZAWA ucieklem zagranice. Odpowiedz Link Zgłoś
artest Re: A skąd jestes importem,napływie???? 02.07.05, 21:00 wlasnie o tym mowie. mniej agresji - wiecej zrozumiesz z tego co inni pisza. urodzilem sie w Warszawie, tak jak moi rodzice. Problem w tym, ze ci wszyscy ludzie, polowa z nich, szczurkow, ktore biegna, idiotow, ktorzy kupuja "najmodniejsze" ciuchy, biegaja po "trendi" knajpach i klubach to nie sa ludzie z warszawy. to malomiasteczkowcy ktorzy przyjechali tu na studia, albo "robic kariere", czasem jeszcze nie wiedza jaka, ale grunt to ją zrobić - tacy ludzie nigdy niczego nie osiągną. chcialbym zobaczyc krakow czy poznan na codzien, codzien rano kiedy wszyscy jada do pracy, szkoly - czy tam tez tak wszystko biegnie, kazdy sie spieszy i atmosfera jest taka, ze chce sie zygac... mam nadzieje, ze nie. ja lubie warszawe w niedziele, kocham 2 stycznia, kiedy miasto jest uspione, a wszyscy leczą kaca, lubie warszawe w lipcu, bo widac, ze jest mniej samochodow na ulicach. czasem lubię ją też w nocy, ale coraz mniej. Odpowiedz Link Zgłoś
jedyny_nirriti Re: A skąd jestes importem,napływie???? 02.07.05, 22:40 ja w nocy nie lubię.Ja znam nocną Warszawę,kiedy na ulice wyruszają szczury,pluskwy i karaluchy.Kiedy w swoich wziętych na kredyt samochodach,czasami i służbowych,ale często i z dziwnych źródeł,wyruszają ,,w miasto" wiejscy zdobywcy,czasami bez szyji,ale częściej tacy,którzy odreagowują agresją to że w robocie znowu zrobili z nich mieszaninę g...a z ku....ą.Sami cały dzien się szmacą więc wieczorem na Moście Siekierkowskim odbija im totalnie.Zresztą nie tylko tam.Miła jest sobota i niedziela w dzień.I,masz rację 2 stycznia.Ale też wszelkie ,,długie łykendy",kiedy jadą ,,do dumu,do łoćców".W sumie to biedni ludzie,bez swojego miejsca w świecie,bo niegdzie nie sa u siebie:tam,skąd pochodzą-już a w Warszawie jeszcze i nigdy nie będą.Zawsze będa napływem,nowobogackimi.Takimi,co chodzą w garniturach,ale na obiad jedzą suchą bułkę.Nawet mając pieniądze...I swoją frustracje wyładowują na wszystkich,biedni ludzikowie,którym nagle zaczęło się chwilowo lepiej niż zwykle powodzić.Bo kupili na kredyt mieszkanie,meble,czasem ten nieszczęsny samochód:i nagle tracą pracę i szmacą się jeszcze bardziej,bo jak nie zdobęda piniędzy to sen o bogactwie pryśnie.Bo juz nie beda mogli tworzyć spółdzielni w których z jednej karty na drugą przelewane są pieniądze,zeby wyrównać debet.Kiedy dochodza do tego,ze w sklepie za bułkę płacą kartą której jeszcze chwilowo im nikt nie zabrał,popadają w jeszcze większą frustrację i wyżywają się na wszystkich dookoła.Najlepiej na sprzedawczyni,taksówkarzu z którym jadą bo firma zapłaci,ale gdyby mieli za własne to by dostali zawału;na przechodniach,szczególnie starszych,bo młody może dać w mordę i nikt nie odbierze...Tak....Warszawa jest ostatnio paskudna,ale to wina tych,którzy taką ją robią i na cały kraj później plują.Zresztą,ja nie umiałbym nigdzie indziej mieszkac,bo nikt z mojej rodziny nigdy nigdzie indziej nie mieszkał,przynajmniej w dającej sie określić przeszłości.Boleję tylko nad tym jak przyjezdni ją oszpecili.Postawili duże,paskudne budynki,pomalowali jak żydowską,cyrkową budę hotel Sobieski.Cepeliada.Wieś tańczy i śpiewa. Odpowiedz Link Zgłoś
artest Re: Samotni w wyścigu 02.07.05, 11:02 Biore udzial w wyscigu, bo tez czasem jestem próżny... Chyba jednak potrafię się opamiętać. Pracuje w wolnym zawodzie, zarabiam niewiele, ale dzięki temu się realizuję, spelniam tym samym swoje marzenia - robie coś, czego mi wiele osób zazdrości - łączę pracę z pasją. Pasji oddaje się bezgranicznie. Poprzez pracę staram się pomóc innym, bo wiem, że mogę. Chcę coś po sobie pozostawić i wpłynąć na życie innych, dobrych młodych ludzi, którzy na to zasługują. Nic nowego ten artykuł mi nie powiedział, bo ja już to wiem. Może jednak kilka osób coś zrozumie i coś sobie uświadomi... Odpowiedz Link Zgłoś
grzesiek.com kiedy się zestarzejemy,,, 02.07.05, 11:12 ... zrozumiemy i bedziemy żałować że za mało czasu daliśmy rodzinie, zabawie i kulturze, nie robiliśmy tego co byśmy chcieli ale będzie już za późno! Odpowiedz Link Zgłoś
adamsor Re: Samotni w wyścigu 02.07.05, 12:05 Dziękuję za ten artykół. Właśnie zwolniono mnie z pracy w której za 6zł/h brutto odpowiadałem na smsy ludzi, którzy myśleli, że rozmawiają z chętną do flirtu (a właściwie do wszystkiego) Jolą, Magdą, Arkiem, etc. Czułem się w tej pracy jak prostytutka (b. tania na dokładkę), ale była to dobra odskocznia od mojej stałej nudnej pracy w magazynie. Człowiekowi czasami się wydaje, że musi być silny i bezwzględny jak tyranozaur. Wszystko to, żeby mieć fajną dziewczynę, rodzinę, wychować dziecko. A można przecież inaczej. I na pewno bardzo ważna jest komunikacja i zrzeszanie się tych wszystkich, którzy reprezentują bardziej łagodną i wyrozumiałą postawę do życia i bliźnich. Pozdrawiam wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
strom Panie Lizut, ... 02.07.05, 12:44 z jakiej norki Pan wyjrzał? Wartości nigdy nie były obciachem! Odpowiedz Link Zgłoś
g.stevens Re: Samotni w wyścigu 02.07.05, 13:03 Ten Lizut, jak większość zresztą warszawiaków, sądzi że cała Polska to Warszawa, a statystyczny student polski, to student UW. To może śmieszne, ale ja uważam że Warszawa i cały UW to margines tego, co jest między Bugiem i Odrą. "Bo, proszę Pana, ja jestem z Warszawy" (Warszawy - wymawiać z przydechem). Odpowiedz Link Zgłoś
foobarbar Re: Samotni w wyścigu 02.07.05, 14:18 Ja jestem z Warszawy, do tego studiuję na UW. I włos mi sie jeży jak czytam takie bzdety. Ja nie wiem, chyba pan Lizut żyje w jakiejś alternatywnej rzeczywistości, bo w tej w której ja egzystuję jest raczej mało osób, które by pasowały do stereotypu opisanego w artykule. Właściwie nie wiadomo od czego zacząć krytykę, cały ten tekst to jakaś karykatura rzeczywistości, spreparowana na potrzeby wizji autora. A już sugestia z końca artykułu, że jedynym duchowym przeżyciem mojego pokolenia to śmierć Papieża, po której nastąpi moralna odnowa, to jakiś absurdalny dowcip (można to wręcz potraktować jako obraza, przecież wbrew wyobrażeniom redakcji GW nie jesteśmy roślinami zdolnymi tylko do liczenia złotówek na koncie bankowym). Krótko mówiąc: bzdura bełkot pogania. Odpowiedz Link Zgłoś
gombek Re: Samotni w wyścigu 02.07.05, 13:18 za 4 dni bede obchodzic 34 urodziny. i baaardzo sie ciesze. glebokie wyrazy wspolczucia dla wspolczesnych 20latkow... a jednoczesnie przerazenie: bo przeciez jesli oni mysla, ze swiata nie da sie zmienic to to juz chyba koniec... Odpowiedz Link Zgłoś
listek86 Warszawa 02.07.05, 15:36 To nie jest w porzadku, wszyscy narzekaja na Warszawe a Ta ich z otwartymi ramionami przygarnela, dala jesc, ubrala i zaoferowala troche kultury. Potem na nia pluja...wracajcie do domow jak wam nie odpowiada! Odpowiedz Link Zgłoś
kow3l Re: Warszawa 02.07.05, 16:12 Hmmmm to nie tak. Po prsotu Pan Lizut chyba zrobil wywiad wsrod warszawsskich yuppisow. Nigdzie indziej takich "dzwinych" ludzi nie ma. Swoja droga ciekawe,ze jak taki yuppis przyjedzie do wroclawia czy poznania to od razu ma inny styl, juz sie nie boi pokazac na miescie w swetrze itd Nie mowimy,ze warszawa jest taka zla, bo wiekszosc mieskzajacych tam ludzi jest oki. Chodzi o to, ze Lizut tylko w wawie mogl znalezc "statystycznego" studencika, ktory w " komputerze trzyma staranne, fachowo napisane curriculum vitae uzupełniane co jakiś czas o świeżo ukończone kursy, odbyte praktyki, zdobyte umiejętności". "Ktos kto studiuje, a potem wraca do domu, je obiad, wychodzi z psem i czyta książkę - to zdaniem jego kolegów marnuje czas". Musi "działac w jakiejś organizacji, miec praktyki w firmach".No nie wiem gdzie ich wybral. Bo we wrocku zwykly student polibudy czy uniwerku przychodzi, je obiad, czyta ksiazke, wlacza kompa dla relaksu, idzie do pubu... Artykul do bani, przejaskrawiony. Autor przed jego napisaniem ubzdural sobie teze i znalazl tych ludzi, ktorych chial znalezc. Bieda, bieda jeszcze raz bieda. Felieton (?) nierzetelny i nieprawdziwy Odpowiedz Link Zgłoś
majerolski Re: Samotni w wyścigu 02.07.05, 16:24 pan Lizut jest jednym z fajniejszych dziennikarzy, bez lizu(t)sostwa hahahahaha ale ten artykuł, nie mówi chyba o całym pokoleniu.. może nie zrozumiałem, ale pan Lizut chciał napisac tekst o pokoleniu tak? kolejnym generation x hahaha to jest tylko odbicie jakiejs części, tych "nas, młodych". bi ja i moi rówiesnicy, albo lepiej moi przyjaciele, tych których lubię, absolutnie nie maja pędu na karierę... Niektórzy wyjada na jakis czas i wróca, niektórzy nie wróca z "zachodu", niektórzy , jak moja przyjaciółka dzisiaj, urodzą dzieci... Nie ma żadnego pedu... niektórzy wyjada na socratesa, niektórzy będą pracowac w biedronce, ach biedronce... Niebezpiecznie jest pisac teksty pokoleniowe.. Ja nie należe do pokolenia tych szczurów, wszystko robie co najwyżej średnio, pewnie bogaty nie będę hahahahahaha... Tylko współczuć hahahahahaha... Podobał mi sie watek z pokoleniem "wdechowców".... może ukrywanie tego co sie lubi tego w co sie wierzy jest kretyńskie, ale sam motyw "obśmiewania" wszytkiego bardzo mi sie podoba... kolejne uogólnienie, że polacy lubia sie śmiac z samych siebie... może... carpe diem....... i prosze o zdrowie za moja przyjaciółke, jej męża i Wojtka.... niech mu sie wiedzie..... :) ni i plus dla pana Lizuta za deadlocka!!!! :) Odpowiedz Link Zgłoś
