eva15
02.08.06, 02:18
No to pogadaliśmy. Zaczęliśmy całkiem refleksyjnie od tego, że:
"(...) sympatie świata, początkowo leżące po stronie zaatakowanego na swoim
terytorium Izraela, przeniosły się przeniosły się już pod wpływem relacji
telewizyjnych z cierpiącego Libanu na drugą stronę linii frontu(...) Także i
na dłuższą metę straty polityczne i militarne Izraela będą trudne do
odrobienia."
A skończyliśmy (znów) na tym, że wszystkiemu winien jest .....Iran.