Dodaj do ulubionych

Prokurator przymyka oczy na antysemityzm

11.08.06, 08:53
o. Tadeusz Rydzyk [dzwoni]: [...] Ja nie jestem, np. przeciwko Żydom, nie
jestem! Niech mi nikt nie wmawia, nie jestem przeciwko
żadnemu człowiekowi, ale wiem że pół miliona Żydów ma do Polski przyjechać,
dostają paszporty, wszystko im oddają... Dobrze, niech
wszystko się dzieje zgodnie z prawem, ze sprawiedliwością, z prawami boskimi
i ludzkimi. I nikomu krzywdy nie wolno robić. Ale z
drugiej strony ludzie, Polacy z Kazachstanu, czy Polacy z Argentyny, czy z
innych stron mają utrudnienia nie z tej ziemi żeby
przyjechać do Polski. Prawda? To jest co najmniej niesprawiedliwe. Coś tu nie
gra. Jeżeli my o tym mówimy, to my mamy prawo mówić,
bo to jest demokracja. I wtedy nam mówią, że my jesteśmy straszni itd. i w
ogóle. No bo my pytania stawiamy. Dobrze, ale dlaczego
tu nie załatwicie, co się dzieje, dlaczego tak robicie? To my jesteśmy źli.
Tylko bylibyśmy dobrzy gdybym ja wyszedł i - oklaski -
Unia! Unia! Proletariusze wszystkich krajów łączcie się! Pierwsza prawda
wiary jest: Unia Europejska! [...]

Dużo więcej przykładów w
www.radiomaryja.pl.eu.org/nagrania/
Obserwuj wątek
    • kataryna.kataryna Re: Prokurator przymyka oczy na antysemityzm 11.08.06, 14:06
      Stanisław Podemski będzie już stałym komentatorem w Gazecie?


      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=904&w=46455826&wv.x=2&a=46629766
      • fritz.fritz Re: Prokurator przymyka oczy na antysemityzm 11.08.06, 22:34
        Ponure, naprawde ponure.

        Swietnie pasuje do wynurzen pana Kuczynskiego w jego blogu z 14.07.2006, w
        miedzyczasie usunietych o czym mowi w blogu 15.07.2006

        CYTAT:

        Najpierw jestem SLDowcem, PDekiem, Judaszowcem z wiadomej gazety a dopiero w
        dalszej kolejności Polakiem (jeśli w ogóle). Prestiż Polski na międzynarodowej
        arenie? A kogo to obchodzi?! Plujmy na nasz kraj ile wlezie: na forum
        Parlamentu Europejskiego, we wrogich Polsce mediach, gdzie się da. Można
        wystąpić na konferencji, której celem jest dowiedzenie, że Polska to nowa III
        Rzesza? No to wystąpimy! Wrogie Polsce gazety publikują teksty obrażające
        Polaków? Kolportujmy te treści jak najszerzej, delektujmy się nimi, brońmy ich
        jak socjalizmu. Gospodarka nie chce się załamać? Pomożemy jej prowokacjami,
        nieodpowiedzialnymi wypowiedziami, proroctwami totalnego krachu. Szkodźmy,
        niszczmy, kłammy, obrażajmy, poniżajmy, szydźmy, obrzucajmy błotem… Polska musi
        być nasza. A jeśli nie będzie to ją utopimy w naszej plwocinie…

        KONIEC CYTATU.

        Czy ten cytat jest wyrazem antysemityzmu?

        szukaj.gazeta.pl/aliasy/mod/zoom.jsp?xx=2127667
        Zydzi nienawidza Polakow i Polski jak zarazy i daja temu ciagle wyraz.
        Oficjalnie.
        Moze autor zrobil mala antologie tych wypowiedzi?

        Czekam z niecierpliowoscia.
        Nie powienien miec problemow z dotarciem do zrodel, no nie?


        • fritz.fritz Ten artykul wywoluje we mnie moczarowskiego 11.08.06, 23:18
          produkcyjniaka z czasow komunistycznych przygotowujacego jakas kampanie.

          Czyzby GW przygotowywala rozpetanie checy antypolskiej na tle antysemityzmu?

          Czyzby reformy PiS zaczely dotykac wlasnie teraz absolutnego jadra ukladu
          postkomuniststycznego i w tej chwili ma zostac zastosowany ostatni hamulec
          bezpieczenstwa majacy zapobiec przeprowadzeniu reform?

          Innymi slowy, manewr Miecia Moczara z 1968 powtorzony jeszcze raz, aby jak to
          ladnie powiedzial byly minister w rzadach Mazwieckiego i Suchockiej, pan
          Kuczynski: Cytat: "… Polska musi być nasza. A jeśli nie będzie to ją utopimy w
          naszej plwocinie… " ?
    • antithesis dlaczego antypolskosc jest tolerowania i nawet 11.08.06, 16:00
      promowana w polskich mediach, a uzasadniona niechec do Zydow za krzywdy, ktore
      wyrzadzili Polakom i innym nacjom ma byc przestepostwem? Nie da sie kontrolowac
      nakazami ludzkich emocji. Pozytywne emocje generuje sie tylko dobrymi
      uczynkami. Za malo takowych ze strony Zydow wobec Polakow, a za duzo uczynkow
      wrogich Polakom. Ot i caly seret tzw. antysemityzmu, ktory jest zjawiskiem
      swiatowym, bo wszedzie Zydzi zachowuja sie rownie wrogo wobec innych nacji.
      • drojb Re: dlaczego antypolskosc jest tolerowania i nawe 12.08.06, 00:03
        Antithesis, czy jakiś Żyd zrobił Polakom pogrom? albo spalił polskich sąsiadów
        w stodole? Pomyśl!
        • antithesis Re: dlaczego antypolskosc jest tolerowania i nawe 12.08.06, 06:00
          Po wojnie Zydzi z bezpieki zamordowali dziesiatki/setki tysiecy Polakow. To
          wystarcza. Ponadto Zydzi zabijali Polakow nedza okradajac ich przez stulecia i
          czesto kumali i sie z wrogami Polski przeciw nam. Nawet dzis znajomi mi mowia,
          ze na prowicji zydowskie lichwiarskie banki bezlitosnie okradaja
          najbiedniejszych. W III RP najpierw zydzi lokalni i zagraniczni okradli Polakow
          z calego wspolnego kapitalu, a teraz zabijaja ich nedza, albo wypedzaja z
          Polski. Rozmiar zydowskich zbrodni przeciw Polakom jest znacznie wiekszy niz
          rozmiar zbrodni Polakow przeciw Zydom (jesli takowe byly, na co nie ma zadnych
          dowodow).
          Antysemityzm nie bierze sie z powietrza, on bierze sie z nienawisci ludzi
          wyzyskiwanych, okradanych i zabijanych przeciw opracowm.
      • japolak dlaczego antypolskosc jest tolerowana 13.08.06, 16:01
        Cóż - jesli pono każdy Żyd jest wrogiem każdego kraju/narodu, to każdy Polak
        Polakowi wrogiem i wilkiem...
        My sami kochamy obrzucać nie tylko obcych, ale swoich wyzwiskami i nienawiścią
        Przeciwko obraźliwym i kłamliwym atakom na Polskę będę protestować, lecz nie z
        powodu jakiś polskich "kartofli" w niemieckiej gazecie...
        Tak samo będę protestować przeciw obraźliwym i kłamliwym atakom Polaków - czy
        to na Żydów, Ruskich, Arabów, Niemców. Nawet obywatelom Burkina Faso i Wysp
        Tobago...
        Jak mawia się ostatnio (w innym wprawdzie kontekście) - "niech prawda nas
        wyzwoli". Zdaje się, iż prawda nie ma narodowości ani rasy...
    • altspringe Bezprzykładna bezczelność kontrahenta SB 11.08.06, 19:35
      Zamilknąłbyś koleś przynajmniej na jakiś czas.
    • t-800 Re: Prokurator przymyka oczy na antysemityzm 11.08.06, 20:03
      > Tytuły określają zawartość. "Poznaj Żyda", "Antypolonizm Żydów polskich"

      A co złego w tych tytułach? Nie rozumiem? Jak nazwać Żyda, żeby nie zostaś
      okrzykniętym przez Podemskiego antysemitą? I czy w ogóle Żydów można krytykować
      (bo jak coś to "antysemityzm"), czy tylko PiS i Kaczyńskich.
      • t-800 Re: Prokurator przymyka oczy na antysemityzm 12.08.06, 19:08
        g.blox.pl/resource/krakowskie.jpg

        Panie Podemski, a czy pan wie, że portal gazeta.pl publikuje antysemickie
        zdjęcia jak z "Der Stürmera" znanych postaci? Nie wierzy pan? Proszę spytać
        Waldemara Kuczyńskiego. (Ja to nawet nie wiedziałem, że jest coś takiego
        jak "antysemickie zdjęcie").
      • panna_z_polskiego_dworku Re: Prokurator przymyka oczy na antysemityzm 13.08.06, 07:29
        A co w takim razie jest złego w tytule "antysemitizm polski"?

        Jak niektórzy Żydzi piszą o polskim antysemityźmie to niektórzy Polacy krzyczą o
        "antypoloniźmie". Jak niektórzy Polacy krzyczą o antypoloniźmie to oni krzyczą o
        antysemityźmie...Pełna symetria.
    • sburczymucha Re: Prokurator przymyka oczy na antysemityzm 11.08.06, 21:41
      prof. Jerzy Robert Nowak
      Nasz Dziennik:

      "Pomysłowość" Grossa w wymyślaniu dowodów istnienia "skrajnego polskiego antysemityzmu" nie ma
      granic. Jedna z jego najbardziej obłędnych polakożerczych tez dowodzi rzekomego powszechnego
      polskiego ostracyzmu wobec Sprawiedliwych, tj. ludzi, którzy ratowali Żydów w czasie wojny. Ten
      "ostracyzm" i "pogarda" wobec tych ludzi miały, według Grossa, wynikać z rzekomego bardzo wielkiego
      wpływu w Polsce nastrojów antysemickich. Miały one być szczególnie mocno upowszechniane przez
      tych, którzy wzbogacili się na mieniu zagrabionym Żydom, nierzadko dzięki ich mordowaniu. Efektem
      siły tego polskiego antysemityzmu miało być doprowadzenie do tego, że wszystkich tych, którzy nie
      dołączali do rabowania Żydów, traktowano jako wyrzutków społecznych (social outcasts, por. s. 251).

      Według Grossa, udzielanie Żydom pomocy sprawiało, że pomagający byli rzekomo wyrzucani poza
      nawias polskiego społeczeństwa. Tę antypolską tezę Gross wielokrotnie powtarza, starając się ją
      maksymalnie nagłośnić z typową dla siebie łopatologią, począwszy od pierwszych stron książki (s. IX,
      X, XI, XII), po końcowe strony książki (por. np. s. 251, 252, 260, 261).
      Aby pokazać, jak straszny jakoby był i jest "polski antysemityzm", Gross powołuje się na rzekome
      powszechne obawy przed przyznaniem się do pomagania Żydom, zauważalne u bardzo wielu osób już
      w pierwszych latach powojennych. Skrzętnie milczy przy tym o tym, jakie były rzeczywiste powody
      przemilczania roli odegranej w ukrywaniu Żydów. Otóż wcale nie wynikały one z rzekomego
      powszechnego antysemityzmu otoczenia (sąsiadów), lecz ze strachu przed ewentualnymi represjami
      komunistycznych władz. Bardzo szybko zauważono, że NKWD i polska bezpieka konsekwentnie
      aresztują te osoby, które pomagały Żydom. Co było przyczyną tych aresztowań? Otóż komunistyczne
      władze wychodziły z dość szczególnego założenia. Pomagał Żydom w czasie wojny i nie został przy
      tym złapany... To znaczy, że dobrze zna się na konspirowaniu i organizowaniu tajnych kryjówek. Wtedy
      skutecznie pomagał Żydom, to teraz równie skutecznie może pomagać ludziom z niepodległościowego
      podziemia.
      Innym źródłem strachu przed przyznawaniem się do wojennej pomocy Żydom były obawy przed
      ewentualnym ujawnieniem swoich wojennych związków z tak prześladowaną wówczas główną siłą
      konspiracyjną doby wojny - Armią Krajową, czy z innymi organizacjami patriotycznymi Państwa
      Podziemnego. Pisał o tym historyk Marek Jan Chodakiewicz, wskazując na metody stosowane przez
      Urząd Bezpieczeństwa w latach 40. czy 50.: "Wówczas dobroczyńca Żydów mógł się spodziewać pytań
      w rodzaju:
      'A jaka organizacja kazała wam pomagać Żydom? Co z tego macie, dolary czy złoto?' Jak wiemy, w tym
      okresie tylko PPR uchodziła za 'politycznie poprawną' organizację. Udział w innych strukturach równał
      się zbrodni. Również posiadanie dolarów było przestępstwem, nawet jeżeli nie pochodziły one od
      Żydów, tylko z własnych oszczędności. Każde podejrzenie o współpracę z podziemiem
      niepodległościowym mogło prowadzić do rewizji bądź aresztowania. Było to jednym z powodów, dla
      których natychmiast po wojnie Polacy - dobroczyńcy nie chcieli się przyznawać do tego, że pomagali
      Żydom" (M.J. Chodakiewicz, Żydzi i Polacy 1918-1955, Warszawa 2000, s. 230-231).
      Przypomnijmy tu, że UB aresztowało jako rzekomych "kolaborantów" licznych członków Żegoty,
      głównej struktury pomocy Żydom, zorganizowanej przez AK (por. I. Tomaszewski, T. Werbowski,
      Żegota. The Rescue of Jews in Wartime Poland, Montreal 1994, s. 105, 155-156).
      Głoszona przez Grossa tak usilnie teoria o rzekomym strachu tych, którzy ratowali niegdyś Żydów,
      przed ujawnianiem tego, została ostatnio mocno podważona, i to z dość nieoczekiwanej strony. Mam
      na myśli tekst w najnowszym "Newsweeku" (nr z 13 sierpnia), a więc w tym samym tygodniku, który tak
      niedawno z werwą wybraniał Grossa przed krytykami. Ukazał się tam tekst Jerzego Danilewicza "Bali
      się, ale ratowali", opisujący rozmowy z mieszkańcami wsi Mulawicze, położonej 15 kilometrów od
      Bielska Podlaskiego. O tej wiosce pisał Gross we wstępie (s. XI-XII), powołując się na prowadzone w
      latach 70. badania dr Aliny Całej, skądinąd jednej z najzajadlejszych tropicielek "polskiego
      antysemityzmu". Doktor Cała głosiła, jakoby mieszkańcy Mulawicz, którzy uratowali żydowskiego
      chłopca przed śmiercią, do dziś "z lękiem ukrywają" ten fakt z obawy przed społecznym ostracyzmem.
      Dziennikarz "Newsweeka", Danilewicz, przekonał się w czasie swych rozmów w wiosce Mulawicze, że jej
      "mieszkańcy zaprzeczają, aby kiedykolwiek po wojnie obawiali się czy wstydzili udzielania pomocy
      Żydom". Zacytował również wypowiedź sołtysa Mulawicz, Lachowskiego, który stwierdził, że "trudno
      mu uwierzyć, aby kiedykolwiek ktoś w wiosce miał opory przed opowiadaniem historii ocalenia. - U nas
      ludzie opowiadali i opowiadają ją wszystkim dookoła, po wielokroć" - przekonuje i tłumaczy, że to była
      jedna z najdonioślejszych rzeczy, jaka zdarzyła się w historii Mulawicz.
      Przyparta do muru dr Cała próbowała w rozmowie z "Newsweekiem" wyjaśnić swą "wpadkę" słowami:
      "Należy się cieszyć, że tak zmieniły się nastroje". Powołujący się na rzekomy wynik badań dr Całej
      Gross niedawno kolejny raz nagłośnił swą wyssaną z palca tezę. Powiedział podczas debaty w TVN 24 6
      lipca 2006 r., jakoby nadal "bardzo wiele osób boi się przyznać do tego, że pomagało Żydom, bojąc się
      ostracyzmu społecznego. Ja to badam". "Wpadka" z Mulawiczami pokazuje, jak "szczególne" są to
      badania i jak mizerna ich rzekoma wartość naukowa!