jolkkaa artykuł chyba napisał ten student - żwawa demaska 02.07.05, 17:00 Wczytałam się w zdania...pogłówkowałam z ogromnym wysiłkiem znamiennym dla kobiety i...i nic... albo tylko garść refleksji: myślę, że artykuł napisał ów rozmówca Pana Lizuta, ażeby liznąć nieco dziennikarskiego fachu...tak sobie jechali tym autokarem..gaworzyli o wartościach wymemłanych z sukcesem i trach..pomysł błyskwica...student napisze artyłuł i wymienią sie kolczykami, a gawiedź nic a nic nie zauważyyy... Czemu myślę, że artykuł napisal ów Student? Ano Pan Lizut jest na tyle błyskotliwy niczym lis, że tak raczej zdań nie formułuje..jak już sam weny nie ma..to zapewne potrafi wzorować się na wielkich Mistrzach piórka...iiii nie posądzam Pana Lizuta o możność wygenerowania tez tak naiwnych, popartych ptasią nauką zięby...no z pewnościa nastapiła tutaj zamiana ról... Odpowiedz Link Zgłoś
jmatuszewski81 Re: Samotni w wyścigu 02.07.05, 17:03 Gazeta jak zwykle trafiła kulą w płot ze swoją diagnozą sytuacji. Gdyby faktycznie miał miejsce w Polsce taki wyścig to byli byś potęgą gospodarczą, a tak mamy najwyższe bezrobocie w UE. W Polsce mamy co najwyżej do czynienia ze spokojnym spacerkiem. I dlatego, ci którzy chcą biec ( np. ja ) wyjeżdżają za granicę. A tak przy okazji zrobione studia, kursy, staże to nie jest żaden sukces, to jest dopiero narzędzie umożliwiające osiągnięcie sukcesu. Odpowiedz Link Zgłoś
jmatuszewski81 Re: Samotni w wyścigu 02.07.05, 17:15 Acha... ten tak bardzo krytykowany bieg nie wyklucza chodzenia do pubu, spotykania się ze znajomymi, itd, czyli prowadzenia normalnego życia. To też nie wyklucza kierowania się w życiu wartościami, wręcz przeciwnie, brak wartości to najkrótsza droga do psychicznej klapy. Odpowiedz Link Zgłoś
pjpb Re: Samotni w wyścigu 03.07.05, 06:49 bardzo trafny komentarz :-) wyciaganie daleko idacych wnioskow na podstawie cytowanych badan z pracy magisterskiej to niebezpieczny proceder. i latwo trafic w maliny. sa dwa podstawowe problemy 1 reprezentatywnosc proby 2 prawdziwosc odpowiedzi na prawdziwosc odpowiedzi w niewielkim stopniu mozna wplynac. ludzie udzielaja odpowiedzi i kropka. opcje 'modne' beda zawsze przeszacowane, 'wstydliwe' niedoszacowane. to jesli chodzi o test wyboru. w przypadku ustnej ankiety - o ile ankietujacy nie jest idealem - wyniki sa odbiciem prekonan i wizji ankietujacego. reprezentatywnosc proby? stu kilkudziesieciu studentow odpytanych pod katem pracy magisterskiej - czy z lapanki czy po znajomych - mieliby byc reprezentatywni dla spolecznosci polskich studentow? nie badzmy smieszni. watpie zreszta aby autorka pracy sie pokuszala o tak daleko idace generalizacje. moje [rownie niereprezentatywne] obserwacje sprzed kilku lat raczej wskazuja ze dla studentow marzenie dlugoterminowe to szczesliwe malzenstwo z dobra praca [pelna sielanka]. krotkoterminowe - prztrwac studia z jak najmniejszym wkladem pracy. znalezc prace, gdzie [korzystajac z czasu zaoszczedzonego na stuiach dzieki umiejetnemu lawirowaniu] mozna by zarobic jakies pieniadze na zycie [dokladniej - zarcie u wietnamczykow i imprezy] i - co chwalebne - miec umiejetnosci i miejsce zaczepienia po dyplomie. szukanie i pielegnowanie znajomosci i ukladow ktore beda owocowaly w przyszlosci. Odpowiedz Link Zgłoś
etti Re: Samotni w wyścigu 02.07.05, 17:09 chyba żadna próba opisania statystycznego przedstawiciela jakiejść grupy i wartości jakie wyznaje nie może się zakończyć wiarygodnym obrazem, bo zawsze będzie pokazywała tylko kawałek prawdy. to irytujace kiedy probuje sie sztucznie tworzyc pokolenie jp2 czy przypisywac smierci JPII moc katharsis dla mlodych ludzi w polsce. ok, to wszystko prawda co publikuja media o spontanicznej wspolnocie przezywania itd., ale dotyczy tylko czesci mlodych ludzi. ja tez nie plakalam po papiezu- ale to nie znaczy, ze jedyne wartosci w moim zyciu to kariera i kasa. studiuje na uj i czesc ludzi na uczelni rzeczywiscie odpowiada wizerunkowi opisanemu przez lizuta- ale jest tez calkiem spora grupa ludzi ktorzy maja gdzies popkulture i wyscig szczurow i zajmuja sie czyms wiecej niz lansowaniem i nabijaniem punktow do cv. co ze srodowiskiem chociazby anarchistycznym i squatterskim? moze to niewielka grupa w skali kraju,ale to w duzej mierze studenci zajmuja sie akcjami takimi jak food not bombs, masa krytyczna, demonstracje polityczne czy chocby propagowanie recyclingu. to juz nie zarzut do pana lizuta, ale ogolne wrazenie a propos mediow- jak rozumiem, zainteresowanie takimi ludzmi byloby duza przeszkoda w nalepianiu mojemu pokoleniu etykietek karierowiczów niezdobnych do buntu, pozbawionych empatii i altruizmu- zreszta nie chodzi tu o uzywanie jakichs wielkich slow, po prostu w mlodych ludziach tkwi czesto naturalna potrzeba dawania czegos z siebie innym czy poprawiania kawalka swiata. chyba jednak to za malo medialne, dlatego lepiej atakowac ludzi obrazem mlodego zepsutego pokolenia bez wartosci - i to rzeczywiscie sie udziela, bo jesli ktos nieustannie odbiera przekaz mowiacy o tym, ze jak ktos jest wrazliwy i czhe bezinteresownie komus pomagac to jest naiwniakiem, to raczej nie dziwi, ze boi sie przyznac przed znajomymi do tego, ze jest inny niz ten kreowany obraz. bylby obciach i odrzucenie- i tak mysli duzo osob. trzeba odwagi zeby byc innym niz trendy- ale potem okazuje sie, ze wcale nie jest sie takim osamotnionym. medialne obrazy studentow i mlodych ludzi w ogole czesto sa krzywdzace i nieprawdziwe- byloby fajnie, gdyby dziennikarzy stac bylo na wiekszy profesjonalizm. Odpowiedz Link Zgłoś
martinod Re: Samotni w wyścigu 02.07.05, 17:23 Od pewnego czsu jest we mnie ogromna pewnosc siebie, do tego stopnia ze nigdy nawet sie nie stresuje w pracy. Przelozeni to widza...doceniaja to. Juz tylko krok na szczyt. Odpowiedz Link Zgłoś
exit13 Zapomnialy studenciaki o najwaznieszym... 02.07.05, 17:34 Najwazniejsza wartosc cechujaca czlowieka to UCZCIWOSC. Gdy tej elementarnej cechy czlowiek nie posiada jest po prostu bandyta. Odpowiedz Link Zgłoś
niezapowiedziany Re: Zapomnialy studenciaki o najwaznieszym... 02.07.05, 18:37 dokladnie. Odpowiedz Link Zgłoś
wicurpix Re: Samotni w wyścigu 02.07.05, 19:19 Moim ulubionym zajęciem stało sie obserwowanie 'wyścigu szczurow'. Kiedy któryś z nich dobiega zziajany celu przeważnie brak mu sił na utrzymanie pozycji lidera i wtedy robi sie dopiero ciekawie. Odpowiedz Link Zgłoś
xex a jednak bunt!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 02.07.05, 20:43 rzygać mi się chce od tego waszwgo narzekania że nic sie nie da... że to strata czasu... że nic nie można zmienic...itd,itp, ktoś albo coś moze to uznać za swój sukces bo najłatwiej manipulować biernym i pogodzonym ze swą marnością społeczeństwem, brak wam wyobraźni i tyle! Bunt w naszych czasach nie polega na wychodzeniu na ulice i rzucaniu kamieniami, chodzi o to żeby "wygrać" ten przeklęty wyścig szczurów ale z klasą!!! żeby otwarcie i bezkompromisowo potępiać zachowania i postawy które dążą do spieprzenia tego świata na dobre!!! Odpowiedz Link Zgłoś
ckodwro Re: Samotni w wyścigu 02.07.05, 22:31 slucham sobie Paktofoniki i w dup.. mam cały ten "sukces" Odpowiedz Link Zgłoś
khaisa Re: Samotni w wyścigu 02.07.05, 23:51 Bardzo trafny artykul. Zgadzam sie z panskimi wnioskami w zupelnosci! Brawo. Odpowiedz Link Zgłoś
fyrlok Re: Samotni w wyścigu 03.07.05, 01:19 Znam np. mase osobników na i z SGH - studentów i uczacych. Wielu z nich jest wyraznie....zdeformowana. Niektorzy z nich nawet to wiedza i widza. Sa wsród nich nawet tacy, którzy sami sie zwia "szczurami" (wyscig). Moim zdaniem dwie grupy: przyszli polamancy zyciowi i potencjalni psychopaci. Razem wzieci: >>>biedacy<<<. ----------- Zeby jeszcze byli "najlepsi" - jak twierdza :) Odpowiedz Link Zgłoś
stefan.zalogowany Jakie wartości, panie Lizut? 03.07.05, 01:45 Wychoawny w ateistycznej tradycji znam ich niewiele: uczciwość, nie-kłamstwo (sam Pan wiesz czemu nie napisze prawda), rzetelność (to taka protestancka domena, ekumeniczna, choć pewnie twoi pracodawcy nie znają takiego słowa). Ja tak robie. A ty? Odpowiedz Link Zgłoś
wieslaw_st Totalny brak czasu - TO PATOLOGIA 03.07.05, 09:19 Mam kolege z dawnych lat. Kiedy mnie odwiedzi - raz na 3 - 4 lata - już od drzwi krzyczy, że on tylko na chwilę, bo on nie ma czasu i zaraz musi lecieć. I w ogóle jest tak zabiegany, że nie wie gdzie rece najpierw włożyć.... Mam ochote go zapytać: skoro nie masz czasu - to po ch... do mnie przychodzisz? Ale tego nie robię, bo mi go szkoda. BIEDNY CZŁOWIEK......... Odpowiedz Link Zgłoś
wicurpix Re: Totalny brak czasu - TO PATOLOGIA 03.07.05, 09:53 ieslaw_st napisał: > Mam kolege z dawnych lat. Kiedy mnie odwiedzi - raz na 3 - 4 lata - już od > drzwi krzyczy, że on tylko na chwilę, bo on nie ma czasu i zaraz musi lecieć. > I w ogóle jest tak zabiegany, że nie wie gdzie rece najpierw włożyć.... > Niestety jest to zjawiskiem naszych czasów: brak czasu na pielegnowanie zwykłych ludzkich wartości. Wiekszość nie zdaje sobie nawet sprawy, że są poddani ciągłemu praniu mózgów, manipulacji i w efekcie końcowym uzaleznieniu od sukcesu bez którego nie sa w stanie funkcjonowac. Odpowiedz Link Zgłoś
jdepp Jestem tylko o 8 lat starszy od Pana sąsiada i ... 03.07.05, 10:05 też się cieszę, że nie żyję w "jego czasach" Odpowiedz Link Zgłoś
yayoi Re: Samotni w wyścigu 03.07.05, 10:24 Mam nadzieje, ze ten znajomy student jest fikcyjny... Smutne, ze sasiad tak na niego najechal:-( Odpowiedz Link Zgłoś
tege to jest chora sytuacja 03.07.05, 10:42 Czasem (jak mam czas ;]) zastanawiam się, po co to wszystko, czy warto tak zapieprzać? Żyć w ciągłym stresie, biegu, nie mieć czasu na rodzinę, przyjaciół? W imię czego? Ze strachu, że są psychole, dla których kariera zawodowa jest celem życia? Nie wiem jak dla innych forumowiczów ale dla mnie sytuacja, w której wakacje są doskonałą okazją do pracy i trzeba to wykorzystywać kosztem odpoczynku, czasu spędzanego z najbliższymi (o ile w ogóle tacy istnieją), to sytuacja nienormalna. Jedyny okres w życiu, kiedy naprawdę można gdzieś wyjechać, wypocząć, coś zwiedzić, odstresować się. Nie, "na odpoczynek i wyjazdy trzeba sobie zapracować", "po co teraz wyjeżdżać? Trzeba zapieprzać dzień i noc, żeby potem trzaskać nieziemską kasę. Kiedyś pomyślę o wakacjach". Czy normalne jest mieć wyrzuty sumienia, kiedy jedzie się np. na kilka dni nad morze? Wyrzuty sumienia wynikłe z przeświadczenia, że "marnuje się czas". Przecież można by go przeznaczyć na pracę, kursy, szkolenia itp. Szlag mnie trafia na myśl, że MUSZĘ latem pracować. To są przedostatnie takie trzy miesiące w moim życiu, potem nastąpi koniec studiów i zatem koniec wakacji, tylko 2-tygodniowe urlopy na rok (których niektórzy nawet nie chcą wykorzystywać). I tak prawie do końca życia. Ciągły zapieprz, brak czasu. Potem pozsotanie nam tylko jeździć w świat jako emeryci, być uczestnikami wycieczek dla ludzi starszych. Ciekawe co wtedy będziemy sobie myśleć. Czy harując w trybie 24/7 nie zmarnowaliśmy życia? Nie wiem jak Was ale mnie taka perspektywa "trochę" przeraża. Odpowiedz Link Zgłoś
katmoso Re: to jest chora sytuacja 04.07.05, 11:57 zgadzam sie z Tobą w stuprocentach. najgorsze jest to, że relatywnie niewielka grupa młodych ludzi (powiedzmy przodownicy) narzuca cały obraz pokolenia. i media to podchwytują i chcą kreować jakaś chorą rzeczywistość. a potem ci, którzy w swym oglądzie świata kierują się tym, co serwują im mainstreamowe gazety i telewizje, dziwią się - a czemu to nie pracujesz w wakacje? a czemu nie starasz sie o praktyki w jakiejś wspanialej firmie? czemu nie chcesz harować w zachodniej korporacji, kiedy kupisz sobie w końcu jakis kostium/garnitur? wybrałas już fundusz emerytalny? po co ci tyle ksiązek? dlaczego nie jedziesz w jakieś modne miejsce na urlop? itd. itp. a przecież rzeczywistość nie jest czarno-biała, albo sukces albo padaka z winem Arizona w tle. Odpowiedz Link Zgłoś