kataryna.kataryna
11.09.05, 18:25
"głównym przedmiotem debaty jest nie metoda opanowania plagi bezrobocia ani
sposób finansowania rosnących potrzeb edukacji i służby zdrowia, tylko jakieś
sprzed iluś tam lat zaświadczenia Włodzimierza Cimoszewicza, z których jego
rywale do godności prezydenta postanowili uczynić swoją trampolinę."
Nie kwestia "sprzed iluś tam lat zaświadczenia" tylko kwestia tego czy
pchający się na pierwszy urząd w państwie Cimoszewicz nie kłamie wyborcom.
Denerwujące jest to bagatelizowanie sprawy, jakby nie mialo znaczenia czy
prezydentem będzie człowiek robiący jako minister dziwne transakcje giełdowe,
ukrywający je w oświadczeniach i mający jakieś chore i kłopotliwe (dla niego
i publiczności) relacje z własną asystentką, która bezkarnie wynosiła jego
pieczęcie, papier firmowy a on jej nawet nie zwolnił, nie mówiąc o
zawiadomieniu policji.
"Takie narzucenie zastępczego lub całkiem marginalnego tematu jest objawem
degeneracji publicznego dyskursu i świadomego ogłupiania wyborców przez
polityków i, niestety, przez wielu dziennikarzy z ich rydwanu."
Bagatelizowanie takiego zachowania kandydata na najwyższy urząd w państwie
jest bezgraniczną głupotą. Nie chcemy prezydenta kłamczucha, nie szanującego
prawa ani urzędników to prawo egzekwujących.
"Walka toczy się o styl, to znaczy o to, czy będziemy mogli zachować szacunek
dla państwa polskiego, dla Sejmu i dla samych siebie."
Znaczy tylko wybranie PD gwarancją szacunku dla państwa polskiego, dla Sejmu
i dla samych siebie? Gruba przesada.
Czy nikt nie potrafi napisać o PD bez patosu i obrażania wszystkich naokoło?
Taka nachalna agitacja może PeDekom tylko zaszkodzić, a ostatnie zdanie jest
po prostu śmieszne, wciska pan ludziom towar jak sprzedawca w Telezakupach.
Jest w Pede trochę ludzi, których bym chciała widzieć w sejmie lub na
wysokich stanowiskach ale ich akurat nie ma na listach (np. mój ulubiony
Henryk Wujec, którego w ogóle nie widać w PeDe) a w wielu okręgach startują
jacyś nieznani.