      Fałszerz "selekcjoner"
      Jedną z najbardziej patologicznych metod pracy Grossa jest oparcie jego "pisarstwa" na tendencyjnej
      selekcji materiałów, dobieranych wyłącznie pod kątem zgodności z góry podjętą tezą. W imię tej
      selekcji Gross niezwykle często ucieka się do półprawd, a nawet pełnych kłamstw, świadomie
      manipulując cytatami. Na przykład z żelazną konsekwencją cytuje ze źródeł wyłącznie to, co
      potwierdza tylko jedną, nachalnie eksponowaną przez niego stronę medalu, przemilczając wszystko to,
      co pokazywałoby inne, nielubiane przez niego prawdy. Za szczególnie oburzającą praktykę pisania
      Grossa trzeba uznać wybiórcze wyjmowanie z danego źródła tylko tego, co ma potwierdzić antypolskie
      fobie autora, zarzuty antysemityzmu. Towarzyszy temu cyniczne świadome przemilczanie
      występujących w tym samym źródle nawet najszerzej omawianych rzeczy, ale niewygodnych dla
      Grossa. Choćby takich jak pokazanie przyczyn nasilania się antyżydowskości, wynikłych z konkretnego
      niegodnego zachowania się jakichś środowisk żydowskich. Według Grossa, Żydzi muszą być
      pokazywani wyłącznie w tonacji niewinnych gnębionych ofiar i basta. Jeśli zaś jakieś fakty wyrażają
      rzeczy z gruntu odmienne na ten temat, to tym gorzej dla takich faktów. Oto cała podstawowa istota
      pisarstwa Grossa jako fanatycznie tendencyjnego fałszerza historii, po orwellowsku przemilczającego
      wszystkie niewygodne fakty. Przytoczę tu kilka jakże wymownych przykładów tej oszukańczej
      wybiórczości.
      Na przykład Gross pięciokrotnie łopatologicznie powołuje się na ten sam fragment drugiej części
      raportu kuriera Jana Karskiego z lutego 1940 r., zwracający uwagę na niechęć znaczącej części Polaków
      do Żydów i gotowość do współdziałania przeciw Żydom nawet z niemieckim okupantem (por. Fear, s.
      133, 176, 177, 247, 250). Powoływanie się na raport Karskiego jako słynnego kuriera Polskiego
      Państwa Podziemnego jest najwyraźniej wykorzystywane przez Grossa jako wielka maczuga przeciw
      "polskiemu antysemityzmowi", ma być jednym z koronnych dowodów siły tego antysemityzmu. Tak,
      aby tym mocniej ostrzec przed nim amerykańskich czytelników. Tylko że... i tu mamy kolejny przykład
      głębokiej nieuczciwości moralnej - autor "Strachu" całkowicie przemilcza szeroko opisane przez
      Karskiego przyczyny nasilenia się nastrojów antyżydowskich w Polsce. Karski przedstawił je bardz
      • sburczymucha Re: cd 11.08.06, 21:44
        Karski przedstawił je bardzo konkretnie w pierwszej części tego samego raportu z lutego 1940 r., na
        który po tylekroć powołuje się Gross w swojej książce. Jakże wymowne i podłe zarazem w tej sytuacji
        jest zastosowane przez Grossa przemilczenie tak ważnych, tak wiele tłumaczących twierdzeń Karskiego
        na temat kolaborowania dużej części Żydów z Sowietami na Kresach Wschodnich po 17 września 1939
        r.: "(...) Stosunek Żydów do bolszewików uważany jest przez polskie społeczeństwo za bardzo
        pozytywny. Uważa się powszechnie, że Żydzi zdradzili Polskę i Polaków, że w zasadzie są komunistami,
        że przeszli do bolszewików z rozwiniętymi sztandarami. Istotnie w większości miast bolszewików witali
        Żydzi bukietami czerwonych róż, przemówieniami, uległymi oświadczeniami itp. (...). Gorzej już jest np.
        gdy denuncjują oni Polaków, polskich narodowych studentów, polskich działaczy politycznych, gdy
        kierują pracą milicji bolszewickich zza biurek lub są członkami tej milicji, gdy niezgodnie z prawdą
        szkalują stosunki w dawnej Polsce.
        Niestety trzeba stwierdzić, że wypadki te są bardzo częste, dużo częstsze niż wypadki wskazujące na
        ich lojalność wobec Polaków czy sentyment wobec Polski (...). W zasadzie jednak w masie Żydzi
        stworzyli tu sytuację, w której Polacy uznają ich za oddanych bolszewikom i - śmiało można
        powiedzieć - czekają na moment, w którym będą mogli po prostu zemścić się na Żydach. W zasadzie
        wszyscy Polacy są rozżaleni i rozczarowani w stosunku do Żydów (...)" (por. szerzej tekst tej części
        raportu J. Karskiego w: J.R. Nowak, Przemilczane zbrodnie, Warszawa 1999, s. 235-236).
        Gross przedstawił amerykańskim czytelnikom opisane przez Karskiego w drugiej części jego raportu
        nasilenie antyżydowskości, czyli to, co było skutkiem opisanego w pierwszej części raportu
        gromadnego kolaborowania Żydów z Sowietami na Kresach Wschodnich. Cynicznie przemilczał wobec
        nieświadomych faktów amerykańskich czytelników konkretne przyczyny wzrostu nastrojów
        antyżydowskich wśród Polaków. Jak ocenić taki sposób zafałszowywania wydarzeń? Chyba tylko jako
        podłość, dowodzącą łamania przez Grossa podstawowych zasad etyki naukowca. Przypomnijmy tu, że
        Gross jest swego rodzaju recydywistą w zafałszowywaniu pełnej wymowy raportu Karskiego. Pierwszy
        raz zrobił to już w książce "Upiorna dekada", gdzie całkowicie przemilczał całą tę część raportu
        Karskiego, która pokazywała żydowską kolaborację na Kresach. Tego typu metoda zirytowała nawet
        uczestniczkę dyskusji o jego książce na łamach filosemickiej "Więzi" Agnieszkę Magdziak-Miszewską.
        Stwierdziła ona jedznoznacznie pod adresem Grossa: "Jeśli pragnie się obalić mit powszechnej
        współpracy Żydów z Sowietami, to trudno to zrobić w sposób przekonujący, wybiórczo traktując na
        przykład relacje Karskiego, cytując te fragmenty, kiedy pisze on o antysemickich nastrojach w polskim
        społeczeństwie i opuszczając te, w których opisuje agresywne zachowanie Żydów wobec Polaków pod
        okupacją sowiecką. To jest po prostu kontrproduktywne" (por. Polacy i Żydzi w upiornej dekadzie,
        "Więź" 1999, lipiec, s. 5). W "Strachu" - książce dla Amerykanów - Gross poszedł "na całość" w fałszach,
        całkowicie przemilczając sprawę kolaboracji dużej części Żydów z Sowietami.
        Fałszerz "selekcjoner" Gross powtórzył swój sposób zafałszowywania obrazu wydarzeń także i przy
        cytowaniu raportu generała Stefana Roweckiego "Grota" do Londynu z 25 września 1941 r. Na s. 176
        "Strachu" posłużył się cytatem z tego raportu dla poinformowania amerykańskich czytelników o
        nastrojach antyżydowskich w wielkiej części społeczeństwa polskiego. Tylko że znów całkowicie
        przemilczał, zgodnie ze swą "etyką" fałszerza historii podane w tym samym raporcie przez gen.
        Roweckiego bardzo jednoznaczne wyjaśnienie przyczyn nasilenia się powyższych nastrojów wśród
        Polaków. Otóż gen. Rowecki "Grot" pisał tam m.in.: "Kiedy w końcu 1939 r. wróciło z tułaczki wielu
        świadków z różnych sfer społecznych, to opowiadania ich o zachowaniu się nie tyle wojsk sowieckich,
        ile wysługujących się bolszewikom Żydów wywołały w społeczeństwie polskim oburzenie i nienawiść do
        Żydów. Ujawniło się, że ogół żydowski we wszystkich miejscowościach, a już szczególnie na Wołyniu,
        Polesiu i Podlasiu, zanim jeszcze ustąpiły polskie oddziały, wywiesił flagi czerwone i ustawił bramy
        triumfalne na powitanie wojsk bolszewickich, że zorganizował samorzutnie rewkomy i czerwoną
        milicję, że po wkroczeniu bolszewików rzucił się z całą furią na urzędy polskie, urządzał masowe
        samosądy nad funkcjonariuszami państwa polskiego, działaczami polskimi, masowo wyłapując ich (...)"
        (cyt. za A. Żbikowski, w: Studia z dziejów Żydów w Polsce, Warszawa 1995, t. 2, s. 63). Dodajmy, że
        gen. Rowecki kilka dni później - 30 września 1941 r. - pisał w meldunku do rządu w Londynie, że
        współczucie dla Żydów zmalało "po zlaniu się obu okupacji i zaznajomieniu się przez ogół z
        zachowaniem Żydów na Wschodzie" (cyt. za K. Kersten, Narodziny systemu władzy. Polska 1943-1948",
        Paris 1986, s. 172).
        Czytelników chyba nie zaskakuje przemilczenie tak wymownego fragmentu raportu gen. Roweckiego,
        jaki zacytowałem powyżej. Jakże zakłóciłby on bowiem malowany przez Grossa śnieżnobiały obraz
        niewinnych Żydów, gnębionych przez antysemickich Polaków. Na coś takiego wyrafinowany
        "poprawiacz" historii nie mógł sobie przecież pozwolić!
        Inny przykład "wybiórczego", a faktycznie zafałszowującego selekcjonerstwa Grossa. Na s. 40, 179 i
        180 odwołuje się on do zapisków dr. Zygmunta Klukowskiego z jego "Dziennika lat okupacji",
        zawierającego bardzo obiektywny, realistyczny opis wydarzeń wojennych "czasów pogardy" w jego
        rodzinnym Szczebrzeszynie. I znowu Gross sięga do Klukowskiego wyłącznie po to, by selektywnie
        przytoczyć opinie negatywne o zachowaniu Polaków, całkowicie pomijając jakże liczne zapiski dr.
        Klukowskiego o przejawach polskich zachowań szlachetnych i heroicznych. Na s. 40 czytamy u Grossa
        fragment z książki dr. Klukowskiego o rabowaniu przez polskich chłopów mieszkań żydowskich. Na
        s. 180 dowiadujemy się za dr. Klukowskim o udziale polskich mieszkańców - obok niemieckich
        żandarmów - w tropieniu ukrywających się Żydów. Na s. 179 Gross pisze, że dr Klukowski nie
        oszczędził w swych zapiskach roli odegranej w rabowaniu żydowskiej własności przez chłopów z
        terenu znanego jako Zamojszczyzna. Gross "oczywiście" nic nie pisze amerykańskim czytelnikom o
        przeżytej akurat przez tę Zamojszczyznę w czasie wojny wielkiej tragedii przymusowych wysiedleń
        polskich mieszkańców, ofiar niemieckiego terroru, o tragedii tysięcy polskich dzieci z tego regionu
        zabranych polskim rodzicom w celach germanizacji. Nie pisze, bo to pokazywałoby jakiś fragment
        polskiej martyrologii doby wojny, a Gross rezerwuje martyrologię wyłącznie dla Żydów. Przytaczając
        zapiski dr. Klukowskiego o rabowaniu przez polskich chłopów mienia żydowskiego, Gross starannie
        przemilcza inne zapiski tegoż lekarza, pokazujące, jak wielką cenę płacili Polacy za ukrywanie Żydów.
        Na przykład jakże wstrząsający jest zapis dr. Klukowskiego z 22 marca 1943 r.: "Przywieźli mi wczoraj
        ciężko rannego chłopa z Gruszki Zaporskiej. Przechowywał on u siebie sześciu Żydów z Radecznicy.
        Gdy zjawiła się policja, zaczął uciekać i wówczas został postrzelony. Dziś w nocy umarł. Żandarmeria
        nie pozwoliła wydać rodzinie zwłok i poleciła magistratowi pochować go jak bandytę (...) żandarmi (...)
        wkrótce po wypadku pojawili się w Gruszce i tu rozstrzelali żonę tego chłopa i dwoje dzieci:
        ośmioletnią dziewczynkę i trzyletniego chłopca". Jak już wcześniej pisałem, całkowicie przemilczał
        wobec amerykańskich czytelników, jak straszną cenę - własnego życia - płacili jako jedyni w Europie
        Polacy złapani przez Niemców na ukrywaniu Żydów. Notabene, tak chętnie wyszukujący u dr.
        Klukowskiego zapiski negatywnie świadczące o zachowaniu Polaków Gross skrzętnie zataja zapiski
        tegoż lekarza dotyczące niegodziwyc
        • sburczymucha Re: cd 11.08.06, 21:49
          Notabene, tak chętnie wyszukujący u dr. Klukowskiego zapiski negatywnie świadczące o zachowaniu
          Polaków Gross skrzętnie zataja zapiski tegoż lekarza dotyczące niegodziwych zachowań niektórych
          Żydów. Na przykład zapis z 31 października 1942 r. o czterech wyrostkach żydowskich
          wyspecjalizowanych w tropieniu kryjówek swych żydowskich współbraci. Demaskując grabieże
          dokonane przez polskich chłopów, Gross jakoś nie zauważa opisanych przez dr. Klukowskiego
          przejawów bandytyzmu żydowskiego. Na przykład pod datą
          26 listopada 1942 r. dr Klukowski zapisał: "Wśród 'bandytów' sporo jest Żydów". Pod datą 17 maja
          1942 r. zanotował: "Wciąż słyszymy o napadach bandyckich, dywersyjnych itd. Pozawczoraj wieczorem
          był napad na pałac ordynata Zamoyskiego w Zwierzyńcu. Podobno brało w nim udział 8 uzbrojonych
          ludzi, wśród nich jeden Żyd z opaską na ramieniu". Warto tu dodać, że Gross, tak często piętnujący
          polskie "rabunki", całkowicie przemilczał mocno występujący od 1942 r. problem udziału wielu Żydów
          ukrywających się po lasach w bandach rabusiów, grabiących polskich chłopów. Odsyłam w tym
          kontekście do kilkunastu stron książki historyka Marka Jana Chodakiewicza, piszącego o tych bandach
          żydowskich rabusiów w oparciu o wspomnienia samych Żydów oraz raporty AK (por. M.J. Chodakiewicz,
          Żydzi i Polacy 1918-1955, Warszawa 2000, s. 250-264).
          "Wybiórczość" Grossa dobrze ilustruje to, co cytuje z prozy znanego żydowskiego pisarza Adolfa
          Rudnickiego. Chętnie sięga do negatywnych wobec Polaków zapisków Rudnickiego z doby
          stalinowskiej, czasu, gdy pisarz ów pełnił niezbyt chwalebną rolę wśród różnych ówczesnych
          "inżynierów dusz" na usługach reżimu. Przemilcza zaś całkowicie jego późniejsze zapiski z okresu po
          1956 r., kiedy ten sam Rudnicki występował w obronie Polaków przed negatywnymi generalizacjami.
          Odsyłam tu choćby do wydanej w 1960 r. książki Rudnickiego "Obraz z kotem i psem". Na s. 63 i 65
          Rudnicki ostro sprzeciwiał się występującym już wówczas za granicą próbom wybielania okupacyjnych
          zachowań Niemców kosztem Polaków. Na s. 65 Rudnicki pisał: "Europa może nie czuć się
          odpowiedzialna za Hitlera, ale jest odpowiedzialna (...) i za naszych rodzimych hitlerowców także,
          których, co prawda, można było znacznie taniej kupić, za łach, za szmatę. Ale trzeba pamiętać, że
          jedna menda, jak zawsze w podobnych czasach, mogła więcej napsuć, aniżeli 1000 uczciwych ludzi
          naprawić. To wszystko nie stanowi usprawiedliwienia, ale usprawiedliwia nas i legitymuje fakt, iż z
          wyjątkiem faszystów i ONR, całe polskie olbrzymie podziemie polityczne [podkr. A.R.] pomagało
          Żydom, zwłaszcza po roku 1942, choć nie było pomocy poniżej kary śmierci". Można sobie oczywiście
          bez trudu wyobrazić, że taki tekst Rudnickiego świadczący o gotowości wielkiej części Polaków do
          poświęceń przy ratowaniu Żydów, bardzo nie odpowiadał antypolskiemu selekcjonerowi zza oceanu.

          Fałsze o mieniu żydowskim
          Redaktor Wojciech A. Wierzewski przypomniał w swej świeżej recenzji "Strachu" Grossa zachowanie
          tegoż autora przed kilkunastu laty, podczas spotkania w Nowym Jorku. Mówiąc tam o stosunkach
          polsko-żydowskich, Gross uzasadnił swą negatywną ocenę stosunku Polaków do Żydów dość obrazowo
          teorią wartościowania "do połowy zapełnionej szklanki". "Dla jednych - twierdził Gross - połowa
          szklanki to powód do radosnej satysfakcji - że jest w niej aż tyle. Dla mnie - podkreślił swoją
          sceptyczną ocenę wielkości pomocy Polaków dla Żydów - to raptem tylko tyle". Faktycznie nie ma takiej
          omawianej przez Grossa sfery stosunków polsko-żydowskich, której autor "Strachu" nie przedstawiałby
          według skrajnie przyczernionej wizji. Tej wizji, która każe mu wszędzie dopatrywać się, że ta szklanka
          jest "tylko na wpół pusta". Typowym pod tym względem jest kreślony przez Grossa obraz sprawy
          mienia żydowskiego w Polsce. Gross twierdzi, jakoby partia komunistyczna gotowa była dostarczyć
          immunitet dla tych, którzy "byli zamieszani w grabież żydowskiego mienia" i "nigdzie nie umieściła na
          swej agendzie sprawy zwrotu prywatnej własności dla prawowitych właścicieli" (s. 259, por. również s.
          51). Tezy swej dowodzi jednak wyłącznie przez przytoczenie na s. 47-51 przykładów przejęcia
          żydowskiej własności komunalnej takiej jak budynki gminy żydowskiej, synagogi, cmentarze itp. i
          odmów jej zwrotu. Równocześnie jednak całkowicie przemilcza konkretne przykłady zachowań w
          sprawie żądania zwrotu prywatnej własności poszczególnych Żydów.
          Przemilcza te sprawy świadomie i nieprzypadkowo, ponieważ kształtujący się tu obraz byłby częstokroć
          całkowicie odmienny od kreślonej przez niego czarnej wizji zachowań polskiego społeczeństwa. Na
          przykład historyk Stanisław Meducki wspominał, że na mocy ustawy z 6 maja 1945 r. Żydzi mogli łatwo
          i szybko odzyskiwać swoje majątki. Widoczne było to np. w Kielcach, gdzie bardzo szybko załatwiano
          każdy wniosek w sprawie zwrotu mienia żydowskiego (por. M. Pawlina-Meducka, Z kroniki utraconego
          sąsiedztwa: Kielce - wrzesień 2000, Kielce 2001, s. 202). S. Goldberg w wydanych w Tel Awiwie
          wspomnieniach bardzo chwali dogodne dla Żydów polskie rozstrzygnięcia prawne w owym czasie.
          Zachwala również wsparcie w tej sprawie dla Żydów okazywane przez Żyda ministra Emila
          Sommersteina (por. S. Goldberg, The Undefeated, Tel Aviv 1985, s. 215, 220). Historyk Marek Jan
          Chodakiewicz pisał o przypadkach, gdy próby odzyskania przez Żydów własności natrafiały na opór
          użytkujących ją polskich właścicieli: "Żydzi zmuszeni byli zwracać się do władz komunistycznych i
          sowieckich o pomoc. Czasami komuniści rozwiązywali takie konflikty siłowo na korzyść prawowitych
          właścicieli" (M.J. Chodakiewicz, Żydzi i Polacy 1918-1955, Warszawa 2000, s. 464). Gross całkowicie
          przemilcza takie fakty jako sprzeczne z jego teorią o rzekomej zmowie komunistycznej władzy z
          polskimi "grabieżcami" mienia Żydów.
          W wielu książkach czytamy o szybkich zwrotach mienia żydowskiego i ewentualnym późniejszym
          sprzedawaniu go przez żydowskich właścicieli. Na przykład Barbara Stanisławczyk pisze w książce
          "Czterdzieści twardych" (Warszawa 1997, s. 251): "(...) Rottenbergowie wrócili do Radomia, próbując
          odzyskać swoje mienie. Na razie, dzięki poparciu załogi, Marian został dyrektorem fabryki, która była
          kiedyś jego własnością. Sprzedał domy (...)". Przykłady tego typu można mnożyć. Profesor John
          Radziłowski przypomniał w swej bardzo krytycznej recenzji książki Grossa, że na przykład "archiwum
          miejskie w Kielcach posiada ponad 279 tomów dokumentów tyczących starań Żydów o odzyskanie
          własności prywatnej. Wstępna analiza takich przypadków wskazuje, że niekomunistyczni sędziowie
          podchodzili do nich bardzo życzliwie i uznali 90 proc. z nich, chociaż wielu żydowskich właścicieli
          następnie sprzedawało swą własność, ponieważ albo mieli zamiar opuścić Polskę, albo chcieli zapobiec
          możliwej konfiskacie ze strony władz komunistycznych" (J. Radziłowski, Sąsiadów ciąg dalszy, "Biuletyn
          IPN", nr 7, 2006 r., s. 100).
          Marek J. Chodakiewicz (op. cit., s. 524) pisze, jak to w zdominowanej przez "niepodległościowców"
          gminnej radzie narodowej głosowano za zwrotem tartaku Żydówce Chanie Kotlarz. Jak komentował
          Chodakiewicz: "Według obowiązujących dogmatów historycznych, takie zdarzenie nie powinno było
          mieć miejsca. Zaklików był przecież twierdzą 'reakcji' i 'polskiego antysemityzmu'" (tamże, s. 524). W
          gminie Zakrzówek, powiat Kraśnik, w ciągu pół roku od ucieczki Niemców w lipcu 1944 r., sześciu
          żydowskich spadkobierców odzyskało własność swoich krewnych dzięki życzliwości gminnych władz,
          wśród których było wielu "niepodległościowców" - Zakrzówek nazywano popularnie "Londynem"
          (tamże, s. 527). Chodakiewicz komentował, iż korzystnie na sprawach zwrotów mienia odbijał się fakt,
          że przynajmniej do 1949 r. w sądach najniższej instancji pracowało wielu przedwojennych sędziów,
          prawników i urzędników sektora sprawiedliwości występujących na rzecz posza
          • sburczymucha Re: cd 11.08.06, 21:53
            Chodakiewicz komentował, iż korzystnie na sprawach zwrotów mienia odbijał się fakt, że przynajmniej
            do 1949 r. w sądach najniższej instancji pracowało wielu przedwojennych sędziów, prawników i
            urzędników sektora sprawiedliwości występujących na rzecz poszanowania praw prywatnej własności.
            Sprzyjało to korzystnym dla właścicieli żydowskich rozstrzygnięciom w wielu miejscowościach, m.in. w
            Kielcach, Mielcu, Gorlicach, Nisku, Chełmie i Radomiu (tamże, s. 527-528).
            Porównajmy przytoczone przez prof. J. Radziłowskiego i M.J. Chodakiewicza dane o korzystnych dla
            Żydów rozstrzygnięciach wielu polskich sądów z uderzającymi w ówczesne polskie sądownictwo
            oszczerczymi oskarżeniami Grossa. Na s. XV wstępu pisze on, że "aparat sądowniczy w zdominowanej
            przez komunistyczną partię Polsce manifestował coś, co musi być uznane jako zinstytucjonalizowany
            antysemityzm". Czyż nie jest to kolejny przykład wyjątkowej nikczemności Grossa, wyrażanej w
            cynicznym zafałszowywaniu faktów?!
            Na tle fali zwrotów mienia Żydom czasami dochodziło nawet do mafijnych nadużyć. Tak jak w regionie
            Białegostoku, gdzie szeroko rozgałęziona żydowska mafia we współdziałaniu z Żydami z miejscowego
            UB oszukańczo "odzyskiwała" mienie po zmarłych Żydach. Potem sprzedawała je szybko Polakom, a
            uzyskane w ten sposób pieniądze rozdzielano między członków mafii (por. K. Persak, Akta postępowań
            cywilnych z lat 1947-1949 w sprawach dotyczących zmarłych żydowskich mieszkańców Jedwabnego,
            w: Wokół Jedwabnego, IPN, Warszawa 2002, t. 2, s. 379-387).
            Stopniowe zwroty mienia Żydom zaczęły być blokowane przez władze komunistyczne, i to nie z
            żadnego antysemityzmu, lecz z doktrynalnej niechęci do umacniania własności prywatnej (vide
            przytoczona przez M.J. Chodakiewicza: op. cit., s. 521-522, postawa jednego z szefów UB Mojżesza
            Bobrowickiego vel Mieczysława Mietkowskiego). Warto tu jednak przytoczyć fakt świeżo przypomniany
            przez Ryszarda Tyndorfa z Kanady w jego bardzo krytycznej recenzji "Strachu" Grossa: "Przyczynek do
            recepcji pewnej książki" (Biuletyn IPN, nr 7 z 2006 r., s. 102). Otóż według tak poważnego źródła
            żydowskiego jak amerykański rocznik żydowski (American Jewish Year Book 1947-1948, Philadelphia
            1947, s. 390), w Polsce "zwrot mienia żydowskiego, jeśli podjęty [został] przez właściciela lub
            potomka, i nie był on pod kontrolą państwa, odbywa się bez większych problemów". ("The return of
            Jewish property, if claimed by the owner or his descendant, and if not subject to state control, proceed
            more or less smoothly").
            Profesor John Radziłowski przypomniał w swej recenzji o całkowicie przemilczanym przez Grossa
            fakcie, że w Polsce "miliony nie-Żydów również utraciły mienie lub zostało ono ukradzione w wyniku
            masowych przemieszczeń społeczeństwa polskiego" (J. Radziłowski, op. cit., s. 100). Dodajmy jeszcze
            jeden bardzo ważny fakt, całkowicie przemilczany przez Grossa, że głównym dyktatorem gospodarki
            polskiej w dobie stalinizmu był członek Biura Politycznego KC PPR, a później KC PZPR Hilary Minc, ten,
            który w zabójczy dla Polaków sposób wygrał "bitwę o handel", niszcząc gros prywatnej inicjatywy. To
            właśnie ekipa żydowskich komunistów na czele z H. Mincem była szczególnie odpowiedzialna za
            rozgrabienie polskiej prywatnej własności w gospodarce, handlu itp. Przypomnę tu, że Andrzej
            Wróblewski, krytyk teatralny pochodzenia żydowskiego i autor szczególnie uczciwej książki
            wspomnieniowej o stosunkach polsko-żydowskich - wywiadu-rzeki pt. "Być Żydem", stwierdzał w niej
            bez ogródek, że: "Sztab Minca, jego otoczenie składało się w większości z ludzi pochodzenia
            żydowskiego" (por. A. Wróblewski, Być Żydem. Rozmowa z Dagiem Halvorsenem o Żydach i
            antysemityzmie Polaków, Warszawa 1992).
            O tych wszystkich sprawach Gross skrupulatnie milczy zgodnie z konsekwentnie stosowaną przez
            niego zasadą przypisywania Polakom niemal wyłącznie jak najgorszych intencji i obciążania ich winą za
            wszystko. Przypomnijmy tu jeszcze raz, że Gross wielokrotnie oskarża Polaków w swej książce, iż
            zagrabili jakoby całe mienie polskich Żydów. Równocześnie nigdy ani jednym zdaniem nie wspomniał w
            swej książce, jak wielka część tego mienia została przez Żydów odzyskana, a później sprzedana w inne
            ręce. Całkowicie przemilczał również udział części komunistycznych Żydów w grabieży polskiego
            mienia na Kresach Wschodnich w latach 1939-1941. Przemilczał rozmiary grabienia polskiej własności
            przez Hilarego Minca i jego otoczenie. Przemilczał rolę policjantów żydowskich w grabieniu swoich
            rodaków z gett. Całkowicie przemilczał również takie przestępcze działania, jak wspomnianej wyżej
            żydowskiej mafii białostockiej, choć musiał dobrze o niej wiedzieć z książki "Wokół Jedwabnego".
            Można sobie tylko wyobrazić, do jakich antypolskich generalizacji posunąłby się za to, gdyby
            członkowie wspomnianej mafii byli Polakami.
            Kolejna część cyklu jutro.
      • mark.parker Re: Prokurator przymyka oczy na antysemityzm 12.08.06, 05:47
        sburczymucha napisał:

        > prof. Jerzy Robert Nowak
        > Nasz Dziennik:
        >
        > "Pomysłowość" Grossa w wymyślaniu dowodów istnienia "skrajnego polskiego antyse
        > mityzmu" (rtc.)

        Nowak, były członek SD, czyli przybudówki PZPR, stary komuch i apologeta
        zdławienia Powstania Węgierskiego. Gnida.
    • tales1 Podemski chce wpędzić Polaków w antysemityzm? 11.08.06, 23:51
      Stare ciągoty indywiduów wysadzanych z siodła! Odgrzewanie czegoś, co nikogo
      nie obchodzi, bo już się...przejadło i spływa jak woda po kaczce!
    • mark.parker Re: Prokurator przymyka oczy na antysemityzm 12.08.06, 05:44
      Prokuratorzy umarzają, bo są antysemitami, tak jak niektórzy zamieszczający tu
      swoje posty. Tylko, że Polacy nie umieją spojrzeć prawdzie w oczy i będą się
      zaklinali, tak jak muchomor, że oni, broń Boże, nie są antysemitami. Tak
      ksenofobicznego i rasistowskiego kraju, jak Polska, nigdy nie spotkałem; w
      Iranie, na szczęście, nie byłem. Polacy są opętani nienawiścią do wszystkich i
      wszystkiego, co nie jest zgrzebne i owiane smrodem wódy.
      • willy_brandt mark.parker 13.08.06, 00:00
        jest po prostu debilem.
      • panna_z_polskiego_dworku Re: Prokurator przymyka oczy na antysemityzm 13.08.06, 07:32
        mark.parker napisał:

        > ksenofobicznego i rasistowskiego kraju, jak Polska, nigdy nie spotkałem;

        To polecam pogadać z paroma Francuzami...

    • antithesis w Polsce jest tylko jadowity zydowski antypolonizm 12.08.06, 05:48
      ziejacy ze wszystkich mafijnych mediow. teraz Polacy moga sie spodziewac, ze
      beda masowo mordowani przez naplywowych zydow, jak Palestynczy i Libanczycy.
      groSS przygotowal grunt pod te zbordnie.
      • tad9 chętnie zapytałbym autora.... 12.08.06, 09:26
        czy, a jeśli tak to skąd ten szarpiący tłum (i ile osób właściwie liczył ten
        tłum?) wiedział, że "protestująca dziewczyna" jest "pochodzenia żydowskiego"?
        • kataryna.kataryna Re: chętnie zapytałbym autora.... 12.08.06, 11:21
          tad9 napisał:

          > czy, a jeśli tak to skąd ten szarpiący tłum (i ile osób właściwie liczył ten
          > tłum?) wiedział, że "protestująca dziewczyna" jest "pochodzenia żydowskiego"?




          Nieistotne. Grunt żeby Podemskiemu do tezy pasowało. A jak mu powyciągają te
          kawiarniane rozmowy z esbekami o których sobie przypomniał po 30 latach będzie
          mógł dowodzić, że to zemsta za jego walkę z antysemityzmem. Taka metoda
          poskutkowała w sprawie Czajkowksiego, która jak wiemy była zemstą antysemitów.
          • zgodnik1 degeneraci z sekty Rydzyka dali głos!..hauuu !!! 12.08.06, 13:31
          • sectral Re: chętnie zapytałbym autora.... 13.08.06, 14:49
            To jakaś obsesja. Co maja wspólnego Podemskiego "kawiarniane rozmowy z
            esbekami" sprzed 30 lat z treścią jego artykułu o antysemityżmie.Zachowanie
            prokuratorów, które opisuje Podemski, to skandal, a dezawuowanie jego artykułu
            argumentami ad personam pokazuje na jakie manowce intelektualne i moralne
            prowadzi inkwizycyjne opętanie ideą lustracji.
        • panna_z_polskiego_dworku Prosta odpowiedź 13.08.06, 07:25
          Przecież oni zawsze "wiedzą" że ktoś kto usiłuje się im przeciwstawić "musi" być
          Żydem. Akurat im się trafiło.
          • t-800 Re: Prosta odpowiedź 13.08.06, 10:28
            Zawsze? A casus Szczuki, która wyśmiewała się z niepełnosprawnej?
    • ben.huur mam nadzieje ze pastwo wiedza o tych masowych 12.08.06, 18:41
      zbrodniach dokonanych przez zydow na Polakach.

      www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20060812&id=my18.txt
    • genocidezionism Re: jaki antysemityzm toż to sama prawda 12.08.06, 23:24
    • zwiatrem1 Re: Prokurator przymyka oczy na antysemityzm 13.08.06, 02:39
      Czemu to zydostwo tak nas nienawidzi? Tutaj w Ameryce Poludniowej nie ma dnia
      by nie pokazaly sie w gazetach paszkwile o naszym polskim antysemityzmie.
      Cala Europa jest antysemicka ale boja sie Zydów wiec buzia zamknieta. W USA
      Zydzi robia co chca i maja Bush pod miotla.
      To co dzieje sie na Bliskim Wschodzie to HOLOKAUST!!!!
    • japolak Przymyka oczy na rasimz 13.08.06, 15:41
      Przed paru miesiecy w którymś z tygodników idziałem zdjecie Jana Pawła II z
      gabloty przed jednym z krakowskich kosciołów. Z nasmarowanym słowem ŻYD. I obok
      wyjaśnienia proboszcza, iż nie ma to charakteru antyżydowskiego ani
      antypapieskiego, bo po prostu na tym osiedlu mieszkają kibice nie lubiący
      Crakowii, której sympatykiem był Papież...
      To tez niestety była jakaś forma przyzwolenia.
      Zwracam jednak uwagę na słowa cytowane przez profesora Podemskiego "w
      międzynarodowych paktach obywatelskich i politycznych ratyfikowanych przez
      Polskę w 1977 r. znalazło się postanowienie: "Popieranie w jakikolwiek sposób
      nienawiści rasowej, stanowiącej podżeganie do dyskryminacji, wrogości lub
      gwałtu, powinno być ustawowo zakazane" (21 artykuł paktów)".
      Nienawiść rasowa to nie tylko antysemityzm. A uzyskuje u nas ostatnio przyjazny
      grunt nie tylko ze wzgledów lokalnych, lecz i międzynarodowych (szczególnie
      kolejna wojna libańska). Na równi kwitnie więc antysemityzm antyżydowski i
      antyarabski. Gdy czytam w mediach, a tym bardziej na forach, iż "ci ludzie od
      zawsze są wrogami cywilizowanej Europy, chcą nas zniszczyć, okraść, zdominować.
      Więc cały naród, każdy prawdziwy Polak brzydzi się tą wredną rasą i tą
      prymitywną religią" - z ciekawoscią czekam, czy chodzi o Żyda, czy Araba.
      Są oczywiście wyjątki - bo ten jakiś "każdy Polak w imieniu całego narodu i
      Kościoła" przez kaprys może miec na myśli buddystę, Chińczyka, Latynosa,
      Murzyna...
      Dlatego "każde podżeganie do dyskryminacji, wrogości lub gwałtu, powinno być
      ustawowo zakazane" i ścigane z urzędu.
      Nie widze jakościowej różnicy, wykluczającej w którymś przypadku zarzut
      rasizmu, między atakiem na naczelnego rabina Polski a atakiem na mieszkającego
      od lat w Polsce Marokańczyka, uczestniczacym w festiwalu teatralnym. Na jakiej
      podstawie prokurator ma jedną z tych spraw odrzucić? Że rabin jest bardziej
      utytułowany? że Marokańczyk ledwie życie ocalił? ze polskie władze w obecnej
      wojnie poparły Izrael? że jeden napad miał miejsce w Warszawie, drugi na
      Mazurach?
      Klimat jesli nie przyzwolenia, to tolerancji jest ten sam.
      Dyskryminacji, wrogości i gwałtu.
      Także w zwiazku z upowszechnianiem się w naszej polityce języka nienawiści i
      wrogości. Ze ktoś kogoś nazywa zaledwie "kundelkiem", drugi wprost mówi
      o "zawszonych hu..." - różnica jest, ale czy tak wielka?
    • zygfryd.okrutny Jak fajnie byc Zydem 13.08.06, 19:00
      czy ktos kiedys widzial w jakiejs gazecie takie naglowki: Zydzi zgwalcili nieletnia, Zydzi kradna samochody, Co mysla Zydzi o Polakach, jakos niegdy nie widzialem. Za to widze, Polacy to rasisci, Polac to nieroby i zlodzieje samochodow, Polacy mordowali w Jedwabnym, Polacy.... to oczywiscie nie dotyczy tylo Polakow, takie testy leca na biezaco o Rosjanach , Bialorusinach, a produkowane przez ungera, radzwinowicza, warszawskiego i innych na lamach gazety wydawaniej w Polsce. Co z tymi Zydami, tacy swieci, nie kradna, nie morduja, nie ma wsrod nich pedofilow? Jakis fajny narod, bez skazy...bez skazy antysemityzmu.
    • t-800 Re: Prokurator przymyka oczy na antysemityzm 13.08.06, 19:46
      "Zniknęła niemal całkowicie mniejszość żydowska /.../. Wygasał też
      antysemityzm, choć próbowano go sztucznie reanimować w 1956 r., w 1968 r., dziś
      także. Jątrzącą i mającą dzielić społeczeństwo broń kieruje się nie przeciw
      Żydom, których jest tak niewielu, ale przede wszystkim przeciw tym Polakom,
      którzy, nie ważne, z jakich grup etnicznych się wywodząc - są przeciwnikami
      politycznymi."

      www.ojczyzna.pl/ARTYKULY/Wyszkowski-K_Dluga-historia-antypolskich-prowokacji.htm
    • prof-antoni rydzyk, nowak, jankowski nie widza problemu 13.08.06, 22:23
      szkoda slow
    • japolak pijany statek 200 faszystów 14.08.06, 11:34
      No i mamy w poniedziałkowym serwisie ciąg dalszy...
      200 pijanych skinów z faszystowskimi okrzykami i emblematami pływało sobie na
      Mazurach
      Ale podobno gdy "Zieg hail" i "Żydzi do gazu" wołali tylko w swoim gronie,
      sledztwa nie będzie - jesli do publiczności, to może będzie...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka