Dodaj do ulubionych

Nechama Tec: Jak ocalałam

25.11.05, 22:50
Czytalem przed laty ksiazke tej Pani, 'When Light Pierced the Darknes'.
Ksiazka po angielsku o ratowaniu Zydow. Z tego co zapamietalem byla pelna
antypolskich docinkow. Milem wrazenie, ze autorka zebrawszy w zasadzie
pozytywny dla Polakow material starala sie niejako zaczarowac analitycznie
zebrany material zrodlowy, aby wygladal bardziej negatywnie. Moje wrazenie
bylo, ze to polonofobka. Jesli wiec sa uratowani przez Polakow Zydzi, ktorzy
sa polonofobami, to nie nalezy sie dziwic, ze byli antysemici, ktorzy
ratowali Zydow.
Obserwuj wątek
    • bimbalimba oni juz tacy sa 25.11.05, 23:41
      kreca, chachmeca, chca sie przypodobac kazdemu i cos z tego uzyskac ...
    • goldilock Re: Nechama Tec: Jak ocalałam 25.11.05, 23:42
      Zydki to jednak pokrecona nacja. Nic tam nie jest proste.

      Na marginesie GW znowu wraca doswoich ulubionych tematow. Ktos powinien
      wreszcie zbadac ile objetosciowo ten glowny dziennik w Polsce poswieca miejsca
      Zydom i ich problemom. No coz, sa to obecnie dla Polakow sprawy
      najistotniejsze...
      • y00rek Re: Nechama Tec: Jak ocalałam 26.11.05, 05:25
        Niedobrze mi się robi, jak czytam posty takie jak Twój.
        Nic Ci nie każe być tak głupim, więc chyba się takim
        urodziłeś. Współczuję Ci.
      • vivian.darkbloom absurd 26.11.05, 19:54
        "GW znowu wraca doswoich ulubionych tematow. Ktos powinien
        wreszcie zbadac ile objetosciowo ten glowny dziennik w Polsce poswieca miejsca
        Zydom i ich problemom. No coz, sa to obecnie dla Polakow sprawy
        najistotniejsze..." GW to gazeta prywatna więc mogą pisać na jaki tematy chcą,
        jeśli się komuś to nie podoba nie musi kupować. Dlatego tego typu zarzuty są
        śmieszne.
    • struve Polacy pomagali Żydom a Żydzi nie 26.11.05, 07:48
      "nasz kuzyn (...) podczas okupacji stał się nagle ważnym człowiekiem i wiele
      mógł. Nie wiemy, co robił, i nie próbowaliśmy się tego dowiedzieć."

      A szkoda bo ta wiedza byłaby bardzo pouczająca. Dlaczego nie znany jest żaden
      przypadek ukrywania Polaka przez Żyda. A przecież niektórzy "wiele mogli".
      • szuszza Re: Polacy pomagali Żydom a Żydzi nie 26.11.05, 17:14
        Zastanow sie troche nad tym co napisales.Jak niby Zydzi mieli pomagac Polakom
        podczas wojny?Mieli ich ukrywac w gettach czy moze zabierac ze soba do obozow
        zaglady?Nie wypowiadaj sie na temat o ktorym nie masz pojacia albo poucz sie
        wczesniej historii bo tylko sie osmieszasz.
        • bimbalimba Re: Polacy pomagali Żydom a Żydzi nie 26.11.05, 17:49
          wrzesien 39- czerwiec 41

          wtedy mogli zydzi pomagac- gowno zrobili !
          • tomekjeden Re: Polacy pomagali Żydom a Żydzi nie 27.11.05, 14:07
            bimbalimba napisał:

            > wrzesien 39- czerwiec 41
            >
            > wtedy mogli zydzi pomagac- gowno zrobili !

            xxxxxxxxxxxxxxxx

            Są potwierdzone przypadki pomocy udzielonej przez Żydów Polakom ukrywającym się
            przed Sowietami. Na przykład w Jedwabnem.
            • bimbalimba Re: Polacy pomagali Żydom a Żydzi nie 27.11.05, 14:34
              a tak w jedwabnem to kazde dziwo mozliwe bylo
          • paszczakowna1 Re: Polacy pomagali Żydom a Żydzi nie 29.11.05, 15:49
            Gdy moj dziadek wraz z kolega uciekali w 1939 z niewoli sowieckiej (a wszyscy
            oficerowie wzieci razem z nimi skonczyli z kula w glowie), cywilne ubranie i
            pomoc w przejsciu granicy na Litwe dal im Zyd.

            Moral: nie wiesz, nie szczekaj.
          • markmig Re: Polacy pomagali Żydom a Żydzi nie 06.12.05, 16:51
            Zapytałeś kogoś ilu Żydów walczyło w Wojsku Polskim w 39 roku i ilu oficerów
            polskich pochodzenia żydowskiego zginęło w Katyniu i innych bolszewwickich
            rzeźniach?
    • siris "Kogo" lub "co" oznacza termin SOCJOLOŻKA??? 26.11.05, 15:56
    • kg4mvp "świadomość swojego antysemityzmu" ????? 27.11.05, 06:55
      Pani Profesor mowi:

      << [Ratujacy] Mieli świadomość swojego antysemityzmu i wobec Zagłady wstydzili
      się tego, co przedtem głosili. "Zobacz - mówili sobie - do czego doprowadził
      twój antysemityzm". >>

      Z kogo to jest cytat? Ktorzy ratujacy "mowili sobie" ze ich anysemityzm
      doprowadzil do Zaglady? Czy wkladanie wypowiedzi w usta "typowego ratujacego"
      jest czescia warsztatu naukowego Pani Profesor? To zdanie wprost oznacza ze
      poczucie wlasnej winy za anysemityzm bylo istotnym motywem ludzi podejmujacych
      decyzje ratowania. Sorry, ale ta teza wydaje sie idotyczna. Moze jest to wina
      dziennikarza przepowadzajacego wywiad, czy redakcji Gazety, ale Pani Profesor
      przechodzi w tym wywiadzie jako kretacz. Kretaczem nazywam czlowieka ktory
      miesza fakty naukowe z wlasnymi pogladami aby tym ostatnim nadac range faktow.

      Wydaje sie ze w ogole bardzo duzo jest badan relacji ratujacy-ratowany, a malo
      mowi sie o powodzie dla ktorego trzeba bylo ratowac.

      Cytat z tekstu:

      <<Po jednej stronie są ratujący, a po drugiej?...

      - Na pewno nie ci, którzy pomocy odmówili. To było zrozumiałe. To pomoc była
      rzeczą niezwykłą, nie jej odmowa. Niezrozumiałe jest tylko to, że niektórzy
      donosili, choć nikt ich o kolaborację nawet nie prosił. >>

      Jak to niezrozumiale? Ludzie zyjacy pod okupacja hitlerowska mogli donosic na
      Zydow bo sie bali Niemcow. Wiadomo bylo i jest ze Niemcy stosowali
      odpowiedzialnosc zbiorowa i jak znaleziono jednego Zyda w stodole, to nie tylko
      przechowywujacy chlop byl zabity z rodzina, a cala wioska szla z dymem. Jak
      socjolog nie moze tego zrozumiec? Jesli takimi naukowcami sa członkowie rady
      naukowej Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie, to poziom jakosci naukowej badan
      tego muzeum musi byc niski, co jest niebezpieczne ze wzgledy na prestiz tej
      instytucji.

      W ogole z rozmowy z Pania Profesor znikaja Niemcy. Tak, badaniem Niemcow sie
      nie interesujemy. Dlaczego?...

      Efekt jest taki ze w swiatowych mediach mowi sie o "Polskich obozach
      koncentracyjnych". Niestety dzialania "naukowe" wielu ludzi podobnych do tej
      Pani Profesor oddalaja nas od zrozumienia tego co dzialo sie podczas Zaglady.
      Buduja one nie tylko wzajemne uprzedzenia miedzy Zydami a Polakami, co jest
      smutne, ale wrecz, moim zdaniem, szkodza pamieci ofiar Zaglady.
    • wsukas Re: Nechama Tec: Jak ocalałam 27.11.05, 20:18
      Przeczytałem artykół.Takich jak ta Pani było bardzo wiele dzieci Ja i mój brat
      do nich należymy.Jesteśmy dziećmi małżeństwa mieszanego (matka była
      żydówką).Ukrywaliśmy się w środowisku,ktore znało nasze pochodzenie.Żyliśmy w
      ciągły strachu i upodleniu.Jednak to środowisko wiejskie nas nie wydało i
      przeżyliśmy.Po wojnie również niektórzy uważali nas za Żydów.Po roku 1967 w
      dość perfidny sposób przypomiano nam nasze pochodzenie.
      Kilka lat temu zwróciłem się do Żydowskiego Instytutu Historycznego w
      Warszawie i Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce,że może warto
      zająć się życiorysem dzieci półżydów.Napewno wnieśli by oni wiele
      dramatyczych przeżyć. Niestety do dzisiaj nie dostałem żadnej odpowiedzi.Może
      dzisiaj ten ciekawy naprawdę temat kogoś zaiteresuje.Ja i brat mamy ponad 70
      lat i czasu zostało naprawdę mało
      Upoważniam "Gazetę Wyborczą" do podania mojego telefonu, e-maila
      zainteresowanym,kompetentnym osobom.

    • szerb wdziecznosc pani socjolog 07.12.05, 22:36
      jakie to ciekawe, ze ta pani na swoj wlasny sposob, wyraza tak gleboka
      wdziecznosc tym wszystkim, ktorzy ryzykowali wlasnym zyciem aby uratowac tej
      pani zycie?
      Ci ratujacy zrobili to z wlasnej nieprzymuszonej woli, i ta pani tez pisze to
      wszystko z wlasnej nieprzymuszonej woli, chce sie odwdzieczyc, chce podziekowac,
      na swoj wlasny sposob, piszac o ich antysemityzmie...

      Bo antysemici wg tej pani to ludzie, ktorzy ryzykowali zycie swoje i swoich
      rodzin aby ratowac Zydow od zaglady, i taki poglad sam w sobie jest ciekawym
      zjawiskiem socjologicznym ...
      No ale ta pani nigdy nie ryzkowala wlasnym zycie za zycie kogos, ta pani chciala
      przezyc, przezyla, wyjechala do USA, skonczyla studia i teraz pisze madre
      ksiazki, wydajace osady o tych, ktorzy ja uratowali

      Przydali sie tej pani ci antysemici, nie tylko uratowali jej zycie ale jeszcze
      teraz caly czas sa pozyteczni, mozna o nich pisac, studiowac ich osobowosci,
      rozwlekac sie nad ich mozliwymi motywami, osadzac ich, oskarzac, robic na nich
      kariere naukowa i wydawac ksiazki
      ta pani to naprawde bardzo praktyczny czlowiek, potrafi wszystko wykorzystac do
      swoich wlasnych celow

      jedyne czego ta pani tak bardzo unika, to pisac o samej sobie,
      czy ona by sie zaliczala do tych 70%, ktorych podobno ta pani potrafi rozpoznac
      (jak? po nosie, po oczach, po kolorze wlosow, pochodzeniu etnicznym?), ktorzy
      potrafiliby uratowac komus zycie, ryzykujac wlasnym
      czy tej pani wystarczyloby religii, ideologii, somodzielnosci aby kogos uratowac
      w podobnej sytuacji?
      tak, to prawie material na nastepna ksiazke, do napisania ktorej trzeba troche
      wiecej "samodzielnosci, indywidualizm i niezaleznosci" niz do tej napisanej


      Czy ta obecna ksiazka pomoze we wzajemnym zrozumieniu?
      tak, nie, byc moze?
      jaki jest w takim razie motyw tej pani aby to napisac?
      co trzeba czuc do ludzi, ktorzy uratowali komus zycie aby tak o nich pisac?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka