nocny.lot 21.10.05, 18:17 Madre. Obawiam sie, ze wciaz i coraz bardziej za madre na Polske. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
tomalamas Re: O obywatelstwie 21.10.05, 18:43 świetny tekst, niestety "narodowcy" nie zrozumieją.... Odpowiedz Link Zgłoś
nocny.lot Co tam, chlopaki? 21.10.05, 22:46 Sprawdzacie, czy Autorka jest na waszej liscie? Odpowiedz Link Zgłoś
kapitalizm Re: O obywatelstwie 22.10.05, 05:46 ....zatrwazajace jak mentalnosc kolektywistycznego sposobu myslenia jest wciaz domena polskich intelektualistow, slowa spoleczenstwo, ogol, masy, my, razem, zbiorowa odpowiedzialnosc nic w tym artykule nie stracily z racji bytu, i to od ponad 70 lat, smutne to. Odpowiedz Link Zgłoś
joella.r A co złego jest w słowie 'społeczeństwo"? 22.10.05, 08:36 I gdzie tu zbiorowa odpowiedzialność? Artykuł jest o tym, jak być obywatelem. Odpowiedz Link Zgłoś
kapitalizm Re: A co złego jest w słowie 'społeczeństwo"? 28.10.05, 07:19 joella.r napisała: > I gdzie tu zbiorowa odpowiedzialność? nie? to przyjrzyj sie paru "kwiatkom" z tego artykulu: ....Człowiek wolny, i dzielący wolność z innymi, co natychmiast go zobowiązuje do troski o tych innych, - zobowiazanie do troski o innych?? bycie zobowiazanym (zmuszonym moralnie?) do odpowiedzialnosci za innych, to wg. ciebie nie zbiorowa odpowiedzialnosc? jakie ty masz zobowiazania wobec kogos obcego? bo ja nie mam zadnych, tak dlugo oczywiscie jak zyje w wolnym kraju, ....Do ideałów obywatelskich należy absolutna tolerancja. - tolerancja wobec nienawisci? pedofilii? klamcow? zbiorowa absolutna tolerancja, brrr... ....przyszłość zobowiązuje do solidarnego działania. - pozny Gomulka, czy wczesny Gierek? ...obojętność na życie całości. - zycie calosci? a co to takiego? jakas nowomowa? czy mam sie przejmowac 38.5 mln ludzi? czy wszyscy naprawde maja sie przejmowac moim losem? jakas totalna zbiorowa odpowiedzialnosc, czyz nie? ...społeczności powiązanej wspólnym działaniem i wzajemnymi zobowiązaniami. - wspolnym dzialaniem? czy chodzi o jakies prace spoleczne (przymusowe?) aby zyc czlowiek pracuje, a to oznacza zobowiazanie dotrzymywania umow pomiedzy ludzmi, o jakich innych ZOBOWIAZANIACH ona mowi? najwyrazniej nie chce ich nazwac po imieniu, z obawy na odsloniecie jej kolektywistycznej duszy, ....Obywatelstwo zrodzone z ideału równości i wolności jest źródłem współpracy, stabilności, bezpieczeństwa - nastepny typowy "kwiatek" kolektywistow - rownosc, rownosc czego i kogo z kim? chyba nie uczciwego ze zlodziejem? ...W pracy z innymi i dla innych, - to chyba oczywiste! kazda praca jest usluga dla innych, .........i ta monada??? naprawde zalosny tekst. W pracy z innymi i dla innych, Odpowiedz Link Zgłoś
zygfryd.okrutny Re: O obywatelstwie 22.10.05, 08:36 madre, a co na to przzyszly Prezydent RP, Andrzej Lepper? Dla obiektywnego spokerzena na temwat wskazane byloby udzielenia lamow Gazety , takze inny wybitnym jednostkom polskiego narodu. Odpowiedz Link Zgłoś
piglowacki Re: O obywatelstwie 22.10.05, 09:48 … „Wszelkiego typu partykularyzmy narodowe, religijne są źródłami konfliktów. Obywatel partykularyzmy zwalcza. Szanuje tożsamości religijne i narodowe, ale dla niego najważniejsze jest prawo a nie rasa, religia, narodowość, zwłaszcza gdy przebywa w zbiorowości politycznej pod tym względem nader zróżnicowanej. Do ideałów obywatelskich należy absolutna tolerancja.” …. Można poważyć. SIC! Pozdrawiam autorkę. Odpowiedz Link Zgłoś
vvoitek Re: O obywatelstwie 22.10.05, 13:45 Wspaniały tekst. Mam parę uwag. 1. Krytyka Taylora nie jest tak jednostronna, jak krytyka prof. Skargi. Znajduje się w niej miejsce na zrozumienie i docenienie "filozofii życia codziennego". 2."Lęk przed samotnością to znak powierzchowności myślenia, braku refleksji, a może niechęci do refleksji." Z jednej strony, oskarża się współczesność o koncentrację na jednostce ("L'ere de l'individu", Alain Renaut), z drugiej krytykuje dążenie do tworzenia społeczności, uzasadniając to "lękiem przed samotnością". Jakie jest tu pole do manewru? 3. "czy próbować do czegoś dążyć, czegoś chcieć, o coś się starać?" - apel to szlachetny, jednak chciałbym usłyszeć jakieś bardziej namacalne argumenty na degradację myśli społecznej, niż fakt, że na ulicy dużo osób rozmawia przez komórkę o banałach. Czy to rzeczywiście część społeczeństwa, która kiedyś zajmowała się "dążeniem do czegoś"? I czy de facto nie zajmują się już niczym, poza błahymi rozmowami? Czy może po prostu zmieniła się przestrzeń publicznach, i słychać to, co kiedyś było równie bezmyślnym milczeniem? Na pewno istnieją badania na ten temat. Warto by do nich zajrzeć. 4. "Czy mamy być biernym przedmiotem rzucanym to tu, to tam przez rozmaite okoliczności, czy świadomym siebie podmiotem (...)" Wybór ten jest fałszywy. Nawet, jeśli przyjmiemy oświeceniowy model "wyzwalającej podmiotowości", nie znaczy to, że takiego świadomego siebie podmioto okoliczności nie rzucają to tu, to tam. Jego aktywność może nic nie znaczyć wobec tych okoliczności. (Jak Machiavelli, którego skrajnie "aktywne" podejście do życia nie wystarczyło, żeby uciec od rujnujących go koniec końców okoliczności) 5."społeczność pragnie czegoś więcej, jakiegoś autentycznego celu". Cenię Taylora, jednak dziwnym trafem język "autentyczności" prowadzi zwykle ku absolutowi, ku religii. A to nie jest postawa, która sprzyja dialogowi. 6. Czy rzeczywiście zapomnieliśmy o obywatelstwie ("klasycznym") z powodu naszej trudnej historii? Musielibyśmy się tym różnić od innych krajów. Istnieją jednak przykłady interpretacji obywatelstwa przynajmniej częściowo pokrywającej się z tą opisaną przez prof.Skargę. Czy nie należałoby więc zreformułować tezy o "okolicznościach historycznych i politycznych" naszego "zapomnienia"? 7."Wszelkiego typu partykularyzmy narodowe, religijne są źródłami konfliktów. (...)dla niego [obywatela] najważniejsze jest prawo a nie rasa, religia, narodowość, zwłaszcza gdy przebywa w zbiorowości politycznej pod tym względem nader zróżnicowanej. Do ideałów obywatelskich należy absolutna tolerancja." Czy tak rozumiana tolerancja nie jest problemem wielu zachodnich społeczeństw? Czy nie oznacza ona, w praktyce, izolacji jednostek i grup - ponieważ nie opiera się na "negocjacji wartości", a więc dialogu, a jedynie na sztywnym przyzwalaniu i zabranianiu? 8. "Obywatelstwo zrodzone z ideału równości i wolności jest źródłem współpracy, stabilności, bezpieczeństwa osób i dóbr, bezpieczeństwa nieodzownego dla funkcjonowania każdego państwa." Odnoszę wrażenie, że Taylor ukazuje, jak słaby to ideał. W tym sensie sama równość i wolność nie mogą być źródłem, a tylko warunkiem, życia społeczeństwa. 9."W pracy z innymi i dla innych, którą się podejmuje z własnej nieprzymuszonej woli, nikt nie czuje się samotny. " To (praca z innymi i dla innych) już jest właśnie interpretacją "równości i wolności", którą można sobie wyobrazić jako moralne źródło danej społeczności. Trzeba mieć jednak świadomość, że "ideał równości i wolności" często rozumiany jest inaczej - jako walka o swoją własną wolność i dorównanie innym, a tolerancja (czyli "neutralność") ma pozwolić innym na podobnie egocentryczną "samorealizację" (czy po prostu życie szczęśliwe). I być może w tym przejściu z jednej wizji równości i wolności do drugiej możnaby się doszukiwać istotnego postulatu. (dawno już się tym wszystkim nie zajmuję, proszę więc wybaczyć bezczelność i z pewnością towarzyszące jej błędy w myśleniu/lekturze) new-art.blogspot.com Odpowiedz Link Zgłoś
nfa05 Re: O obywatelstwie 22.10.05, 14:54 'Patrzy też nie w przeszłość, lecz w przyszłość, bo o nią mu chodzi, a przyszłość zobowiązuje do solidarnego działania.' Przykład ruchu obywatelskiego patrzącego w przyszłośc o którą mu chodzi, ale także w przeszłość w ktorej sa korzenie solidarnego dzialania na www.nfa.pl Odpowiedz Link Zgłoś
tzo5 Re: O obywatelstwie 22.10.05, 20:32 Stan taki podyktowany jest częściowo dezorganizacją naszego życia społeczno- gospodarczego. Obywatel jest dobrym obywatelem, gdy jest wykształcony. Jest dobrze wykształcony, gdy ma dostęp do informacji i posiada wystarczającą wiedzę, żeby się tymi informacjami umiejętnie posługiwać. Informacje nie mogą być partyjno-politycznie manipulowane. W takiej sytuacji obywatel sam będzie wiedział co robić i w jakich kierunkach dalej się kształcić, by efektywnie i kreatywnie się włączyć do swojej zbiorowości. I wówczas zaistnieją warunki do powstawania wspólnot obywatelsjich, które z pewnością bardziej się przyczynią do wzbogacenia życia poszczególnych jednostek. Obywatel stanie się bardziej wartościową jednostką, ufającą i budzącą zaufanie. Jak daleko nam do takiego stanu?. Czy możemy się spodziewać, że nasza tak wspaniała kadra administracyjno-rządowa, szczególnie jak się nam ukazała w czasie ostatniej kampanii, będzie w stanie nam, swoim obywatelom, pokazać, że potrafi tak zorganizować państwo iż poczujemy się jak w domu. Wierzę, ze to jest możliwe. Może nie tym razem. Ale jeśli takie głosy jak ten, "O obywatelstwie" będą sie częściej ukazywać i więcej podobnych autorytetów zabierać głos to napewno nasze życie się poprawi. Odpowiedz Link Zgłoś
tzo5 Re: O obywatelstwie 22.10.05, 20:40 Stan taki podyktowany jest częściowo dezorganizacją naszego życia społeczno- gospodarczego. Obywatel jest dobrym obywatelem, gdy jest wykształcony. Jest dobrze wykształcony, gdy ma dostęp do informacji i posiada wystarczającą wiedzę, żeby się tymi informacjami umiejętnie posługiwać. Informacje nie mogą być partyjno-politycznie manipulowane. W takiej sytuacji obywatel sam będzie wiedział co robić i w jakich kierunkach dalej się kształcić, by efektywnie i kreatywnie się włączyć do swojej zbiorowości. I wówczas zaistnieją warunki do powstawania wspólnot obywatelskich, które z pewnością bardziej się przyczynią do wzbogacenia życia poszczególnych jednostek. Obywatel stanie się bardziej wartościową jednostką, ufającą i budzącą zaufanie. Jak daleko nam do takiego stanu?. Czy możemy się spodziewać, że nasza tak wspaniała kadra administracyjno-rządowa, szczególnie jak się nam ukazała w czasie ostatniej kampanii, będzie w stanie nam, swoim obywatelom, pokazać, że potrafi tak zorganizować państwo iż poczujemy się jak w domu. Wierzę, ze to jest możliwe. Może nie tym razem. Ale jeśli takie głosy jak ten, "O obywatelstwie" będą się częściej ukazywać i więcej podobnych autorytetów zabierać głos to z pewnością nasze życie się poprawi. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 państwa narodowe tracą na znaczeniu 24.10.05, 14:03 Problem zdefiniowania przyszłości Europy to w znacznej mierze problem zdefiniowania pojec "narodowość" i "obywatelstwo". W szczególności wielu ludzi ma trudności z ich rozróżnianiem co prowadzi do nieporozumień. Obywatelstwo to zbiór praw i obowiązków, wynikajacych z konstytucji i pochodnego ustawodawstwa, określanych przez dane państwo i dotyczących obywateli tegoż państwa. Posiadanie określonego obywatelstwa nie mówi nic o narodowości obywatela. Przykłady można mnożyć. np. Olisadebe jest polskim obywatelem narodowości nigeryjskiej. Z kolei obywatel polski, ktory wyjeżdża do Francji i dostaje tam obywatelstwo jest obywatelem francuskim narodowości polskiej. Rzecz jasna istnieją mieszanki tych kombinacji, podwójne obywatelstwa itp. Idzie jednak o to, że narodowość oznacza wspólnotę w kulturze. Ta zas ma 2 fundamenty: język i tradycję. I znowu od tej zasady jest wiele wyjatków ale narodowość jest rzecza prywatną i określoną w sposób nieścisły, indywidualny jak np. wyznanie. Natomiast obywatelstwo jest kategorią prawną. Przyszłość Europy to europejskie społeczeństwo obywatelskie a wiec ponad pół miliarda ludzi posiadających europejskie obywatelstwo, natomiast narodowość mieszkańca USE (Stany Zjednoczone Europy), posiadającego europejskie obywatelstwo, winna pozostać jego prywatną sprawą. Europejczyk staje się zatem dwuwymiarowy: europejsko-obywatelski i indywidualnie-narodowy. Oczywiscie inny wymiar pytania może dotyczyć itegracji w ogóle - po co to Europie czy nie lepiej zostawić w niej pół setki całkowicie niezależnych państw? Warto tu spojrzeć na historię. W Europie istnienie niezależnych państw wielokrotnie prowadziło do wojen, bo wojny toczą się głównie między państwami. Brak niezależnych (narodowych) państw to brak wojen. Co byłoby z USA gdyby powstało tam też pół setki niezależnych państw zamiast federalnego państwa z 50-ma stanami? Zapewne wielokrotnie toczyłyby ze sobą krwawe wojny. W Europie właśnie dlatego mamy pokój, że się integrujemy. Im ściślejsza integracja tym gwarancja pokoju większa. I bez komentarza dalsze powody dla dalszej integracji: - zjednoczona Europa moze stać się silnym partnerem dla USA i silnym państwem nie obawiającym się zagrożeń zewnętrznych i wewnętrznych (terroryzm!) - Europa bez granic to szybszy i bardziej równomierny rozwój gospodarczy Oczywiście możemy pozostać dalej podzieleni a Rosja, Chiny i teroryści się cieszą, bo mogą nas wykańczać po kawałku. Odpowiedz Link Zgłoś
gobi03 Re: O obywatelstwie 28.10.05, 18:05 Wstęp: Autorka stwierdza, że obywatel (państwa zapewne, bo przecież nie tłumu; demokracja, monarchia, dyktatura - nieistotne ...) nie patrzy w przeszłość, nie interesuje się historią i doświadczeniem. Nadanie obywatelstwa wiąże się z kursem, który uczy bycia razem z członkami społeczności, która się nie rozchodzi, lecz trwa związana zobowiązaniami i wspólnym działaniem. Domyślam się, że wystarczy ten kurs przeprowadzić w zamkniciu i w ustalonej grupie więziów. Podmiottem jest obywatel i obywatelstwo. Pierwszy akapit: 1 zdanie, 6 wierszy, 77 wyrazów, 570 znaków (ze spacjami), mówi o rzeczywistości i deprecjacji myślenia politycznego (ryzykowna teza). Drugi mówi o beznadziei. Trzeci stwierdza, że Autorka (i jej wspólnicy) żyją bez celu, wychowały ich mass media... W czwartym Autorka zauważa, że każdy (każde?) z nich jest monadą, ale dialektyczną (czyli monadą i nie-monadą ;-), a więc jest i nie jest - stąd blisko do rozdwojenia jaźni:-). W piątym stwierdza swoją i "ich" obojętność. Część pierwsza traktowała o Autorce i jej rzeczywistości. W drugiej części Autorka dzieli się z Czytelnikiem swoimi refleksjami, jakie nachodzą ją za przyczyną samotności w tłumie młodych ludzi kontaktujących się telefonicznie z bliskimi osobami. To nie reportaż, ani dysertacja - to dzieło sztuki! Część trzecia to ROZWAŻANIA tajemnicy samotności (nie jest ona zaliczona do tajemnic różańca, więc i akapitów mamy sześć). Dominują tu rzeczowniki: współczesność, pustka, praca, lektura, chęci, komunikaty, obojętność, samolubstwo, lęk, decyzje, dusza, Seneka, Foucault, Jan Paweł, ... Odczuwam przesyt czytając, iż rzeczywistość ukazuje, że cele są rozproszone. Demokracja umożliwia snucie różnych koncepcji i w rezultacie dyferencjację hrrr... Jak dowiedzialem się na koniec, był to tekst wykładu. Współczuję studentom. Odpowiedz Link Zgłoś