wgj8515
12.06.06, 17:01
Polityczna poprawność zakazuje tego, tamtego, podpowiada jakie należy mieć
poglądy, na kogo głosować, kogo nienawidzić. Tylko po co?
Przedstawia się nam, w Polsce, jak światłymi narodami są Francuzi, Belgowie,
Holendrzy i Niemcy, ale czy na pewni?
Niewątpliwie ich media identycznie opisują parady równości jak nasze, jako
zwycięstwo postępu nad siłami ciemności, ale co myślą zwykli ludzie z
przysłowiowej Pipidówy Dolnej.
Mam pewne wątpliwości czy ci ludzie podzielają zachwyty redaktorów swoich
gazet. Mogę podać prosty przykład znany mi bezpośrednio: otóż przyjeżdża do
Polski od ładnych paru lat coraz więcej Francuzów w poszukiwaniu dzieci do
adopcji. Niby nic nadzwyczajnego, a jednak, wszak we Francuskich sierocińcach
przebywa też spora liczba dzieci pozbawionych rodziców, te jednak nie znajdują
nowych rodzin. Dlaczego? Ano dlatego, że nie są to dzieci białe, lecz
murzyńskie bądź arabskie. Francuzi zabierają do siebie dzieci z Polski z
jednego powodu: bo są białe.
Drugi przykład jakby z innej beczki ale podobny. Pewien znajomy profesor
zaprasza do Polski swoich znajomych, też naukowców, z różnych krajów UE. Ci
ludzie chętnie tu przyjeżdżają, pomimo pewnych niedogodności organizacyjnych
naszego kraju, kiepskich dróg itp. Jeden z gości profesora kiedyś w przypływoe
szczerości powiedział: " ... Wiesz ja lubię do Ciebie przyjeżdżać, bo jak się
wyjdzie na ulicę w Warszawie, Krakowie czy gdzie indziej to widać same białe
twarze ..."
Tak oto wygląda polityczna poprawność i jej skuteczność.