Dodaj do ulubionych

Mit Szczerbców i Krakusów

29.07.06, 19:51
Adminstrowanie panstwa, obrona, edukacja, promowanie kultury, polityka
zagraniczna .......Wszystko to zalezy od rzadzacych, a rzadzacych wybieraja
obywatele z jakos, lepiej lub gorzej, uksztaltowana swiadomoscia.
Jaki obywatel takie panstwo, taki los obywatela.
Konarski a potem Kollataj zaczeli od edukacji, bo wiedzieli ze swiadomosc
sarmacka spowoduje zgube - i spowodowala.
Potem Polacy wybrali przemoc jako droge walki o niepodleglosc......
I uksztaltowala sie swiadomosc bohatersko, martyrologicznie, cierpietnicza.
Bylismy dumni z przegrywanych powstan, z Warszawskim na czele, gdzie
utracilismy 30% zasobow kraju razem z inteligencja i bibliotekami (A. Cubala ,
Ku wolnosci)niczego w zamian nie osiagajac. Jednoczesnie zapomnielismy o
pracy, budowie infrastruktury, kultury itp . Mniejsze Czechy maja wiecej
znanego w swiecie przemyslu, pisarzy i kompozytorow.....I niezniszczona piekna
Prage oraz inne miejsca.
I mamy teraz sytuacje podzielonego spoleczenstwa, zadnego autorytetu w
swiecie, wieszamy sie u amerykanskiej klamki jak nieprzymierzajac kiedys u
carskiej, a Polacy emigruja.
Swiadomosc historyczna nabywana w domu i w szkole jest naprawde wazna.
Obserwuj wątek
    • janek-007 Bardzo dobry i pouczajacy artykul... 29.07.06, 20:02
      Bardzo dobry i pouczajacy artykul p. Oseki. Pan Oseka w sposob przystepny i
      zarazem wesoly udowadnia jeszcze raz, ponad wszelka watpliwosc, to ze: 'duzo
      musi sie zmienic azeby nic sie nie zmienilo'. Byly dzieci uczone o marszalku
      Pilsudskim, 'dobryn' wujaszku Joe, no a teraz sa uczone ze 'dobre' sa dwie
      mamusie, dwa tatusie ktorzy kochaja sie inaczej. Czyli jak zwykle zboczenia
      'elit' maja okreslac swiadomosc 'mas'. Ja juz tam wole dzieci uczone prawdziwej
      historii Polski zamiast fikcji o dwoch mamusiach czy dwoch tatusiach kochajacych
      sie inaczej.
      • nick3 Minimum indoktrynacji w szkołach - zgodziłbyś się? 30.07.06, 03:33
        Pewnie werbalnie - tak. (Po prostu PiS-owska indoktrynacja nie jest
        indoktrynacją tylko jakimś "wychowaniem do wartości" czy czymś w tym guście:)

        A co do straszliwych "dwóch mamuś" - to nie jest na temat, bo nie dotyczy
        interpretacji historii tylko innego problemu. Zmieniasz więc pole dyskusji.

        I secundo: w rozsądnej dawce jest to po prostu "wiedza o środowisku".
        Informacja - nie interpretacja.
        Wpajanie dzieciom (np. przez tabuizowanie tematu), że pary homoseksualne
        są "zboczone" - to jest właśnie ideologia.

        Te pary żyją z reguły normalnie. I dziecko, gdyby je poznało, nie dostrzegłoby
        w nich nic usprawiedliwiającego dezaprobatę czy pogardę. Trzeba je mu wpoić.

        Tymczasem pokazanie dziecku (w rozsądnej, jak mówiłem, ilości) że takie pary
        istnieją i że nie czynią niczego "odrażającego" jest tym do czego dziecko
        doszłoby samo, gdyby miało możliwość zapoznać się z tymi ludźmi wcześniej niż
        ze społecznymi uprzedzeniami na ich temat.

        Dlatego to jest informowanie dziecka a nie - indoktrynowanie.

        "Wychowanie patriotyczne" natomiast - co kawę na ławę pokazuje artykuł - zawsze
        było i jest - indoktrynacją.
        • janek-007 Czy istnieje PiSowska indoktrynacja? Nie... 30.07.06, 05:44
          Czy homoseksualizm to dewiacja? Probujesz mi wmowic ze nie wiec:
          1. dewiacja, zboczenie:
          odchylenie od normy, nienormalność', zwłaszcza w dziedzinie seksualnej
          Zboczenie płciowe.
          2. normalny:
          normalny ~ni, ~niejszy
          zgodny z norma;, wzorem, przepisem, taki jaki powinien byc, prawidłowy;
          najczesciej spotykany, przeciętny, zwykły

          Jaki procent populacji stanowia zachowania homoseksualne, 3% 5%. Wiec 95% to
          ludzie o heterosexualnych zachowaniach. Chyba nie chcesz mi wmowic ze 5% to
          norma a 95% to dewiacja. Obojetnie jak na to spojrzysz: logicznie,
          statystycznie, filozoficznie naukowo czy nie naukowo 90% procentowe odchylenie
          od normalnego zachowania to dewiacja.

          3. indoktrynacja:
          indoktrynacja z. I, DCMs. ~cji, blm
          ksia;z.k. «szerzenie, wpajanie jakichś przekonan, jakiejś doktryny za pomoca
          nieustelpliwej propagandy; indoktrynowanie»

          4.indoctrination:
          Teaching someone to accept doctrines uncritically.

          5.doktrine:
          A belief (or system of beliefs) accepted as authoritative by some group or school.

          Piszesz:
          "Wpajanie dzieciom (np. przez tabuizowanie tematu), z.e pary homoseksualne
          sa "zboczone" - to jest wlasnie ideologia."

          6. ideology:
          An orientation that characterizes the thinking of a group or nation

          Ideologia bardziej pasuje do promotorow homoseksualnego zachowania anizeli do
          ich przciwnikow dlatego ze myslenie promotorow ze homoseksualizm jest normalnym
          zachowaniem jest charakterystyczne dla tej grupy. Przeciwnicy takiego zachowania
          maja poparcie badan empirycznych wiec nie musza sie odwolywac do ideologi.

          Jezeli chodzi o zboczenia to tez absolutnie jestes w bledzie. Przeczytaj co
          przytoczylem powyzej, a jak mi nie ufasz to sam sobie sprawdz. To ze pary
          homoseksualne sa zboczone jest prawda w swietle definicji; zboczenie, dewiacja.

          Wiec indoktrynacja jest wpajanie dzieciom, uczniom, ludziom ze homoseksualizm
          jest norma bo jest 'normalny'. Takie myslenie jest falszywe poniewaz
          homosksualizm to dewiacja, patrz definicje powyzej.

          Wiec wiara ze homoseksualizm jest norma jest niczym innym jak tylko doktryna
          zakceptowana przez zwolennikow homoseksualizmu. Doktryna w swietle definicji
          doktryny, potrz powyzej.

          Wiec to nie uczenie ze homoseksualizm jest dewiacja jest indoktrynacja ale vice
          versa. Uczenie ze homoseksualizm jest norma jest indoktrynacja i doktryna
          charakterystyczna dla promotorow homosexualizmu.

          Piszesz jeszcze ze uczenie o homoseksualizmie to 'wiedza o srodowisku'. Zgoda,
          homoseksualisci to jakies tam srodowisko i wiedza o tym ze jest to srodowisko
          nienormalne (w swietle tego co napisalem powyzej) powinna wystarczyc uczniom w
          szkole. Wiedza o czyms to nie promocja czegos. Szkola powinna uczyc wiedzy i
          myslenia krytycznego oraz zachowan normalnych a nie dewiacji oraz te dewiacje
          promowac. W czasie kiedy charakter sie formuje; bo po to jest szkola, miejsce
          gdzie zdobywa sie wiedze i formujs charakter, rodzina to nastepne srodowisko
          gdzie formuje sie charakter, nie moze i nie powinna promowac czy tolerowac
          zachowan nie normalnych czyli dewiacji w swietle ogolnie przyjetych definicji i
          faktow. Jak dziciak czy uczen dorosnie, ukonczy szkole to sam zdecyduje na
          podstawie zdobytej w szkole rzetelnej wiedzy kim i czym chce byc i jak sie
          bedzie chcial zachowywac seksualnie.

          PS.
          Mam nadzieje ze nie masz zamiaru przedefiniowywac podstawowych pojec po to azeby
          poprzec swoje teorie. Rzeczywistosci nie nagina sie do teori ale teorie buduje
          sie na podstawie obserwacj rzeczywistosci i to na podstawie obserwacji ktore
          mozna udowodnic empirycznie w swietle praw logiki jaka obowiazuje w tym kwartale
          galaktyki.
          • iulius Re: Czy istnieje PiSowska indoktrynacja? Nie... 01.08.06, 20:05
            > Jaki procent populacji stanowia zachowania homoseksualne, 3% 5%. Wiec 95% to
            > ludzie o heterosexualnych zachowaniach. Chyba nie chcesz mi wmowic ze 5% to
            > norma a 95% to dewiacja. Obojetnie jak na to spojrzysz: logicznie,
            > statystycznie, filozoficznie naukowo czy nie naukowo 90% procentowe odchylenie
            > od normalnego zachowania to dewiacja.

            98% społeczeństwa ma IQ poniżej 145. Czy zatem IQ>145 to dewiacja?
            • janek-007 Idac na upartego tak. gdybys znal troche... 01.08.06, 23:03
              statystyki to nie zadawalbys takich 'madrych' pytan. Dewiacja jako taka nie ma
              zadnych konotowan, pozytywnych czy negatywnych. Dewiaci znaczy tylko
              'odchylenie od normy' nic wiecej nic mniej. Zboczenie jest natomiast dewiacja w
              odniesieniu do jakichs zachowan wiec, w swietle twojego pytania IQ>145 to
              dewiacja od normy jak najbardziej ale z nieukrywana radoscia musze stwierdzic ze
              nie jest to zboczenie.
    • maruda.r PiS kontynuuje politykę PZPR 29.07.06, 22:37

      Partia została zmuszona do ustępstw, a postulat "wychowania patriotycznego"
      ostatecznie nie znalazł się w porozumieniach Okrągłego Stołu.

      ***************************************

      Najśmieszniejsze jest, czego Osęka nie napisał:
      postulat "wychowania patriotycznego" wrócił po dojściu do władzy Kaczyńskich.

    • kaczkozerca Re: Mit Szczerbców i Krakusów 30.07.06, 07:55
      qrcze, wszystko juz kiedys ktos wymyslił...


      jestem wesoły romek, mam na przedmieściu domek.....
    • bogusabcd Mama Michnika coś wie o PRLowskiej indoktrynacji 30.07.06, 14:09
      Pisała w końcu stalinowskie podręczniki historii, ale Osęka jakoś o tym nie
      wspomina. Ponadto zestawienie nauczania patriotyzmu w szkołach przedwojennych z
      komunistyczną indoktrynacją jest dużym przekłamaniem
      • eptesicus nikt nie odpowiada za swoją matkę czy dziadków 31.07.06, 11:51
        ani nie musi sie za to kajać i z tego tłumaczyć
        • witaschek Re: nikt nie odpowiada za swoją matkę czy dziadkó 05.08.06, 02:28
          No chyba, ze sie nazywa Giertych. Jakos ta twoja 'oswiecona" zasada nie pasuje
          GWniarzom.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Mama Michnika coś wie o PRLowskiej indoktryna 01.08.06, 21:09

        Za to Michnik latami tracił zdrowie w komunistycznym więzieniu, żebyś ty teraz w
        wolnej Polsce mógł sobie swobodnie wyrażać swoje dowolne opinie.

        → → → → → → → → → →
        Odkryjmy Białoruś!
        odkryjmybialorus.blox.pl
    • sburczymucha Re: Mit Szczerbców i Krakusów 30.07.06, 16:08
      prof. Czesław S. Bartnik
      Nasz Dziennik
      29 VII 2005:
      Z kłamstwem mamy do czynienia wtedy, gdy ktoś świadomie i dobrowolnie wyraża mową lub innym
      systemem znaków komunikacyjnych co innego, niż ma na myśli lub wie, przede wszystkim żeby
      wprowadzić w błąd. Oszustwo zaś to też kłamstwo, ale połączone z jakimś działaniem o tym samym
      charakterze, np. w pracy, w handlu, w nauce itd. Fałsz z kolei to kłamstwo i oszustwo
      uprzedmiotowione, np. fałszywy towar, fałszywy pieniądz, fałszywa doktryna. Tym trzem pojęciom
      towarzyszy jeszcze cały szereg znaczeń im podobnych, jak: podstęp, bujanie, blagowanie, obłuda,
      hipokryzja, machinacja, manipulacja, zdrada, udawanie, pozorowanie, przeinaczanie, zwodzenie,
      przekręt i inne. Takich słów jest co niemiara. Już sam ten fakt wskazuje, jak nieprawda i antyprawda w
      rzeczy, myśli, słowie i zachowaniu człowieka odgrywają olbrzymią rolę. Istnieje wprost cała struktura
      życiowa, którą by można było nazwać zbiorowo zakłamaniem, strukturą nieprawdy. I ludzie słabszego
      ducha często uznają kłamstwo, oszustwo i fałsz za nieuniknione, wielce użyteczne, konieczne, a
      niektórzy nawet za wartość cywilizacyjną.
      Kłamstwo, fałsz i oszustwo zawsze występowały w historii ludzkiej, choć w różnym natężeniu, w
      różnych dziedzinach i w różnych zakresach. Sytuację ogólną ogromnie poprawiło chrześcijaństwo jako
      religia najdoskonalsza moralnie, chociaż i ono nie mogło zrobić wszystkiego, zwłaszcza raz na zawsze.
      Musi ono rozwijać swoją powszechną pedagogię względem każdego pokolenia i każdego czasu od
      nowa. Ale dziś po wielkim osłabieniu wartości klasycznych, a przede wszystkim chrześcijaństwa,
      zakłamanie wyrasta do roli jednej z podstawowych zasad życia. Szczególnie od rewolucji francuskiej
      rozwija się ono i pogłębia w światopoglądach i w praktyce całości życia publicznego. Jawią się z gruntu
      zakłamane całe stowarzyszenia krajowe i międzynarodowe, partie, społeczeństwa, subkultury,
      pseudoreligie. Można powiedzieć nawet, że zakłamanie zostało po cichu zalegalizowane. Nie znaczy to,
      że każda jednostka w tych zbiorowościach musi być również wewnętrznie zakłamana, ale faktycznie
      prawie wszyscy uderzamy o strukturę zakłamania publicznego jak o jakąś granitową skałę.
      W efekcie bardzo często nawet skądinąd dobrzy ludzie prawdę chowają do domowego skarbca
      religijnego, a w życiu świeckim nieprawdę uważają za jakiś świecki sobowtór prawdy. I tak praktycznie
      żyją nieprawdą.

      Główne obszary zachwaszczone zakłamaniem
      Zakłamanie toczy w jakimś stopniu całe społeczeństwa, ale na pewnych obszarach pleni się
      szczególnie.

      1. Partie polityczne. Zakłamanie bardzo lubi gnieździć się dziś w stronnictwach i partiach politycznych.
      Niektórzy politycy uważają, że okłamywać wyborców to ich pierwsze przykazanie. U nas za PRL-u była
      w zasadzie jedna partia i była ona z samego założenia zakłamana, choćby w tym, że z deklaracji była
      polska, a faktycznie była sowiecka. Społeczeństwo w dużej mierze i z czasem coraz mocniej nie
      poddawało się tej epidemii fałszu, ale musiało z partią jakoś żyć, a nawet współpracować, bo inaczej by
      zginęło. Pod koniec już pojawiały się elementy prawdy i zmysłu polskiego. Obecnie powstają partie już
      niekłamliwe z natury, ale istnieją też nadal lub powstają partie bardzo zachwaszczone zakłamaniem.
      Okazuje się, iż zakłamanie jest zakorzenione tak głęboko, że trudno je wyplenić nawet w sytuacji
      uwolnienia się od okupacji sowieckiej. W dodatku zostało ono wzmocnione wpływami Zachodu. I tak
      toczy się dalej na scenie politycznej walka nie tylko o władzę, ale także o prawdę, choć sama prawda
      jest zawsze trudna i wymagająca i nikt nie ma nad nią pełnego monopolu w polityce.

      2. Media. Do dziś, niestety, świadomość polska jest w dużym stopniu fałszowana przez media, gdzie w
      niektórych dziedzinach nadal są uprzywilejowani ci, którzy po staremu łżą. Tutaj i dziś zakłamanie ma
      swoje źródła światopoglądowe. Głosi się opinię, że kłamliwe bywają tylko media partyjne, choćby były
      patriotyczne, a obiektywne i prawdziwe mogą być tylko media apartyjne i niepatriotyczne. Ale w tym
      jest podstawowe oszustwo. Właśnie media rzekomo neutralne, czyli niepatriotyczne, a nawet
      antypatriotyczne, bywają w służbie zakłamanych koncernów, dających pieniądze, ale i wyznających
      ideologię zakłamaną i wrogą krajowi. Jak jednostka mówi prawdę albo nieprawdę swoim językiem, tak i
      społeczność mówi prawdę albo nieprawdę systemem swoich mediów.
      W Polsce po ostatnich wyborach mieliśmy nadzieję, że TV publiczna będzie mówić samą prawdę,
      tymczasem ona nadal w dziedzinach polityki, kultury i życia obywateli mówi więcej nieprawdy niż
      prawdy. Ba! Niemal nie słabną ataki na rząd i koalicję reprezentujące wolę Narodu Polskiego. Prezes
      TVP, mówiąc szczerze, zawiódł nas, chyba że nic nie może, to niech to powie publicznie. Programowo
      zapewne chce być apartyjny i obiektywny, tylko że chyba założył taki system medialny, według którego
      obiektywność to niepolskość, a może nawet antypolskość, obiektywność to uleganie systemom
      liberalnym, postkomunistycznym, syjonistycznym, neutralnym - rzekomo - religijnie. Tymczasem TV
      dziś to jest jakby świadomość narodu i nie może ona być implantowana narodowi od jakiegoś innego
      podmiotu.
      Nie ma telewizji neutralnej, jest tylko prawdziwa albo nieprawdziwa. I każda telewizja publiczna musi
      być wewnętrznie spójna. Nie może być tak jak za PRL-u, kiedy to np. w radiu prowadzona przez Stefana
      Martykę "Fala 49" głosiła się medium najbardziej polskim, a totalnie atakowała wszystko, co polskie. To
      jedynie telewizje komercyjne nie muszą mieć systemu spójności, bo nie służą żadnej prawdzie, a
      jedynie korzyściom materialnym i dlatego podają przeważnie treści rozrywkowe, sensacje, wypadki,
      zatargi międzypartyjne, pornografię, sport, beztreściowe filmy, różne oszustwa typu Jana Grossa i w
      ogóle wszystko pod gusta różnych grup społecznych, żeby jak najwięcej zarobić. Wystąpienia
      społeczno-polityczne w TV powinny być jakoś moderowane, żeby służyły dobru wspólnemu i
      odbudowie Polski, żeby nie siały nienawiści narodowej i nie były popisami bezdennej nieraz głupoty.
      Oczekujemy od TV przede wszystkim dysput mądrych, uczonych, wystąpień odpowiedzialnych, faktów i
      rzetelnych komentarzy, wiedzy, nauki, pedagogii, historii powszechnej i polskiej, kultury, poruszenia
      sztuki, spraw życia wsi i miasta, młodzieży, całej gospodarki, problemów duchowych, moralnych,
      egzystencjalnych itd. Ale przede wszystkim, żeby było mniej pomiatania Polską, ubliżania nam jako
      katolikom i wreszcie zwyczajnej pychy.

      3. Eksport i import kłamstw w ramach UE. Z UE otrzymujemy pewne dobra materialne i wartości
      kulturalne i techniczne, ale wzmaga się także import fałszów i zakłamań, które wyrastają ostatecznie z
      odrzucenia chrześcijaństwa i religii w ogóle. Już nie mówię nawet o naszym imporcie wielkiej zgnilizny
      moralnej, która się tam szybko pogłębia. Na przykład w połowie lipca br. w Holandii została
      zalegalizowana Partia Pedofilów. Od 1 sierpnia Holendrzy mają pisać "Chrystus" przez małą literę (za
      J.R. Nowakiem). PE 24 lipca br. uchwalił prawo pobierania komórek macierzystych z embrionów
      ludzkich i inne rzeczy.
      Odbijają się na nas coraz bardziej różne przekręty gospodarcze, społeczne i kulturowe w UE, jak:
      pogarda dla Kościoła katolickiego, oszustwa ze strony banków, firm, koncernów, instytucji prawnych,
      urzędów, ubliżanie posłom polskim w PE, szkalowanie całej Polski, jakieś kombinacje w przydzielaniu
      środków finansowych Polsce. Nasz kraj dotknęło unijne handlowanie kobietami i niewolniczymi
      robotnikami w obozach pracy w Italii i Anglii, w ogóle oszukiwanie naszych robotników w Hiszpanii i w
      innych krajach. Jeżeli chodzi o lżenie Papieża, Kościoła katolickiego, prezydenta Polski, katolików
      polskich, to jest to przeważnie inicjatywa części lobby żydowskiego, zarówno u nas, jak i w Europie
      oraz Ameryce, ale dzieje się to bez możliwości obrony z nasze
      • sburczymucha Re: Mit Szczerbców i Krakusów 30.07.06, 16:13
        Nasz kraj dotknęło unijne handlowanie kobietami i niewolniczymi robotnikami w obozach pracy w Italii
        i Anglii, w ogóle oszukiwanie naszych robotników w Hiszpanii i w innych krajach. Jeżeli chodzi o lżenie
        Papieża, Kościoła katolickiego, prezydenta Polski, katolików polskich, to jest to przeważnie inicjatywa
        części lobby żydowskiego, zarówno u nas, jak i w Europie oraz Ameryce, ale dzieje się to bez
        możliwości obrony z naszej strony, bo w całym świecie liberalnym zapanowała atmosfera fałszu,
        znieważania drugich, szkalowania, poniżania katolików, a nawet bluźnierstw religijnych w słowie i w
        sztuce. Często nie jest to wina rządów lub całych społeczeństw, ale znajdują się one pod potężnym
        naciskiem określonych innych grup dominujących i głoszących liberalistyczną ideologię, oczywiście
        fałszywie. W takiej sytuacji również rządcy i politycy muszą współgrać i oszukiwać na potęgę, żeby móc
        figurować w społeczeństwie. W Europie prawa oligarchii nie obowiązuje żadne prawo.

        4. Fałszywe instytucje. Dziwna rzecz, są całe kraje, ludy czy państwa, które w pewnym stopniu żyją z
        zakłamania. Na przykład Grecja przez wiele lat oszukiwała UE, że jej deficyt budżetowy nie przekracza
        60 proc., a faktycznie wynosił 110 proc. Następnie są potężne oszustwa między firmami, koncernami,
        między producentami energii. Pełno jest oszustw w podręcznikach szkolnych, w filmach, sztukach,
        reklamach, w procesach prawnych i innych. Stan fałszu naszej cywilizacji obrazują dobrze oszustwa w
        sporcie, np. w piłce nożnej w Italii, w Hiszpanii, no i w Polsce. Tysiące i miliony ludzi, zwłaszcza
        młodych, są wpatrzone w piłkarzy jak w bóstwa i ich grę traktują niemal jak liturgię lub teatr
        Shakespeare'a, a faktycznie są to często zwykli brutale, a nawet oszuści. To jest tragedia cywilizacyjna.
        I często całe różne korporacje żyją u góry z oszustwa. Nierzadko oszukują sędziowie, zwłaszcza
        sportowi. A miliony ludzi podziwiają ich, biją brawo i noszą na sercach ich podobizny. To jest dopiero
        współczesna parodia cywilizacyjna. Wyrasta ona ostatecznie z publicznego ateizmu.

        5. Fałszywy antyterroryzm. Ogromnym zakłamaniem człowieka jest wojna, ale chyba jeszcze większym
        fałszem jest zwalczanie terroryzmu przez jeszcze większy terroryzm. Znamy już kilka takich faktów.
        Ostatnio w obronie dwóch żołnierzy izraelskich porwanych przez terrorystów Hezbollahu Izraelici,
        chcąc wykorzystać tę okazję do zniszczenia Hezbollahu w ogóle, zaatakowali cały południowy Liban,
        zabijając setki kobiet i dzieci libańskich i niszcząc Bejrut, domy, także mieszkalne, kościoły, meczety,
        synagogi, a także lotniska, autostrady, drogi, mosty, wszelkiego rodzaju instalacje cywilizacyjne, i to
        wszystko w majestacie międzynarodowego prawa walki z terroryzmem. Ameryka zaś, współczesna
        strażniczka prawa i demokracji, pochwala ten akt inwazji, wzniecający nowe ognisko wojny na Bliskim
        Wschodzie, a nawet "dla celów humanitarnych" śle Izraelowi rakiety bardziej "precyzyjne", m.in.
        głębinowe, by raziły także cywilów kryjących się w głębszych schronach podziemnych. A świat bije
        brawo jak na wielkim meczu.
        Do dziś nie wiedziałem, że Niemcy byli u nas w Polsce antyterrorystami, kiedy np. za zabicie swojego
        jednego osiedleńca mordowali całą sąsiednią wieś z kobietami i dziećmi za karę, że nie powstrzymali
        partyzantów. Przecież żadna wieś nie miała władzy nad partyzantami, a dziś Libańczycy nie mają siły,
        żeby poradzić sobie z terrorystyczną organizacją Hezbollah. Nie mogą więc być zabijani cywile, są inne
        sposoby obrony interesów Izraela. Myślę sobie dziś, że Hitler pluje sobie w brodę, że II wojny światowej
        nie prowadził pod hasłem walki z terroryzmem. Chociaż może źle mówię. Był on bliski tej myśli, kiedy
        urządził w Gliwicach na granicy niemiecko-polskiej prowokację, zabijając kilku więźniów niemieckich
        ubranych w niemieckie mundury wojskowe i ogłosił, że zrobili to Polacy. Jednak nie rozwinął tego
        pomysłu, by głosić krucjatę antyterrorystyczną, zabijając terrorystów w spódnicach, majtkach,
        pieluchach - Polaków, Żydów, Cyganów, Rosjan i innych. Świat zachodni do dziś biłby mu brawo i
        zatwierdziłby wysuwaną w 1937 roku kandydaturę Hitlera do Pokojowej Nagrody Nobla.
        ň propos sprawy libańskiej, mamy wspaniałego ministra obrony narodowej. Kiedy po agresji Izraela na
        Liban zapytano go, co z polskimi żołnierzami, strażnikami pokoju na granicy izraelsko-libańskiej z
        ramienia ONZ, odpowiedział bez namysłu: "Są bezpieczni, schowali się głęboko w schronach".
        Przypomina się anegdota. Mówi ktoś do spotkanego kolegi: "Wiesz, wczoraj w nocy wtargnął do mojego
        mieszkania w mojej obecności jakiś rabuśnik z nożem i obrabował mnie". "A twój rewolwer, który
        niedawno nabyłeś?" - zapytał kolega. "Dzięki Bogu nie znalazł go, był pod poduszką" - odpowiedział
        poszkodowany. Tyle też znaczą pokojowe oddziały ONZ.

        6. Oszukiwania wiecznie żywe. Jest ciągle cała masa oszustw i przekrętów w życiu państwowym, małych
        i wielkich. Wielkie przekręty dokonały się w dziedzinie ekonomii własności: prywatyzacji,
        reprywatyzacji, uwłaszczenia (zawetowanego karygodnie przez prezydenta Kwaśniewskiego), pokrętnej
        sprzedaży ziemi i innego mienia państwowego, niszczenia wielkich zakładów za okupem,
        przyjmowania gór śmieci i odpadów z Zachodu, przestępstw w spółdzielczości, uchwalania umyślnie
        dziurawych praw, niektórych orzeczeń trybunałów, i niezliczonych innych dziedzin sięgających
        wysokich szczebli.
        Ile było oszustw w dziedzinie gospodarki energetycznej, paliwowej i kopalnianej. Na przykład uchwała
        w sprawie biopaliw została zawetowana w 2003 r. przez b. prezydenta, który powinien być za to
        ukarany, bo nie działał w polskim interesie. Dziś znowu różni kombinatorzy chcą - zapewne w imieniu
        jakichś koncernów - zablokować domową produkcję biopaliw na wsi.
        W walce opozycji z koalicją często są stosowane argumenty propagandowe i celowo fałszywe, i to na
        oczach milionów Polaków. Na przykład kiedy rząd chce coś ważnego naprawić, zaradzić jakiejś ważnej
        potrzebie społecznej lub naprawić jakąś instytucję czy prawo, to opozycja mówi z zasady, że są to
        propozycje populistyczne, wyborcze i nieskuteczne. Mówią, że ma to być inaczej. Ale jak, nie mówią.
        Na przykład uważają za bezsensowne działania zmierzające do ukrócenia przestępczości, ale co w
        zamian, nie mówią. I to jest również rodzaj zakłamania.
        Ogólnie funkcjonuje, jak zresztą w całym świecie, dyplomacja nieszczera, podstępna, kłamliwa i taka
        od lat została uznana za kanon. Obecnie u nas narastają różne zmyślenia i fałsze przed wyborami
        samorządowymi. Daj Boże wytrzymać. Nowy komisarz Warszawy zaczął swoją akcję wyborczą od
        zatwierdzenia Muzeum Historii Żydów. I to zrobił słusznie. Ale następnym krokiem powinno być
        zatwierdzenie pomnika ofiar KL Warschau, który pochłonął 200 tys. istnień polskich i był w zamierzeniu
        Niemców początkiem eksterminacji ludności Warszawy i całej Polski (por. M. Trzcińska, Obóz zagłady w
        centrum Warszawy. Konzentrationslager Warschau, Radom 2002). A ciągle istnienie tego obozu próbuje
        się przemilczeć, jakoby ginący Polacy to nie byli ludzie. Oczywiście, komisarz chce się przypochlebić
        lobby żydowskiemu, ale czy jest szczerość bez pomnika i dla ofiar polskich?
        Albo ile jest zakłamania w odrzucaniu projektu wprowadzenia do szkół przedmiotu historia Polski.
        Mówi się, że ona już zawiera się w historii powszechnej, że zrodzi nacjonalizm, że młodzież nie życzy
        sobie patriotyzmu, że trzeba uczyć historii całej Europy, no i historii Żydów polskich, w każdym razie
        nie historii Polski. Jest to po prostu obłęd zaprzańców Polski. Według nich, Polska ma być tylko jednym
        z regionów Europy i tak trzeba uczyć młodzież.
        • obserwator34 Re: Mit Szczerbców i Krakusów 15.08.06, 21:34
          Przerazajacy, nacjonalistyczny belkot! Wstyd! Nalezy miec na tyle rozsadku, aby
          rozrozniac nacjonalizm (przeciw innym) od patriotyzmu. Na tym polega cala
          sztuka - i caly problem. Patriotyzm jest cenna, niezbedna dla spoleczenstwa
          wartoscia, nacjonalizm z kolei prowadzi do zbrodni. Czy to tak trudno pojac?
      • eptesicus buahahaha, kto uwierzy w te bzdury, a zwłaszcza 31.07.06, 11:55
        w ostatnią:

        >Na przykład w połowie lipca br. w Holandii została
        >zalegalizowana Partia Pedofilów. Od 1 sierpnia Holendrzy mają pisać "Chrystus"
        >przez małą literę (za
        >J.R. Nowakiem).
    • r_mol Czyli już wtedy Celinski był antynarodowy 01.08.06, 19:12
      Czego można się było spodziewać...
    • iulius Re: Mit Szczerbców i Krakusów 01.08.06, 20:02
      Co ciekawe, sanacyjna polityka wychowawcza przyniosła efekty - w końcu to z niej
      wyrosło pokolenie Kolumbów. Czyli jednak szkoła może wychować patriotycznie.
      • dorsai Re: Mit Szczerbców i Krakusów 01.08.06, 20:30
        W 1944 roku Kolumbowie mieli 18-19 lat. Poszli do szkoły zatem 11-12 lat
        wcześniej - około 1933 roku, kiedy tak naprawdę rodziła się "sanacyjna polityka
        wychowawcza". Poza tym - niczym nie róznili się od swoich pradziadków, którzy
        "dobra" takiej polityki nie doświadczyli,a poszli w wieku 17-19 lat bić się w
        napoleońskim wojsku i swoich dziadków bijących się w Powstaniu Styczniowym.
        Szkoła nie miała tu nic do rzeczy!!! Zdecydował dom i wychowanie wzięte z niego!
        Ale pzrecież tej inteligencji nie ma - dzisiejszy Polak to potomek
        pańszyźnianych chłopów, nieufny, ksenofobiczny, rozbisurmaniony "pzrewodnią rolą
        robotnika i chłopa" za PRL-u i patrzący gdzie by tu zwinąć flaszkę i uwalić się
        pod krzakiem...Kolumbów masz teraz w Dublinie i Lonydynie. Kolumbów lub
        40-latków, którzy już tam byli i za niedługo tam wrócą. Ta tromtradacja
        "waaaaaaadzy" i jej rozpijaczonych, ciemnych zwolenników zostanie...
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Mit Szczerbców i Krakusów 01.08.06, 21:12

        Obawiam się, że na tejże samej edukacji wyrosło pokolenie ZMP-owców,
        wprowadzających raźno nowy ustrój.

        → → → → → → → → → →
        Odkryjmy Białoruś!
        odkryjmybialorus.blox.pl
    • pethate Re: Mit Szczerbców i Krakusów 01.08.06, 20:32
      Dzisiaj dzieci moga miec problem.Wodz jest bowiem bez jaj.Jednojaowy.
      Jesli do tego doliczyc koalicjantow w "ruchu odrodzenia narodowego" to doliczymy
      sie czterech lepetyn.Do kogo sie modlic? Do Giertycha bo da mature da ,do
      Leppera bo daje w pape i rozdaje kase czy do tych dwoch co z ksiezyca spadlo.
      Wrozke trzeba zatrudnic w "ministerstwie sciemniania narodowego".
      Albo dac im kopa.Bez emerytury wyslac ich na zielona trawke.
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Odmrożeńcy 01.08.06, 21:06

      Nasi prawicowi politycy wyglądają, jakby zahibernowano ich na czas wojny i
      komuny, a teraz nagle wyskoczyli z zamrażarki cali, zdrowi i w pełnej krasie.

      Komunizm jako zamrażarka dla endeków. Niejedno jeszcze odkryjemy, jeśli chodzi o
      długofalowe efekty poprzedniego ustroju.

      Michnik w książce "Między panem a plebanem" - czyli ponad 10 lat temu - podnosił
      wielkie larum, że endecja się odmraża... Gdy to wtedy czytałam, nie rozumiałam o
      co mu chodzi. A ten gość widział dalej niż większość z nas.

      → → → → → → → → → →
      Odkryjmy Białoruś!
      odkryjmybialorus.blox.pl
    • bravor Re: Mit Szczerbców i Krakusów 01.08.06, 22:57
      Niestety Osęka nie ma racji, to zresztą niejeden raz. Zapewne nie znacie nikogo
      kto ma choćby przedwojenną maturę, żadnych babć, rodziców, czy znajomych?
      Biegła znajomość polskiego, niemieckiego, łaciny, matematyki, biologii,
      historii - to był zakres klasycznego przedwojennego liceum. Naprawdę nie wiem,
      czy uczyli się o Piłsudskim, czy Rydzu Śmigłym, czy nacisk na patriotyczne
      wychowanie był duży czy nie, ale z wyniesioną z tamtej szkoły wiedzą, mogli
      swobodnie obracać się w świecie, nie tylko w Polsce. Taką wiedzę współczesna
      szkoła daje tylko nielicznym. Na pewno nie dała panu Piotrowi Osęce, skoro tak
      naśmiewa się ze szkolnictwa przedwojennego, w sytuacji gdy odbudowywało się z
      gruzów czasu rozbiorów.
      • ryssio Tylko ilu to liceum kończyło? 02.08.06, 10:13
        Nie zapominaj, że matura przed wojną była o wiele bardziej elitarna dziż dziś
        czy nawet niż w PRL. To tak jakbyś porównywał przedwojenny ręcznie składany
        samochód z dzisiejszym kompaktem i narzekał, że teraz za dużo plastiku i za
        mało skóry.
    • mickey.mouse Tamta mlodzierz, pokazala skutecznosc wychowania 04.08.06, 00:49
      przedwojennego, juz kilka lat pozniej - 30-45. Dzisiejsza mlodzierz zas pytalaby
      dlaczego mam ginac za ojczyzne.
    • amrik Czym to sie roznilo od hitlerjugend albo zmp??? 04.08.06, 16:31
    • witaschek No dobra, a jak to bylo w l. 1989-2005 05.08.06, 02:24
      Kult gadajacych glow-autorytetow, oswieconych i tolerancyjnych: Geremkow,
      Kuroniow i innych pajacy. Oraz slogany: Europa, Europa, witaj Europo, te
      wszystkie wytarte slogany o 'powrocie do Europy" i "polskiej gnusnosci i
      zasciankowosci".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka