Dodaj do ulubionych

KRRiT upomina Radio TOK FM

    • ukos Kiedy wreszcie TK wykreśli to g... z ustawy? 23.03.06, 13:22
      Konstytucja zabrania ustanawiania cenzury, więc przepis o "etyce" wprowadzony
      za sprawą Samoobrony jest sprzeczny z konstytucją.
      • karbat Re: Kosciol 23.03.06, 13:47
        Kosciol jest firma z krzyzem na dachu
        sa ludzie ,ktorzy beda bronic jego i swego interesu.

        twierdzenie ,ze religia katolikow ,
        dogmaty kosciola maja jedyny patent

        na prawde ,na zycie , na lepsze jutro, na sprwiedliwosc jest kretynizmem do
        potegi.
    • ir3 4 kwietnia o 12.00 i 18.00 trąbimy w całej Polsce 23.03.06, 15:56
      Ten post dotyczył początkowo programu Owsiaka. Ale jest dobry i w tym przypadku.

      4 kwietnia ma startować program Owsiaka Ratujemy i uczymy ratować. Proponuję o
      godz. 12.00 i 18-ej użyć klaksonów samochodowych (prywatnych, taksówek itd.).
      Kto nie ma klaksonu,używa czegokolwiek innego, co robi hałas. W ten sposób nasze
      poparcie dla Owsiaka będzie słychać, będzie wreszcie słychać także nasz protest
      przeciwko zamykaniu ust!
      3 maja powtórka i protest pod Sejmem.
      Podaj dalej.
    • ir3 4 kwietnia o 12.00 i 18.00 trąbimy w całej Polsce 23.03.06, 16:02
      ateista.blog.pl napisał:

      Robi się coraz duszniej.
      ----------------------------
      Nie musimy dać się udusić. Poniższy post dotyczył początkowo programu Owsiaka.
      Ale jest dobry i w tym przypadku.

      4 kwietnia ma startować program Owsiaka Ratujemy i uczymy ratować. Proponuję o
      godz. 12.00 i 18-ej użyć klaksonów samochodowych (prywatnych, taksówek itd.).
      Kto nie ma klaksonu,używa czegokolwiek innego, co robi hałas. W ten sposób nasze
      poparcie dla Owsiaka będzie słychać, będzie wreszcie słychać także nasz protest
      przeciwko zamykaniu ust!
      3 maja powtórka i protest pod Sejmem.
      Podaj dalej.
    • ir3 Re: KRRiT upomina Radio TOK FM 23.03.06, 16:09
      ateista.blog.pl napisał:

      > Myślę, że (...) nie powinniśmy się bać, nie powinniśmy się dać
      > zastraszyć ani zmusić do autocenzury. Prawda jest najskuteczniejszą bronią R
      > 11;
      > a więc śmiało mówmy i piszmy prawdę.
      -------------------------------------------------
    • fotobas Re: KRRiT upomina Radio TOK FM 23.03.06, 16:57
      Bzdura. A co to w ogóle jest pisior ? Bo ja na przykłąd nie wiem.

      Po za tym jak można upominać za głos słuchacza w audycji na żywo ?

      Kiedyś - słynna w necie sytuacja - jakiś osioł zadzwonił do Radia Maryja i
      powiedział trzy słowa do ojca prowadzącego - H ... ci w De.

      Czy za taki czyn należy upominać Radio Maryja ?

      Chyba nie.

      No tośmy ciekawych czasów doczekali...
    • pan_frodo Ja też obrażam Pana Prezydenta 23.03.06, 21:22
      mówiąc, że może on mnie i pozostałych hobbitów w d... pocałować.

      Mordor i Kaczory - pędem do obory!

      Pan Frodo
      • premier.z.krakowa Owczy pęd i demokracja 24.03.06, 00:21
        www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060323/publicystyka/publicystyka_a_1.html

        Po pierwsze nie potrafią odpowiadać czytelnym językiem na najbardziej elementarne potrzeby i obawy Polaków. Prawnicy walczący ze Zbigniewem Ziobrą mogą zapewniać tysiące razy, że mają wspólne cele z rządem, i chcą tylko odmiennych metod. Każda dyskusja wykazuje, że chodzi im o coś innego - adwokatom o zachowanie korporacyjnej kontroli nad dostępem do własnego zawodu i w konsekwencji prawa do większych zarobków. Sędziom - o utrzymanie niezawisłości od obowiązków. Profesorom prawa - o obronę wyprodukowanych przez siebie ustaw, które nie wytrzymały próby czasu. W im bardziej zacietrzewionym stylu prowadzą swoje rozgrywki, tym więcej zyskuje minister - który ma być może setki wad. Można by rzec, że polityka PiS wydaje się tym bardziej potrzebna i bezinteresowna, im częściej jest prezentowana na tle jej krytyków.
        JĘZYK LUDWIKA DORNA

        Trudno się oprzeć podobnemu wrażeniu w przypadku wojny o banki. Niezależnie od merytorycznych racji obu stron, rządowi Marcinkiewicza udało się wystąpić z czytelnym przekazem: jeden wielki bank jest gorszy od dwóch mniejszych, już choćby dlatego, że podraża to bankowe opłaty. Argumenty oponentów - polityków, ale i dziennikarzy oraz wielu ekspertów - są uczone, jednak cokolwiek mętne. Jedni polemiści głoszą, że co prawda opłaty są duże, ale nie z powodu nadmiernej koncentracji kapitału. Inni ogłaszają nagle, że opłaty duże nie są. Poirytowani koniecznością wylegitymowania się spójnym przekazem kończą z reguły argumentami tak abstrakcyjnymi, jak powoływanie się na europejskie normy czy na autorytet Leszka Balcerowicza. Nie trzeba być "lepperystą", aby poczuć się w takim momencie przedmiotem, a nie podmiotem.

        Krytykom trudno jest zniechęcić ludzi do racji rządu także i dlatego, że swoje polemiki próbują prowadzić w konwencji jednej wielkiej lekcji savoir-vivre'u. Co i rusz dowiadujemy się, że któryś z polityków PiS kogoś obraził, a debata o racjach ministra Ziobry szybko przekształciła się w debatę o tym, w jakiej formie - przez telefon czy osobiście - powinien zwolnić profesora Waltosia z funkcji szefa Komisji Kodyfikacyjnej.

        Sam zalecałem ministrowi sprawiedliwości we wcześniejszych tekstach większą dozę dyplomacji, bo lepiej jest mieć przeciw sobie mniej niż więcej przedstawicieli ważnego opiniotwórczego środowiska. Warto jednak uświadomić wiecznie zatroskanym obrońcom dobrego wychowania, że zwykły Polak oczekuje od władzy raczej stanowczych decyzji niż nieurażania tego czy owego profesora. Oczywiście suma nietaktów nie może być zbyt duża, jeśli nie chce się mieć wszystkich przeciw sobie. W tym sensie niewyparzony język Ludwika Dorna jest wrogiem tej ekipy. Natomiast wiara, że da się prowadzić politykę twardych i skutecznych przemian w państwie bez konfliktów z kimkolwiek, jest wiarą fałszywą.
        ANTYPATIA DO KACZYŃSKICH

        Krytyka ekipy PiS jest i będzie tym bardziej nieskuteczna, im więcej w niej ostentacyjnej stronniczości. Oczywiście każda krytyka jest z natury rzeczy subiektywna, ale czy uprawiając ją trzeba sobie pomagać łokciami? Jak wytłumaczyć sytuację, gdy na pierwszych stronach opiniotwórczych gazet konflikt rządu Marcinkiewicza z UniCredit opatrywany jest wojennymi, całkowicie jednostronnymi komentarzami, równie ostrymi jak głosy polityków opozycji, a na dalszych pojawiają się bardziej zniuaansowane analizy (polecam znakomity wywód doktora Arkadiusza Radwana utytułowanego prawnika, ukryty w środku jednego z niedawnych numerów "Gazety Wyborczej"). Albo jak uzasadnić to, że czołowymi antagonistami strony rządowej są doradcy i ekonomiści zatrudnieni przez banki, którzy są w tej sprawie zbiorową stroną, ale chętnie występują jako bezstronni eksperci. Nie twierdzę, że każda jednostronność jest bezbłędnie wychwytywana przez przeciętnego zjadacza chleba. Twierdzę, że trudno ukryć ogólną tendencję.

        Żeby nie wyjść na krytyka wyłącznie mediów, dostrzegę belkę także w źrenicach innych środowisk. Czy płomienny apel czołowych artystów o odpolitycznienie mediów publicznych ma sens, skoro te same kręgi milczały, gdy przez lata kontrolę nad publiczną telewizją i publicznym radiem sprawowała lewica do spółki z Unią Wolności? Najszlachetniejsza inicjatywa staje się w takiej sytuacji polityczną akcją zmierzającą do obrony "słusznych" medialnych funkcjonariuszy przed "niesłusznymi". Gdy zaś powiązać ten paradoks z chorobliwą nadaktywnością wielu intelektualistów i artystów, którzy - jak w nienawidzącym Busha Hollywood - wykorzystują każdą okazję, by zamanifestować swoją antypatię do Kaczyńskich, taki gest tym bardziej zawisa w próżni.

        Polskie elity są dziś współautorem sukcesu PiS. W szczególności media - wraz z każdym telewizyjnym programem, w którym prowadzący sam angażuje się - zamiast organizowania debaty - w zwalczanie strony "niesłusznej", a faworyzowanie "słusznej". Są współautorami tego sukcesu, bo umacniają w wielu zwykłych ludziach, niekoniecznie pilnych słuchaczach Radia Maryja. przekonanie o zmowie przeciw rządzącym. Bo potwierdzają najbardziej skrajne tezy partii rządzącej - jak ta Jarosława Kaczyńskiego o "niewolnych mediach".

        Jednomyślność elit może mieć też drugi skutek - jeszcze większe skupienie się wszystkich niezadowolonych czy przestraszonych rządami Kaczyńskich wokół Platformy Obywatelskiej. Choć wcale nie jestem pewien - rzecz warta odrębnej analizy - na ile ostatnie sukcesy PO w sondażach są wynikiem wiary, że elity zawsze mają rację. A na ile pozostałością przedwyborczego przeświadczenia, że Platforma, partia Tuska i Rokity, skuteczniej naprawi polskie państwo niż mające z tym kłopot Prawo i Sprawiedliwość. Przed wyborami było to przeświadczenie zwrócone przeciw opiniotwórczym kręgom, które traktowały zwłaszcza Rokitę jako niebezpiecznego radykała.
        LOGIKA POLARYZACJI

        Pewne jest co innego. Logika polaryzacji może jeszcze długo działać na rzecz braci Kaczyńskich, niezależnie od tego, ile popełnią błędów. Możliwe, że na dłuższą metę te błędy ich pogrążą (a wówczas jednomyślność mediów i intelektualistów pomoże w ich politycznym zamordowaniu), ale niekoniecznie. Przeświadczenie wyborców, że cokolwiek liderzy PiS nie zrobią, zostanie skrytykowane, więc nie warto tej krytyki słuchać, to dobre lepiszcze dla trwałej, choć działającej przeciw establishmentowi politycznej formacji. To być może również recepta na zbudowanie dwupartyjnego systemu, którego kontury zaczęły się już rysować.

        Najpewniejsze jest jednak dla mnie to, że polskie elity, w szczególności dziennikarskie, swoją jednomyślnością, a jeszcze bardziej owczym pędem i zbiorowymi psychozami, niekoniecznie przysłużą się jakości polskiej demokracji. Bo angażując się tak bardzo po jednej ze stron nie będą miały już potem szansy na zdystansowanie się od swoich ulubieńców, kiedy ci obejmą władzę. W USA taka jednostronność jest łagodzona wyższymi standardami życia publicznego (dziennikarze bywają nieobiektywni, ale nie aż tak), a w jeszcze większym stopniu instytucjami gwarantującymi równowagę (poparcie dla republikanów ze strony biznesu, istnienie silnych mediów konserwatywnych takich jak Fox News). W Polsce takiej równowagi nie zapewni medialne imperium ojca Rydzyka. Co z tej jednostronności może wyniknąć - trudno prorokować. Podział Polski na partię wykorzenionych i partię wszystko wiedzących nie jest z pewnością dobrą wiadomością.
        PIOTR ZAREMBA, Publicysta "Newsweek Polska"
        • ateista.blog.pl Krytyka i krytykanctwo 30.03.06, 11:56
          Piotr Zaremba napisał: "Krytyka ekipy PiS jest i będzie tym bardziej
          nieskuteczna, im więcej w niej ostentacyjnej stronniczości".

          Znów przypomina mi się retoryka z czasów PRL. Mylą się bowiem Ci, którzy
          twierdzą, że w tamtych czasach nie wolno było krytykować partii rządzącej.
          Przeciwnie, każdy mógł taką krytykę uprawiać, ale pod warunkiem, że była
          to "krytyka konstruktywna", a nie "krytykanctwo", które mogło rodzić się tylko
          ze złej woli i ostentacyjnej stronniczości. Takie zastrzeżenie sprawiało, że
          akceptowano wyłącznie taką "krytykę", która sprowadzała się do komplementów pod
          adresem władzy.
          Echo tego sposobu myślenia odzywa się również w słowach Jarosława Kaczyńskiego,
          kiedy mówi on, że tylko ludzie "bardzo głupi" mogą obawiać się o los demokracji
          w Polsce pod rządami PiS. Z tego wynika, że ludzie mądrzy nie mają powodów do
          krytyki.

          -
          Coraz mniej wolności
    • malepoludnie Wycieranie gęby 24.03.06, 00:26
      ateista.blog.pl napisał:

      > Robi się coraz duszniej. Publiczna ochrona Kościoła katolickiego w IV RP
      > coraz bardziej przypomina ochronę, jaką była otoczona PZPR w czasach PRL.

      Nie jestem katolikiem/katolem, mimo to uważam, że przesadziłeś. PiS wyciera
      sobie gębę religijnymi hasłami i im pokrewnymi (vide moralność publiczna),
      zwyczajnie nadużywa Kościoła, żeby zyskać poklask wśród wierzących i
      praktykujących. Bez obaw.

      Weź też pod uwagę, że PiS sprzymieżył się z mediami Rydzyka, który jest przez
      episkopat coraz bardziej stanowczo krytykowany.

      Problem z PiSem polega na chęci jak najdalej idącej kontroli życia puyblicznego.
      A tego już nikt nie będzie tak kontrolował, cenzurował, krępował i moderował,
      jak to miało miejsce w PRL-u.

      Media na to nie pozwolą, my na to nie pozwolimy. Już się nie mogę doczekać
      manifestacji.

      :)
      • hanamizuki Re: Wycieranie gęby 28.03.06, 16:41
        malepoludnie napisał:
        > A tego już nikt nie będzie tak kontrolował, cenzurował, krępował i moderował,
        > jak to miało miejsce w PRL-u.
        >
        > Media na to nie pozwolą, my na to nie pozwolimy. Już się nie mogę doczekać
        > manifestacji.

        Nie byłabym taka pewna. Jeszcze parę miesięcy, pół roku temu, gdyby ktoś
        powiedział mi, że będzie miała miejsce taka właśnie sytuacja - wyśmiałabym go.
        A teraz? Problem polega na tym, że te zmiany, zaostrzanie kontroli, prostowanie
        na siłę kręgosłupa i kneblowanie mediów - wszystko to zachodzi stopniowo, w
        sposób mało rzucający się w oczy.
        Można wyśmiewać obawy przed cenzurą, jako przesadzone. Można - bo kto by w to
        uwierzył, dzisiaj, w dzisiejszych czasach? A jednak.
        Media nie pozwolą? Nikogo nie będzie stać na płacenie w imię jakichś idei
        wolności słowa kolejnych kar nakładanych przez KRRiTv. Manifestacje? Zabawne. W
        Polsce tak trudno jest ludziom zebrać się razem w jakiejkolwiek sprawie.
        Pozostaje Internet. Co prawda, jak pokazuje przykład Chin,okazuje się, że
        Internet można również ocenzurować, ale wątpię szczerze, żeby PiS-iorki
        potrafiły nad tym zapanować. To zadanie by ich przerosło o głowę, albo nawet
        kilka:)
      • ateista.blog.pl Zanim będzie za późno 28.03.06, 21:44
        malepoludnie napisał:

        > Nie jestem katolikiem/katolem, mimo to uważam, że przesadziłeś. PiS wyciera
        > sobie gębę religijnymi hasłami i im pokrewnymi (vide moralność publiczna),
        > zwyczajnie nadużywa Kościoła, żeby zyskać poklask wśród wierzących i
        > praktykujących. Bez obaw.

        Pamiętam czasy PRL i w ostatnich tygodniach przeżywam nieustanne déjà vu. Nie
        twierdzę, że już teraz Kościół jest chroniony przed krytyką dokładnie tak samo,
        jak PZPR w epoce realnego socjalizmu, ale mam wrażenie, że do tego zmierzamy.
        Jeśli uważasz, że przesadzam, odpowiem Ci słowami Janusza Majcherka (któremu
        Piotr Zaremba zarzucił opisywanie naszej rzeczywistości w nazbyt ciemnych
        barwach): „Szkopuł w tym, że gdy dyktatura nadejdzie, nie da się już o tym
        napisać i publicznie mówić. Dlatego należy ostrzegać, kiedy tylko pojawiają się
        niebezpieczne tendencje”.

        > Weź też pod uwagę, że PiS sprzymieżył się z mediami Rydzyka, który jest przez
        > episkopat coraz bardziej stanowczo krytykowany.

        PiS szuka czegoś znacznie ważniejszego niż poklask osób wierzących. Szuka
        moralnej legitymizacji ze strony realnej siły religijnej. Taką realną siłą jest
        dzisiaj imperium toruńskiego redemptorysty, a nie episkopat.

        > Problem z PiSem polega na chęci jak najdalej idącej kontroli życia
        puyblicznego
        > .
        > A tego już nikt nie będzie tak kontrolował, cenzurował, krępował i moderował,
        > jak to miało miejsce w PRL-u.
        >
        > Media na to nie pozwolą, my na to nie pozwolimy. Już się nie mogę doczekać
        > manifestacji.

        Piszesz, że nie możesz doczekać się manifestacji – ale jakoś nikt ich nie
        organizuje. Chyba dlatego, że potrzebny jest silny impuls, aby ludzie wyszli na
        ulice, tak jak to się stało po interwencji policji podczas poznańskiego Marszu
        Równości. Od tamtego czasu partia rządząca nie wysyła tak silnych sygnałów,
        natomiast – co zauważa wiele osób – stopniowo, metodycznie i konsekwentnie
        wyjmuje kolejne cegiełki z gmachu naszej wolności. Pojedyncza cegiełka nie jest
        na tyle ważna, by organizować w jej obronie szeroki społeczny protest. Jeśli
        jednak będziemy bagatelizować te pojedyncze incydenty, to pewnego dnia może się
        okazać, że nasza wolność niepostrzeżenie zniknęła. Ale wtedy będzie już za
        późno.

        -
        Coraz mniej wolności
    • bravocharlie L.Kaczyński-profanator prawa 24.03.06, 11:15
      Zamierzam mówić to, co mi się podoba - nie boję się nazwać "mojego" prezydenta
      ciemnym, jezeli zasługuje na to miano. Bo jak można nazwać człowieka, PROFESORA
      PRAWA - moim zdaniem raczej PROFANATORA PRAWA - który podejmuje co rusz decyzje
      niezgodne z konstytucją. Po pierwsze marsz tolerancji, po drugie podpisał
      ustawę niezgodną z prawem. Taka jest jego świadomość prawna. Żal dupe ściska,
      kiedy sobie pomyślę o tych biednych studentach UW, którzy założę się mieli
      wątpliwą przyjemność uczenia się od swojego "mistrza"...

      PRAWDA NAS WYZWOLI...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka