ateista.blog.pl
22.03.06, 07:01
Robi się coraz duszniej. Publiczna ochrona Kościoła katolickiego w IV RP
coraz bardziej przypomina ochronę, jaką była otoczona PZPR w czasach PRL. O
Janie Pawle II w mediach (może poza „NiE” i „FiM”, którymi mamy się brzydzić,
jeśli chcemy uchodzić za porządnych ludzi) już od dawna mówi się albo dobrze,
albo wcale. Ale na naszych oczach ta strefa ochronna wciąż się rozszerza.
Podobnie jak w PRL, widać podział na równych i równiejszych. Kościół i jego
wierni mogą cieszyć się komfortową sytuacją, w której niemiłe dla nich treści
usuwa się ze sfery publicznej, podczas gdy osoby nie identyfikujące się z
katolickim systemem wartości muszą znosić dyskomfort obcowania z treściami
nie tylko niemiłymi, ale wręcz obraźliwymi: geje i lesbijki wysyłani są do
gazu, zwolenników prawa kobiet do aborcji nazywa się „zabójcami
nienarodzonych”, krytyków Kościoła – „szczekającymi kundelkami” (prymas
Glemp), a feministki – betonem, który się „nie zmieni nawet pod wpływem kwasu
solnego” (biskup Pieronek). Radio Maryja nie tylko obraża, ale wręcz sieje
nienawiść wobec wszystkich ludzi o odmiennych poglądach – ale KRRiT tego nie
widzi i nie słyszy.
Najwyraźniej katolicyzm umacnia się jako religia państwowa, dotowana przez
budżet państwa i chroniona nie tylko przez sądy (niedawna sprawa J. Urbana,
wcześniejsze sprawy M. Nieznalskiej i kilku innych twórców), ale również
przez KRRiT.
A z drugiej strony można zapytać: dlaczego wartości reprezentowane przez
Kościół katolicki wymagają tak daleko idącej ochrony? Dlaczego te wartości
nie bronią się same? Ktoś, komu potrzebne są takie mechanizmy obronne,
najwyraźniej się boi. Gdyby Kościół i jego wierni nie nosili w sobie obawy,
gdyby mieli pewność, szczerość i odwagę w sercach, nie czuliby potrzeby, by
nas uciszać, usuwać z pola widzenia, besztać i przywoływać do porządku. Ale
są niepewni – i ta niepewność to gliniane nogi katolickiego kolosa. Myślę, że
w tym jest nasza szansa, tylko nie powinniśmy się bać, nie powinniśmy się dać
zastraszyć ani zmusić do autocenzury. Prawda jest najskuteczniejszą bronią –
a więc śmiało mówmy i piszmy prawdę.
-
Coraz mniej wolności