and-j1
16.09.05, 10:07
PO CO POLAKÓW DENERWOWAĆ NIECH SIĘ POLACY CIESZĄ. BARDZO DOBRY ARTYKUŁ.
WRESZCIE PRAWDA JESZCZE NIE CAŁA - WYCHODZI NA JAW. A PO WYBORACH TO MY JUZ
POKARZEMY. WYBORCY NIE ŁUDŹCIE SIE. ONI DALEJ BEDA SKUBAC NAS PODATNIKÓW
OBIECANKI CACANKI...
A OTO SŁÓW KILKA O PODATKU LINIOWYM:
JAKĄ CENĘ ZAPŁACIMY ZA PAŃSTWO. Jak to jest, panowie - chciałbym zapytać
rewolucyjnych liderów Platformy Obywatelskiej - tacy Austriacy uznali za
właściwe mieć podatki w pięciu stawkach od 0 proc., aż do 50 proc.; Beldzy - w
sześciu stawkach od 25 proc. do 52 proc., Finowie też w sześciu - od 0 proc.
do 33,5 proc.; Francuzi - od 0 proc. do prawie 50 proc., Grecy - od 5 proc. do
45 proc.; Hiszpanie od 18 proc. do 48 proc.; Niemcy - od 15 proc. do 42 proc.;
Portugalczycy - od 12 proc. do 40 proc.; Amerykanie - od 15 proc. do 35 proc.;
wszyscy w kilku progach stopniowej progresji, no ale Anglicy tylko w trzech
progach od 10 proc. do 40 proc., a oryginalni Irlandczycy jednym cięciem
oddzielili dwie stawki: 20 proc. i 42 proc. Jak się z pewnością zgodzicie,
Panowie liderzy Platformy Obywatelskiej, Żydzi to mądry naród - ale swoje
stawki podatkowe w Izraelu określili w ilości pięciu, progresywnie rosnące od
10 proc. do 49 proc. Okazuje się, że nikt w cywilizowanych krajach zachodnich,
gdzie dobrze funkcjonuje gospodarka rynkowa, nie ma podatku liniowego; czy oni
są wszyscy tacy głupi, tylko WY mądrzy?Ale "jak my dojdziemy do władzy, to z
całą determinacją wprowadzimy liniowy podatek 15 proc."... A co tam, wszystkie
po 15 proc.: "trzy razy piętnaście", nieźle brzmi i pięknie wygląda. Polacy
mają pokazać całemu zsocjalizowanemu światu, że można walnąć podatek 15 proc.,
niech widzą... Epoka Edwarda Gierka odcisnęła nam jak żelazem slogan: "Polak
potrafi", zwłaszcza gdy jest w Platformie Obywatelskiej.
Aż się nie chce wierzyć, że politycy mogą być tak niefrasobliwi!
Bogaty obywatel w USA może zapłacić od kolejnego przyrostu swych dochodów (w
ostatnim progu podatkowym) 35 proc. podatku, Brytyjczyk 40 proc., Irlandczyk
42 proc., Izraelczyk 49 proc., Hiszpan 48 proc., Austriak 50 proc., Niemiec 42
proc., Belg 52 proc.,... ale polskiemu obywatelowi, nawet temu, który dostaje
kilkaset tysięcy miesięcznie, panowie Tusk i Rokita proponują 15 proc. - tyle
co biedniejsi spośród Amerykanów. Gdzie tu polityczna odpowiedzialność?
KOSZTEM 22 MILIONÓW POLAKÓW.
O liczby trudno się spierać, więc zobaczmy, co ten liniowy podatek proponowany
przez Tuska i Rokitę spowoduje. Podatek liniowy tak właściwie ma prawie 95
proc. podatników (22 mln ludzi), bo płacą go w pierwszym progu podatkowym. Są
to podatnicy o dochodach do 3085 zł miesięcznie - to nieco powyżej średniego
poziomu wynagrodzeń w gospodarce, ale jest to niewiele ponad 700 euro, w skali
europejskiej są to zatem dochody bardzo niskie. W drugim progu podatkowym
znalazło się ok. 4 proc. podatników, a w trzeci, najwyższy, weszło nieco ponad
1 proc. Przeciętny efektywny, to znaczy po wykorzystaniu ulg i odliczeń,
podatek od tych tak niskich dochodów z pierwszego progu wynosi ponad 13 proc.,
podczas gdy od podatników z drugiej grupy nieco ponad 18 proc., zaś od tych
najbogatszych prawie 30 proc. Ale przeciętny podatek od wszystkich podatników
ogółem to ponad 15 proc. (oczywiście łącznie ze składką na ochronę zdrowia).
Okazuje się, że ci, którzy płacą w pierwszej grupie podatkowej, czyli 95 proc.
podatników, dają tylko 65 proc. wpływów podatkowych, natomiast 1 proc.
najbogatszych podatników z trzeciej grupy - prawie 20 proc.Tymczasem struktura
uzyskiwanych dochodów jest inna: pierwsza grupa podatkowa osiąga 76 proc.
ogółu opodatkowanych dochodów, a trzecia 10 proc. Koncepcja podatku liniowego
oznaczałaby więc przesunięcie znacznej części obciążenia na te 95 proc.
biedniejszej większości, bo struktura obciążenia będzie musiała odpowiadać
strukturze osiąganych dochodów: podczas gdy płacili tylko 65 proc. wszystkich
podatków, będą musieli zapłacić 76 proc., a ci, co płacili 20 proc., zapłacą
dwa razy mniej. Wprowadzenie podatku liniowego oznaczałoby zatem, że podczas
gdy obciążenie sumaryczne najbogatszych podatników z trzeciej grupy
zmniejszyłoby się prawie o 5 mld zł, w drugiej grupie o niecałe 1,5 mld zł, to
tych dziewięćdziesięciu pięciu procent najbiedniejszych podatników z pierwszej
grupy podatkowej - musiałoby sumarycznie wzrosnąć o 6,7 mld zł, przeciętnie o
17 proc.
Polska w XVIII wieku upadła, bo rozpanoszyli się w niej agenci obcych wpływów,
grający na interesach i egoizmach elit, ale też dlatego, że wcześniej te elity
odmówiły płacenia podatków na rzecz dobra publicznego. Czy tak bardzo wam
zależy, by historia się powtórzyła?