Dodaj do ulubionych

Dlaczego (nie) jestem feministką?

21.05.06, 09:17
No to jeden z wniosków które się nasuwa to że za 10 lat p. Kinga będzie
zajmować się "imigrantami, innością kulturową, miejscem obcego w naszej
kulturze". Chociaż na razie zanosi się raczej na rządy które tępią
równouprawnienie, więc może 10 lat to za krótko...

Poza tym równouprawnienie przychodzi z dobrobytem.
Obserwuj wątek
    • olgierd.tomczorek - aborcja? - bardzo chętnie, a co to jest? 21.05.06, 09:29
      niech nie wypowiadają się o aborcji ci co nigdy nie spróbowali. tylko kobiety
      które miały aborcje powinny być dopuszczone do udzuału w referendum na ten temat.
      • bloody_rabbit Re: - aborcja? - bardzo chętnie, a co to jest? 21.05.06, 09:36
        Bez sensu. Wszyscy w demokracji mają równe prawo do wypowiadania się w wyborach
        i referendach (jeżeli nie odebrano im praw publicznych wyrokiem sądowym).

        Inaczej to nie jest demokracja.
        • swistak336 Czy debata o prawie do zabijania w ogóle ma sens? 21.05.06, 10:23
          Czy demokratyczne państwo ma służyć przyznawaniu legalnych zezwoleń na zabijanie?
          • uklad_wcielony Re: Czy debata o prawie do zabijania w ogóle ma s 21.05.06, 11:40
            swistak336 napisał:

            > Czy demokratyczne państwo ma służyć przyznawaniu legalnych zezwoleń na
            zabijani
            > e?

            Demokratyczne prawo powinno pozwalac czlowiekowi decydowac o tym, co dzieje sie
            w jego brzuchu.
            • swistak336 Re: Czy debata o prawie do zabijania w ogóle ma s 21.05.06, 14:25
              ergo: demokratyczne państwo powinno pozwalać na to, by jeden człowiek zabijał drugiego człowieka?
              • kazek100 Re: Czy debata o prawie do zabijania w ogóle ma s 21.05.06, 20:52
                Niestety, twoje posty miałyby sens, gdyby miały sens.

                Ale Ty stosujesz typowe dla prawicy histeryczne nazewnictwo i dlatego trudno z
                Tobą podjąć dyskusję. Aborcja nie jest niczym dobrym, ale jednak nie jest tym
                samym, co zabijanie człowieka przez człowieka. I dlatego powinna być dozwolona.
                Nie mam nic przeciwko istnieniu tysięcy kościelnych (i nie tylko) instytucji,
                które pomagałyby kobietom radzić sobie inaczej, niż dokonując aborcji, ale
                jednak - powinna być ona legalna. I jeśli chcesz dyskutować, to dyskutuj
                poważnie, a nie używając demagogicznych sformułowań.

                Przy okazji pytanie, które zadaję zawsze w takich przypadkach, i na które nigdy
                jeszcze nie dostałem odpowiedzi. Przypadek z Piły - kobieta w ciąży przez dwa
                tygodnie wyje z bólu, lekarze nie wykonują nawet podstawowych badań, by nie być
                posądzonymi o chęć przeprowadzenia aborcji, w rezultacie czego umiera i
                kobieta, i dziecko. Co na ten temat, o przemoralni? Przypadek jest autentyczny
                i jak dla mnie jest dowodem, że paradoksalnie, to wy jesteśćie
                obrońcami "cywilizacji smierci". Bo kto ma dokonać aborcji, to i tak jej dokona
                (przemoralni lekarze zapomną o moralnośći w prywatnym gabinecie. Zagranica też
                nie jest daleko), ale przypadki nieudzielania kobietom niezbędnej pomocy są
                akurat częste. Czy wiecie, że badań prenatalnych dokonuje się w Polsce mniej
                niż w Czechach (a ilu jest Czechów?), i mniej, że 20 lat temu? za komuny? To
                wy, o przemoralni, jesteście wojownikami cywilizacji śmierci.
                • wdakra Re: Czy debata o prawie do zabijania w ogóle ma s 21.05.06, 22:51
                  Nic dodać, nic ująć.
                • swistak336 najpierw urywamy nóżkę, potem drugą, potem główkę 22.05.06, 09:08
                  "Niestety, twoje posty miałyby sens, gdyby miały sens."
                  - i kto tu plecie bez sensu, jak nie mój szanowny interlokutor ??

                  "Ale Ty stosujesz typowe dla prawicy histeryczne nazewnictwo i dlatego trudno z
                  Tobą podjąć dyskusję. Aborcja nie jest niczym dobrym, ale jednak nie jest tym
                  samym, co zabijanie człowieka przez człowieka. I dlatego powinna być dozwolona." - moim zdaniem nie powinna być dozwolona, a przynajmniej nie szerzej niż jest dozwolona w obecnej ustawie.


                  1. Aborcja jest legalna. Kobieta dokonująca aborcji nie jest karana ani za dzieciobójstwo, ani za zabójstwo w typie podstawowym, ani za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem.
                  2. Obecna ustawa przewiduje wszystkie przypadki aborcji, które możemy jakoś moralnie uzasadniać.
                  3. Aborcja to zabijanie - nie da się tego ukryć. To co jest żywe staje się martwe. Zostaje zabite, w najpopularniejszej metodzie przez rozszarpanie na kawałki. Najpierw urywamy nóżkę jedną, potem drugą, potem główkę itd. Przyjemna śmierć, prawda? Chciałbyś tak umrzeć??
                  • k4free -►Najpierw ogłupiamy pół narodu, potem drugie pół 22.05.06, 09:29
                    Umierają tylko Ci, którym się to przytrafia.
                    Natomiast życie dane jest tym, którym jest dane.

                    Takie życie jakie mogą unieść

                    A Ty świstaku umrzesz śmiercią świstaka czy człowieka?
                    Taką jak sobie zechcesz, czy taką jaka będzie?
                  • wdakra Re: najpierw urywamy nóżkę, potem drugą, potem gł 22.05.06, 10:27
                    swistak336 napisał:


                    > . Najpierw urywamy nóżkę jedną, potem drugą, potem główkę itd. Przyjemna śmierć
                    > , prawda? Chciałbyś tak umrzeć??

                    Zanim sięgniesz znowu po ten dramatyczny opis sprawdź, po ilu tygodniach ciąży
                    embrion ma ukształtowane rączki i nóżki. I nie stosuj tego argumentu do
                    uzasadniania zakazu aborcji przed tym momentem. I odpowiedz sobie na pytanie,
                    czy chciałbyś być niechcianym dzieckiem.
                    • ar.co Re: najpierw urywamy nóżkę, potem drugą, potem gł 22.05.06, 10:53
                      Jak ktoś się naogląda zafałszowanych kościelnych filmów pseudodokumentalnych,
                      to potem wypisuje o rączkach i nóżkach. A biorąc pod uwagę głośny ostatnio
                      przypadek p. Alicji Tysiąc to rónież ta rzekomo dozwolona w uzasadnionych
                      przypadkach aborcja też jest w Polsce nie do przeprowadzenie - chyba że kogoś
                      stać na wydanie kilku tysięcy na prywatny zabieg. Wtedy opory moralne
                      ginekologów przestają istnieć.
                    • nett1980 czy chcialbys byc niechciany dzieckiem?? 22.05.06, 11:39
                      Otoz jestem i ja i moj maz , moj ojciec tez byl niechciany , ale jakos po
                      pierwszych burzach nauczyli sie z tym zyc , pokochali nawet.. Powiedz mi w
                      twarz ,ze matka powinna byla mnie wyskrobac, uratowalam wlasnorecznie dwie
                      istoty w pozniejszym zyciu , a gdyby mnie nie bylo? Dyskusja powinna sie toczyc
                      o uswiadamianiu mlodziezy , o pigulkach dzien po dla zgwalconych zon
                      alkoholikow, a co mamy ? Jak plachta na byka dzialaja na mnie panie Andrycz czy
                      Bakula, wolaly rodzic sztuke ,hehe. Takie bogate ,swiadome a nie umialy sie
                      zabezpieczyc. Hmm to powinnam zyc czy nie?
                      • wdakra Re: czy chcialbys byc niechciany dzieckiem?? 22.05.06, 12:11
                        nett1980 napisała:

                        > Otoz jestem i ja i moj maz , moj ojciec tez byl niechciany , ale jakos po
                        > pierwszych burzach nauczyli sie z tym zyc , pokochali nawet.. Powiedz mi w
                        > twarz ,ze matka powinna byla mnie wyskrobac,

                        Nikt nie twierdzi, że kobiety powinny poddawać się aborcji, tylko że powinny
                        mieć do tego prawo. A to dwie różne rzeczy. Przypisywanie feministkom
                        propagowania aborcji nie jest niczym innym, jak przyprawianiem im gęby.

                        > uratowalam wlasnorecznie dwie
                        > istoty w pozniejszym zyciu , a gdyby mnie nie bylo?

                        Wierzę, że byłaś dzieckiem niechcianym, bo wiem, ze mają one tendencję do
                        udowadniania (przede wszystkim sobie), że są przydatne w społeczeństwie. Miałaś
                        prawo urodzić się, jako dziecko chciane i akceptowane i nie potrzebować niczego
                        udowadniać.

                        > Dyskusja powinna sie toczyc
                        >
                        > o uswiadamianiu mlodziezy , o pigulkach dzien po dla zgwalconych zon
                        > alkoholikow, a co mamy ?

                        Zamiast tego mamy restrykcyjną ustawę antyaborcyjną. Mamy prymat życia embrionu
                        nad życiem kobiety. Jestem za tym, żeby stwarzać warunki, w których ludzie będą
                        chcieli mieć dzieci i będzie ich na to stać, a nie odbierać kobietom podmiotowość.

                        > Hmm to powinnam zyc czy nie?

                        A chcesz i zawsze chciałaś? Uszczęśliwiał Cię fakt, że matka Cię urodziła, bo
                        musiała?
                  • kazek100 Re: najpierw urywamy nóżkę, potem drugą, potem gł 22.05.06, 10:40
                    Twój szanowny interlokutor w miejsce histerii potrafi czasem zażartować, czego
                    i Tobie życzę. Ale nie daję Ci dużych szans. Zbyt jesteś zaślepiony. Aborcja
                    dozwolona "nie szerzej niż jest dozwolona w obecnej ustawie". Takie zdania to
                    szczyt hipokryzji i cynizmu. Ustawa jest jedną z najbardziej restrykcyjnych w
                    Europie i na świecie, a te kilka dopuszczalnych przypadków sam dobrze wiesz, że
                    fukcjonują tylko w teorii, bo w praktyce hipokryci w szpitalu zasłonią
                    się "klauzulą sumienia" (w prywatnym gabinecie szybciutko o niej zapomną.

                    1. Nie lubę uzywać takich argumentów, ale bredzisz kolego. Idąć tropem Twojego
                    myslenia, dopóki za aborcję nie karze się dożywociem, konfiskatą majątków i
                    więzieniem dla wszystkich członków rodziny, to jest legalna?
                    2. Tak, ale to tylko Twoje zdanie. Moim zdaniem wielu "uzasadnionych"
                    przypadków nie dopuszcza. I takie jest też zdanie sporej częśći społeczeństwa,
                    tylko histeria prawicy nie dopuszcza do zasitnienia dyskusji na ten temat.
                    Przypominam sprawę referendum, które się nie odbyło. NOJGORSZE jest jednak to,
                    że jak dobrze wiesz (a może nie wiesz? Może tylko ideolo Toba rządzi?), nawet w
                    tych dopuszczalnych przypadkach nie da się zabiegu przeprowadzić, bo prawica
                    już taka histerię wykręciła.
                    3. Wybacz, ręce opadają. ja wiem, że takie dramatyczne teksty robią wrażenie,
                    ale sensu w nich wcale.

                    No i kontynuujesz tradycję. Na moje bardzo konkretne pytanie dotyczące kobiety
                    z Piły - odpowiedzi oczywiście nie otrzymałem. Histeryczne teksty łatwo
                    tworzyć, ale skonfrontować się z życiowym przypadkiem - tu juz ideologia nie
                    pomogła, prawda kolego?
              • jascon Re: Czy debata o prawie do zabijania w ogóle ma s 22.05.06, 06:05
                Jasne, nawet to robi. W imię demokracji, tak jak kiedyś krzyżowcy, a dzisiaj w
                celu wprowadzenia demokracji np. w Iraku. I to przez kraj, specjalnie nie piszę
                naród, który jest najbardziej demokratyczny na świecie, wręcz modelowy, dla
                nas. Wprost cudowna republika.
              • pavlikmedvid Inwazja zabojczych plodow a dyskusja o feminizmie 22.05.06, 10:52
                ergo: demokratyczne państwo powinno pozwalać na to, by jeden człowiek zabijał
                drugiego człowieka?
                --------------------------------

                A czy PLóD jest w stanie zabic drugiego CZLOWIEKA? Co za nonsens! Czy mamy
                obawiac sie inwazji smiercionosnych plodow atakujacych w zemscie aborterow?

                A poza tym, od poczatku gdzies uciekla nam dyskusja o feminizmie jako takim. No
                ale w katolickim kraju nie licza sie prawa kobiet, ani nikogo innego oprocz
                prawa do nauczania religii w szkole... Bog, honor i dziecko poczete - mantra
                Polakow, poronionych, nomen omen, Europejczykow...
            • mcgoo Re: Czy debata o prawie do zabijania w ogóle ma s 22.05.06, 00:19
              o moim brzuchu decyduje sam - laduje w niego sama pizze i piwo
            • tymon99 i zezwala: 22.05.06, 06:42
              uklad_wcielony napisał:

              > Demokratyczne prawo powinno pozwalac czlowiekowi decydowac o tym, co dzieje sie
              > w jego brzuchu

              legalnie działające apteki są pełne środków antykoncepcyjnych..
              • lucusia3 Re: i zezwala: 22.05.06, 08:20
                Jasne, apteki są pełne środków antykoncepcyjnych, ale żona pana doktora (tytuł naukowy, nie zawód) pytała się na co jeszcze pigułki moga byc potrzebne, bo chce oszukac męża, że to jest lekarstwo a nie środek antykoncepcyjny bo jej zabronił brać, bo to "nie po czrześcijańsku". Mają juz trójkę dzieci a on wychodzi rano, a wraca nocą, bo przy dzieciach nie da sie robic pracy naukowej. Przypadek ekstremalny, ale nie ewenement.
          • bloody_rabbit Re: Czy debata o prawie do zabijania w ogóle ma s 21.05.06, 12:27
            Owszem, bo inaczej musielibyśmy rozbroić wojsko i policję, rozwiązać brygadę
            antyterrorystyczną i odebrać ludziom prawo do samoobrony.
            • swistak336 Re: Czy debata o prawie do zabijania w ogóle ma s 21.05.06, 14:18
              o samoobronie to ty nawet mi tu nie wspominaj!
          • bronislawek Re: Czy debata o prawie do zabijania w ogóle ma s 21.05.06, 13:31
            Aborcja nie musi byc zabojstwem. Zygota to jeszcze nie czlowiek.
            • swistak336 Re: Czy debata o prawie do zabijania w ogóle ma s 21.05.06, 14:23
              "Żyd - nie człowiek, polnische schwein - nie człowiek, starzec - nie człowiek" - TAK MÓWIŁ HITLER
              Teraz bronisławek mówi:
              zygota - nie człowiek

              niedługo ktoś powie: bezrobotny - nie człowiek.

              ZABIJAĆ, ZABIJAĆ, ZABIJAĆ! PRZECIEŻ TO "NIE CZŁOWIEK" - myślenie potomków Hitlera.
              • natku Re: Czy debata o prawie do zabijania w ogóle ma s 21.05.06, 15:47
                W tym wypadku natura (czyli dla niektorych Bog) jest pierwszym morderca. Tylko
                ok. 60% zaplodnionych jajeczek przezywa. Reszta ulega tzw. spontanicznej
                aborcji (czyli jest mordowana przez "Boga", nieprawdaz?), w bardzo wczesnych
                stadiach, czyli przed uplywem 2 tygodni. Wiele kobiet bylo w ciazy, chociaz o
                tym nie wiedza. Niestety "Bog" zamordowal ich dziecko nienarodzone....
                • adeinwan Re: Czy debata o prawie do zabijania w ogóle ma s 21.05.06, 16:15
                  Natura zabija każdego, nie tylko zarodki - w końcu wszystkich nas czeka śmierć.
                  Nie znaczy to jednak, ze i my mamy prawo do zabijania.
                  • swistak336 Re: Czy debata o prawie do zabijania w ogóle ma s 21.05.06, 17:15
                    Zgodzę się z przedmówcą:
                    ZABIJAĆ - oznacza uśmiercać to, co jest żywe i biologicznie zdolne do życia
                    UMIERAĆ - wyczerpać możliwość naturalnej biologicznej egzystencji

                    ergo: aborcja to zabijanie - był żywy ludzki płód, mógł żyć dalej żyć, ale jego życie zostało sztucznie przerwane
                    • aes_7 Re: Czy debata o prawie do zabijania w ogóle ma s 24.05.06, 08:58
                      "Prosta prawda, że kto zakazuje aborcji, ten narzuca swój światopogląd innym, a
                      ten, kto jest za wolnym wyborem, pozwala na współistnienie różnych postaw
                      aksjologicznych, jest tu wciąż trudna do pojęcia." - cytat z art. Kingi Dunin;
                      dla mnie to sedno wszystkiego: postawa pro-choice zakłada istnienie różnych
                      systemów wartości i poszanowanie dla ich zwolenników ( przecież nawet dziecko
                      poczęte (:P) wie, że sytuacja, gdy 100% ogółu myśli tak samo jest chora i
                      niebezpieczna, i to raczej tu nasuwa się skojarzenie z Hitlerem ). Z kolei
                      postawa pro-life = "kto nie jest z nami jest przeciwko nam" lub "myśl i rób to,
                      co my albo giń ( w najlepszym wypadku: wynocha ).
                      A odpowiadając, świstaku, konkrtnie na Twój post, to dwa proste wnioski
                      nasuwają się same przez się:
                      1."ZABIJAĆ - oznacza uśmiercać to, co jest żywe i biologicznie zdolne do
                      życia", a z tego, co twierdzi współczesna nauka kilku- czy kilkunastotygodniowy
                      płód nie jest w stanie przeżyc poza organizmem kobiety ( to jeszcze duuuuuuuużo
                      za wcześnie na inkubator ), a więc nie ma mowy o żadnym zabijaniu. Do momentu,
                      gdy taki płód nie jest autonomiczny pod względem biologicznym, jest raczej
                      częścią organizmu kobiety i kobieta może zrobić z nim co chce ( nie bój się,
                      świstaku, żadna kobieta nie dokona aborcji dla czystej fantazji, kaprysu ) i
                      TRZEBA uszanować jej decyzję.
                      2."ZABIJAĆ - oznacza uśmiercać to, co jest żywe i biologicznie zdolne do
                      życia" - czysta bzdura, 12-tygodniowy płód nie przezyje poza organizmem kobiety.
                      Ale jeszcze jedna rzecz niezwykle mnie frapuje. Skoro Kościół potępia sztuczne
                      przerywanie ciąży, sztuczne zapłodnienie i właśnie w tej SZTUCZNOŚCI upatruje
                      wszelkiego ZŁA, wobec tego DLACZEGO (?!!) zabrania eutanazji w tak skrajnych
                      przypadkach, jak przypadek Terry Schiavo ( możliwe, że coś pomyliłam w
                      pisowni ). Przecież ta kobieta, będąca od wielu lat w śpiączce nie była martwa
                      ( celowo nie piszę: żyła ) tylko dzięki APARATURZE SZTUCZNIE PODTRZYMUJĄCEJ
                      ŻYCIE. I nawet gdyby jakimś niewiarygodnym cudem po tylu latach w końcu
                      wybudziła się, nie miała najmniejszych szans odzyskać minimalnej sprawności,
                      gdyż w jej mózgu zaszły niodwracalne uszkodzenia.
                      No i gdzie tu jest sens...?
                      • abby431 Re: Czy debata o prawie do zabijania w ogóle ma s 24.05.06, 19:17
                        aes_7 napisała:

                        > "Prosta prawda, że kto zakazuje aborcji, ten narzuca swój światopogląd innym, a
                        > ten, kto jest za wolnym wyborem, pozwala na współistnienie różnych postaw
                        > aksjologicznych, jest tu wciąż trudna do pojęcia." - cytat z art. Kingi Dunin;
                        > dla mnie to sedno wszystkiego: postawa pro-choice zakłada istnienie różnych
                        > systemów wartości i poszanowanie dla ich zwolenników

                        Tak samo prawo zakazujace mordowania ludzi doroslych czy kradzenia im emerytur
                        rowniez jest wyborem politycznym wiekszosci zakazujacym dzialania wg pewnych
                        postaw aksjologicznych.

                        Dunin to kretynka, ktora nie rozumie albo nie chce zrozumiec, jak dziala panstwo
                        i demokracja. TAK, PANSTWO WYMUSZA PEWNE POSTAWY MORALNE.

                        Rozumiem, ze Dunin nie jest anarchistka. Skoro tak, to chce, zeby pewne
                        standardy, ktore sa w istocie standardami MORALNYMI usadowionymi w pewnych
                        KONTROWERSYJNYCH PODSTAWACH ONTOLOGICZNYCH byly wymuszane - a inne nie.

                        Nakaz podatkowy jako wymuszenie postawy aksjologicznej traktujacej panstwo jako
                        "wspolne dobro" np. Dunin zapewne nie przeszkadza? A zakaz aborcji juz tak.

                        Hipokryzja.

                        Ja np. jestem anarchista (libertarianinem). Jestem przeciwny zakazowi aborcji z
                        tego samego wzgledu, z ktorych jestem przeciwny przymusowi podatkowemu czy armii
                        z poboru.

                        Moje standardy sa spojne i uczciwe. Standardy Dunin ewidentnie nie sa takie.

                        ( przecież nawet dziecko
                        > poczęte (:P) wie, że sytuacja, gdy 100% ogółu myśli tak samo jest chora i
                        > niebezpieczna, i to raczej tu nasuwa się skojarzenie z Hitlerem ).

                        Prawo Godwina. I skrajna naiwnosc - nikt w demokracji nie wymaga, aby 100% ogolu
                        zgadzalo sie na jakikolwiek temat. Panstwo demokratyczne istnieje wlasnie po to,
                        aby wymuszac standardy bedace wynikiem walki politycznej w spoleczenstwie.
                        Wystarczy prawna wiekszosc, 50% lub 2/3 glosow + 1.

                        Tak, demokracja to jest TYRANIA WIEKSZOSCI. Jezeli Dunin jest anarchistka i nie
                        popiera w ogole istnienia panstwa, w tym panstwa demokratycznego (jasno i
                        wyraznie: ja z zasady wolalbym, aby panstwa nie bylo), niechze to powie.

                        Ale nie. JEJ standardy przez panstwo wymuszane maja byc! Bo jak nie, to
                        nietolerancja i cos brzydkiego totalizujacego dzieje sie z postawami
                        aksjologicznymi, lo Jezu najprogresywniejszy!


                        > co my albo giń ( w najlepszym wypadku: wynocha ).

                        Na tym polega dzialanie DEMOKRATYCZNEJ WIEKSZOSCI, inteligentni inaczej.

                  • natku Re: Czy debata o prawie do zabijania w ogóle ma s 21.05.06, 20:39
                    A wiec jednak natura? Myslalam ze w swiecie chrzescijanskim tylko Bog daje i
                    odbiera zycie. Danie zycia i zabranie go po 10 dniach to nie to samo co
                    zabranie zycia po 85-ciu latach. Bardzo mi sie podoba chrzescijanska
                    przewrotnosc - jak cos pieknego to Bog, jak cos brzydkiego to juz natura.
                    • jascon Re: Czy debata o prawie do zabijania w ogóle ma s 22.05.06, 06:14
                      Nie przesadzaj, a czy natura to nie bóg? Czasami myślę, że Bóg stworzył, czy
                      też dopuścił do powstania, tych ludzików i patrzy się z góry na ich wzajemne
                      walki i mordowania. A tak w ogóle życzę Pani Kindze powodzenia w swoim
                      feminiźmie. Może w tym jest coś freudowskiego?
              • rmstemero Interesowaloby mnie 22.05.06, 17:28
                jakie jest twoje zdanie na temat stosowania kary smierci?
            • trollomsmierc Re: Czy debata o prawie do zabijania w ogóle ma s 21.05.06, 16:38
              bronislawek napisał:

              > Aborcja nie musi byc zabojstwem. Zygota to jeszcze nie czlowiek.
              Znam malzenstwo , owoce rewolucji seksulanej z lat 70'- czyli
              pierworodni z wpadki , owszem ich matki nie sa w malzenstwie szczesliwe , ale
              jak tu wlozyc przy nich koszulke z napisem "Zygota to nie czlowiek?". Jak im
              powiedziec , gdyby wasza matka zrobila w pore aborcje moze teraz bylaby
              szczesliwa, podkopalbys komus fundament istnienia? Jak myslaca wiekszosc z
              takich zwiazkow , planowali wszystko az do przesady , maja synka wyczekanego i
              sa szczesliwi , chcialbys powiedziec im nie powinniscie byli sie urodzic
              • allexamina Re: Czy debata o prawie do zabijania w ogóle ma s 23.05.06, 21:28
                > Znam malzenstwo , owoce rewolucji seksulanej z lat 70'- czyli
                > pierworodni z wpadki , owszem ich matki nie sa w malzenstwie szczesliwe , ale
                > jak tu wlozyc przy nich koszulke z napisem "Zygota to nie czlowiek?".

                W Polsce nie bylo rewolucji seksualnej w latach 70. Jak ci ktos opowiada ze jest
                jej wynikiem to bredzi. Jedno spotkanie z seksuologiem w szkole sredniej z
                nakazu kuratorium rewolucji nie czyni. Naprawde nie!

                P.S.: Co to takiego "fundament istnienia"? (To zebym wiedziala czy mi ktos
                podkopuje czy nie...)

                Acha, i jeszcze jedno: w latach 70. aborcje byly legalne i nie mialo to nic
                wspolnego z jakas rewolucja seksualna a raczej z prawem PRL jeszcze bodajze z
                konca lat 50. lub poczatku 60. Mozesz wiec oddychac spokojnie: wszystkie
                dziejsze 30-latki w Polsce byly chciane! A ze glupio chciane to glownie dlatego
                ze kobietom w Polsce brakowalo (i brakuje) emancypacji.
          • sumer55 aborcja dotyczy zygoty a więc nie jest morderstwem 21.05.06, 15:03
            bo to odnosi się do człowieka! Bełkot kościelny nie może determinować bo jest
            sprzeczny z nauką. Katole jeżeli chcą coś praktykować to proszę bardzo, niech
            praktykują na swój własny rachunek a nie zmuszają innych, dla których ten zasób
            "wartości" jest obojętny (delikatnie mówiąc)
            • adeinwan Re: aborcja dotyczy zygoty a więc nie jest morder 21.05.06, 16:15
              Aborcja nigdy nie dotyczy zygoty. Zazwyczaj jest dokonywana na czujących już
              płodzikach, czasem nawet na noworodkach, jak choćby w niektórych stanach USA.
              • koloratura1 Re: aborcja dotyczy zygoty a więc nie jest morder 21.05.06, 17:27
                adeinwan napisał:

                > Aborcja nigdy nie dotyczy zygoty. Zazwyczaj jest dokonywana na czujących już
                > płodzikach, czasem nawet na noworodkach, jak choćby w niektórych stanach USA.

                Wytłumacz mi, proszę

                1. Co to jest "płodzik"?
                2. Jak można dokonać aborcji na noworodku?
                • swistak336 Re: aborcja dotyczy zygoty a więc nie jest morder 21.05.06, 18:49
                  Aborcja na noworodku = w świetle prawa dzieciobójstwo lub zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem.
                  Czyli - 10 min przed porodem w świetle prawa matka nie będzie karana za zabicie dziecka, a w kilka chwil później już tak?
                  • kazek100 Re: aborcja dotyczy zygoty a więc nie jest morder 21.05.06, 20:58
                    i to się właśnie nazywa demagogia.

                    Słyszałeś kiedyś o aborcji na 10 minut przed porodem?
                    aż przykro czytać takie bzdury, ale ponieważ koledzy naładowani radiemmaryja
                    zwykle posługują się takimi argumentami, i znam ja już na pamięć, a i tak
                    właściwie trudno nazwac to dyskusją (w naszym kraju dyskutuje się, ale ma być
                    tak, jak chce Kościół. pamiętacie prawie milion podpisów pod petycją w sprawie
                    referendum aborcyjnego w latach 90-tych? referendum się nie odbyło), więc
                    pozdrawiam i uciekam stąd. Może jak już kaczyńscy skompromitują się do reszty,
                    a opozycją nie będą hipokryci typu Tusk (ach ten ślub kościelny przed
                    wyborami), będzie miejsce na rzetelną dyskusję.
                • adeinwan Re: aborcja dotyczy zygoty a więc nie jest morder 22.05.06, 01:23
                  1. nie trzeba byc przesadnie inteligentnym by sie domyslic, ze to zdrobnienie od
                  slowa "plod".

                  2. wg prawa w niektorych stanach USA o aborcji mozemy mowic do momentu, gdy
                  polowa dziecka wyjdzie z pochwy podczas porodu. Zanim to nastapi aborcja jest
                  tam legalna. Dokonuje sie jej poprzez miazdzenie glowki albo wciskanie do niej
                  jakiejs trucizny.
              • natku Re: aborcja dotyczy zygoty a więc nie jest morder 21.05.06, 20:57
                "Czujacych plodzikach"? Kto tak powiedzial - ksiadz na mszy? Nauka ma inne
                zdanie - wg.zeszlorocznych doniesien ze swiata nauki w "Sunday Times", plod
                zwierzecy i ludzki jest w stanie spiaczki, a wszystkie jego fizyczne odruchy sa
                refleksyjne. W tym wypadku plod nie moze czuc bolu. Prosciej - jezeli jestes w
                stanie spiaczki, a ktos cie uderzy, to twoje cialo bedzie reagowalo, natomiast
                ty sam nie bedziesz czol bolu. Moze tak wiecej faktow a mniej kruchty?
                • adeinwan Re: aborcja dotyczy zygoty a więc nie jest morder 22.05.06, 01:21
                  Masz jakąś obsesję z tymi duchownymi. Czy tylko Kosciol jest przeciw zabijaniu
                  dzieci? Ja np. jestem niewierzący. Co do śpiączki, nie usprawiedliwia ona
                  zabijania. Równie dobrze mozna przeciez zabic dorosłego człowieka, który jest w
                  śpiączce. Wy cały czas operujecie w kategoriach bólu. A przeciez to nie ból
                  tutaj jest najważniejszy, a utrata życia. Co z tego, ze dziecko nie cierpi,
                  skoro nie będzie zylo?
                  • wdakra Re: aborcja dotyczy zygoty a więc nie jest morder 22.05.06, 02:10
                    adeinwan napisał:

                    > Masz jakąś obsesję z tymi duchownymi. Czy tylko Kosciol jest przeciw zabijaniu
                    > dzieci?

                    Nie. Przeciw zabijaniu dzieci jest przeważająca część społeczeństwa, również
                    osoby będące za dopuszczalnością przerywania ciąży. Natomiast różni
                    antyfeminiści, a religia katolicka jest antyfeministyczna, odmawiają kobietom
                    podmiotowości i chcą je przymuszać do rodzenia niechcianych dzieci.

                    > Ja np. jestem niewierzący. Co do śpiączki, nie usprawiedliwia ona
                    > zabijania. Równie dobrze mozna przeciez zabic dorosłego człowieka, który jest w
                    > śpiączce. Wy cały czas operujecie w kategoriach bólu. A przeciez to nie ból
                    > tutaj jest najważniejszy, a utrata życia. Co z tego, ze dziecko nie cierpi,
                    > skoro nie będzie zylo?

                    To antyaborcjoniści dla lepszego efektu propagandowego twierdzą, że już
                    parotygodniowy embrion odczuwa ból, co jest kłamstwem (oczywiście w szczytnym
                    celu). Jeśli przerwe się rozwój embrionu, to urodzi się o jedno niechciane
                    dziecko mniej. I bardzo dobrze.
                    • jascon Re: aborcja dotyczy zygoty a więc nie jest morder 22.05.06, 06:24
                      Jasne, masz rację. Ale politycznie lepiej, żeby urodziło się nie chciane
                      dziecko z którym potem nie wiadomo co zrobić, bo państwo jest niestety takim
                      jakim jest. Nie czarujmy się tu religią. Jedni chcą mieć dziecko ( dzieci ) a
                      nie mogą, inni produkują je a nie chcą. To jest moralny problem ludzkości od
                      tysięcy lat, nie jest to wymysł XX, cz też XXI wieku. Smutno, że "politycy"
                      używają tego w swoich wyborczych kampaniach.
                • tymon99 Sunday Times?? 22.05.06, 06:47
                  jeśli chcesz cytować doniesienia naukowe za ST, udaj się raczej na inne forum..
                  Faktu albo Super Expressu.. to są odpowiedniki Sunday Timesa!!
                  jeśli chcesz, możesz przeczytać jakąś książkę o ciąży; albo zapytać jakąś
                  dorosłą kobietę co robi płód..
            • swistak336 Aborcja NIE dotyczy zygoty tylko człowieka 21.05.06, 17:19
              Pomijając fakt, że zygota to już ludzki płód (tyle że w formie jednej komórki), to technicznie NIEMOŻLIWA jest aborcja zygoty - choćby dlatego, że matka nawet nie wie, w tym momencie, czy w ciąży.

              Aborcja jest zabiegiem przeprowadzanym wówczas, gdy wiadomo jest o ciąży i trzeba zastosować metody techniczno-naukowe, by ciążę przerwać.
              • wdakra Re: Aborcja NIE dotyczy zygoty tylko człowieka 21.05.06, 17:31
                swistak336 napisał:

                > Pomijając fakt, że zygota to już ludzki płód (tyle że w formie jednej komórki),
                > to technicznie NIEMOŻLIWA jest aborcja zygoty - choćby dlatego, że matka nawet
                > nie wie, w tym momencie, czy w ciąży.
                >
                Są środki wczesnoporonne, które można zastosować niezwłocznie po wydarzeniu,
                które grozi zajściem w ciążę, na wszelki wypadek. Poza tym bardzo wcześnie można
                wykryć ciążę badając mocz. A z płodem mamy do czynienie dopiero ok. 4-go
                miesiąca ciąży, dlatego w cywilizowanych, świeckich państwach, podobnie, jak to
                było w PRL aborcja jest dopuszczalna do 12 tygodni ciąży, co zapewnia spory
                margines bezpieczeństwa, że usuwany embrion nie jest jeszcze płodem, a więc nie
                ma wykształconych gatunkowych cech człowieka.
                • swistak336 Re: Aborcja NIE dotyczy zygoty tylko człowieka 22.05.06, 09:12
                  Ma materiał genetyczny człowieka, więc czym jest? Żabą może? No nie, jest człowiekiem, tylko bardzo malutkim;)
                  • lustro991 Strzeżcie się podli onaniści - świstak was dorwie 22.05.06, 11:25
                    Swistaku - idac dalej tym tropem, plemniki to tez male czlowieczki, wiec kazdy
                    akt onanizmu to po prostu morderstwo! A miesiączka to poronienie, jak rozumiem?
                    Pogódź się z tym, że twoj pogląd, iż kilka komórek to "człowiek" jest po psotu
                    twoim poglądem, a nie prawdą objawioną.

                    Nie popierasz aborcji? więc jej sobie nie rób! A innym daj żyć według ich zasad
                    moralnych.
                  • lustro991 Aaa - obcięłam paznokcie - zamordowałam człowieka! 22.05.06, 11:27
                    swistak336 napisał:

                    > Ma materiał genetyczny człowieka, więc czym jest? Żabą może? No nie, jest
                    człow
                    > iekiem, tylko bardzo malutkim;)

                    Dodam tylko, że jeśli wszystko co ma ludzki materiał genetyczny jest
                    człowiekiem to tytuł mego postu jest logicznie uzasadniony...
                  • ktos.inteligentny Re: Aborcja NIE dotyczy zygoty tylko człowieka 23.05.06, 15:27
                    Świstaku, z zainteresowaniem czytam Twoje notki. Wydaje mi się, że nie
                    doceniasz jednak arbitralności swoich własnych wyborów moralnych. Nie
                    dostrzegasz momentu, w którym fakty poddajesz interpretacji, co jest, swoją
                    drogą, naturalną metodą budowania systemu etycznego.
                    1) O "człowieczeństwie" nie decyduje sam materiał genetyczny, bo gdyby tak
                    było, człowiekiem musiałaby być jedna komórka, zawierająca jego materiał
                    genetyczny. Wiemy, że człowiekiem jest więcej niż jedna komórka i z
                    pewnością "człowieczeństwo" to coś więcej niż materiał genetyczny, bo jak
                    ironicznie punktowali rozmówcy, onanizm nie jest zabójstwem.
                    2) Nie każde odebranie życia czemukolwiek jest zabójstwem zasługującym na
                    potępienie. Zrywając liście czy kwiaty, lub gotując wodę na herbatę i zabijając
                    drobnoustroje z pewnością zabijasz życie (choć nie ludzkie) i najprawdopodbniej
                    nie wywołuje to u Ciebie odruchów sprzeciwu.
                    O grzeszności aborcji więc nie decyduje sam fakt zabicia życia - bo to robimy
                    nagminnie i codziennnie, ale fakt odebrania życia istocie ludzkiej. Zwolennicy
                    legalności aborcji dowodzą zaś, że nazywanie człowiekiem zlepka komórek jest
                    już czynnością arbitralną. Bo nawet posługiwanie się kryterium momentu
                    zapłodnienia, jeśli spojrzeć przez odpowiednio dużą lupę, jest kryterium
                    nieprecyzyjnym. Wszak zapłodnienie to nie moment, ale również proces i nikt
                    sensownie nie jest w stanie wykazać, czy człowiek pojawia się już w momencie
                    gdy plemnik penetruje samą barierę komórki jajowej, czy dopiero gdy uwalnia
                    swój materiał genetyczny a jeśli wtedy, to czy musi uwolnić 100% czy wystarcza
                    ju 53% itp. Nawet przyjmując, że człowiek pojawia się dopiero po zakończeniu
                    procesu zapłodnienia, trzeba powiedzieć jasno, że sam fakt dzielenia tego
                    procesu na etapy oraz próba definiowania końca procesu, gdy tymczasem trwają
                    już inne, być może ważniejsze z punktu widzenia powstawania zarodka a potem
                    człowieka, to działania sofistyczne.
                    Uważając że człowiek ma duszę, nie jesteśmy tak naprawdę przygotowani do
                    odpowiedzi, kiedy dokładnie się ta dusza pojawia - dusza
                    czyli "człowieczeństwo". Stąd prawie każda próba odpowiedzi na to pytanie jest
                    arbitralna. Stąd też, zanim damy pierwszeństwo jakiejś z interpretacji trzeba
                    bardzo poważnie rozważyć konsekwencje i nie warto się straszyć mocno
                    demagogicznymi argumentami, o rzekomej lawinie nihilistycznego relatywizmu,
                    która na nas spadnie jeżeli odrzucamy argumenty przeciw aborcji.
          • koloratura1 Re: Czy debata o prawie do zabijania w ogóle ma s 21.05.06, 17:22
            swistak336 napisał:

            > Czy demokratyczne państwo ma służyć przyznawaniu legalnych zezwoleń na zabijani
            > e?

            Zanim zapytasz (idiotycznie) - o prawo do zabijania, udowodnij (na gruncie nauki
            a nie - wiary), że aborcja ma wogóle cokolwiek wspólnego z zabijaniem.
        • viking2 Re: - aborcja? - bardzo chętnie, a co to jest? 22.05.06, 05:15
          bloody_rabbit napisał:

          > Bez sensu. Wszyscy w demokracji mają równe prawo do wypowiadania się w wyborach
          > i referendach (jeżeli nie odebrano im praw publicznych wyrokiem sądowym).
          >
          > Inaczej to nie jest demokracja.

          To chyba jednak uproszczenie. Fizjologia, natura i biologia tak to urzadzily, ze
          mezczyzna nigdy nie zajdzie w ciaze i w zwiazku z tym problem abrocji jest mu w
          znacznej mierze obcy, tak jak np. niewidomemu od urodzenia obce jest pojecie
          kolorow. Ale z pewnoscia nie wyluczalbym z takiego referendum kobiet, ktore nie
          mialy aborcji - moze nigdy nie byly w ciazy, moze chcialy dziecka, moze jeszcze
          sto innych powodow. Kluczem jednakze jest, ze kazda kobieta moze byc w ciazy i
          moze - nie MUSI, ale moze - skorzystac z aborcji. Tylko kobiety powinny miedzy
          soba uzgodnic (wlasnie w drodze glosowania), jak szeroki i jakimi przepisami
          obwarowany powinien byc dostep do aborcji.
          • jascon Re: - aborcja? - bardzo chętnie, a co to jest? 22.05.06, 06:42
            Może masz trochę racji, ale żadna kobieta nie zachodzi w ciążę sama z siebie.O
            ile wiem, to do tego trzeba dwojga. Niestety, ten drugi, nie zawsze jest
            chciany. Znam kobietę, która została zgwałcona w 1945 przez
            jakiegoś "radzieckiego" wyzwoliciela, i jednak musiała urodzić tego syna.
            Wyobrażasz sobie co ta kobieta przeszła w swojej wiosce? Bez męża, sama z
            dzieckiem. On wie o wszystkim, sam mi to powiedział. I kocha swoją matkę chyba
            bardziej niż ja swoją kochałem. A ona została panną z dzieckiem, która
            poświęciła swoje życie właśnie dziecku. My tu pieprzymy o aborcji lub nie, ale
            to są osobiste przypadki, każdy inny. I nie ma na to prawa, czy rząd taki, czy
            inny ma jakiekolwiek zdanie w tej sprawie. Kinga pieprzy o własnym brzuchu,
            raczej o brzuchu innych kobiet. A pytała się tych kobiet? Czy jako socjolog
            przebadała kwestię? Chciałbym pozać wyniki tych badań.
      • petunia28 Re: - aborcja? - bardzo chętnie, a co to jest? 21.05.06, 09:57
        tylko facet mogl napisac cos tak glupiego. ha!
      • kontra59 A o morderstwach tylko mordercy? 21.05.06, 11:03
      • ozzy10 Re: - aborcja? - bardzo chętnie, a co to jest? 21.05.06, 12:54
        tomczorek jesteś jebnięty
      • bocian4 Re: - aborcja? - bardzo chętnie, a co to jest? 21.05.06, 14:00
        Jasne, a o karze za zabójstwo powinni decydować tylko ci co przynajmniej raz
        zabili. Brawo kretynku.
      • cortez_i_pizarro Co za bzdury!!! 21.05.06, 16:22
        wedlug twojej pesudologiki, tylko malarze powinni wypowiadac sie o malarstwie,
        chorzy na raka o nowotworach, a meteorolodzy o pogodzie.
      • pavlikmedvid Idiotyczny argument. 22.05.06, 10:42
        Dorosli Polacy kwestiach spolecznych na ogol maja swiadomosc francuskiego czy
        angielskiego nastolatka. To, co mlodziez z Zachodu wynosi z domu lub z hasel
        promowanych w kulturze masowej, Polacy dowiaduja sie z tradycyjnego domu,
        szkolenj katechezy i "Marie Claire" lub... "Seksmisji"!

        A propos poprzedniego postu: na zasadzie analogii o wolnie - np; w Iraku -
        powinnni wypowiadac sie ci tylko, co na niej byli? A reszta musi milczec
        pozbawiona tego doswiadczenia?
    • bloody_rabbit Najmądrzejsze słowa tego wywiadu 21.05.06, 09:43
      "Okazało się, jak bardzo w Polsce nieobecna jest świadomość, że państwo jest
      własnością ludzi o różnych światopoglądach i tożsamościach."

      Amen. Z wieloma opiniami p. Dunin się nie zgadzam, ale tutaj strzeliła w
      dziesiątkę. Mentalność "ja mam rację, jak ktoś myśli inaczej to niech wyp...ala"
      jest obecna po obu stronach barykady, ostatnio głównie na naszej tzw. prawicy.
      • swistak336 Zło nadmiernej różnorodności. 21.05.06, 10:32
        Jeśli my tolerujemy, my chcemy być tolerowani. Musi być równowaga - wszyscy wszystko tolerują - a jeśli nie, to wprowadzamy ograniczenia.
        Francja stwierdziła: WSZYSCY WSZYSTKICH TOLERUJEMY. Wpuściła Arabów, przyznała im obywatelstwo etc. Aż tu nagle okazało się, że naturalnym odruchem jest popieranie ludzi sobie bliskich. I tak Francuzi dawali pracę Francuzom, a Arabowie bili Francuzów, którzy ważyli się wejść do ich dzielnic.

        Z kolei muzułmanie francuscy w ewidentny sposób już w chwili przyjazdu do Francji odrzucali tolerancję w Europejskim wydaniu. Rozumowali - chcemy wszystkich praw należnych Francuzom, ale nie będziemy znosić ich "bezwstydnego" życia i tego, że nie wyznają Allacha.

        Ergo: tolerancja to stan idealny. Źle działa w praktyce. Chyba jest sprzeczna z genetyką człowieka. Prawem rozrodu naturalnego jest chęć zapewnienia "swoim" genom sukcesu. Swoim - czyli genom własnym oraz genom najbadziej zbliżonym do własnych - genom swej rodziny, a szerzej narodu. Nie leży w interesie jednostki, by przekazane dalej zostały geny jej konkurentów, a im mniejsze pokrewieństwo, tym większy przed tym opór.
        Tolerancja jest mechanizmem, który pozwala na nietoczenie ciągłej walki, ale nie jest mechanizmem biologicznie kluczowym.
        • bloody_rabbit Re: Zło nadmiernej różnorodności. 21.05.06, 12:28
          Różnice pomiędzy genomem Francuza a Araba są znikome. Kluczowe są różnice
          kulturowe, których się nie dziedziczy w genach.

          Ergo, bredzisz.
          • keradk Re: Zło nadmiernej różnorodności. 21.05.06, 13:43
            mylisz sie - swistak nie bredzi, a ty nie masz pojecia o genach - wg ciebie
            mamy te same geny? najpierw poczytaj troche o biologii i genetyce - teoria
            najlepszego przystosowania dla uscislenia - swistak uzywa slowa "geny" ale ma
            na mysli dziedziczenie. nas nie obchodzi zapewnienie sukcesu arabom, ale naszym
            bliskim. Biologia nie zna litości - zabila juz wiele milionow gatunkow, ktore
            nie umialy sie przystosowac.
            • swistak336 Re: Zło nadmiernej różnorodności. 21.05.06, 14:31
              Powiedziałbym nawet więcej - ale aż strach mówić (teoria samolubnego genu). To naszym genom "obudowanym" w nasze ciało zależy na powielaniu siebie. A ponieważ w ramach pewnych wspólnot (rodzin, plemion, narodów) występują określone wspólne geny, to dbając o powielenie genomu wspólnoty gen jednocześnie dba o powielenie siebie "przenoszonego" przez innych członków wspólnoty.

              ergo: naszemu genowi (zewnętrznie: nam) nie zależy na powieleniu genotypu Araba, lub inaczej - zależy na powieleniu genotypu Araba w którejśtam bardzo odległej kolejności.
              • koloratura1 Re: Zło nadmiernej różnorodności. 21.05.06, 17:36
                swistak336 napisał:

                > Powiedziałbym nawet więcej - ale aż strach mówić (teoria samolubnego genu). To
                > naszym genom "obudowanym" w nasze ciało zależy na powielaniu siebie.

                Ergo - stanem idealnym byłoby wytłuc wszystkich dookoła, z sąsiadami włącznie.
                • swistak336 Re: Zło nadmiernej różnorodności. 21.05.06, 20:09
                  Podobno wg. tej teorii nie, bo gen "lubi" również zmienność - możliwość wymiany informacji z innymi genami. Dlatego oprócz zwalczania pojawiają się takie reakcje, jak tolerancja.
                  • kazek100 Re: Zło nadmiernej różnorodności. 21.05.06, 21:05
                    Świstak, co powiesz, to głupiej.

                    Francja wpuściła Arabów nie tak sobie, tylko była im to winna - to byli
                    mieszkańcy Algierii, którzy stanęli po jej stronie w wojnie domowej. Nie
                    przeczę, że teraz wiele z tym problemów, ale taki moralny jak Ty chyba to
                    zrozumie?

                    Jak mało w Twoich postach wiedzy, jak dużo ideologii.

                    Nie znam nikogo, kto chciałby ograniczać komukolwiek wierzącemu możliwość
                    chodzenia na msze, pielgrzymki czy cokolwiek, choćby 10 razy dziennie. Tylko
                    Wasza strona konieczie chce Wasze pojęcie moralności narzucić także tym, którzy
                    się z nim nie zgadzają. Twoje uwagi o tolerancji są naprawdę obłudne. I to na
                    poziomie pięciolatka. Kiedy kończy Ci się dyżur w radiu?
                    • swistak336 Re: Zło nadmiernej różnorodności. 22.05.06, 09:15
                      Może nielegalni Mrokańczycy też walczyli po stronie Francji? O naiwności! rzecz w tym, że Francuzi z powodów liberalno-tolerancyjno-ideologicznych przyjęli Arabów, a Arabowie w podzięce uznali Francuzów za swego głównego wroga. Nic dziwnego z resztą - przecież Arabowie też chća rozprzestrzenić swe geny (kulturę, religię, władzę) - nawet kosztem "gościnnych" Francuzów.
                      • kazek100 Re: Zło nadmiernej różnorodności. 22.05.06, 10:50
                        Z nielegalnymi imigrantami mają problemy wszystkie cywilizowane kraje. Ale
                        niektóre z nich, na co dzień bardzo świeckie, wykazują pod ich adresem o wiele
                        bardziej chrześcijańskie podejście, niż Ty byś sobie wyobraził, wielki
                        moralisto, i dlatego np. nie rozwiązują problemu w jakiś agresywny sposób,
                        tylko rozpaczliwie szukają dróg wyjścia, zapewne często przy tej okazji
                        popełniając błędy.

                        Ale najważniejsze jest to, że znowu widzimy u Ciebie radiomaryjną demagogię - a
                        więc wszyscy mieszkający we Francji Arabowie to nielegalni Marokańczycy? Zidane
                        jest nielegalnym Marokańczykiem? A tej Algierii to pewnie w ogóle nie było?
                        Nikt nie twierdzi, że Francja nie ma z tym problemów. Ale Twoje upraszczanie
                        sprawy doskonale pokazuje, jakimi prostymi schematami rządzi się prawicowe
                        myślenie w polskim wydaniu. Szkoda, bo lubię dyskutować z ludźmi, którzy mają
                        inne zdanie, niż ja. Ale najczęściej (na szczęście nie zawsze) trafiam właśnie
                        na takich - żadnej wiedzy, parę sloganów, dużo zadęcia. Proponuję się trochę
                        dokształcić (i to nie tylko słuchając radia).
                        • abby431 Re: Zło nadmiernej różnorodności. 24.05.06, 17:41
                          "Z nielegalnymi imigrantami mają problemy wszystkie cywilizowane kraje."

                          Chodzi o to, ze "tolerancja" miala rozwiazac problem, a tu masz tolerancyjna
                          babo napisy na transparentach muzulmanow: "God Bless Hitler", albo "Europe is
                          Cancer, Islam is the Cure".

                          To nie wyglada mi na brak "tolerancji" w stosunku do nich, tylko na agresywna i
                          sfrustrowana ideologie.

                          Podksztalc sie troche, jesli nie rozumiesz, co to znaczy. To jest wlasnie
                          irytujace w Duninowcach i innych tego typu swiatopogladowcach, ze z mety
                          przypisuja oponentowi ignorancje, sami nie zauwazajac ewidentnych bledow i
                          niescislosci w swojej argumentacji.

                          Dunin bredzi. Jak chcesz cos wnikliwego z Francji poczytac, to polecam Jean
                          Francois Revel:

                          "Demokracja to pierwszy system, ktory zetknawszy sie z wrogiem probujacym ja
                          zniszczyc, oskarza sama siebie".

                          Nie wiem, skad bierze sie ta neuroza. To jest pytanie warte 10 Nobli. Ale nie
                          trzeba miec Nobla, zeby zdiagnozowac rzeczywistosc. Trzeba "tylko" nie byc
                          opetanym tanimi emocyjkami, czy to od ojca dyrektora czy tej naiwnej pipy,
                          Margaret Wallstrom z Komisji Europejskiej na przyklad.
                      • hhopsa Re: Zło nadmiernej różnorodności. 22.05.06, 18:12
                        Nie uczyli się widać na błędach. Swojego czasu niezwykle gościnnie przyjeliśmy
                        chrześcijańskich misjonarzy - i popatrz jak świnie narozrabiali.
                        • abby431 Re: Zło nadmiernej różnorodności. 24.05.06, 18:45
                          ..wasz misjonarz byl pyszny, przyslijcie nastepnego.
    • znj2 Re: Dlaczego (nie) jestem feministką? 21.05.06, 09:50
      Zastanawiam się nad sprawą tzw. feminizmu. Jeżeli to jest równouprawnienie
      kobiet, to kobiety dawno z tego korzystają.Chyba ,że jest to słowo wytrych
      pod które można wszystko podpiąć, gdy wyskoczy jakaś nowa "Kazia" ze swoimi
      pomysłami.
      Nie ma nic gorszego jak nawiedzona baba i sfora głupków słuchających z
      rozdziawioną gębą.
      • magda.gdansk Znakomity tekst 21.05.06, 10:07
        Kinga Dunin niezwykle trafnie opisuje doswiadczenie, ktore bylo - i jest - moim
        udzialem, a takze udzialem wielu kobiet mojego pokolenia.

        Te doswiadczenia przebiegaly od nienawisci do komunizmu i tesknoty za
        wolnoscia, przez radosc z odzyskanej niepodleglosci, do zdziwienia, ze moje
        nieradykalne przeciez poglady na sprawy kobiet okazuja sie nie miescic w
        granicach akceptowanych przez Prawdziwa Wspolnote Narodowa, przez pogodzenie
        sie z tym i uznanie, ze poglady feministyczne nie czynia ze mnie zbrodniarki i
        wyrzutka spoleczenstwa - a kto jest innego zdania, to on/a ma problem, nie ja.

        Bardzo Pani dziekuje za ten artykul.
        • abby431 Re: Znakomity tekst 24.05.06, 17:46
          "Kinga Dunin niezwykle trafnie opisuje doswiadczenie, ktore bylo - i jest - moim
          udzialem, a takze udzialem wielu kobiet mojego pokolenia."

          Niezwykle trafnie?! Przeciez bredzi plytkie bzdury. Sam potrafilbym machnac cos
          o wiele lepszego o "transformacji". Jak sie chce posluchac kogos wnikliwie
          mowiacego o transformacji, to jest np. Andrzej Gwiazda.

          Skad u was to przeszacowywanie cwiercinteligencji? Zauwazyla, ze w komunie
          odwolywalismy sie do symboli narodowych, uwazajac je za swoje wspolne dobro i
          przeciwstawiajac je wladzy sowieckiej? Co to za nowosc?

          Naprawde, pytam jak Palkiewicz, jak Dunin zachwyca, skoro nie zachwyca?
          • wdakra Re: Znakomity tekst 25.05.06, 01:47
            abby431 napisał:

            >
            > Niezwykle trafnie?! Przeciez bredzi plytkie bzdury. Sam potrafilbym machnac cos
            > o wiele lepszego o "transformacji".


            Na razie nie napisałeś nic, co mogłoby konkurować z felietonami Kingi Dunin.

            > Jak sie chce posluchac kogos wnikliwie
            > mowiacego o transformacji, to jest np. Andrzej Gwiazda

            A gdzie on się produkuje?
            >
            >
            >
            > Naprawde, pytam jak Palkiewicz, jak Dunin zachwyca, skoro nie zachwyca?

            Jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził. Andrzejem Gwiazdą też
            nie wszyscy się zachwycają.
      • piekielnica1 Re: Dlaczego (nie) jestem feministką? 21.05.06, 11:30
        znj2 napisała:
        > Nie ma nic gorszego jak nawiedzona baba i sfora głupków słuchających z
        > rozdziawioną gębą.

        "głupi zawsze uważa, że wszyscy są głupsi od niego"
        • keradk Re: Dlaczego (nie) jestem feministką? 21.05.06, 13:45
          slusznie powiedziane - Dunin wlasnie tak uważa
          • kazek100 Re: Dlaczego (nie) jestem feministką? 22.05.06, 20:06
            nie zauważyłem.

            Nie zauważyłem, aby Dunin domagała się od kogokolwiek, aby żył tak, jak ona
            sobie wyobraża. Wiem, ża prawicę bradzo drażni fakt, że nie przyjmuje
            bezkrytycznie całej tej histerycznej pseudomoralności, ale tego o czy piszesz
            nie zauwazyłem. Po co takie bzdury?
            • abby431 Re: Dlaczego (nie) jestem feministką? 24.05.06, 17:35
              "Nie zauważyłem, aby Dunin domagała się od kogokolwiek, aby żył tak, jak ona
              sobie wyobraża."

              Nie chodzi o domaganie sie czegokolwiek od kogokolwiek, tylko o swiatpoglad.

              Swiatopoglad Dunin jest jescze ciasniejszy, bardziej sentymentalny, stworzony ad
              hoc i chciejski niz swiatopoglad babci rydzykowki.

              Babcia jest ograniczona i paranoiczna - ale Dunin jest jeszcze bardziej
              ograniczona i paranoiczna.

              Wierz mi, nie glosowalem na PiS i Kaczory. Moje podejscie do bogoojczyznianych
              jest takie, jak widzialem na koszulce studenta u mnie - "Przetrwalismy trzy
              zabory, przetrwamy i kaczory".

              Negatyw jednej paranoi nie jest lepszy od tej paranoi. Odwrotnosc swiatopogladu
              blednego nie musi byc prawidlowa.
      • santosubito Re: Dlaczego (nie) jestem feministką? 21.05.06, 16:02
        Prosze, badz laskaw i nazwij te pomysly. A co do nawiedzonej baby i sfory
        glupkow, to ja w tych kategoriach mysle o np. politykujacym proboszczu i JEGO
        wiernych (nie boga, tylko ksiedza).
        I na pewno sa o wiele gorsze rzeczy. Na przyklad brak rozsadku, tolerancji,
        umiejetnosci polemizowania, kultury osobistej i kultury wypowiedzi.
        • abby431 Re: Dlaczego (nie) jestem feministką? 24.05.06, 18:55
          santosubito napisał:
          > I na pewno sa o wiele gorsze rzeczy. Na przyklad brak rozsadku, tolerancji,
          > umiejetnosci polemizowania, kultury osobistej i kultury wypowiedzi.

          Sprobuj polemizowac z Dunin. Obserwowalem jedna taka polemike. Dunin z miejsca
          _przypisuje oponentowi najgorsze motywy_.

          Fakt, ma bardziej stonowany "glos" i bardziej wazy slowa. Ale zabieg retoryczny
          - czy wlasciwie odruch kolanowy - ten sam, co u babci rydzykowki. Dunin to
          bardziej opanowana babcia rydzykowka z tezami na odwyrtke i wiekszymi
          zdolnosciami werbalnymi - ale z takimi samymi emocjami!

          Oni sie wlasnie dlatego tak nienawidza, bo sa dwiema stronami tej samej monety.

          Przeczytaj uwaznie artykul Dunin. Ona oferuje _szczatki argumentacji_, nie cale
          argumenty. Reszta to jej zgrabnie przetworzone sympatie i antypatie.

          Ach och, Dunin kapitalizmu nie lubi. Bo taki falszywy jest. Konsumeryzm jej
          smierdzi.

          To jest parodia, nie argument. Marks przynajmniej byl konsekwentny: jesli nawet
          ktos nie zgadza sie z jego idea fetyszyzmu towarowego czy pauperyzacji
          proletariatu rozumianego nie tylko jako ubostwo materialne, to przynajmniej
          wyklada swoja argumentacje w sposob w miare kompletny. Dunin argumentow nawet
          nie szkicuje, ona je zarysowuje. A potem placze. Jej tekst nie jest waleniem
          oponentow po glowach mocnymi slowami. Ale jest podszyty paranoja tego samego typu.

          Potem tacy, jak ona bardzo placza, jak zostali zle zrozumieni. Jak mozna
          zrozumiec kogos, kto prezentuje cwiartke argumentu, a reszta tekstu to
          sentymentalny wypelniacz?! Potem Dunin krzywi usteczka, ze och ach no brzydale
          niedobre w tej kulturze, zreformowac trzeba.

          W erystyce nazywa sie to taktyka weza - slizganie sie po powierzchni problemow.
    • mj69 Prawo do wolności? 21.05.06, 09:59
      No tak, wolność dla p. Dunin, jak i dla reszty panienek z "rózowego saloniku GW"
      to prawo do aborcji. Równouprawnienie kobiet to prawo do skrobanki. Ja za takie
      równouprawnienie dziękuję, wolę dostać tę samą wysokość pensji za tę samą pracę
      co kolega przy biurku obok. A z tym prawem do aborcji... Może ze względu na
      trudną sytuację materialną uznajmy, że bogaty pijany facet wychodzący z knajpy
      nie jest człowiekiem tylko pijaną świnią i pozwólmy go sobie zabić i okraść -
      tak w wyjątkowych okolicznościach... Kto i dlaczego ma postanowić czy człowiek
      to płód, albo odwrotnie? P. Dunin? Hm, nie bardzo jakoś mam zaufanie do kobiety,
      która wolność mierzy prawem do aborcji.
      • trollomsmierc Re: Prawo do wolności? 21.05.06, 10:36
        zgadzam sie , feminizm powinien walczyc z seksizmem,o rowne szanse w pracy ,
        urabiac kobiety zeby facet nie byl na piedestale zycia , tepic biernosc ,
        uswiadamiac kobiety ze pojscie do lozka moze sie roznie skonczyc, z reka na
        sercu ilu z was zna kobiety , ktore przerwaly ciaze z przyczyn medycznych ? Ja
        raczej znam durne malolaty wierzace we wczesnomlodzienczy romantyzm ,
        ewentualnie tak glupie ,ze wyc sie chce,ewnetualnie chcace na ciaze upolowac
        faceta . Z mojego punktu widzenia nie moge byc za aborcja , bo nie jem
        miesa .Coz to bylaby za hipokryzja nie jem zwierzat ,ale pozwalam zabijac inne
        ssaki...
        • katmoso Re: Prawo do wolności? 21.05.06, 13:01
          warto byłoby także uświadamiać mężczyzn, żeby bez gumki nie zbliżali sie do
          tych "małolat", jak piszesz, bo grozi to ojcostwem i płaceniem alimentów. ale
          który "prawdziwy" mężczyzna widzi w tym problem? i ktory płaci bez szemrania
          alimenty? ciąża w naszej kulturze to problem kobiety, dlatego o zakazie aborcji
          zdecydowali męzczyzni.
          • keradk popieram 21.05.06, 13:49
            zgadzam sie i popieram 3 powyższe wypowiedz. dla mnie odpowiedzialnosc jest
            miarą dorosłosci i dojrzałosci. powinno sie placic za wlasne bledy zeby nauczyc
            sie ich wiecej nie popełniac - dunin chce ta odpowiedzialnosc zniesc - to
            spowoduje degeneracje wartosci, jaka powoli objawia sie na zachodzie. jest to
            proces powolny, trwa od zaledwie dekady, moze dwoch - co z tego wyjdzie jeszcze
            nie wiadomo
            • lustro991 Aborcja istnieje od zawsze - obudzcie sie! 22.05.06, 11:36
              Jak slysze argumenty, ze feministki 'odkryly' aborcje przyczyniajac sie w ten
              sposob do 'degeneracji' zachodniej cywilizacji to nie mogę uwierzyć w ten
              kompletny brak wiedzy.... Aborcja towarzyszyła człowiekowi od ładnych kilku
              tysięcy lat - kiedyś używano w tym celu np. ziół typu sporysz, potem
              prymitywnych narzędzi (niesławna szprycha od roweru na przełomie XIX i XX wieku
              i dopiero w XX wieku zaczęto przeprowadzać aborcje w sposób bezpieczny dla
              życia i zdrowia kobiety. Nie chce mi się już słuchać tych bzdur - 'jak
              pozwolimy na legalną aborcję to nasz świat się zawali'. W tej chwili w Polsce
              przeprowadza się tysiące aborcji - tyle, że nielegalnie i często z narażeniem
              życia kobiet, albo kosztem ich zdrowia. I do tego się własnie sprowadza ich
              zakaz.

              A osoby, które nie wiedzą czym się zajmują w Polsce feministki bardzo proszę o
              o by się najpierw dowiedziały, a potem komentowały.

              Aborcja jest zawsze ostatecznym rozwiązaniem, tyle, że w Polsce, gdzie nie ma
              teraz żadnej edukacji a środki antykoncepcyjne są trudno dostępne i drogie,
              aborcji będzie coraz więcej a nie coraz mniej. I bynajmniej nie w gronie
              feministek, tylko w gronie kobiet i dziewcząt wychowanych w bogobvojnych
              katolickich rodzinach, gdzie na temat seksu się nie rozmawia, bo to przecież
              grzech. Tylko pytanie - kto w takim razie ma z nimi porozmawiać? Łatwo jest
              kogoś oskarżać o naiwność, trudniej zobaczyć, kto jest za taki stan rzeczy
              odpowiedzialny...
      • bronislawek Re: Prawo do wolności? 21.05.06, 13:34
        Nie histeryzuj. Zygota to nie czlowiek. Poczytaj sobie, co mowi Kosciol o
        bliznietach jednojajowych i ludzkiej duszy (czy raczej, w tym wypadku, dwoch
        ludzkich duszach)- i jak sie maja do tego poczatki rozwoju plodu. Moze
        wyciagniesz jakies wnioski...
        • swistak336 Re: Prawo do wolności? 21.05.06, 14:35
          A Hitlet mówił, że Żyd to nie człowiek.
        • trollomsmierc Re: Prawo do wolności? 21.05.06, 15:17
          jaka histeria, znam malzenstwo , owoce rewolucji seksulanej z lat 70'- czyli
          pierworodni z wpadki , owszem ich matki nie sa w malzenstwie szczesliwe , ale
          jak tu wlozyc przy nich koszulke z napisem "Zygota to nie czlowiek?". Jak im
          powiedziec , gdyby wasza matka zrobila w pore aborcje moze teraz bylaby
          szczesliwa, podkopalbys komus fundament istnienia? Jak myslaca wiekszosc z
          takich zwiazkow , planowali wszystko az do przesady , maja synka wyczekanego i
          sa szczesliwi , chcialbys powiedziec im nie powinniscie byli sie urodzic???
      • wdakra Re: Prawo do wolności? 21.05.06, 13:44
        mj69 napisała:

        > wolę dostać tę samą wysokość pensji za tę samą pracę
        > co kolega przy biurku obok.

        A feminizm jest przeciwko temu?

        > A z tym prawem do aborcji... Może ze względu na
        > trudną sytuację materialną uznajmy, że bogaty pijany facet wychodzący z knajpy
        > nie jest człowiekiem tylko pijaną świnią i pozwólmy go sobie zabić i okraść -
        > tak w wyjątkowych okolicznościach...

        Póki co, to można bezkarnie nie ratować życia kobiety, jesli to wymaga
        przeprowadzenia aborcji. Wprawdzie prawo łaskawie zezwala lekarzowi na ten
        zabieg, ale nie zobowiązuje go do niego.

        > Kto i dlaczego ma postanowić czy człowiek
        > to płód, albo odwrotnie?

        Antyaborcjoniści już postanowili, że embrion, to człowiek, w pzeciwieństwie do
        kobiety ciężarnej i zadbali o to, żeby nadać swemu przekonaniu rangę prawa
        państwowego.

        > Hm, nie bardzo jakoś mam zaufanie do kobiety
        > która wolność mierzy prawem do aborcji.

        Masz nadzieję, że w Ciebie zakaz aborcji nie uderzy?
        • mj69 Re: Prawo do wolności? 21.05.06, 15:29
          Tak jak nie uderza we mnie zakaz zabijania, nie uderza we mnie zakaz kradzieży,
          nie uderza we mnie zakaz gwałtów - Nie uderza we mnie zakaz aborcji. Mam 36 lat,
          jestem ateistką - żeby nie było, że katole to abortofoby, wykształcenie wyższe -
          nie tylko ciemniaki są przeciwko, mam czwórkę (niechrzczonych - nie jestem
          oportunistką - na wszelki wypadek lepiej ochrzcić...)synów.
          Uważam, że feminizm właśnie powinien zająć się sytuacją materialną, zawodową i
          społeczną zamiast mieszać kijem w szambie. Antyaborcjoniści przedstawiani są jak
          faszyści w ustach lewackich pseudofeministek, a zwolennicy aborcji to święci
          obrońcy praw obywatelskich - wdakro, czy naprawdę nie widzisz tego paradoksu?
          Nie osądzam kobiet, które usunęły ciążę, chociaż nie rozumiem jak kobieta, która
          już raz nosiła dziecko w brzuchu, może się zastanawiać nad tym czy to człowiek.
          Nie dyskutuję o celowości zakazu aborcji, bo mnie on nie dotyczy, widzę tylko,
          że kiedy "różowy salon" chce odwrócić naszą uwagę od swoich przekrętów - włącza
          temat dyżurny i chichocze w kułak.
          • wdakra Re: Prawo do wolności? 22.05.06, 03:56
            mj69 napisała:

            > Tak jak nie uderza we mnie zakaz zabijania, nie uderza we mnie zakaz kradzieży,
            > nie uderza we mnie zakaz gwałtów - Nie uderza we mnie zakaz aborcji. Mam 36 lat

            To jeszcze może uderzyć.

            > ,
            > jestem ateistką - żeby nie było, że katole to abortofoby, wykształcenie wyższe
            > -
            > nie tylko ciemniaki są przeciwko,


            Ani wykształcenie, ani ateizm nie zapewniają odporności na zmasowaną propagandę.
            A dorastałaś w okresie, kiedy była ona szczególnie głośna i agresywna. Nawet
            moje osobiste dzieci były skłonne zaangażować się w działalność antyaborcyjną.
            Ale im to wyperswadowałam.

            > Uważam, że feminizm właśnie powinien zająć się sytuacją materialną, zawodową i
            > społeczną

            I tym się zajmuje, tylko nie budzi to aż takiej agresji, jak walka o prawo do
            aborcji, więc ta działalność nie jest tak nagłaśniana. Np. mało kto jest
            świadomy, że ustawa o przemocy domowej, poprawiająca pozycję ofiary, powstała z
            inicjatywy środowisk feministycznych i ich staraniem została uchwalona przez
            sejm. Centrum Praw Kobiet i inne organizacje feministyczne od lat realizują
            różne formy pomocy kobietom i dzieciom, których prawa są naruszane.

            > Antyaborcjoniści przedstawiani są ja
            > k
            > faszyści w ustach lewackich pseudofeministek, a zwolennicy aborcji to święci
            > obrońcy praw obywatelskich - wdakro, czy naprawdę nie widzisz tego paradoksu?

            Nie jestem zwolenniczką aborcji, tylko prawa kobiet do aborcji, a to nie to
            samo. Przyznaję ze wstydem, że jako gó..ara sama byłam antyaborcjonistką.
            Zmieniłam obóz, kiedy osoba przejęta śmiercią kobiety, którą aborcja mogła
            uratować, wypłakała mi w mankiet swoją rozpacz. Poczułam się wpółwinna tej
            bezsensownej śmierci.
            Czy po to mnie szufladkujesz, jako lewacką pseudofeministkę, żeby nie dopuścić
            do siebie świadomości, że antyaborcjonizm jest zabójczy dla kobiet? Owszem, w
            skrajnych antyaborcjonistach widzę nie obrońców życia, tylko morderców kobiet
            ukrytych za maskami szlachetności. Nie widzisz tego fałszu?

            > Nie osądzam kobiet, które usunęły ciążę, chociaż nie rozumiem jak kobieta, któr
            > a
            > już raz nosiła dziecko w brzuchu, może się zastanawiać nad tym czy to człowiek.

            Mam troje dzieci i embrion jest dla mnie tylko embrionem dopóki nie posiada
            przynajmniej cech gatunkowych, a nazywanie człowiekiem zygoty uważam za ogromne
            nadużycie.

            > Nie dyskutuję o celowości zakazu aborcji, bo mnie on nie dotyczy, widzę tylko,
            > że kiedy "różowy salon" chce odwrócić naszą uwagę od swoich przekrętów - włącza
            > temat dyżurny i chichocze w kułak.

            A co robią antyaborcjoniści, żeby odwrócić uwagę od tragicznych skutków
            uczłowieczania embrionu?
            • nett1980 Re: Prawo do wolności? 22.05.06, 08:51
              Uczlowieczanie embrionu? Powiedz od kiedy zaczyna bic mu serce ? Byly tu
              argumenty ,ze taki 3 miesieczny nie czuje , ze jest w spiaczce wiec hulaj
              dusza ..Mam odwrotnie niz ty w wieku lat 15 zezwalalabym na usuwanie kazdej
              ciazy , bo swiat przeludniony itp.Potem zostalam wegetarianka i mam tak do
              dzis .Nie jestem tzw moherem , dopuszczam aborcje gdy zagraza matce ,
              dopuszczam pigulki tzw. dzien po dla zgwalconych, zon alkoholikow , powinne byc
              na zadanie w kazdej przychodni ,gdzie przyjmuje ginekolog. Nie wiem czy
              pamietasz jak to bylo za komuny? To byla antykocepcja , z braku innej ,a pani
              Andrycz dumna byla ,ze sie skrobala ,bo wolala rodzic role... Nie znam z zycia
              przypadku gdy to zagrazalo zyciu kobiety lub plod byl z wadami , wszystkie
              kobiety ktore usuwaly ciaze , zaszly przez tzw "ponioslo mnie" lub przez
              czysta zywa glupote. Przejdz sie z dziecimi do zakladu gdzie zabijaja ciezarne
              owce , zeby takie dziwne futerka robic z plodow, przejdz sie a zobaczysz ,ze w
              zyciu nie bylby za aborcja.
              • wdakra Re: Prawo do wolności? 22.05.06, 10:14
                nett1980 napisała:

                > Nie jestem tzw moherem , dopuszczam aborcje gdy zagraza matce ,
                > dopuszczam pigulki tzw. dzien po dla zgwalconych, zon alkoholikow , powinne byc
                >
                > na zadanie w kazdej przychodni ,gdzie przyjmuje ginekolog.

                Ale nie tylko nie są, ale ich podawanie jest karalne. Bo to też jest
                kwalifikowane, jako aborcja właśnie. Prawo do aborcji w przypadku zagrożenia
                życia kobiety też jest często łamane, a lekarze, którzy je szanują, są szykanowani.

                > Nie znam z zycia
                > przypadku gdy to zagrazalo zyciu kobiety lub plod byl z wadami

                Znam bardzo dobrze osobę, której aborcja uratowała życie i zawdzięcza jej
                przeprowadzenie lekarzowi, którego wyzywano od morderców, bo przedkładał dobro
                kobiety i jej już urodzonych dzieci nad naukę KRK. Oprócz przypadków opisywanych
                przez prasę znam z relacji otoczenia trzy przypadki takiej bezsensownej śmierci
                kobiet. Wiem też z pierwszej ręki, że właśnie jeden z ginekologów - zagorzałych
                antyaborcjonistów omal nie doprowadził do śmierci kobiety po porodzie uznając
                swoją rolę za skończoną w momencie kiedy dziecko się urodziło, a uratował ją
                lekarz - "morderca", który szczęśliwie zdążył się zorientować w sytuacji i
                zadziałać zanim było za późno.

                > Nie wiem czy
                > pamietasz jak to bylo za komuny? To byla antykocepcja , z braku innej

                Pamiętam doskonale, jak było za komuny. Były środki antykoncepcyjne różnego
                typu, również doustne. I mimo dopuszczalności aborcji mieliśmy przyrost
                naturalny w okolicach najwyższego w Europie.

                > przejdz sie a zobaczysz ,ze w
                > zyciu nie bylby za aborcja.

                Nie jestem za aborcją, tylko za prawem do niej.
                • nett1980 Re: Prawo do wolności? 22.05.06, 11:28
                  Czyli uwazam ,ze gdzies tam nasze poglady sie stykaja, chyba obie nie lubimy
                  ekstremizmu , tak jak bylo za komuny zle ,tak jak jest teraz tez niedobrze,
                  feminizm tak jak ja go rozumiem i do jakiego bym sie byla w stanie przyznac ,
                  powinien walczyc o to co realne ,a nie to co idealne??
                  • wdakra Re: Prawo do wolności? 22.05.06, 12:28
                    nett1980 napisała:

                    > Czyli uwazam ,ze gdzies tam nasze poglady sie stykaja, chyba obie nie lubimy
                    > ekstremizmu , tak jak bylo za komuny zle ,tak jak jest teraz tez niedobrze,
                    > feminizm tak jak ja go rozumiem i do jakiego bym sie byla w stanie przyznac ,
                    > powinien walczyc o to co realne ,a nie to co idealne??

                    Ja też widzę duzo zbiezności w naszych poglądach. Za komuny było źle, a teraz
                    jest jeszcze gorzej. Wtedy uchylanie się od wykonania aborcji dla ratowania
                    życia kobiecie było przestępstwem, a teraz nie.
                    Przyznaję się do bycia feministką, do walki o równe prawa, godność i
                    podmiotowość mojej płci, natomiast jestem przeciwko jakimkolwiek przywilejom, bo
                    to jest sprzeczne z ideą równości.
                    Bardzo lubię dzieci i nie uważam, żeby to w jakikolwiek sposób kolidowało z moim
                    feminizmem.
            • abby431 Re: Prawo do wolności? 24.05.06, 17:54
              "Ani wykształcenie, ani ateizm nie zapewniają odporności na zmasowaną propagandę."

              No jasne, kazdy oprocz jasnie oswieconych daje sobie mozg wyprac. Ateistce tez
              mozg propaganda wyprala, nie no, nie moze tak byc, zeby sama z siebie miala taka
              idee. My myslimy prawidlowo, a reszta ma mozgi wyprane. A potem sie tacy
              paranoicy dziwia, ze irytuja oponentow.

              Feminizm i marksizm sa fundamentalnie oparte na jakiejs wersji walki klas: sa
              uciskani i uciskajacy, dominujacy i zdominowani. Jezeli "my" znamy "taka
              prawdziwa prawde", a ktos inny ma odmienne zdanie, to znaczy, ze jelopowi mozg
              wyprali.

              To nawet nie musi byc zlosliwe, po prostu jestescie tepi.


        • abby431 Re: Prawo do wolności? 24.05.06, 17:42
          "Antyaborcjoniści już postanowili, że embrion, to człowiek, w pzeciwieństwie do
          kobiety ciężarnej i zadbali o to, żeby nadać swemu przekonaniu rangę prawa
          państwowego."

          Witamy w demokracji.

    • ulubienieclosu Dowiedziałem się,że Dunin wierzy w to co pisze... 21.05.06, 10:02
      ..i że została feministką z nudów. Dla ciężkości Jej pokarmu czytelnicy zapadli
      w głęboki sen...jak to dobrze że Jej świat jest poddany przemijaniu.
      • piekielnica1 Re: Dowiedziałem się,że Dunin wierzy w to co pisz 21.05.06, 11:37
        ulubienieclosu napisał:
        > ..i że została feministką z nudów. Dla ciężkości Jej pokarmu czytelnicy
        > zapadli w głęboki sen...jak to dobrze że Jej świat jest poddany przemijaniu.

        "Boska była z niej dupcia, ale nie miała pojęcia kiedy zamknąć dziób i z
        szacunkiem słuchać mądrzejszych od siebie"
    • krytyka.org Walka z wiatrakami kultury. 21.05.06, 10:06
      Kinga Dunin swietna felietonistka jest. Ciekawe jest to, ze, jak opisuje, ruchy
      rewolucyjne aktywizuje sie wtedy, kiedy but spoleczenstwa ulega poprawie; po
      1989 polskie feministki rzeczywiscie usyskaly mozliwosc walczenia o prawa
      kobiet, przyjely idee plci kulturowej, na uczelniach rozprzestrzenily sie gender
      studies. I choc doceniam ten trend reflekcji akademickiej, nie zmienie zdania,
      iz bardziej niz z nauka, mamy w tym przypadku do czynienia z ideologia. Polski
      feminizm (jesli mozna do jednego worka wrzucic wiele odmian tego ruchu)
      charakteryzuje sie raczej walka z kultura patriarchalna, a nie z rzeczywistymi
      problemami, takimi jak prawa pracownicze czy przemoc w rodzinach. Jest to
      oczywiscie zwiazane z pewnego rodzaju antropologia stojaca u podstaw
      feministycznej teorii kultury: czlowiek jest glina, ktora formuje kultura -
      zmienimy kulture, zmieni sie czlowiek. Trudno sie z tym zgodzic - tak samo, jak
      jezyk nie determinuje rzeczywistosci (czy kraje, w ktorych nie odmienia nazw
      zawodow przez rodzaj zenski i meski maja mniejsza dyskryminacje?), tak kultura
      zakorzeniona jest 1) w ludzkim umysle (z jego wrodzonymi schamtami myslenia) 2)
      w materialnej rzeczywistosci spolecznej (por. Marx). Praca na rzecz rownych
      szans kobiet powinna odbywac sie w zakresie materialnych i spolecznych
      nierownosci, a nie walki z wiatrakami kultury.
      • bekon6 swietna? a w ktorym momencie?? 21.05.06, 15:06
      • ku_miko Re: Walka z wiatrakami kultury. 21.05.06, 19:38
        Zarzucasz Dunin bycie ideologiczną, a ja bym powiedziała, że ten artykuł jest
        bardzo trafną analizą socjologiczną. A że Dunin jest socjolożką i publicystką,
        więc raczej zajumje się pisaniem niż działaniem,jej domeną jest właśnie sfera
        kultury i przekonań niż konkretnych akcji i to jest jej święte prawo.
        Trochę przesadzasz z tym brakiem wpływu kultury na nasze życie. Gdyby tak było,
        to społeczeństwa ludzkie niewiele by się różniły między sobą, a przynajmniej te
        żyjące w podobnych warunkach. Skąd więc różnice między nami a Szwecja, albo
        chociażby Niemcami?
        Owszem działania na rzecz poprawy materialnej kobiet czy odpiednich
        niedyskryminujących przeppisów prawnych jest konieczna, ale czy jest MOŻLIWA bez
        zmian w kulturze? Wydaje mi się, a w zasadzie jestem pewna, że nie!!! Czy
        wyobrażasz sobie LPR i PIS uchwalające urlopy rodzicielskie dla ojców albo
        dopłaty do środków antykoncepcyjnych czy edukację seksualną w szkołach? Już
        teraz przedstawiciel MEN mówi o warsztatach KPH nt. społecznej tożsamości płci
        jako o promowaniu dewicji....
        Dlatego należy, nie zaniedbując konkretnych działań na rzecz konkretnych kobiet
        potrzebujących pomocy, szerzyć ową ideologię, wg ciebie, a sposób widzenia
        świata/pewną wrażliwość - wg mnie. Zresztą, czy można się obejść bez jakiejś
        ideologii?

        ps ja na miejscu dunin wsciekłabym się za tego 'scojologa' w bio...

        socjolożka
        • abby431 Re: Walka z wiatrakami kultury. 24.05.06, 17:31
          >Trochę przesadzasz z tym brakiem wpływu kultury na nasze życie. Gdyby tak było,
          >to społeczeństwa ludzkie niewiele by się różniły między sobą, a przynajmniej te
          >żyjące w podobnych warunkach.

          Gdyby wplyw kultury na ludzkie zycie byl bardzo silny, roznice miedzy roznymi
          pokoleniami bylyby naprawde drastyczne. A nie sa.

          >Skąd więc różnice między nami a Szwecja, albo
          >chociażby Niemcami?

          Historia, gospodarka, technologia. Definiujac kulture zbyt szeroko, tak,
          gospodarka i technika to tez jest swego rodzaju kultura.

          Wplyw idei. To, co pisal Keynes o sile idei, wplywie ich na postepowanie ludzi.
          To nie jest wplyw kulturowy w sensie norm wpajanych przez socjalizacje. To nie
          spoleczny nawyk, tylko pomysl doprowadzil Fultona do jego statkow parowych.

          Dunin bredzi wlasnie jako socjolog (socjolozka?). Socjologia w wykonaniu takich
          ludzi, jak ona, to wlasnie szarlataneria. Kult kargo. Stad te brednie o krytyce
          materializma, wycofaniu sie do sfery prywatnej, moda na plakanie nad imigrantami
          i gejami itp.

          Te Niemki, znajome Dunin, bawia sie tylko w arystokratyczne gierki. To takie
          podbijanie wlasnego bebenka wynikajace z potrzeby, ze robi sie cos "larger than
          life".

          Ostatniego Niemca pochowa Turek - to jest rzeczywistosc. Potem w Europie
          Zachodniej bedzie albo szariat mlodych muzulmanow, albo faszyzm emerytow.

          Niech sie Niemcy bawia, poki ich jeszcze stac. Feminizm, marksizm, progresywne
          idejki za piatke, to tak naprawde zabawy dla duzych dzieci. Jedni Niemcy jezdza
          na Majorke, inni bawia sie w feminizm.

          A przyszle zobowiazania emerytalne Europy Zachodniej rosna i juz najczesciej
          przekraczaja 250% PKB. Nie bedzie panstwowych emeryturek jak do tej pory, za to
          bedzie kryzys gospodarczy i bezrobocie, to skonczy sie zabawa w feminizm.
      • abby431 Re: Walka z wiatrakami kultury. 24.05.06, 17:49
        "Ciekawe jest to, ze, jak opisuje, ruchy
        rewolucyjne aktywizuje sie wtedy, kiedy but spoleczenstwa ulega poprawie; "

        To nic nowego, Daniel Moynihan (ambasador USA w ONZ), sformulowal "prawo" -
        "ilosc skarg na pogwalcenia praw czlowieka jest odwrotnie proporcjonalna do
        rzeczywistej liczby pogwalcen".

        Znowu, Dunin moze wydawac sie odkrywcza tylko bardzo nieoczytanym.
    • danabr Mądra wypowiedź 21.05.06, 10:22
      w tej zalewającej nas fali jedynych słusznych prawd... Tak własnie myślę i tak
      się czuję w naszej RP (numer wg uznania..). Chapeau bas!
    • kodem_pl Pro-feministyczny jest PiS, nie SLD... 21.05.06, 10:52
      ... a dlaczego? A np. dlatego, ze to teraz wiecej kobiet zasiada w rzadzie niz
      za SLD. Jak to jest: jedni gadaja, inni robia?
      • ponuractwo Re: Pro-feministyczny jest PiS, nie SLD... 21.05.06, 11:34
        Ja też dziękuję za ten artykuł. I idę o zakład, że wypowiedzi prześmiewcze i
        negujące w sposób urągający dobremu wychowaniu, to wypowiedzi facecików, bo nie
        myślących mężczyzn. Ci ostatni są w stanie zrozumieć cokolwiek, faceci - nic!
        A tak na marginesie, też jestem zdania, że KULTURA,a w tym JĘZYK (słownictwo)
        kształtują z całą pewnością zachowania. Jeś ten, kto o tym pisał w poście nie
        rozumie, to ma bardzo małą wiedzę i dużą odwagę (co często idzie w parze) by tak
        autoratywnie się wypowiadać. I jeszcze raz: lektura tej wypowiedzi pocieszająca.
        • ponuractwo Re: Pro-feministyczny jest PiS, nie SLD... 21.05.06, 11:55
          I przepraszam MĘŻCZYZN - pisząc, że mogą zrozumieć cokolwiek - pod słowem
          "cokolwiek" rozumiem pojęcia i problemy z dziediny feminizmu. Bo przecież płeć w
          tym wypadku ogranicza tę możliwość. Jeszcze raz przepraszam, za tą niezręczność
          językową!
        • krytyka.org Jezyk, kultura i zachowanie. 21.05.06, 12:23
          Chyba ja jestem 'ten', kto pisal o ksztaltowaniu zachowania przez jezyk. Nie
          wiem czy moja wiedza jest 'bardzo mala', ale chcialbym uslyszec argumenty (bo w
          Twoim poscie ich nie ma) za tym, ze jezyk w istocie DETERMINUJE (a nie
          odzwierciedla) stosunek spoleczenstwa do kobiet.
          • swistak336 Re: Jezyk, kultura i zachowanie. 21.05.06, 17:33
            Język odzwierciedla zastany stan rzeczy, bo wchodzimy w język, ucząc się go niedługo po urodzeniu. Język jest jednak konstrukcją plastyczną i może być zmieniany (np. można wymyślić sobie słowo "ministrzyca").

            Język jest w części determinujący, gdyż przechowuje schemat zachowań twórców języka, jest jednak przy tym na tyle plastyczny, że pozwala bez trudu wypowiedzieć każdą treść (zamiest "ministrzycy" -Pani Minister).
        • bekon6 Brawo za falsz 21.05.06, 15:11
          Faceciki ktorzy nosza moherki heheh - no coz toleancja w wykonaniu feministek i
          zielonych. Fałsz jakby go nie nazwac chocby byl i tolerancyjny nazywa sie
          FAŁSZEM
    • lonnol Niech Pani zastosuje swe metody do siebie ! 21.05.06, 12:13
      Czy Pani nie widzi, jakich manipulacji Pani dokonuje swym własnym
      językiem: "demokratyczne standardy", "rozsądny człowiek", "normy nauk
      humanistycznych" itd.
      W feminizmie najbardziej przeraża mnie jego "izm", czyli ideologizacja, a
      dokładnie to, że jest to kolejna ideologia, która chce uczynić ludzi
      szczęśliwymi wbrew ich woli (przepraszam, ciemny lud jeszcze nie wie, że chce
      być szczęśliwy). Dokładnie tak samo jak stalinizm, hitleryzm, faszyzm, czy
      komunizm.
      Na dodatek - jak widać nawet z tego tekstu - jest to ruch zwyczajnie
      rasistowski. Opierający się na wykluczeniu. Dzieli ludzi, ba ! całe życie
      społeczne według płci (podobnie jak komunizm, który kazał widzieć wszędzie
      walkę klas). Głosząc teoretyczny pluralizm światopoglądowy, faktycznie uczy
      oceniać innych, a włąsciwie wszystko dookoła z jednej tylko perspektywy - z
      perspektywy płci. Głosząc, że nie ma innych różnic między płciami niż
      kulturowe, sam ocenia wszystko wedle kryterium płci. Kobiety mają tyle, faceci
      tyle itd.
      Szanowna Pani, jeśli spojrzeć na świat z punktu widzenia różnic między
      gatunkami objawi się nam jako obóz oncentracyjny zwierząt. Czy mamy w związku z
      tym urządzić ludziom proces norymberski ? Zawsze da się znaleźć jakiś punkt
      widzenia, by uzasadnić paranoję prześladowczą. ZAwsze ktoś lub coś będzie
      prześladowany. Choćby marchweka, którą wyrywam z ziemi by się nią pożywić.

      Skoro feministki to rozsądni LUDZIE, to czemu propagują go organizacje
      KOBIECE ? Mężczyźni to nie ludzie ? Patrząc na spędy feministyczne, na zaplute
      jadaczki waszych Wand Wasilewskich, dochodzę do wniosku, iż nie tyle walczycie
      o kobiety, co leczycie swoje kompleksy przy pomocy wykluczenia mężczyzn.
      Ale macie do tego ptrawo. Gnijcie w swoim rasistowskim bagnie jak KKK. Liżcie
      się na wzajem w zachwycie nad waszą kobiecości. Świat stworzony przez mężczyzn
      daje wam do tego prawo! Czytając wasze pseudonaukowe prace dochodzę jednak do
      konstatacji, że gdybyście to wy konstruowały życie społeczne, nie byłbyśc ie
      już tak hojne, o nie! Zbrodniomyśl, to byłoby pierwsze spenalizowane przez was
      przestępstwo.
      To mężczyźni dali wam prawa wyborcze, ktore sami wymyślili; prawo do pracy,
      którą sami zorganizowali oraz prawo do nauki na uniwersytetach, które sami
      zbudowali.
      Gdyby zorganizowali się w obronie swoich przywilejów i bronili ich tak
      zażarcie, jak wy walczycie o nowe przywileje dla siebie, to byłybyście naszymi
      niewolnicami tak jak w krajach Arabskich. Kulturze Europejskiej,
      chrześcijaństwu zawdzięczacie idee caritas, pochylenia się i podania ręki
      słabszemu. Wy tego prawa nie znacie. Jak w każdej ideologii liczy się dla was
      skuteczność. To widać nawet dziś - w parytetach, w waszej ślepej chciwości przy
      podziałach grantów.
      Tyle tylko, że to co dziś jest waszą siłą i zapewnia wam względną skuteczność,
      a więc ideologizacja w końcu was zniszczy. Tak jak marksizm czy faszyzm. Te
      kierunki myśli też kilkanaście lat temu były "standardem nauk humanistycznych".
      Całe legiony nauczycieli uniwersytetckich zapisało miliony stron interpretując
      wszystko na modłę poddaną przez Marksa, Lenina, Stalina albo Mao. I co z tego ?
      Gdzie są teraz te prace ? Kto do nich sięga, i kto przejmuje się wypracowanymi
      w nich standardami naukowości czy metodologią ? Nikt o zdrowych zmysłach.
      Podobnie będzie z feminizmem. Skończycie jako przelotna moda intelektualna.
      Będą na nią chorować dziewczęta w wieku od 14 do 16 lat, by potem wspominać z
      rozżewnieniem ten okres jak hippisowsie koraliki albo koszulkę z "Che".

      Na koniec powiem jedno - popieram Pani działania. Im bardziej będziecie
      zawracać głowę społeczeństwu, tym szybciej pop kultura was przeżuje i wypluje.
      • keradk Re: Niech Pani zastosuje swe metody do siebie ! 21.05.06, 13:58
        świetny tekst - autor dysponuje zasiegiem spojrzenia absolutnie niedostepnym
        dla kingi dunin. no i posluguje sie motoda o ktorej dunin nie slyszala -
        Argumentami.

        moje gratulacje!
        • 1maruti1 Re: Niech Pani zastosuje swe metody do siebie ! 21.05.06, 15:05
          A gdzie ty to wyczytales? Te argumenty? Wywazonyy jezyk Kingi, oczywiscie operujacy na pewnym slowniku pojeciowym, sprowadzono do manipulacji? Moglbym takie same manipulacji wylistowac u przedmowcy.

          A gdzie te niby argumenty?

          > Czy Pani nie widzi, jakich manipulacji Pani dokonuje swym własnym
          > językiem: "demokratyczne standardy", "rozsądny człowiek", "normy nauk
          > humanistycznych" itd.

          Czytaliscie ten tekst? Pojecie 'rozsadny czlowiek' jest cytatem i uzywany jest zasadniczo logicznie w cudzyslowie i z przymruzeniem oka. Co do 'norm nauk humanistycznych' wyciagniete z kontekstu, bo 'norma' tu jest standard rzeczy nauczanych na Zachodzie. Itd.

          > Dokładnie tak samo jak stalinizm, hitleryzm, faszyzm, czy
          > komunizm.

          Liberalizm? Racjonalizm? Szowinizm?

          > Na dodatek - jak widać nawet z tego tekstu - jest to ruch zwyczajnie
          > rasistowski. Opierający się na wykluczeniu. Dzieli ludzi, ba ! całe życie
          > społeczne według płci (podobnie jak komunizm, który kazał widzieć wszędzie
          > walkę klas).

          Oj oj. Komentujesz stereotyp. Gdybys cokolwiek wiedzial o wspolczesnym feminizmie to bys wiedzial, ze to nie jest ruch antymeski. Wrecz przeciwnie: Mowi wprost o spoleczenstwie w sferze zawodowym czy nawet egzystencjalnym maksymalnie bezplciowym.

          > Głosząc teoretyczny pluralizm światopoglądowy, faktycznie uczy
          > oceniać innych, a włąsciwie wszystko dookoła z jednej tylko perspektywy - z
          > perspektywy płci.

          Wrecz przeciwnie. Obecne nauki feministyczne dążą do rezygnacji z klucza plci, do prawnego rownouprawnienia.

          > Zawsze da się znaleźć jakiś punkt widzenia, by uzasadnić paranoję
          > prześladowczą. ZAwsze ktoś lub coś będzie prześladowany. Choćby marchweka,
          > którą wyrywam z ziemi by się nią pożywić.

          Piszesz o sobie i o swoich paranojach?

          > Skoro feministki to rozsądni LUDZIE, to czemu propagują go organizacje
          > KOBIECE ?

          Nie tylko. Propaguja go organizacje praw czlowieka czy lewicowe czasem nawet prawicowe czy zieloni czy o zgrozo mezczyzni pracujacy w tych organizacjach kobiecych.

          > Mężczyźni to nie ludzie ?

          Gdybym choc troche interesowal sie ruchem feministycznym to wiedzialbys, ze dążą one do wzmocnienia niektorych praw mezczyzn w tym np. prawa do dziecka czy do rownouprawnienia systemu emerytalnego.

          > Patrząc na spędy feministyczne, zaplute jadaczki waszych Wand Wasilewskich, > dochodzę do wniosku (...)

          Spędy feministyczne, zaplute jadaczki... doprawdy piekne argumenty.

          > (...) co leczycie swoje kompleksy przy pomocy wykluczenia mężczyzn.

          Przeczytaj ponownie tekst Dunin. Wlasnie pisala o takich jak ty. Ludzi gadajacych o stereotypie, a wcale nie wiedzacych o co kobietom chodzi.


          > To mężczyźni dali wam prawa wyborcze, ktore sami wymyślili; prawo do pracy,
          > którą sami zorganizowali oraz prawo do nauki na uniwersytetach, które sami
          > zbudowali.

          A kto dal mezczyznom prawo wyborcze? Bog? Fajna logika. Najpierw mezczyzni odebrali kobietom prawa wyborcze, a teraz laskawie pozwolili im glosowac. Prawo kobietom dali feminisci oraz feministki, ktore wywalczyly te prawo. Potem laskawie pozwolili kobietom sie ksztalcic, wpierw odbierajac im do tego prawa i traktujac jak przdomowe zwierzatka do seksu i potomstwa. Och, laskawcy!

          itp itd

          Stek bzdur. Brak argumentow.
          • lonnol Re: Niech Pani zastosuje swe metody do siebie ! 21.05.06, 16:01
            "Wyważony język", ha, ha ...ależ trzeba być ślepym. Czy nie zauważyłaś, że Pani
            Kinga i jej słownik pojęciowy jest naznaczony emocjonalnie, w pewien sposób, no
            cóż jakby to delikatnie ująć, zdradzający poglądy osoby nim operującej. Podstaw
            sobie pod kobiety robotników, a pod mężczyzn "wyzyskiwaczy", to zobaczysz.

            "norma to jest standard rzeczy nauczanych na zachodzie."
            Gdybyś choć trochę znała historię powojennej humanistyki wiedziałabyś, że
            jednym z najsilniejszych prądów umysłowych, czasami nawet dominującym był
            marksizm. Jeżeli to ma być norma, to ja dziękuje. Do 89 roku żyłem w ustroju
            opartym na teoriach zachodnich naukowców. I nie uważam żeby ten ustrój mógłbyć
            uznawany za normę. Jeżli chcesz sama się przekonać jedź do ulubieńca twoich
            zachodnich ideologów - Fidela.

            Liberalizm, Racjonalizm...
            tak, tak też. Wszelkie ideologie / teorie wprowadzana przez teoretyków bez
            uwzględnienia pragmatyzmu kończą się nieszczęściem lub degrengoladą umysłową.
            Vide Korwin Mikke - naczelny liberał. Pewni się zdziwisz, ale wśród filozofów
            nie ma wątpliowści, że to ostatecznym rozwinięciem skrajnego racjonalizmu są
            obozy koncentracyjne. No ale ty krzykniesz, że to absurd. Jasne, bo pewnie
            nawet nie wiesz, co wyrabiał motłoch pod przywództwem domorosłych filozofów pod
            hasłami racjonalizmu w czasie rewolucji francuzkiej. Takich rzezi, bezprawia i
            mordów nie widział do tego czasu świat. Wszystko w imię róności, braterstwa i
            rozumu. Jak za Pol Pota.

            Wiem, że feminizm to nie jest ruch antymęski. Podobnie jak komunizm nie był
            ruchem antykapitalistycznym. Komunizm nie stawiał sobie za cel zniszczenia klas
            posiadających, wyniszczenia milionów ludzi. Nie cele były świetlane - miłość
            równość i braterstwo "Proletariusze wszystkich krajów łącznie się". A to że
            połączyli się ale na Kołymie w pasiakach ? Oj, oj to tylko tak przy okazji.
            Trzeba było jakoś wytłumaczyć opornym, że się mylili.

            Feminizm mówi o społeczeństwie bezpłciowym ? Nie wydaje ci, że budowanie
            społeczeństwa (brrrr, drżę gdy to piszę) ignorując jedną z podstawowych cech
            człowieczeństwa jest nieco zbyt nieludzkie ? Segregacja wg płci, którą uprawia
            feminizm w niczym nie wyklucza jego przerażającej wizji społeczeństwa
            bezpłciowego. Wręcz odwrotnie pierwsze segregacja wspiera budowę owego
            społeczeństwa ludzi "bez płci".

            "Obecne nauki feministyczne dążą do rezygnacji z klucza plci, do prawnego
            rownouprawnienia.".
            Ależ prawnie wszyscy są równi ! Obecnie feminizm nie walczy wcale o
            rónouprawnienie "w przepisach". Wręcz odwrotnie - pod przykrywką walki
            o "równouprawnienie faktyczne", promuje nierówność, parytety, granty dla jednej
            płci (tej słusznej), ideologie w rodzju akcji afirmatywnej itd.

            "Piszesz o sobie i o swoich paranojach?"
            Nie, piszę o pewnej metodzie myślowej charakteryzującej chorych psychicznie, a
            którą pseudo naukowcy od gender studies i feministki masowo stosują, czyniąc z
            niej jedyną metodę poznania. Przyznaje się do tego nawet sama Pani Kinga w tym
            artykule. Przeczytajdokładnie.

            Wiem, że feminizm głoszą również osoby płci męskiej. Nie zmienia to faktu, że
            organizacje w których biorą udział, to organizacje, ze swych nazw, statutów,
            założeń i praktyki KOBIECE (sa z resztą z tego bardzo dumne).


            "Gdybyś choc troche interesowal sie ruchem feministycznym to wiedzialbys, ze dąż
            ą one do wzmocnienia niektorych praw mezczyzn w tym np. prawa do dziecka czy do
            rownouprawnienia systemu emerytalnego."

            Gdybyś choć trochę interesowała się praktyką systemu społecznego i prawnego
            państw sfemiznizowanych (vide Szwecja) wiedziałabyś, że "wzmacnianie niektórych
            praw mężczyzn" to tylko puste, niezrealizowane słowa. Listek figowy, pod którym
            kryje się ponura wizja ucisku. Podobnie jak "szacunek dla tradycji" za Stalina.

            A tak w ogóle to wyłumacz mi, któż to taki decyduje, o tym które to prawa
            mężczyzn są na tyle "niektóre", aby je wzmacniać i o nie walczyć ? Bóg czy może
            raczej prominente członkinie establishmentu feministycznego ?
            Rozumiem, że mam oddać władze feministkom, bo jest nadzieja, że oprócz
            zrujnowania struktury społecznej, przekształcenia państwa w państwo policyjne,
            wychowania zindoktrynowanych pokoleń "alterglobalistów" wzmocnią moje niektóre
            prawa (a może nie życzę sobie żeby akurat te prawa były wzmocnione ? To już
            pewnie nie mieści ci się w główce).

            > Spędy feministyczne, zaplute jadaczki... doprawdy piekne argumenty.

            Ależ moja droga, to było nawiązanie do bujnego i rzęsistego stylu Pani
            Kingi: "tak zasadniczo logicznie w cudzysłowie i z przymrużeniem oka", jak
            raczyła to Pani pięknie określić. Gdzie się podziała Pani tolerancja dla
            odmienności dyskursów ?

            "Najpierw mezczyzni odeb rali kobietom prawa wyborcze, a teraz laskawie
            pozwolili im glosowac"
            He, he a to dopiero dowód na puiekną znajomość hisotrii. Proszę wskaż rok, w
            którym mężczyżni "odebrali kobietom prawa wyborcze"
            Niczego nigdy im nie odbierali, bo sami dla siebie wymyśli demokrację, prawo,
            uniwersytety oraz pracę inną niż gotowanie zupy.
            Potem łaskawie pozwolili kobietom bawić się swoimi zabawkami.

            Jak widać, w Pani wypowiedzi nie znalazł się ani jeden rzeczowy argument.
            Powtarza Pani jak katarynka to co Pani ideologowie w rodzaju Kingi nakładli
            między zwoje.

            Spomiedzy tych wzruszających "gdybyś wiedział", "gdybyś znał" świeci zwyczajna
            pustka.
            Otóż, nie tylko znam i wiem. Potrafię nawet przewidzieć, co takiego w swoim
            neofickim zapale napiszesz. I dlatego nie uważam tej waszej pseudo nauki, za
            nic innego niż tylko kolejną odmóżdźającą ideologię.

            Dobra rada - zrób krok do tyłu i zastanów się nad teorią, praktyką i sensem
            tego w co wierzysz. Sięgnięcie do historii też nie zaszkodzi.
            • mj69 Re: Niech Pani zastosuje swe metody do siebie ! 21.05.06, 17:20
              Brawo!
              Szkoda, że większość mądralińskich panienek nie widzi, że lewactwo rządzące
              Europą i udające tolerancyjność i "głoszące równouprawnienie" to tak naprawdę
              homoseksualiści, którym prawa kobiet są potrzebne o tyle, o ile te kobiety
              odwalą za nich konieczną robotę. Feminizm, tolerancja (tolerancja czego? Co mnie
              obchodzi kto komu daje?) "humanistyczne standardy"... Wymierająca cywilizacja
              zachodniej Europy ustępuje miejsca piątej kolumnie islamu, ale wciąż nie ustaje
              w niszczeniu samej siebie od środka.
              Chcialabym zobaczyć p. Dunin z jej tolerancją jak wybiera między
              homoseksualistami a islamem. Gdzie jej kobiecość sprawdzi si.e lepiej?
              • 1maruti1 Re: Niech Pani zastosuje swe metody do siebie ! 23.05.06, 14:40
                Nie jestem madralinska panienka, lecz madralinskim facetem :)

                Sposob pisania i myslenia analogiczny do lonnola (struktura budowy zdan wrecz analogiczna). Lonnol - wstydzilbys sie zachwalac wlasne teksty. to nie przystoi.
            • muftiwachocka Znakomite teksty, gratuluję Panu 21.05.06, 18:13
              Gratuluję rozsądku i trzeźwego spojrzenia na kolejną rozprzestrzeniającą się patologię. Gratuluję także wiedzy o mechanizmach funkcjonowania wszelkiego rodzaju "izmów" - każdy ze światopoglądów potraktowany absolutystycznie zamienia się we własne przeciwieństwo, wynajdując dla owych zaprzeczeń rozmaite racjonalizacje w ramach samopotwierdzającego się,jałowego systemu.

              Bardzo cię cieszę, że Pan to napisał. Podniósł mnie Pan na duchu - głupota jeszcze nie zapanowała wszechwładnie.
            • 1maruti1 Re: Niech Pani zastosuje swe metody do siebie ! 23.05.06, 14:37
              Drogi lonnol:
              > Wszelkie ideologie / teorie wprowadzana przez teoretyków bez
              > uwzględnienia pragmatyzmu kończą się nieszczęściem lub degrengoladą umysłową.

              Nie wiem jak to sie odnosi do p. Kingi Dunin. Nie mowi nic o 'męzczyznach wyzyskiwaczach'. Szczerze nie znasz pogladow feministek w tym w szczegolnosci niezwykle racjonalnej i samokrytycznej Kingi Dunin (cecha czlowieka racjonalnego jest umiejetnosc smiania sie z samej siebie).

              Przyrownujesz Dunin do osob pokroju Pol Pot. Wiem, ze hasla typu socjalizm, racjonalizm, liberalizm to slowa wytrychy. Tylko ze daja sie im podpuscic osoby takie jak ty poslugujace sie stereotypizacją otoczenia. Kinga Dunin jest spokojna, dowcipna. Zadziwia mnie, ze nie widzisz w jaki ironiczny sposob Kinga Dunin pisze, w wielkim dystansem do siebie samego.

              Jak w wiekszosci -izmów potrzebni sa wrogowie. ty sobie znalazles feministki, ktorym przypisujesz wyimaginowane poglady.

              Feminizm dąży do zatarcia roznic miedzy plciami tam gdzie nie musza istniec, ale nie ma dazenia do zrownania w kazdym szczegole kobiet io mezczyzn.

              > Nie, piszę o pewnej metodzie myślowej charakteryzującej chorych psychicznie, a
              > którą pseudo naukowcy od gender studies i feministki masowo stosują, czyniąc z
              > niej jedyną metodę poznania. Przyznaje się do tego nawet sama Pani Kinga w tym
              > artykule.

              Sorry, jak to czytam raczej widze osoby twojego pokroju widzacych w osobach o innych pogladach totalitarystow i oszolomow. Brak szacunku dla odmiennosci pogladow to oznaka slabego czlowieka.

              > Gdybyś choć trochę interesowała się praktyką systemu społecznego i prawnego
              > państw sfemiznizowanych (vide Szwecja) wiedziałabyś, że "wzmacnianie
              > niektórych praw mężczyzn" to tylko puste, niezrealizowane słowa. Listek
              > figowy, pod którym kryje się ponura wizja ucisku. Podobnie jak "szacunek dla
              > tradycji" za Stalina. A tak w ogóle to wyłumacz mi, któż to taki decyduje, o
              > tym które to prawa mężczyzn są na tyle "niektóre", aby je wzmacniać i o nie
              > walczyć ?

              Pomijam fakt, ze to bzdury. Interesuje sie ruchem kobiecym (jestem feministą) i twoje twierdzenia nie maja zadnych podstaw. Postulatow wprowadzonych w zycie przez feministki korzystne dla mezczyzn jest wiele. W tym m.in. rownouprawnienie prawne dostepu rodzicow do dzieci.

              Generalnie piszesz jak z antykapitalistycznych ulotek propagandowych z okresu komunizmu. Zero faktow, same 'wiadomosci'.

              > He, he a to dopiero dowód na puiekną znajomość hisotrii. Proszę wskaż rok, w
              > którym mężczyżni "odebrali kobietom prawa wyborcze"
              > Niczego nigdy im nie odbierali, bo sami dla siebie wymyśli demokrację, prawo,
              > uniwersytety oraz pracę inną niż gotowanie zupy.
              > Potem łaskawie pozwolili kobietom bawić się swoimi zabawkami.

              No comment. Rozumiem ze nauki antropologii kultury sa dla ciebie 'gownem'. Sprowadzenie calej historii cywilizacji ludzkosci do bycia zasluga mezczyzn to ordynarne klamstwo. Co do historii kobiet w demokracji proponuje chociazby zajrzec w historię np. skandynawii (np. o tingach) czy Indii.

              DOBRA RADA - zrób krok do tyłu i zastanów się nad teorią, praktyką i sensem tego w co wierzysz. Sięgnięcie do historii też nie zaszkodzi.

              Jezu. Ucz sie czlowieku. A na pewno nie pouczaj z taka znajomoscia historii swiata i kultury. Twoja szowinistyczna historia swiata jest po prostu zenujaca.

              p.s. Jestem facetem. Heterykiem.

              p.s.2 Nie mam przywodcow ideologicznych. Mysle za siebie. W odroznieniu od ciebie.
              • abby431 Re: Niech Pani zastosuje swe metody do siebie ! 24.05.06, 19:34
                1maruti1 napisał:

                > Drogi lonnol:
                > > Wszelkie ideologie / teorie wprowadzana przez teoretyków bez
                > > uwzględnienia pragmatyzmu kończą się nieszczęściem lub degrengoladą umysł
                > ową.
                >
                > Nie wiem jak to sie odnosi do p. Kingi Dunin. Nie mowi nic o 'męzczyznach wyzys
                > kiwaczach'. Szczerze nie znasz pogladow feministek w tym w szczegolnosci niezwy
                > kle racjonalnej i samokrytycznej Kingi Dunin (cecha czlowieka racjonalnego jest
                > umiejetnosc smiania sie z samej siebie).

                Niczego takiego nie zauwazylem u Dunin. Wrecz odwrotnie, ewidentnie traktuje
                swoje twierdzenia tak smiertelnie serio, ze jest to wrecz smieszne.

                Zero dystansu.


                > Przyrownujesz Dunin do osob pokroju Pol Pot. Wiem, ze hasla typu socjalizm, rac
                > jonalizm, liberalizm to slowa wytrychy. Tylko ze daja sie im podpuscic osoby ta
                > kie jak ty poslugujace sie stereotypizacją otoczenia. Kinga Dunin jest spokojna
                > , dowcipna.

                Spokojna, owszem, ale paranoiczna tez jest.

                >Zadziwia mnie, ze nie widzisz w jaki ironiczny sposob Kinga Dunin p
                > isze, w wielkim dystansem do siebie samego.

                ?!?!?

                Gdzies ty to znalazl?!


                > Jak w wiekszosci -izmów potrzebni sa wrogowie. ty sobie znalazles feministki, k
                > torym przypisujesz wyimaginowane poglady.

                Lekarzu...

                > Feminizm dąży do zatarcia roznic miedzy plciami tam gdzie nie musza istniec, al
                > e nie ma dazenia do zrownania w kazdym szczegole kobiet io mezczyzn.

                Feminizm dazy do tego, co akurat ad hoc jest w danej chwili dyskutantowi potrzebne.

                Nb. daloby sie znalezc wiele cytatow z feministek, zwlaszcza wczesnych, np.
                Betty Friedan czy Simone de Beavouir, ktore zadalyby klam twojemu zaplutemu
                karlowi plciowej reakcji. :-) Np. ten tekst Simone, ze nie wolno pozwalac
                kobietom zostawac w domach i porzucac kariery, bo wtedy zbyt duzo z nich
                podejmie taki wybor.

                No i co.

                Ale serio, to jest przekrzykiwanie sie - a tak naprawde, to jedyna niesprzeczna
                idea, ktora widze w feminizmie, to plciowa teoria walki klas. Cala reszta to
                "nadbudowa", ktora jest malowana i przerabiana ad hoc, jak sie akurat chce.
                Wykwit paranoicznych sklonnosci ludzkiego umyslu.

                > Sorry, jak to czytam raczej widze osoby twojego pokroju widzacych w osobach o i
                > nnych pogladach totalitarystow i oszolomow. Brak szacunku dla odmiennosci pogla
                > dow to oznaka slabego czlowieka.

                Wiesz, te slowa doskonale moznaby odniesc do ciebie.


                > Pomijam fakt, ze to bzdury. Interesuje sie ruchem kobiecym (jestem feministą) i
                > twoje twierdzenia nie maja zadnych podstaw. Postulatow wprowadzonych w zycie p
                > rzez feministki korzystne dla mezczyzn jest wiele.

                To jest tylko "lip service", podbijanie wlasnego bebenka.

                >W tym m.in. rownouprawnienie
                > prawne dostepu rodzicow do dzieci.

                Sorry, ale w dyskusji ze mna jedna z amerykanskich feministek stwierdzila, ze
                "jezeli sady rodzinne dyskryminuja mezczyzn, to jest to problem mezczyzn, a nie
                kobiet, sami zajmijcie sie swoimi problemami" (bo w domysle za duzo problemow
                mezczyzni jako klasa narobili kobietom, zeby kobiety w ogole tym mialy sie
                przejmowac).

                Gwoli uczciwosci, Betty Friedan twierdzila, ze patriarchat unieszczesliwia
                rowniez mezczyzn - ale to znowu jest dzialanie typu "kumbaja, potrzymajmy sie za
                raczki bedzie fajnie".

                Inny przypadek: Susan Faludi, ksiazka "Stiffed", o tym jak kultura "zdradza
                mezczyzn".

                I znowu: dla kogos, kogo jedynym narzedziem jest mlotek, kazdy problem wyglada
                jak gwozdz. Jezeli ktos posluguje sie tylko manicheistycznym obrazem kultury
                jako plciowy ucisk / wyzwolenie, to taka przymitywna, mentalna rama ideowa musi
                byc nieadekwatna, niezaleznie od tego, czy obiektem ucisku maja byc kobiety, czy
                mezczyzni.

                > > He, he a to dopiero dowód na puiekną znajomość hisotrii. Proszę wskaż rok
                > , w
                > > którym mężczyżni "odebrali kobietom prawa wyborcze"
                > > Niczego nigdy im nie odbierali, bo sami dla siebie wymyśli demokrację, pr
                > awo,
                > > uniwersytety oraz pracę inną niż gotowanie zupy.
                > > Potem łaskawie pozwolili kobietom bawić się swoimi zabawkami.
                >
                > No comment. Rozumiem ze nauki antropologii kultury sa dla ciebie 'gownem'.

                Ale tak bylo. On ma zasadniczo racje - na poczatku prawa wyborcze mieli tylko
                wlasciciele ziemscy, ludzie powyzej 40 roku zycia, itp. Prawa wyborcze byly
                rozszerzane stopniowo.

                >Spro
                > wadzenie calej historii cywilizacji ludzkosci do bycia zasluga mezczyzn to ordy
                > narne klamstwo. Co do historii kobiet w demokracji proponuje chociazby zajrzec
                > w historię np. skandynawii (np. o tingach) czy Indii.

                OK, ile tego jest, 5%? Ja wiem, ze 5% to nie zero. Ale to dalej bardzo malo!


                > DOBRA RADA - zrób krok do tyłu i zastanów się nad teorią, praktyką i sensem teg
                > o w co wierzysz. Sięgnięcie do historii też nie zaszkodzi.

                Tobie tez nie zaszkodziloby poczytanie czegos poza ahistorycznymi konfabulacjami
                w rodzaju tej walnietej Gimbutas.


                > p.s.2 Nie mam przywodcow ideologicznych. Mysle za siebie.

                To widac. Z czego nie wynika, ze myslisz prawidlowo.

                Radze poczytac socjologa Stevena Goldberga.
      • ammon86 Re: Niech Pani zastosuje swe metody do siebie ! 21.05.06, 15:00
        fantastyczny tekst, pozdrawiam!
        • 1maruti1 Re: Niech Pani zastosuje swe metody do siebie ! 23.05.06, 14:38
          co ty?

          Lonnol. Przyznaj sie. Masz kilka nickow ktore sluza do podpisywania sie ;'peanami' na czesc wlasnej wyimaginowanej inteligencji.
      • wdakra Re: Niech Pani zastosuje swe metody do siebie ! 21.05.06, 17:39
        lonnol napisała:


        > W feminizmie najbardziej przeraża mnie jego "izm", czyli ideologizacja, a
        > dokładnie to, że jest to kolejna ideologia, która chce uczynić ludzi
        > szczęśliwymi wbrew ich woli (przepraszam, ciemny lud jeszcze nie wie, że chce
        > być szczęśliwy).

        Czy to przypadkiem nie antyaborcjoniści chcą "uszczęśliwiać" niechciane dzieci
        życiem, a ich matki radością macierzyństwa, której one po prostu nie są świadome?
        • lonnol To niewybaczalne - uszczęśliwiać życiem 21.05.06, 17:53
          wdakra napisała:

          > lonnol napisała:
          >
          >
          > > W feminizmie najbardziej przeraża mnie jego "izm", czyli ideologizacja, a
          >
          > > dokładnie to, że jest to kolejna ideologia, która chce uczynić ludzi
          > > szczęśliwymi wbrew ich woli (przepraszam, ciemny lud jeszcze nie wie, że
          > chce
          > > być szczęśliwy).
          >
          > Czy to przypadkiem nie antyaborcjoniści chcą "uszczęśliwiać" niechciane dzieci
          > życiem, a ich matki radością macierzyństwa, której one po prostu nie są
          świadom
          > e?


          Kobieto (czy raczej, mam nadzieje, dziewczątko) przeczytaj co napisałaś!

          Kompromitujesz poglądy, które głosisz! Skoro uważasz, że embriony, to dzieci
          ("niechciane" - jakiś rodzaj podczłowieka ?), to jak możesz być za aborcją ?

          Uszczęśliwianie życiem tym różni się od uszcześliwiania praniem mózgu (
          promowanym przez feministki), że pozostawia swobodę decyzji u tego, kogo ta
          decyzja najbardziej dotyczy - czyli dziecka. Dziecko takie, kiedy już dorośnie,
          może łatwo z uszcześliwiania zrezygnować. Może się powiesić. Podczas gdy
          feministyczne pranie mózgu uczy kierować się nie wolną wolą, ale ideologią.

          Poza tym doświadczenie przekonuje nas, że "niechciane dzieci" są niechciane
          tylko z punktu widzenia swojej matki. Same dla siebie są chciane, nawet bardzo.
          I zazwyczaj nie mają pretensji, że zostały uszczęśliwione życiem. To prawda, że
          są skrzywdzone przez matkę, która ich nie chcę. Co robić! Rodziców się nie
          wybiera. Ale jeśli już trafiło się na taką sukę dla której od potomstwa
          ważniejsza jest kosmetycznka, to przynajmniej można sobie samemu zbudować
          własne, szczęśliwe życie.
          I taką szansę, jako społeczeństwo, jesteśmy tym istotkom winni zagwarantować.
          • wdakra Re: To niewybaczalne - uszczęśliwiać życiem 22.05.06, 10:54
            lonnol napisała:

            > wdakra napisała:
            >
            >
            > Kobieto (czy raczej, mam nadzieje, dziewczątko) przeczytaj co napisałaś!

            Muszę Cię rozczarować. Nie jestem "dziewczątkiem", tylko poważną, wykształconą
            matką trojga dzieci.
            >
            > Kompromitujesz poglądy, które głosisz! Skoro uważasz, że embriony, to dzieci
            > ("niechciane" - jakiś rodzaj podczłowieka ?), to jak możesz być za aborcją ?

            Nigdzie nie napisałam, że embriony, to dzieci. Natomiast jesli kobietom, które
            dziecka nie chcą uniemożliwi się aborcje, to rozwiną się z nich i urodzą
            niechciane dzieci. Czy to przekracza Twoją zdolność rozumienia rzeczywistości?
            >
            > Uszczęśliwianie życiem tym różni się od uszcześliwiania praniem mózgu (
            > promowanym przez feministki), że pozostawia swobodę decyzji u tego, kogo ta
            > decyzja najbardziej dotyczy - czyli dziecka.

            Ta decyzja dotyczy embrionu i jego matki. Dziecko takie, kiedy już dorośnie,
            >
            > może łatwo z uszcześliwiania zrezygnować. Może się powiesić.


            Popełnienie samobójstwa wcale nie jest takie łatwe często próby podejmowane
            przez dzieci okazują się nieskuteczne. Owo pozostawienie dziecku wyboru jest
            więc kłamstwem, bo skazuje je na wieloletnie cierpienia zanim będzie zdolne do
            wcielenia swojej negatywnej decyzji w życie. Ów wybór byłby rzeczywisty, gdyby w
            każdej chwili mogło się bez problemów poddać eutanazji.

            > Podczas gdy
            > feministyczne pranie mózgu uczy kierować się nie wolną wolą, ale ideologią.

            To już jest zupełne odwracanie kota ogonem. Nieprzyznawanie kobiecie prawa do
            aborcji uznać za umożliwienie jej kierowania się własną wolą? Wolne zarty.
            >
            > Poza tym doświadczenie przekonuje nas, że "niechciane dzieci" są niechciane
            > tylko z punktu widzenia swojej matki. Same dla siebie są chciane, nawet bardzo.

            Mam inne doświadczenia.
            >
            > I zazwyczaj nie mają pretensji, że zostały uszczęśliwione życiem.

            Czy masz do tego stwierdzenia jakiekolwiek przesłanki, prócz własnych wyobrażen?
            Bardzo wątpię.

          • 1maruti1 Re: To niewybaczalne - uszczęśliwiać życiem 23.05.06, 14:51
            Technika propagandy i manipulacji u lonnola:
            - deprecjonowanie osoby poprzez sugerowanie, ze jest niepelnoprawna strona dyskusji ('dzieciatko')
            - przypisywanie swojemu adwersarzowi latki (w tym przypadku latki 'zideologizowanej kobiety'.
            - przypisywanie w postaci 'faktów' pewnych zachowan do swoich oponentow np. "Uszczęśliwianie życiem tym różni się od uszcześliwiania praniem mózgu)
            - promowanym przez feministki)"
            - Przypisywanie 'ideologizacji' dyskusji stronie przeciwnej, tym samym probujac zaugerowac, ze druga strona nie posluguje sie racjonalnymi argumentami (jest to forma argumentacji ad personam, gdyz nie odnosi sie do samych pogladow, lecz do opisu 'charakterystyki' swojego przeciwnika, ktory jest glupi, nie potrafi samemu myslec i wszystko wynika z ideologii).

            Ideologia u lonnola na przykladzie tego krotkiego tekstu:
            Mówienie o ciąży i aborcji wyłącznie korzystając z pojęć 'ideologicznie' nacechowanych jak 'niechciane dziecko' oraz dążące do przypisywania płodowi uczuć i samodzielnego myslenia (co oczywiscie jest niezgodne z nauka biologii - uprzedzajac pytania - wiem jak rozwija sie struktura nerwowa u plodow)

            Problem w tym, ze w feminizmie zasadniczo nie ma teraz ideologii. Jest za to wiele ideologii w antyfeministach, ktorzy przypisują feministkom nieistniejace zachowania i poglady.

            RADYKALNIE RACJONALNY
            DO POTEGI PRAKTYCZNY
            MARUTI

            a kij wam w d... tym, ktorzy twierdzą inaczej :)
            • abby431 Re: To niewybaczalne - uszczęśliwiać życiem 24.05.06, 20:16
              1maruti1 napisał:

              > Problem w tym, ze w feminizmie zasadniczo nie ma teraz ideologii.

              Sorry, ale to jest jedno z najglupszych, najbardziej oderwanych od
              rzeczywistosci stwierdzen, jakie czytalem.

              Dworkin nie ma ideologii?!! U Harding?! Pierwsza z brzegu jest skrajnie
              ideologiczna!

              Nie, zeby to byl zarzut - ja tez mam silna ideologie. Sek w tym, czy jest ona
              racjonalna czy irracjonalna, adekwatna czy nie.


              >Jest za to wi
              > ele ideologii w antyfeministach, ktorzy przypisują feministkom nieistniejace za
              > chowania i poglady.

              Moze pare cytatow, zeby nie byc goloslownym:

              "Principia Mathematica Newtona to podrecznik gwaltu" - Susan Harding.

              "W meskich rekach logika jest narzedziem przemocy, chytra forma przemocy" -
              znowu Simone.

              "Feministyczna analiza zaczyna sie od stwierdzenia, ze obiektywna rzeczywistosc
              to mit" - Ann Scales.

              "Naukowcy to kler patriarchatu, odprawiajacy ostatnie namaszczenie" - Mary Daly

              Nie chce mi sie tlumaczyc wiecej cytatow. Mam ich na kopy. Albo to:

              www.mugu.com/cgi-bin/Upstream/Issues/fem/KOERTGE.html
              W kazdym razie: widac jest zabieg retoryczny, to, ze feministki najpierw
              stawiaja tezy paranoiczne, chore i otwarcie mowiac, kompletnie popieprzone - ale
              w razie krytyki bierze sie za to jakis obronca zmieniajacy w locie twierdzenia
              "no ale przeciez feminizm jest rozsadny, chce tylko, aby kobiety traktowac jako
              ludzi".

              Nie mozna powaznie traktowac takiego swiatopogladu.

              > RADYKALNIE RACJONALNY
              > DO POTEGI PRAKTYCZNY

              ..i chyba jednak nie do konca dobrze poinformowany.

              > a kij wam w d... tym, ktorzy twierdzą inaczej :)

              Uwazaj, bo skonczysz jak car, ktorego spytali, czy tory w Rosji maja byc
              szersze. A na ch... szersze, odpowiedzial car. To na tyle zrobili szersze.
              Niezamierzone konsekwencje. :-D


      • lustro991 Niech Kościół zastosuje swe nauki do siebie ! 22.05.06, 11:38
        I zamiast siać nienawiść za pomocą Radia i mieszać się w politykę zajmie się
        ludźmi ubogimi i potrzebującymi.
    • marta_praga Re: Dlaczego (nie) jestem feministką? 21.05.06, 12:28
      Pani Kingo,
      Dziekuje bardzo za artykul.
      Wydaje sie, ze jest Pani jednaz nielicznych osob ze znanym nazwiskiem w Polsce,
      ktore maja odwage wypowiedziec sie glosno na "drazliwe" tematy w sposob, ktory
      nie jest zgodny z obowiazujaca fala.
      Serdecznie pozdrawiam z Pragi,
      Marta
    • poglodek Czy wogóle można dyskutować nad prawem człowieka, 21.05.06, 13:33
      dziecka poczętego czy też osoby starszej do życia ?! Nie nie można !!
      • wdakra Re: Czy wogóle można dyskutować nad prawem człowi 21.05.06, 13:57
        poglodek napisał:

        > dziecka poczętego czy też osoby starszej do życia ?! Nie nie można !!

        Można i trzeba. Przyjmowanie za pewnik, ze embrion od chwili poczęcia jest
        człowiekiem jest nadużyciem. To sprawa dyskusyjna, poglądy na moment
        uczłowieczenia są różne i czynienie z prawdy objawionej jakiejś religii podstawy
        prawa państwowego jest de facto elementem państwa wyznaniowego.

        Tym bardziej jest co najmniej dyskusyjne odbieranie prawa do zycia kobietom
        cieżarnym, forsowanie prymatu żecia embrionu nad życie jego matki. Oczywiście,
        antyaborcjoniści wolą unikać takich dyskusji, bo ich argumenty są mocno naciągane.
        • bekon6 No to udowdnij mi teze ze embrion to nie zycie? 21.05.06, 16:46
          • wdakra Re: No to udowdnij mi teze ze embrion to nie zyci 21.05.06, 17:22
            A jakie to ma znaczenie? Zamierzasz wystąpić o delegalizację stosowania środków
            ochrony roślin, sterylizacji narzędzi chirurgicznych, dezynfekcji, deratyzacji
            itp.? Przecież to formy masowego zabijania istot żywych.
    • keradk echhh.... 21.05.06, 13:36
      "Prosta prawda, że kto zakazuje aborcji, ten narzuca swój światopogląd innym, a
      ten, kto jest za wolnym wyborem, pozwala na współistnienie różnych postaw
      aksjologicznych, jest tu wciąż trudna do pojęcia"

      owszem ta prawda jest rownie trudna do pojęcia jak ta, że kto zakazuje
      rytualnych mordów, ten narzuca swój światopogląd innym...podobnie ten co
      zakazuje gwałtów, kradzieży itp...

      Żal ze mama pani Dunin nie podzielała pogladów córki, moze dokonałaby aborcji i
      uratowała wiele słabych umyslowo kobiet przed jej wpływem..(znam na szczescie
      wiele silnych, z trzeźwym światopogladem, ktore rozumieją
      sformułowanie "odpowiedzialnosc za własne czyny")

      "Dzisiejszy ruch sprzeciwu wobec łamania przez władze standardów
      demokratycznych i swobód obywatelskich w dużej mierze inicjowany jest przez
      kobiety i feministki, o czym zresztą niechętnie się wspomina" - Jakieś dowody?
      chyba jednak znowu mylenie pojęć - w jej ustach "łamanie przez władze
      standardów demokratycznych i swobód obywatelskich" znaczy "zakaz aborcji na
      życzenie", bo nie widzialem zeby feministki protestowaly przeciwko czemukolwiek
      innemu

      Na szczescie dowiedzialem sie wreszcie z ust pani Dunin, ze jak kobieta
      przypadkiem jest ładna to juz nie moze byc feministką. wtedy jest pop-
      feministką.

      Za to z przykrością przyjąłem informację ze pani Dunin nie jest lesbijką...
      jako człowiek ktory chce generalnie dobrze, musze powiedziec ze lepiej by jej
      bylo jako lesbijce, bo mialaby szanse na spełnienie w życiu...a tak..ech,
      przecież żaden facet jej nie tknie nawet kijem przez szmate i stąd ta frustracja

      pozdrawiam
      • 1maruti1 Re: echhh.... 23.05.06, 15:00
        > owszem ta prawda jest rownie trudna do pojęcia jak ta, że kto zakazuje
        > rytualnych mordów, ten narzuca swój światopogląd innym...podobnie ten co
        > zakazuje gwałtów, kradzieży itp...

        Tu istnieje kwestia wolnej woli. W tej sytuacji wolnosc moja konczy sie bliskoscia twojego nosa. Koniec tematu. W przypadku aborcji jest tylko jedna swiadoma i pelnoprawna strona. Embrion i plod to conajmniej do 3 miesiaca ciazy nic wiecej niz plankton (ani nie mysli ani nie czuje).

        Zreszta rytualnych mordow nie wiem na jakiej podstawie zakazywac. Mordujemy dzien w dzien w ubojniach, wiec nie rozumiem dlaczego nie mozna rytualnie?

        Dopoki nie jest zakazane zabijanie zwierzat to potepianie aborcji to hipokryzja. Niehipokrytycznie krytykowac aborcje moga jedynie wegetarianie.

        > Na szczescie dowiedzialem sie wreszcie z ust pani Dunin, ze jak kobieta
        > przypadkiem jest ładna to juz nie moze byc feministką. wtedy jest pop-
        > feministką.

        Ciesze sie, ze nie umiesz czytac i nie rozumiesz ironii. Znam conajmniej kilkanascie ladnych feministek (moja dziewczyne, moje obie siostry, czy juz nawet bardziej znane - zawsze szykowna i zadbana - Kazia Szczuka).

        > "Dzisiejszy ruch sprzeciwu wobec łamania przez władze standardów
        > demokratycznych i swobód obywatelskich w dużej mierze inicjowany jest przez
        > kobiety i feministki, o czym zresztą niechętnie się wspomina" - Jakieś dowody?

        Zajrzyj sobie na liste organizatorow tych marszy i spojrz na nazwiska. od cholery feministek i przedstawicieli ruchu kobiecego.

        > Za to z przykrością przyjąłem informację ze pani Dunin nie jest lesbijką...
        > jako człowiek ktory chce generalnie dobrze, musze powiedziec ze lepiej by jej
        > bylo jako lesbijce, bo mialaby szanse na spełnienie w życiu...a tak..ech,
        > przecież żaden facet jej nie tknie nawet kijem przez szmate i stąd ta frustracj
        > a

        Ma meza i dzieci. A komentarz ponizej jakiegokolwiek poziomu.
        • abby431 Re: echhh.... 24.05.06, 18:40
          1maruti1 napisał:


          > Tu istnieje kwestia wolnej woli. W tej sytuacji wolnosc moja konczy sie bliskos
          > cia twojego nosa. Koniec tematu. W przypadku aborcji jest tylko jedna swiadoma
          > i pelnoprawna strona. Embrion i plod to conajmniej do 3 miesiaca ciazy nic wiec
          > ej niz plankton (ani nie mysli ani nie czuje).

          Noworodek tez niczego nie mysli. Nie odroznia balonu od twarzy rodzica.
          Przynajmniej tak wykazaly eksperymenty psychologow.

    • makrauchenia1 Jem kurczaka na ostro obrońcy Życia Poczętego!!! 21.05.06, 13:50
      I bardzo mi smakuje. Zanim zostal przyrządzony i zmieszany z ryżem, biegal sobie
      po wybiegu i dziobal ufnie ziarenka. To byla dużo bardziej rozwinięta forma
      życia niż 5 komórek na krzyż z zalążkiem móżdżka albo i bez. Skoro mogę jeść
      kurczaka, to czemu mialabym być przeciwna aborcji?????!!!!!Nielogiczne. I nie
      mówcie, mi, że czlowiek jest lepszy i ważniejszy, bo w takie pierdoly nie wierzę
      i mój kurczak też raczej tej opinii nie podzielal. Nie cytujcie mi Biblii, bo
      znam ją lepiej od wielu z Was i spróbujcie zrozumieć, że nie wszyscy muszą mieć
      jeden pogląd na wszystko bo tak pogrzmiewa przeciętny ksiądz w kościele pomiędzy
      swoimi licznymi blędami stylistycznymi i gramatycznymi...


      • keradk Re: Jem kurczaka na ostro obrońcy Życia Poczęteg 21.05.06, 14:02
        jezeli tylko jeden z dwu gatunkow mialby przezyc - ludzi lub kury, ja wybieram
        ludzi, a pani ewidentnie kurczaki...
      • bekon6 kolejna feministka? 21.05.06, 16:49
      • swistak336 Re: Jem kurczaka na ostro obrońcy Życia Poczęteg 21.05.06, 17:27
        Ot, feministka. Wybaczmy jej, że nie odczuwa drobnej różnicy między człowiekiem a kurą.
        Nie przekreślałbym jednak do końca zdolności intelektualnych feministki. Je kurczaka, więc widać nie odbiło jej na tyle, by być wegetarianką.
    • tom1003 Re: Dlaczego (nie) jestem feministką? 21.05.06, 14:18
      "Dla mnie zwrotnym momentem była zmiana prawa zezwalającego na aborcję.
      Pamiętam swoją reakcję, kiedy usłyszałam o tym po raz pierwszy. - Świetnie -
      powiedziałam - zatem będziemy mieli w Polsce feminizm. Polska podzielona
      na "komunę" i "Solidarność" była w gruncie rzeczy nudna. "

      Nic nowego, tzw "prawo do aborcji" to niezła zabawa dla tzw. "feministek". Dla
      kobiet, które uwierzyły, że aborcja to bezstresowe usunięcie jakiejś
      bezkształtnej galarety - raczej nie. Pani Dunin i jej podobni traktuje wszystko
      jak zabawe
    • tom1003 Re: Dlaczego (nie) jestem feministką? 21.05.06, 14:24
      jak dotychczas, to jedynie wyśmiewany Ziobro zrobił coś konkretnego w kwestii
      walki z przemocą domową i to właśnie tą przemoca prawdziwą. Pani Dunin
      najchętniej bredziła o karaniu za dawanie klapsa.
    • marych Jakieś 2 tygodnie temu "WPROST"... 21.05.06, 14:29
      prześwietlał poglądy czołowych polskich dziannikarzy. Wszystcy (z jednym wyjątkiem, który, a raczej ktora nie wyraziła swojego zdania)opowiadali się przeciw prawu do aborcji. Na dodatek w większości byli za całkowitym zakazem, bez względu na okoliczności i inne czynniki.
      Nie byli to dziennikarzyny z Polski B tylko ludzie z pierwszych stron gazet!

      Tak więc jeślłi dziennikarze, ktorzy powinni bezstronnie przekazywać informacje, wiadomości i poglądy, mają swoje określone przeciwne zdanie niz połowa polskiego społeczeństwa,
      jeśli władze nasze najjasniejsze nie zauważają problemu aborcji, a jeśłi już to wtłaczaja narodowi pogląd iz jest to morderstwo niegodne polaka=katolika;
      mało tego, jeśli tzw. lewica, ktora po prawdzie lewicą nie jest,
      też nie widzi tego problemu,
      wiec mozemy zapomnieć, że kiedykolwiek staniemy sie częscią społeczeństwa cywilizowanego, które jest juz na innym etapie rozwoju, a sprawę wolności aborcji traktuje w sposób tak oczywisty jak prawa wyborcze kobiet.

      W naszym katolandzie dąży się do zmiany konstytucji, gdzie zapewne zapis art. 13 stanowił będzie o zakazie głoszenia treści feministycznych, bo narodowy socjalizm stał się naszym ustrojem i zwalczenie go byłoby wystąpieniem, przeciw urzędujacym władzom.

      A jeśłi juz chcąc nie chcac matka urodzi niechciane dziecko wychowaniem jego, jak za starych ,przedwojemnnych czasów u naszych zachodnich sąsiadów, zajmie się państwo, tworząc Instytuty Wychowania i przedmiot Wychowania Patriotycznego.
      Że o maturze z jedynie słusznej religii nie wspomnę.
      • bekon6 Re: Jakieś 2 tygodnie temu "WPROST"... 21.05.06, 15:15
        > W naszym katolandzie dąży się do zmiany konstytucji, gdzie zapewne zapis art.
        1
        > 3 stanowił będzie o zakazie głoszenia treści feministycznych, bo narodowy
        socja
        > lizm stał się naszym ustrojem i zwalczenie go byłoby wystąpieniem, przeciw
        urzę
        > dujacym władzom.


        Demokracja to rzady wiekszosci wiec skoro wiekszasc woli katoland warto sie
        dostosowac lub wyprowadzic
        • santosubito Re: Jakieś 2 tygodnie temu "WPROST"... 21.05.06, 15:53
          Wystarczy spojrzec do Wikipedii (o bardziej naukowe zrodla Cie nie podejrzewam),
          aby dowiedziec sie, ze demokracja to nie rzady wiekszosci - tylko Ci sie tak
          wydaje. Zanim scharakteryzujesz i ocenisz jakis ustroj, wypada wiedziec o czym
          piszesz.

          Twoje stwierdzenie: "albo sie dopasowac, albo wyprowadzic" pasuje bardziej do
          systemow totalitarnych, w ktorych nie maja racji bytu ani tolerancja ani
          poszanowanie praw mniejszosci.
          • bekon6 czy to juz relatywizm demokracji? 21.05.06, 16:41
            jesli nie jest po naszej stronie to beee jak po naszej cacy?
    • rsrh Janion, Szczuka,Jaruga, Szyszkowska ,Środa,Dunin 21.05.06, 14:29
      to moje "idole"
      • swistak336 Re: Janion, Szczuka,Jaruga, Szyszkowska ,Środa,Du 21.05.06, 14:35
        rsrh napisał:

        > to moje "idole"

        Takie ładne, takie mądre, czy raczej takie "ładne" i takie "mądre".
    • tales1 Feministki z założenia nie są rozsądne! 21.05.06, 14:36
      To są kobiety "mini" rozsądne: fe(MINI)stki!
      • santosubito Re: Feministki z założenia nie są rozsądne! 21.05.06, 15:57
        Wykazales sie niesamowitym poczuciem humoru. Boki zrywac. W TVP dostalbys wlasny
        program w godzinach najwiekszej ogladalnosci.

        Jestem zdania, ze lepiej by sie Ci zylo w kraju rzadzonym przez feministki, niz
        fanatycznych cwaniako-katolikow. Uwierz mi. Pomysl MAXI-rozsadnie.
    • ammon86 Re: Dlaczego (nie) jestem feministką? 21.05.06, 16:05
      1. „Ta nadwyżka myślenia wspólnotowego utrudnia artykulację najprostszych zasad liberalnego państwa. Prosta prawda, że kto zakazuje aborcji, ten narzuca swój światopogląd innym, a ten, kto jest za wolnym wyborem, pozwala na współistnienie różnych postaw aksjologicznych, jest tu wciąż trudna do pojęcia. Podobnie jak zrozumienie, że demokracja powinna być systemem chroniącym mniejszości, a nie jedynie realizującym postulaty większości.”

      Różnica między prawem do aborcji a innymi postulatami feministek i liberałów jest zasadnicza. Otóż aborcja JEST mordowaniem bezbronnych dzieci, i dlatego musi być zakazana. Jeśli uznalibyśmy, że to czy jest to zabijanie czy nie, to kwestia światopoglądu, to dlaczego w takim razie, skoro np. ktoś uznałby, że Żydzi, bezdomni lub chorzy psychicznie też już nie są ludźmi, nie uznać tej sprawy również za kwestie światopoglądu i przestać karać za morderstwa na wyżej wymienionych grupach?

      2. „Szczególnie dzisiaj, kiedy oficjalna polityka polega na promowaniu tradycyjnego modelu kobiety i rodziny, prasa kobieca pisząca o molestowaniu seksualnym czy mobbingu, o przysługujących zasiłkach czy dyskryminacji w pracy, promująca kobiety sukcesu zawodowego i politycznego jest sprzymierzeńcem.”

      Zdanie to zabrzmiało, jakby promowanie tradycyjnego modelu kobiety i rodziny stało w sprzeczności ze zwalczaniem molestowania seksualnego, mobbingu czy dyskryminacji ekonomicznej kobiet. Społeczeństwo polskie stoi dzisiaj przed olbrzymimi problemami
      takimi jak rozpadające się rodziny, jeden najniższych wskaźników dzietności w Europie i inne patologie będące efektem gwałtownych przemian ostatnich lat. Nie można udawać, że te problemy nie istnieją, i dlatego potrzebna jest polityka prorodzinna.



      A teraz trochę ogólniejsza refleksja:

      Jesteśmy społeczeństwem w olbrzymiej większości chrześcijańskim i katolickim, dlatego rzeczą normalną jest, że chcemy, aby obowiązywało prawo oparte o moralność, kulturę i zasady naszej religii. W kwestiach takich jak chociażby nauczanie w szkołach, gdzie dzieci powinny mieć możliwość nauki zasad chrześcijaństwa na lekcjach religii, oczywiście bez przymusu, z etyką jako alternatywą. Tak samo jeśli chodzi o krzyże w szkołach, opłacanie katolickich szkół i uniwersytetów, o propagowanie treści chrześcijańskich i rodzinnych w telewizji.
      Jako feministka i człowiek lewicy pani Dunin niejednokrotnie podnosiła krzyk o potrzebie rozdziału Kościoła od państwa, o dyskryminacji nie-katolików itp.
      Prawda jest taka, że tu nie chodzi o żaden rozdział, tylko o walkę z Kościołem, z religią, z chrześcijaństwem, tak znienawidzonymi przez ludzi lewicy. Celem tych działań jest stopniowe spychanie religii na margines, najpierw mówiąc o tolerancji, potem o konieczności neutralności światopoglądowej państwa, a następnie już nie cofając się przed niczym, stosuje się agresywne ataki i obłudnie mówi przy tym o wolności słowa etc.
      Taką drogę przeszła Europa zachodnia, gdzie we Francji, Niemczech czy Szwecji całkowicie wyparto chrześcijaństwo z debaty publicznej. Niedługo możemy obudzić się w kraju, gdzie w szkołach przeżegnanie się czy noszenie krzyża będzie przestępstwem, ksiądz będzie przedstawiany jako niebezpieczny demagog, organizacje gejowskie będą mogły w spokoju propagować swoje poglądy, a religijne nie będą miały do tego prawa.
      Nie pozostaje nic innego, jak się przed tym bronić, i nie słuchać bzdur wypisywanych przez feministki czy liberałów, bo ludzi o takich poglądach zawsze cechuje obłuda i fałsz.
      Mówią o tym, że nie można wydawać publicznych pieniędzy na sprawy religijne w rodzaju finansowania budowy świątyń katolickich czy finansowanie katolickich uniwersytetów, bo nie każdy podatnik jest wierzący. Nie każdy też zgadza się na prywatyzację, nie każdy zgadza się na, powiedzmy, budowę ścieżek dla rowerzystów itp. Zgoda, nie musi się zgadzać, i dlatego ma prawo do głosu na partię, która tego robić nie chce. Jednak, jeżeli większość obywateli czegoś chce, to ma to zostać wykonane, tak długo, jak nie ogranicza się przez to wolności drugiego człowieka. Nie chcesz być studentem uczelni katolickiej? – Nie musisz, możesz wybrać inną. Możesz też wybrać inny kanał w telewizji, jeśli publiczne ci nie odpowiadają.

      Pozdrawiam
      • ava40 Re: Jestem feministką, ale parytetom mówię NIE!!! 21.05.06, 16:59
        Jeżeli wprowadzilibyśmy parytety w parlamencie czy w radach nadzorczych spółek
        to, pani Kingo, mizogini mieliby b.niebezpieczne oręże w rękach. Nawet
        najbardziej kompetentnej, inteligentnej kobiecie zarzuciliby, że dostała swoje
        stanowisko tylko dzięki owym parytetom. Kobiety w takich gremiach czułyby się
        jak Murzyni w dobie apartheidu. Oczywiście, można zachęcać kobiety do większego
        zaangażowania w politykę, w rozwój swojej lokalnej społeczności ( tak jak
        pięknie robi to pani Smuk ) czy do zakładania własnych firm, ale parytety to
        naprawdę niedzwiedzia przysługa dla feminizmu.
      • wdakra Re: Dlaczego (nie) jestem feministką? 21.05.06, 17:18
        ammon86 napisał:

        > Otóż aborcja JEST mordowaniem bezbronnych dzieci, i dlatego musi
        > być zakazana.

        Otóż stwierdzenie, że aborcja jest mordowaniem bezbronnych dzieci nie jest ani
        wyartukułowaniem prawdy naukowej, ani nawet powszechnego przekonania. To tylko
        dogmat religijny i w świeckim państwie nie powinien być podstawą regulacji prawnych.

        >Jeśli uznalibyśmy, że to czy jest to zabijanie czy nie, to kwest
        > ia światopoglądu, to dlaczego w takim razie, skoro np. ktoś uznałby, że Żydzi,
        > bezdomni lub chorzy psychicznie też już nie są ludźmi, nie uznać tej sprawy rów
        > nież za kwestie światopoglądu i przestać karać za morderstwa na wyżej wymienion
        > ych grupach?

        Póki co, antyaborcjoniści nawołują do mordowania kobiet przez odmowę aborcji
        ratującej im życie. Uwazasz, że odmawianie człowieczeństwa kobiecie ciężarnej ma
        większe uzasadnienie, niż odmawianie go zygocie?

        > Zdanie to zabrzmiało, jakby promowanie tradycyjnego modelu kobiety i rodziny st
        > ało w sprzeczności ze zwalczaniem molestowania seksualnego, mobbingu czy dyskry
        > minacji ekonomicznej kobiet.

        Bo tak jest.

        > Nie pozostaje nic innego, jak się przed tym bronić, i nie słuchać bzdur wypisyw
        > anych przez feministki czy liberałów, bo ludzi o takich poglądach zawsze cechuj
        > e obłuda i fałsz.

        Za to u bigotów tych cech nie uświadczysz?

        > Jesteśmy społeczeństwem w olbrzymiej większości chrześcijańskim i katolickim, d
        > latego rzeczą normalną jest, że chcemy, aby obowiązywało prawo oparte o moralno
        > ść, kulturę i zasady naszej religii.

        To znaczy kto? Zakaz aborcji ze względów społecznych wprowadzono wbrew opinii
        większości społeczeństwa i dlatego nie dopuszczono do referendum w tej sprawie.
        Nie wszyscy katolicy tęsknią za narzucaniem dogmatów swojej wiary
        współobywatelom o innych przekonaniach, aczkolwiek są i tacy, którzy chcieliby
        zabronić pracy w niedziele i święta, a pewnie i wprowadzić obowiazek
        uczestnictwa w niedzielnej mszy. Mam wrażenie, że sam byś chętnie wszystkich
        przymusowo nawrócił na swoją jedynie słuszną wiarę.
        • ammon86 Re: Dlaczego (nie) jestem feministką? 21.05.06, 18:02
          1. „To tylko dogmat religijny i w świeckim państwie nie powinien być podstawą regulacji prawnych.”

          „Dogmatem religijnym” jest też przykazanie Nie Zabijaj. Czy on też nie powinien być podstawą regulacji prawnych?
          Jak rozumiem, dla Ciebie życie zaczyna się dopiero po porodzie, a wcześniej jest tylko „galaretowata masa”, która można bez skrupułów kroić?


          2. „ Póki co, antyaborcjoniści nawołują do mordowania kobiet przez odmowę aborcji ratującej im życie. Uwazasz, że odmawianie człowieczeństwa kobiecie ciężarnej ma większe uzasadnienie, niż odmawianie go zygocie?”

          Nie. Uważam, że należy aborcja powinna być zakazana z wyjątkiem sytuacji zagrożenia życia matki, czyli tak jak jest obecnie określone w ustawie. Nie wiem skąd wniosek o odmawianiu komukolwiek człowieczeństwa.

          3. „Zdanie to zabrzmiało, jakby promowanie tradycyjnego modelu kobiety i rodziny stało w sprzeczności ze zwalczaniem molestowania seksualnego, mobbingu czy dyskryminacji ekonomicznej kobiet.”

          - „Bo tak jest.”

          Poproszę o uzasadnienie.


          4. „Nie pozostaje nic innego, jak się przed tym bronić, i nie słuchać bzdur wypisywanych przez feministki czy liberałów, bo ludzi o takich poglądach zawsze cechuje obłuda i fałsz.”

          - „Za to u bigotów tych cech nie uświadczysz?”

          Owszem, tylko że to jest wypaczenie religii, natomiast w liberalizm i feminizm jest to wpisane programowo, bo pod płaszczykiem walki o wolność zwalcza się Kościół i religię, tylko się o tym głośno nie mówi.


          5 „Nie wszyscy katolicy tęsknią za narzucaniem dogmatów swojej wiary współobywatelom o innych przekonaniach, aczkolwiek są i tacy, którzy chcieliby zabronić pracy w niedziele i święta, a pewnie i wprowadzić obowiazek uczestnictwa w niedzielnej mszy. Mam wrażenie, że sam byś chętnie wszystkich przymusowo nawrócił na swoją jedynie słuszną wiarę.”

          Jeśli chodzi o zakaz pracy w niedzielę, to myślę że pracownicy supermarketów nie mieliby nic przeciwko. Jeśli chodzi o ostatnie zdanie, to ma pana (lub pani) wrażenie jest mylne, i również nie wiem, na czym oparte.
          • wdakra Re: Dlaczego (nie) jestem feministką? 21.05.06, 20:02
            ammon86 napisał:

            > 1. „To tylko dogmat religijny i w świeckim państwie nie powinien być pods
            > tawą regulacji prawnych.”
            >
            > „Dogmatem religijnym” jest też przykazanie Nie Zabijaj. Czy on też
            > nie powinien być podstawą regulacji prawnych?

            Czy ja gdzieś napisałam, że prawo MUSI być sprzeczne z zasadami wszystkich
            religii? A jesli chodzi o niezabijanie, to wg nakazów różnych religii dotyczy on
            tylko wybranej grupy osób czy zwierząt. I ci, którzy gardłują przeciwko aborcji,
            dopuszczają zabijanie w różnych innych sytuacjach.

            > Jak rozumiem, dla Ciebie życie zaczyna się dopiero po porodzie, a wcześniej jes
            > t tylko „galaretowata masa”, która można bez skrupułów kroić?

            Nie zamierzam nikomu narzucać własnego poglądu na moment uczłowieczenia embrionu
            w przeciwieństwie do antyaborcjonistów. I uważam, że nikt nie powinien tego
            robić. Nie jestem za nakazem aborcji w sytuacjach, kiedy uważam ją za
            dopuszczalną, a nawet wskazaną, tylko za prawem do niej. A to zasadnicxza różnica.

            > 2. „ Póki co, antyaborcjoniści nawołują do mordowania kobiet przez odmowę
            > aborcji ratującej im życie. Uwazasz, że odmawianie człowieczeństwa kobiecie ci
            > ężarnej ma większe uzasadnienie, niż odmawianie go zygocie?”
            >
            > Nie. Uważam, że należy aborcja powinna być zakazana z wyjątkiem sytuacji zagroż
            > enia życia matki, czyli tak jak jest obecnie określone w ustawie. Nie wiem skąd
            > wniosek o odmawianiu komukolwiek człowieczeństwa.

            W obecnej ustawie są jeszcze inne wyjątki. Chciałabym jednak zwrócić Ci uwagę,
            że właśnie z powodu tych wyjątków skrajni antyaborcjoniści (np.ZChN) głosowali
            przeciwko niej, jako zbyt liberalnej. A miłościwie nam panujący KRK nie
            dopuszcza żadnych wyjątków. Ponadto na lekarzy i inne osoby związane z tym
            tematem wywierana jest presja, żeby nie respektowali prawa kobiet do aborcji w
            przypadkach określonych tą ustawą.

            > 3. „Zdanie to zabrzmiało, jakby promowanie tradycyjnego modelu kobiety i
            > rodziny stało w sprzeczności ze zwalczaniem molestowania seksualnego, mobbingu
            > czy dyskryminacji ekonomicznej kobiet.”
            >
            > - „Bo tak jest.”
            >
            > Poproszę o uzasadnienie.

            Tradycyjnie mężczyzna był głową rodziny i mógł robić z jej członkami, co mu się
            podobało, a kobieta nie miała nic do gadania. Stąd np. zaskoczenie niektórych
            tradydycyjnych tatusiów, że kwestionuje się ich prawo do uprawiania seksu z córkami.

            >
            > Owszem, tylko że to jest wypaczenie religii, natomiast w liberalizm i feminizm
            > jest to wpisane programowo, bo pod płaszczykiem walki o wolność zwalcza się Koś
            > ciół i religię, tylko się o tym głośno nie mówi.

            A sprowadzanie kobiety do roli inkubatora pod płaszczykiem ochrony zycia
            nienarodzonego nie jest wpisane w ideologię KRK i innych antyfeministycznych
            religii?

            >
            > Jeśli chodzi o zakaz pracy w niedzielę, to myślę że pracownicy supermarketów ni
            > e mieliby nic przeciwko. Jeśli chodzi o ostatnie zdanie, to ma pana (lub pani)
            > wrażenie jest mylne, i również nie wiem, na czym oparte.
            >
            >
            A ktoś pytał tych pracowników o zdanie, czy to jest uszczęśliwianie ich na
            siłę? Przecież nie ma u nas niewolnictwa, tylko kapitalistyczna wolność
            jednostki. Jeżeli pracują w niedziele, to widocznie mają w tym jakiś interes. Co
            byś zaproponował im w zamian?

            A moje wrażenie jest oparte na początku Twojego poprzedniego postu.
            • tales1 Ja nie jestem feministą, bo... mam siusiaka! 21.05.06, 20:35
              I cieszę się, że go mam! Gdyby rządziła kiedyś (nie daj Boże!) Szczuka, Krall,
              Szyszkowska, Jaruga Nowacka, to by pewnie wykastrowały wszystkich normalnych
              mężczyzn i wysterylizowały wszystkie normalne kobiety! Czego właściwie one
              chcą? Większych wibratorów? To niewielkie żądanie i da się załatwić bez ofiar
              ze strony masculinów! Mam nadzieję!
            • ammon86 Re: Dlaczego (nie) jestem feministką? 21.05.06, 21:18
              1. „Tradycyjnie mężczyzna był głową rodziny i mógł robić z jej członkami, co mu się podobało, a kobieta nie miała nic do gadania. Stąd np. zaskoczenie niektórych tradycyjnych tatusiów, że kwestionuje się ich prawo do uprawiania seksu z córkami.”

              Molestowanie seksualne córek przez ojców to PATOLOGIA, a nie tradycyjny model rodziny! Chyba się nie zrozumieliśmy. Pod pojęciem tego modelu rozumiem kobietę i mężczyznę związanych małżeństwem, mających dzieci. Nie uważam, że kobieta nie powinna pracować, a tylko zajmować się robieniem obiadów i praniem pieluch. A już zwłaszcza nie sądzę, żeby mężczyzna miał decydować w domu o literalnie wszystkim. Ten tradycyjny model nie stoi w sprzeczności z partnerstwem. To, co uważam za społecznie szkodliwe, to życie „na kocią łapę”, bo to bynajmniej nie gwarantuje stabilności takiego związku, a już zwłaszcza nie gwarantuje poczucia bezpieczeństwa dzieciom rodziców pozostających w takich relacjach. Podobnie za szkodliwe uważam małżeństwa homoseksualne. To właśnie wg mnie nie są tradycyjne modele rodziny.


              2. „A sprowadzanie kobiety do roli inkubatora pod płaszczykiem ochrony zycia
              nienarodzonego nie jest wpisane w ideologię KRK i innych antyfeministycznych
              religii?”

              Nie. Myślę, że religia chrześcijańska jest jedną z najbardziej tolerancyjnych religii, dającej kobietom bardzo wiele praw. Dlaczego uważasz, że kobieta jest sprowadzana do roli inkubatora? Bo chrześcijan martwi, że coraz więcej kobiet nie chce mieć dzieci?


              3. „A ktoś pytał tych pracowników o zdanie, czy to jest uszczęśliwianie ich na
              siłę? Przecież nie ma u nas niewolnictwa, tylko kapitalistyczna wolność
              jednostki. Jeżeli pracują w niedziele, to widocznie mają w tym jakiś interes. Co
              byś zaproponował im w zamian?”

              Z całym szacunkiem, ale chyba nie miałaś zbyt często kontaktów z pracownikami supermarketów. Muszą harować jak niewolnicy, często w nadgodzinach, za które im nie zawsze płącą, są wykorzystywani przez pracodawców, i muszą pracować przez 7 dni w tygodniu. To dosyć mało komfortowa sytuacja. Jeśli jesteś przeciwko daniu im choć jednego wolnego dnia w tygodniu, to musisz być nieludzka…
              • hadidza Re: Dlaczego (nie) jestem feministką? 21.05.06, 22:23
                To, co uważam za społecznie szkodliwe, to życie „na kocią łapę”, bo to bynajmniej nie gwarantuje
                stabilności takiego związku, a już zwłaszcza nie gwarantuje poczucia bezpieczeństwa dzieciom rodziców pozostających w
                takich relacjach. Podobnie za szkodliwe uważam małżeństwa homoseksualne. To właśnie wg mnie nie są tradycyjne modele
                rodziny.


                Ja żyję w związku "na kocią łapę" i to mój związek,w porównianiu z innymi jest stabilny.Jest związkiem z miłości,opartym na zaufaniu i akceptacji,a nie na papierze.Młode małżeństwa,które znam,rozwodzą się po kilku latach, stare robią podział na część mieszkania "moją i twoją" i nie rozmawiają ze sobą.Czyje dzieci będą szczęśliwsze?
              • wdakra Re: Dlaczego (nie) jestem feministką? 22.05.06, 01:56
                ammon86 napisał:

                > 1. „Tradycyjnie mężczyzna był głową rodziny i mógł robić z jej członkami,
                > co mu się podobało, a kobieta nie miała nic do gadania. Stąd np. zaskoczenie n
                > iektórych tradycyjnych tatusiów, że kwestionuje się ich prawo do uprawiania sek
                > su z córkami.”

                > Molestowanie seksualne córek przez ojców to PATOLOGIA, a nie tradycyjny model r
                > odziny!

                Niewiele ponad 2 wieki temu wszedł w życie kodeks napoleoński, który
                zobowiązywał żonę do posłuszeństwa mężowi, czynił męża prawnym opiekunem żony i
                jemu oddawał w ręce całą władzę rodzicielską. Jeszcze moja babcia nie mogła po
                śmierci rodziców przejąć zarządu ich majątkiem. Mógł to zrobić jedynie
                mężczyzna. Do czasu wyjścia przez nią za mąż sąd wyznaczył do zarządu majątkiem
                plenipotenta.
                Jeszcze pół wieku temu w kościelnej przysiędze małżeńskiej żona przysięgała
                mężowi posłuszeństwo. Nadal nagminnie się zdarza, że kobiecie skarżącej się na
                przemoc ze strony męża zarówno w stosunku do siebie, jak i do dzieci, ksiądz
                nakazuje nieść cierpliwie swój krzyż i nie podejmować żadnych kroków przeciwko
                niemu.

                > Pod pojęciem tego modelu rozumiem kobietę
                > i mężczyznę związanych małżeństwem, mających dzieci. Nie uważam, że kobieta nie
                > powinna pracować, a tylko zajmować się robieniem obiadów i praniem pieluch. A
                > już zwłaszcza nie sądzę, żeby mężczyzna miał decydować w domu o literalnie wszy


                Ten model małżeństwa nie jest tradycyjny - zaczął się upowszechniać może z
                ćwierć wieku temu. Obecnie propaguje się owrót do poprzedniego, o charakterze
                patriarchalnym, nie partnerskim i przeciwko takim zapędom opowiada się Kinga
                Dunin (i ja też).

                > To, co uważ
                > am za społecznie szkodliwe, to życie „na kocią łapę”, bo to bynajmn
                > iej nie gwarantuje stabilności takiego związku, a już zwłaszcza nie gwarantuje
                > poczucia bezpieczeństwa dzieciom rodziców pozostających w takich relacjach.

                Owa stabilność w niektórych małżeństwach nie jest gwarantem poczucia
                bezpieczeństwa ich dzieciom, ale raczej utrudnia uzyskanie tego bezpieczeństwa,
                uwolnienie od przemocy ze strony ojca.

                > 2. „A sprowadzanie kobiety do roli inkubatora pod płaszczykiem ochrony zy
                > cia
                > nienarodzonego nie jest wpisane w ideologię KRK i innych antyfeministycznych
                > religii?”
                >
                > Nie. Myślę, że religia chrześcijańska jest jedną z najbardziej tolerancyjnych r
                > eligii, dającej kobietom bardzo wiele praw. Dlaczego uważasz, że kobieta jest s
                > prowadzana do roli inkubatora? Bo chrześcijan martwi, że coraz więcej kobiet ni
                > e chce mieć dzieci?

                Kościół katolicki nie dopuszcza aborcji w żadnej sytuacji, a więc również w
                obliczu zagrożenia życia i zdrowia kobiety. Jeśli życie kobiety jest dla niego
                mniej ważne, niż życie zygoty, to czymże jest dla niego kobieta, jesli nie
                inkubatorem, którego jedyną racją istnienia jest podtrzymywanie życia embrionu?
                I nie ma to nic wspólnego z troską o przyrost naturalny, bo martwa kobieta nie
                urodzi już żadnego dziecka, a jeśli zostanie uratowana przez wykonanie aborcji,
                to może mieć ich jeszcze kilkoro.

                > Z całym szacunkiem, ale chyba nie miałaś zbyt często kontaktów z pracownikami
                > supermarketów. Muszą harować jak niewolnicy, często w nadgodzinach, za które im
                > nie zawsze płącą, są wykorzystywani przez pracodawców, i muszą pracować przez
                > 7 dni w tygodniu. To dosyć mało komfortowa sytuacja. Jeśli jesteś przeciwko dan
                > iu im choć jednego wolnego dnia w tygodniu, to musisz być nieludzka…

                Jestem za zapewnieniem każdemu pracownikowi odpoczynku i godziwej zapłaty za
                pracę. Trzeba walczyć z wyzyskiem, egzekwować od pracodawców przestrzeganie praw
                człowieka i zapewnić pracownikom skuteczną ochronę prawną. Zakaz pracy w
                niedziele tego nie załatwi. To tylko pozornie ma im służyć, a w istocie chodzi o
                wymuszenie przestrzegania religijnego nakazu "święcenia dnia świętego".
                Do tego, żeby zapewnić pracownikom marketów odpoczynek wystarczy egzekwowanie
                obowiązującego prawa pracy, ewentualnie przywracając niektóre zapisy, które
                zlikwidowano pod hasłem liberalizacji tego prawa.
      • aes_7 Re: Dlaczego (nie) jestem feministką? 24.05.06, 10:32
        ammon86 napisał:
        >Otóż aborcja JEST mordowaniem bezbronnych dzieci, i dlatego musi być zakazana

        Tak, a trawa to mleko, żołądż to dąb, zapałka to pożar ( moze zabronić
        posiadania zapałek? )itd. Paranoja! Płód to płód, nie człowiek, nie dziecko,
        ale właśnie PŁÓD, co najwyżej ludzki i płci męskiej lub żeńskiej. Nie twierdzę,
        że w świadomości kobiety, która pragnie dziecka ten płód już od pierwszych
        chwil, gdy zda sobie sprawę z jego istnienia, nie jest jej dzieckiem, ale
        nazywanie płodu , np. 12-tygodniowego, człowiekiem to ideologia i religijny
        fanatyzm, którego katolicy nie mogą narzucac innym. Natomiast nazywanie takiego
        płodu "bezbronnym dzieckiem" to już psychologiczna manipulacja, bo co widzimy:
        nie stan faktyczny, czyli "coś", co dopiero rozwinie się do postaci tego
        dziecka, ale jeszcze nim nie jest; słysząc "bezbronne dziecko" u większości
        ludzi automatycznie pojawia się przed oczami obraz kilkuletniego ( czy
        kilkumiesięcznego ) dziecka, zapłakanego, cierpiącego, znajdujacego się w
        niebezpieczeństwie i jednocześnie zupełnie bezradnego, może nawet
        nierozumiejącego świadomie grozy tej sytuacji, ale doskonale odczuwającego
        strach i ból. To JEST bezbronne dziecko i nikt obdarzony choćby odrobiną
        człowieczeństwa nie wyrządzi mu krzywdy. Mówienie o płodzie "bezbronne dziecko"
        to manipulacja, fałsz, i bezgraniczny absurd, służący do wywarcia
        psychologicznej presji.

        A odnośnie Twojej ogólniejszej refleksji: "Jesteśmy społeczeństwem w olbrzymiej
        większości chrześcijańskim i katolickim, dlatego rzeczą normalną jest, że
        chcemy, aby obowiązywało prawo oparte o moralność, kulturę i zasady naszej
        religii.", to pozwól, że posłużę się tak lubianymi przez Waszą stronę
        analogiami do Hitlera i Żydów. Hitlerowskie Niemcy też były państwem w
        większości zaludnionym przez aryjskich, rdzennie germańskich i wyznających
        religię chrześcijańską - protestantyzm lub katolicyzm - mieszkańców, więc nie
        ma się co oburzać pomysłami Hitlera na pozbycie się Żydów...?
        Włos się na głowie jeży, ale idąc Twoim tokiem myślenia do takich wniosków
        można dojść.
        Dewmokracja to nie rządy większości, ale poszanowanie praw mniejszości. To
        system, ktory za wszelką cenę stara się pogodzić interesy wszystkich grup
        społecznych, politycznych, wyznaniowych etc. i tak zorganizować przestrzeń
        publiczną aby mogła ona być wpólna. Więc jeśli np. czyjeś poglady religijne
        stoją w sprzeczności z poglądami kogoś innego, to można albo wszystkich
        przymusić do respektowania "jedynie słusznej drogi" ( metoda totalitarna, w
        Twoim pojęciu właściwa ), albo uczynić z kwestii drażliwych, jak właśnie
        religia, sprawę prywatną i wtedy każdy ma wolnosć wyboru i jest szczęśliwy.
        PROSTE.
    • tom1003 Re: Dlaczego (nie) jestem feministką? 21.05.06, 17:15
      dziwny ten "liberalizm" aborcjonistów, do ciekawych wniosków prowadzi.
      prawo "wyboru" to dla "feministek" możliwość zabicia drugiej osoby,
      specyficzne prawo, mozna je rozciągnąć także na innych (dajmy na to na Żyda lub
      Murzyna) a kto wypowiada się przeciw "prawu" do zabijania, ten jest przeciw
      demokracji i wolności.
      W hitlerowskich Niemczech Niemka nie mogła dokonać aborcji, Polka w okupowanym
      kraju, owszem mogła. Bardzo liberalny i feministyczny ten Hitler dla Polaków
      był.
    • eff6 aborcja 21.05.06, 17:18
      "Prosta prawda, że kto zakazuje aborcji, ten narzuca swój światopogląd innym, a
      ten, kto jest za wolnym wyborem, pozwala na współistnienie różnych postaw
      aksjologicznych, jest tu wciąż trudna do pojęcia."

      No dla mnie nie do pojęcia jest jak można zabijanie dzieci zaliczyć do
      demokracji i wolnego wyboru... Wolność człowieka ogranicza jedynie wolność
      innego człowieka - więc co z wolnością dziecka?
      • aes_7 Re: aborcja 24.05.06, 10:43
        Wiesz, dla mnie zabijanie dzieci tez jest nie do pojęcia. Ale obawiam sie, że
        nie myślimy o tym samym, bo Tobie chodzi chyba o przerywanie ciąży / usuwanie
        płodu / aborcję. Tylko zastanawia mnie dlaczego nazywasz to zabijaniem dzieci...
        • abby431 Re: aborcja 24.05.06, 18:00
          "Wiesz, dla mnie zabijanie dzieci tez jest nie do pojęcia. Ale obawiam sie, że
          nie myślimy o tym samym, bo Tobie chodzi chyba o przerywanie ciąży / usuwanie
          płodu / aborcję. Tylko zastanawia mnie dlaczego nazywasz to zabijaniem dzieci..."

          Przeciez to jest banalnie proste: inna postawa filozoficzna. Dla jednych embrion
          to istota ludzka, dla innych zbior komorek. Sa argumenty za i przeciw: za, bo
          przeciez w jakims punkcie czlowiekiem to stac sie musi, a noworodek nie ma duzo
          wiecej swiadomosci niz plod w 8 miesiacu, dlaczego noworodkow nie wolno zabijac,
          a plody tak?; z drugiej strony, jest mnostwo naturalnych poronien we wczesnych
          stadiach ciazy, to logicznie rzecz biorac nalezaloby urzadzac pogrzeb kazdej
          zygocie.

          Sprzecznosc.

          Nie jestem ani za, ani przeciw aborcji - po prostu ten problem jest dla mnie za
          trudny do rozwiazania.

          • aes_7 Re: aborcja 25.05.06, 09:16
            żeby się już nie powtarzać: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
            f=902&w=42186282&a=42366534

    • tonieja10 Feminizm w PL zostal zneutralizowany 21.05.06, 17:49
      i skomercjalizowany oraz odciety od szerszych idei humanizmu, bo na to nie
      pozwalaja sponsorujace korporacje. Jest to wiec feminizm pantoflowy.
    • rochoe A ja tez nie jestem feministka 21.05.06, 18:11
      i co z tego?
    • walduswaldi Jestem co prawda w Polsce... 21.05.06, 18:42
      ale z tego co wiem, obecnie w Niemczech zaczyna się już powoli krytykować
      feminizm, m.in. za to że krytykowanie najgorszych słabości, wad mężczyzn służy
      tylko temu, aby kobiety również mogły ulegać tym słabościom.
      Miliony sfrustrowanych i samotnych kobiet po 40 przeklina dziś feminizm za
      iluzje, które tworzy.
      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka