Dodaj do ulubionych

Prawda o Polsce i Polakach

16.01.06, 03:05
Chyba nikt nie zakwestionuje faktu, że zdecydowana większość ludzi jest
nietolerancyjna i przez to bardzo nielubi, a czasami wręcz nienawidzi, osoby
mające inne od nich zdanie w tej czy tamtej sprawie. Fora internetowe
umożliwiają tym frustratom wyładować swój gniew na autorach nielubianych
tekstów. Atakowani są prawie wszyscy autorzy kontrowersyjnych tekstów
(starczy zobaczyć na Forum „Gazety Wyborczej” jak ostro jest krytykowany np.
KAŻDY tekst Adama Michnika).
Na Forum „Gazety Wyborczej”, „Wirtualnej Polonii” i „Prawicy” padły
oskarżenia pewnych osób pod moim adresem: że jestem antyamerykański, agentem
rosyjskim, a przez to wrogiem Ukrainy, antysemitą, patriotą starej daty i
nie wiem co to jest demokracja.
Chciałbym ustosunkować się do tych zarzutów.

Faktem jest, że NIGDY nie byłem antyamerykański. Jak większość Polaków byłem
wychowany w domu, w którym, prawdopodobnie przez głęboki antykomunizm (mój
dziadek - ojciec mojej matki, oraz moi wujkowie: Czesław, Kazimierz,
Mieczysław i Marian byli więzieni w okresie stalinowskim za działalność
antykomunistyczną, a moja matka i ja byliśmy represjonowani, chociaż ja byłem
bardzo młody!), okazywano wiele sympatii Ameryce. Jako nastolatek nie
opuszczałem żadnego amerykańskiego filmu wyświetlanego w kinach mojego
miasta. Miałem szczęście – tak szczęście – być w USA (zwiedziłem 17 stanów) i
uważam ten kraj za cudowny. Dobre wrażenie zrobili na mnie spotkani przeze
mnie Amerykanie. No i całkowicie popieram sojusz australijsko-amerykański (bo
ma on sens!).
Patrzenie trzeźwo na stosunki polsko-amerykańskie nie może byś uważane za coś
antyamerykańskiego czy antypolskiego.
Nikt nie przedstawi żadnego mojego PRAWDZIWIE antyamerykańskiego tekstu,
natomiast ja mogę przedstawić moje proamerykańskie lub dalekie od wrogości do
USA teksty, włącznie z tytułami czasopism czy witryn internetowych wraz z
datami. Chyba, że ktoś za antyamerykańską postawę uważa nawet najmniejszą i
jak najbardziej słuszną krytykę USA, Białego Domu, Amerykanów, jakiegoś filmu
amerykańskiego itd. NIGDY i NIGDZIE nie napisałem, że Polska powinna
CAŁKOWICIE zerwać współpracę z USA i prowadzić politykę konfrontacji z tym
krajem. Przeciwnie, ZAWSZE podkreślałem, nawet na łamach „Prawicy”, że
powinniśmy mieć poprawne stosunki z USA.
Jedynie poprawne, gdyż nie wierzę w to, że Ameryka, a szczególnie Biały Dom
jest NAPRAWDĘ przyjacielem Polski i Polaków. Jest wiele na to dowodów,
których wielu Polaków w kraju zaślepionych miłością do USA (ostatnio sondaż
wykazał, że 60% Polaków wolałoby bliższe złączenie się Polski z USA niż z
Europą! – SBS Radio 5.1.2006) nie chcą widzieć, nie chcą przyjąć do
wiadomości.
Oto kilka przykładów na poparcie tego, że USA i Biały Dom nie są
przyjacielami Polski i Polaków:
Nigdzie indziej na świecia Polska i Polacy nie są tak zniesławiani i poniżani
jak właśnie w USA. Oto najświeższy przykład: Jak podaje Polska Agencja
Prasowa „Konsul generalny RP w Nowym Jorku Krzysztof Kasprzyk w liście
do "New York Timesa" zaprotestował przeciwko użyciu w tym dzienniku
określenia "polski obóz śmierci" w odniesieniu do hitlerowskiego obozu
zagłady w Sobiborze...Polski konsul generalny podkreślił, że okres,
kiedy "New York Times" używa sformułowań typu "polskie obozy śmierci",
jest "dosyć długi". Za każdym razem, kiedy gazeta określa nazistowskie obozy
koncentracyjne w okupowanym przez Niemców kraju jako "polskie", oznacza
to "diabelskie odwrócenie ról między sprawcami a ofiarami" – napisał
(Wirtualna Polska 15.1.2005). – Oto Ameryka wroga Polsce i Polakom na co
dzień!
W Ameryce od antypolskich książek (szczególnie w odniesieniu do stosunków
polsko-żydowskich) aż się roi. Powtarzam, w żadnym innym kraju Polacy nie są
tak wyszydzani jak właśnie w Ameryce (np. sławetne „Polish jokes”), a Polska
tak ignorowana, poniżana i przedstawiana w fałszywym świetle (np. w
amerykańskim roczniku „Encyclopaedia Britannica”; tam też podają od kilku
lat, ignorując ostatni polski spis ludności (!), że w Polsce mieszka 2,2 mln
mniejszości etnicznych, w tym 1,5 mln Ukraińców; spis polski, który świadomie
się ignoruje, wykazał tylko 31 tys. Ukraińców).
Nieprzychylność Stanów Zjednoczonych Ameryki i Białego Domu do Polski
potwierdza także i to, że USA, największy na świecie inwestor kapitału, w
naszym kraju zainwestowały bardzo mało w porównaniu z ich możliwościami i z
sumami zainwestowanymi przez kraje Zachodniej Europy. Prezydent Kwaśniewski
za każdym razem podczas swej wizyty w Białym Domu wzywał do większych
amerykańskich inwestycji w Polsce i za każdym razem oddźwięk był minimalny.
Sprawa wiz dla Polaków to kolejny przykład jak rząd amerykański „szanuje”
sojuszniczą Polskę i Polaków.
Obserwuj wątek
    • marian.kaluski Prawda o Polsce i Polakach - Cz. 2 16.01.06, 03:07
      Innym świeżutkim dowodem na to jak Amerykanie nas „kochają” i „poważają”
      polskie ciągąty ku Ameryce jest akurat wydana książka L. Paul Bremera „My Year
      in Iraq” (Mój rok w Iraku). Bremer po podboju Iraku przez Amerykę i Wielką
      Brytanię z polską pomocą był od maja 2003 roku do czerwca 2004 roku szefem
      Tymczasowych Władz Koalicyjnych w Iraku (CPA-Coalition Provisional Authority).
      W swej książce Bremer nie napisał ani jednego dobrego słowa o polskich wojskach
      w Iraku. Z wielką dozą AROGANCJI pisze, że Polscy byli słabo wyszkoleni i nie
      wypełniali rozkazów amerykańskich dowódców, że po prostu tylko przeszkadzali
      Amerykanom.
      Dostaliśmy kopniaka, bo tego wymagała obrona fiaska misji Bremera i samej
      Ameryki, która nie może się niczym dobrym pochwalić w Iraku.
      Takich kopnięć ze strony Amerykanów Polacy mogą oczekiwać więcej.
      Niech kto co chce mówi w imię obrony polskiej ślepej miłości do Ameryki, a
      konkretnie obecnego sojuszu polsko-amerykańskiego, ale ja i tak nie zmienię
      swego zdania, że dzisiejsza Polska z własnej woli jest po prostu parobkiem USA
      i to jeszcze za darmo. Czy nie potwierdza tego następujący tekst Bronisława
      Komorowskiego – wicemarszałka Sejmu z ramienia Platformy Obywatelskiej: „Polski
      rząd nie miał żadnego powodu, aby przedłużać o rok misję w Iraku. Utrzymanie
      tam 900 żołnierzy będzie ogromnie trudne, bo zbliża się moment, kiedy Polska
      będzie musiała wykonać przyjęte wobec NATO zobowiązanie o wysyłaniu dużego
      kontygentu do Afganistanu w 2007 r. Obecna ekipa zaczyna popełniać ten sam
      błąd, co jej poprzednicy z SLD. Rząd najpierw zapowiada, że Polacy zostaną w
      Iraku, a dopiero potem próbuje z Amerykaninami negocjować warunki. Kiedy nic
      (nie) udaje się uzyskać, wraca się do hasła o walce „za wolność waszą i naszą”.
      To jest polityka na krótkich nogach....” („Polityka nadgorliwości” Życie
      Warszawy 28.12.2005).
      Polacy ubzdurali sobie, że Ameryce – Białemu Domowi zależy na Polsce i że
      Ameryka jest JEDYNYM gwarantem naszego bezpieczeństwa narodowego, co ma swoje
      odbicie w artykule „Koniec trudnego dylematu”, opublikowanego
      w „Rzeczpospolitej” z 14 stycznia 2006: „Wobec rosnących rendencji
      autorytarnych na Kremlu tylko bliskie związki z Ameryką dawały (dają) nam
      poczucie bezpieczeństwa”. Nic bardziej błędnego. Jak myślicie, Szanowni
      Czytelnicy, czy w razie konfliktu Polski z Rosją czy Niemcami Ameryka
      pospieszyłaby nam z pomocą militarną? – Na pewno nie! Czy w razie konfliktu
      politycznego między Polską a Niemcami stanie po stronie Niemiec czy Polski? –
      Na pewno ZAWSZE po stronie Niemiec, chociażby tylko dlatego, że Niemcy są pod
      każdym względem ważniejszym państwem i partnerem (np. handlowym) dla Ameryki
      niż Polska. A Ameryka patrzy na wszystko przez pryzmat dolara! Wówczas
      słyszelibyśmy takie rady, jakie dawał nam przed agresją Niemiec hitelrowskich
      na nasz kraj papież Pius XII: abyśmy poszli na ustępstwa hitlerowcom w imię
      zachowania pokoju!
      Poza tym, jeśli się nie mylę, Biały Dom nigdy nie nazwał Polski swym
      strategicznym partnerem. Tymczasem Condoleezza Rice będąc ostatnio w Kijowie
      nazwała Ukrainę strategicznym partnerem USA. I jeśli zbliżenie amerykańsko-
      ukraińskie będzie się pogłębiało rola Polski w polityce USA ulegnie dalszej
      deprecjacji.
      Ameryka nigdy nie będzie prawdziwym przyjacielm Polski jeszcze z jednego
      powodu. Otóż jest faktem, że stosunki polsko-żydowskie są złe, bardzo złe. Poza
      tym w ubiegłym roku naczelne instytucje żydowskiej diaspory z siedzibą w USA
      oraz Izrael wysunęły żądanie – tak, żądanie! – aby Polska wypłaciła Żydom i im
      30 miliardów dolarów jako rekompensatę za mienie pożydowskie w Polsce.
      Najsilniejszym lobby w USA jest lobby żydowskie (zob.: Marcin
      Gadziński „Przyjaciel Busha poleciał” Gazeta Wyborcza 9.1.2006 i Matthew E.
      Berger „Concern about disgraced lobbyist’s Jewish connections” The Australian
      Jewish News 13.1.2006), a Biały Dom jest po prostu w rękach konserwatywnych
      syjonistów. Albo Polska wypłaci Żydom tę bajońską sumę, albo będzie „wojna”
      polsko-żydowska. Po czyjej stronie konfliktu stanie Biały Dom?!
      Nie wierzę w realność egzotycznych sojuszy zawieranych z krajami za lasami, za
      górami i nie tylko za morzem ale wielkim oceanem. Dlatego uważam, że
      prawdziwych i silnych przyjaciół szukajmy sobie w gronie państw Unii
      Europejskiej, której Polska jest pełnoptrawnym i ważnym członkiem. Budujmy całą
      swą przyszłość z Europą, a z ważnymi dla nas krajami pozaeuropejskimi miejmy
      jedynie poprawne czy dobre stosunki.
      I jeszcze jedno, nad czym Polacy nareszcie MUSZĄ poważnie się zastanowić: Bez
      Unii Europejskiej, „w której obok Francuzów najbardziej wpływowi są Niemcy,
      Polsce niezwykle trudno będzie przełamać cywilizacyjne zaległości. Nie tylko
      dlatego, że Amerykanie nie dadzą nam nawet dziesiątej części tych pieniędzy,
      które oferuje Bruksela. W dobie globalizacji Polska gospodarka musi integrować
      się z rynkiem o znacznie większej skali, aby szybko się rozwijać. A ze względów
      geograficznych rynkiem tym może być tylko zachodnia Europa” (Jędrzej
      Bielecki „Koniec trudnego dylematu” Rzeczpospolita 14.1.2006).

      Znając na pewno dużo, dużo lepiej historię Polski od przeciętnego Polaka ZAWSZE
      w Rosji widziałem i widzę największego wroga Polski i narodu polskiego. Na
      pewno była ona większym dla nas wrogiem od Niemiec. A jeśli nawet obaj nasi
      sąsiedzi byli po przysłowiowej „jednej marce”, to Niemcy nie są dzisiaj naszym
      wrogiem, a Rosja, polityką prez. Putina, ciągle odświeża zagrożenie od wschodu –
      swój jawnie wrogi stosunek do naszego kraju i do nas. Uważam, że ci, którzy
      myślą o jakimkolwiek sojuszu polsko-rosyjskim są niebezpiecznymi ignorantami
      politycznymi jeśli aktywnie zajmują się w kraju polityką. Gdybym był władcą
      Polski, to niczym bym nie zaogniał stosunków polsko-rosyjskich – po prostu
      całkowicie ignorował bym Rosję i jednocześnie robił wszystko, aby zupełnie
      uniezależnić Polskę gospodarczo od Rosji, tak aby Polska niczego nie
      importowała z Rosji. Jednocześnie polskie przedstawicielstwo w Moskwie
      zdegradował bym do rzędu poselstwa. Jedynie popierałbym współpracę kulturalną
      polsko-rosyjską, gdyż to tylko ona może przyczynić się z biegiem lat do
      zbliżenia do siebie narodów polskiego i rosyjskiego. Uważam, że taka polityka
      polska wobec Rosji byłyby kubłem zimnej wody na głowy władców Kremla –
      zrozumieliby, że Polskę stać na to, aby Rosję mieć gdzieś! Otworzyłbym Polskę
      na współpracę z Rosją dopiero wówczas jakby Moskwa zaczęła okazywać gotowość do
      traktowania Polski jako równorzędnego partnera.
      • marian.kaluski Prawda o Polsce i Polakach - Cz. 3 16.01.06, 03:08
        Nie widząc w Rosji partnera dla Polski jestem jednocześnie przeciwny obecnej
        polityce Warszawy wobec Litwy i Ukrainy. Jest to polityka kapitulacji z
        polskiej racji stanu. A niekiedy wręcz śmieszna, jak np. uważanie przez
        Warszawę maleńkiej pod każdym względem i bez żadnego znaczenia polityczno-
        militarnego Litwy strategicznym partnerem Polski. Jeszcze gdyby ta polityka
        kapitulacji wobec Wilna i Kijowa naprawdę poprawiała stosunki między narodami
        polskim a litewskim i ukraińskim. Tak nie jest i tak nie będzie, bo są to
        narody, które nie lubią i nigdy nie będą lubić Polaków. Głównie z powodu
        szalejącego wśród Litwinów i Ukraińców (raczej tylko z Galicji Wschodniej i
        Wołynia) XIX-wiecznego szowinizmu i przez zaszłości historyczne. Np. w uchwale
        światowego kierownictwa Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) z roku 1990
        wyraźnie zaleca się członkom tej organizacji W POLSCE, aby działali w kierunku
        osłabienia Państwa Polskiego i doprowadzenia go do upadku (Zbigniew
        Małyszczycki “Motykowanie historii” Nowa Myśl Polska 1-8.1.2006).
        Gdy w wyniku tzw. pomarańczowej rewolucji na Ukrainie (grudzień 2004) do władzy
        doszedł jako prezydent niby to demokrata i rzekomy przyjaciel Polski Wiktor
        Juszczenko, wśród Polaków i katolików w Kijowie pojawiły się nadzieje na rychłe
        oddanie zbudowanego przez Polaków na pocz. XX w. kościoła katolickiego św.
        Mikołaja w rym mieście. Nowy prezydent deklarował, że jest osobą wierzącą w
        Boga i równo traktuje wszystkie wyznania na Ukrainie. I na podstawie tego i
        wielu innych wypowiedzi prezydenta Juszczenki można było dojść do wniosku, że
        kościoły będą zwracane wiernym i sprawiedliwości stanie zadość. Rzeczywistość
        okazała się mniej ciekawa. Ten i wiele innych kościołów na Ukrainie nie oddano
        Polakom czy katolikom. I tylko dlatego, że jesteśmy Polakami i katolikami!!!
        (Eugeniusz Tuzow-Lubański „Czy kościoły zostaną zwrócone?” Nowa Myśl Polska 4-
        11.12.2005).
        Na Litwie, a właściwie w Wilnie i na Wileńszczyźnie, prześladuje się
        tamtejszych Polaków. Wielu Polakom nie zwraca się ziemi zabranej im w okresie
        Związku Sowieckiego, a daje się ją Litwinom. Gnębi się polskie szkolnictwo,
        nazwiska polskie są ciągle litwinizowane, a katolicki Kościół litewski
        (przybłęda z Kowna arcybiskup wileński J. Backis) dąży brutalnie do
        zlitwinizowania polskich katolików. Z tak polskiej historycznie katedry
        wileńskiej uczynił narodową świątynię litewską i w iście barbarzyński sposób
        usunął z niej (poza kaplicą św. Kazimierza) wszystkie pamiątki polskie; w
        katedrze nie mają prawa być odprawiane polskie msze. I ten szowinista uważa, że
        jest chrześcijaninem!!!, a rząd i Kościół polski udają, że o niczym nie wiedzą
        i Polakom w kraju wmawiają, że nigdy stosunki polsko-litewskie nie były tak
        poprawne jak są dzisiaj.
        Litwa i Ukraina potrzebują wsparcia polskiego. Polska wyświadcza im tę pomoc –
        i znowu za darmo. A przecież na tym świecie nie ma nic za darmo. Szczególnie w
        stosunkach między państwami. Chcą w czymkolwiek naszej pomocy niech decydują
        się na kompromis w tej czy tamtej nierozwiązanej dotychczas sprawie.
        Jednak ogólnie polska polityka wobec Litwy, Ukrainy i Białorusi powinna być w
        miarę możności życzliwa i powinniśmy dążyć do większego zbliżenia Polaków z
        tymi narodami. Chociażby tylko dlatego, że są to nasi sąsiedzi. Ale powtarzam,
        polityka zbliżenia nie może być realizowana przez całkowitą kapitulację z
        naszej strony w sprawach dotyczących polskiego dziedzictwa narodowego (jak
        można się godzić na to, aby rękopisy dzieł polskich pisarzy, ponad 2000 obrazów
        największych malarzy polskich czy insygnia królów polskich były w rękach
        Ukraińców, tylko dlatego, że Stalin PRAWEM SIŁY oderwał Lwów od Polski?!) i
        Polaków w tych krajach.

        Chociaż Ukraina nigdy nie będzie naszym przyjacielem (także przez rywalizację
        polityczną w tej części Europy), w interesie Polski jest istnienie
        niepodległego i suwerennego państwa ukraińskiego (i białoruskiego), jako buforu
        oddzielającego Polskę od Rosji. Jest natomiast głupim hasło, że bez wolnej
        Ukrainy nie będzie wolnej Polski. Naszą niepodległość i suwerenność gwarantują
        dzisiej nasze członkostwo w NATO i Unii Europejskiej oraz poprawne stosunki z
        USA, jak również słabość gospodarczo-militarna Ukrainy (to dzisiaj
        najbiedniejszy kraj w Europie! – „Encyclopaedia Britannica. Book of the year
        2004” s. 719). Uważam również, że Ukraina NIGDY nie będzie państwem suwerennym
        i ukraińskim jeśli będzie miała w swoich granicach 10 milionów czy nawet
        więcej Rosjan i duże połacie kraju na wschodzie i południu (Krym) zamieszkałe
        zwarcie przez Rosjan. A to co się dzieje na Ukrainie po tzw. pomarańczowej
        rewolucji dowodzi niezbicie, że Ukraina dzieli się dziś na część rosyjską
        (wschód i południe) oraz ukraińską (środek i zachód). W takiej sytuacji dużo
        większa i silniejsza Rosja będzie zawsze ingerować w sprawy Ukrainy.
        Polacy muszą pogodzić się na zawsze z obecną granicą polsko-ukraińską, chociaż
        oderwanie od Polski tak bardzo polskiego i ważnego w dziejach Polski Lwowa (to
        było po Warszawie i Krakowie trzecie najważniejsze miasto polskie) było więcej
        niż sadyzmem historii. Jest świadectwem na to, że na tym świecie nie ma żadnej
        sprawiedliwości dziejowej! Zatriumfowała w całej pełni zbrodnia Stalian
        popełniona na Polsce i narodzie polskim!
        • marian.kaluski Prawda o Polsce i Polakach - Cz. 4 16.01.06, 03:10
          Nie ulega wątpliwości, że świat muzułmański ze swą nienawiścią do Europy i
          chrześcijaństwa oraz terroryzmem stanowi największe zagrożenie dla Zachodu i
          chrześcijaństwa, a tym samym dla Polski. I dlatego nie mogę zrozumieć dlaczego
          Polska pcha się na czoło państw Unii Europejskiej krzycząc, że Turcja – kraj
          mający 70 mln muzułmanów! - musi być jej członkiem. Prezydent „Lech Kaczyński
          podczas spotkania z dyplomatami akredytowanymi w Warszawie... dodał... że
          przyjdzie także czas, że do UE wejdzie Turcja” („Rzeczpospolita” 11.1.2006). To
          że rząd turecki zbiorowo nie jest fanatykiem islamskim nie przekreśla faktu, że
          zdecydowana większość Turków jest fanatykami. I to się liczy, bo to nie
          politycy tureccy będą osiedlać się w Europie i Polsce ale tureccy fanatycy
          muzułmańscy. Jak można być człowiekiem tak naiwnym?! Jak można z własnej woli
          wprowadzać do swego kraju „konia trojańskiego”, znając historię Hellady, czy
          raczej jej literaturę?!

          Przed 1945 rokiem antysemitą był ten, kto okazywał rasistowską nienawiść wobec
          Żydów. Dzisiaj natomiast antysemitą jest każdy, którego nie lubią Żydzi. Ale
          nie tylko Żydzi.
          Wśród Polaków jest tak, że kogo nie lubimy to od razu nazywamy go Żydem. Stąd w
          Internecie można znaleźć listę Żydów w dzisiejszej Polsce, na której znajdujemy
          m.in. Lecha Wałęsę, kard. Józefa Glempa, kard. Franciszka Macharskiego; wg tej
          internetowej listy co drugi biskup w Polsce to Żyd, a polityków polskiech nie-
          Żydów można policzyć na palcach i to tylko jednej ręki. Paranoja!!! A że
          dzisiaj modnym jest w świecie nazywanie każdego antysemitą, więc nawet polscy
          antysemici (!) nazywają ludzi których nie lubią antysemitami (znam wiele takich
          przykładów i mogę je udokumentować). To także paranoja.
          Dlatego sami Żydzi i świat powinni powrócić do przedwojennej definicji
          antysemity, a oskarżenia o antysemityzm DOKUMENTOWAĆ wiarygodnymi dowodami.
          Inaczej z poważnej rzeczy (rasizmu) będziemy robić cyrk lub polowanie na
          niewygodne sobie osoby.
          W Polsce od 1945 roku zabrania się Polakom mówienia o sprawach polsko-
          żydowskich z polskiego punktu widzenia. Narzuca się nam żydowski punkt widzenia
          daleki od prawdy i często antypolski. Jest to zamach na demokrację, wolność
          słowa i prawa człowieka oraz sprzeczne z polskim interesem narodowym! Np. w
          artykule „Pierwsze zmiany w Instytucie” („Nasz Dziennik” 10.1.2006) czytamy, że
          szef biura edukacji publicznej Instytutu Pamięci Narodowej dr Paweł Machcewicz
          przemilczał rozmiary kłamstw popełnionych przez Jana Tomasza Grossa w jego
          niesławnej książce „Sąsiedzi”, że deprecjonował również relacje i dokumenty
          strony polskiej dotyczące mordu w Jedwabnem, preferując źródła żydowskie.
          W Australii czy USA można mówić kto jest jakiego pochodzenia (np. kiedy Joseph
          Lieberman w 2000 roku kandydował na wiceprezydenta USA z ramienia Partii
          Demokratycznej nie ukrywał swego żydowskiego pochodzenia - pisały i mówiły o
          tym wszystkie media i wszystko było O.K), ale nie w dzisiejszej Polsce. A jak
          jakiś śmiałek wspomni np. o żydowskim pochodzeniu jakiegoś prominenta w
          dzisiejszej Polsce zaraz niektórzy i media wrzeszczą o nietolerancji i
          antysemityzmie.
          Z tym kretynizmem i świadomie prowadzoną antypolską robotą przez niektóre
          środowiska żydowskie i media w Polsce trzeba skończyć. Trzeba skończyć w imię
          demokracji, wolności słowa, praw człowieka i polskiego interesu narodowego!

          Jako patriotę polskiego martwi mnie to, że dzisiajsza Polska nie jest państwem
          SUWERENNYM. Bo czy o suwerenności Polski może świadczyć to, że obecnym
          ministerm obrony narodowej jest osoba mająca podwójne obywatelstwo (po której
          stronie będzie jego lojalność wobec kryzysu politycznego między tymi dwoma
          państwami?!); że w Ministerstwie Spraw Zagraniczych jest nadreprezentacja osób
          pochodzenia żydowskiego (od 1989 roku m.in. co najmniej 3 ministrów spraw
          zagranicznych w tym obecny, kilku wiceministrów i dużo ambasadorów było czy
          jest pochodzenia żydowskiego w kraju, w którym rzekomo nie ma Żydów!; co się za
          tym kryje?! – mówi się, że tak jest na życzenie Białego Domu i Izraela;
          dlaczego polski MSZ nie stawał i ciągle należycie nie staje w obronie dobrego
          imienia Polski i Polaków szkalowanych bez przerwy i brutalnie przez pewne
          ośrodki żydowskie na świecie i w Izraelu?!); że większość mediów (które są
          uważane za czwartą siłę polityczną) w Polsce jest w obcych rękach (w
          demokratycznej Australii jest to ustawowo zabronione!)?! Te media brutalnie
          dziś walczą z rządem PiS, tylko dlatego, że jest bardziej polski od poprzednich
          rządów!

          Nie ulega wątpliwości, że w dzisiejszym świecie niewiele jest patriotyzmu wśród
          ludzi, szczególnie Polaków. Najpierw komuna przez 45 lat rządów, a po 1989 roku
          polityczna poprawność wyprały ich z patriotyzmu. Starczy tylko popatrzeć na to
          co się dziś dzieje w Polsce lub poczytać polskie gazety. Ryszard Woźniak w
          liście pt. „Destrukcyjna opozycja PO” („Rzeczpospolita” 9.1.2006) daje przykład
          destrukcyjnej opozycji Platformy Obywatelskiej w Sejmie, wypływającej z braku
          patriotyzmu wśród polityków – i to nie tylko tej partii. Jeszcze bardziej
          szokujący i oburzający jest brak patriotyzmu w dzisiejszym Kościele polskim. Na
          Białoruś, Ukrainę i Rosję jadą do pracy duszpasterskiej polscy księża (POLACY!)
          aby z tamtejszych Polaków, a szczególnie ich dzieci, zrobić Białorusinów,
          Ukraińców i Rosjan przez likwidowanie mszy w języku polskim i przez uczenie
          dzieci religii w obcym języku („Migawki z Brodów” Biuletym Lwów o Kresy Nr 94
          Grudzień 2003; „Niszczenie polskiego katolicyzmu na świecie” Goniec 4-
          10.6.2004, Kanada)) . Dawniej Rosjanie i Niemcy nas wynaradawiali (kto pamięta
          strajk dzieci polskich we Wrześni w latach 1901-02, które nie chciały modlić
          się i uczyć się religii po niemiecku?!; widać, że NIKT z Episkopatu Polski!).
          Dzisiaj POLSKI Episkopat i kapłani, zgodnie z instrukcją otrzymaną z Watykanu
          od POLSKIEGO papieża Jana Pawła II!, wynaradawiają Polaków na Wschodzie, bo –
          według Watykanu – zniszczenie polskiego Kościoła na Wschodzie umożliwi rozwój
          katolicyzmu wśród Białorusinów, Ukraińców i Rosjan. – A najsmutniejsze jest to,
          że NIKT z Polaków w Polsce nie protestuje przeciwko tej antypolskiej polityce
          Watykanu i Episkopatu Polskiego!!!
          • marian.kaluski Prawda o Polsce i Polakach - Cz. 5 16.01.06, 03:11
            Polacy z braku patriotyzmu nie biorą udziału w wyborach i są antypaństwowi.
            Andrzej Zybertowicz, profesor w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Mikołaja
            Kopernika w Toruniu, w artykule „Zdegradowane symbole” („Rzeczpospolita”
            22.8.2006) pisze, że: „Polacy pozbawieni skutecznego, postrzeganego jako swoje,
            państwa muszą stać się łupem potężnych sił na arenie międzynarodowej”. Czy
            Polska stała się już łupem czy dopiero się stanie? A jeśli już się stała to
            czyim jest łupem?” Czy przypadkiem nie Ameryki?
            Z kolei Piotr Winczorek, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, w artykule pod
            jakże znamiennym tytułem „Suwerenność suwerennie oddawana” („Rzeczpospolita”
            7.1.2006) pisze m.in., że brak nawyków korzystania z dóbr kultury rodzimej
            przez Polaków stanowi zagrożenie dla suwerenności państwa polskiego.
            A więc sami Polacy mogą być grabarzami nie tylko własnej kultury, ale również i
            suwerenności Polski!
            Tylko z braku patriotyzmu miliony Polaków wybierało komunistę Aleksandra
            Kwaśniewskiego na prezydenta w 1995 i 2000 roku, a dzisiaj są jego obrońcami.
            Jak prawdziwy Polak-katolik mógł nie zareagować na publiczną kpinę
            Kwaśniewskiego z „polskiego” papieża Jana Pawła II?! A teraz „Zastanówmy się:
            czy gdyby Aleksander Kwaśniewski wystąpił pijany na uroczystości w Jedwabnem,
            to też można by to zbyć stwierdzeniem, że na wschodzie Polski jest zwyczaj
            picia alkoholu i że z drobnego incydentu robi się aferę? Myślę, że pijanego
            prezydenta pokazałyby wszystkie główne stacje telewizyjne świata i oznaczałoby
            to koniec jego kariery...” (dr Maciej Michalik „Miara wielkości” Rzeczpospolita
            27.12.2005).

            Jak już napisałem, w naturze człowieka tak jest, że nie lubimy słuchać krytyki
            pod naszym adresem. Jednak krytyka narodu jest bardzo potrzebna. Szczególnie
            dzisiaj, w dobie upadku patriotyzmu wśród Polaków. Lekarz aby móc wyleczyć
            chorego pacjenta musi rozpoznać jego chorobę. Także Polacy muszą poznać swoje
            wady, aby być lepszymi Polakami. A że mamy wady, to najlepszym dowodem na to
            jest fakt, że ostatni rok ogłoszonej przez Episkopat Polski Wielkiej Nowenny
            Tysiąclecia (1956-65) był poświęcony właśnie walce z wadami narodowymi. To nie
            jest tak, że Kałuski bawi się w jakiegoś proroka ostrzegającego naród czy że ma
            w tym jakąś przyjemność lub, że jest agentem tego czy innego pażstwa. Uważam to
            co robię za konieczność, tym bardziej, że zdecydowana większość Polaków nie zna
            historii Polski, a szczególnie jej czarnych stron. Aż nie do wiary ile w naszej
            historii mieliśmy zdrajców (zainteresowanym polecam lekturę „Polskiego Słownika
            Biograficznego”, a aż ilu było np. biskupów zdrajców można dowiedzieć się
            chociażby z KATOLICKIEJ książki Piotra Niteckiego „Biskupi Kościoła w Polsce.
            Słownik biograficzny” Warszawa 1992). Aż nie do wiary ile w naszej polityce
            robiliśmy błędów (np. z książek „Królewiec a Polska” Olszytyn 1993 i „Historia
            Królewca” Olsztyn 1994 dowiemy się jak przez WŁASNĄ głupotę polityczną
            przyczniliśmy się do powstania państwa pruskiego, które w XVIII w. było głównym
            motorem rozbiorów Polski).
            Dość błędnej polityki i dość zdrajców!
            A w podsumowaniu, czy to tak trudno zrozumieć, że jestem Polakiem i że jako
            Polak mam obowiązki polskie, a nie amerykańskie, niemieckie, rosyjskie,
            ukraińskie czy żydowskie. Ja Niemcom, Ukraińcom czy Żydom nie zabraniam być tym
            kim są. Dlaczego więc oni czy inni mają do mnie pretensje czy nawet prowadzą
            akcję przeciwko mnie za to, że jestem Polakiem i troszczę się o sprawy
            polskie?! (Innym krajem o który naprawdę się troszczę jest Australia – moja
            przybrana ojczyzna, co jest chyba zupełnie logiczne).
            Tak, jestem patriotą i to patriotą starej daty. I jestem z tego dumy. Na pewno
            dla prawdziwego Polaka i normalnego człowieka to nie jest żaden garb, którym
            powinienem się wstydzić. Przeciwnie jestem dumy ze swego patriotyzmu i nie
            martwi mnie to co o tym czy o mnie mówią czy piszą ludzie kierujący się
            poprawnością polityczną. To oni, nie ja, są kalekami na duszy!

            No i na koniec sprawa demokracji. Zarzuca mi się, że nie jestem demokratą, bo
            odrzucam czyjeś myśli.
            Ja nie jestem dzieckiem PRL-u! Od młodzieńczych lat mieszkam w Australii w
            całym tego słowa znaczeniu. Intelektualnie i pod względem informacji nie
            mieszkam w polskim getcie. Australią i jej życiem żyję na co dzień. Moja żona i
            czworo dzieci to AUSTRALIJCZYCY polskiego pochodzenia. To bardzo ważne
            stwierdzenie. A że porzekadło mówi: „z kim się zadajesz takim się stajesz”
            i „czym roślinka ZA MŁODU (tak jak w moim wypadku) nasiąknie tym na starość
            trąci” jestem dzieckiem tzw. „Australian way of life”. Tym samym wiem co to
            jest demokracja, wolność słowa i tolerancja. Demokracją, wolnością słowa i
            tolerancją żyję na co dzień. I właśnie dlatego większość Polaków z emigracji
            posolidarnościowej w Australii jest mi obca – są innymi dla mnie ludźmi. To
            zazwyczaj prawdziwe dzieci PRL-u – z wszystkimi tego cechami. I to mnie razi.
            Są jednak – i znam takie osoby – przybysze z PRL-u, ale jednak wspaniali
            ludzie i Polacy (jest faktem, że ok. 90% Polaków z emigracji posolidarnościowej
            nie włączyło się do polskiego życia narodowego w Australii), którzy podtrzymują
            we mnie wiarę, że nie wszystko jeszcze stracone.

            Tylko człowiek w ogóle mnie nie znający może twierdzić, że jestem rasistą, w
            tym antysemitą. Miałem czy mam wielu znajomych różnego koloru skóry (także moje
            trzy córki miały czy mają koleżanki czy kolegów różnej narodowości i skóry i
            NIGDY nie byłem przeciwny temu!); moi sąsiedzi są różnej narodowości i ZAWSZE
            żyłem i żyję z nimi w przyjacielskiej zgodzie. Jestem autorem na pewno
            filosemickiej książki „W podzięce i ku pamięci Jankielom” (Warszawa 2001), a w
            domu mam menarę z kamykiem ze Ściany Płaczu w Jerozolimie, który sobie sam
            wziąłem podczas pobytu w Izraelu w 1996 roku; mam także obraz znanej malarki
            żydowskiej Stel-Lanner. Przyjacielm naszej rodziny była przez wiele lat polska
            Żydówka, śp. Aniela Reicher, założycielka Tow. im. F. Chopina w Melbourne.
            Antysemita? – Jedynie w oczach nieprzyjaznych mi osób lub ludzi wrogich mojemu
            patriotyzmowi polskiemu.
            • marian.kaluski Prawda o Polsce i Polakach - Cz. 6 16.01.06, 03:13
              Jeśli chodzi o tolerancję to na pewno niewielu jest Polaków-katolików, którzy
              tak szczerze jak ja uważają KAŻDEGO chrześcijanina za swego brata. Prawda, i
              przyznaję się do tego bez bicia: nie darzę sympatią niechrześcijan. Tylko i
              wyłącznie przez ICH NIETOLERANCJĘ wobec chrzecijan (np. „USA piętnują kraje
              tłumiące wolność religii” Wirtualna Polska 10.11.2005). Jednak z pogardą o nich
              nie piszę i nie nawołuję do krucjat.

              Wracając do sprawy demokracji i wolności słowa to uważam je za podstawę dobrego
              współżycia między ludźmi.
              Fora w Internecie umożliwiają prowadzenie poważnych dyskusji, ale także różnym
              frustratom wyładować swój gniew na autorach nielubianych przez nich tekstów.
              Wielu innych autorów po prostu ignoruje wypowiedzi forumowiczów. Ignorują
              głos „motłochu”, postępując zgodnie z rzymskim powiedzeniem: „Roma locuta (est)
              causa finita”, czyli powiedziałem co miałem do powiedzenia, to co napisałem nie
              podlega dyskusji i nie obchodzi mnie co tam jacyś półanalfabeci sobie o tym
              myślą.
              Jako chrześcijanin, podchodzę z większym szacunkiem do ludzi i czytelników.
              Polemizuję z nimi z myślą, że ich przekonam do swojego punktu widzenia, a
              czasami to oni (ci poważni dyskutanci) sprowadzają mnie na dobrą drogę. Jest
              jednak coś bardzo złego z tymi forumowiczami, którzy uważają, że obrona przez
              autora artykułu swojego punku widzenia jest grzechem wołającym o pomstę do
              nieba i taki śmiałek jest po prostu jakimś potworem. No i w forach leje się
              pomyje na takiego śmiałka.
              Ci ludzie, oprócz tego, że nie posiadają kultury osobistej, nie mają zielonego
              pojęcia co to jest demokracja i wolność słowa.
              Najgłupsze i najbardziej oburzające są uwagi niektórych internautów, którzy
              uważają, że jako Polak mieszkający za granicą nie mam prawa zajmować się
              sprawami polskimi, jak np. ta z „Gazety Wyborczej”:
              „Re: Aleksander Kwaśniewski jest zdrajcą!
              domestos10 07.01.06, 23:19
              Panie Marianie ja uważam że na temat patriotyzmu i tego kto jest lub nie
              zdrajcą powinien się wypowiadać ten kto mieszka w Polsce a nie ten co jest na
              obcym żołdzie po za granicą”.
              Tak jak każda inna osoba mam własne zdanie. I mam do tego pełne prawo. Ale tego
              zdania nikomu nie narzucam. Każdy ma prawo przyjąć lub odrzucić to co
              napisałem. I ja to akceptuję. Moje teksty ukazały się dotychczas w ponad 70
              pismach i witrynach polskich i australijskich. Nigdy nie miałem pretensji do
              żadnego redaktora jeśli nie wydrukował jakiegoś mojego tekstu. Nigdy z tego
              powodu nie zerwałem współpracy z żadnym pismem czy witryną. Bowiem nie uważam
              siebie za jakąś alfę i omegę – człowieka wszystko wiedzącego i mającego zawsze
              rację.
              Ludzie często polemizują czy nawet krytykują mnie za tę czy tamtą wypowiedź.
              Mają do tego pełne prawo. Przez polemiki stajemy się inteligentniejsi –
              mądrzejsi. Bo uczymy się WSZYSCY (a więc także i ja) do końca życia. Wszakże
              pod jednym warunkiem, że polemika czy krytaka jest prowadzona w sposób
              kulturalny, że jest to „atak” na treść, a nie atak (niekiedy wulgarny) na
              autora. Bóg mi świadkiem, że w całym swoim życiu nie pogniewałem się nigdy na
              nikogo za to, że ktoś mie skrytykował, że miał inne zdanie niż ja. Nie uważając
              się za alfę i omegę mogę zaakceptować opinię niż moja pod warunkiem, że ten
              ktoś przekona mnie do swojej słuszności. Mam jednak prawo nie zgodzić się z
              adwersarzem i obstawać czy swoim punkcie widzenia, a nawet walczyć dalej o to
              zdanie czy pogląd jeśli uważam, że to ja mam rację czy że i ja mam rację. I nie
              ma w tym nic dziwnego czy zdrożnego. Bowiem niekiedy rację mogę mieć i ja i
              jakaś druga osoba. Wszak angielskie porzekadło mówi, że „There are two sides to
              every question” – (może): moneta ma dwie strony. Bo to jest właśnie demokracja
              i pełna wolność słowa. W ostateczności musimy się zgodzić z tym, że w danej
              sprawie się nie zgadzamy (po angielsku w takim wypadku mówi się: „agree to
              disagree”).
              Mam nadzieję, że po tej mojej szczerej rozmowie będziemy się lepiej rozumieć, a
              tutejsze Forum będzie tylko i wyłącznie służyło Polsce i sprawom polskim oraz
              pogłębianiu naszej wiedzy i rozwijaniu w nas idei służby Polsce i narodowi
              polskiemu, demokracji i wolności słowa.

              Marian Kałuski
              • adrem63 Re: Prawda o Polsce i Polakach - Cz. 6 16.01.06, 21:01
                Ależ się Pan rozpisał, widać że ma Pan „łatwość pisania” i sporo czasu, czego
                Panu zazdroszczę. Ja piszę raczej rzadko, mam mało czasu, mam parę zadań na tym
                forum.
                Kiedyś napisał Pan tekst, który odebrałem jako „trącący” antysemityzmem. Dobrze
                wiedzieć z kim ma się do czynienia. Przeczytałem teraz ten tekst
                i stwierdzam, że ma Pan poglądy w kilku sprawach zbliżone do moich.
                Zostawmy ten pozorny antysemityzm, nie będę się czepiał też patriotyzmu, ale
                proszę mi wyjaśnić co Pan rozumie pod pojęciem „prawdziwe dzieci PRL-u”-
                zabrzmiało to nieco pejoratywnie. Napisał Pan
                > nie darzę sympatią niechrześcijan. Tylko i wyłącznie przez ICH NIETOLERANCJĘ
                wobec chrzecijan. <
                Zdaje się, że ma Pan tendencje do uogólnień. Nie spotkał Pan niechrześcijan,
                którzy tolerują a nawet szanują chrześcijan ?
          • sauternes Re: Prawda o Polsce i Polakach - Cz. 4 17.01.06, 04:40
            panie Marianie,

            czy moglby pan rozwinac nieco bardziej watek antypolskosci Episkopatu Polski i
            Watykanu??
            Moze jakies linki albo artykuly dostepne w necie???Cokolwiek..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka